Dodaj do ulubionych

Kulinarne wspomnienia z akademika :-)

IP: *.den.nilenet.net 27.12.03, 00:27
Kto sie chce podzielic wspomnieniami i akademickiej kuchni, czyli jak jesc
nie wydajac kasy :-))
Nigdy nie zapomne litrow kisielu z tartym jablkiem i kanapek z .....
(czymkolwiek) i ketchupem zeby to cos zakamuflowac :-)
Oczywiscie zmazenia nalesnilkow dla 15tu osob tez nigdy nie zapomne.
Obserwuj wątek
    • Gość: krystyna_jl Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.205.39-62.rev.gaoland.net 27.12.03, 00:43
      ...a ja nie zapomne smalcu!...i to na rozne sposoby: ze skwarkami, z cebulka,
      etc... wracajac z domu po feriach, badz po week-endach, kazda z nas przywozila
      sloiki z domowym smalcem.Oczywiscie, najlepiej smakowal ten inny...
      Tego smaku juz potem nigdy nie odnalazlam...
      Hej, dziewczyny, z akademika UJ "Jadwiga" na Piastowskiej, nie leci wam slinka?
      • Gość: alex Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.den.nilenet.net 27.12.03, 00:48
        az mi smaku narobilas tym smalcem. Juz sobie wyobrazam krome chleba pod nim i
        dobrego ogorka i duzo pieprzu na wierzchu. mniam....
        • Gość: krystyna_jl Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.205.39-62.rev.gaoland.net 27.12.03, 00:53
          ...a ja jeszcze lubie z czosnkiem!...az podniebienie rwie!
          • republican Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 27.12.03, 03:45
            Cwiartka chleba naleczowskiego za 1,80 zl, 10 deko smalcu i luksus gdy byly
            pieniadze, sloiczek musztardy za 3 zl.
            To z akademika AGH na Reymonta
            • Gość: ToeToe Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.ihug.net 27.12.03, 06:37
              Ksiazke moznaby npaisac:)) Ja nie zapomne zurku z zimniakami (u chlopakow
              pietro wyzej:)) i papryki faszerowanej mojej mamy, ktora podowala kazdemu
              znajomu ktory jechal w moim kierunku:))
              • Gość: wini3 Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.03, 08:14
                Ziemniaki w plasterkach smażone na smalcu aż do zrumienienia z Wybickiego.
                Dziewczyny pamietacie ?
                • republican Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 27.12.03, 18:15
                  "Zapach" wieprzowej glowy gotowanej w calosci przez Chinczykow obojga plci.
        • Gość: malazaba Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.03, 09:27
          mieszkałam w t3 przy placu Grunwaldzkim i wspominam zawsze pierwsze miesiące
          pażdziernika gdy zjawiali sie zwłaszcza mężczyżni na pierwszym roku i ich
          pierwsze spacery do kuchni .Był nawet makaron gotowany w zimnej wodzie i
          zdziwienie że nim sie woda zagotowała on sie rozpuścił , przypalony rosól ,
          kurczaka pieczonego bezpośrednio na kratce kuchenki i po otworzeniu piekarnika
          polewanego chlustem wody przez 3 godz.
          A co dobrych rzeczy to te wspominienia są wspomnieniami naszej cudnej
          młodości . Czy dziś tak ktoś gotuje i czy takie frykasy dziś smakują tak samo .
          pozdrowienia dla rocznika 1995-2000 Pwr. PPT IB
          Małazaba
      • mojahistori Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 02.01.04, 14:52
        Ja nie zapomne makaronu z serkiem bialym,jajecznicy ze straych jajek czesto z
        chlebem z dzemem.Na sniadania chleb z musztarda.Na kolacje wodka z mlekiem.
        Cuda sie jadlo a nie bylam w ciazy.Teraz troche jestem stara wiec jem
        normalnie - nie mieszam perel z wieprzami.Pozdrowionka

        www.Mojahistoria.republika.pl - mój personalny fotoblog z dalekiej
        Finlandii.
    • em_es Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 27.12.03, 18:25
      A frytki? Toz cale pietra w Kapitolu (akademik wydzialy elektrycznego na AGH
      dla nie wtajemniczonych :) ) zywily sie za pomoca jednego garnka do smazenia
      frytek. Placki ziemniaczane dla kilku osob to tez nie byla rzadkosc :) Plus
      wszystko co dalo sie z domu przywiezc ;) I zapiekanki z czymkolwiek z
      pozyczonego opiekacza ..
      Pozdrawiam

      Monika
      • republican Kulinarne wspomnienia z akademika AGH , do Moniki 27.12.03, 23:11
        em_es napisała:

        > A frytki? Toz cale pietra w Kapitolu (akademik wydzialy elektrycznego na AGH
        > dla nie wtajemniczonych :) ) zywily sie za pomoca jednego garnka do smazenia
        > frytek. Placki ziemniaczane dla kilku osob to tez nie byla rzadkosc :) Plus
        > wszystko co dalo sie z domu przywiezc ;) I zapiekanki z czymkolwiek z
        > pozyczonego opiekacza ..
        > Pozdrawiam
        >
        > Monika

        Hej Monika
        Tak sie zdarza ze mialem cos do czynienia przed latami z Wydz Electrycznym AGH
        i mieszkalem na Reymonta (4 ty budynek).
        Czy Kapitol to ren sam budynek
        Pozdr
        J
        • Gość: krystyna_jl Re: Kulinarne wspomnienia z akademika AGH , do M IP: 81.185.192.* 29.12.03, 04:04
          **************************************
          ...pozdrowienia dla prawie sasiadow z Akademikow AGH, niedaleko od "Jadwigi",
          (dzis nazywa sie chyba "Piast"), akademika UJ przy Piastowskiej...
          Wczesniej wspominalam o smalcu, a jeszcze pamietam mlode ziemniaczki i
          kalarepke, kupowane w czerwcuna targu i przyrzadzane w kuchni (byla jedna na
          kazdym pietrze). to bylo takie "extra", poniewaz w "moich czasach" prawie
          kazdy dostawal bloczki na sniadanie, obiad i kolacje...
        • em_es Re: Kulinarne wspomnienia z akademika AGH , do M 29.12.03, 07:41
          republican napisał:

          > Hej Monika
          > Tak sie zdarza ze mialem cos do czynienia przed latami z Wydz Electrycznym
          AGH
          > i mieszkalem na Reymonta (4 ty budynek).
          > Czy Kapitol to ren sam budynek
          > Pozdr
          > J

          Hej :)
          Kapitol to ten pierwszy 15-pietrowy budynek idac Reymonta od AGH.

          Pozdrawiam
          MS
          • republican Kulinarne wspomnienia z akademika AGH , do Monik 30.12.03, 01:16
            em_es napisała:

            > republican napisał:
            >
            > > Hej Monika
            > > Tak sie zdarza ze mialem cos do czynienia przed latami z Wydz Electrycznym
            >
            > AGH
            > > i mieszkalem na Reymonta (4 ty budynek).
            > > Czy Kapitol to ren sam budynek
            > > Pozdr
            > > J
            >
            > Hej :)
            > Kapitol to ten pierwszy 15-pietrowy budynek idac Reymonta od AGH.
            >
            > Pozdrawiam
            > MS


            O Boze, zas moich czasow bylo piec blokow, wszystkie byly 4 pietrowe.
            Byl tez blizej Mickieweicz 4 pietrowy akademik dla dziewuch z UJ (rownolegly
            do Reymonta) nazwany przez nas DWM.
            Pozdr
        • siewasi Re: Kulinarne wspomnienia z akademika AGH , do M 14.01.04, 17:56
          No tak, jakby nie nasze mamy/babcie/... i te ukochane sloiczki wozone w
          plecaku przez pol polski... to polowa rodu studenckiego by nie przetrwala
          zimy.... :)))
          Pozdiekujmy mamom!
    • Gość: reniferek Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.03, 19:34
      Akademickie jedzenie? hmmm........na okienkach zazwyczaj chińskie zupki,
      naleśniki, makarony, ryż z warzywami, kolety sojowe, fasola po bretońsku
      robiona na szybko z fasoli z puszki, duszone ziemniaki, placki
      ziemniaczane....jednym słowem miał byc tanio i dużo. w piatki obwiazkowo była
      ryba z frytkami. o dziwno jakos mi sie nie nudziła;)
      pozdrawiam
      • Gość: TGIF Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 28.12.03, 01:41
        Najlepsze byly "bezety"/czyli obiady bezmiesne po godzinie 16/ w Socjalnym -
        mieszkaniec 1-szego bloku Reymonta 17 AGH z lat 70-tych.
    • Gość: jola Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.den.nilenet.net 28.12.03, 03:51
      budyn, budyn, budyn ...... budyn
      kanapki, kanapki, kanapki ...... kanapki
      a jak byla impreza to gotowalam bigos
    • Gość: michal Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.garwolin.sdi.tpnet.pl 28.12.03, 11:32
      1.kasza gryczana ze wszystkim:mlekiem, ketchupem, rybami z puszki
      2.jajecznica 3x w tygodniu
      3.jedzenie ze słoiczka (w zależności od słoiczka)
      Kaszy nie trzeba było obierać, ani kroić-podstawa!
      M.
    • Gość: zośkasamośka Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.dolsat.pl / 81.15.194.* 29.12.03, 15:09
      a u mnie jest tak..ze jak nie mamy co jesc..to zawsze znajdzie sie ryz.. ryz
      na niesamowicie wiele sposobów...z cukrem ..a czasem ...fullwypas.. z
      cynamonem...z jakims sosem roboinym z niczego
      teraz tak mnie sie przypomniało jak jadłam fasolką po bretonsku wymieszana z
      ryzem..nawet niekiespkie to było w smaku...
      a...jajecznice robione na pól pietra..po przyjsciu z klubu o trzeciej nad
      ranem na zawsze chyba pozostana najlepszym szybkim daniem... no nie??
      pozdrawiam cieplutko!
      • Gość: Dorka25 Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.kalisz.mm.pl 29.12.03, 21:14
        Ryż ryż ryż... skądś to znam :-) ja namiętnie wcianałam go wymieszanego z
        kostką rosołową - koniecznie warzywną (s[poradycznie z masłem. Robiła się z
        tego papka o ciekawym kolorze i niepowtarzalnym smaku ale wystarczało na cały
        dzień.
        Ach, jakże chaciałabym powrócić do tych pięknych dni...
        Pozdrawiam
    • Gość: Lobelia Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: 195.187.102.* 29.12.03, 15:10
      1. Coś okropnie śmierdzącego podgrzewanego na patelni przez Wietnamkę (wyglądało
      z daleka jak woda) - całe piętro czuć tym było przez 2 dni.
      2. Kuchnia z Mali, autorstwa mojej współspaczki (kuskus, smażone banany, świeże
      daktyle, kurczak z orzeszkami ziemnymi, żałuję, że nie zapisywałam przepisów); w
      ramach wzajemności współspaczka konsumowała pierogi autorstwa mojej mamusi i
      powidła śliwkowe.
      3. Próby kulinarne osobników, którzy w domu rodzinnym nie gotowali nawet wody na
      herbatę - makaron do zimnej wody, ziemniaki do gara bez wody, zagrożenie
      pożarowo-wybuchowe itp.
      4. Bezczelna kradzież patelni z trzema usmażonymi filetami z rybek, zostawionymi
      na chwilę bez opieki; znajomy stracił w ten sposób pieczonego kurczaka, kiedy
      dysząc żądzą mordu wybiegł na korytarz spotkał tam podobnie wkurzonego osobnika,
      który w kuchni piętro wyżej stracił dogotowujące się ziemniaki;
      5. Sałatka - pierwsza potrawa, którą przyrządziłam dla mojego męża (wtedy
      jeszcze nawet nie narzeczonego); starałam się, doprawiałam ją po odrobince, a on
      sobie nałożył i nawet nie spróbowawszy zasypał grubą warstwą soli i pieprzu.

      I wiele, wiele innych...
    • Gość: zośkasamośka P.S.czy zycie w akademiku nauczyło Was czegoś?? IP: *.dolsat.pl / 81.15.194.* 29.12.03, 15:13
      no..własnie...:)oprócz oczywiscie umiejetnosci gotowanie czegos z niczego??
    • Gość: jakub Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.03, 19:28
      hej może ktoś kto studiował w Poznaniu wypowie się na temat frytek pod arkadami?
    • no_coment Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 29.12.03, 19:37
      1. byly zupy....
      czyli na 4 max 5 skrzydelkach kurczaka i peczku wloszczyzny (wloszczyzna
      scierana na tarce, zeby bylo pozywniejsze) gotowalam pomidorowa, ogorkowa lub
      krupnik; rewelacja i luksusem byl barszcz bialy na bilej kielbasce z
      ziemniaczkami i jajeczkiem oraz chrzanikiem (za to bez wloszczyzny)
      gar byl sluszny, dl adwoch dziewczyn wystarczalo na 4 dni, ale zazwyczaj ktos
      nam "pomagal" :)

      2. były
      • Gość: alex Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.den.nilenet.net 29.12.03, 20:01
        Mialas zdrowie, zeby tak w akedemiku lepic pierogi ..... domyslam sie ze bylas
        wsrod znajomych popularna :-)))
        Ja sie w pewnym momencie zrazilam, bo mnie ktos zaprosil na impreze z
        komentarzem; "no bo wiesz,.... ktos musi zrobic jedzenie" :-))))
    • Gość: marcinchleb Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.gal.pl / 195.205.114.* 29.12.03, 20:19
      ja mialem ciezki grudzien (znaczy na poczatku byl piekny:))
      i tak:
      chleb z dzemem z domu- na sniadanie, kolacje, czasem i obiad
      makaron z jajkami(niby_jajecznica)
      ziemniaki z kielbasa zwyczajna
      kotlety sojowe
      ryz z sosem z torebki
      ryz z keczupem
      sam ryz

      na szczescie grudzien byl w tym roku dla studentow krotki.
      pozdrawiam.
    • Gość: kortowo ds9 Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.man.olsztyn.pl / *.man.olsztyn.pl 29.12.03, 20:47
      najlepsza jest oczywiście zupa chmielowa:)))odpowiednio schłodzona:)
      a poza tym:
      -naleśniki dla 3 pokoi
      -placki ziemniaczane (jak wyżej)
      -jajecznica i inne postacie jajek
      -kotleciki schabowe w piątek - w zamrażarce nie ma nic poza tym:)
      -zupa chmielowa:)))
    • Gość: Dorka25 Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.kalisz.mm.pl 29.12.03, 21:22
      Wspomniałam wcześniej o ryżu.Rozczuliłam się nieziemsko i na wspomnienia mi sie
      zebrało. A więc:
      - spaghetti wymieszane z serem w garze i przy nakładaniu na talerze odcianane
      nożyczkami (sos z torebki poprawiony ziołami, cebulą i groszkiem zielonym - że
      niby troche warzyw dla zdrowia ;-))
      - kotlety sojowe
      - sałatka ziemniaczna
      - i wiele nieocenionych zapasów z domu przygotowanych przez tatka
    • Gość: man-b Poszukiwania złodzieja pierogów IP: *.gdynia.mm.pl 29.12.03, 21:44
      w kuchni w akademiku - skończyły się po długim i żmudnym dochodzeniu. Okazało
      się, że nikt ich nie ukradł, tylko każda mrożonka gotowana przez 2 godziny
      zmienia swój stan skupienia i nie sposób jej już wyłowić(a kto by tam mierzył
      czas w kuchni, gdy w pokoju miłe studentki ;-))
      • Gość: aga Re: Kulinarne wspomnienia... IP: *.kostrzyn.sdi.tpnet.pl 29.12.03, 21:50
        ja najbardziej wspominam bochenek świeżego chleba prosto z nocnej piekarni i
        tosty jakie robiliśmy o 3 w nocy!!!!!!!!!!
        a na obiadek to zajadam się jedzeniem ze słoików jakie przywożę z domu-jest to
        zazwyczaj-bigos, fasolka po bretońsku, pulpety czasem pierogi i bołąbki a jak
        to wszyskto zjem to pozostaje mi jeść ryż i makaron!!!!!!
    • Gość: alex okiekacz z NRD i koszyki z samu jako lodowka IP: *.den.nilenet.net 29.12.03, 22:43
      Szczecin 1985-1990. Prawie nikt nie posiadal lodowki wiec sie przywiezione z
      domu papu przetrzymywalo w koszyku za oknem przez tydzien lub dwa (oczywiscie
      koszyk kradziony z pobliskiego samu, biedny "Rodzynek")
      Z racji bliskosci niemieckiej granicy hitem byly opiekacze do grzanek
      przemycane z NRD. Bralo sie wiec taka fajna "za okienna" wedlinke, kladlo to
      to an chleb, przykrywalo sie to serem i sru do opiekacza. Jak zapiekanka
      wygladala podejzliwie to ketchup wszystko przykryl. Do tej pory unikam
      ketchupu :-))))
      • Gość: jery Wittigowo PWR Jajka wybuchajace w kuchni i smród .... IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 30.12.03, 08:36
        ... Niemal codziennie ktoś zapominał o ziemniakach. Do tego zupki chinskie i
        inne wynalazki cywilizacyje.
      • landsbergk Re: okiekacz z NRD i koszyki z samu jako lodowka 16.09.04, 10:09
        Mój narzeczony do tej pory opowiada taką historię ze szczecińskiego akademika
        WSM-ki: mieszkał w pokoju z gościem, który został sam jeden w akademiku na
        Święta Bożego Narodzenia. Coś nakręcił rodzicom, a prawda była taka, że nie
        miał pieniędzy na bilet. Została mu ostatnia paczka parówek i parę złotych na
        pieczywo. Postanowił więc wystawić parówki za okno (brak lodówki, a był mróz).
        Któregoś dnia rano budzi się, a tu wielka mewa właśnie kończy konsumować
        ostatnia parówkę... Dała radę sama sobie odpakować! Otworzył okno, ptak się
        wystraszył, wypuścił z dzioba nadżartą parówkę i uciekł, a kolega zbiegł pod
        akademik odzyskać swoje śniadanie...
    • Gość: Przemo POZNAN AE ATOL !!! 97-2000 IP: *.icpnet.pl 30.12.03, 09:04
      Kury posypane przyprawami nadziane na butelki po piwie (z woda) po wczorajszej
      imprezie 2 h w piekarniku a potem uczta!!!!!!! Opiekacze z NRD tez
      funkcjonowaly!
    • himilsbachol Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 30.12.03, 09:51
      Oj Uniwersytet Szczeciński lata 1995 -2000 i akademiki Bakałarz,
      Portowiec ,Kordecki we wszystkich to samo - zupy zwane Vietcongami i tony ryżu
      w każdej formie najlepiej z pokrojonymi paówkami i ketchupem- od tego
      chińskiego żarła az sie powoli oczy skośne zaczynały robić... no ale czasy
      wspominam jak sie po wielu balangach cała forsę na żywnosc przeznaczyło na zupę
      chmielowa to odnawialo sie wtedy kontakty z wszystkimi mozliwymi kolezankami
      aby móc oczywscie w porze najczesciej obiadowej je odwiedzic i niby to
      przypadkiem wbic sie na obiadek :))) a sławne złodziejstwa z kuchenek
      przewaznie w niedziele wieczorami zdarzały sie często - wszak człowiek głodny
      zdolny jest do wszystkiego... a po za tym cos do zagrychy było niezbędne...
      pozdrawiam Menel Front i Gang oraz ekipę z Pralni -eh dobre to czasy były...
    • himilsbachol Szczecin 1995- 2000 30.12.03, 09:54
      a propos mojego wczesniejszego textu pamietający te czasy odpisujcie tutaj...
      • landsbergk Re: Szczecin 1995- 2000 16.09.04, 10:12
        Ja, ja! Mieszkałam w Kordeckim w latach 2000/2001. Ach te tanie fasolki i
        kalafiory z Turzyna!
    • zoska11 Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 30.12.03, 10:07
      Mieszkalam na czwartym pietrze, po doswiadczeniach z wyparowywaniem mleka z
      lodowki trzymalismy je za oknem, a tam z kolei foliowe woreczki przegryzaly
      myszy... Mleko bylo niezbedne do kawy, jak cukier do herbaty...
      A u nas piatkowym przebojem byl makaron z serkiem homogenizowanym plus odrobina
      luksusu w postaci rodzynek...
      • zeju Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 30.12.03, 11:00
        Ja wprawdzie nie na akademiku, ale też daleko od mamy :) A i na akademikach
        się jadało. Kilka rzeczy zostanie mi końca życia:
        1. Chińska zupa z rana po ostrym picu - lepsza niż alka zelzer ale pewnie
        jeszcze za to życiem odpowiem :)
        2. Makaron/ryz z sosem z torebki najczęściej Amino bo najtańczy lub serem i
        keczupem
        3. Parówki z Astry na Oleskiej najlepsze parówki na świecie... :)
        4. Zapiekanki z mikrofali od Zbrosia na Lotnisku w Zygzaku... Dostał od cioci
        co likwidowałą fastfood i w trakcie użytkowania tak zarosłą tłuszczem że już
        tależ nie chciał się obracać :) Gdzie był Sanepid!? :)
        5. Przekręt roku :) Zrobiliśmy zrzute na prezent urodzinowy dla kumpeli i
        kupiliśmy... FRYTKOWNICE :D Przez pierwsze 2 tygodnie tyle razy robilismy u
        niej frytki, że otumaniona zapachem spalonego tłuszczu zgodziła się wymienić
        na opiekacz, a nam wypożyczyła frytkownice. :P Do dziś stoi u następców na
        mieszkaniu. Nasz rekord 10kg frytek w 5 chłopa u Zbynia na urodzinkach. Olej
        to był chyba nalany raz na początku :D

        Pzdr wszystkich z UO i PO. Smacznego!!!
    • ulalka Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 30.12.03, 11:30
      kluski z dzemem.. blee... tanie i jak sie jest glodnym to sie zje wszystko :P
      teraz brzmi okropnie, ale wtedy wsuwalam az mi sie uszy trzesly. kluski miala
      kolezanka a powidla domowej roboty ja :D
      pozdroovki :))
      • Gość: Lola Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.pekao.com.pl 30.12.03, 13:37
        Wprawdzie nie z akademika, ale tez ze sudenckich czasow (czytaj: malo kasy). W
        wakacje starzy wyjechali na 3 tygodnie na wczasy a mi pierwszego dnia ukradli
        portmonetke z cala forsa. Zywilam sie tym co bylo w domu (2 polowa lat
        osiemdziesiatych - wtedy ludzie na szczescie trzymali wszystko i dlugo) i tym
        co znajomi przyniesli (a bylo ich niewielu - bo wakacje). Caly ostatni tydzien
        rekody bila zupa o nazwie: WODZIUCHA (zwana w innych kregach neapolitanka)
        czyli kostka rosolowa "winiary", pokrojone w kostke ziemniaki i serek
        topiony "telewizorek". W zyciu tak nie czekalam na powrot starych do domu:-))
        • Gość: matrek Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.acn.pl 01.01.04, 23:20
          A ja nic nie gotowałem w akademikach, tylko jadałem w knajpach i barach
          mlecznych.... forsy starczało mniej więcej do 20. każdego miesiąca, to później
          za ostatnie grosze kupowałem wielki słoik nutelli i jadłem to z chlebem na
          śniadanie, obiad i kolację - po trzech dniach zupełnie odechciewało się jeść...

          Do dziś nie moge patrzeć na nutellę, ale metoda się sprawdzala...
          • denay Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 02.01.04, 00:05
            Ech.. Moze ktos z forum mieszkal na warszawskich Jelonkach??? Na tych starych
            oczywiscie. Jak ktos mial kuchenke (najczesciej jednoplytowa) to gotowal.
            Potrawy najczesciej produkowane to: makaron z sosem z torebki, ryz z sosem z
            torebki, makaron lub ryz z jogurtem i gorace kubki. Bylo to z 5lat temu a ja
            do tej pory nie bardzo przepadam za wszelkiego rodzaju spaghetti i innymi
            ryzami. Wracajac do domu od progu wolalam "Ziemniakow!!!"
            A! najwiekszym obrzydlistwem, ktore jadlam (wykonanie kumpela z pokoju) bylo
            purre z torebki zalane sosem do spaghetti (torebka), ktory byl wyjatkowo
            niesmaczny.
            wiec generalnie nie gotowalo sie wcale (kanapki) albo robilo sie zupki postne
            z mrozonek (paczka zupki z Hortexu zalane ugotowana woda plus ze dwie kostki
            rosolowe)
            Co innego jak przywozilo sie walowke z domu (3/4 plecaka to zarcie). Na
            barszcz, pierogi i kielbase mojego ojca zlatywalo sie pol akademika.
            • Gość: mewa Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.crowley.pl 16.09.04, 11:33
              Ja mieszkałam na Jelonkach 1981 - 1986 !!!! Nie było takich rarytasów :-(.
              JAdało się to, co człowiekowi udało się kupić, czyli: pieczywo, zielony groszek
              w puszce, kasza gryczana, zupa grochowa w proszku z Winiar, mleko. To pierwszy
              rok. Potem aprowizacja nieco się poprawiła :-))). Można było kupić przebój tego
              czasu - PASZTET MAZOWIECKI!! W puszkach takich wysokich. Kupowałam go na
              Grójeckiej w sklepie MAZOWIECKIM. Teraz tam jest Euro AGD. Poza tym w stołówce
              na Częstochowskiej bodajże wrył mi się w pamięć "budyń z gruszką" na deser. W
              barku na uczelni - jajecznica. Na trzecim roku próbowałyśmy z koleżanką upiec
              ciasto. Kruche. Bez chłodzenia w lodówce, bo jej nie miałyśmy. Ładne było. Nie
              miałyśmy tylko toporka, żeby go pokroić :-))))
    • limes1 Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 02.01.04, 12:02
      W czasach dobrobytu, czyli przypływu stypendium, korzystaliśmy z Chlewika
      (czyli barku na uczelni - dawna WSP, obecnie PAP Słupsk). Pamiętam rozkoszne
      skrótowce, jakie na tablicy uskuteczniała pani bufetowa. Miała taką czarną
      tabliczkę z przypinanymi literkami, a tych zawsze było za mało. Więc w
      jadłospisie pojawiały się takie nowotwory jak ZUPA KAPUŚ, BUŁKA Z PIECZAR, ZUPA
      Z PIECZAR, NALEŚ Z KAPUŚ, NALEŚ Z PIECZAR, KOTLET MIEL, BUŁKA Z DOD itp.
      Rewelacja, zwłaszcza, że bufecik na wydziale humanistycznym :))Odtąd w moim
      domu jemy nalesie, niekoniecznie z pieczar.
    • Gość: krystyna_jl BUFET W BIBLIOTECE JAGIELLONSKIEJ.... IP: 81.185.204.* 02.01.04, 12:44
      • Gość: krystyna_jl Re: BUFET W BIBLIOTECE JAGIELLONSKIEJ.... IP: 81.185.204.* 02.01.04, 12:49
        **********************************
        ...kto pamieta z konca lat 60-tych Pania Zosie, ktora przygotowywala najlepsze
        na swiecie buleczki z szyneczka, i do tego, na studencka kieszen?...bufet byl
        caly czas pelny i zycie towarzyskie tam tez kwitlo...
        Jak jest tam teraz?
        • republican Re: BUFET W BIBLIOTECE JAGIELLONSKIEJ.... 03.01.04, 05:14
          Gość portalu: krystyna_jl napisał(a):

          > **********************************
          > ...kto pamieta z konca lat 60-tych Pania Zosie, ktora przygotowywala
          najlepsze
          > na swiecie buleczki z szyneczka, i do tego, na studencka kieszen?...bufet byl
          > caly czas pelny i zycie towarzyskie tam tez kwitlo...
          > Jak jest tam teraz?


          A pamietam ten bufet z poczatku lat 60tych.
          Bulka z kielbasa zwyczajna (36 zl za kilogram) to bylo marzenie. A do tego
          szklanka herbaty.
          Bardzo trudno bylo o miejsce w bibliotece podczasa sesji. A bylo to jedyne
          miejsce gdzie byly warunki do nauki.
          Pozdr.
          R
          • Gość: krystyna_jl Re: BUFET W BIBLIOTECE JAGIELLONSKIEJ.... IP: 81.185.57.* 03.01.04, 19:28
            *****************************************
            ...otoz to!...zapomnialam jeszcze o tej herbacie napisac...
            Pozdr.
            • Gość: Kaden Re: BUFET W BIBLIOTECE JAGIELLONSKIEJ.... IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 04.01.04, 22:03
              Bufet Jagiellonki miesci sie teraz w jej nowym gmachu, jest bardzo mily i
              smaczny. Polecam zupe cebulowa z grzankami i szarlotke.
              • Gość: krystyna_jl Re: BUFET W BIBLIOTECE JAGIELLONSKIEJ.... IP: 81.185.219.* 04.01.04, 23:27
                ******************************
                ...dzieki za informacje, Kaden. Czyli tradycja (milo i smacznie) jest
                podtrzymana.
                Pozdr.
                • republican Re: BUFET W BIBLIOTECE JAGIELLONSKIEJ.... 05.01.04, 02:02
                  Gość portalu: krystyna_jl napisał(a):

                  > ******************************
                  > ...dzieki za informacje, Kaden. Czyli tradycja (milo i smacznie) jest
                  > podtrzymana.
                  > Pozdr.

                  Dzieki za tradycje, a czy pamietacie wejscie na gore po marmurowych schodach i
                  glowna czytelnie z dwuosobowymi stlami i lampami z zielonym szklem?
                  • Gość: krystyna_jl Re: BUFET W BIBLIOTECE JAGIELLONSKIEJ.... IP: *.70.203.213.internet9tcollecte.9massy1-1-ro-bas-2.9tel.net 05.01.04, 14:01
                    och, tak!...tylkoto docenia sie dopiero po latach; uczeszczalam wiele
                    bibliotek i czytelni od tego czasu, ale "nasza" pozostala unikalna...
                    • republican Re: BUFET W BIBLIOTECE JAGIELLONSKIEJ.... 07.01.04, 01:32
                      Gość portalu: krystyna_jl napisał(a):

                      > och, tak!...tylkoto docenia sie dopiero po latach; uczeszczalam wiele
                      > bibliotek i czytelni od tego czasu, ale "nasza" pozostala unikalna...

                      Lza sie w oku kreci Krysiu..

                      A niedaleko Biblioteki byln akademik UJ na 3 Maja (obok Rotundy), byla tam
                      stolowka.
                      Wiele razy kolejka na obiad dochodzila po schodach do 4 pietra. Bylo tych
                      pieter 5.
                      Nierasz przychodzila mi na mysl tragiczna scena z klasycznego filmu wloskiego
                      (zapomnialem tytul)
                      • Gość: krystyna_jl Re: BUFET W BIBLIOTECE JAGIELLONSKIEJ.... IP: *.230.62.62.9nanterr1-0-ro-bas-1.9tel.net 07.01.04, 02:16
                        ja mieszkalam w "Jadwidze" na Piastowskiej (akademik UJ dla panienek), a do
                        tego kolo Rotundy chodzilismy na "ubawy" (klub Zaczek - Nowy i Stary).
                        "To byly piekne dni, la, la, la, la...."...Mam wrazenie, ze sie studiowalo o
                        wiele weselej i beztrosko, niz teraz..w przerwach miedzy "ubawami" we
                        wszystkich klubach studenckich dookola, koncertami piatkowymi (znizka dla
                        studentow)w Filharmonii, seansami w kinie "Sztuka" i innych, wloczeniu sie po
                        Plantach, w przerwach byla sesja i egzaminy, a potem...opjat' :)
                        PS. A Ty, na AGH studiowales? ...@+
                        • republican Re: BUFET W BIBLIOTECE JAGIELLONSKIEJ.... 07.01.04, 03:12


                          > PS. A Ty, na AGH studiowales? ..

                          Tak, Wydz Elektryczny. Uwazalismy sie za smietanke AGH (chyba slusznie) Jakims
                          sposobem moj caly wydzial dano na 3 Maja chociaz to byl Akademik UJ. Mielismy
                          cale 5 pietro, oczywiscie bez windy.
                          Chodzilo sie na Reymonta "na ukos" przez otwarte pole za Oleandrami.
                          Ponoc tam przebywal Pilsudski przed laty..

                          PS
                          Twoja odpowiedz z 2- iej rano, czy mieszkas na Zachodzie?
                          • krystyna_jl Re: BUFET W BIBLIOTECE JAGIELLONSKIEJ.... 07.01.04, 03:25
                            nie, na UJ...
                            mieszkam we Francji, a zawsze lubilam uczyc sie i pracowac w nocy, bo wtedy
                            jest spokoj...w dzien szkoda mi czasu czasu na siedzenie, chyba ze musze cos
                            pilnego skonczyc...wlasciwie to daje sobie limit: 3-cia godz., jezeli nie, to
                            moglabym siedziec do rana...
                            A Ty, gdzie mieszkasz? na antypodach?....
                            • republican Re: BUFET W BIBLIOTECE JAGIELLONSKIEJ.... 07.01.04, 04:21
                              Dziekuje za szybka odpowieedz.
                              Rzucily mnie losy do USA 4 lata po Krakowie. Miezskalem w wielu Stanach,
                              obecnie w North Carolina. Chocaz jestesmy na szerokosci geograficznej Algerii
                              to zima daje mi w kosc.
                              Paryz niestety znam tylko z przesiadek w De Gaulle..
    • myshen82 Poznań - akademik Zbyszko 02.01.04, 14:48
      jak juz sie skonczyly pierogi z domu (przywozilam zazwyczaj po 100;)) to sie
      jadlo
      1. kanapki i tosty
      2. na pierwszym roku puree ziemniaczane z proszku (ohyda!)
      3.spaghetti z sosem (najczesciej z torebki, ale jak byly swieze pomidorki, to
      oczywiscie z nimi)
      4.plastry baklazana smazone na patelni (tluste jak niewiadomo co, ale pyszne!)
      5. ryz z jogurtem
      6.makaron z sosem chinskim ze sloiczka + zolty ser;))

      teraz mieszkam w mieszkaniu i gotujemy sobie takie normalne obiady - od
      klasycznych do tych najbardziej wypasionych - lasagne np.
      Pozdrawiam wszystkich studentow!
      • Gość: ts Re: Poznań - akademik Zbyszko IP: *.echostar.pl 03.01.04, 22:26
        myśmy w Zbychu raczej nie jedli, a "Rudy" przywoził z domu kanapki, które
        wystarczały mu do środy
        pozdrawiam
        t
    • Gość: wolnamysl poznan, akademik babilon IP: *.petrus.pl / 212.244.114.* 02.01.04, 16:28
      ostatnio w babilonie ktos probowal ugotowac pusty garnek z przykrywka, jezu ale
      bylo dymu, wlaczyl sie alarm i tylko cudem udalo sie uniknac interwencji
      strazakow ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka