Dodaj do ulubionych

błękitne żagle

12.06.04, 20:11
www.elk.com.pl/html/newsy/0072.htm
ktoś był? jakieś zdjęcia?
dobrze że znowu zaroiło się od żaglówek

tylko mi nie mówcie, że wszyscy wyjechali na długi weekend...
Obserwuj wątek
    • spec5150 Re: błękitne żagle 14.06.04, 16:26
      wyniki:

      www.wm.pl/index.php?ct=elk&id=607457
      ponad setka żeglaży - ładnie.
      • luego Re: błękitne żagle 14.06.04, 17:54
        No i kto by pomyslal... A ja w tym czasie zeglowalam po Niegocinie! :)
        • spec5150 Re: błękitne żagle 14.06.04, 17:58
          luego napisała:

          > No i kto by pomyslal... A ja w tym czasie zeglowalam po Niegocinie! :)

          no wiesz... i jeszcze się do tego publicznie przyznajesz...

          czy to znaczy, że popierasz twierdzenie, że akcja była słabo rozreklamowana?
          • luego Re: błękitne żagle 14.06.04, 18:00
            Zupelnie o niej nie mialam pojecia. Przyznaje sie bez bicia! No ale w koncu nie
            mieszkam juz w Elku, wiec moze mialam prawo nie wiedziec? :)
            • spec5150 Re: błękitne żagle 14.06.04, 18:03
              my z łaski Bożej i woli Narodu, spec wspaniałomyślnie wybarczamy Ci ten
              nietakt... :)
              • luego Re: błękitne żagle 14.06.04, 18:06
                :)))) cieszy mnie to niemozebnie!
                • spec5150 Re: błękitne żagle 14.06.04, 18:09
                  luego napisała:

                  > :)))) cieszy mnie to niemozebnie!

                  no to jak jesteś to przynajmniej opowiedz jak było. byłem jakoś w maju chyba nad
                  niegocinem w Giżycku. po raz pierwszy obszedłem całą twierdzę, ale koniecznie
                  chciałem się przejść nad jeziorem. pusto było, ale lubię takie widoczki.
                  dużo ludzi teraz żegluje? czy długo już to robisz?
                  • ralston Re: błękitne żagle 14.06.04, 21:39
                    Ostatni raz jak byłem nad Niegocinem, to z trudem dało się do jeziora podejść,
                    tak od niego waliło ściekami... Ale to dawno było - jeszcze chyba w podstawówce.
                    Mam nadzieję, że dzisiaj woda tam już w miarę czysta?
                    • spec5150 Re: błękitne żagle 14.06.04, 21:47
                      ralston napisał:

                      > Ostatni raz jak byłem nad Niegocinem, to z trudem dało się do jeziora podejść,
                      > tak od niego waliło ściekami... Ale to dawno było - jeszcze chyba w podstawówce
                      > .
                      > Mam nadzieję, że dzisiaj woda tam już w miarę czysta?

                      mi się podobało. mógłbym tam łazić i łazić. z drugiej strony na Białorusi też mi
                      się podobało...
                    • andrzejwuzel Re: błękitne żagle 15.06.04, 07:24
                      Pozdrawiam z Gizycka (UPS)
                      Juz i Niegocin i Kisajno nie "walą" sciekami ale jeszcze nie ma tłumów, w
                      sobotę było duzo ludzi w Gizycku bo byli Strongmeni, ale jak podaja moje
                      żródła :)drugi garnitur.
                      Na jeziorze jeszcze nie ma szaleństwa ale troche zagli juz sie bieli,
                      regularnie nieprzejezdny jest też zwodzony most nad kanałem
                      Co do Ełckich zawodów mam kilka zdjec tłumu niebieskich żagielków na jeziorze
                      ale tylko z daleka ,z mojego balkoniku, niestety nie wybrałem sie z bliska.
                      • ogabignac Re: błękitne żagle 15.06.04, 18:33
                        Jeszcze jedno wspomnienie znad Niegocina.
                        Dobre 12 lat temu. Czas podobnie jak teraz - początek czerwca, niedziela.
                        Leżałem z bardzo urodziwą giżycką panną na piaszczystej plaży od strony miasta
                        próbując złapać odrobinę opalenizny mimo zimnego, przenikliwego wiatru.
                        Obok przy pomoście jakiś człowiek pucował do "białej kości" swój sporych
                        rozmiarów jacht kabinowy.
                        Jako że pochwaliłem się pannie swoimi zdolnościami żeglarskimi ta natychmiast
                        postanowiła to sprawdzić i bezceremonialnie zaproponowała facetowi wspólne
                        pływanie.
                        Ufff.
                        Trudno - chociaż od lat nie żeglowałem musiałem stanąć na wysokości zadania bo
                        właściciel nadspodziewanie szybko się zgodził. Ponoć poprzedniego dnia kupił
                        tą łódkę za jakąś niewyobrażalnie wysoką sumę - nie miał najmniejszego pojęcia
                        o żeglowaniu.
                        I chociaż pływałem kiedyś tylko na Omedze poszło nadpodziw dobrze. Sredni
                        wiaterek pozwalał na pełne emocji halsowanie a tylko dwa żagle nie stwarzały
                        zbyt dużo pracy. Panna w końcu zmarzła i poszła pod pokład domagając się
                        głośno przytulenia ale jako kapitan nie zwolniłem właściciela z funkcji
                        przekładania foka chociaż głosił, że już wszystko umie;
                        I jeszcze jedna ciekawa sprawa. Przez jezioro Niegocin ciągnie się w poprzek
                        jakaś piaszczysta łacha, płycizna o której nie miałem pojęcia. W pewnym
                        momencie prując na pełnych żaglach zawadziliśmy o to coś kilem tak gwałtownie,
                        że o mało nas nie wyrzuciło za burtę. Na szczęście nic złego się nie stało i
                        wieczorem wróciliśmy spaleni słońcem do przystani.
                        Nic złego - jeśli nie liczyć faktu, że śliczna giżyca panna odeszła ode mnie
                        zaciągając się jako załoga na jacht...
                        • spec5150 Re: błękitne żagle 15.06.04, 18:54
                          ktoś tu ostatnio marudził na brak prozy - a tu proszę - pan samochodzik/dżejmz
                          bond. ja chyba w życiu nie pływałem zaglówką, a jeśli pływałem to tak dawno, że
                          nie pamiętam.
                          • mobb Re: błękitne żagle 16.06.04, 03:22
                            to nie dżejmz bond... historia prawie jak z "noża w wodzie" :)))
                            • spec5150 Re: błękitne żagle 17.06.04, 21:10
                              "nóż w wodzie".... puszczam to sobie jak mam problemy z zaśnięciem. :D
                        • gabiberg Re: błękitne żagle 15.06.04, 20:28
                          ogabignac napisał:

                          > Jeszcze jedno wspomnienie znad Niegocina.
                          > Dobre 12 lat temu. Czas podobnie jak teraz - początek czerwca, niedziela.
                          > Leżałem z bardzo urodziwą giżycką panną na piaszczystej plaży od strony
                          miasta
                          > próbując złapać odrobinę opalenizny mimo zimnego, przenikliwego wiatru.
                          > Obok przy pomoście jakiś człowiek pucował do "białej kości" swój sporych
                          > rozmiarów jacht kabinowy.
                          > Jako że pochwaliłem się pannie swoimi zdolnościami żeglarskimi ta natychmiast
                          > postanowiła to sprawdzić i bezceremonialnie zaproponowała facetowi wspólne
                          > pływanie.
                          > Ufff.
                          > Trudno - chociaż od lat nie żeglowałem musiałem stanąć na wysokości zadania
                          bo
                          > właściciel nadspodziewanie szybko się zgodził. Ponoć poprzedniego dnia kupił
                          > tą łódkę za jakąś niewyobrażalnie wysoką sumę - nie miał najmniejszego
                          pojęcia
                          >
                          > o żeglowaniu.
                          > I chociaż pływałem kiedyś tylko na Omedze poszło nadpodziw dobrze. Sredni
                          > wiaterek pozwalał na pełne emocji halsowanie a tylko dwa żagle nie stwarzały
                          > zbyt dużo pracy. Panna w końcu zmarzła i poszła pod pokład domagając się
                          > głośno przytulenia ale jako kapitan nie zwolniłem właściciela z funkcji
                          > przekładania foka chociaż głosił, że już wszystko umie;
                          > I jeszcze jedna ciekawa sprawa. Przez jezioro Niegocin ciągnie się w poprzek
                          > jakaś piaszczysta łacha, płycizna o której nie miałem pojęcia. W pewnym
                          > momencie prując na pełnych żaglach zawadziliśmy o to coś kilem tak
                          gwałtownie,
                          > że o mało nas nie wyrzuciło za burtę. Na szczęście nic złego się nie stało i
                          > wieczorem wróciliśmy spaleni słońcem do przystani.
                          > Nic złego - jeśli nie liczyć faktu, że śliczna giżyca panna odeszła ode mnie
                          > zaciągając się jako załoga na jacht...

                          Ladna romantyczna opowiesc.
                          gabi
                          • ogabignac Re: błękitne żagle 17.06.04, 22:41
                            Boję się, że wszystko zepsuję ale jako autorowi a zresztą i głównemu
                            uczestnikowi tej ładnej, romantycznej historii chyba wolno.
                            Otóż sezon się kiedyś w końcu skończył, kapitan jachtu wrócił do swych
                            warszawskich biznesów (i żony), a skruszona i zziębnięta giżycka panna
                            zapukała do mych drzwi.
                            Weszła ze smutnymi oczami a wiatr zrywał z drzew ostatnie żółte liście.
                  • luego Re: błękitne żagle 15.06.04, 09:14
                    Tutaj jest relacja! :)) Bo nie mam czasu pisac jeszcze raz...

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10955&w=13425441
    • spec5150 galeria 17.06.04, 19:11
      www.elk.com.pl/html/fotki/galeria-2004-06-12.htm
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka