Dodaj do ulubionych

TOTALNA ŻENADA

09.12.05, 08:01
Wspominałem już o tym w innym miejscu, ale z powodu braku odzewu rozpoczynam
nowy wątek. Sprawa dotyczy tego co wypisują o czarnej muzyce,znanej
jako "jazz" panowie Krystian Brodacki i Tomasz Szachowski. Ten pierwszy
popełnił recenzję nowego wydania "A Love Supreme", która ukazała się w
super "profesjonalnym" Jazz Forum. Co za BZDURY!!!!!!!!!!!!!!smile
Obserwuj wątek
    • dahomey Re: TOTALNA ŻENADA 09.12.05, 08:28
      Można prosić o jakieś konkrety?
      • jazzpunk Re: TOTALNA ŻENADA 09.12.05, 08:45
        Zrobię skany tych fragmentów i umieszcze je na forum. Krystian Brodacki
        napisał, że gra Trane'a przypomina wydmuchiwanie nosa, płyta powinna się
        nazywać "A Hate Supreme" i że nigdy nie zdołał dosłuchać do
        końca "Meditations". Kogo to obchodzi!!!!!!!! Czy szanujący się krytyk muzyczny
        napisze,że późne kwartety smyczkowe Beethovena to nieudane dzieło,słabe, bez
        głebi itd. Byłaby to tatalna kompromitacja. Ale pan Brodacki pozwala sobie na
        takie rzeczy z jednym największych muzyków wszechczasów!!!!!!!!! Wkrótce więcej
        takich "rewelacji"smile
        • jazzpunk Re: TOTALNA ŻENADA 09.12.05, 09:12
          Samo sparafrazowanie tytułu płyty "A Love Supreme" wydaje się nie mieć żadnych
          podstaw filologicznych. Oryginalny tytuł płyty jest dobrze zakorzeniony w
          języku. W jezyku angielskim jak i w polskim termin "Miłość Najwyższa" jest
          zrozumiały i jego desygnat jest łatwo rozpoznawalny(problemy mogą się pojawić,
          gdy się jest pozytywistą logicznym), mamy również pojęcie "Istoty Najwyższej" (
          Supreme Being).Natomiast poięcie "A Hate Supreme" wydaje się być
          niezrozumiałe.Można przeczytać( na przykład w niektórych liner notes), że
          krytycy muzyczni wnioskowali na podstawie muzyki cechy charakteru Trane'a. Miał
          być on osobą pełną gniewu i złości. A przecież we wszystkich wspomnieniach jawi
          się on jako osoba niezwykle spokojna, cicha i opanowana.smile
          • jasiek_natolin Re: TOTALNA ŻENADA 09.12.05, 10:24
            Odmawiasz Brodackiemu prawa wyrazania wlasnej opinii? Myslisz,ze wszystkim
            sposrod tych, ktorzy deklaruja fascynacje poznym Coltranem jego muzyka naprawde
            sie podoba? Twierdze nawet,ze wielu myzykom,grajacym free jazz, ten rodzaj
            wypowiedzi ani troche sie tak naprawde nie podoba.Ale skoro graja FREE JAZZ to
            sa KIMS.We wlasnym mniemaniu oczywiscie.
            A skad przekonanie,ze skoro Coltrane we wspomnieniach jawi sie jako osoba
            cicha,spokojna i opanowana, to jego muzyka musi byc pozbawiona zlosci ,gniewu a
            nawet nienawisci? Ja tam slysze mnostwo brudu,rozgoryczenia i wsieklosci.
            • jazzpunk Re: TOTALNA ŻENADA 09.12.05, 10:40
              Czy poważna krytyka muzyczna polega na wyrażaniu własnych opinii? Od tego jest
              to forum. Od krytyka oczekuję tonu wyważonego i obiektywnego! Problem nie
              dotyczy póżnego Coltrane'a. Termin "anti jazz" został ukuty przez białych
              krytyków już na początku lat 60tych, po słynnych występach Johna w Village
              Vanguard w 1961. Coltrane dostawał po głowie jeszcze jako członek zespołu
              Milesa. W 1960 roku w Paryżu publiczność gwizdami zmuszała go do kończenia
              swoich improwizacji. Niektórzy krytycy pisali w podobnym tonie.CDN smile
              • jazzfoxy Re: TOTALNA ŻENADA 09.12.05, 15:04
                Faktycznie zenadasad
                Dla mnie Trane i jego muzyka jest ponad krytyka.
                • jasiek_natolin Re: TOTALNA ŻENADA 09.12.05, 15:10
                  To niedobrze,jazzfoxy.
                  A do jazzpunka - widziales kiedys obiektywnego krytyka muzycznego, teatralnegoo
                  czy jakiegolwiek innego?
                  Moze za piecdziesiat lat,kiedy krytyka beda sie zajmowac roboty...
                  • jazzfoxy Re: TOTALNA ŻENADA 09.12.05, 15:17
                    jasiek_natolin napisał:

                    > To niedobrze,jazzfoxy.
                    Jasienku kochany, ale taka plyte taak skrytykowac!
                    • jasiek_natolin Re: TOTALNA ŻENADA 09.12.05, 15:20
                      Nooo,mnie tez wydaje sie to dziwne...Zeby nie powiedziec - dziwaczne.
                  • jazzpunk Re: TOTALNA ŻENADA 09.12.05, 23:50
                    Na www.allmusic.com można znależć w miarę obiektywne recenzje. Coltrane był
                    bardzo poważnym artystą i w sposób niezmiernie poważny traktował swoją muzykę
                    (stąd tyle tych alternate takes). Ja tego samego wymagam od kogoś kto recenzuje
                    jego płyty. Tarkowski gdzieś napisał, że dzieło sztuki to często efekt
                    wieloletniej pracy i chciałby, ażeby widz jego filmów nie ograniczał się tylko
                    do jednego seansu.Jeżeli chciałby poznać głębię, wielowymiarowość itd. dzieła
                    sztuki to powinien poświęcić temu dziełu trochę więcej czasu. To samo można
                    powiedzieć o muzyce Trane'a. A szanowny recenzent "Meditations" do końca nie
                    posłuchał. Witold Gombrowicz w jednej ze swoich licznych polemik napisał,że
                    kiedy nie rozumiemy jakiegoś dzieła sztuki, wydaje nam się ono zbyt
                    skomlikowane i nie zgadza się ono z naszym gustem to może winy za taki stan
                    rzeczy powinnismy szukać nie w dziele ale w nas samych. Może to my jesteśmy
                    zbyt ograniczeni, ażeby je ogarnąć.smile
                    • jazzpunk Re: TOTALNA ŻENADA 09.12.05, 23:59
                      Szanowny pan recenzent porównuje sposób w jaki gra Coltrane do odruchów
                      wymiotnych. Każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii.Może lepszą metaforą
                      byłby "ryk zarzynanego słonia"?smile
                      • jasiek_natolin Re: TOTALNA ŻENADA 10.12.05, 08:20
                        A co,Ty porownalbys gre Coltranea na ostatnich plytach do spiewu slowika ?
                        Tak,moze to my jestesmy ograniczeni,zeby zrozumiec jakies dzielo,ale moze tez
                        byc tak,ze to dzielo nie dorasta do naszego intelektu. Na dwoje babka wrozyla.
                        A prawdopodobnie jest tak,ze jezeli nam jakies dzielo sie nie podoba to po
                        prostu nie znajdujemy w sobie motywacji,zeby podjac probe zrozumienia go.I to
                        jest pewnie przypadek Brodowskiego.
                        Tarkowski, az po uszy zanuzony w egotyzmie, pewnie zapomnial,ze nie jest
                        jedynym rezyserem filmowym na swiecie.
                        Ja nie wiem,dlaczego Ciebie tak oburza to,ze Brodowskiemu nie podoba sie
                        Meditations,swiat bylby chyba jeszcze bardziej popaprany,gdyby wszystkim to
                        samo mialo sie podobac.Jest tyle plyt jazzowych na swiecie,ze trudno wymagac
                        nawet od najbardziej profesjonalnego i rzetelnego krtyyka muzycznego,zeby z
                        uwaga sluchal wszystkiego,co mu w rece wpadnie. Sluchanie muzyki to w koncu nie
                        jest obowiazek,tak wiec ktytycy muzyczni powinni pisac wylacznie o tej muzyce,
                        ktora jakos ich poruszyla - pozytywnie albo negatywnie.Coltrane, z racji
                        pozycji ,jaka zajmuje w historii jazzu, raczej nikogo nie pozostawia obojetnym
                        dla swojej muzyki,kazdy usi sie jakos wobec niej okreslic. Stad tez biora sie
                        radykalne oceny tego,czego dokonal - od zaslepionej mitologizacji po rownie
                        zaslepiona negacje.
                        • jazzpunk Re: TOTALNA ŻENADA 10.12.05, 16:22
                          Nie chodzi mi o pana Brodowskiego, ale Brodackiego.Całkowicie się zgadzam, że
                          krytyk powinien pisać o tym na czym się zna.Niech więc pan Brodacki recenzuje
                          nagrania Trane'a z Dizzy Gillespie, a nie "A Love Supreme".Pewnie, że nie jest
                          to śpiew słowika, ale porównanie do odruchów wymiotnych jest zwykłym
                          lekceważeniem, a może i wręcz pogardą.smile
                          • libl Re: TOTALNA ŻENADA 10.12.05, 22:41
                            Nawet Krystian Brodacki ma prawo do własnego zdania, chociaż, przyznam
                            szczerze, wydaje mi się niewiarygodne krytykować artystę, który ma w panteonie
                            swoje miejsce od lat. Jednak krytyka krytyką, ale jeżeli już chce się
                            kwestionować hierarchię, wypada użyć sensownych i mocnych argumentów, innych
                            niż "wydmuchiwanie nosa" i "odruchy wymiotne" (cyt. za jazzpunk - nie znam
                            źródła). Z drugiej jednak strony hierarchie kwestionują raczej poszukiwacze
                            nowości, którzy odcinają się od tego co łatwe i klasyczne, niż zwolennicy
                            starego. Jak widać, Brodacki nie tyle przeczy współczesnemu kanonowi, ile chce
                            utrzymania dawnego. A to, myślę, nie przystoi krytykowi. Przypomina mi to głosy
                            o sztuce współczesnej większości ludzi - "tak to każdy potrafi namalować",
                            którzy nie dostrzegają, że wszystko, także sztuka, się zmienia. Jeżeli krytyk
                            nie dostrzega, że i sztuka, i artysta przechodzą Drogę, powinien zarzucić
                            krytykę. Pięknie o Drodze Trane'a pisze Berendt: "Kiedy Coltrane gra na tej
                            płycie [Live at the Village Vanguard Again] tematy dobrze znane z jego
                            wcześniejszych nagrań, czuje się, że kochał te tematy i chyba grałby je dalej
                            tak, jak zachował je w pamięci, gdyby tylko mógł w ten sposób wyrazić, o co mu
                            chodziło! Gdyby John Coltrane widział możliwość osiągnięcia konwencjonalnymi
                            środkami ekstetycznego żaru, jaki mu się jawił, aż do końca życia grałby
                            tonalnie." Jeżeli Brodacki tego nie rozumie, chyba trzeba mu współczuć.
                            PS Jazzpunk, mógłbyś napisać dokładnie, gdzie to przeczytałeś?
                            • jazzpunk Re: TOTALNA ŻENADA 11.12.05, 15:23
                              Jazz Forum 4-5/2003.Od rozpoczęcia tego wątku słucham sobie codziennie tego
                              koncertu z Antibes.Płytę mam od kilku lat, jest to francuski bootleg.Gra tam
                              klasyczny kwartet, nie ma Pharoaha i Rashieda, a więc o co chodzi? Czy takie
                              płyty jak: "Sun Ship" czy "First Meditations" także są pełne "odruchów
                              wymiotnych"? Gdyby nasz ukochany krytyk napisał, że Wadada Leo Smith to
                              beztalencie, ponieważ nie swinguje na swoich płytach, to też uznalibyśmy to za
                              wyrażanie swoich opinii.Takie rzeczy są niedopuszczalne! W sumie należy się
                              medal dla tej zazdrosnej pani, która zastrzeliła Lee Morgana. Kto wie, co Lee
                              zacząłby nagrywać, a miał chłop apetyt na eksperymenty. Oczywiście żartujęsmile
                              • jazzfoxy Re: TOTALNA ŻENADA 11.12.05, 17:49
                                jazzpunk napisał:
                                > Gdyby nasz ukochany krytyk napisał, że Wadada Leo Smith to
                                > beztalencie, ponieważ nie swinguje na swoich płytach, to też uznalibyśmy to
                                za
                                > wyrażanie swoich opinii.Takie rzeczy są niedopuszczalne! W sumie należy się
                                > medal dla tej zazdrosnej pani, która zastrzeliła Lee Morgana. Kto wie, co Lee
                                > zacząłby nagrywać, a miał chłop apetyt na eksperymenty. Oczywiście żartujęsmile

                                Nie pomyslales o tym, ze nasz ukochany krytyk mogl byc wtedy na gigantycznym
                                kacu, to chyba jedyne usprawiedliwienie tej recenzjisad
                                Co z Morganem? Jego chyba zona zastrzelila podczas koncertu?
                                Nie znam dokladnie tej historii...



                                • jasiek_natolin Re: TOTALNA ŻENADA 11.12.05, 20:16
                                  Zona Lee Morgana byla fanatyczna zwolenniczka jazzu tradycyjnego,wiec kiedy
                                  podczas jednego z koncertow mezowi zebralo sie na eksperymenty nie zdzierzyla i
                                  siegnela po bron.
                                  Tak oto panu Krystianowi Brodackiemu ubyl niedoszly innowator do krytycznego
                                  odstrzalu.
                                  ALe dalem plame z tymi nazwiskami!
                                  Caly czas,kiedy wypowiadalem sie w tym watku,mialem przed oczyma postac
                                  Brodowskiego!
                                  Wybaczcie mi te wpadke,ja po prostu nie za bardzo orientuje sie w swiatku
                                  krytykow muzycznych.
                                  I radze Wam,zebyscie - jesli juz ich czytujecie - mniejsza uwage zwracali na
                                  to,co wypisuja, bo myzyki powinno sie sluchac,a nie o niej pisac.Tym
                                  bardziej,ze naprawde malo kto potrafi to dobrze robic.Nie jest latwo byc
                                  krytykiem muzycznym.
                                  • jazzfoxy Re: TOTALNA ŻENADA 11.12.05, 20:29
                                    jasiek_natolin napisał:

                                    > Zona Lee Morgana byla fanatyczna zwolenniczka jazzu tradycyjnego,wiec kiedy
                                    > podczas jednego z koncertow mezowi zebralo sie na eksperymenty nie zdzierzyla
                                    i
                                    >
                                    > siegnela po bron.
                                    To zla kobieta bylasmile))

                                    > Tak oto panu Krystianowi Brodackiemu ubyl niedoszly innowator do krytycznego
                                    > odstrzalu.
                                    > ALe dalem plame z tymi nazwiskami!
                                    > Caly czas,kiedy wypowiadalem sie w tym watku,mialem przed oczyma postac
                                    > Brodowskiego!
                                    > Wybaczcie mi te wpadke,ja po prostu nie za bardzo orientuje sie w swiatku
                                    > krytykow muzycznych.
                                    Ja w pierwszej chwili tez pomylilam te nazwiska.

                                    > I radze Wam,zebyscie - jesli juz ich czytujecie - mniejsza uwage zwracali na
                                    > to,co wypisuja, bo myzyki powinno sie sluchac,a nie o niej pisac.Tym
                                    > bardziej,ze naprawde malo kto potrafi to dobrze robic.Nie jest latwo byc
                                    > krytykiem muzycznym.

                                    Ja juz nie czytuje JF, a o krytykach mam od dawna swoje zdanie.
                                    Mysle, ze gdyby spytac znanych muzykow jazzowych o te recenzje, to nikt nie
                                    podpisalby sie pod nia.
                                    A dla Jazzpunka mam dobre wiesci, na ostatniej okladce JF jest czarny muzyksmile
                                    • jazzfoxy Re: TOTALNA ŻENADA 11.12.05, 20:50
                                      Zeby nie bylo, ze wszyscy krytycy sa jednakowi, to na pocieszenie recenzja
                                      pana Grabowskiego.
                                      diapazon.pl/PelnaWiadomosc.php?bn=Recenzje&Id=5


                                      • libl Re: TOTALNA ŻENADA 11.12.05, 22:21
                                        Masz rację jazzfoxy, nie wszyscy krytycy są jednakowi. Jedni mają zdanie
                                        podobne do naszego inni nie. Nie odrzucam krytyki. Wiele razy kieruję się tym,
                                        co krytycy piszą i słucham rzeczy, o których piszą, zgadzając się z nimi lub
                                        nie. Czytam, ale mam własne zdanie. To wszystko.
                                        PS JF czytam bardzo rzadko, bo jest nudny.
                                    • jazzpunk Re: TOTALNA ŻENADA 12.12.05, 10:29
                                      Ja czytam JF, ale go nie kupuję. Ostatnio odwiedziłem szwagra i on pożyczył mi
                                      kilkadziesiąt numerów do poczytania.W numerze 6/2003 został opublikowany list,
                                      w którym w sposób obszerny została skomentowana recenzja pana Brodackiego.
                                      Brawa dla pana Brodowskiego za opublikowanie tego listu.smile
                                      • pharoah Re: TOTALNA ŻENADA 12.12.05, 18:56
                                        o!jaka wspaniala polemika! szkoda,ze ostatnio mam tak malo czasu...nareszcie
                                        dyskusja z prawdziwego zdarzenia! brawo!oby tak dalej!
                                        • pharoah Re: TOTALNA ŻENADA 12.12.05, 19:19
                                          coz mozna powiedziec...zeby w grze Trane'a uslyszec Takie rzeczy...totalna
                                          zenada...mialem gdzies ten numer JF,ale nie moge go znalezc(gdzie mogl sie
                                          zapodziac?)tez mi sie zdarza uzywac porownan,np.ze gra Brotzmanna jest
                                          miejscami jak uderzenia pioruna(bo znam ten odglos , pare razy
                                          slyszalem...),slowicze trele (tez znam)przywodzi na mysl brzmienie fletu Yusefa
                                          Lateefa lub Herbie Manna,bebny Elvina,Arta lub Maxa "przemawiaja "do mnie
                                          czasem...a sluchajac utworu "Caravan" zawsze widze sunaca wolno
                                          karawane...potrafie wiec zrozumiec pana Brodackiego...uslyszal gre Coltrane'a i
                                          porownal ja z czyms co dobrze zna...z dzezowym pozdrowieniem faraon.
                                          • jazzpunk Re: TOTALNA ŻENADA 19.12.05, 10:12
                                            Czy ktoś pamieta jak pan Kydryński zrecenzował płytę "Expression"? To jest
                                            dopiero jazda. Można tam znależć rodzynki typu: w grze Coltrane'a brakuje
                                            logiki od której aż kipią nagrania Branforda Marsalisa.Hahahahaha!!!!Dobrze,że
                                            pan Kydryński zajął się karierą swojej żony i nie pisuje już recenzji.smile
                                            • jazzfoxy Re: TOTALNA ŻENADA 19.12.05, 10:22
                                              A ja myslalam, ze Kydrynski slucha tylko zony, Stinga i Pata?
                                              • winoman Re: TOTALNA ŻENADA 19.12.05, 12:00
                                                jazzfoxy napisała:

                                                > A ja myslalam, ze Kydrynski slucha tylko zony, Stinga i Pata?

                                                No właśnie w tym rzecz, dlatego niczego innego nie słyszy ...

                                                Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka