lew1961
15.07.06, 11:09
Nareszcie wakacje. Może teraz odpocznę. Na Mistrzostwach Świata nabawiłem się
tylko rozstroju żołądka. Dopiero w ćwierćfinałach piwo mi smakowało. Jak
Niemcy przegrali z Włochami. Drugie wypiłem ze smakiem jak makaroniarze
wygrali finał z żabojadami. Ale teraz jest spokój. Nie ma żadnych zawodów,
przerwa w obradach Rady Miejskiej Jeleniej Góry, świeci słońce, nic tylko
odpoczywać. Już się trochę zjarałem. Na balkonie jak wieszałem pranie. Ach
jak przyjemnie patrzeć jak dzieci się kąpią w basenie. Tylko to dmuchanie
tych pontonów na ogrodzie to nie na moje płuca. I namiot trochę ciasny jak na
cztery osoby. Noce ździebko chłodne na pełnienie warty przed namiotem.
Teściowa nie chce mnie zluzować, poszedłbym sobie na jakiś program nocny.
Grill też mi już wychodzi bokiem. Codziennie muszę zmieniać przyprawy i
scenografię, żeby się poczuć jak nad morzem. Ale co mi tam, sezon na grzyby
się rozpoczyna. Pojadę sobie do lasu dla odmiany. Do Siedlęcina. Jak będzie
mi nudno, to pogram w tenisa czy piłkę nożną. Na stadionie wojskowym lub
Budowlance. Oczywiście jak zwykle wygram. Dzieciom dam po czerwonym lizaku i
zdejmę z boiska. Zrobię im za to wycieczkę pociągiem, żeby pamiętali co to
wakacje. Do Szklarskiej Poręby i z powrotem. Za to w niedzielę pojedziemy z
całą rodziną na Balaton. Do Staniszowa. Albo na glinianki. Tylko znów będę
musiał leżeć na brzuchu, bo mi się żaglówka z majtek zrobi od tych sztormów
wzrokowych. Miesiąc zleci jak z bicza strzelił, ale będzie co wspominać cały
rok. I najważniejsze, że zaoszczędzę około 1.500 zł. Wsadzę na procent i będę
miał na następne wakacje.
Grzegorz Niedźwiecki
grzegorz-niedzwiecki.blog.onet.pl/