Dodaj do ulubionych

cc Redłowo

IP: 83.238.116.* 23.04.07, 10:33
szykuje mi sie cc w Redłowie za jakis miesiac, półtora...
czy sa mamuski na forum, ktore mialy ciecie w tymze szpitalu. prosze o opinie
i jak wyglada pobyt z dzieckiem po urodzeniu, czy trzeba miec wlasne ciuszki,
pieluszki, kosmetyki dla dziecka???
z gory dziekuje i pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mysia1103 Re: cc Redłowo 09.05.07, 17:48
      witam
      ja mialam cesarke 23 listopada 2006, i jestem bardzo zadowolona, przed cesarka
      lezalam 3 dni na patalogi ze wzgledu na wysokie cisnienie.Na czwarty dzien z
      samego rana zabieraja na golenie,lewatywe i zakladanie cewnika, i po tym odrazu
      zabrali mnie na cc. Tam daja znieczulenie w plecy i zaczynaja ciac :)
      najgorsze jest to ze podczas zabiegu wszytko odbija sie w lampie nad lózkiem i
      wszystko widac, raz jak spojrzalam tam i zobaczylam ze maja rece do łokci brudne
      od krwi to az slabo mi sie zrobilo.
      Po cesarce przenosza cie na dobe na sale pooperacyjna i odrazu przynosza
      maluszka.Przystawiaja ci do piersi . Na pierwsza noc po cc zabieraja dzidzie od
      ciebie zebys mogla sie wyspac ostatnia noc, a po narkozie spisz jak aniolek ,
      jak nigdy :)
      Tak 10 godz po cc pielęgniarki pomagaja wstac z łożka i sie wykąpc.

      Na nastepny dzien z zamego rana przenasza cie na oddzial noworotkowy i tam masz
      juz dziecko caly czas przy sobie.
      Co do rzeczy dla malenstwa to wszystko musisz miec swoje, pieluchy,
      ubranka,rożek, pieluche tet. jedna dostaniesz i kocyk.

      ja jestem bardzo zadowolona z opieki.

      • Gość: rybka Re: cc Redłowo IP: *.chello.pl 26.05.07, 00:10
        A ja tam mialam cesarke w 2007 ze wzgledu na stan mojego dziecka w brzuchu,
        wcale nie chciala tam rodzic ale na badaniu kontrolnym w 35 tyg ginekolog uznal
        ze musze zostac w szpitalu bo mam rozwarcie na 1 palec i lekkie skurcze,
        musialam sie tam polozyc. Mowiono miz ze podlacza mi lek ktory spowoduje ze nie
        bede miala skurczy, stalo sie troche inaczej. Skurcze byly mniejsze ale zaczely
        sie skutki uboczne tego leku(pomimo podawania lekow uspokajajacych:takie
        kolatanie serca ze myslalam ze mi wyskoczy, krwawienie z nosa i podniesione
        tetno plodu(dodam przy okazji ze lekarze nie przejmowali sie tym ze zle sie
        czuje;)po 3 dniach nagle odlaczyli mi pompe z lekiem i wrecz chciei wypuscic do
        domu(mozliwe ze dlatego ze inna pacjentka potrzebowala a byla tylko jedna pompa
        na oddziale)i podali mi ten lek doustnie i to byl blad;)))))))po poludniu moj
        synek miala tak podniesione tetno ze myslalm ze serduszko mu nie wytrzyma
        180-210(podniesione tetno miala tez w poprzednie dni ale lekarze nie zwracali na
        to uwagi)dopiero polozna zainteresowala sie wynikiem KTG i poleciala do lekarza
        zeby mu to pokazac, po czym wrocila i kazala mi sie przygotowac na sale
        porodowa, tam w niezbyt przyjemnych warunkach monitorowano moj i synka stan ,
        podawano leki uspokajajace , ktore nie zadzialaly;)po 2,5 godz. zdecydowano ze
        nie moga dalej czekac i musza mnie ciac. jak poprosilam zeby zadzwonili do meza
        zeby przyjechal to stwierdzili ze nie maja wyjscia na miasto, wiec sama trzesac
        sie ze zdenerwowania i przez leki(bo przezciez nie tak mialo byc, mialam rodzic
        za 5 tyg, a oni mieli podtrzymac ciaze)musialam dzwonic ze swojej komorki i
        prosic zeby przyjechal bo chcialam zeby byl przy narodzinach syna i kontrolowal
        wszystko.sama cesarke wspominam dobrze, p. anastezjolog byla bardzo mila, mowila
        co bedzie sie ze mna dzialo, co robia lekarze, (to prawda ze w lampach wszystko
        widac) pokazali mi synka jak go wyjeli z brzuszka i zaczeli mnie szyc. pozniej
        przewiezli na sale poporod. i za chwile przyniesli synka, polozyi go przy
        piersi, zprzykryli nas kocem(strasznie sie trzeslam)ale synek nie mogl sie
        ogrzac i caly sie trzasl. na szczescie trafilam na dyzur ordynatora oddzialu
        noworodkow dr. Butkiewicza ktory zadecydowal zeby na noc polozyc synka do
        inkubatora, tam sprawdzono ze to wysokie tetno sie utrzymuje, a lekarze nie
        wiedzieli dlaczego wiec wyslali go karetka do AMG(jaka to jest trauma dla matki
        to trudno sobie wyobrazic)zeby wykluczyc wade serca. przywiezli go z powrotem i
        monitorowali na Oiomie, a ja w tym czasie umieralam z bolu po znieczuleniu,
        polozna twierdzila ze nie moga mi podawac czesciej znieczulenia niz co 4 godz(w
        innych szpitalach moje kolezanki dostawaly czesciej)a ja z bolu myslalam ze
        zwariuje, nie zycze nikomu takiego bolu;(((ok 8 rano czyli ok 10 godz od cc
        przyszla polozna i spytala czy jestem w stanie wstac z lozka(ja nie moglam z
        bolu nawet ruszyc noga, polozyc sie na boku, cokolwiek, wiec wyszla, lekarze
        stwierdzili ze rana ok i ze przeniosa mnie do sali obok Oiomu zebym miala blizej
        do dziecka, neistety trafilam tam ok godz 17 a mialam znacznie wczesniej.
        Walczylam z bolu ale wiedzialam ze musze zaczac sie ruszac bo nkt mi tam nie
        pomoze a ja musze miec sily zeby odwiedzac dziecko;((nikt nie pomagal przy
        kapieli)trafilam do sali dla matek karmiacych i znowu horror-lozka w srodku sie
        zapadaly wiec kosztowalo mnie to i inne dziewczyny po porodzie nat. nie lada
        wysilku zeby wstac i polozyc sie do takiego lozka. po 3 dniach z synkiem bylo
        lepiej i mogl byc ze mna w sali. Podsumowujac-lekarze sa nie zainteresowani
        pacjntkami, czasem wrecz ignoruja jak sie im mowi ze cos ci dolega(np. okropny
        bol glowy po znieczuleniu zewnatrzop.to polozna powiedziala ze to przez to ten
        bol i ze mam pic duzo wody by wyplukac toksyny, lekarze nie reagowali gdy
        mowilam ze nie moge siedziec, karmic dziecka itp.), popelniaja straszne
        bledy;(jedynie ordynator z patologii noworodkowa i polozne byly bardzo
        sympatyczne na gin. septycznej i kilka na patologii.poza tym warunki sa
        beznadziejne.Przezylam z mezem straszna traume, przez dlugi czas nie moglam o
        tym opowiadac bo plakalam a karmiac nie wolno sie denerwowac, minely 4 miesiace,
        cieszymy sie ze nasz synek jest zdrowy, po prostu cudowny ale pozostaly straszne
        wspomnienia. ze swojej strony nie polecam;(((
        • Gość: mama Re: cc Redłowo IP: *.chello.pl 14.06.07, 23:14
          Boze, rybka! Cos ty przeżyła..... współczuję.
          Ja miałam rodzić w Redłowie. Miseszkam, 5 minut od szpitala....
          Uciekłąm na Zaspę. Tam czułam sie bezpiecznie. Po wizycie w Redłowie przed
          porodem (kwalifikacja do porodu rodzinnego), byłam przerazona wizją porodu w
          tym miejscu....

          Całe sczezecie, ze twój synek jest zdrowy i wszysyko z wami OK.
          • izak28 Re: cc Redłowo 15.06.07, 11:38
            No właśnie... ja też mieszkam rzut beretem od Redłowa, mam stamtąd lekarza, ale
            zamierzam rodzić na Zaspie :(
            • olivka_83 Re: cc Redłowo 05.07.07, 11:41
              ja jestem juz PO :)
              mialam cc-planowane ale i tak skonczylo sie naglym cc bo bylo zagrozone zycie
              dziecka. Opieka hmmm ciezko wyczuc bo bylam tam "po znajomosci" ale
              pielegniarki ok na patologi i na noworodkach tez, lekarze ciut malokontaktowi i
              ciezko cokolwiek sie dowiedziec o swoim stanie, w dodatku niektorzy opryskliwi
              itd.
              patologia jest do generalnego remontu, porodowka-moim zdaniem ok-lezalam tam
              dwie godziny pod ktg. Oddzial noworodków jest ok.
              Oglnie rzecz biorac wiecej plusów niz minusów ;)

              pozdrawiam
    • olivka_83 rybka 28.05.07, 22:14
      bardzo mi przykro, ze musialas przez to wszystko przejsc...
      ja mam podobne wrazenia z Kilnicznej, tyle,ze moj synek jest nieuleczalnie
      chory i to wlasnie przez kliniczna, wiec wiem jaka to trauma dla matki kiedy
      jej dziecko ciagaja po calej Polsce i wszedzie mowia"za pozno"
      dlatego teraz wybralam szpital w redlowie ze wzgledu na znajomosci z lekarzami
      nie oddam wiecej sie w obce rece i pytalam jak tam wyglada pobyt z dzieckiem bo
      pierwszego maluszka nie mialam przy sobie, lezal na niemowlecym i do domku
      wzielam go dopiero we wrzesniu a urodzil sie w lipcu...
      ale wrazenia z ciecia mam podobne do twoich wiec nie wszedzie jest bajkowo ale
      mam nadzieje,ze tym razem bedzie lepiej ;)
      pozdrawiam i duzo zdrowka zycze
      • Gość: rybka Re: rybka IP: *.chello.pl 30.05.07, 11:55
        hej Olivka,
        Szkoda, ze musialysmy przejsc przez taka traume, ale trzeba byc silna i myslec
        optymistycznie, tym razem musi byc lepiej;)
        Serdecznie pozdrawiam, zycze powodzenia i duzo pozytywnej energii:)
        • olivka_83 Re: rybka 31.05.07, 09:02
          dziekuje kochana
          Tobie tez wszystkiego najlepszego zycze i zdrowka dla skarbeczka :*

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka