Gość: dede
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.06.09, 09:49
ostatnio wpadł mi w ręce czy raczej w oko film o rodzie Medici. W filmie tym
prowadzący wprosił się na obiad do dawnej willi tego rodu w którym obecnie
jest restauracja serwująca między innymi dania z XVw. Normalnie mało szczęki
nie zgubiłem jak postawili mu pod nos udziec dzika. nie byłoby w tym nic
dziwnego gdyby nie fakt że udziec był nieoskórowany - czytaj z sierścią taką
jak dzika Bozia stworzyła. ŁoŁ!!! tak sobie pomyślałem jak to oni piekli -
może gotowali że furzach sierści nie pogubił. Pierun wie ale wyglądało
zabójczo. Mięso wydało mi się raczej pieczone niż gotowane. Do tego facet
dostał pasztet z zająca. bardzo oryginalnie pomyślany - upieczony w foremce
gdzie na brzegach ułożono fantazyjny wzór z liści laurowych które 'wpiekły"
się w pasztecik i mieliśmy pasztet wieńcem laurowym. Potem mu podano deser -
ryż zmiksowany z kurzą piersią, zaprawiony miodem , rodzynkami , bakaliami -
wszystko to zapieczone na postać pucharu i polane jakimś fantazyjnym sosem.
Tyle tylko ze konsument zdołał przebrnąć prze udziec nafaszerowany goździkami.
jak dobrnął do pasztetu to powiedział pass bo czegoś tak przyprawionego nie
dalo się ponoć zjeść. zapiekanki z kuraka i ryżu już nawet nie próbował ;-)
Kiedyś tez czytałem że na polskich dworach potrafiono robić ciasto z
kilkudziesieciu jaj i wcale to nie były jakies wielkoformatowe produkcje.
Maci ejakies przepisy kuchni dawnych? Z chęcia poczytam