Dodaj do ulubionych

jak nauczyć się robić pierożki

IP: *.pikonet.pl 02.01.04, 14:29
Bardzo żałuję,że gdy byłam młodą mamą,pierogi mi się często nie udawały-raz
były dobre ,raz nie.Dopiero jak zostałam babcią i codziennie odbierałam
wnuczkę z przedszkola,bo córka pracowała w póżniejszych godzinach-przez 2-3
godziny musiałam ją czymś zająć.Codziennie podobała jej się zabawa w
robienie pierogów.Brałam do rondla 2-3 łyżki mąki,trochę wody(lepiej ciepłej)
i w tym dość dużym rondelku miesiłam i ugniatałam ciasto,to dolewając
wody,to dosypując mąki.Pod koniec dla elastyczności dodawałam parę kropel
oleju.Zanim "wyrobiłam" 1 kg mąki umiałam bezbłędnie robić ciasto!Czasem
gotowałam jej z tego ciasta 6 pierożków(była niejadkiem ,ale te samodzielne
pierogi jadła z rozpędu).Nie trwało to długo i nie było męczące.Po dziś
dzień ,gdy przychodzą zaprzyjażnione maluchy i dają w kość ,że już gość chce
wychodzić-robię szybko trochę ciasta ,mam jeszcze po wnuczce (już dużej,ale
ciągle lubiącej pierogi)wałeczek i foremki-i błogi spokój!Gdy przychodzą
następny raz ,od progu chcą ciasto!Ja sama w tej chwili też
robię "dorosłe"ciasto w rondlu, kiedy już ciepła woda zabierze całą mąkę
(ok.1/2 kg, dodaję też zawsze rozmącone jajko),ale jest jeszcze "suche" -
dolewam 2-3 duże łyżki oliwy i wyrabiam w tym rondlu ciasto ,aż zabierze
olej , wykładam na blat i dalej wyrabiam ,aż będzie gładkie.Ktoś raz
przyszedł w czasie robienia pierogów i zdziwił się ,że nie ma mącznego
bałaganu.Otóż przez to ,że robię w rondlu ,a potem wykładam na blat(mam dużo
blatów)nie ma nigdzie odrobiny mąki.Potem ,przy wycinaniu i lepieniu też nie
podsypuję mąki,bo ciasto(chyba po tym oleju) jest elastyczne.Polecam
dzieciatym mamom-przyjemne z pożytecznym.No i praktyka czyni mistrza.
Obserwuj wątek
    • kasiulek10 Re: jak nauczyć się robić pierożki 02.01.04, 15:00
      Ale fajne:)
    • guadalahara Re: jak nauczyć się robić pierożki 02.01.04, 15:17
      Hi,hi
      Jestem mamą w miarę młodą i w kuchni w zasadzie robię wszystko prócz...
      pierogów właśnie :) Masz rację izzi - nie ma co czekać na wnuki - jutro
      spróbuję zrobić ruskie Twoją metodą. Dzięki :-)
      • Gość: wini3 Re: jak nauczyć się robić pierożki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 19:54
        Mój synek miał tę samą recepturę ale wyrabiał na dywanie.
    • Gość: anma Re: jak nauczyć się robić pierożki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.01.04, 20:39
      A ja się własnie zawsze zastanawiam co trudnego w tych pierogach jest, ze
      wiele osób ich nie potrafi zrobić. Podobnie z naleśnikami. I zastanawiam się
      zupełnie bez złośliwisci, zeby było jasne:-) Sama też nie wszystko potrafię w
      kuchni zrobić, ale akurat pierogi i naleśniki to były jedne z pierwszych dań,
      których się nauczyłam:-)) Mam na przykład ciocię, osoba 50-letnia, która
      wyczynia cuda w kuchni a pierogów za nic w swiecie nie umie ulepić. Coś w tym
      musi być:-))
      • Gość: Jarecka Re: to się chyba nie da IP: 62.121.73.* 02.01.04, 23:03
        Proszę bardzo, jestem drugim egzemplarzem podobnym do Twojej cioci.
        Naleśniki są jedną z pierwszych rzeczy, którą umiałam zrobić, robię je dobrze i
        sprawnie (i lubię). Natomiast pierogów - ani trochę. W pierwszych latach mojego
        małżeństwa zanotowałam parę spektakularnych porażek (pierogi to zawsze było
        straszne rozczarowanie i okropny bałagan i okropnie zły humor) i dałam sobie
        spokój na całe lata. Zawsze jednak było to powodem mojej silnej frustracji,
        zwłaszcza że uważam się za osobę pomysłową i żal mi wszystkich pomysłów na
        nadzienia, które przychodzą mi do głowy i których nie mam w co wetknąć
        (niektóre wtykam, naturalnie, do naleśników). Ponieważ w tym roku miałam przed
        świętami więcej czasu niż zwykle, a przy tym święta te z różnych osobistych
        przyczyn były raczej wyjątkowe postanowiłam przełamać złą tradycję.
        Przeczytałam wszystkie wątki o pierogach, wszelkie porady mniamniamowe etc.,
        wyrabiałam to ciasto z nadzwyczajną starannością i ...gucio. Oczywiście,
        zarówno pierożki jak szka robiłam parę dni przed wigilią i zamroziłam, zgodnie
        z zaleceniami forumowymi. A potem, tuż przed godziną "0", kiedy wyławiałam z
        garnków różnego kształtu strzępki i patrzyłam na unoszące się na powierzchni
        wypieszczone przeze mnie nadzienia - zwyczajnie mialam łzy w oczach. Starałam
        się ratować ile się da, również w sensie emocjonalnym, mówiąc
        sobie "PRÓBOWAŁAM...". A to co się dało, podałam na stół (wyszło po dwa uszka
        na osobę i po dwa pierogi i niby to miało być zabawnie). W smaku, trzeba
        przyznać, było to ok, ale doprawdy, mała to pociecha. Podkreślam przy tym, że
        umiem robić nie tylko naleśniki i herbatę. Sama piekę ciasta, torty, bardzo
        przyzwoitą pizzę, lasagnie (nie z pudełka, oczywiście!)i właściwie wszystko, co
        mi potrzebne poza rybą w galarecie i tymi dranskimi pierogami. Coś w tym musi
        być. A co?
        Pozdrawiam, Hanka
        • dziuunia Re: to się chyba nie da 02.01.04, 23:30
          W takim razie proponuję Ci zrobić ciasto w ten sposób:do miski przesiej 3
          szklanki mąki dodaj 3 łyżki oleju szczyptę soli i zalej to 1.5-2 szklankami
          wody ale wrzącej.Wymieszaj dokładnie najlepiej drewnianą łyżką i zagnieć ręką
          kulę.Jak za miękka -maże się- to dodaj mąki,jak za twarda dodaj wrzątku.Teraz
          przestudź trochę-po prostu poczekaj jakieś 10 minut.Pierogi z takiego ciasta
          fantastycznie się sklejają,a ciasto b.dobrze się wałkuje i nie lepi do
          stolnicy.No i nie znika w czasie gotowania;)
          POZDR
          • panidalloway Re: to się uda 09.01.04, 10:17
            Wypróbowałam. Zalałam wrzątkiem. Co prawda nie wytrzymałam i dodałam
            rozmącone jajko, ale i tak wyszło elastyczne, nie wysychające ciasto. Pierogi
            udały się pierwsza klasa. Pochwałom domowników nie było końca. Dziękuję.
            Gdyby tak jeszcze ktoś podrzucił nowatorskie pomysły na nadzienie! Życie byłoby
            piękne.
            • dziuunia Re: to się uda 09.01.04, 12:29
              To super że wyszły i smakowały:)A przepisy na nadzienia pojawiały się już na
              tym forum.Najlepiej wpisz w wyszukiwarkę u góry 'pierogi' w temacie to
              znajdziesz sporo wątków i przepisy na nadzienia tez.I jeszcze takie coś
              znalazłam
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=7143710&v=2&s=0
              Z pewnością niektóre nadają się do pierogów także.
              POZDR
        • Gość: Senin Re: to się chyba nie da - da sie, da.. IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 02.01.04, 23:37
          ja obeszlam to, czyli potraktowalam problem "z manki" - kupuje "wonton
          wrapers" z ciasta ryzowego, oczywiscie. Napelniam nadzieniem i gotuje na parze.

          Wczoraj wlasnie zrobilam takie "dim sims" z mielonej wiepzrowiny, zielonej
          szalotki, pieczarek, selera - dodalam soli, pieprzu, sosu sojowego i oleju
          sezamowego jajko i troszke bulki tartej wpakowalam to w w placuszki ciasta i
          na pare na 20 minut...

          Nastepnym razem dodam kasztanow wodnych i zielonej koledry...
          • pinkink Re: to się chyba nie da - da sie, da.. 03.01.04, 02:10
            Gość portalu: Senin napisał(a):

            > ja obeszlam to, czyli potraktowalam problem "z manki" - kupuje "wonton
            > wrapers" z ciasta ryzowego, oczywiscie.

            Ja robie podobnie, tyle ze moje gotowce sa z maki pszennej i nazywaja
            sie "GYOZA SKIN-chinese style alimentary paste". Jest to zamrozony stosik
            krazkow ciasta w rozmiarze pierogowym.
            Wystarczy je rozmrozic, wsadzic dowolny farsz, zalepic kurzym bialkiem i
            ugotowac. W stosiku jest 50 'skins', sa lekko przesypane maka wiec sie nie
            sklejaja. W smaku niczym sie nie roznia od polskich, sa co najwyzej ciensze i
            ladniejsze.
            Smaczne, wygodne i tanie ($0.89).
            Polecam.
            Jesli nie ma ich jeszcze w Polsce to warto je sprowadzic.

            • aniutek Re: to się chyba nie da - da sie, da.. 03.01.04, 05:38
              hehehehe Senin jak zwykle niczym pomyslowy Dobromir ( swiateczne pozdrowienia BTW::)))

              musze sie przyznac, ze i ja mimo wielu lat praktyki i kombinowania w kuchni, jak i Hanka wszstko
              zrobie procz pierogow i ryby w galarecie ( z ta galareta jest jakis feler ze mna bo i te kurczakowa
              zdarzyl mi sie sp...rzyc).
              ostatnimi czasy jakas dobra dusza sie znalazla w mej kuchni i lepila pierogi wlasnie z maki+
              wrzatek+olej i nie wlakowala!!!!!!! ino skubala kawalek z walka ciastowego ugniatala krazek i slicze
              i naprawde przepyszne pierogi z tego wyszly, a jak szybko i bezbolesnie. nie moglam uwierzyc -
              mnie rowniez lepienie pierogow kojarzy sie z maka wszedzie i gruntownym sprztaniem po takowej
              produkcji.
              chyba sprobuje Seninowego ( i Piknikowego tyz :) sposobu bo rodzina ma miloscia pala do
              wszelakich wontons, dim sum etc a ostatnimi czasy coraz trudniej znalezc w Chinatown knajpe z
              uczciwymi takowymi co by i smacze i duzo ich bylo.
              musze w koncu sprobowac i ten trick z wrzatkiem, ale jakos boje sie porazki..... moze jak nikogo
              nie bedzie w domu ;)
              • Gość: wini3 Re: to się chyba nie da - da sie, da.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.04, 08:51
                Nie załamujcie się! Pierogi muszą wyjść! Ja też nie przepadam za robieniem ich
                ale jestem zmuszona, bo mąż jest,,mączno - warzywno- rybny". Dla tych którym
                się rozklejają w gotowaniu polecam dodać jajko. Bezjajeczne to wyższy stopień
                wtajemniczenia. I smacznego!
              • Gość: Senin Re: to się chyba nie da - da sie, da.. IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 03.01.04, 09:04
                Dawno Cie tu nie bylo, aniutku, (ja tez troche odpuscilam - przeprowadzki i
                takie tam), i milo, ze jestes... co do pierogow/dim sim i innych
                takich...Sprobuj,naprawde wcale nie czasochlonne..

                Co do ukrywania wpadek przed rodzina ;)- pamietam, jak mialam lat jakich 10,
                to namietnie czytalam przepisy w "przyjaciolce", a ze mama od kuchni odganiala
                (no chyba zebym tradycyjna zalewajka i grzybowa cwiczyla) to wszelkie proby
                kulinarne odbywaly sie pod jej nieobecnosc. Do dzisiaj pamietam, jak chcialam
                zrobic zacierki na mleku a wyszla mi kula ciasta makaronowo /pierogowego
                (ktore zreszta w koszu wyladowalo, a kosz zostal oczywiscie oprozniony przed
                powrotem rodzicow z pracy). Rozumiem wiec, co czujesz... i musze sie przyznac,
                ze do tych dim sims to przymierzalam sie psychicznie od jakichs pieciu lat.
                Moje pierwsze podejscie, jakichs lat temu pare, bylo raczej godne
                pozalowania ::-(((( ale wczoraj...!!! Pelny sukces!!!

                Biorac pod uwage ze w Au DOBREGO chinskiego zarcia ze swieca szukac (chyba ze
                w metropoliach, bo wszystko takie "pod lokalny gust i smak") to bylo to
                doswiadczenie na wage zlota. Te wszystkie eksperymenty z knajpami na kieszen i
                zolodek niedobrze robia - doznania smakowe w 80% srednie.
                A tu prosze, samej mi sie udalo!!! Takze zachecam, aniutek, to naprawde
                wyglada trudniej niz w rzeczy samej jest...

                No i Najlepsze zyczenia Noworoczne :)))!!!

                Senin

                PS Czy "knajpka" to temat nadal aktualny??? (pytam, bo wiem jak trudno sie w
                tej branzy pracuje, ja sama wytrzymalam 8 miesiecy.)





                • Gość: izzi Re: to się chyba nie da - da sie, da.. IP: *.pikonet.pl 03.01.04, 11:23
                  Czytam te Wasze posty i widzę siebie sprzed lat(Jarecka-pozdrawiam).No i jakie
                  to forum jest pożyteczne-b.mi się spodobał pomysł z "zamrożonym stosikiem
                  ciasta"-wypróbuję!Dość często wyjdzie mi cały farsz i resztkę ciasta
                  wyrzucam.Uformuję placuszki(nawet jak ich będzie tylko 5-6),poprzekładam
                  rozciętymi woreczkami foliowymi i zobaczę.Powinno wyjść!Ja też uważam ,że
                  ciasto z jajkiem jest "łatwiejsze".No i można w skorupce zostawić trochę
                  białka i pomagać sobie przy sklejaniu.
                  A tak nie na temat-na kilku forach spotkałam się z "BTW"?Oświećcie mnie
                  proszę ,bo znam tylko GTW.Chyba to nie "Banda Trzymająca Władzę"?(Zartuję).
                  • dziuunia BTW- by the way czyli swoją drogą np.-link 03.01.04, 11:34
                    www.republika.pl/krzywish/skroty.htm
                    POZDR
                    • dziuunia To oczywiście był post OT czyli off topic ... 03.01.04, 11:39
                      ... czyli poza tematem-nie na temat wątku:)
                  • tiny pierogi - victoria!!! 03.01.04, 13:09
                    Moja mama niemal pękła z dumy, gdy zrobiłam dla swojego męża i synka (a przede
                    wszystkim dla siebie:)))) pierogi na święta.
                    ...i to dzięki Wam, "kuchenni Forumowicze" :)))) właśnie na forum Kuchnia
                    wyczytałam bowiem, że do mąki trzeba dodać bardzo gorącą wodę. A że nie lubię
                    mieć upapranej kuchni, to wsypałam mąkę do rondelka (plus trochę soli) i
                    dolewałam gorącej wody, wyrabiajac jednocześnie drewnianą łyżką. Ręcznie
                    wyrobiłam na gładką elastyczną masę i.. pierogi z kapustą i grzybami wyszły tak
                    pyszne, że mój synek, który "kapuściaków" nie lubi i mój mąż, który "pierogów
                    wcale", o mały włos nie wyjedli wswzystkich na dzień przed Wigilią :)))))))))))
                    • dziuunia Re: pierogi - victoria!!! 03.01.04, 13:12
                      Gratulacje!
                      Ja też od czasu przeczytania na forum przepisu z wrzątkiem nie robię innych
                      pierogów.Nie żeby mi nie wychodziły,ale ciasto z wrzątkiem jest o niebo lepsze
                      od tradycyjnego i łatwiejsze w wykonaniu.
                      POZDR
                      • tiny Re: pierogi - victoria!!! 03.01.04, 13:18
                        Zgadza się :)
                        Ciasto jest bardzo elastyczne, a jednoczesnie nie gumowate żaden pierożek sie
                        nie rozkleił i nie rozciapał. nawet pomimo dwukrotnego gotowania (odgrzewania).

                        chociaż rzadko gotuję (brak czasu niestety), niemal codziennie siedzię tutaj w
                        "Kuchni" i "chwytam" ciekawostki :)))))) Jak mój pięciolatek za lat "dziesiąt"
                        przyprowadzi mi wnuki, to będę baaardzo aktywną kuchennie babcią, opowiadającą
                        malcom: "wiesz, kiedyś, dawno temu, kiedy działały internetowe fora, było takie
                        jedno - kuchnia isę nazywało. i tam...."
                        • Gość: izzi Re: pierogi - victoria!!! IP: *.pikonet.pl 03.01.04, 18:00
                          Jeszcze b. ważna sprawa-nie przykrywać gotujących się pierogów!Ja kiedyś
                          gotowałam trzy partie ruskich-środkową nie odkryłam,bo do zagotowania
                          przykrywam i pobiegłam do drzwi.Kiedy wróciłam pierogi kipiały,na pokrywce był
                          biały ser ,co drugi się rozleciał-katastrofa!Najlepiej schować pokrywę!Może to
                          jest przyczyną większości tych klęsk?
                          Dziękuję za BTW i link do fajnej strony!
                          • Gość: Jarecka Re: spróbuje znowu! IP: 62.121.73.* 03.01.04, 19:16
                            Po pierwsze - przykrywałam pokrywką! Więc może to stąd nieszczęście...
                            Ciasto na pierogi robiłam z bardzo gorącą wodą, a na uszka - z gorącą wodą i
                            odrobiną oliwy. To z oliwą przylepiało mi się do blatu i było nie do
                            opanowania. W smaku i jedno i drugie, jeśli udało się wyłowić i nie odstręczło
                            wyglądem - było delikatniutkie i naprawdę smaczne. Ponieważ jednak te
                            egzemplarze były w wyraźnej mniejszości to ich walory amakowe nie poprawiły mi
                            specjalnie humoru. A może pognębiłam się tą pokrywką...
                            Co do chińskich wynalazków są łatwo dostępne takie papiery ryzowe jak do
                            sajgonek. Czy to można gotować na parze? Bo staram się unikać "głębokich
                            tłuszczów" i dlatego ich w zasadzie nie używam. Ciasta do won-tonów nie
                            widziałam, ale u Chinczyka zwykle byle jak patrzę. muszę to sprawdzić, bo temat
                            mnie zawfrapował, dziękuję Aniutkowi i Senin za inspirację.
                            Wini3 pisze, że bez jajka to wyższa szkoła jazdy. Dobrze wiedzieć, ja robiłam
                            bez jajka bo myślałam, że właśnie z jajkiem zrobić to sztuka. Może więc
                            spróbuję z jajkiem...A już całkiem na pewno spróbuję zgodnie z sugestią aniutka
                            ten wariant bez wałkowania.
                            Dziękuję wszystkim za słowa pociechy i pozdrowienia, izzi ściskam umączoną
                            łapinę i dziękuję za wątek, który jakoś pomógł mi domknąć pierogowe
                            niepowodzenie, o którym nawet nie miałam odwagi pisać na forum. A tu mimochodem
                            zaczyna się tworzyć coś w rodzaju grupy wsparcia.
                            Serdeczności, hanka
                            • Gość: Senin Re: spróbuje znowu! IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 03.01.04, 22:01
                              droga Jarecko, skoros zainteresowana , to podam pare innych "tipow"
                              Papier ryzowy to, niestety :((( zupelnie insza inszosc niz wrappers. Nadaje
                              sie (wg mnie, sa tacy, ktorzy sadza inaczej) tylko do wietnamskich roleczek
                              (Sajgonek?) , tzn zamacza sie go w goracej wodzie na chwile i naklada
                              roznych swiezych warzywek tudziez zimnego miesa/ryby i po zawinieciu zajada
                              (moczac w specjalnym sosie). Nie ma dalszej "obrobki cieplnej". Probowalam
                              kiedys smazyc - tragedia. NIe radzilabym gotowac na arze, ale sama nie
                              probowalam.

                              te do "wonton" to surowe ciasto ryzowe, czesciej mozna dostac takie ciasto w
                              wersji "spring rolls", czyli duzo wieksze platy, daje sie ono i smazyc i
                              parowac i nawet gotowac. Do malych pierozkow trzeba je po prostu pokroic na
                              mniejsze kwadraty (eureka! ;))

                              Co istotne - ciasto to skleja sie bez uzycia bialka, ja smaruje brzegi zwykla
                              woda (ostatnio robilam tak uszka do barszczyku na Wigilie)

                              Co ciekawe, moje dimsims nie byly wcale sklejane - nakladalam farsz i
                              ksztaltowalam cos w postaci "woreczka" otwartego u gory tak ze farsz bylo
                              wciaz widac a brzegi/rogi ciasta ukladaly sie w dekoracyjny "kwiatuszek"
                              ustawilam to w koszyku do parowania na sztorc - i wiecie co? - nic sie nie
                              rozlecialo pozostaly takie same do konca parowania, naprawde!

                              • Gość: Jarecka Re: spróbuje znowu! IP: 62.121.73.* 04.01.04, 01:53
                                Nie wiem, czy są u nas dostępne takie "owijacze" (wrapers). Papier ryżowy z
                                nadzieniem smażyłam w głębokim tłuszczu i rzeczywiście wyszła ociekająca
                                tłuszczem tragedia, w dodatku w strzępach, bo mi to przywierało. Od pewnego
                                czasu mam naprawdę dobrą patelnię, więc może warto spróbować znowu, ale w
                                żadnym razie nie może to zastąpić niczego podobnego do pierogów.
                                Najbardziej mnie irytuje, że musi być w pierogach jakaś nieogarniona przeze
                                mnie tajemnica - inni mogą, a ja jakoś nie. Rozmawiałam z moją ciotką, która
                                uśmiała się szczerze zs moich wigilijnych rozczarowań: Haniu! problemy z
                                pierogami? żartujesz? na pewno żartujesz! zwyczzajnie zapiszę się do ciotki na
                                krótkie szkolenie... Dzięki za reakcję, w każdym razie. Fajnie, że człowiek nie
                                jest sam ze swoją niezaradnością, odzywają się ludzie i to z całego świata.
                                Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, Hanka
    • aniutek w odpowiedzi ::))) 04.01.04, 04:05
      oj z tymi pierogami bedzie niezla zabawa a tymczasem powleklismy sie dzisiaj na dlugasny spacer
      i skonczylismy w chinczyku :) ale bylo pycha, w kolo same zolte twarze,
      zamawialismy pokazujac palcami ( menu = krzaczki) az sie wierzyc nie chce ,ze to pepek swiata
      srodek NYC zaledwie pare przecznic od Wall St doslownie za pare $ najedlismy sie jak baki,
      popilismy naparem z jasminowej i zielonej herbaty. Pan Zagat ( ten od przewodnikow po kajapach
      juz na calycm swiecie chyba) moze sie ze swoimi radami schowac i do mnie w termin go chyba
      zaprosze ;) . No ale to taka dygresja mala::)))
      Knajpa dziala ino bezemnie, partnerstwo z siostra srednio sie sprawdzilo a na pewno nie ulatwil
      sprawy fakt, ze rowno z otwarciem okazalo sie, ze jestem w upragnionej, wyczekanej ciazy !!!!
      (heheheh siedzi nas tu dwie :). Trudno powiedziec co bedzie dalej bo dopiero od kilku tygodni nie
      pracuje ech czas pokaze.....
      • Gość: Ain Re: w odpowiedzi ::))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 19:37
        Moj przepis na ciasto na pierogi:
        na stół wysypać około 1/2 paczki mąki, zrobić dolek
        do dolka wbić od 2 do 4 jaj
        wsypać do tego około 1/2 do 1 łyżeczki soli
        można wlać ok.łyżkę oliwy z oliwek
        nożem zmieszać delikatnie mąkę z jajami tak żeby mąka przykryła jaja
        w prawej ręce trzymając największy w domu nóż, w drugiej czajnik z dopiero co
        gotującą się wodą i powoli wlewać tą gorącą wodę jednocześnie zagniatając
        nożem ciasto
        wody wlewać tyle żeby mąka wypiła wodę i jako tako się zlepiła, woda nie może
        się przelewać z ciasta
        odstawić czajnik i nożem zagniatać ciasto dosypując powoli mąkę
        kiedy ciasto nabierze elastyczności odłożyć nóż i rękami wyrabiać ciasto, w
        tym momencie ciasto już nie powinno lepić się do rąk
        wyrabiać ciasto aż stół będzie czysty a ciasto nie przylepi się do blatu
        czyli wszystko razem trwa około 15-20 min
        teraz rzecz najważniejsza!!:
        odstawić ciasto do lodówki,owinięte w folię, na przynajmniej 1/2 godziny
        po wyjęciu z lodowki podsypać stół mąką i wałkować ciasto ,będzie bardzo
        elastyczne i rozwałkuje się do niebotycznych rozmiarów
        smacznego!Ain



        • Gość: izzi Re: w odpowiedzi ::))) IP: *.pikonet.pl 05.01.04, 22:36
          Teraz jestem już pewna ,że to nie jest "sprawa" ciasta, tylko "zabijania"
          przykrytą pokrywką gotujących się pierogów!!Ciasta robimy różne, a wszystkie
          wychodzą!To pod przykrytą pokrywą ciasto ma zbyt wielkie ciśnienie i rozrywa
          pierogi-mało kto zwraca uwagę na ten szczegół!W "Kuchni Polskiej "stoi jak
          wół: zamieszać,przykryć, gdy podpłyną , ODKRYĆ, gotować 2-3 min.Uda się
          wszystkim!Pa.
      • Gość: Senin Re: w odpowiedzi ::))) IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 09.01.04, 14:36
        aniutku
        gratulacje z powodu ciazy...!!!!

        Duzo zdrowia i odpornnosci na wszelkie z tym zwiazane poprzeczki

        co do chinskiego zarcia:

        Ja tez zauwazylam, ze im wiecej zoltych twarzy i im bardziej obskorne obrusy
        i "wystroj" w naszym, europejskim, pojeciu) tym lepsze zarcie, tak wiec,
        chyba lapie o czym mowisz


        Acha, moja poprzednia uwaga o uzywaniu "spring roll pastry" do pierozkow...
        niestety niewypal

        Dziala tylko w pzrypadku smazenia owych na glebokim oleju ::::(((( sad

        do gotowania na parze trzeba uzywac "wonton wrapers"

        probowalam te springrolls pastry dzisiaj - na parze totalna kleska. w oleju -
        calkiem niezle, by nie powiedziec Pyszne!!!
    • Gość: bea Re: jak nauczyć się robić pierożki IP: *.aster.pl / *.acn.pl 11.01.04, 12:24
      Witajcie!
      Możecie jeszcze podpowiedzieć, jak najlepiej odgrzewać i odświeżać pierogi,
      żeby nie straciły na smaku i na wyglądzie?
      Świetne są oczywiście odsmażane, ale co wobec tego zrobić z pierożkami na
      słodko?
      Jak długo można je przechować w lodówce?

      Mam jeszcze jedną wątpliwość. W ostatnim "Moim gotowaniu" pokazują śliczne
      pierogowe cudeńka w fantazyjnych kształtach. Tylko czy podczas gotowania to to
      się nie rozpadnie i nie straci tego wypracowanego kształtu?
      Robiłyście coś takiego wymyślnego?

      Pozdrawiam
      • dziuunia Odgrzewanie pierogów 11.01.04, 17:45
        Najlepiej jest ugotować tyle ile zamierzamy zjeść a resztę zamrozić bez
        gotowania.Mrozi się najpierw na tacy czyli płasko rozłożone,a później jak są
        już twarde to można zsypać do pojemnika lub woreczka foliowego.Ale czasem nie
        jesteśmy w stanie ocenić ile zjemy i zostają ugotowane.Wtedy można
        podsmażyć,albo odgrzać na parze jeżeli się nie nadają się do smażenia.Chociaż
        ja wolę smażone nawet te na słodko.Albo można na wrzucić do wrzątku i od razu
        wyłaczyć gaz pod garnkiem żeby się nie gotowały tylko podgrzały przez chwilę.A
        w lodówce to ja myślę że chyba nie więcej jak trzy dni mogą leżeć.Lepiej
        zamrozić to czego nie możemy zjeść,nawet jak są ugotowane.
        Co do tych kształtów z 'Mojego gotowania'to nic nie wiem bo nie kupuję tego
        pisma,ale zerknę sobie w empiku co to za cuda.
        POZDR
        • mojedwagrosze Re: Odgrzewanie pierogów 12.01.04, 06:07
          dziuunia napisała:

          > Najlepiej jest ugotować tyle ile zamierzamy zjeść a resztę zamrozić bez
          > gotowania.

          Zdecydowanie odradzam mrożenie pierogów bez gotowania. Zawsze należy pierogi
          wpierw ugotować dodając do wody łyżkę oleju. Nawet po odsączeniu można
          jeszcze "podlać" pierogi olejem. Tak przygotowane pierogi można następnie
          zapakować do torebki foliowej i wrzucić do zamrażalnika. Pierogi z farszem
          mięsnym można ponownie odgrzać we wrzątku, gorzej jest z pierogami ruskimi lub
          tymi z nadzieniem kapuściano-grzybowym. Te ostatnie radzę podgrzewać na patelni
          pod przykrywką.
          • dziuunia Re: Odgrzewanie pierogów 12.01.04, 08:53
            mojedwagrosze napisał:

            > Zdecydowanie odradzam mrożenie pierogów bez gotowania.

            A dlaczego?Ja tak robię i nic się nie dzieje specjalnego.Zamrożone wrzucam na
            wrzątek i gotuję trochę dłużej niż normalnie.Wychodzą bez zarzutu.Choć nie
            twierdzę że Twój sposób jest zły.Tak też można.


            Zawsze należy pierogi
            > wpierw ugotować dodając do wody łyżkę oleju. Nawet po odsączeniu można
            > jeszcze "podlać" pierogi olejem.

            Tak tego oleju musi być dużo nawet więcej niż łyżka,a po odcedzeniu też
            obficie polewam olejem bo inaczej posklejałyby się.I zostawiam do ostygnięcia
            płasko rozłożone jedną warstwą.Dopiero zimne układam w jednym naczyniu.Tak
            robiłam np.te na wigilię.


            Tak przygotowane pierogi można następnie
            > zapakować do torebki foliowej i wrzucić do zamrażalnika.

            Lepiej chyba najpierw zamrozić na tacy lub desce do chleba rozłożone po
            jednym,a później zsypać do woreczka.Wtedy można wyjmować je pojedynczo.


            Pierogi z farszem
            > mięsnym można ponownie odgrzać we wrzątku, gorzej jest z pierogami ruskimi
            lub
            > tymi z nadzieniem kapuściano-grzybowym. Te ostatnie radzę podgrzewać na
            patelni
            >
            > pod przykrywką.

            Jak dla mnie to nie ma różnicy.Myślę że odgrzane np. na parze będą równie
            dobre,a wtedy unikniemy smażenia.
            POZDR
    • apolka Re: jak nauczyć się robić pierożki 12.01.04, 09:48
      Do ciepłek wody, z którą zarabiam ciasto, dodaję trochę drożdży. Można robić z
      jajkami lub bez. Gotować odkryte. Muszą wyjść.
      Aha, ja sklejam pierogi w "rulonik", to znaczy zwijam ten
      półkolisty "wachlarz", który powstaje po zlepieniu palcami złożonego krążka,
      robię to zaginając do środka tenże wachlaż od jednego jego końca do drugiego,
      raz przy razie. I nie mają prawa się rozkleić. A ciasto z drożdżami można
      wałkować grubiej i w trakcie nadziewania odpowiednio naciągać. Pierogi i tak
      będą pulchne, mięciutkie i ... kompletne :o)
    • Gość: ggigus ciasto bez jajek! pierogi ze szpinakiem! IP: 194.95.59.* 15.01.04, 14:06
      Polecam przesiac make, dodac wody letniej z kropla oleju (na 250 g maki
      szklanka letniej wody z odrobina tluszczu wystarczy). Takie ciasto jest
      miekkie.
      No i moj ostatni hit - do farszu na ruskie dodac szpinaku, lekko pogdotowanego
      3 min. w wodzie, tzn. zmiksowac z serem (troche trwa), nie miskowac z
      ziemniakami, bo sie robi puree. A potem zabek czoasnku, cebula, standard.
      -I farsz ma fajny kolor.
    • Gość: Jacus Re: jak nauczyć się robić pierożki IP: *.ptr_80-238-207-47.customer.ch.netstream.com 15.01.04, 18:45
      Ciasto to przypomina ciasto na podklad do pizzy
      z ta roznica, ze jest z jajkiem. Ale z tym olejem
      to przesada - z taka iloscia oleju (2,3 lyzki na
      1/2kg maki) ciasto bedzie twarde jak beton.
      Przynajmniej po upieczeniu, po ugotowaniu - nie wiem.
      • Gość: Klucha Re: jak nauczyć się robić pierożki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.04, 19:58
        Ilość oleju nie ma wpływu na twardość ciasta. W drożdżowym dodatek oliwy albo
        oleju nadaje wilgotnosć w pierogowym elastyczność. Ja na pół kilograma mąki w
        cieście na pizzę daję właśnie 3 łyżki i wychodzi doskonałe. Podobnie jak
        pierogowe-3 łyżki oleju na 3 szklanki mąki.
    • Gość: elask Re: jak nauczyć się robić pierożki IP: *.itpp.pl 16.01.04, 13:35
      podpatrzyłam, że moja koleżanka dodaje garstkę ziemiaków (ugotowanych i
      utłuczonych) do ciasta na pierogi. Szczególnie polecane przy pierogach
      odsmażanych po ugotowaniu.
      • anikl Re: jak nauczyć się robić pierożki 17.01.04, 18:15
        Zrobiłam pierogi w/g przepisu Dziuuni (pierwsze w życiu) i SUKCES!!!

        Ciasto było bez jajka, bo chociaż zamierzałam je dodać (piszecie, że tak jest
        łatwiej), to nie wiedziałam, w którym momencie - przecież najpierw ciasto było
        gorące i jajko by sie ścięło, a potem to już było taką piękną kulą i nie
        wiedziałam gdzie to jajko włożyć :-))W każdym razie było bardzo smaczne.

        Trochę miałam kłopotu, bo przygotowane do gotowania surowe pierogi posklejały
        się ze sobą i poprzyklejały do tacki - ale jakoś je poodcinałam nożem i żaden
        się nie rozpadł. Sklejałam bez białka, dodatkowo przygniatając brzeg widelcem.

        Dzięki za ten fajny wątek :-)
        • dziuunia Re: jak nauczyć się robić pierożki 17.01.04, 18:38
          Cieszę się bardzo że wszystko Ci wyszło.Tylko przypominam że ten przepis to
          nie mojego autorstwa jest.Wyczytałam o nim na tym forum,zmieniłam tylko jedną
          rzecz-tam była tylko szklanka wrzątku i reszta to zimna woda,ja daję całą wodę
          wrzącą.A żeby nie sklejały się to musisz kłaść je pojedynczo na ściereczce lub
          papierze do pieczenia posypanym dość obficie mąką.I to samo po ugotowaniu-
          kłaść pojedynczo na talerzu polanym olejem i dopiero po ostygnięciu można
          ułożyć jedne na drugich.
          POZDR
          • anikl Re: jak nauczyć się robić pierożki 18.01.04, 09:43
            Jeszcze mi się przypomniała rada doświadczonej "pierożkarki",
            której nie widziałam powyżej: trzeba uważać przy nakładaniu farszu,
            żeby nie pobrudził się brzeg krążka, bo taki pierożek się rozklei.
            • Gość: izzi Re: jak nauczyć się robić pierożki IP: *.pikonet.pl 18.01.04, 12:51
              No cieszę się, że mój wątek jest taki długi.A mało brakowało,żeby go nie było,
              bo była jakaś przerwa na łączach, wcisnęłam i ..uciekł! Strasznie żałowałam,
              bo tyle się napalcowałam, no, mówię trudno i poszłam do miasta.Jak wróciłam
              mówię:może jednak coś napiszę od nowa,ale krócej.Ku mojemu zaskoczeniu wątek
              był i miał już wpis.Macie szczęście...A poważnie; chciałam jeszcze
              podpowiedzieć, że można sobie zrobić tylko 7-10 pierogów(chyba pół szkl.mąki,4-
              6 łyżek wrzątku, parę kropel oliwy) dla jednej osoby.Ktoś tu mówił jak zjeść
              za 4 zł-no to byłoby wyjście.I chyba krócej niż ziemniaki.Chłopcy i mężczyżni-
              namawiam Was.Uda się.Albo zrobić ciasto, powałkować krążki, poporcjować(np. po
              10 szt.)poprzekładać woreczkami foliowymi i potem jeszcze w całości do worka i
              do zamrażarki.Kiedyś dałam taki "zamrożony stosik"(27 szt.) swojej
              siostrzenicy-mówi, że rewelacja!Przygotowanie trwało tyle co gotowanie wody na
              pierogi!Rozłożyła placuszki w jednej warstwie, rozmrażały się
              błyskawicznie.Nadziała jabłkiem, kilka serem, kilka pasztetową
              (wątrobianką).Teraz zima, ale latem, gdy są owoce(jagody!)...Smacznego!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka