Gość: gosc...
IP: *.b-ras1.wtd.waterford.eircom.net
14.05.09, 23:35
wlasciciel restauracji chcac zapewne zablysnac... ufundowal nagrode w jednej z
loterii- nagroda miala byc romantyczna kolacja w jego restauracji, miala
byc... poniewaz potem odmowil jej wydania! kolacja zostala wygrana juz kilka
miesiecy temu , jednak dzwoniac do restauracji z zapytaniem czy jest jakis
czas na jej zrealizowanie, poinformowal ze nie, a co wiecej- serdecznie
zapraszal w wybranym przez siebie terminie. dodam jeszcze tylko tyle, ze w
dniu kiedy chcialam ja zrealizowac zadzwonilam do restauracji upewnic sie, czy
moge w tym dniu przyjsc i ponownie- zostalam serdecznie zaproszona... jakiez
bylo wiec moje zdziwienie, kiedy pojawiajac sie na miejscu odmowiono mi jej
wydania...!, wlasciciel pojawil sie bowiem kilka sekund po kelnerce
informujac, ze po pierwsze byla to wygrana juz zbyt dawno a po drugie, na
zaproszeniu brakuje pieczatki- po czym zupelnie zmieszna pokazalam mu ze sa az
dwie.. na koncu wiec prawie odchodzac dodal, ze przez telefon informowal i
serdecznie zapraszal na kolacje syn, ktory nie byl w temacie... i jak w tym
wszystkim ma sie czuc klient- ktory przeciez wygral nagrode... panie michalak
- wstyd! nie chodzi o kolacje, tylko o to jak duzo robi pan widocznie jedynie
na pokaz skoro potem nie umie sie pan zachowac! czy szkoda panu bylo
kotleta...? zalosne..., ale niestety prawdziwe!