Dodaj do ulubionych

idac 'w gosci'

IP: *.bri.connect.net.au 02.11.08, 08:37
... no wlasnie,
ide 'w gosci' troche niezapowiedziana - ot odwiedze znajomych
nieznajomych w mojej 12000km podrozy. Nie jadam wieprzowiny i
czerwonego miesa, jadam glownie ryby

w pierwszy wieczor mojego 3-dniowego pobytu u znajomych-nieznajomych
zakomunikowalam pani domu moje preferencje. Pani domu podala
kurczaka w tajskim curry. W drugim dniu pani domu podala muszle,
ale wczesniej zasugerowala, ze jesli mam ochote na rybe to ona nie
ma nic przeciwko temu. Kupilam jeden kawalek, dla siebie.Pani domu
podala ten sam kawalek nastepnego dnia na kolacje z jakims innym
curry z jagnieciny (troche nie pasowalo, ale pani domu stwierdzila,
ze nastepnego dnia ryba bedzie niezjadliwa, wiec trzeba podac, tak
czy owak)

i tak sie wlasnie zastanawiam...czyzbym wymagala zbyt duzo od ludzi,
ktorzy mnie podejmuja? W koncu w pierwszym dniu pobytu pani domu
zignorowala moja uwage ze nie jadam wieprzowiny i ze jedynym
akceptowanym przezemnie daniem jest ryba

pomyslalam sobie: how rude!
Obserwuj wątek
    • yuka66 Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 09:03
      Nie rozumiem dlaczego piszesz, ze zignorowala - przeciez nie podala
      wieprzowiny, podala kurczaka - biale mieso, drugiego dnia muszle, co
      dla nie moglo byc rownoznaczne z ryba i trzeciego dnia dostalas
      swoja rybe.
    • mhr-cs Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 09:11
      ja w goscinie zjadlabym,
      nawet z mojej strony nielubiony czosnek,
      ale to wedlug mnie jest nietaktone,
      gdzies pojechac i robic zyczenia,
      gospodyni domu stara sie zawsze
      zrobic cos najlepszego ze swojej strony,
      a takie wolanie z twojej srrony jest obrazajace,
      ja bym tez takiego goscia ignorowala,
      to lepiej siedz w domu,
      jaka to musiala byc wspaniala atmosfera?
      • Gość: becia Re: idac 'w gosci' IP: *.leon.com.pl 02.11.08, 09:25
        Ja, przyjmując gości zawsze staram się dopasować do ich preferencji,
        o ile je znam. Miło mi, gdy gość ze smakiem zjada przygotowane
        przeze mnie posiłki. Nigdy nie staram się go "nawrócić" lub czegoś
        nauczyć.
        Jednak czegoś nie rozumiem - piszesz, że nie jadasz wieprzowiny i
        czerwonego mięsa. Kurczak i muszle wpisują się, moim zdaniem, w
        twoje upodobania.
        • Gość: senin Re: idac 'w gosci' IP: *.bri.connect.net.au 02.11.08, 09:37
          > Jednak czegoś nie rozumiem - piszesz, że nie jadasz wieprzowiny i
          > czerwonego mięsa. Kurczak i muszle wpisują się, moim zdaniem, w
          > twoje upodobania

          owszem,
          ale jayraznie zasugerowalam pani domu rybe

          w koncu musialam sobie kupic sama ...kupilam kawalek dla siebie, ale
          zawsze ;))
          • linn_linn Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 09:43
            Moim zdaniem byloby zreczniej pozostac przy muszlach, bez kupowania ryby tylko
            dla siebie.
            • Gość: senin ..przepraszam za te prowokacje IP: *.bri.connect.net.au 02.11.08, 09:57
              osoba 'w gosciach' to nie ja

              ja bylam gospodynia, to moi goscie (a wlasciwie jedna pani)zachowali
              sie w sposob jaki podalam powyzej...


              niezbyt mi sie to podobalo, wiec pokusilam sie o te prowokacje, by
              spraedzic,czy aby nie cierpire na jakas paranoje ( inna kultura i
              zwyczaje i takie tam)

              Bylam troche zdegustowana ta sytuacja - moi goscie nie byli naszymi
              przyjacolmi - ot znajomi, ktorzy zatrzymali sie u nas jadac dalej..

              bylm troche 'akward' - bo w koncu moglam byla kupic i przyrzadzic te
              rybe, ale wkurzyla mnie ta pani, ktora wirdzialam po raz pierwszy w
              zyciu, a ktora oczekiwala posilkow wg jej upodoban - czy czos ze mna
              nie w porzadku, czy raczej z nia???
              • horpyna4 Re: ..przepraszam za te prowokacje 02.11.08, 10:10
                Tę paniusię to należało spuścić ze schodów... bar rybny prowadzisz,
                czy co? Szczytem chamstwa jest domaganie się w gościach jakiejś
                konkretnej potrawy, skoro jest wybór i można coś dla siebie znaleźć.
                Aha, znam osobę, która tak nie znosi zapachu surowych ryb, że nigdy
                sama ich nie przyrządza. Czy to znaczy, że dla takiej gościówy
                musiałaby zamawiać coś w restauracji?
              • mwookash Relacja z prowokacji 02.11.08, 10:21
                jest tak pokrętnie napisana, że właściwie nie wiadomo o co chodzi. Zamiast
                prowokacji wyszła raczej próba manipulacji...
                • Gość: senin daj se spokoj mwookasz IP: *.bri.connect.net.au 02.11.08, 10:24
                  jaka manipulacja

                  jak bym chciala manipulowac to bym to ciagnela orzez dwa dni
                  conajmniej...

                  no wez ty sie...;)))
              • genny1 Re: ..przepraszam za te prowokacje 02.11.08, 13:16
                Uff, senin. Użyło mi. Dzisiaj usiadłam sobie i zaczęłam czytać. I aż
                mnie zamurowało. Zawsze tak chętnie czytam Twoje wypowiedzi (jesteś
                zresztą dla mnie guru w kuchni tajsko indyjskiej), a tu taka
                wypowiedź. Dobrze, że to tylko "inny" przykład. Pozdrawiam
          • mhr-cs Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 09:43
            w koncu musialam sobie kupic sama ...kupilam kawalek dla siebie

            to jeszcze gorsze,
            bo jak bym kupila rybe to conajmniej dla wszystkich
            i zaproponowalabym czy moge to zrobic dla wszystkich,
            • bobralus Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 10:01
              huh no nie bardzo rozumiem. takie uwagi to chyba mozna w restauracji miec -
              wyraznie zamawialam rybe, a dostalam kurczaka. moze tam nikt nie lubi ryb, wiec
              pani domu uznala, ze kurczak bedzie odpowiednim kompromisem? albo lista zyczen
              byla przedstawiona w tak irytujacy sposob, ze pani domu postanowila byc nieco
              zlosliwa albo tez miala kurczaka do zuzycia. jezeli nie jest tak, ze nie jesz
              miesa z powodow ideologicznych, to naprawde zjedzenie raz kurczaka chyba cie nie
              zabije, zreszta nawet jesli nie chcesz go jesc, zawsze mozesz sobie zrobic
              kanapke, przeciez jeden posilek w roku mozna sobie chyba odpuscic, chyba ze nie.
              a kupowanie ryby tylko dla siebie to juz jak dla mnie szczyt chamstwa. jezeli
              juz tak tesknilas za ta swoja ryba, to faktycznie trzeba bylo zaproponowac, ze w
              ramach podzieki za goscine kupisz i przygotujesz posilek dla wszystkich. znajomi
              to nie pensjonat, a cala opowiesc jest w tonie: wyobrazcie sobie, pokoj tam
              kosztuje tyle pieniedzy, a musialam sobie sama kupic kawalek ryby, zeby w ogole
              moc cos zjesc. no a za pokoj chyba nie placilas i rezerwacji tez nie robilas.
              dziwaczna ta cala opowiesc, radze zmianie podejscia do jedzenia jak i znajomych.
              • bobralus Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 10:03
                ha, wlasnie cos mi nie gralo, wlasnie tak jak napisalam - "pani domu postanowila
                byc nieco zlosliwa". no to wspolczuje znajomych i sytuacji i przepraszam za
                kategoryczny ton, ale nie znosze tego pokroju ludzi.
                • Gość: senin Re: idac 'w gosci' IP: *.bri.connect.net.au 02.11.08, 10:28
                  no to wspolczuje znajomych i sytuacji i przepraszam za
                  > kategoryczny ton, ale nie znosze tego pokroju ludzi

                  ja tez nie

                  ale mieszkam w kulturze gdzie tzw,asertywnosc jest niemal religia -
                  i, niestety przeklada sie na takie sytuacje jak opisalam... ta pani
                  byla po prostu 'asertywna' :))
                  • anula36 Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 10:55
                    czas sie przystosowac do miejsca zamieszkania i zaczac wyznawac ta sama religie:P
                    Skoro ludzie podrozuja 1200 km, nie stac ich na hotel i jedzenie w knajpie? Po co przyjmujesz takich sepow w domu?
                    • Gość: senin sytuacje w zyciu nie zawsze czarno-biale sa IP: *.bri.connect.net.au 02.11.08, 11:07
                      przyjaciel tej pani, to dawny przyjaciel mojego meza - i choc z
                      bardzo odleglej nam kultury, zachowal sie jak najbardziej OK (wino,
                      kwiaty itd). Pani - kultura anglosaska, pan z "zapyzialych" regionow
                      Pacyfiku ;))) -

                      Na hotel i jedzenie stac ich na pewno bylo - ale mysle ze naszym
                      glownym problemem byla ta "potrzeba asertywnosci" tej pani...
                      poza tym fajnie bylo poznac nowych ludzi i pogadac dlugo w noc :))

                      anula36 napisała:

                      > czas sie przystosowac do miejsca zamieszkania i zaczac wyznawac ta
                      sama religie

                      religii zmieniac nie zamierzam - no chyba ze na 'lepsza' ;))
                      • anula36 Re: sytuacje w zyciu nie zawsze czarno-biale sa 02.11.08, 11:15
                        chodzilo mi o religie asertywnosci:) Przydaje sie.
                        Pozostaje nie powtarzac tego bledu:)
                        • Gość: senin Re: sytuacje w zyciu nie zawsze czarno-biale sa IP: *.bri.connect.net.au 02.11.08, 11:23
                          anula36 napisała:

                          > chodzilo mi o religie asertywnosci:) Przydaje sie.
                          > Pozostaje nie powtarzac tego bledu:)

                          asertywnosc jak kazda "religia" - niezrozumiana i wypaczona przydaje
                          sie ...psu na buty;))
                          • ziemiomorze Re: sytuacje w zyciu nie zawsze czarno-biale sa 02.11.08, 14:13
                            Senin! Dzieki ze tak szybko wyszlas spod plaszczyka, bo po
                            przeczytaniu pierwszego posta bylam przekonana, ze ci cos odbilo :)

                            A to, co zaprezentowala ta paniusia, to nie asertywnosc
                            ani 'asertywnosc', ale zwykla agresja.
    • wadera3 Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 10:50
      Gość portalu: senin napisał(a):

      > ... no wlasnie,
      > ide 'w gosci' troche niezapowiedziana - ot odwiedze znajomych
      > nieznajomych w mojej 12000km podrozy.



      W takiej sytuacji bym się cieszyła, że w ogóle mam gdzie się
      schronić(przenocować, zjeść...)
      Jedynie, zapowiedziany, i od dawna zaprzyjaźniony gość ma "prawo" ode mnie
      czegoś wymagać.
      Ja bym jadła to co podali...
    • matylda1001 Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 11:38
      U mnie dializowany kolega zawsze ma coś bez soli, wujek - cukrzyk
      bez cukru, kuzynka - alergiczka bez miodu, dziecko znajomych - bez
      glutenu, teść - z nadciśnieniem - piwo bezalkoholowe, a
      wegetarianie...? widocznie nie są głodni, ich problem. Zawsze biorę
      pod uwagę to, że moi goście z powodów zdrowotnych nie wszystko mogą
      jeść a ci, którzy prezentują fanaberie, niech sie żywią u siebie.
      Głodni wyjśc nie muszą, zawsze jest na stole jakiś suchy chleb,
      amacznego.
      ----------------------------------------------------------
      Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
      • wadera3 Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 11:40
        Matyldo, co innego przyjmować sobie znane osoby(znane ze schorzeń itp.) a co
        innego mieć nieomal niezapowiedzianych gości z wymaganiami:)
        • matylda1001 Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 11:54
          Chyba nie wszystko zrozumiałaś...To prawda ale gdyby trafił
          sie "obcy" gość i zasygnalizował, że ze względów zdrowotnych nie
          może jeść "czegośtam", to nikt by mu tego złośliwie nie podał bo mu
          to zaszkodzi. Nigdy wszak nie słyszałam o zdrowym wege, któremu
          zaszkodzi schabowy. Fanaberie można sobie realizować we własnym
          domu, a nie ludziom głowę zawracać. Jak się jest w gościach to
          trzeba jeść to, co podali, i to z uśmiechem, podziekować pięknie i
          pochwalić.
          ----------------------------------------------------------
          Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
          • tjaryma6 Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 12:32
            Wegetarianizm to fanaberia a to dobre. Po pierwsze jeśli x lat nie jem miesa to
            nie zacznę go jeść z grzeczności. Nie chodzi tutaj o to, że bede grymasił, mogę
            nic nie jeść albo deser ale nie zjem miesa zeby komus zrobić przyjemność. Po
            drugie, rozumiem ze wegetarianizm to niezrozumiała fanaberia natomiast
            mięsożerność to naturalna i zdrowa potrzeba organizmu. Nie zgadzam się na tak
            postawienie sprawy, jest fałszywe i niesprawiedliwe.
          • tjaryma6 Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 12:34
            i jeszcze jedno mam koleżankę od lata nie je mięsa raz chyba miała jakieś
            zaćmienie i skusiła się na kabanosa. No coż wylądowała w szpitalu.
            • salimis Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 12:46
              senin a nie pomyślałaś że być może budżet tej pani był po prostu cienki i dała
              tobie po prostu to co miała akurat w lodówce ?
              Napisałaś że byłaś gosciem niezapowiedzianym to czego się spodziewasz że
              będziesz podejmowana z wszelkimi honorami w myśl starej polskiej zasady "zastaw
              się a postaw się".
              Bądż trochę wyrozumiała bo gospodyni i tak wybrnęła jakoś z sytuacji która być
              może była dla niej trudna.Myślę że tą sprawę nalezałoby rozpatrzeć nie tylko z
              twojego punktu widzenia ale także tej pani.
              • Gość: gość a czytałaś/eś wszystko??? IP: *.tvk.torun.pl 02.11.08, 13:11
                czytałaś, że tą gospodynią była właśnie senin?
                • salimis Re: a czytałaś/eś wszystko??? 02.11.08, 13:27
                  ups senin,przepraszam nie doczytałam dokładnie.Nie zmienia to jednak faktu że
                  trzeba liczyć się z możliwościami gospodyni tym bardziej jesli jest się
                  niespodziewanym gościem.
            • Gość: Gosc Re: idac 'w gosci' IP: *.bredband.comhem.se 02.11.08, 12:52
              Ja osobiscie tez uwazam,ze ten wegetarinizm jest przesada.Ale ostatecznie to
              toleruje.Gdy trafia mi sie taki osobnik to traktuje go jak wszystkich i najwyzej
              pdaje jedna salatke extra.Niech wcina kartofle z salatkami.Ogol nie musi
              stosowac sie do jednostki.A jesli nie "pasa" to niech zostaje w domu lub idzie
              do knajpy.
              Tam podaja na specjalne zyczenia.
            • matylda1001 Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 20:15
              tjaryma6 napisał:

              > i jeszcze jedno mam koleżankę od lata nie je mięsa raz chyba miała
              jakieś zaćmienie i skusiła się na kabanosa. No coż wylądowała w
              szpitalu.<

              No i myślisz, że to od tego kabanosa? Chyba, że był nieścieży. To
              tak, jakby mnie miał zaszkodzić jakiś sojowy gniot, tajemniczo zwany
              sojowym kotletem.
              ---------------------------------------------------------------
              "Kości zostały rzucone" - powiedział mąż, rzuciwszy chudą żonę.
          • vandikia Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 14:25
            Ja się nie zgodzę z takim podejściem do wegetarianizmu, mimo że jestem jak
            najbardziej mięsożerna :) Jeżeli wiadomo, że ktoś od lat jest wegetarianinem, to
            powinno się to jednak wziąć pod uwagę przygotowując obiad, albo nie umawiać się
            na proszone jedzenie. Jeżeli się trafia obcy - z przypadku, no to jest inna kwestia.

            To kwestia kultury, jak prosisz Zyda, to też głupotą by było zrobienie posilkow
            z wieprzowiny - bo jak zje, to sie nie otruje :)
          • wadera3 Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 15:48
            matylda1001 napisała:

            > Chyba nie wszystko zrozumiałaś...

            Jeśli to do mnie, to zrozumiałam to dokładnie jak Ty, i mam takie samo zdanie :)
            • matylda1001 Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 20:28
              >Jeśli to do mnie, to zrozumiałam to dokładnie jak Ty, i mam takie
              samo zdanie :)<

              Bardzo się cieszę. Wiesz... ja mam córkę, która wegetarianką
              wprawdzie nie jest, ale miesa nie jada juz od póżnego dzieciństwa.
              Wiem, jakie to utrapienie na codzień i nikomu nie życzę nawet od
              święta :) Teraz jest dorosła ale nawet do głowy by jej nie przyszło
              będąc w gościach wymagać od gospodarzy specjalnego traktowania. Po
              prostu z tego, co jest na stole wybiera to, co w/g niej nadaje się
              do jedzenia. Nikomu obcemu kłopotu nie sprawia ale mnie skutecznie
              zniechęciła do kuchennego szaleństwa.
              ---------------------------------------------------------------
              "Kości zostały rzucone" - powiedział mąż, rzuciwszy chudą żonę.
    • vandikia Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 14:27
      Masz anielską cierpliwość senin :)
      • ewa9717 Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 15:06
        Fakt. Podpisuję się pod tym, co napisała Wadera, z klawiatury mi to
        wyjęła ;-)))
        • Gość: en Re: idac 'w gosci' IP: *.chello.pl 02.11.08, 15:24
          Dziwna ta pani. Dlaczego miala pretensje o kurczaka i muszle, choc nie podalas
          ani wieprzowiny, ani czerwonego miesa? Przeciez dostosowalas sie do jej zyczen.
          Moze ona uwaza kurczaka za wieprzowine? Kupowanie kawalka ryby dla siebie jest
          niegrzeczne (dala ci ja do zrobienia jak kucharce?), mogla kupic rybe dla
          wszystkich i sama ja zrobic jako wklad w kolacje. I ubrac te decyzje w slowa -
          wiecie, kupilam taka swietna rybe i znam super przepis, musicie tego sprobowac -
          albo jakos tak...) Ona nie jest asertywna, tylko zle wychowana.
    • Gość: kasia Re: idac 'w gosci' IP: *.acn.waw.pl 02.11.08, 15:29
      kurczę, nie wyobrażam sobie iść "w gości" do przyjaciół, nawet tych bardzo
      najbliższych, i żądać podania mi takiego a takiego obiadu. i nie wynika to z
      braku asertywności, b. dziwnie zresztą pojmowanej przez panią, którą gościła
      senin, ale braku tupetu. w nieoczekiwanych sytuacjach, zwłaszcza gdy sami je
      prowokujemy, należy założyć najgorszy scenariusz i liczyć się, że gospodarz
      będzie miał światło w lodówce i puste szafki, w związku z tym podejmie nas
      najwyżej herbatą albo kawą oraz rozmową. _wymaganie_ ulubionego dania w domu
      goszczącej nas osoby jest nietaktowne i niegrzeczne.
      • bobralus Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 15:44
        jezeli chcesz kogos ugoscic, to nie robisz mu łachy, ze laskawie moze sie najesc
        tego co ugotowales, tylko chyba chce sie komus sprawic przyjemnosc? a jezeli sie
        jest z kims na tyle zzytym, ze chce sie go do siebie zapraszac, o chyba sie go
        szanuje. ja mam wujka, ktory po prostu nie znosi ryżu, mozna to uznac za jeszcze
        wieksza fanaberie niz wegetarinaizm, bo brak tu jakiejs podbudowy ideologicznej,
        ale w zyciu by mi nie przyszlo do glowy, ze bede to olewac robiac danie dla
        gosci. ale jak kiedys bylismy u rodziny i wujek grzecznie podziekowal za ryz, bo
        nie lubi, to mu nalozyli furke z tekstem takiego jeszcze nie jadles i patrzyli
        wymownie czy wsunal do ostatniego ziarenka. a co, kazda okazja do zlosliwosci
        jest dobra.
        a co do asertywnosci, to nie mylmy jej z chamstwem. bycie asertywnym oznacza
        umiejetnosc wyrazenia swojego zdania, tak aby nikogo nie urazic, odnoszac cos do
        siebie (tzn nie mowic nie bo jestes durny, ale nie, bo takie sa moje
        przekonania) i odpowiednio to motywujac. nie mylmy tego z chamstwem i
        egocentryzmem.
        • Gość: kasia Re: idac 'w gosci' IP: *.acn.waw.pl 02.11.08, 16:01
          bobralus napisała:

          > jezeli chcesz kogos ugoscic, to nie robisz mu łachy, ze laskawie
          > moze sie najesc tego co ugotowales, tylko chyba chce sie komus
          > sprawic przyjemnosc? a jezeli sie jest z kims na tyle zzytym, ze
          > chce sie go do siebie zapraszac, to chyba sie go szanuje.


          jeśli kogoś podejmuję, nie robię żadnej łachy. nie podaję "spadów" z obiadu, bo "akurat tylko to zostało", tym bardziej nie wpycham w kogoś - pozwól, że posłużę się wywołanym przez ciebie ryżem - ryżu, jeżeli doskonale wiem, że ten ktoś ryżu nie jada, bo nie lubi albo ma alergię. zauważ jednak bobralus, że mówimy o spotkaniach niezapowiedzianych, względnie zapowiedzianych z półgodzinnym wyprzedzeniem. w takim wypadku gospodarz ma prawo być nieprzygotowany do spotkania od strony kulinarnej i służyć tym, co akurat posiada w lodówce, a posiadać może niewiele i niekoniecznie to, co gość lubi. i nie będzie to z jego strony "robienie łachy", tylko służenie w awaryjnej sytuacji "czym chata bogata".
    • Gość: ula narobislas sobie niezlego obciachu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.08, 17:02
      Ktos gotuje specjalnie dla Ciebie, choc wcale nie musial, a Ty jeszcze robisz
      fochy. Dla mnie nie do pomyslenia. Wstyd.
      • Gość: ula Re: narobislas sobie niezlego obciachu- errata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.08, 17:04
        Przepraszam, doczytalam dalsze watki - obciachu narobila sobie pani ktora
        podejmowalas. Zrobilas i tak za duzo :-)
    • Gość: Nika Re: idac 'w gosci' IP: *.icpnet.pl 02.11.08, 17:20
      I masz senin odpowiedź... Polacy są właściwie oburzeni tym, ze idąc "w gości",
      na zaproszenie, można stawiać warunki.
      Czyli staramy się dostosować do gospodarzy, jesteśmy tolerancyjni i dobrze
      wychowani.

      Może lepiej zadać takie pytanie na forum kraju, z którego pochodziła ta pani.

      Na koniec moje zdanie...
      Jeśli kogoś zapraszam to przyjmę jego uwagi co do diety i Żydowi nie podam
      samych dań z wieprzowiny a komuś, kto nie znosi ryb nie podam ryby.
      Ale jeśli ktoś się sam wprasza to albo dostosuje się do mojej kuchni albo będzie
      się stołować na mieście.
    • marta.r.8.5 Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 17:53
      Ja "w gościach" bym zjadła i podziękowała za to co mi podadzą, bo to wydaje mi
      się nie ładnie tak "kręcić nosem", skoro się jest gościem, to przeważnie
      Gospodarze starają się ugościć jak najlepiej i czy m tylko potrafią, chyba że
      zapytają co gość woli, czego nie lubi, ale jeżeli już zrobią i ie pytają to ja
      bym zjadła nawet tą wieprzowinę, chociaż też raczej nie jadam...
    • fettinia Re: idac 'w gosci' 02.11.08, 20:34
      hiehie gdybys to jeszcze dwa dni ciagnela to bym stwierdzila,ze sloneczko
      australijskie zaswiecilo ci za bardzo:P
      coz..wspolczuje owych wymagajacych niezapowiedzianych..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka