lew1961
08.03.07, 21:59
Tradycja jest taka, że do władzy dochodzą przede wszystkim tzw. świętoszki,
czyli tacy, którzy wprawdzie muszą się trochę uczyć rządzenia na początku,
ale mają dobre serce.
Ono to właściwie ma decydować o klasie i osobowości rządzącego, dawać
gwarancje najlepszych intencji, zapewniać skuteczność itp. Szczególnie
wzruszające są takie okoliczności, gdy władza trafia w ręce przewodniej siły
narodu – byłej PZPR w koszulce Prawa i Sprawiedliwości. Partii odnowy
moralnej, Wówczas mówi się o realizacji historycznej i społecznej misji. O
dekomunizacji. O solidarnym i tanim państwie.
Tak wzniośle i ślicznie jednak do końca być nie może, bo co rusz wychodzi na
światło dzienne jakaś wpadka z udziałem nieskazitelnych. Aby za daleko w
Polsce nie grzebać warto – znaki szczególne – przywołać senatora Tadeusza
Lewandowskiego, który zanim uzyskał status pokrzywdzonego za dłubanie w
styropianie, zdążył zaliczyć dziesięcioletni staż w PZPR. Nieraz można było
śledzić niedolę jeleniogórskiego związkowca u boku komuchów w
słynnej „Fampie” oraz sp-ni „Simet” i sp-ce „Kontakt”, czy jako
wiceprezydenta czerwonej doliny w samorządzie II kadencji. Rączki wydaje się
mieć zgrabne – mierny, bierny, ale wierny – jeleniogórski radny PiS Krzysztof
Mróz, który w biurze poselsko-senatorskim (podobnie jak onegdaj Lucky Luck –
Andrzej Pawluszek) służy za „niszczarkę” cudzych podań. Sobie jednak mimo
młodego wieku zdążył załatwić niezłe apanaże w kilku radach nadzorczych.
Zainkasował w ciągu roku z pięciu źródeł blisko 60 tys. zł. Faktycznie
rewolucja moralna. O kompetencjach, a raczej próżności lokalnego lidera PiS
Ireneusza Łojka, który tylko dzięki szyldowi partyjnemu zdobył parę głosów
jako kandydat na prezydenta miasta Jeleniej Góry i który z tej też tylko
kalkulacji politycznej mierzy na zastępcę P.Obrębalskiego – nie warto
rozmawiać. O innych „leszczach” (co wygryźli z pierwszego miejsca na liście
wyborczej Wiesława Sufletę) nadających się jeszcze raczej do przedszkola już
nie wspomnę. O solidaryzmie, aktywności społecznej i o płaceniu składek
członkowskich przypomniał sobie tuż przed wyborami również czwarty radny PiS
Józef Zabrzański. Radny powiatowy Eugeniusz Kleśta też chyba łyknął funkcję
przewodniczącego rady nadzorczej „Wodnika” tylko po znajomości, dla synekurek
i kamuflażu. Nie znany jest bowiem nadal protokół pokontrolny Urzędu Kontroli
Skarbowej z Legnicy (z wiarygodnych źródeł wiemy, że na razie zapłacono ok.
250 tys. zł kar z tytułu zaległych opłat środowiskowych) i tuszowana jest
sprawa pewnej maszyny kupionej przed laty do hydroforni za blisko sto tysięcy
złotych, stojącej bezczynnie w dyspozytorni „Wodnika”.
Głośno się zrobiło o kilku prominentnych ministrach, bo mieli oni zbyt
asertywne zdanie, aby niektóre ławy rządowe były dla nich najwłaściwszym
miejscem. To, co się dzieje w różnych instytucjach ścigania przechodzi
ludzkie pojęcie. Wendetta oraz ustawianie ludzi według klucza historycznego i
służalczości nie wróży dobrze partiokracji na przyszłość.
Z takiego rozwoju sytuacji można wysnuć wniosek brzmiący: uczenie się
rządzenia często „otłuszcza serce”... i psuje reputację pierwszych sekretarzy.
grzegorz-niedzwiecki.blog.onet.pl/
Już dla Arystotelesa (ur.384r p.n.e.) – jak w ogóle dla Greków – oczywiste
było, że każda osoba jest także członkiem jakiejś grupy: rodziny, wspólnoty
gminy, państwa. Nie istnieje człowiek, którego życie polegałoby tylko i
wyłącznie na czystym myśleniu. O naszej osobowości decyduje w jakiejś części
grupa – lub grupy – do której należymy. To dlatego pomyślność wspólnoty jest
daleko ważniejsza od pomyślności któregokolwiek z jej członków. „I dla
jednostki bowiem miłą jest rzeczą dopięcie celu, ale piękniejszą i bardziej
boską – dla narodu i dla państwa”. Oto główna przyczyna, dla której
Arystoteles zaleca studiowanie etyki politykom, ci bowiem zadbać mają o to,
aby żyć szczęśliwie mogli wszyscy członkowie społeczności, nie zaś tylko
niektórzy z nich.
Socjolog
www.ropoiwzk.com/gorace%20tematy/prawy%20pis/Prawy%20PiS.htm