Dodaj do ulubionych

Moje Gotowanie ;-)

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.11.03, 16:32
a ja mam taki problem; jestem prawdę mówiąc początkującą kucharka, niedługo
wychodzę za mąż i staram się teraz poznać tajniki gotowania , aby nie wyjśc
przed przyszłym mężem na totalne beztalencie kulinarne. przeglądam ksiązki
kucharskie, czytam przepisy, robię własne notatki i przede wszystkim próbuję
coś tam upichcić. prawdę mówiąc to, co do tej pory zrobiłam wszystkim
smakowalo , ale ile ja się przy tym moim gotowaniu umęczyłam to tego tak
naprawdę nikt nie wie. Otóż mam zawsze te same problemy: nie wychodzą mi
mianowicie rzeczy najprostsze :
- prawidłowe odmierzenie składników
- czas realizacji , zdarza się że na przykład wszystko jest już gotowe i
gorące czeka na spożycie, a kurczak dopiero został wstawiony do piekarnika i
trzeba czekać ( może dla kogoś to jest banalne, ale łapię się na tym , że mam
z tym problem,nie potrafię czasowo rozplanować gotowania, tak żeby wszystko
było w miarę na czas )
- nie wspomnę już o tym że gotując zupę wlewam do garnka za dużo wody i
trzeba ją potem odlać w trakcie gotowania

Mam nadzieję że w miarę czasu nabiorę wprawy i nie będę już robiła takich
błędów. Jeśli znacie podobne sytuacje, podzielcie się nimi.
pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: Camille Re: Moje Gotowanie ;-) IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 19.11.03, 17:22
      Organizacja, kochana, organizacja.....Zupa sie nie przejmuj, zawsze mozesz
      zdjac pokrywke i odparowc/jak masz czas oczywiscie/. Odlewania nie odradzam
      bo pozbywa sie duzo smaku-przez odparowanie smak sie skoncentruje.
      Jezeli chodzi o odmierzanie to proponuje kupic takie specjalne miarki-kubki i
      lyzeczki od odmierzania - tzn. mam nadzieje, ze w Polsce takowe produkuja i
      zawsze je miej blisko jak cos gotujesz. W ogole jestem /przynajmniej na
      poczatku/za wyciagnieciem ksiazki kucharskiej na lade, potem wszystkich
      produktow z szafek i lodowki, i dopiero wtedy odmierzaj i po kolei wykonuj
      instrukcje z ksiazki.
      Musisz tez, zanim sie nie wciagniesz, robic liste dan ktore bedziesz serwowac,
      zaczynajac od tych ktore zabieraja najwiecej czasu. Generalnie jest to mieso,
      tak, ze przeczytaj przepis i zrob notatke, mentalna lub na kartce najlepiej.
      np. kurczak pieczony-1.5 godziny
      ziemniaki puree-0.5 godziny
      salata-10 minut.
      Naprawde, bedzie Ci duzo latwiej.Powodzenia!
    • hania55 Re: Moje Gotowanie ;-) 19.11.03, 18:03
      Ado, koordynowanie wszystkich czynności w kuchni jest najtrudniejszą rzeczą w
      gotowaniu. Powiem Ci tylko na pociechę, że im więcej gotujesz, tym bardziej
      rutynowo wykonujesz pewne czynności, więc i łatwiej Ci je skoordynować. Nie
      zrażaj się niepowodzeniami, za to zagoń męża od razu do pomocy i przekonaj, że
      gotowanie to wspaniała zabawa (bo tak jest), a poza tym łatwiej jest gotować we
      dwoje (np. Ty przyrządzasz mięso, a mąż w tym czasie sałatkę, albo na odwrót) i
      jest dodatkowa okazja, żeby spędzić ze sobą trochę czasu :-)

      PS. Jeśli chodzi o wlewanie zbyt dużej ilości przy gotowaniu zupy, to może
      wlewaj od razu mniej i najwyżej później będziesz rozcieńczać :-)
      • jottka dlaczego 19.11.03, 18:40
        że boleśnie zapytam, dlaczego zamążpójście utożsamiane jest ze znalezieniem
        całkowicie nieodpłatnego zajęcia gosposi domowej???

        gotować uczymy się, bo nas to bawi, w każdej innej wersji to ciężka harówa, a
        co za tym idzie powód do spięć i konfliktów w wersji hiperturbo.


        a poza tym, hania, o jakiej pomocy ty mówisz? ogólnie słusznie, rzecz jasna,
        jeśli idzie o wspólną pracę na rzecz domu, ale może lepiej mówić o podziale
        zadań w zależności od czasu danego domownika? przecież koleżanka i tak nie umie
        gotować, do czego się przyznaje, więc albo ona będzie za podkuchenną, jeśli
        narzeczony to umie, albo oboje będą sobie radzić wedle możności.
        • hania55 Nie bij, wytłumacz 19.11.03, 19:06
          Dlaczego uważasz, że Ada utożsamia wyjście za mąż z rolą nieodpłatnej gosposi?!
          Ja wiem, że najmodniej jest odgrzewać pizzę Oetkera w mikrofali albo chodzić do
          sushi baru, a w międzyczasie robić karierę i dorabiać się wrzodów na żołądku,
          ale co jest złego w tym, że dziewczyna chce gotować dla siebie i męża? Ja w tym
          tygodniu wracałam z pracy nieco wcześniej niż mąż i nie czułam się jak
          nieodpłatna gosposia przygotowując mu gorącą kolację, zamiast ćwiczyć jogę
          czytając Cosmo. Dzisiaj z pracy wcześniej wrócił on i on gotuje, bo nie miałam
          czasu zjeść obiadu. Zapytam go po powrocie czy czuje się jak nieodpłatny gospoś
          i czy jest wykorzystywany.

          Pozdrawiam :-)
          • jottka Re: Nie bij, wytłumacz 19.11.03, 19:35
            hania55 napisała:

            > Dlaczego uważasz, że Ada utożsamia wyjście za mąż z rolą nieodpłatnej
            gosposi?!


            wnioskuję z początku jej postu :)

            "jestem prawdę mówiąc początkującą kucharka, niedługo wychodzę za mąż i staram
            się teraz poznać tajniki gotowania , aby nie wyjśc przed przyszłym mężem na
            totalne beztalencie kulinarne."


            tzn. wcześniej nie odczuwała takiej potrzeby, tzn. nie pchało jej do
            samodzielnego wypróbowywania różnych dobrych rzeczy, jakie można zrobić sobie i
            komuś, np. kochającej mamusi lub siostrze :)

            przed nimi siem nie wstydziła



            > ale co jest złego w tym, że dziewczyna chce gotować dla siebie i męża?


            w samym fakcie nic, ale w stereotypie, że wychodząc za mąż zobowiązuje się do
            pracy jako wykwalifikowana kucharka full time już tak.


            poza tym, hania, spojrzyj na mój post, nie pisałam tam, że jedynie słuszną
            drogą życia jest osiągnięcie dyrektorskiego stołka w banku za cenę zażerania
            zimnej pizzy. nie podoba mi sie przeświadczenie, że życie z facetem oznacza dla
            dziewczyny konieczność zapewnienia mu wiktu i opierunku. o przypuszczalną
            asymetrię świadczeń mi chodzi, mówiąc w skrócie.

            jeśli on też ma poczucie, że niedługo się żeni i w związku z tym uczy się robić
            jajecznicę, schabowe oraz prasować damskie bluzki, to jestem gotowa wspierać
            oboje wszelką radą i pomocą :)


            • hania55 Re: Nie bij, wytłumacz 19.11.03, 20:42
              > jeśli on też ma poczucie, że niedługo się żeni i w związku z tym uczy się
              robić
              >
              > jajecznicę, schabowe oraz prasować damskie bluzki, to jestem gotowa wspierać
              > oboje wszelką radą i pomocą :)
              >
              >
              Trzymam kciuki, żeby tak było :-)
              • jottka dobra, 19.11.03, 20:50
                ada, dawaj maila do narzeczonego, sprawdzimy, czy jest uświadomiony :)
    • Gość: Camille Re: Moje Gotowanie ;-) IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 19.11.03, 21:06
      Nikt tu z nikogo nie robi kucharki za darmo- dla mnie naturalna rzecza jest,
      ze kobieta gotuje...Moze jestem zbyt tradycyjna, ale taka jest jej rola od
      tysiecy lat i dlaczego w XI roku troche zbuntowanych dziewczyn chce to
      zmienic? Sama widze na wlasne oczy co sie dzieje w Stanach- Polska to jeszcze
      raj pod tym wzgledem. Ja wychodzac za maz podzielilam obowiazki w domu w ten
      sposob- ja w srodku, maz na zewnatrz. Tzn. ja gotuje, sprzatam, robie zakupy,
      on doglada ogrodka. Oczywiscie jezeli ktos trafi odwotnie niz ja/tzn maz pali
      sie do kuchni a kobieta do grzadek/ to jest OK. Ale dlaczego od razu robic z
      tego afere. Trzeba sie miedzy soba dogadac. Uwazam, ze to cudownie, ze Ada
      chce sie nauczyc gotowac- ciepla zupa na kuchni naprawde spaja rodzine. Mowie
      to z reka na sercu po 14 latach malzenstwa.
      • jottka Re: Moje Gotowanie ;-) 19.11.03, 21:15
        dowcip zasadza sie właśnie na dogadaniu się i obopólnym podziale zadań.

        a w kraju naszym aż nadto chętnie obarcza się kobietę wszelkimi ciężkimi
        robotami domowymi w wersji full time i jeszcze mówi, że to jej 'naturalna
        rola'. dlatego należy przejawiać rewolucyjną czujność i zwalczać gadzinę w
        zarodku :)

        gotować każdy może, byle miał chęć i talent - a jeśli owych nie staje, to nie
        ma co sie spinać, bo więcej z tego szkody niż pożytku.
        • Gość: kaska Re: Moje Gotowanie ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.03, 22:45
          zupa raczej rodziny nie spaja, bo za czesto bywa "za slona". Spajaja raczej
          inne rzeczy, dzieki ktorym nawet ta slona zupa nic nie znaczy. Ja tam
          uwielbiam gotowac bo sie relaksuje po pracy przy komputerze. Moj pawel nie
          umie nic no i jego strata bo jak wyjezdzam, to jada pizze;-) Ale skoro mu
          odpowiada to po cholere ma sie uczyc? Jajecznice umie, kanapki tez, pizze
          zamowic tez, gary umyc tez, no i mase innych rzeczy poza gotowaniem;-)
    • Gość: Kasiulek10 Re: Moje Gotowanie ;-) IP: *.lodz.mm.pl 19.11.03, 23:18
      Jotka jest cholernie inteligentna:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka