adampio1
09.06.06, 22:40
Witam
w dzisiejsze Rzepie (dodatek "Moje podroze")
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/turystyka_060609/turystyka_a_2.html
ze zdumieniem wyczytalem ze:
"przyjeżdżając pożyczonym samochodem, trzeba mieć notarialne upoważnienie właściciela"
Podobny obyczaj ma panowac tez na Łotwie
"Zagraniczny kierowca jadący pożyczonym samochodem powinien mieć notarialne upoważnienie właściciela, w jęz. angielskim lub rosyjskim."
A na stronie Ambasady Estonskiej ani mrumru o tym.
No i ludzie jedzacy _tam_ samchodami sluzbowymi, lisingowalnymi lub na normalny kredyt tez nic takiego nie donosili. Gdzie indziej w Łuni (nawet w tej nowej) pies z kulawa noga sie nie pyta o wlasciciela autka.
Czy to jakis relikt Wielkiego Brata?
Egzekowany w praktyce?