Jak nie lubię hip-hopu (tak to się pisze?) tak muszę stwierdzić, że coś pod
nazwą AFRO KOLEKTYW ubawiło mnie dosłownie po pachy i nawet trochę jest w
stanie mi się podobać. Po pierwsze kolesie nie traktują siebie zbyt poważnie
i chwała im za to, po drugie używają do grania instrumentów i to w dodatku
akustycznych, co (o ile wiem) w hip-hopie się zbyt często nie zdarza. Nawet
jakiś jazz tam usłyszałem. A już absolutnie nie mogę wyczyścić mózgu z
takiego fragmentu pomiędzy piosenkami: gość niby dzwoni do radia,
niby-dziennikarz pyta, co to znaczy (tu pada jakieś dziwne słowo, którego nie
pamiętam), a tamten odpowiada ni z gruchy ni z pietruchy:
"yyy...Afro...cośtam...gówno!"

))
no po prostu hit sezonu