ewajer
23.08.09, 16:04
tak mnie naszło po wakacjach spędzonych ze znajomymi.
Pojechaliśmy nad morze i obiady gotowaliśmy we własnym zakresie. Najczęściej ja z koleżanką. Były to proste i raczej szybkie potrawy.
Często piersi kurczaka lub indyka w warzywach lub jakimś sosie, spaghetti, czasem jak było więcej czasu jakiś gulasz. Główną "kucharką" byłam ja, znajoma głównie pomagała, sama twierdzi że nie lubi gotować i nie umie zbyt dobrze tego robić.
Ale jeśli tylko dorwała się do potrawy to natychmiast pakowała w nią jakiś gotowy sos z torebki, jakiś "pomysł na" czy inne cudo.
Przywiozła torbę tego typu specyfików.
Wydaje mi się że bardziej kierował nią nawyk niż potrzeba smakowa.
Moja rodzina kręciła nosem na te doprawione dania.
I tak naprawdę nie wiem co o tym sądzić :)