28.12.13, 10:11
Proszę mi poradzić. Szukam dietetyka dla nastolatka, Nie wiem kto przyjmuje młodzież?
Obserwuj wątek
    • miramarjg Re: dietetyk 28.12.13, 12:50
      Bzdura, idziecie w złą stronę. Dieta? Za darmo dam Ci dietę: niechaj dzieciak je NORMALNE domowe posiłki 3x dziennie, z czego ostatni posiłek do godziny 18:00 (niezależnie od tego o której się kładzie). No i najważniejsze: ruch. Wiele nastolatków często choruje zimą, więc nie polecam biegania po parkach czy wizyt na siłowni, gdzie przepocony wraca potem do domu i grypa murowana. Polecam dwie zabawki, które można kupić do domu: stepper (jeśli dom jest mały) lub orbitrek (jeśli macie miejsce gdzie je postawić).

      Stepper pobudza przede wszystkim organizm do pracy, emuluje wchodzenie po schodach, liczy kroki, co pozwala ustalić optymalną liczbę kroków do odbębnienia codziennie (polecam zacząć od 300 kroków, na początek będzie się męczył, po miesiącu można tę liczbę zwiększyć do 400) bez wychodzenia z domu.

      Orbitrek to kapitalne narzędzie, emuluje szybki spacer, liczy kilometry. Polecam zacząć od 4 km, po dwóch tygodniach codziennie robić 5 km a kiedy mięśnie nóg się ustabilizują i organizm przestanie wariować to standardem niech stanie się 10 km. I tak codziennie. Ta zabawka naprawdę wyciska siódme poty. Można jeszcze postawić przed dzieckiem mapę Polski i codziennie dodawać kilometry, niech wie ile przeszedł i dokąd doszedł. To motywuje.

      Co do diety. Posiłki 3x dziennie, zero słodyczy, słodkich napojów, słodzenia herbaty. Polecam odstawić również wszystkie owoce (tak, owoce) i zastąpić je jednym: czerwonym grejpfrutem. Ten olewany przez społeczeństwo cytrus może być jedzony codziennie w okolicach godziny 19:00. Wiem, jest ohydny, dzieciak nie może jeść go łyżeczką tylko ma dostawać go obranego i podzielonego na części. Najważniejsze w grejpfrucie jest to białe coś otaczające miąższ. Raz, że da się tym najeść i potem nie czuje się głodu, dwa, całość posiada tyle witaminy c, że będzie chronić jego organizm przed przeziębieniami i przemęczeniem. Odpada codzienne podawanie dziecku witamin w tabletkach.

      Konkluzja:
      - zero słodyczy (cola i soki "naturalne" odpadają), to najważniejsza część diety. Dziecko trzeba nauczyć pić wodę (zwykłą) i herbatę zieloną - ludzie nawet nie zdają sobie sprawy z tego, jakie spustoszenie w organizmie robią słodkie napoje gazowane
      - normalne śniadania, obiady, kolacje
      - ruch (super ważne, bez tego punktu nie ma efektów)

      Co rozumiem poprzez normalne śniadania, obiady i kolacje? Takie zwykłe, domowe. Wiem, że dietetycy zalecają odstawić nabiał, chleby, ziemniaki i zastąpić je powietrzem, kurzem i roztoczami. Owszem, efekty takiej diety są widoczne niemal po miesiącu, ale na dłuższą metę to dramat. Człowiek spuszczony ze smyczy, w szkole czy na studiach, zaczyna odrabiać zaległości żywieniowe, wciąga fastfood w ukryciu i efekt jojo mamy murowany.

      Ogólnie to, że mamy otyłe społeczeństwo i miliony cierpiących na cukrzycę, to wynik kretyńskiego wychowania i popapranych mediów. Od lat rodzice karmili swoje dzieci słodkościami i robili z tego wielkie halo. Teksty typu: będziesz grzeczny, dostaniesz czekoladę/baton/loda padają praktycznie w każdym domu. To chore i trzeba z tym skończyć. Nie widzę powodów, dla których mały ma dostawać cokolwiek słodkiego do 5 roku życia. Cukier jest jak narkotyk, dziecko potrafi dostać furii, że nie dostanie swojego ulubionego lizaka. A teksty typu: dostał cukierka od teściowej należy wsadzić między bajki. Albo bierzemy sprawę na poważnie, albo mamy zrujnowane dziecko, z otyłością i próchnicą w pakiecie.

      Reasumując: niech Twoje dziecko samo się zastanowi czy chce być grube. Niech przemyśli konsekwencje w postaci obolałych nóg, drętwiejących stóp, bolącego kręgosłupa, ciągłego pocenia się, męczenia, przepukliny. Samo musi chcieć. Żaden dietetyk go nie uchroni przed podżeraną paczką chipsów ze sklepiku szkolnego. Teraz pewnie świetnie się czuje, ale za kilka lat ciało zacznie protestować. I to nie jest loteria, to jest pewnik. Zrzucić wagę w wieku nastu lat to pikuś w porównaniu ze zrzucaniem wagi w wieku lat 40. Nie można też go cisnąć, bo efekt będzie odwrotny. Ma chcieć samo. Można spokojnie tłumaczyć (spokojnie, wyzywanie od grubasów da odwrotny efekt) i opowiadać o konsekwencjach. Winę i tak ponoszą w większości przypadków rodzice.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • ludwica Re: dietetyk 29.12.13, 12:01
        Mówisz 3 posiłki dziennie?
        Śniadanie 7 rano, potem w szkole koło 11 kanapka, o 14 powiedzmy obiad. To mamy trzy posiłki. I co dalej? Sport. Nie wierzę,że nie będzie głodny. A głodzić się nie może. Cała sztuka polega na tym,żeby nie być głodnym. Nie spowodować spadku glikemii a potem nagłego wzrostu ilości insuliny i znów głodu.
        • ludwica Re: dietetyk 29.12.13, 12:05
          Jeszcze jedno. Otyłóść z próchnicą nie ma nic współnego.
        • miramarjg Re: dietetyk 29.12.13, 18:45
          No właśnie. Po pierwsze, naucz się czytać ze zrozumieniem. Po drugie, jeśli dzieciak zje o 7:00 śniadanie a potem około 11:00 kanapkę, to spokojnie można przesunąć mu obiad na 16:00. Jeśli po obiedzie będzie głodny, grapefruit. Wody może pić ile chce. Jeśli uważasz, że umrze z głodu, to tak jak napisałem, winę za taki stan rzeczy ponoszą rodzice. Jeszcze się nie zdarzyło na świecie, aby dziecko które opędzluje 3 posiłki i duży owoc mdlało z głodu.

          Ale ok. Zbaczasz z toru, forsujesz swoje teorie, to lepiej zapisz się do dietetyka i z nim dyskutuj kiedy Twoje dziecko będzie głodne a kiedy nie. Jak żeś go roztyła, to nawet jak będzie pochłaniał 5 posiłków to będzie głodny. Jakoś musi przejść detoks, tutaj nie ma magicznych środków.

          Mam 30 lat, 190 cm wzrostu i jem 3x dziennie. Pracuję różnie, czasami fizycznie (niezbyt ciężka praca, ale nie można jej nazwać robotą zza biurka) - jakoś daję radę i nie chodzę głodny (i nie znam nikogo kto by chodził). Ty mi zaraz zwalisz winę na to, że on jest młody i rośnie... Cóż, tego typu argument zawsze można odbić tekstem, że podczas II Wojny Światowej też rodziły się dzieci i też jakoś rosły.

          Wracając do Twoich spadków glikemii i wzrostów insuliny. Jeśli dzieciak cierpi na cukrzycę, to fakt, lepiej niech dietę rozpisze mu lekarz. Ale nie typowo dietetyk, ale lekarz prowadzący jego chorobę. Jeśli natomiast nie ma cukrzycy a Ty jesteś zwykłą panikarą, która widzi swojej pociesze umierającego z głodu księciunia, to wybacz... Sama żeś mu zgotowała ten los.
          • ludwica Re: dietetyk 29.12.13, 20:12
            Bardzo się cieszę, że zainteresowałeś się moim problemem. Nie rozumiem tylko dlaczego usiłujesz mnie obrazić? ( brak czytania ze zrozumieniem, matka panikara). Gdzie ja napisałam,że dziecko ma cukrzycę? Mam wątpliwości czy to ja nie umiem czytać ze zrozumieniem. Dzieci z cukrzycą są akurat w większości szczupłe. U nich nie ma problemu nadmiaru insuliny:).
            Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za rady. Choć nie o to się pytałam ( jednak powraca temat czytania ze zrozumieniem ;).

    • maggie10.10.80 Re: dietetyk 23.01.14, 12:38
      Polecam dietetyka M.Palińska. Podam namiary proszę pisać maggiecage@wp.pl Mądry sprawdzony i niedrogi dietetyk, przyjmuje osoby w każdym wielu, cudowne podejście do człowieka. Polecam!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka