Gość: izzi
IP: *.pikonet.pl
02.01.04, 14:29
Bardzo żałuję,że gdy byłam młodą mamą,pierogi mi się często nie udawały-raz
były dobre ,raz nie.Dopiero jak zostałam babcią i codziennie odbierałam
wnuczkę z przedszkola,bo córka pracowała w póżniejszych godzinach-przez 2-3
godziny musiałam ją czymś zająć.Codziennie podobała jej się zabawa w
robienie pierogów.Brałam do rondla 2-3 łyżki mąki,trochę wody(lepiej ciepłej)
i w tym dość dużym rondelku miesiłam i ugniatałam ciasto,to dolewając
wody,to dosypując mąki.Pod koniec dla elastyczności dodawałam parę kropel
oleju.Zanim "wyrobiłam" 1 kg mąki umiałam bezbłędnie robić ciasto!Czasem
gotowałam jej z tego ciasta 6 pierożków(była niejadkiem ,ale te samodzielne
pierogi jadła z rozpędu).Nie trwało to długo i nie było męczące.Po dziś
dzień ,gdy przychodzą zaprzyjażnione maluchy i dają w kość ,że już gość chce
wychodzić-robię szybko trochę ciasta ,mam jeszcze po wnuczce (już dużej,ale
ciągle lubiącej pierogi)wałeczek i foremki-i błogi spokój!Gdy przychodzą
następny raz ,od progu chcą ciasto!Ja sama w tej chwili też
robię "dorosłe"ciasto w rondlu, kiedy już ciepła woda zabierze całą mąkę
(ok.1/2 kg, dodaję też zawsze rozmącone jajko),ale jest jeszcze "suche" -
dolewam 2-3 duże łyżki oliwy i wyrabiam w tym rondlu ciasto ,aż zabierze
olej , wykładam na blat i dalej wyrabiam ,aż będzie gładkie.Ktoś raz
przyszedł w czasie robienia pierogów i zdziwił się ,że nie ma mącznego
bałaganu.Otóż przez to ,że robię w rondlu ,a potem wykładam na blat(mam dużo
blatów)nie ma nigdzie odrobiny mąki.Potem ,przy wycinaniu i lepieniu też nie
podsypuję mąki,bo ciasto(chyba po tym oleju) jest elastyczne.Polecam
dzieciatym mamom-przyjemne z pożytecznym.No i praktyka czyni mistrza.