Dodaj do ulubionych

gotowcowanie a gotowanie

12.05.09, 12:17
wiem, że takie dyskusje przewijały się już przez forum i pewnie zaraz zostanę
zjechana pt 'what's the point', ale czuję, że muszę, inaczej się uduszę ;)
Więc pytanie:
Zakładając, że przygotowanie danej potrawy z gotowców (np marynowanie kurczaka
w keczupie) jest równie czasochłonne, co ze składników podstawowych (przecier,
oliwa, przyprawy), jak myślicie, dlaczego ludzie tych gotowców używają tak na
potęgę?

Ja obstawiam siłę wszechobecnej reklamy - chyba trudno się oprzeć tym kostkom,
wypukłym smakom i pomidorom bardziej pomidorowym?

idiosyncratic.blox.pl/2009/05/Gotowanie-a-gotowcowanie.html
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 12:22

      Sie zgadzam.
      Przykladow az nadto; sporo bylo tu na forum osob, ktore upieraly
      sie, ze 'pomysly na' znacznie oszczedzaja czas, nawet kiedy im sie
      udowodnilo, ze to bzdura.
      Najwyrazniej jesli telewizor powtorzy cos pietnascie razy, to jest
      to bardziej wiarygodne od logicznego wywodu :)
      • twojabogini Re: gotowcowanie a gotowanie 14.05.09, 13:41
        bene_gesserit napisała:

        > Najwyrazniej jesli telewizor powtorzy cos pietnascie razy, to jest
        > to bardziej wiarygodne od logicznego wywodu :)

        Żeby dotyczyło tylko jedzonka, to nie byłby taki problem. Życie bez
        telewizora jest piękniejsze, a i mysli jakieś bardziej wlasne -
        polecam.
      • vontrompka Re: gotowcowanie a gotowanie 14.05.09, 17:52
        pesto też robisz sama?
        sos sojowy?
        masło?
        pomidory sama hodujesz?
        krowę doisz?

        gdzieś musi być odcięcie - od któregoś momentu nie opłaca się robić samemu. ktoś
        ma ten moment wcześniej (i je zupki z torebki), a ktoś inny - później (i sam
        piecze chleb czy robi to pesto).

        "gotowce" czasem naprawdę oszczędzają czas i ułatwiają życie.

        zaznaczam, że sam nie stosuję "sosów z torebek" etc. ale też gotuję bardzo
        prosto (i szybko).
        • Gość: m. Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.09, 21:55
          ja mam później: robię pesto, piekę chleb i hoduję pomidory. te ostatnie "od
          ziarenka" :)
        • linn_linn Re: gotowcowanie a gotowanie 15.05.09, 11:20
          Pesto tylko sama, szczegolnie bazyliowe:
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,43314072,43314072,0,2.html?v=2
          Brokulow i z rukoli
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,58261301,58261301,0,2.html?v=2
          Cukiniowe i z suszonych pomidorow
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,58521681,64266168,0,2.html?v=2
          Co ma do rzeczy dojenie krowy, robienie masla / choc w galerii jest takie
          homemamde / czy hodowanie pomidorow? Trzeba byc konsekwentnym: albo
          restauuracja, albo catering. Zadneùych polsrodkow :)

        • myfanawy Re: gotowcowanie a gotowanie 15.05.09, 16:40
          > pesto też robisz sama?

          probuje sobie przypomniec, czy kiedykolwiek uzywalam kupionego pesto - i
          wcyhodzi, ze nie...
    • marghe_72 Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 12:23
      Bo nie wiedzą, że zrobienie wszystkiego od podstaw zajmie dokładnie
      tyle samo czasu?
      Bo nie wiedzą, że to co siedzi w tych torebkach niekoniecznie jest
      zdrowe?
      Bo reklama robi swoje?

      i dalej w ten deseń

      Ostatnio gotowce typu makaron z 4 serami, smaczne zupy czy inne cuda
      zalewają ekrany / gazety itp.
      Może zaczeły się gorzej sprzedawać ? ;-)
      • gladys_g Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 12:31
        ostatnio sprawia mi przykrość reklama proszku do zapiekanki z ziemniakami, gdzie
        podsmażone mięso (wyglądające jak nie wiem, co, ale nie prawdziwe zmielone
        mięso, może barwiona gąbka?) przykrywa się surowymi ziemniakami, zalewa paciają
        z proszku i wody i to się zapieka. Kto wierzy, że surowe ziemniaki zdążą się
        upiec zanim podsmażone uprzednio mięso się zwęgli? ;)
        • marghe_72 Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 12:58
          .. nie wspominając o serze, którym to cudo jest posypane
        • Gość: evro444 Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.09, 13:32
          ale wprowadzono tam taki tekst o nie traceniu wartości odżywczych
          ziemniaka- to dopiero bajer hah
        • hollcia Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 13:43
          Pięknie się sypie te mięso, jakby było granulowane. Może Knorr już takie robi? ;)
          • 4g63 Re: gotowcowanie a gotowanie 14.05.09, 20:37
            naprawdę to jecie? ja gotuję zawsze z najbardziej podstawowych składników które jestem w stanie kupić, nawet mielionego mięsa nie kupię bo to już dla mnie zbyt przetworzone, acha no i wszystkie produkty obowiązkowo na targu, gotowanie codziennego obiadu ze zjedzeniem i sprzątnięciem to dla mnie - 40 - 45 min, np kawałki kurczaka z panierką w jajku i mące, spaghetti z parmezanem i sałatka.
            ostatnio jak zobaczyłem pasztet w takich małych puszkach - hmm, dziwne wyglądało jak pomarańczowa pianka, ale mięsa to nijak nie przypominało, nigdy nie włożyłbym czegoś takiego do ust
            • Gość: ice_ice Re: gotowcowanie a gotowanie IP: 83.16.230.* 15.05.09, 10:46
              Nie podkoloryzowałaś trochę? w 45 min. ze zjedzeniem i sprzątnięciem to można
              jajecznicę załatwić. Powiedz jeszcze, że zakupy w tym czasie robisz;)

              Możecie mnie zabić. Jestem tu przypadkiem, z linka na głównej, i powiem szczerze
              - tak, ja gotowcuję. Nie znoszę sterczenia nad garami - każda godzina w kuchni
              ponad absolutnie niezbędny czas to dla mnie godzina stracona. Uwielbiam gotowe
              sosy, np w słoiku Knorra itp. Jak się raz w tygodniu taki zje z surówką, to
              chyba nic się nie stanie. I ryż/kasza z torebki do tego! TAK! taka jestem! W
              niektórych marketach można kupić gotowe zestawy - np makaron, do tego torebka z
              sosem i prosty przepis na przygotowanie mięsa do tego.

              Akurat zapiekanek ani makaronów nie jemy, ze względu na dietę, ale ogólnie
              podoba mi się idea upraszczania życia, zwłaszcza w kuchni. Życie jest za
              krótkie, aby je marnować w kuchni więcej niż trzeba...
              Wolę w tym czasie podskoczyć z córką na rower, albo zwyczajnie pogadać:) Można
              to ograniczyć, korzystać z udogodnień cywilizacji, bez popadania w przesadę i
              jedzenia wyłącznie proszków, słoików i konserw. Jak się używa czegoś gotowego,
              to do tego góra warzyw powinna zrekompensować ewentualne [nieznane tak naprawdę]
              konsekwencje jedzenia sosu z proszku:)
              • bobralus Re: gotowcowanie a gotowanie 15.05.09, 11:11
                wstawiasz wode na ryż, w tym czasie dzielisz piers kurczaka na trzy kotlety,
                obierasz warzywa na surowke, mieszasz. wrzucasz ryz do wody, w tym czasie
                zmywasz co nabalaganilas, wrzucasz kurczaka na patelnie, solisz, pieprzysz,
                przyprawiasz, myjesz deske po kurczaku, obracasz kurczaka na druga strone,
                solisz, pieprzysz, odcedzasz ryż, nakladasz na talerz, dodajesz usmazonego
                kurczaka. po obiedzie do zmywania sa sztucce talerze, patelnia i garnek po ryżu.
                To naprawde da sie zrobić w te 20minut w czasie gotowania się wody i ryżu. tak
                samo wszelkie sosy do makaronu, czy naprawde stracilabys tak duzo czasu, gdybys
                kupila osobno makaron, osobno pomidory w puszce i jakies warzywa lub mieso?
                jajko sadzone, do tego zeimniaki pokrojone na mniejsze kawalki, aby ugotowaly
                sie maks w pol godziny, jakies warzywa z mrozonki lub salatka. można np. upiec
                jednego dnia mieso i miec posilek na 2,3 dni. tak samo z zupami, czesc
                ugotowanego jedzenia mozna zamrazac, zeby bylo na "czarna godzine" (ja tak robie
                z pierogami, golabkami), to tylko kwestia planu. istnieje cala masa
                polproduktów, które niezmiernie ulatwiaja zycie (mrozone warzywa, pomidory w
                puszce, poprocjowane mieso w zaufanym sklepie miesnym, gotowe mieszanki ziół
                itd. itp.), ktore skracaja czas w kuchni do niezbednego minumum, a te gotowce
                jedynie daja wrazenie oszczednosci czasu, bo nie trzeba samemu myslec.
                a tak poza tym, to wiekszosc fajnych rozmow, jakie odbylam z rodzicami, mialo
                miejsce wlasnie w kuchni, podczas wspolnego kucharzenia, a przy okazji nauczylam
                sie, skad pochodzi jedzenie, jak poznac, ze jest dobrej jakosci, ze mozna sie
                nim cieszyc i dbac o zdrowie dzieki dobremu odzywianiu, bo chcemy czy nie
                checemy, to jestesmy tym, co jemy. A na rower też sie czas znalazl spokojnie.
                ale rozumiem, ze kazdy ma inne priorytety, jednak nie uwierze, ze zrobienie
                jajecznicy (nawet ze zmywaniem) zajmuje Ci 45minut?! chyba ze lubisz naprawde
                scieta...
                • Gość: ice_ice Re: gotowcowanie a gotowanie IP: 83.16.230.* 15.05.09, 11:34
                  Ja mam mała kuchnię, nie da się w niej pogadać;) I zamrażarka poważna na
                  wszelkie półprodukty też się nie mieści.
                  A na serio - nie umiałabym się zmieścić w tym czasie, mimo wszystko. Gotowanie,
                  ok, 25 minut ze wszystkim. Aczkolwiek o ile używam torebek [symbolicznie], to
                  pomidory wolę świeże. Ale zjeść potem w 20 minut i pomyć? Nie :) U nas posiłki
                  są wspólne, raczej celebrowane, nie ma jedzenia w biegu, potem chwilę
                  posiedzimy, pogadamy, sprzątniemy - razem z myciem, wychodzi jakaś godzina i 20
                  minut.

                  Ja po prostu nienawidzę kuchni i nic tego nie zmieni :D
                  Ale za to jestem ugodowa, miła, nie palę i lubię czytać książki ;)
                  • aiczka Re: gotowcowanie a gotowanie 15.05.09, 17:37
                    Jedzenie można już sobie pocelebrowac wegług preferencji ^_^. Ale na gotowanie
                    po dniu pracy nie ma się ochoty poświęcać zbyt wiele czasu. Dlatego sporo jest
                    książek "obiad w pół godziny (20 minut)". Daje się to zrobić - jak napisano
                    wyżej, kwestia koordynacji pracy i wykorzystania przestojów na zmywanie etc.
                    Półprodukt oszczędzający pracy - świetnie. Ale taki, w którym wymieszano ze dwa
                    składniki i podano resztę przepisu na opakowaniu to nie bardzo. Na torebkach
                    proszku do pieczenia też są przepisy na ciasta ^_^
              • linn_linn Re: gotowcowanie a gotowanie 15.05.09, 11:12
                45 minut to stanowczo za duzo. Chyba ze kuchnia nie byla sprzatana od kilku dni.
              • myfanawy Re: gotowcowanie a gotowanie 15.05.09, 11:49
                > Uwielbiam gotowe sosy, np w słoiku Knorra itp.

                Ale wiesz, te sosy sa tak "podkrecane" chemia, ze naprawde malo ma wspolnego z
                dobrym, domowym jedzeniem. Zrobienie takie sosu samemu to 15 minut roboty. A
                efekt jest po prostu sto razy lepszy, choc na poczatku trzeba odwyknac od tych
                wszystkich poprawiaczy smaku.

                > niektórych marketach można kupić gotowe zestawy - np makaron, do tego torebka z
                > sosem i prosty przepis na przygotowanie mięsa do tego.

                Jakkolwiek staram sie sobie to wyobrazic, nie wiem, czemu trzeba odrazu
                "zestawu", zeby zrobic cos tak prostego jak makaronu z sosem i miesem:O

                > Wolę w tym czasie podskoczyć z córką na rower, albo zwyczajnie pogadać:)

                Ale gadac mozna w kuchni a juz na pewno mozna cos ugotowac razem z dzieckiem :)
                Ja gotuje razem z mezem codziennie (bo lubie i on tez) i duzo przy tym
                rozmawiamy a juz na pewno nie jest to czas "stracony". Potem razem jemy i
                sprzetamy. Na rower tez jest czas, naprawde !

                > Można to ograniczyć, korzystać z udogodnień cywilizacji, bez popadania w
                przesadę i jedzenia wyłącznie proszków, słoików i konserw.

                Tu sie podpisuje. Jakkolwiek wspomniany zestaw :P wydaje mi sie juz taka
                przesada. Sek w tym, ze ludzie kupuja jak leci, byle taniej i szybciej - nie
                zwracaja uwagi na przyklad na jakosc albo sklad. Nie twierdze, ze ty tak robisz,
                ale generalnie mam wrazenie, ze tv zrobila ludziom wode z mozgu i wydaje im sie
                , ze bez kostki bulionowej nijak nie da sie ugotwac zupy itd.

                Jak się używa czegoś gotowego,
                > to do tego góra warzyw powinna zrekompensować ewentualne [nieznane tak naprawdę
                > ]
                > konsekwencje jedzenia sosu z proszku:)

                Konsekwencje sa takie, ze domowy sos zrobiony z dobrych, pachnacych pomidorow
                wybranych na bazarku lub przywiezionych z dzialki bedzie zawsze lepszy niz
                najlepszy amerykanski proszek z masa E na opakowaniu ;)

                pozdrawiam
                M.
                • linn_linn Re: gotowcowanie a gotowanie 15.05.09, 12:27
                  Nakarmic dziecko chemia i wyjsc z nim na rower. Mozna i tak, kwestia
                  preferencji. :)
                  • Gość: vincent Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.chello.pl 17.05.09, 00:03
                    Przyjmij do wiadmości, że wszystko co nas otacza jest chemią.
                    To, co Ty spożywasz - również.
              • Gość: sawaq Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.subscribers.sferia.net 16.05.09, 21:27
                I to jest różnica:)Gotowanie jest sztuką, dopiero w momencie kiedy odstawi się
                wszelkiego rodzaju półprodukty i zacznie się jeść (przynajmniej w większości)
                produkty nie przetworzone, dostrzega się smak (prawdziwy) jedzenia. Można
                chodzić na hamburgery, można dodawać do ryżu sosu z E....... i cała resztą,
                można w tym czasie rozmawiać z córką (z alergią) na wszystkie możliwe tematy,
                albo można się odchudzać (bo wszystkie E....) są zarąbiście kaloryczne. Gotowany
                makaron bez dodatków nie jest kaloryczny. Do wszystkiego w życiu trzeba mieć
                smak, wyczucie i klasę. Można kupić podróbkę perfum i uważać, że.......... ma
                się:) lub kupić prawdziwe perfumy i mieć autentycznie świat u swych stóp. Jedna
                rzecz, nie każdy może, lubi, chce gotować i dla mnie jest to zrozumiałe, ale w
                takim wypadku wolałabym pójść z córką na dobry obiad do dobrej restauracji niż
                zapychać się gotowymi sosami i innym badziewiem:) pozdrawiam
                • Gość: pantomato Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.09, 22:21
                  mam do perfum słabość - posiadam ponad 15 różnych zapachów. ale żeby od razu
                  uważać że świat u stóp, etc. to chyba przesada nie?
                • permanentne_7_niebo Re: gotowcowanie a gotowanie 17.05.09, 01:49

                  Do wszystkiego w życiu trzeba mieć
                  > smak, wyczucie i klasę. Można kupić podróbkę perfum i uważać,
                  że.......... ma
                  > się:) lub kupić prawdziwe perfumy i mieć autentycznie świat u
                  swych stóp.


                  Dla mnie to jest przejaw papki. To że mam "prawdziwe" perfumy nie
                  sprawia, że jestem lepszym człowiekiem, że mam smak wyczucie i
                  klasę. W ogóle posiadanie czegokolwiek nie ma takich konotacji. Co
                  jeszcze muszę posiadać, żeby mieć autentycznie świat u swych stóp?
                  • Gość: sawaq Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.subscribers.sferia.net 17.05.09, 20:56
                    Witajcie:) dobrze, że się odezwałyście (odezwaliście:)) Temat jest dość szeroki
                    więc trudno było mi go ując w paru słowach. To co napisałam, nie jest snobizmem
                    tylko....czymś co jest mi trudno ując w słowa. Może napiszę krótko, będzie
                    bardziej precyzyjnie i może wtedy mnie zrozumiecie:)
                    "Do wszystkiego w życiu trzeba mieć smak, wyczucie i klasę. Można kupić podróbkę
                    perfum i uważać, że.......... ma się:).... lub kupić prawdziwe perfumy i mieć
                    autentyczny orgazm:) i nie ze względu na to, że jest to rzecz za parę stów, ale
                    dlatego, że czuje się ten zapach który powoduje......:)" tak samo jest z
                    jedzeniem, że sztuką, że wszystkim. To tak w skrócie:) bo idę pracować:( pozdrawiam
        • Gość: gosc Re: gotowcowanie a gotowanie IP: 194.181.193.* 15.05.09, 08:54
          ja nie musze w to wierzyc, bo wiem to :P
          w taki sposob robie rozne zapiekanki - mieso podpiekam, ziemniaki
          pokrojone w plastry do foremki, na to mieso i zalewam duza iloscia
          sosu (tu posilkuje sie wlasnymi pomyslami, nie gotowcami z torebki)
          Uwierz mi, ze mieso sie nie zwegla :) Duzo gotuje i pieke, wiec
          mowie z wlasnego doswiadczenia.


          > podsmażone mięso (wyglądające jak nie wiem, co, ale nie prawdziwe
          zmielone
          > mięso, może barwiona gąbka?) przykrywa się surowymi ziemniakami,
          zalewa paciają
          > z proszku i wody i to się zapieka. Kto wierzy, że surowe ziemniaki
          zdążą się
          > upiec zanim podsmażone uprzednio mięso się zwęgli? ;)
          • Gość: gosc Re: gotowcowanie a gotowanie IP: 194.181.193.* 15.05.09, 08:57
            i nie daje sie reklamom tak latwo - telewizora nawet nie mam :P i
            nie wiem, jak wygladaja te "cudenka", ktore opisujecie
        • chicarica Re: gotowcowanie a gotowanie 15.05.09, 12:13
          A co zawiera ta torebka skoro ziemniaki i mięso trzeba tam dać i tak?
          Jest kilka gotowców, które stosuję. Ketchup (lubię kanapki z serem i ketchupem),
          majonez, kostki rosołowe, kilka gotowych mieszanek ziół. Ale taka zapiekanka to
          jakiś bezsens, skoro wszystko trzeba dodać i tak. Coś jak sos śmietanowy, do
          którego trzeba dać śmietanę. Ani to czasu nie oszczędza, ani nie ułatwia sprawy.
          • linn_linn Re: gotowcowanie a gotowanie 15.05.09, 12:29
            W takim razie polecam majonez robiony bezposrednio w sloiku:
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,66925131,67197899,0,2.html?v=2
            • chicarica Re: gotowcowanie a gotowanie 15.05.09, 21:44
              Znam, nawet kilkunastokrotnie robiłam sama majonez, ale jakoś do jednej kanapki
              to wolę sobie z tubki wycisnąć. Poza tym majonez klasyczny Winiary po prostu mi
              smakuje.
        • mamaady Re: gotowcowanie a gotowanie 19.05.09, 11:40
          Te ziemniaki nie maja się upiec, ale maja zachować wartości
          odżywcze :) tak mówi reklama, i niech mi ktos udowodni, ze surowy
          ziemiak nie ma wartości odżywczych, ma czyli reklama nie kłamie ;)
      • Gość: f Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.09, 16:58
        Dokladnie trujące jest to wszystko.

        ---
        www.rvbcosmetics.pl
    • hollcia Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 13:45
      Mnóstwo ludzi bezmyślnie wierzy we wszystko co powiedzą w tv.
      Media mają niesamowitą moc i władzę.
      Nie tylko w kwestiach kulinarnych.

      A reklamy dodatkowo są takie ładne, mają takie żywe kolory a ludzie, którzy
      jedzą reklamowane produkty są wiecznie młodzi, szczupli, aktywni i bogaci. ;)
    • upl Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 14:16
      Moim zdaniem "milosc" do knorrow itp itd wynika z tego, ze znakomita wiekszosc
      ludzi uwaza, ze gotowanie jest STRRRRASZNIE trudne i skomplikowane a gotowce je
      znacznie ulatwia i na dodatek sprawia, ze bedzie "jak u mamy" i "jak za dawnych
      czasow".
      Tym bardziej, ze firmy produkujace gotowce wycwanily sie i w reklamach wciskaja
      nam, ze w proszkach nie ma polepszaczy smaku, glutaminianow itp itd ale sam smak
      z warzyw i diabli wiedza z czego tam jeszcze :/
      • mhr-cs Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 15:35
        bardzo czesto sie widzi,
        kupujace mlode matki z dzieckiem,czasami smutno jak widzisz ze
        dziecko dla uspokojenia dostaje czekoladke,
        ale jak one sie niczego nie nauczyly w domu to skad maja wiedziec,
        a na takie osoby maja reklamy wspanialy wplyw,
    • wiedzma30 Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 15:21
      Po pierwsze - reklama, a po drugie latwiej i taniej jest kupic ten ze ketchup i
      kurczaka, niz przecier, oliwe, czosnek i rozne przyprawy, a do tego jeszcze
      kurczaka... ;)
      Albo np. zupa jarzynowa - maslo/mieso, przyprawy, ziola, ziemniak, marchewka,
      seler, groszek, brokul itp., a zamian - kartonik czy saszetka ze "wszystkim".
      Jest roznica? ;)
      • smutas13 Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 13:17
        wiedzma30 napisała:

        > Po pierwsze - reklama, a po drugie latwiej i taniej jest kupic ten
        ze ketchup i
        > kurczaka, niz przecier, oliwe, czosnek i rozne przyprawy, a do
        tego jeszcze
        > kurczaka... ;)
        > Albo np. zupa jarzynowa - maslo/mieso, przyprawy, ziola, ziemniak,
        marchewka,
        > seler, groszek, brokul itp., a zamian - kartonik czy saszetka
        ze "wszystkim".
        > Jest roznica? ;)


        Moim zdaniem - jest różnica.
        Taka sama, jak między kapustą kiszoną, kupioną w markecie a tą
        kiszoną własnoręcznie, w domu.
        • bobralus Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 13:42
          to tez mowie, rozumiem, ze komus nie chce sie od podstaw gotowac flakow, robic
          ciasta francuskiego, kisielu czy galaretki, pierogów czy pyz, bo wiekszosc z
          tych potraw wymaga dużo czasu, wysiłku, kilku etapów przygotowania i ubrudzenia
          dużej ilości sprzetów i naczyń, wiadomo też, że czasem zje sie zupke chinska
          albo inny "goracy kubek", ale zdaje mi sie, ze mowimy tu o sytuacjach, w których
          ktos dal sobie wmowic, ze uzycie gotowych sosow, zup, dań, "fixów" znaczaco
          pozwala zaoszczedzić czas i pieniadze, a przy tym daje tak samo zadowalajacy
          efekt jak prawdziwe jedzenie. mialam znajomego, ktory zupke chinska z wkladka z
          mielonki uwazal za kompletne danie obiadowe... tak samo wszelkie "pomysly" juz
          tu walkowane, jedna rzecza jest zjedzenie gotowca, bo "sie nie chce", a inna
          psucie dobrego miesa, sera, warzyw poprzez zalewanie ich chemicznym sosem i
          przekonanie, ze inaczej sie tego zrobic nie da.

          Reuptake - ja codziennie robie sobie blyskawiczna zupe. Do wrzatku wrzucam
          mrożone warzywa lub przecier pomidorowy, przyprawiam sola i pieprzem, jak mam
          dodaje koperek lub natkę pietruszki albo smietane jak mam chec, czasem sypne
          kaszy, ryżu lub pokrojonego w kostke ziemniaka, ale bez dodatku weglowodanowego
          taka zupa robi sie w maksymalnie 10 minut. Może nie jest to zupa z prawdziwego
          zdarzenia na esencjonalnym wywarze ze świeżymi warzywami/ domowymi kluseczkami
          itd. itp., ale efekt jest daleko bardziej zadowalajacy niż zupa z proszku, a
          czas przygotowania jest tak samo krótki (bo te zupe z proszku też trzeba
          rozpuscic w odpowiedniej ilości wody, gotowac ileś tam minut, mieszac).

          A do żurku koniecznie śmietana, która łagodzi jego charakterystyczny smak:)
      • ascenth czas + cena 14.05.09, 20:08
        wiedzma30 napisała:

        > Po pierwsze - reklama, a po drugie latwiej i taniej jest kupic ten ze ketchup i
        > kurczaka, niz przecier, oliwe, czosnek i rozne przyprawy, a do tego jeszcze
        > kurczaka... ;)
        > Albo np. zupa jarzynowa - maslo/mieso, przyprawy, ziola, ziemniak, marchewka,
        > seler, groszek, brokul itp., a zamian - kartonik czy saszetka ze "wszystkim".
        > Jest roznica? ;)

        Wlasnie! To ze "gotowce"maja nikle wartosci odzywcze to dla wszystkich oczywista
        sprawa. Ale nikt mi nie wmowi ze przygotowanie obiadu polprodoktow nie ułatwia
        zycia. Szybkiego i taniego obiadu dla 2 osob nie da sie wyprodukowac w pol
        godziny i za 10 zl.
        • bene_gesserit Re: czas + cena 15.05.09, 11:55
          Eeee? Bez zartow. Jak to sie nie da? O czym ty u licha piszesz?
        • myfanawy Re: czas + cena 15.05.09, 12:58
          > Szybkiego i taniego obiadu dla 2 osob nie da sie wyprodukowac w pol
          > godziny i za 10 zl.

          Oczywiscie, ze sie da... I wcale nie potrzebne sa do tego tanie gotowce.
          • coralin Re: czas + cena 15.05.09, 13:08
            Oczywiście,że sie da. Ja mimo,że uwielbiam gotować zauważyłam,ze w sumie
            niewiele wydaję na jedzenie. Może dlatego,że preferuję produkty sezonowe. Nie
            zdarzyło mi się kupić cukini w styczniu i papryki w maju:)
            • aiczka Re: czas + cena 15.05.09, 17:42
              W 15 minut się da - np. spagetti carbonara.
              • linn_linn Re: czas + cena 16.05.09, 09:31
                Prawie kazdy makaron zrobisz w 15 minut.
                • aiczka Re: czas + cena 18.05.09, 15:38
                  Owszem, chociaż nasz ulubiony wymaga więcej czasu - zaczynamy od świeżych
                  pomidorów i musi z nich odparować sporo wody.
      • myfanawy Re: gotowcowanie a gotowanie 15.05.09, 16:45
        > Po pierwsze - reklama, a po drugie latwiej i taniej jest kupic ten ze ketchup i
        > kurczaka, niz przecier, oliwe, czosnek i rozne przyprawy, a do tego jeszcze
        > kurczaka... ;)

        Hm a o ile trudniej tak naprawde ? Bo oliwe sie zwykle kupue nowa, jak zejdzie
        poprzednia butelka. Przyprawy tez zwykle kupuje sie raz na jakis czas. Kupienie
        czosnku nie wymaga jakiejs niezwyklej wprawy ;) Prawde mowiac jak juz sie
        wybiera do sklepu po tego kurczaka...

        > Albo np. zupa jarzynowa - maslo/mieso, przyprawy, ziola, ziemniak, marchewka,
        > seler, groszek, brokul itp., a zamian - kartonik czy saszetka ze "wszystkim".
        > Jest roznica? ;)

        Jest roznica - gigantyczna. Jedno to dobra, pozywna zupa jarzynowa, ktora mozesz
        z czystym sumieniem nakarmic cala rodzine. Wiesz sama co do niej wrzucilas,
        wybralas starannie ladne jarzyny, dobrej jakosci mieso. A drugie to
        hmmm...Poprawiacze smaku plus wielka niewiadoma.
    • pani.serwusowa Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 15:25
      Moze po czesci wynika to tez z faktu, ze dopiero 20 lat temu zaczely
      bywac w sklepach tego typu produkty i ludzie po kilkudziesieciu
      latach kombinowania, jak ugotowac cos z niczego uznali je za kolejny
      cud swiata?
      • mhr-cs Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 15:44
        mozna tez tak myslec ale za granica bylo wiele lat wczesniej,
        a reakcja ludzi jest taka sama,
      • upl Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 16:01
        no tak bylo z mlekiem!
        po transformacji ludzie rzucili sie na kartoniki kolorowe z uht zamiast na mleko
        w "paskudnej" folii
        mleko folii zniknelo niemal zupelnie
        a teraz wrocilo
        nie mam juz wiekszego problemu z kupieniem mleka nie UHT :-)
        • mhr-cs Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 16:06
          niestety tutaj takiego nie dostane,zazdroszcze
          • upl Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 16:15
            mhr-cs napisała:

            > niestety tutaj takiego nie dostane,zazdroszcze

            alez dostaniesz - pod nazwa Vorzugsmilch
            w sklepach z bio zywnoscia
            • mhr-cs Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 16:52
              dziekuje,ze tak sie nazywa wiem
              ale jakos zawsze te sklepy BIO omijalam,sproboje
        • Gość: magda Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.pool85-54-62.dynamic.orange.es 12.05.09, 22:55
          bo mleko w folii mozesz przechowywac w lodowce do max 3 dni
          (zamkniete) a to w kartonie miesiacami i nie w lodowce ale w szafce
    • upl Re: gotowcem tez jest mieso podzielone 12.05.09, 17:16
      jezeli uwazasz, ze wyciety kotlet wieprzowy jest takim samym gotowcem ajk torba
      chemicznych zapachow i smakow knorra to nie bardzo wiesz o czym piszesz
      poza tym szynycli wieprzowych nie wycina sie "z dupy"
      • Gość: x a szynka to gdzie jest? IP: *.unitymediagroup.de 14.05.09, 09:38
        "moje" sznycle wieprzowe sa wycinane z szynki.
    • nexstartelescope Re: gotowcem tez jest mieso podzielone 12.05.09, 17:30
      Z tą różnicą, że kupując podzielone, surowe mięso, masz podzielone surowe mięso,
      a kupując zupę w kartoniku masz gęstą ciecz z masą barwników, aromatów,
      konserwantów, skrobi i 5% posiekanych resztek warzyw :)
      • Gość: x chyba piszesz o jakichs winiarach. IP: *.unitymediagroup.de 14.05.09, 09:40
        ponadto tzw. polprodukty to tez gotowce.
      • elpik Re: gotowcem tez jest mieso podzielone 15.05.09, 09:03
        Tak, ale nie wiesz, jakimi świństwem świa była karmiona. Myślę, że
        powinnaś sama sobie świnkę wyhodować.
    • Gość: renia Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.chello.pl 12.05.09, 20:45
      no to pewnie się zdziwicie, ale ja nigdy nie używając kupnej,
      gotowej panierki, zostałam kiedyś poczęstowana u znajomych
      przepysznym kurczakiem. I po prostu bardzo mi smakował. A zwłaszcza
      ta panierka (choć generalnie panierki na mięsie nie lubię i unikam)I
      żadna reklama na mnie nie podziałała, po prostu (wybaczcie)
      zasmakowało mi. Chociaż "gotowiec"... Ale może ja już tak mam, raz
      na jakiś czas mam też potrzebę spożycia "chińskiej" zupki, a czasem
      nawet McChickena albo Zingera... tłumaczę sobie że mój organizm
      domaga się raz na jakiś czas uzupełnienia chemii;) i dobrze mi z
      tym:)
      • bobralus Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 20:59
        na moim ulubionym blogu "kulinarnym" smak imprezy (ktorego juz nie czytuje, bo
        nie ma po co wpieniac) dowiedzialam sie, ze nalezy uzywac produktow z
        polepszaczami smaku, bo... przez nie smak jest lepszy!!! ot i cala
        tajemnica!
        no i jeszcze cala masa tekstow jak pana/pani powyzej. oj jakby tak nie uzywac
        gotowcow, to by trzeba albo nic nie jesc, albo pomidora od ziarenka hodowac itd.
        itp. i inne bzdety.
        ogolem jak ktos ciekaw, dlaczego ludzie uzywaja gotowcow, to posylam tamze.
        mnie powalilo, ze nawet jest zasmazka instant i wszystkie moje znajome takiej
        uzywaja. slabo sie robi. a moja tesciowa uwaza, ze zurek z butelki nie wychodzi
        jej(sic!) tak smaczny jak z torebki.
        • Gość: renia Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.chello.pl 12.05.09, 21:23
          Bobralus - bo nie ma nic bardziej szkodliwego, niż skrajności... W
          żywieniu również...
          Pewnie mnie skrytykujesz, ale z doświadczenia wiem, że skrajnie
          zdrowe odżywianie prowadzi do tego, że będziesz mieć tak delikatny
          żołądek, że nic już nie zjesz u znajomych nie mówiąc już o jadaniu
          na wakacjach w przygodnych miejscach. Po prostu Twój żołądek nie
          podoła... To podobnie, jak z ubieraniem dzieci w dziesiątki
          seweterków i czapeczek, a potem taki rodzic się dziwi, że dziecko
          przy najmniejszym przeciągu się przeziębia...
          I nie mów że nigdy nie grzeszysz zjadając coś "nieprzyzwoitego"..;)
          Nie wierzę:)
          • marghe_72 Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 22:12
            Gość portalu: renia napisał(a):

            > Bobralus - bo nie ma nic bardziej szkodliwego, niż skrajności... W
            > żywieniu również...

            Między ortoreksją a bardziej lub mniej swiadomym podtruwaniem
            organizmu jest sporo miejsca ..
            • Gość: renia Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.chello.pl 12.05.09, 22:54
              marghe_72 napisała:
              > Między ortoreksją a bardziej lub mniej swiadomym podtruwaniem
              > organizmu jest sporo miejsca ..

              marghe, ależ oczywiście, że tak. Ale w niektórych wątkach na tym
              forum właśnie ortoreksją troszeczkę zajeżdża.. no, może nie
              ortoreksją, ale ortodoksyjnym podejściem do pewnych spraw, nazwijmy
              to, kulinarnych. Sama przyznałaś że też sie świadomie podtruwasz,
              pozwalając sobie od czasu do czasu na jakiś fast food;) I super, bo
              wszystko jest dla ludzi, i fajnie jeśli można sobie czasem
              zafundować taką niezdrową przyjemność. Chciałam tylko podkreślić, że
              życie w sterylnych warunkach wcale nie jest zdrowe, i
              najprawdopodobniej wszyscy (no, może większość), którzy tak tutaj
              tępią niezdrowe żywienie i "gotowce" sami mają jakieś ulubione,
              niezdrowe danie lub dodatki. Nie widzę nic złego w tym, że smakuje
              mi gotowa panierka, albo że wypróbowany kupny sos vinegret jakoś
              zawsze bardziej mi smakuje niż zrobiony przeze mnie osobiście (choć
              próbowałam już sama robić na wszelkie możliwe sposoby). Krótko
              mówiąc mam wśród swoich ulubionych potraw i te zdrowe i te mniej
              zdrowe, i po prostu zachowuję równowagę.
              A, i uwielbam majonez (ten kupny) i mogę zjeść cały słoik z jedną
              (kupną:)) bułeczką. Nic że potem trochę cierpię:)

              O, właśnie leci reklama o zupkach winiary jak u mamy bez
              glutaminianu sodu ;)))

              marghe_72 napisała:

              > Gość portalu: renia napisał(a):
              >
              > > Bobralus - bo nie ma nic bardziej szkodliwego, niż skrajności...
              W
              > > żywieniu również...
              >
              > Między ortoreksją a bardziej lub mniej swiadomym podtruwaniem
              > organizmu jest sporo miejsca ..

          • bobralus Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 22:18
            zapewniam Cie, ze nie cierpie na zadna ortoreksje i wlasnie o to chodzi, ze dla
            niektorych istnieja tylko skrajnosci albo sos ze sloika, albo pomidorek od
            nasionka, albo nuggets z działu mrożonek, albo własnorecznie ubita swinka
            wczesniej wykarmiona. ja kupuje warzywa w normalnym warzywniaku, chleb w
            normalnej piekarni - nie stac mnie na typowe sklepy bio, ale w miare swoich
            mozliwosci staram sie kupowac madrze - jajka nie 3, mieso ze zwierzat nie
            hodowanych w bestialskich warunkach, chleb swiezy, a nie z paczki pokorojony z
            data waznosci pol roku, warzywa z osiedlowego warzywniaka od zaufanej
            sprzedawczyni, a nie z hipermarketu. uzywam pomidorow z puszki, warzyw z
            mrozonek, gotowego ciasta francuskiego itd. i dlatego wiem, ze zrobienie
            makaronu na zasadzie czosnek na oliwe, pomidory z puszki, przyprawy, ziola nie
            zajmuje wiecej czasu i energii niz odgrzanie gotowego sosu ze sloika, ktory
            wcale nie jest smaczniejszy, wrecz przeciwnie. wlasnie to staralam sie przekazac
            w moim poscie, ze nie trzeba uprawiac wlasnych pomidorów, zeby jesc
            rozsadniej niz przy uzyciu sosow z proszku/sloika, zasmazki z pudelka itd. itp.
            i nie uwazam, ze jakies "nieprzyzwoite" rzeczy sa jakims moim zakazanym owocem,
            nie znosze makaronów knorra w tych plastikowych kubkach do zalania, wszelkiej
            masci czipsow, chrupek, zup z proszku, sa po prostu niesmaczne, ciapowate,
            bezplciowe. lubie prawdziwe jedzenie, co nie znaczy, ze wszystko u mnie jakies
            zdrowe i dietetyczne. wlasnie schrupalam domowa pizze zrobiona gdzies mimochodem
            i zajelo to mi mniej czasu niz wyjscie do sklepu po mrozona. wszedzie obecnie
            jest chemia, ale nikt nigdy nie wmowi mi ze sos z proszku jest
            tanszy/latwiejszy/smaczniejszy niz sos na bazie pomidorow z puszki. a jak mam
            ochote sobie pofolgowac, to sobie kupuje nieprzyzwoicie pyszne lody czy ciastko
            (lub pieke), ale nie uwazam, ze szczytem rozkoszy i rozpusty jest jedzenie
            gotowcow zamiast normalnych dan.
      • marghe_72 Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 22:11
        Gość portalu: renia napisał(a):

        Ale może ja już tak mam, raz
        > na jakiś czas mam też potrzebę spożycia "chińskiej" zupki, a
        czasem
        > nawet McChickena albo Zingera... tłumaczę sobie że mój organizm
        > domaga się raz na jakiś czas uzupełnienia chemii;) i dobrze mi z
        > tym:)

        ależ ja też tak mam. Bywam w fast foodach. Ale mam świadomość, że
        jem niezdrowo :). Co nie znaczy, że mogłabym codziennie podawać
        rodzinie zupę z proszku..

        Co do panierki to glutaminian robi swoje. "Polepsza" smak, uzależnia
        itp
      • smutas13 Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 13:45
        Gość portalu: renia napisał(a):

        > Ale może ja już tak mam, raz
        > na jakiś czas mam też potrzebę spożycia "chińskiej" zupki, a
        czasem
        > nawet McChickena albo Zingera... tłumaczę sobie że mój organizm
        > domaga się raz na jakiś czas uzupełnienia chemii;) i dobrze mi z
        > tym:)

        Też tak mam. ;))
      • Gość: syrene do Renia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.09, 12:08
        Miałam to samo z plackami ziemniaczanymi Knorra. Byłam w ciężkim szoku jak się
        dowiedziałam, że to "gotowiec". Chociaż mój ojciec i tak robi lepsze - od podstaw!

        A wracając do tematu, to myślę, że tylko i wyłącznie świadomość co jest w
        "gotowcach" może obniżyć ich popularność. Ale jakoś nikt nie pokusił się o
        kampanię, która by jak krowie na rowie wytłumaczyła ludności, jakie g*wna jedzą.

        A teraz wracam do swojej fasolki po bretoński - i to nie tej ze słoika :) (to
        akurat jest o wiele bardziej czasochłonne niż kupienie gotowca, niestety)
      • twojabogini Re: gotowcowanie a gotowanie 14.05.09, 14:00
        Gość portalu: renia napisał(a):

        > no to pewnie się zdziwicie, ale ja nigdy nie używając kupnej,
        > gotowej panierki, zostałam kiedyś poczęstowana u znajomych
        > przepysznym kurczakiem. I po prostu bardzo mi smakował. A
        > zwłaszcza ta panierka (choć generalnie panierki na mięsie nie
        > lubię i unikam)I żadna reklama na mnie nie podziałała,

        Reklama nie. Glutaminian sodu. Trzeba z tym bardzo uważać, bo
        uzależnia, w takim sensie, że później normalne jedzenie wydaje się
        bez smaku. Szczególnie nie należy podawać dzieciom!
        Zawiera się w: kucharkach, vegetach itp, wielu gotowych przyprawach
        do dań (bosh, mam nadzieję, że nie zaczna sypac tego do zwykłych
        ziół, bo wszystkich przypraw nie da rady wyhodować), w sztucznych
        daniach i uwaga w panierkach też!!!
        • Gość: dorotkah Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.hsd1.il.comcast.net 15.05.09, 22:04
          Mozna kupic vegete bez glutaminianu w takich niebieskich
          opakowaniach.
    • reuptake Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 22:34
      błędne założenie: nie jest tak samo czasochłonne, bo jednak gotowy sos jest
      szybszy o czas przygotowania sosu. a dochodzi do tego inna "wiedzochłonność"
      (trzeba wiedzieć z czego taki sos się robi), możliwość popełnienia błędu.
      składniki trzeba mieć (a czasem jest ich więcej niż 3). wygoda, mniejsze ryzyko
      błędu, presja reklam, jednak mniejsza czasochłonność i masz odpowiedź.
      • bobralus Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 22:47
        czy naprawde uwazasz, ze rozdarcie torebki z sosem, dokladne wymieszanie jej
        zawartosci z woda, ktorej ilosc trzeba odmierzyć, nastepnie stanie nad garnkiem
        i mieszanie, zeby nie zrobily sie grudy zajmuje znaczaco mniej czasu niz
        podsmazenie czosnku, wrzucenie pomidorow z puszki i ich odparowanie, ktore nie
        wymaga stalego mieszania i mozna w tym czasie np. przygotowac stól? gotowce sa
        na ogol substytutem dan prostych - sosow, zup, eintopfów. Rozumiem, ze ktos
        kupuje ciasto francuskie, bo jest pracochlonne albo pierogi, ale tego typu
        chemicznych dziwactw nigdy. Ja czasem kupuje sobie flaczki sprawdzonej firmy w
        sloiku, bo w zyciu nie porwalabym sie na ich samodzielne przygotowanie, ale
        jesli moj np. tata ma ochote na fasolke po bretonsku, to nie kupuje gotowego
        sloika za cca 6-7pln, ale puszke bialej fasoli za 2zlote, sos za 3, kawałek
        kiełbasy za 3 i podobnej cenie mam wiecej, smaczniej i zdrowiej, bo (pomijajac
        cala kwestie chemii) wiem, ile i jakiej jakosci dodalam tluszczu, soli itd.
        • bobralus mialo byc 12.05.09, 22:52
          dziwactw nigdy nie zrozumiem
        • amused.to.death Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 23:11
          [quote]czy naprawde uwazasz, ze rozdarcie torebki z sosem, dokladne wymieszanie jej zawartosci z woda, ktorej ilosc trzeba odmierzyć, nastepnie stanie nad garnkiem i mieszanie, zeby nie zrobily sie grudy zajmuje znaczaco mniej czasu [/quote]

          Teraz jest mi o wiele łatwiej użyć czosnku i pomidorów puszki (które praktycznie zawsze mam w domu), ale ileś lat wstecz rozdarcie torebki było o wiele łatwiejsze, bo miałam niewielki pojęcie o gotowaniu i nawet spaghetti po bolońsku było dla mnie wymyślnym daniem do samodzielnego zrobienia.

          Wbrew temu co się może wydawać osobom, które często bywają na forum Kuchnia - umiejętność dobrego gotowania nie jest umiejętnością powszechną.
          • aiczka Re: gotowcowanie a gotowanie 15.05.09, 17:46
            Tak, wszystko trzeba stopniować. Najpierw sos ze słoika, potem z koncentratu, na
            koniec - ze świeżych pomidorów ^_^. Z czasem się człowike ośmiela i próbuje
            coraz bardziej złożonych potraw.
        • reuptake Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 23:24
          nie znacząco, ale mniej. poza tym to sos pomidorowy (bez dodatków) ekstremalny
          przykład. z drugiej strony weź egzotyczne sosy uncle bena czy zupy w proszku,
          zysk na czasie jest spory.

          jedzenie z proszku jest mniej smaczne, nie mam potrzeby racjonalizowania sobie
          tego dodatkowo mniejszą czasochłonnością.
      • Gość: alexa0000 Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.gorzow.mm.pl 12.05.09, 22:57
        W moim przypadku było tak:kiedy pojawiły sie te wszystkie cuda w
        kolorowych opakowaniach, zwariowałam. Kupowałam dużo,musiałam
        wypróboac wszystko, co sie dało. Normalnie mnie to kreciło;znajomi
        na wycieczkach zagranicznych podsmiewali sie, bo ja zamiast polować
        na buty we Włoszech, czy ciuchy we Francji, spedzałam godziny gapiąc
        sie na półki w supermarketach zaszokowana mnogościa produktów Knorra
        czy Maggi.To mineło, sama nie wiem kiedy. Nagle ujednolicony smak
        zaczał mnie wkurzać, przerzuciłam sie na dobra sól i pieprz, zioła i
        przyprawy. Zrozumiałam,że muszę dodawać kostki rosołowe do bulionu z
        kurczaka tylko dlatego,że kurczak ów jest pozbawiony kompletnie
        smaku, a odkryłam to dopiero,kiedy dostałam do teściowej kawałek
        wiejskiej kury.Teraz namawiam innych do rezygnacji z gotowców, nie
        w sposób nachalny, rzecz jasna. I Bobralus, nic ne poradzę ,ale nie
        mogę przełknać żurku z zakwasu. Starałam sie, kupowałam kilka razy,
        był gorzkawy, z dziwnym posmakiem. Ostatnio pełna nadziei
        (powiedziałam sobie,że to było urojenie, żurek sklepowy musiał być
        be,itp)dzuciłam sie na żut teściowej.Pachniał pieknie, i był dla
        mnie wstretny.żur z torebki niestety smakuje mi 100 razy lepiej:).No
        kurczę, ten posmak strasznie mi przeszkadza.Nie wiem, w czym tkwi tu
        problem.
        • Gość: en Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.chello.pl 12.05.09, 23:12
          Reuptake napisal o "wiedzochlonnosci" i to mi sie podoba - te "pomysly na" dla
          osob gotujacych sa smieszne, bo trzeba miec wszystko (mieso, jajka, jarzyny itp)
          i zalac to rozbeltanym proszkiem, czyli "pomyslem". Ale wiele osob nie ma
          pojecia, ze mozna zrobic roladki schabowe albo rybe zapiekana. Ryba istnieje dla
          nich tylko w panierce. Schab jako schabowy. Dlatego kupujac "pomysl", kupuja
          przepis, o ktorym wczesniej nie mieli pojecia. Przekonalam sie o tym u
          kolezanki, ktora mnie podjela rzeczonymi roladkami jako daniem pomyslowym i
          wytwornym. Nie umialaby ich zrobic bez przepisu na torebce, bo jej repertuar
          kulinarny jest bardzo ubogi.
          • Gość: renia Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.chello.pl 12.05.09, 23:25
            a może koleżanka ma po prostu inne pasje niż gotowanie..
            To jest forum kulinarne, więc piszemy o gotowaniu, ale uszanujmy to,
            że niektórzy nie znajdują się w kuchni, I uszanujmy tych, którzy
            szukają tu jakichś inspiracji i przepisów, ale nie są "urodzonymi
            kucharzami" tylko zwykłymi ludźmi którzy korzystają z
            różnych "wynalazków" kulinarnych, bo po prostu gotują żeby było coś
            na obiad. Ja szczerze powiedziawszy jestem taką właśnie osobą, a
            tutaj zaglądam po to, żeby się czegoś nauczyć, znaleźć jakiś
            przepis, jakieś wskazówki. I nie lubię jak się mnie obraża (chociaż
            na szczęście nie jestem osobą która przejmuje się takimi uwagami)
            • Gość: en Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.chello.pl 12.05.09, 23:41
              A czemu uwazasz, ze cie obrazilam? Nie pisalam o tobie. Owszem, moja kolezanka
              ma inne pasje niz gotowanie, co nie zmienia faktu, ze gotuje kiepsko. Nie mam
              zamiaru jej wysmiewac ani obrazac, zwlaszcza ze ona sama doskonale wie o tym, ze
              w kuchni jest marna. Podzielilam sie tylko swoimi obserwacjami na temat przyczyn
              sukcesu gotowcow, co - jak byc moze pamietasz - interesowalo zalozycielke watku.
              Mnie tez to interesuje. Jezeli chcesz znalezc przepisy, zajrzyj do innych watkow
              albo Galerii Potraw.
              • Gość: renia Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.chello.pl 12.05.09, 23:48
                zajrzę, dzięki za radę. dobranoc:)
            • marghe_72 Re: gotowcowanie a gotowanie 12.05.09, 23:48
              Gość portalu: renia napisał(a):
              I uszanujmy tych, którzy
              > szukają tu jakichś inspiracji i przepisów, ale nie są "urodzonymi
              > kucharzami" tylko zwykłymi ludźmi którzy korzystają z
              > różnych "wynalazków" kulinarnych, bo po prostu gotują żeby było
              coś
              > na obiad.

              Sęk w tym, że owo COŚ może szkodzić..
              Warto czytać etykiety.
        • bene_gesserit Alexa, 13.05.09, 00:59

          dodawalas do tych zurkow na prawdziwym zakwasie smietany?
          Bo mam wrazenie, ze mogloby to pomoc. Tylko taka, ktora sie nie
          zwarzy (30+% albo specjalna do zup).
          • Gość: alexa0000 Re: Alexa, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.09, 13:13
            Jeśli tu może byc pies pogrzebany, to dam mu jeszcze jedna szanse.
            Dzięki za radę.
      • gladys_g Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 13:07
        czasochłonność nie - sosy pieczarkowy, pomidorowy, cebulowy czy carbonara do
        makaronu robię w czasie gotowania makaronu i w czasie =zagotowaniu sosu z torebki.
        Wiedzochłonność - świetne określenie (brakowało mi tego słowa, mogę sobie
        wziać?) I chyba kluczowe. Oprócz potęgi reklamy.

        (mój chłopak jak miał sam coś gotować, kupował sosy w torebkach albo słoikach i
        radosnie gotowcował, bo dla niego gotowanie to rocket science i spoko, jego
        prawo, ale nie twierdził też, że umie czy lubi gotować)
        • upl Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 13:14
          mojemu mezowi tez sie wydaje, ze gotowanie to jakas straszna alhemia i w ogole
          strasznie ciezka i skomplikowana sprawa ;-)
          wiekszosc osob gotuje "z proszku" bo wydaje im sie, ze nie potrafia "normalnie"
        • momas Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 13:15
          ja tam wiem jedno :) zdrowy rozsądek powinien wziąc górę :)
          np czasami w specyficznych warunkach zjadam chińską zupkę :0
          Nabieram wtedy sił i chęci do pracy. A warunki zmuszaja mnie bym
          uzyła gotowców :)
          Zreszta wyznaję zasadę, ze ta zupka to taki lek homeopatyczny :)


          z drugiej strony - rzadko, ale to rzadko gdy mam ochotę na flaki -
          gotuje je od podstaw....

          Mam sprawdzoną firmę, kupuję gotowca i doprawiam po swojemu.
          I nikt, ale to nik mi nie powie - ze od podstaw gotowałabym te flaki
          krócej
          Nie uwierzę.

          :)
        • reuptake Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 13:58
          doliczasz czas obierania pieczarek / czosnku / cebuli? z carbonarą się zgodzę.
          ale sosy do makaronów nie wyczerpują wszystkiego co jest z proszku/torebki/słoika.

          poza tym jest jeszcze percepcja czasochłonności. "wydaje się", że jest szybciej,
          jeśli jest mniej czynności.
          • gladys_g Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 14:34
            pieczarek nie obieram, tylko dokładnie myję, na czosnek i cebulę mam szybkie
            sposoby (czosnek - rozgniatanie nożem, cebula - krojenie na pół przed obraniem) ;)

            Fakt, mam dość ograniczoną wiedzę na temat tego, co jeszcze można sproszkować i
            wsypać w torebkę :)

            Czyli całość można by podsumować, że po jednej stronie mamy wiarę w reklamę,
            brak umiejętności, brak wiedzy, a z drugiej chęci, zainteresowanie i zwykłe
            lubienie tej zabawy?
            • momas Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 14:51
              hmmm pewnie tak, ale przyt Twoim pierwotnym pytaniu ja jedanak
              dodałabym jeszcze oszczędność czasu. - gotowce typu flaki, dania w
              słoikach, mrozone dania etc...
              No chyba, ze definiujesz gotowce jako wyłącznie produkty sypkie do
              wymieszania z wodą, jak rzeczone "pomysly..."
              :)
              Poza tym sa niektórzy, którzy - lubia ten smak. I nic na to nie
              poradzisz. Jezeli ktoś od dzieciństwa był takimi sprawami karmiony,
              no to cóz - moze miec sentyment do tego smaku (pomijam aspekty
              niszczenia kubków smakowych i uzaleznienia od wzmacniaczy smaku).
              Pare lat temu czytałam o facecie, który wynalazł preparat dający
              metaliczny posmak jedzeniu - po prostu w dzieciństwie jadł głuwnie
              zywność puszkowaną. Zanim zaczeli malowac puszki od środka


              :)


              kwesta smaku jest zreszta kwestia ulotną. Chociaz mi jedzenie
              proszkowe nie smakuje - dopuszczam fakt istnienia pewnej grupy osób,
              które autentycznie lubia ten smak. No cóż - kazdy z nas jest inny.
              Czy ktoś kiedyś udowodnił, ze kazdy smak - kazdy człowiek czuje tak
              samo????
              - to samo zreszta z kolorami :) - nie mowie o podstawowych kolorach,
              a o odcieniach....
              POrzepraszam za ot, ale właśnie siedze nad opisami kolorystycznymi i
              porównuję to z prawdziwymi okazami - zachodząc w głowę, kto takie
              nazwy kolorów uzył....Jak oliwke mozna nazwac kolorem brązowym?????
              • gladys_g Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 15:00
                ależ absolutnie nie twierdzę, że tego nie można lubić - pewnie, że można :)
                ale chyba nie uznasz za gotowanie podgrzania ( z opcjonalnym doprawieniem)
                słoika gołabków czy flaków?
                To właśnie jest gotowcowanie, które jest przydatne i oszczędne czasowo, ale do
                gotowania ma się dość luźno ;)
                I właśnie takim gotowcowaniem jest też dla mnie zalanie pokrojonych ziemniaków
                'pomysłem'.

                A oliwkę kolorem brązowym nazwał pewnie jakiś lekko daltonistyczny facet z małym
                zasobem słów ;)
                • momas Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 15:06
                  tzn dla Ciebie gotowce to te w proszku to ja nie widze sensu ich
                  uzywania . Chyba, ze ktoś ma "kuchniowstęt" (a sa tacy..)

                  głównie, głównie, głównie - dopiero teraz zauważyłam swojego
                  BABAOLA
                  :(
            • pani.serwusowa Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 15:05
              > Czyli całość można by podsumować, że po jednej stronie mamy wiarę
              w reklamę,
              > brak umiejętności, brak wiedzy, a z drugiej chęci, zainteresowanie
              i zwykłe
              > lubienie tej zabawy?


              A co z kwestia finansowa? Nie znam cen gotowcow, ale dzis z
              ciekawosci sprawdze ceny dan w sloiku, takich, do ktorych nic nie
              trzeba juz dodawac, ew. ryz, makaron.

              Wydaje mi sie, ale moge sie mylic, ze puszka pomidorow, cebula,
              czosnek i odrobina oliwy/oleju jest tansza, niz sos ze sloika czy
              torebki. Sprawdze dzis. :)
              • bene_gesserit Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 15:51

                Wiele zalezy od stosunku jakosci do ceny.
                Do sloika z gotowym sosem (gotowymi golabkami etc) mozna wsadzic
                cala mase wypelniaczy, warzyw i miesa posledniejszego albo wrecz
                podlego gatunku. Potem troche mocno pachnacych dodatkow, duzo soli,
                obowiazkowo glutaminian i cukier (duzo cukru), i wuala, smak jak
                nowy.

                Ostatnio widzialam, jak panienka w kawiarni robila smoothie z kiwi
                i jagod: wyjela kiwi z torby i bez mycia i obierania,
                podziabawszy je na pare kawalkow, zmiksowala z jagodkami. Mniam
                mniam mniam.
                • esteczka Re: gotowcowanie a gotowanie 03.06.09, 21:35
                  Ja przepraszam, ale czy mogę wiedzieć gdzież to dziewczątko tak potraktowało kiwi?
                  Żarliwie chciałabym unikać tego miejsca!
                  • bene_gesserit Re: gotowcowanie a gotowanie 03.06.09, 22:13
                    W Kafce na Powislu. Lokalik bardzo fajny, w sam raz na coffee&cake
                    (ceny przystepne, porcje gigantyczne, ciastka swieze, kawa ok), ale
                    jedzenie niedobre jest, a smoothiesow stamtad nie tkne. Noi nie
                    wiem, czy gdzie indziej robia inaczej. Moze nie.
              • reuptake Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 17:01
                tak, ale nie sprowadzajmy gotowców do tego nieszczęsnego - nie wiem właściwie
                czego - sosu do spaghetti?

                wielu składników nie kupisz dokładnie w takich ilościach, jakich potrzebujesz.
                zawsze coś ci zostanie, zmarnuje się (ok, Tobie nie, ale ludzie się tego boją).
                np. te różne "uncle beny". kupisz całego ananasa? paczkę grzybów mun? kiełków
                czy innych kawałków bambusa? jak kupisz, to będziesz miała na 3 takie słoiki
                albo i więcej (i na dodatek jeszcze części składników zabraknie).

                dodatkowo czas poświęcony na kupowanie tego wszystkiego też się liczy. czasem
                wyjdzie taniej, czasem drożej. w przypadku takich najbardziej skoncentrowanych
                gotowców na pewno taniej (jakieś gotowe sosy do mięs, gdzie oryginalny przepis
                zawierałby bulion z 5 rodzajów mięsa), choć na pewno da się znaleźć i takie,
                które są droższe (u mnie w sklepie są jakieś gotowe dania z systemem
                samopodgrzewającym ;) w cenie 20zł i więcej)
                • bene_gesserit Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 17:33

                  Jest oczywiste, ze z umiejetnoscia gotowania nikt sie nie rodzi. Co
                  nie oznacza, ze jestesmy na zarcie w proszku skazani. Zwlascza
                  wspolczesnie.
                  Nie musimy kupowac (tym bardziej zarzynac i sprawiac) calej swini,
                  jesli mamy ochote na schabowego.
                  Nie musimy trzymac na balkonie kurnika, jesli chcemy zjesc jajko.
                  Takoz krowy, jesli mamy ochote na twarozek.
                  Nie musimy nawet myc, obierac i kroic warzyw - mozemy kupic
                  mrozonke.
                  Rzeczywistosc uzbraja nas jeszcze w kilkaset tysiecy roznych modeli
                  wielu uzytecznych urzadzen, ktore rzeczywistosc kulinarna
                  upraszczaja jeszcze bardziej, do absurdu nawet, powiedzialabym.
                  Nigdy wczesniej w historii sporzadzenie obiadu nie bylo tak proste.
                  Po co to komplikowac chemia w sosach ze sloika? :)
                • pani.serwusowa Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 17:39
                  Fakt, nie kupie wszystkich skladnikow w dokladnie tej ilosci, ktora
                  potrzebuje na dana potrawe. Ale! ;> Czesc skladnikow swietnie sie
                  przechowuje/zamraza itp. Z czesci, ktora zostaje i trzeba ja szybko
                  zuzyc wymyslam inne dania - wspomniany ananas - jednego dnia do
                  miesa, drugigo na deser itp.itd. Ale wierze, ze niektorzy maja
                  problem z wymyslaniem , albo z robieniem zakupow tak, aby zaplanowac
                  kilka posilkow. Mnie tego zycie nauczylo, bo do sklepu daleko. ;)

                  Moja niechec do gotowcow jest poparta jakimis tam probami - niestety
                  nie spotkalam sie z takim gotowcem, ktory by mi smakowal. Mowie o
                  gotowym daniu, a nie o ciescie francuskim, pesto, czy pascie curry -
                  bo tych uzywam czesto.

                  Pamietam, ze na Twoim blogu byla jakas zupka azjatycka z torebki,
                  ktora uzdatniales. Pamietam, ze ktos sie wypowiedzial, ze te
                  azjatyckie wynalazki moga byc calkiem smaczne. Nie wiem, nie mialam
                  okazji sprobowac. Na biwak? Owszem. Na 'regularny' obiad - raczej
                  nie.

                  Jesli chodzi o czas, to nie spedzam wiekow w sklepie. Zakupy robie
                  gora 2 razy w tygodniu - raz w supermarkecie (ten czasem co 10 dni),
                  drugi raz na markecie - troche warzyw, owocow, jajka, mieso i ryby.
                  To jest kwestia zorganizowania sie. I znowu - wierze, ze niektorzy
                  tak nie potrafia. Choc nie ukrywam - nie rozumiem dlaczego? :)
                  • pani.serwusowa Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 17:46
                    Ach, zapomnialam dodac, ze jako osoba, ktora lubi sobie zycie
                    ulatwiac, zyczylabym sobie miec dostep do smacznych gotowych
                    pierogow, klusek, knedli, ktore jesc uwielbiam, ale nie lubie ich
                    robic. Kupilabym raz na jakis czas, zaspokoila 'chcice' i luz. A tak
                    naklne sie nieraz w kuchni. ;) W domu rodzinnym kupowalysmy takie
                    produkty na stoisku grmazeryjnym w jednym z katowickich sklepow -
                    tam bylo naprawde smacznie. Nie wiem, jak teraz, bo lata nie bylam.
            • bene_gesserit Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 15:47
              gladys_g napisała:

              > pieczarek nie obieram, tylko dokładnie myję, na czosnek i cebulę
              mam szybkie
              > sposoby (czosnek - rozgniatanie nożem, cebula - krojenie na pół
              przed obraniem)
              > ;)

              A w dodatku jesli ma sie maly, poreczny mikser typu 'zyrafa',
              problem siekania czegokolwiek rozwiazuje sie w jakies 20 sekund.
            • reuptake Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 17:05
              > Czyli całość można by podsumować, że po jednej stronie mamy wiarę w reklamę,
              > brak umiejętności, brak wiedzy,

              brak czasu (mimo wszystko - także na kompletowanie składników), brak
              koncentracji (na myślenie, robienie list zakupów, pamiętanie), czasem brak
              pieniędzy i przede wszystkim: brak potrzeby jedzenia dobrze, smacznie, zdrowo.
    • velika Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 15:49
      Odpowiem za siebie- kiedyś nie miałam pojęcia, że gotowanie bez używania
      rozmaitych pomysłów jest takie proste. Nikt mnie nigdy nie uczył gotować i
      wyjazd na studia spowodował, że nagle musiałam sama się żywić-więc wiadomo, w
      ruch poszły różne sztuczne sosiki i pomysły. Teraz, po 4 latach, obrzydzenie
      mnie bierze na samą myśl, jak się wtedy żywiłam(oczywiście waga poszła kilka
      kilo w górę). Po prostu nie wiedziałam, że zrobienie zdrowego i porządnego
      obiadu jest tak łatwe. A że na reklamy jestem podatna- to wypróbowałam całą masę
      paskudztw dostępnych na rynku.Dopiero kiedy zaczęłam zagłębiać się to forum, w
      GP zrozumiałam, że gotowce wcale nie ułatwiają gotowania. Nad takim sosem z
      torebki trzeba stać i mieszać, żeby nie było grudek, a sos z pomidorów robi się
      sam. I nawet totalne beztalencie kuchenne jakim jestem, może od podstaw zrobić
      smaczny obiad, bez sztucznych dodatków. No i nigdy nie zrozumiem popularności
      zupek w proszku, mega słonych i bez warzyw. Sama od czasu do czasu taką
      przekąszę, ale nigdy nie zastąpi mi tradycyjnej zupy.
      • bene_gesserit Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 15:52

        Twoja historia mnie wzruszyla :)
        • velika Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 17:21
          ;D
    • dominikjandomin Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 16:05
      A sa stawiam na SMAK!

      Nie zrobicie ręcznie, z naturalnych składników, dania o SMAKU TOREBKOWYM.

      Stawiam, ze ludzie chca smaku torebkowego i dlatego to kupują. Tak samo, jak
      ludzie chcą smaku hamburgerów z McD czy zapiekanek z budki na rogu...
      • bobralus Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 16:14
        a co jesli w budce na rogu serwuja naprawde smaczne i na wysokim poziomie (jesli
        chodzi o wykonanie jak i skladniki) zapiekanki? ;P
        • momas Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 16:17
          jesli je lubisz to czemu mialabyś ich nie zjeść od czasu do czasu????
          bo ktoś powie, ze to fe?
          :) jakbym lubiła to bym się od czasu do czasu skusiła....
          do knajp tez chodzę :)
        • dominikjandomin Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 16:18
          bobralus napisała:

          > a co jesli w budce na rogu serwuja naprawde smaczne i na wysokim poziomie (jesl
          > i
          > chodzi o wykonanie jak i skladniki) zapiekanki? ;P

          To ja poproszę o adres tej budki :)
          • bobralus Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 16:20
            to byla raczej taka hipotetyczna budka :DDDDD
            • dominikjandomin Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 17:43
              Aaa...

              Bo jesli chodzi o zdrowe - co prawda hotdogi i hamburgery - to taką książkę z
              przepisami dorwałem. Budki nie.
    • qubraq Odpowiem na smutno... 13.05.09, 16:59
      Jak sie jest samemu a "strefa cienia" juz jest nieodległa to sie
      niestety często wpada do przedziału pn. "...aniechcemisie!" i sie
      kupuje jakiś gotowiec...trudno- i tak na cos trzeba będzie umrzeć ;-)
      • reuptake Re: Odpowiem na smutno... 13.05.09, 17:03
        smutne ale prawdziwe.
    • roseanne Re: gotowcowanie a gotowanie 13.05.09, 17:47
      gotowce sloikowe sa tolerowane u nas na wyjazdach pod namiot

      ze wzgledu na alergie pokarmowe i ogolne klopoty zdrowotne nie jestesmy w
      stanie konsumowac takich ilosci sodu i innych dziwnych skladnikow, ktore sa
      dodawane

      dobrze rozplanowane zajecia kuchenne nie wymagaja stalego stania nad garami,
      nawet przy nieszczesnych flakach, ktore gotuje od surowca podstawowego

      prawda jest, ze wiele osob wyhowanych na sliiczkach i torebkach nie lubi
      smaku potraw naturalnych - brak tej specyficznej nutki wypelczniaczy,
      poprawieczy itd itp

      zdarzylo mi sie spotkac osoby dorosle, ktore wchodzac do kuchni, gdzie
      dopiero co sie zrobilo popcorn twierdzily ze chyba sie rosol gotuje...
    • pinos Re: gotowcowanie a gotowanie 14.05.09, 12:35
      Gotowce w większym stopniu niż samodzielne gotowanie dają pewność sukcesu (sos
      pomidorowy będzie gęsty.
      Gotowce są zbawieniem dla początkujących. Niektórzy z nich nigdy nie wyjdą, inni
      zaczną szukać własnych możliwości. Gotowce mogą być tańsze (bulion rybny, bulion
      barani).
      Ważne, by znaleźć złoty środek.
      • qubraq Trochę weselej... 14.05.09, 13:11
        Dla mnie gwiazdą przewodnią jest Pinos ktory lubi i potrafi cudownie
        gotować, a również jeździć na traktorze, naprawić Jeepa, wydoić krowę
        oraz mądrze poradzic w trudnej sprawie a do tego jest baaardzo fajną
        dziewczyną! :-))
        Staram się więc - mimo wszystko - gotować i jeść potrawy zrobione
        choc w części przeze mnie a jak sie przełamię to bedę sobie piec
        ciasta i nawet robic moje ulubione pierogi z ziemniakami i serem :-)
        A.
        • zawsze-chetna Re: Trochę weselej... 14.05.09, 13:43
          A czy moglibyście w takim razie podać przepis (lub linka do
          przepisów) na sosy, w których można zapiec rybę, jakieś roladki,
          pulpeciki itp. Np koperkowy, serowy...



          Ja osobiście używam czasami "Pomysłów na..." Winiar. Nie są złe te
          sosy, jeśli nie je się ich za często. Kiedy nie mam pomysłu na
          obiad, robię właśnie któryś z tych przepisów. Pracuję, wracam do
          domu wieczorem i nie zawsze mam czas kupować mnóstwo składników,
          żeby zrobić jakis sos. Poza tym, w mojej okolicy to kłopotliwe, bo
          sklepy są kiepsko zaopatrzone i żeby kupić składniki do obiadu,
          muszę wejść do 3, 4 sklepów. Bazarek już o tej porze zamknięty.
          A do takiego sosu w proszku wystarczy mięso i ewentualnie śmietana,
          czy jogurt.

          Więc czasami sobie z półgotowca skorzystam.

          Na codzień gotuję normalnie, uwielbiam gotować więc dla mnie to nie
          problem.

          Przyznam też, że część z tych sosów wypróbowałam z czystej
          ciekawości.

          Innych gotowców lub półgotowców nie używam, więc nie jestem dobrym
          klientem dla koncernów je produkujących.
          • zawsze-chetna Re: Trochę weselej... 14.05.09, 13:46
            O, przepraszam, jeszcze czasami gotowe ciasto francuskie w Lidlu
            kupię.

            Natomiast "gotowe" ciasto na naleśniki??? Tego nie rozumiem,
            przecież ciasto na naleśniki robi się w 3 (dosłownie) minuty.
            • mariolka99 Re: Trochę weselej... 19.05.09, 15:57
              zawsze-chetna napisała:


              > Natomiast "gotowe" ciasto na naleśniki??? Tego nie rozumiem,
              > przecież ciasto na naleśniki robi się w 3 (dosłownie) minuty


              Ok. Załóżmy że zachciało mi się naleśników. Musiałabym kupić 10 jajek
              (mniejszych opakowań nie ma), z czego zużyję 1, a resztę wyrzucę bo
              jajek nie lubię. Do tego litr mleka, z czego zużyję załóżmy szklankę,
              resztę wyleję, bo nie używam. Do tego mąka...ok, mąka może w szafce
              postac.
              Nie lubię wyrzucać jedzenia :)
              .
              • coralin Re: Trochę weselej... 19.05.09, 16:41
                mariolka99 napisała:

                > zawsze-chetna napisała:
                >
                >
                > > Natomiast "gotowe" ciasto na naleśniki??? Tego nie rozumiem,
                > > przecież ciasto na naleśniki robi się w 3 (dosłownie) minuty
                >
                >
                > Ok. Załóżmy że zachciało mi się naleśników. Musiałabym kupić 10 jajek
                > (mniejszych opakowań nie ma), z czego zużyję 1, a resztę wyrzucę bo
                > jajek nie lubię. Do tego litr mleka, z czego zużyję załóżmy szklankę,
                > resztę wyleję, bo nie używam.

                Co do jajek to nie wiem gdzie mieszkasz, ale w Polsce są powszechnie dostępne w
                opakowaniach po 6 sztuk. Poza tym jest sporo punktów, w których sprzedaje sie
                jajka na sztuki. Na moim osiedlu jest 3 takie sklepy. Co do mleka to tez bez
                problemu można kupic 1/2 litra.
                • mariolka99 Re: Trochę weselej... 19.05.09, 17:02
                  Wierze Ci że są:) ale ponieważ jajek i mleka nie używam- nie jestem
                  w stanie w tej chwili tego zweryfikować :)
                  • coralin Re: Trochę weselej... 19.05.09, 17:21
                    Są , naprawdę i to łatwo dostępne.
              • agafka88 Re: Trochę weselej... 19.05.09, 18:47
                mariolka99 napisała:

                > Ok. Załóżmy że zachciało mi się naleśników. Musiałabym kupić 10 jajek
                > (mniejszych opakowań nie ma),

                Oczywiście, że są - jajka sprzedawane są w sklepach po 6 sztuk, jak również na
                sztuki, można kupić nawet jedno jajko i to przynajmniej w kilku sklepach u mnie
                na osiedlu.

                z czego zużyję 1, a resztę wyrzucę bo
                > jajek nie lubię.

                Nie jesz ciast, sosów, omletów i innych rzeczy, w skład których wchodzą jajka? :)

                Do tego litr mleka, z czego zużyję załóżmy szklankę,
                > resztę wyleję, bo nie używam.

                Można kupić mleko w opakowaniu pół litrowym.

                Możesz zrobić naleśniki z półlitrowego mleka, a resztę zamrozić. Naleśniki nic
                nie tracą po rozmrożeniu.

                Do tego mąka...ok, mąka może w szafce
                > postac.
                > Nie lubię wyrzucać jedzenia :)

                Nie trzeba - można mrozić, można kupować mniejsze porcje. Można zrobić na drugi
                dzień coś innego z jajek i mleka - nie wierzę, że jedyną rzeczą, do której
                używasz jajek i mąki są naleśniki.
                • mariolka99 Re: Trochę weselej... 19.05.09, 19:12
                  agafka88 napisała:

                  > Nie jesz ciast, sosów, omletów i innych rzeczy, w skład których
                  wchodzą jajka?
                  > :)

                  Omletów nie tykam :) a w ciastach i sosach jajek nie widzę, więc są
                  mało obrzydliwe :)


                  > Można zrobić na drugi
                  > dzień coś innego z jajek i mleka - nie wierzę, że jedyną rzeczą, do
                  której
                  > używasz jajek i mąki są naleśniki.

                  Uwierz :) widok i zapach surowych/gotowanych jaj mnie brzydzi :)
                  Mleka nie daję nawet kotu :)
                  Mąka? Nie mam nawet pomysłu do czego mogę jej używać. Nie zagęszczam
                  mąką zup i sosów, nie piekę bo ciast nie lubię.
                  Jestem stworzeniem warzywno-owocowo-serowym :)
                  A jak mam nagłego focha na 3 naleśniki to kupuję naleśnikowy proszek
                  w butelce, dodaję gazowanej wody i mam :)

                  • Gość: krk Re: Trochę weselej... IP: 94.254.149.* 21.05.09, 23:30
                    > Mleka nie daję nawet kotu :)

                    slusznie. koty nie powinny pić mleka, bo im szkodzi:P
                    • mariolka99 Re: Trochę weselej... 22.05.09, 08:38
                      No. Dlatego mu nie daję ;)
                • aga-aa jak mrozisz te naleśniki? 22.05.09, 11:22
                  pojedynczo, zawijasz w folię czy jakiś inny sposób masz?
                  dziekuje
          • Gość: KK Re: Trochę weselej... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.09, 15:10
            Sos do zapiekania może być np. na beszamelu: masło rozpuścić w
            rondelku, domieszac mąkę, dolać mleko. Przyprawić solą, odrobiną
            cukru, sokiem z cytryny, pieprzem oraz składnikiem, decydującym o
            nazwie sosu: pomidorami (przecierem), koperkiem, pietruszką,
            szczypiorkiem, serem itp. Możliwości sa nieograniczone.
            Poza tym rybę można posypać przyprawami i zalać po prostu śmietaną,
            też ładnie się zapiecze. Można śmietanę przed zalaniem rozmieszać z
            1-2 jajkami, będzie gęsty sos.
            Poza tym można też zrobić prosty sos smietanowy na zasmażce, z
            ziołami, czy serem, roboty tyle samo, co z gotowcem, a wiesz, co
            jesz.
            BTW:co takiego jest w torebce "Pomysłu", jeśli trzeba do niego dodać
            mięso i smietanę? Bo wychodzi mi, ze jedynie sproszkowany tłuszcz,
            przyprawy i sól.
            • linn_linn Re: Trochę weselej... 14.05.09, 15:35
              Przyklad: Pomysł na rybę w sosie śmietanowo-koperkowym Winiary
              Składniki:
              mąka ryżowa / tej jest najwiecej /
              skrobia modyfikowana
              maltodekstryna
              aromaty (gluten)
              preparat tłuszczowy (tłuszcz roślinny, syrop lukozowy, emulgator E 472e,
              stabilizator E 340ii)
              sól
              substancje wzmacniające smak i zapach: glutaminian sodu
              rybonukleotydy disodowe
              warzywa suszone 5,8% (koper 2,3%, cebula, szczypiorek czosnek)
              cukier
              tłuszcz roślinny utwardzony
              regulator kwasowości: kwas cytrynowy
              przeprawy: tymianek, emulgator E 471
              Produkt może zawierać śladowe ilości jaj, soi, mleka, selera, gorczycy.

              Nie wiem jak Wy, ale ja niewiele widze tu skladnikow, ktorych chcialabym uzyc w
              mojej kuchni. Oprocz soli i cukru moze maki ryzowej, ale jako skladnika jakichs
              ciasteczek.
              To jest pomysl, ale na sciagniecie forsy z rynku: na pewno nie na smaczne danie.
              • linn_linn Re: Trochę weselej... 14.05.09, 15:38
                Jeszcze jedno: nazwa sosu jest mylaca. Smietane trzeba dodac / dodatkowow kupic
                /, a kazde dziecko wie, ze koperek suszony to cos zupelnie innego niz swiezy.
              • kk345 Re: Trochę weselej... 14.05.09, 15:40
                Genialny marketing: ściągać kasę za chemię z mąką! Imponuje mi
                jednak 5,8% warzyw suszonych, to-zdaje sie-więcej, niż w osławionych
                kostkach smaku:-)))
              • gladys_g Re: Trochę weselej... 14.05.09, 16:35
                niezłe

                a ludzie najwidoczniej to lubią.
    • Gość: Adas Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.09, 13:47
      bo ludzie nie smaku... a jedza tylko po to zeby nie być głodnym i nie widzą w
      tym przyjemności. Nie ma co wspominac o zabijającej chemii...
      • mhr-cs Re: gotowcowanie a gotowanie 14.05.09, 14:28
        ja tez ich nie kupuje,
        po paru experymentach chlebowych i dostaniu takiej maszynki
        w prezencie kupilam ta gotowa mieszanke chlebowa,
        sa rozne rodzaje tych mieszanek od bialego do czarnego
        z roznymi ziarkami,ziolami itd.
        i na to powie tak,to mozna kupic.
    • linn_linn Re: tzw. sos surowy do makaronu 14.05.09, 15:10
      Teraz, kiedy zaczynaja sie upaly, coraz czesciej robie makron z tzw. sosem
      surowym. Slowo soso nie jest zbyt odpowiednie, ale oddaje sens. Superekspresowy
      i o wiele lepszy od sosu z torebki. Bardzo aromatyczny.

      Do duzej miski / uprzednio natartej przekrojonym zabkiem czosnku / wrzucic:
      - pomidory pokrojone w drobna kostke / musza byc smaczne, np. slodkie typu cherry /
      - porwane listki bazylii
      - mozzarelle odsaczona i pokrojona w drobniutka kostke
      - ewentualnie troche kaparow / najlepiej tych z soli, nie z octu /: nie sa konieczne

      Na koniec dolac troche oliwy extravergine i soli.
      Miske przykryc / ja uzywam folii przezroczystej / i odstawic na pol godziny.
      Makaron ugotowac, wrzucic do miski, wymieszac i ozdobic listkami bazylii.

      Mozzarelle mozna zastapic startym serem / np. cacioricotta, ricotta dura - czyli
      twarda albo kaszkawalem /. Ilosc soli dopasowac do smaku sera. Mozna tez dodac
      kilka kropli octu balsamicznego.
      Dobrze jest zrobic go na pol godziny przed obiadem, ale jak zabraknie troche
      czasu, tez nic sie nie stanie.
      Jest szybki, a dodatkowo nie wymaga zuzycia gazu / pradu /. :)
      • pani.serwusowa Re: tzw. sos surowy do makaronu 14.05.09, 17:16
        Uwielbiam takie 'sosy' do makaronow. :)
        Bez gotowania robie takie:
        Spaghetti alla trapanese
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,91216316,91216316.html
        Tagliatelle z pesto pietruszkowo-orzechowym
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,90109406,90109406.html
        Z minutowym duszeniem szpinaku (choc mozna ten etap pominac)-
        linguine z pesto szpinakowym
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,95275821.html
        Wszystkie przygotowuje sie w czasie, kiedy gotuje sie makaron. Nie
        wspomne aglio e olio, albo aglio, olio e peperoncino. W zyciu nie
        zamienilabym ich na nawet najlepszy sloikowy/torebkowy produkt.
    • wj_2000 Re: gotowcowanie a gotowanie 14.05.09, 17:24
      Jesteśmy z żoną oboje na emeryturze, czasu mamy dużo, więc nawet mając na uwadze
      zabicie tego czasu nie korzystamy z "gotowców". Ale jest jeden wyjątek. Krojone,
      obierane ze skórki, pomidory w puszkach Valfrutta do potrawy na bazie bakłażanów
      (a także cebuli, czosnku, bazylii), a także do sporządzania sosu pomidorowego do
      gołąbków dają rezultaty LEPSZE od duszonych i przecieranych pomidorów świeżych.
      W każdym razie przez większą część roku. Może na jesieni, z gruntowych, mocno
      dojrzałych wychodzą równie dobre, ale poza tym nie.
      • pani.serwusowa Re: gotowcowanie a gotowanie 14.05.09, 17:34
        Moim zdaniem pomidory w puszce, to zaden gotowiec. Trudno o pyszne
        pomidory caly rok, wiec wybor puszkowych jest oczywisty. Tak jak
        uzywanie mrozonego groszku, czy bobu.
    • Gość: aga Re: gotowcowanie a gotowanie IP: 141.70.82.* 14.05.09, 18:52
      a ja czasem używam gotowców, bo tego nie da się zepsuć. taka wersja gotowania
      dla idiotów ;) a poz tym obecnie korzystam ze wspólnej kuchni z kilkunastoma
      innymi osobami z kilku krajów i nie lubię tam robić tłumu za długo. we własnej
      kuchni to trochę co innego
    • marghe_72 Re: To może zdefiniujmy owe "gotowce" 14.05.09, 22:51
      Bo zaczynamy się gubić :)
      Jak dla mnie pomidory w puszce gotowcem nie są.. ino pólproduktem,.
      Idealnym poza sezonem ..

      Ja do wora z gotowcami wrzucam :
      zupy i sosy w proszku
      sosy i dania w słoikach
      zupy w kartonach
      risotto w paczce
      gotowe dania mrożone (typu paluszki rybne / lasagne / cordon bleu
      itp) / gotowe dania do odgrzania w mikrofali (tego typu
      www.apspak.com/images/examples/FrozenFood.jpg)
      wszelkie warzywka, smakomyki, vegety i inne cudeńka
      kostki smaku
      kostki rosołowe
    • linn_linn Re: gotowcowanie a gotowanie 15.05.09, 08:37
      Jest jeszcze jeden aspekt. Napiszcie jak to wyglada w innych krajach. Spedzilam
      ostatnio kilka miesiecy w Polsce i zauwazylam, ze roznego rodzaju fizy, pomysly
      i inne torebki zajmuja na sklepowych polkach wiele miejsca. Nawet w tych malych,
      o duzych nie wspomne. Mysle, ze firmy takie K..rr maja bardzo dobre rozeznanie
      upodoban klienow danego kraju. We Wloszech produktow nie ma prawie wcale.
      Istnieja oczywiscie kostki, rosol w proszku itp., risotto w torebkach /
      sprzedawane glownie na polnocy /, zupy w torebkach / ja widze w sklepie 2 albo 3
      /. Reszta to sosy w sloikach czy kartonach.
      www.knorr.it/
      Tego, co zalewa polskie polki, tutaj po prostu nie ma. Nie ma, gdyz nikt by tego
      nie kupil.

      • jacek1f ja moge dodac od siebie o Grecji, bo sam 15.05.09, 08:50
        stalem nie raz przed polkami z rozdziawioną paszczą i oglądałem z radosnym masochizmem wariacje Knurra dla Greków:
        zupy cytrynowe w torebkach (avgolemono), zalewy o smaku pseudopomidorowym do kefdedes, pomidorowe zupy ichnie - wiecej w skladzie aromatu cytrynowego i nibyoregano... dresing do slatki po grecku - co uznaje za hit i szok!!!! to juz totalna masakra....

        Nie widzialem nigdy na oczy zeby to ktos kupowal, ale lezec lezy i ekspozycje ma dobrą. Oczywiscie w supiermarkietach, anie w kooperatywach, w ktorych glownie zaopatruja sie "gospodarze" i tawerniarze.
        • linn_linn Re: ja moge dodac od siebie o Grecji, bo sam 15.05.09, 09:15
          Byc moze kupuja to turysci :)
          Pamietam program tv typu reality pod tytulem "Zmieniam meza": zona z jednej
          rodziny zamieniala sie druga. Zwykle byly to zamiany polnoc - poludnie / program
          oczywiscie wloski /. Kobiety np. z Bari doznawaly szoku, kiedy zagladaly do
          szafek kuchennych, a tam 20 torebek risotto K..rra. Oczywiscie rodziny z polnocy
          byly zadowolone: prze 2 tygodnie jadly smakolyki. Rodziny z poludnia czesto
          wybieraly pizzerie.
      • ensoleillement Re: gotowcowanie a gotowanie 16.05.09, 13:36
        natomiast w UK risotta w woreczkach prosto do mikrofalówki, makarony w pudłach
        już z sosem i inne paskudztwa zajmują całe działy w supermarkecie. Drugie tyle
        asortymentu, co w Polsce, wydaje mi się, że u nas jednak nie ma gotowego dania
        już na talerzu potrzebującego trzech minut w mikrofali, u nich jest tego
        zatrzęsienie.
    • coralin Re: gotowcowanie a gotowanie 15.05.09, 12:28
      Wiele trafnych spostrzeżeń napisali już poprzednicy, wiec nie będę sie
      powtarzać. Znaczna część Polaków, większość jest uzależniona od wzmacniaczy
      smaku. Im nie posmakuje sos pomidorowy na pizzy, oni muszą mieć keczup i 2 sosy
      na zimno do tego. Zwróccie uwagę,że wszystkie mieszanki przyprawowe dostępne w
      wiekszości sklepów są z glutaminianem. W czasie podróży po różnych krajach
      Europy oczywiscie przyprawy staram się kupować poza hipermarketami, ale i w nich
      bez problemu dostać można mieszanki bez wzmacniaczy smaku. Ciekawe czy nie
      dlatego wycofał sie z Polski Ducros. Może Polakom nie smakowały przyprawy bez
      wzmacniaczy.
    • jagoda85 Re: gotowcowanie a gotowanie 15.05.09, 16:10
      Ja widziałam sklepy w Szwecji. Tam tych gotowców też tyle co w
      Polsce.
      • roseanne obecnosc na polkach 15.05.09, 16:17
        zarowno w Kanadzie, jak i USA w supermarketach gotowce stanowia prawie polowe
        asortymentu na polkach
        czy to mrozone dania czekajace na wsadzenia do mikrofali
        czy torebki z przyprawionym makaronem, ryzem czekajace na zmieszanie z woda
        kartoniki/ puszki z zupami
        czy tez rzeczywiste gotowe dania, ktore przynosi sie do ddomu i podgrzewa,
        jak np pieczen w plastrach, gotowa surowka z kapusty itd itp
        • 363636r Re: obecnosc na polkach 15.05.09, 17:34
          Niech mi ktoś bywały w świecie odpowie, czy to prawda, że w USA można kupić
          jajecznicę w kartoniku? Niby otwieramy kartonik, wylewamy na patelnię i smażymy
          pyszną jajecznicę. Podobno ktoś tam był i widział, a mnie się aż wierzyć nie chce.
          • aiczka Re: obecnosc na polkach 15.05.09, 18:04
            Tak. Tylko nie jest to konkretnie opisane jako jajecznica - można sobie wlać też
            do nalesników ^_^.
          • roseanne Re: obecnosc na polkach 15.05.09, 19:14
            o cala gama "jajek" w kartoniku, calojajkowe, samobialkowe,
            solo
            z przyprawami,
            z suszonymi ziolami - nic tylko przebierac i wybierac

            jednak poniewaz natura nie przewidziala jeszcze jajka z guma guar, xantam i
            innymi takim wiec nie zawitaly jeszcze na naszym stole
            • linn_linn Re: obecnosc na polkach 15.05.09, 19:45
              Chyba nie tylko w Stanach: dotarly tez do Wloch / sprzedawane w kartonikach
              zoltka albo bialka /. Trudne chyba do kupienia.
    • Gość: ice_ice Re: gotowcowanie a gotowanie IP: *.btk.net.pl 16.05.09, 21:33
      Ludzie, jesteście niesamowici. Skąd w Was wszystkich tutaj, na Forum Kuchnia, aż
      tyle agresji? Jeśli to z tego Waszego zdrowego żywienia, to dziękuję bardzo:)

      Jem g...>jestem g...? Co za pomysły absurdalne:) Teorie wzięte z rękawa.
      Oglądanie tv? gry sieciowe? Dziewczyno, opamiętaj się nieco.

      W ogóle Wasze podejście jest już nieco maniacko-obsesyjne-nawiedzone. Muszę
      powiedzieć, że skrajności mnie bardzo irytują. Naprawdę, pomiędzy jedzeniem g...
      a życiem, jakie sobie wymarzyliście jest cała masa pośrednich zachowań, które
      niekoniecznie muszą być złe. Są inne niż Wasze i nie negujcie tego, ze ktoś nie
      ma najmniejszej ochoty na siedzenie w kuchni nawet pół godziny i woli się
      wesprzeć gotowcami. Zresztą. Ktoś w końcu kupuje te miliony sosów, słoików itp, co?

      Czyjś zarzut - że nawciskam dziecku chemii, a potem na rower i jaki to ma sens
      jest tak głupi, że słów brak. A jaki sens ma kupowanie mięsa w sklepiku zamiast
      w markecie? Źródło jest dokładnie to samo - ubojnia pod miastem -> ferma
      hodowlana. Świnie są karmione tą samą paszą. Myślicie, że jak kupicie osobiście
      pomidory od niewinnie wyglądającej kobitki na targu, to one nie są pryskane, ani
      nawożone? Byłyby małe i gnijące i w życiu byście takich "naturalnych" nie
      kupili. Och, hipokryzja z Was wychodzi. Pomijam fakt, że niemal wszystkie
      składniki są obecne w jedzeniu od zawsze, glutaminian sodu występuje w kuchniach
      świata od czasów, kiedy Polanie biegali jeszcze w skórach.

      Bez skrajności, ludzie, a wszyscy będą żyli w zgodzie i szczęściu...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka