Dodaj do ulubionych

musi dostać od razu!

12.05.10, 15:07
Moja 6,5 letnia córka musi mieć wszystko natychmiast.Jak się na coś
uprze to truje i truje;)Potrafi ryczeć każdego dnia o to samo.I nie
są to rzeczy upatrzone w sklepie(na zakpach jest ok i niczego nie
wymusza).Np.ostatnio uparła się na 2złotówkę okolicznościową(ja
kolekcjonuję).Uparła się,że ona też musi takie mieć i koniec.Teraz
codzień pyta kiedy jej dam.Podchodzi i mówi,że mam jej dać,bo jak
nie to czegoś tam nie zrobi.Na moje nie dam ci idzie do pokoju i
ryczy.Powiedziałam,że jak dostanę taką,którą już mam to jej
dam.Jednak dla niej takie zapewnienie to za mało.Chodzi i truje
żebym jej powiedziała kiedy konkretnie to nastąpi.I codzień to samo!
Obserwuj wątek
    • verdana Re: musi dostać od razu! 12.05.10, 15:28
      Bo widocznie wie, ze jak nudzi i nudzi, to dostaje.
      jedyna rada w tym wypadku to konsekwencja. Mówisz "nie dam" i nie
      dajesz.
    • baszi Re: musi dostać od razu! 13.05.10, 11:49
      a może namów córkę, żeby sama zaczęła coś kolekcjonować, znaczki, naklejki,
      kolorowe karteczki, załóżcie album, teczkę, przygotujcie razem pudełko na te
      skarby np. z pudełka po butach pomalowanego farbą, oklejonego wycinanką, niech
      ma własną kolekcję
      • anik801 Re: musi dostać od razu! 13.05.10, 12:57
        Ona zbiera mnóstwo rzeczy;) Co tydzień zaczyna coś innego.A jej
        marudzenie i płacz nie przynosi efektów w postaci,że dostaje co chce.
        • verdana Re: musi dostać od razu! 13.05.10, 13:23
          Nie przynosi efektów? Przyniosi. Już obiecalaś córce monetę - teraz
          dziecko czeka na spełnienie obietnicy. A jak rozumiem, wcale nie
          masz pewności, czy uda Ci się ja spełnić.
          Po co obiecywałaś? Podejrzewam, ze własnie dla świętego spokoju,
          zamiast zdecydowanie powiedzieć "Nie dam i już, nawet jak będziesz
          rok marudzić".
          Podejrzewam - być może niesłusznie - ze wiele razy dla świętego
          spokoju mowisz "Kiedyś moze ci kupię", albo "Jeszcze nie teraz",
          albo "zaczekaj na..." i nie zawsze dotrzymujesz.
          • anik801 Re: musi dostać od razu! 13.05.10, 15:06
            Wcale nie!Monetę miała obiecaną już wcześniej(jedną już ma).I w tym
            miesiącu będę je miała.Tylko ona nie potrafi zaczekać,musi mieć już
            i myśli,że marudzeniem przyśpieszy jej dostanie.A obietnic
            dotrzymuję zawsze.
        • Gość: tylkotroche Re: musi dostać od razu! IP: 195.74.134.* 13.05.10, 13:25
          Jakby nie miała jakis korzyści z marudzenia to by nie marudziła...
          dzieci są madre i powtarzaja tylko zachowania, dzięki którym dostaja
          to co chcą.
          Może nie chce 2zł tylko Twojej uwagi ? czy czegos innego?
          I jest to znany , skuteczny sposób aby to dostać.
    • reni_78 Re: musi dostać od razu! 13.05.10, 15:02

      > ... mówi,że mam jej dać, bo jak nie to czegoś tam nie zrobi.

      wiem, że ja już nudna z tym efektem lusterka, ale akurat u mnie 80%
      niepokojących sytuacji z dziećmi to jednak naśladownictwo w różnym
      stopniu

      napewno ani razu jej emocjonalnie nie zaszantażowałaś w stylu:
      jak nie zjesz szpinaku, to nie pójdziesz do obiecanego kina ?

      może ona teraz na Tobie Twoje 'sztuczki' stosuje...
      na nią zadziałały, a Ty oporna jesteś, to dziecię jęczy i jęczy

      jak nie Ty, to może Tata/Babcia/Ciocia/Opiekunka/InneDziecko
      • anik801 Re: musi dostać od razu! 13.05.10, 15:12
        On już taka "upierdliwa" jest i była odkąd pamiętam.Dziś była u nas
        ciotka.Przez 15minut pobytu ciotki moje dziecko truło jej o 2 sprawy
        i mówiło to samo ze sto razy.Ciotka mówi "tak Zosiu jak Dominika
        przyjdzie z przedszkola to jej powiem".Na to moja córka "ale
        pamiętaj,że masz jej powiedzieć..."i za minutę to samo.Ciotka
        cierpliwie odpowiada,że będzie pamiętała,a moja córka po kolejnej
        minucie znowu swoje.Potrafi tak o wszystko jak się na coś uprze.
        • verdana Re: musi dostać od razu! 13.05.10, 15:52
          Cóż, wyglada wi na to, że4 masz marudną, upierdliwą nudziarę,
          którego matka nie popełnia żadnych wychowawczych błędów - tylko
          dziecko jej się felerne trafiło.
          Jakoś nie mogę w takie wypadki uwierzyć.
          • anik801 verdana! 13.05.10, 16:26
            Mam cudowną, kochaną córkę,która marudzi odkąd pamiętam-moja mama
            twierdzi,że byłam taka sama,no cóż może geny;)na pewno nie jest
            felerna i nie życzę sobie tego typu stwierdzeń!No niestety błedy
            popełnia każdy.Ja jestem z wykształcenia pedagogiem,więc pewnie
            popełniam ich więcej(pedagodzy jakoś mają problemy z własnymi
            dziećmi-to tak z relacji moich koleżanek nauczycielek,które świetnie
            radzą sobie w klasie,a gorzej w domu).Moja córka właśnie od
            30min.podtyka mi telefon i nakazuje dzwonić do Dominiki,choć już
            dzwoniła jakieś 40min.temu i uzyskała informację.Ponieważ jednak nie
            może się doczekać kiedy Dominika przybędzie truje mi,abym znów
            wykręciła jej numer.I będzie tak stała koło mnie,aż jej się
            znudzi.Taka juz jest.I nie potrzebuje wymądrzania się,jaką to jestem
            złą matką.Myślałam,że może ktoś miał podobnie i ma na to
            sposób.No,ale widzę że mamy super eksperta i psychologa na tym forum
            w Twojej postaci.
            • verdana Re: verdana! 13.05.10, 16:44
              Cóż, sama tak opisałaś swoją córkę. Jesli sobie nie zyczysz, nie
              przedstawiaj tak swego dziecka na forum publicznym, nie pisz o
              nim "upierdliwe", nie pisz w takiej formie, ze kazdy czytając czuje
              do Twego dziecka gwałtowną antypatię.
              Moje dzieci aniolami zdecydowanie nie byly, jednak nigdy bym o nich
              nie napisała w taki sposób, z ktorego bija brak sympatii do dziecka.
              Moze zamiast się wsciekać, warto zastanowić się nad tym, dlaczego
              tak, a nie inaczej przedstawilaś nam córkę w swoich postach?
              Rozumiem, ze chcesz rady, co zrobić z dzieckiem, ktore sprawia
              problemy, nie zmieniając się samemu - otóż powiem Ci. Nie ma takiej
              możliwosci. Poki nie zrozumiesz, ze coś robisz nie tak - dziecko też
              się nie zmieni. Póki nie dotrze do Ciebie, ze nie ma sytuacji, gdzie
              matka jest idealna, a wina lezy tylko po stronie dziecka - tez nie
              ma szans na zmianę, tylko na pogłębienie klopotów.
              • anik801 Re: verdana! 13.05.10, 17:05
                Nie ma matek idealnych!Swoje dziecko uwielbiam,a słowo "upierdliwa"
                jest raczej przedstawieniem jej charakteru w sposób humorystyczny.I
                nie mów co czuje każdy czytający,bo tego nie wiesz!Moja córka jest
                wrażliwa i dobra.Jest też marudą i obrażalską istotą,której jeśli
                ktoś zwróci uwagę to idzie obrażona do pokoju.Zmienia się z każdym
                rokiem,ale "upierdliwość" jest od zawsze i już.dziecko tak samo jak
                dorosły nie składa się z samych zalet!
                • verdana Re: verdana! 13.05.10, 17:11
                  Nie ma.
                  Wobec tego czasem, gdy dziecko wykazuje utrwalone, niewlaściwe
                  reakcje, zmienić się musi zachowanie matki. Co jako pedagog,
                  powinnaś wiedzieć znacznie lepiej ode mnie.
                  Wierzę, ze Twoja córka jest mila, dobra i wrazliwa. Tym bardziej
                  dziwi mnie, jak niesympatycznie przedstawilaś ją nam w pierwszych
                  postach. Zamiast się wściekać, radziłabym Ci się zastanowić,
                  dlaczego. I dlaczego aż tak wiele "negatywnych"
                  etykietek "upierdliwa", "obrazalska", "maruda" przyczepilaś wlasnemu
                  dziecku.
                  Wiesz, mój najstarszy nie był najbardziej prawdomownym dzieckiem w
                  galaktyce. I jakos nigdy nie pomyślalam o nim, ze jest kłamcą, tylko
                  że klamie. A to spora róznica. Zresztą kłamał częściowo z mojej
                  winy. A Twoja corka jest "marudna", "obrazalska" i "upierdliwa"
                  tylko dlatego, że ma taki charakter... A nie nasladuje np.
                  w "obrazalskosci" mamy, ktora najwyraźniej też przejawia podobną
                  cechę.
                  • anik801 Re: verdana! 13.05.10, 17:33
                    No nie przypominam sobie,żeby widziała że się na kogoś
                    obrażam.Ogólnie jestem raczej spokojna i dużo jestem w stanie znieść.
                    Niestety to nie tylko moje spostrzeżenia.Ona może powiedzieć każdemu
                    co chce,ale byle jej nikt nic nie powiedział.Jest to dość męczące
                    dla mojej rodziny,bo czasem ktoś powie coś w żartach,a ona obrażona
                    i pędzi do swojego pokoju.Poza tym jeśli się na coś uprze,to chodzi
                    za tą osobą i męczy.Ja za nikim nie chodzę i nie "wyłudzam" więc nie
                    wmawiaj mi,że nauczyła się tego ode mnie.I nie wściekam się-nie
                    przypisuj mi emocji,których nie odczuwam.Chcę coś z tym zrobić i to
                    wszystko.Nie wiem czy opisałam ją niesympatycznie-opisałam aby
                    czytający wiedział mniej więcej o co chodzi.To nie jest
                    przyczepienie etykietek-ona taka właśnie jest.Lepiej Ci się będzie
                    czytało jeśli napiszę:jest marudna,obraża się,truje?Nie mówię do
                    niej jesteś "upierdliwa","obrażalska"itd.A na forum używam tych
                    określeń,aby nakreślić sytację.A co do matek idealnych widzę,że Ty
                    chcesz się na taką kreować-co to dokladnie wie jak z dziećmi
                    postępować.A do tego matką,która bierze winę na siebie,a w dziecku
                    winy nie widzi.To bardzo szlachetne.Podczas pracy z dziećmi
                    widziałam różne sytuacje i wierz mi wina nie zawsze leży tylko po
                    stronie rodziców.Teraz jest taka "moda" winni są
                    rodzice,nauczyciele,otoczenie tylko nie dziecko.
                    • Gość: kiki Re: verdana! IP: *.chello.pl 14.05.10, 21:48
                      nie może się pozłościć przez te kilka dni w pokoju? zobaczy, ze jej
                      zachowanie nie działa na ciebie i przestanie (być może). poza tytm,
                      moze to tez jst jakas forma szukania z toba kontakt? Czy ie jestes
                      zmeczona "swoimi dziecmi" szkolnymi, a jak przychodzisz do domu to
                      jeszcze "jedno dziecko"?
                      • anik801 Re: verdana! 15.05.10, 12:09
                        Aktualnie jestem na urlopie macierzyńskim.Pracą zmęczona nie bywałam.
                        Moja córka na brak uwagi z mojej strony chyba narzekać nie powinna-
                        robię z nią mnóstwo rzeczy.Nawet,gdy nie mam wieczorem siły to i tak
                        robimy to co zwykle(czytanie książki lub bajek na projektorze)W
                        ciągu dnia(po jej powrocie ze szkoły)też nie siedzi gdzieś
                        sama.Tylko jej jest ciągle wszystkiego mało.Przeczytam 5 bajek
                        marudzi o kolejną.Zagramy w 2 gry,ona chce w trzecią.Dostanie jakiś
                        prezent i już mówi,że czegoś tam nie ma i czy jej kupię.Nie wiem czy
                        gdzieś popełniłam błąd(ciągle słyszę,że ma za dobrze),czy ona po
                        prostu taka jest(i kiedyś z tego wyrośnie).
                        • Gość: kiki Re: verdana! IP: *.chello.pl 16.05.10, 16:25
                          dajesz więcej i wiecej, chcesz uszczesliwic dziecko, ale nie wiem,
                          czy to dla niego dobrze wyjdzie. W sumie nie odnioslas sie do mojego
                          pytania- czy nie moze sie pozloscic, pokrzyczec i poplakac w swoim
                          pokoju? Bo jesli sie okaze ,z e nie ma tego czego chce moze pojawic
                          sie zlosc, poczucie straty i warto by dziecko z takimi emocjami tez
                          mialo kontakt, bo pozniej gdy bedzie postawiona przed wyborami juz
                          doroslymi bedzie miala problem i dosc ciezko, bo nie bedzie mogla z
                          czegokolwiek zrezygnowac, by miec wszystko- miec ciastko i zjesc
                          ciastko.
                          Odpusc sobie, zyj tez dla siebie
    • anik801 Re: musi dostać od razu! 13.05.10, 17:42
      A wiesz jakie są opinie w mojej rodzinie?Że po dupie nie dostała i
      taka jest.I tak jak Ty wszyscy twierdzą,że to moja wina.Tylko ci z
      kolei twierdzą,że moja wina,bo lania nie daję.Więc tak czy siak wina
      moja i już.Chyba muszę się więc pogodzić z tym jaka ze mnie zła
      matka.No trudno.
      • agata01234 Re: musi dostać od razu! 13.05.10, 18:10
        Nie przejmuj się wszystkimi wypowiedziami na tym forum. Już dawno
        zauważyłam, że niektórzy ludzie maja się tu za wszystkowiedzacych -
        ale niestety zamiast zająć się czyms pożytecznym, całe dnie spędzają
        przed komputerem w wirtualnym świecie. Może to jednak te osoby mają
        jakiś problem... Może leczą swoje kompleksy przemądrzałymi
        wypowiedziami, bo w życiu jednak nie jest tak fantastycznie...

        Co do małej - nie wiem czy gdziekolwiek jest problem. Może być tak,
        że dziecko ma taki charakter. Wszak nie każdy człowiek tak samo się
        zachowuje i nawet jak ubrać to w schematy i próbować zmienić na
        siłę, to jedna osoba się dostosuje, a inna nie. Pomyśl tylko, bo
        jedyne, gdzie może być Twoja "wina", to czy poświęcasz jej dość
        uwagi. Dzieci najczęściej wykazują złe zachowanie po to, żeby
        otrzymać nagrodę w postaci uwagi. Jeśli tu jest ok, to po prostu
        przyjdzie Ci chyba przeczekać. Ja byłam taka sama. Mama się mną dużo
        zajmowała, jednak miałam wiele problemów w życiu, z którymi mama nie
        mogła nic zrobić i dlatego stale szukałam dziur w całym. Nie
        przeszło :)
        • anik801 Re: musi dostać od razu! 13.05.10, 18:42
          Ja był ponoć "strasznym dzieckiem" i przeszło;)Dziś moja mama(ma 4
          dzieci)uważa,że to właśnie ja mam najlepszy charakter;)I mam
          nadzieję,że z moją córką będzie tak samo.Właściwie dla mnie przed
          długi czas jej zachowanie nie stanowiło problemu-przez tyle lat
          przyzwyczaiłam się do tego "trucia".Tylko ostatnio zaczęły pojawiać
          się opinie,że jak się za nią nie weźmiemy to bedziemy z nią mieli
          duże problemy w przyszłości(to zdanie mojej teściowej).Nie sądzę,by
          była to chęć zwrócenia na siebie uwagi-przez wiele lat była zawsze w
          centrum uwagi,a jednak i tak zachowywała się tak jak teraz.U niej
          jest to kwesia chęci uzyskania czegoś.W momencie gdybym jej tą
          monetę dała trucie by się skończyło,aż do chwili gdyby znów czegoś
          nie chciała.
          • Gość: tylkotroche Re: musi dostać od razu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.10, 19:19
            przez wiele lat była zawsze w centrum uwagi

            Dlaczego? Przecież dziecko ma swoje miejsce w rodzinie i nie zawsze
            jest w centrum uwagi, w sumie chyba dość często nie jest...
            To chyba normalne!?
            To dlaczego twoja córka miała inaczej?
            • anik801 Re: musi dostać od razu! 15.05.10, 11:53
              Przez prawie 7lat była jedynaczką.Przez długi czas jedyną wnuczką i
              dlatego cała uwaga była skupiona na niej.
              • Gość: tylkotroche Re: musi dostać od razu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.10, 18:40
                szkoda, ze tak się stało...
                cóż mleko się rozlało. Teraz trzeba się zastanowić jak najszybciej przyzwyczaić dziecko, że świat to nie tylko ona i np dla ciebie bywają ( i to często ) chwile ze najważniejszy jest maż albo kto inny - a nie ona.
                • anik801 Re: musi dostać od razu! 16.05.10, 19:24
                  Problemem nie jest zazdrość.Jej zachowanie nie wynika z zazdrości.To
                  nie jest tak,że nagle stała się taka,bo jest o kogoś
                  zazdrosna.Zresztą jej nie chodzi o mnie(że np.nie pświęcam jej
                  czasu,czy coś w tym rodzaju).Ona po prostu jeśli sie na coś uprze to
                  koniec.To nie jest dziecko,które trzyma się maminej spónicy;)Jest
                  samodzielna i zawsze była odważna.Ona nie "truje",że mam z nią cały
                  czas być,czy się bawić.Ona truje w konkretnej sytuacji,gdy chce coś
                  uzyskać-wtedy nie odpuści.Natomiast jeśli akurat niczego nie chce to
                  jest mega grzeczna;)i nie chodzi o to,że czegoś chce,bo to normalne.
                  Chodzi o sposób w jaki chce to uzyskać-trucie,powtarzanie 100razy i
                  musi to być zrobione natychmiast.
          • Gość: kiki Re: musi dostać od razu! IP: *.chello.pl 14.05.10, 21:58
            a moim zdaniem to mosze byc chec bycia w centrum- raz, ze przez
            wiele lat dziecko bylo pepkiem swiata, to teraz przez taka strate
            zachowania sie mogly nasilic. Wczesniej jesli one byly to moze z
            innych przyczyn- npo, z własnego widzimisie- zahcowanie moglo byc
            takie samo, ale motywy różne.

            a jak wyglądaja twoje relacje z mama? bo odnosze wrazenie, ze w
            rodzinie jakas silna rywalizacja byla- o uwage niej. Stwierdzilas-
            ze mama "pochwaliła" nagrodziła cie stwierdzeniem- mialam najlepszy
            charakter- to znaczy, ze cię oceniła (jaka jestes nie jeste-
            oceniasz córke-"Jest u[ierdliwa, marudna itd zamiast oceniać
            zachowanie, że marudzi, zachowuje się natrętnie- to pisała verdana-
            ocenia się zachowanie anie ludzi tacy jacy są). to stwierdzenie
            mamy, mysle, ze zadzialalo jak nagroda- uff wygrałam coś, dostałam
            coś, doceniła mnie (w końcu, nie wkońcu, bo może trzeba było znosić
            humory mamy).

            Podobne zahcowania wyuczone, mozesz przekładac na córkę isa one
            mniej lub bardziej świadome.
            • anik801 Re: musi dostać od razu! 15.05.10, 12:00
              Moja mama była dla nas bardzo dobra(i nadal jest).Może nie
              uwierzysz,ale nigdy żadne z nas nie dostało od niej nawet lekkiego
              klapsa(a w tamtych czasach lanie było raczej normą-przynajmniej u
              moich rówieśników).Mam bardzo dobre relacje z mamą.To nie był żaden
              wyścig o jej uwagę(zresztą w wieku lat 20 rozpoczęłam samodzielne
              życie).Po prostu podobno jako dziecko byłam daibłem wcielonym,a
              np.moja siostra miała anielskie usposobienie.W wieku dosroślym
              uległo to zmianie.I tylko to moja mama chciała podkreślić przez
              stwierdzenie,że to ja mam najlepszy charkter.To nie były żadne
              zawody.A jeśli chodzi o powielanie zachowań-no właśnie chyba je
              powielam,bo tak jak moja matka ja nie potrafię być surowa,krzyczeć
              na dziecko i "ustawiać po kątach".
            • anik801 Re: musi dostać od razu! 15.05.10, 12:01

              Moja mama była dla nas bardzo dobra(i nadal jest).Może nie
              uwierzysz,ale nigdy żadne z nas nie dostało od niej nawet lekkiego
              klapsa(a w tamtych czasach lanie było raczej normą-przynajmniej u
              moich rówieśników).Mam bardzo dobre relacje z mamą.To nie był żaden
              wyścig o jej uwagę(zresztą w wieku lat 20 rozpoczęłam samodzielne
              życie).Po prostu podobno jako dziecko byłam daibłem wcielonym,a
              np.moja siostra miała anielskie usposobienie.W wieku dosroślym
              uległo to zmianie.I tylko to moja mama chciała podkreślić przez
              stwierdzenie,że to ja mam najlepszy charkter.To nie były żadne
              zawody.A jeśli chodzi o powielanie zachowań-no właśnie chyba je
              powielam,bo tak jak moja matka ja nie potrafię być surowa,krzyczeć
              na dziecko i "ustawiać po kątach".
    • doctor.no.1 Re: musi dostać od razu! 16.05.10, 21:19
      To, że dziecko "ma za dobrze" nie oznacza, że aby ten stan rzeczy
      zmienić, należy dziecko lać. Na ogół dzieci, które mają "za dobrze" są
      rozpieszczane, dostają wszystko zanim jeszcze mogą zamarzyć o jakiejś
      rzeczy, są przyzwyczajone, że wszystko i wszyscy spełniają zachcianki,
      życzenia, że dorośli są na każde zawołanie i istnieją po to, by
      dziecka oczekiwania i zachcianki (nie mylić z potrzebami!) spełnić.
      Dziecko przyzwyczajone do tego potrafi kaprysić, płakać, dąsać się tak
      długo, aż wymusi przywilej. Najwyraźniej tak jest u Ciebie i Twojej
      córki. Gdy zaczyna swoje wyoczone zachowania powiedz raz i
      kategorycznie "powiedziałam NIE" i koniec. Powtarzaj tak długo, aż jej
      przejdzie. Pierwsze razy będą najtrudniejsze, bowiem zachowanie córki
      nasili się. Będzie jeszcze częściej i głośniej domagała się monety,
      telefonu itp. Córka musi nauczyć się, że jeśli jej czegoś odmawiasz to
      nie wymusi swoim zachowaniem zmiany twojego zachowania. Wystarczy
      trochę konsekwencji. Aha - i mów tak, by w Twoim głosie, gdy
      odmawiasz, nie było ani poczucia winy ani agresji. Siła spokoju ponad
      wszystko!
    • joakal Re: musi dostać od razu! 17.05.10, 13:23
      1. oceniasz dziecko i przykleiłaś mu łatki, więc nie dziw się, że
      zachowuje się zgodnie z oczekiwaniami (jaka mama taka córka)
      2. zgadzasz się na jej zachowania (skoro Twoja mama dzielnie znosiła fochy
      i na dobre to wyszło, to Twoja córka też ma prawo), a to już jest duży błąd

      ja w wypadku takiego zachowania zapowiedziałabym, że jak jeszcze raz
      usłyszę o temacie, to odwołam obietnicę i nie dostanie tego o co prosi (i
      konsekwentenie stosowała się do zapowiedzi)
      dla mnie nie do pomyślenie jest również to, że dziecko zadręcza również
      Twoich gości, a Ty nic z tym nie robisz...
      dzieci powinny wiedzieć, że jest czas kiedy dorośli się nimi zajmują i
      jest czas, kiedy mają zająć się sobą same

      • anik801 joakal 17.05.10, 15:22
        Moja córka potrafi zająć się sama sobą przez bardzo długi czas.Co do
        gości-nie zadręcza moich gości.Ciotka jest jakby domownikiem,a
        domowników zadręcza.W przypadku innych osób(np.moich znajomych)tego
        typu zachowania nie mają miejsca.To nie jest tak,że ona marudzi od
        rana do nocy dzień po dniu.Po prostu,gdy coś sobie wymyśli to
        zamienia się w największą marudę jaką znam.I jak już pisałam nie
        jest to tak,że jak marudzi to dostaje to czego chce.Na jej
        zachowanie się nie zgadzam,ale nie stosuję żadnych "drastycznyc"metod
        To,że nie krzyczę,czy nie daję klapsa nie oznacza,że godzę się na
        fochy.
        • Gość: lala mido Re: joakal IP: *.chello.pl 17.05.10, 16:10
          dobra, juz jej nie tłumacz, bo mam wrażenie, że wciąż ją tłumaczysz-
          no taka jest, tak ma, zmienic sie nie da. Może i nie da...jak nie
          chcesz swojego zachowania zmienić. Wyznacz jasne granice, pomarudzi,
          pokrzyczy , pozłości się, powinno przejść. Jak nie wyznaczas
          stanowczo granic, to ma to gdzies. i nie wiem, czemu od razu
          przyszło ci do glowy od razu klapsy. :/
          • anik801 Re: joakal 17.05.10, 17:15
            Nie tłumaczę ani jej ani siebie.Dlaczego piszę o klapsach?Bo
            niektórzy mi to właśnie sugerują jak rewelacyjne rozwiązanie.Co do
            innych kar-odnoszą krótkotrwały efekt.To jest tak-moja córka jest
            super grzeczna i miła przez 2 dni,potem coś sobie ubzdura i truje
            niemiłosiernie.Potem(jak przestanie jej na tym zależeć)znów jest
            spokój i normalne zachowanie.Dziś po obejrzeniu reklamy Barbie
            koniecznie chciała ją dostać,powiedzialam że nie ma mowy(ma ich
            sporo)i ok nie było żadnych fochów.Natomiast już informacja,że nie
            dostanie psa(żywego)była powodem do płaczu(co prawda płacz był
            krotkotwały,ale był).Niektóre odmowy z mojej strony przyjmuje nad
            wyraz dojrzale-np.wczoraj wieczorem chciała żebym jej wyświetliła
            bajkę na projektorze.Akurat usypiałam wtedy synka i powiedzałam,że
            musi zaczekać.Stwierdziła więc,że może poczytamy jutro i poszła do
            swojego pokoju.Bardzo też pomaga mi przy dziecku(choć ja akurat
            wcale tego nie oczekuję)-jest dla niego bardzo czuła.Nie wiem czy to
            wynika z jej wieku,ale mam wrażenie jakby w niej były 2 osoby;)
            Dlaczego robi tyle afery jednego dnia, a drugiego nic jej nie
            przeszkadza i niczego nie chce.Czasem wystarczy naprawdę
            drobnostka,by truła cały dzień o jedno i to samo.
            • tylkotroche Re: joakal 17.05.10, 18:56
              Anik, mam pytanie. Dlaczego tak bardzo ci przeszkadza , że córka
              marudzi i meczy cie o rożne rzeczy?
              • anik801 Re: joakal 17.05.10, 19:46
                A Ciebie by nie wkurzało jakby stała przy Tobie,chodziła krok w krok
                i ciągle mówiła o tym samym,płakała i smęciła że mam je dać coś lub
                coś zrobić i musi to być już!Oczywiście takie zachowanie nie ma
                miejsca każdego dnia,ale tak naprawdę nie wiem kiedy znów zacznie
                swoje.W dodatku tak się nakręca tym swoim "nieszczęściem",jakby to
                był koniec świata.To jest dość uciążliwe.Nawet jeśli nie zwracam na
                to uwagi to ona i tak nie daje za wygraną.I zrozumiałabym gdyby
                przez to swoje marudzenie osiągała swój cel,ale ona go nie osiąga-bo
                to że ryczy nie sprawi,że pobiegnę i kupię jej psa.
                • verdana Re: joakal 17.05.10, 20:03
                  Cóż, a nie wpadło Ci do głowy, ze jej jest naprawdę smutno, ze nie
                  będzie miała psa?
                  • anik801 Re: joakal 17.05.10, 20:39
                    Jasne;) Ma już 2 koty i żółwia. Miała już psa,którego musieliśmy
                    wydać-dostała go w prezencie(niestety) i szybko okazało się że to
                    nie jest "zabawka".Zresztą kota też dostała na urodziny(szkoda,że
                    obdarowujący nie pytają rodziców o zdanie).Teraz uparła się na
                    cocker spaniela.Mi też jest smutno,bo zawsze chciałam mieć konia;)-i
                    choć mam warunki do jego trzymania oraz utrzymania to zdaję sobie
                    sprawę z tego ile jest przy nim pracy.Zwierzę to nie kolejna
                    lalka,którą można rzucić w kąt i nie kupię jej psa,bo ma taką
                    zachciankę.Ona jakby mogła to wzięłaby wszystko-było już marudzenie
                    o papużki,a teraz przebąkuje coś o kolejnym kocie(bo akurat u
                    siostry męża są kocięta).Właśnie problem jest w tym,że jej jest
                    smutno,bo coś jest nie po jej myśli.Jeszcze gdybym nie wiedziała
                    czym to się skończy to może bym jej tego psa kupiła.Tylko,że opieka
                    nad tym psem spadłaby na mnie oczywiście.Ponieważ aktualnie mieszkam
                    na wsi przeszliśmy już przez różne jej zachcianki dotyczśce zwierząt
                    (nawet królika dostała bo marudziła-nie od nas,mój teść jej
                    przyniósł).
                    • jola_ep Re: joakal 17.05.10, 21:23
                      Nie chodzi o to, po czyjej stronie jest racja. Może być tak, że ona doskonale wie, że pies to nie najlepszy pomysł. Co nie zmienia faktu, że jest jej smutno i być może potrzebuje kogoś, kto potrafiłby to zrozumieć.

                      Owszem, bywa tak, że należy konsekwentnie odmawiać dziecku. Ale można jednocześnie spróbować obrócić sprawę w żart (z wyczuciem, sprowadzając sprawę do humorystycznego absurdu), a czasem pożałować albo zwyczajnie podstawić rękaw do wypłakania się.

                      Kolejna sprawa to zazdrość. Tak. Wiem. Was to nie dotyczy. Też tak powiedziałam mojej mamie, gdy zasugerowała, że nieznośność mojej starszej jest tym spowodowana. A po namyśle odkryłam też i w tym prawdę. Wasze życie nie jest takie jak przedtem, a Twoja starsza pragnie sobie znaleźć w nim na nowo miejsce. Marudząc odpowiednio długo, zyskuje Twoją uwagę (zdenerwowałaś się? ale na nią, nie jest przeroczysta, hurra ;) ) Nie chodzi tylko o poświęcanie czasu starszemu dziecku, także przekonanie go, że nasza miłość się nie zmieniła. Zazdrość jest zmienna w czasie. Nie pojawia się wyłącznie wraz z przyjściem na świat młodszego. Może wybuchnąć np. wtedy, gdy np. młodsze staje się mobilne. I nie chodzi o to, aby zrobić wszystko, aby tej zazdrości nie było. Czasem trzeba zwyczajnie na nią starszemu dziecku pozwolić. Ma do niej prawo. I wcale nie oznacza, że nie kocha młodszego. Po prostu, czasem może być jej z tego powodu trudno. I o akcpetację takich "nieprawomyślnych" uczuć też warto zadbać.

                      Pozdrawiam
                      Jola
                      • verdana Re: joakal 17.05.10, 22:13
                        Wiesz, to, ze dziecko obiektywnie patrzac nie moze miec psa, nie
                        zmienia w niczym jego uczuć, przeciwnie.
                        Twoja córka ma prawo się martwić, ze psa nie będzie miała. Dlaczego
                        uwazasz, ze jesli cos jest niemozlliwe, to martwić się tym nie
                        wolno? Wielu doroslych ludzi bardzo boleje własnie nad tym, ze
                        czegos bardzo chcą, a jest to dla nich nieosiagalne. Dziecku nie
                        wolno?
                        A marudzenie jest jednym z najbardziej oczywistych przejawów
                        zazdrosci. Nie tylko jako przyciągnięcie uwagi. także
                        jako "marudzenie zastępcze" - dziecku jest zazdrosne, a zwykle tego
                        wprost nie moze powiedzieć.
                      • anik801 Re: joakal 18.05.10, 13:41
                        Tylko,że młodsze dziecko jest z nami dopiero od 6tyg.a ona jest taka
                        od kilku lat;)Ona ma takie etapy-przez kilka dni chodząy ideał(to
                        oczywiście przenośnia),potem coś sobie wymyśli i koniec.Pies jest
                        tematem pojawiającym się co jakiś czas i wiem,że bardzo chciałaby go
                        mieć.Tylko u niej fascynacja jest chwilowa.Ona chciałaby robić
                        wszystko,ale potem szybko ją to nudzi.Akurat jeśli chodzi o brata,to
                        nie spodziewałam się tak pozytywnej reakcji(nie wiem jak będzie
                        potem).Gdy mały płacze sama biegnie do niego i próbuje go "zabawić".
                        Aktualnie tematem też na tapecie(musi mi to powtarzać jak ją
                        napadnie co 15min.)jest jej wyjazd do kolegi(właściwie to są jak
                        kuzyni)i ciągle pyta czy pamiętam,że będzie u niego nocowała.Nie
                        nocuje u nich pierwszy raz,więc nie jest to jakaś super nowość.Ale
                        ona zachwuje się tak jakby nic innego w tym momencie się nie
                        liczyło.Teraz wystarczy,że stałoby się coś co ten wyjazd uniemożliwi
                        i będzie "tragedia życia",będzie płacz,gadanie o tym cały
                        czas,męczenie że musi jechać i koniec.To nie jest zazdrość,bo to nie
                        jest zachowanie które nastąpiło czy nasiliłó się po urodzeniu się
                        brata.
                        • verdana Re: joakal 18.05.10, 15:55
                          Wiesz, Ty jesteś zla na córke, jeszcze zanim zaczyna marudzić. I to
                          w wypadkach, gdy powinnas ją zrozumieć. Jak nie pojedzie na dlugo
                          oczekiwaną wizytę, to pewnie, ze bedzie płacz. I jest oczywiste, ze
                          dziecko w kółko mowi o czyms, na co bardzo czeka.
                          No, ale jeszcze nie placze, ze wyjazd się nie udał, a Ty już to
                          przewidujesz i się nakręcasz.
                          • anik801 Re: joakal 18.05.10, 17:49
                            U niej niestety wszystko jest "długo oczekiwane".Z kuzynką Dominiką
                            widzi się prawie każdego dnia,a jednak jest płacz jeśli nie może do
                            niej iść.A przewiduję,bo znam swoje dziecko.Wystarczy,że wspomniałam
                            iż kolega ma ospę i że nie wiem czy w tej sytuacji nocowanie będzie
                            możliwe.Efekt-płacz i tragedia życia.Nie jestem na nią zła.Po prostu
                            tego typu sytuacje są męczące i tyle.Nie wmawiaj mi czegoś,czego nie
                            odczuwam.Uważam,że zbyt szybko reaguje płaczem.A najgorsze,że częst
                            nie mam żadnego wpływu na sytuację.Jak była chora to płakała,że nie
                            może iść do szkoły.Chodziła i ciągle pytała czy jutro może
                            iść.Tłumaczenie,że bierze antybiotyk i kaszle i nie może iść do
                            szkoły,bo zarazi inne dzieci i jeszcze bardziej się rozchoruje w
                            ogóle do niej nie trafiały.Twierdziła,że musi iść do szkoły i
                            koniec.Ja rozumiem jej rozgoryczenie,ale ile razy można pytać o to
                            samo?
                            • agata01234 Re: joakal 18.05.10, 18:12
                              A mi trochę to wygląda jak jakieś natręctwo. Wiesz... ja miałam
                              bardzo dobry dom, a jednak mam strasznie "lękliwą" osobowość. I
                              takie zachowania, upewnianie się milion razy o różne rzeczy (np.
                              teraz potrafię 5 razy sprawdzać czy wyłączyłam żelazko) dawały mi
                              poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Może idź z małą do psychologa,
                              niech zobaczy czy problem nie jest po prostu w sferze takiej akurat
                              psychiki.

                              Ja nie bardzo rozumiem usilne próby wmówienia autorce, że to ona
                              jest czemukolwiek winna. Kobieta opisała, że nie ulega dziecku i
                              napisała, że zachowanie dziecka jest takie bez względu na to jak ona
                              stawia sprawę, a stale wkręca się jej błędy wychowawcze. Nie można
                              po prostu przyjąć, że dziecko takie jest? Niektóre Panie zachowują
                              sią tak bardzo podobnie do tej małej dziewczynki...
                              • verdana Re: joakal 18.05.10, 18:49
                                Niestety, nie ma tak dobrze. Dom moze być dobry, ale jeśli z
                                dzieckiem od lat są problemy w jednej tylko dziedzinie, to nie ma
                                siły - wina nie lezy tylko po stronie dziecka. Żaden psycholog nie
                                będzie korygował zachowań dziecka, nic nie zmieniając w zachowaniach
                                całej rodziny - tak wlasnie jest.
                                A z postow autorki widać wyrażnie, ze dziecko jest etykietowane,
                                pełni w rodzinie role upierdliwej marudy i trudno sie dziwić, ze po
                                latach takiego postrzegania - takie własnie jest.
                                • agata01234 Re: joakal 18.05.10, 19:25
                                  To proszę o diagnozę na temat mojej osoby, skoro tak łatwo
                                  przychodzi Pani ocenianie sytuacji innych ludzi - jestem marudna,
                                  upierdliwa i lękliwa. Mam normalnych rodziców, którzy nie popelniali
                                  szalonych błędów wychowawczych. Mało tego, nikt mi nie wypominał, że
                                  taka jestem. Żyłam sobie z taką konstrukcją mojej psychiki i jakoś
                                  szło to do przodu. Wobec tego gdzie jest problem?
                                  • doctor.no.1 agata01234 18.05.10, 20:15
                                    hihihi to oczywiste, że nie miałaś super dobrych rodziców, skoro
                                    masz "taką jakąś lękliwą osobowość i np. 5 razy sprawdzasz, czy
                                    wyłączyłaś żelazko" :))))
                                    Natręctwa nie biorą się znikąd :) po prostu jeszcze nie dojrzałaś do
                                    tego, by zauważyć co złego działo się w Twoim domu rodzinnym i jakie
                                    naprawdę było Twoje dzieciństwo

                                    a teraz: zaprzeczaj do woli :)))
                                  • verdana Re: joakal 18.05.10, 20:21
                                    Nie ma rodziców, nie popełniających błędów wychowawczych. Nie ma i
                                    już. To, czy rodzice popełniają błąd widać zazwyczaj obserwując
                                    dziecko, nie rodziców...
                                    największym błędem wychowawczym jest przeswiadczenie, że się go nie
                                    popełnia...
                                    • anik801 Re: joakal 18.05.10, 21:11
                                      Nigdy nie powiedziałam,że nie popełniam błędów.Poza tym moja córka
                                      nie była postrzegana jako upierdliwa i maruda przez wiele
                                      lat.Wcześniej było to postrzegane jako "taki wiek".Po prostu
                                      myśleliśmy,że z tego wyrośnie(wiadomo młodsze dzieci dążą do celu
                                      często poprzez marudzenie,płacz,niektóre przez złość,krzyki i
                                      agresję).U nas nigdy nie było problemu agresji,nigdy nie usłyszałam
                                      od córki jakiejś niemiłej odzywki czy przekleństwa.Ponieważ ogólnie
                                      nie sprawiała problemów wychowawczych więc jej wcześniejsze
                                      marudzenie było przeze mnie usprawiedliwiane-może to właśnie był
                                      błąd.Miałam nadzieję,że po prostu któregoś dnia to minie(i nadal mam
                                      taką nadzieję).Oczywiście jest to wkurzające,ale nie jest to problem
                                      który dezorganizuje nam życie;)Boję się trochę jak to będzie w
                                      szkole.Teraz chodzi do zerówki,ale od września idzie do I klasy w
                                      innej miejscowości.Pytałam jej nauczycielkę czy w szkole też marudzi?
                                      Nauczycielka powiedziała,że jest bardzo uparta i
                                      potrafi "truć".Tylko,że dla tej pani usprawiedliwieniem jest to,że
                                      moje dziecko jest z grudnia,twierdzi ona,że jej syn był też
                                      taki "upierdliwy" jeszcze w I klasie i żeby się tym nie
                                      przejmować,bo taki problem to nie problem.Nie wiem może ja szukam
                                      dziury w całym,ale chwilami ten jej upór i trucie są naprawdę
                                      uciążliwe.Moja teściowa ostatnio powiedziała do mojej córki,żeby
                                      zmieniła temat,bo słuchanie jednego i tego samego robi się już
                                      nudne.Tak więc inni też dostrzegają to "trucie".
                                      • verdana Re: joakal 18.05.10, 21:18
                                        Ależ ja to rozumiem, wiele dzieci ma jakąś skazę w charakterze,
                                        która jest trudna do wytrzymania. Mój syn np. olewał szkołę, mimo
                                        próśb, blagań, pilnowania i psychologów. I wiem, ze to jest okropne,
                                        bo czlowiek czuje się bezsilny - niepotrzebnie odbierasz moje
                                        wypowiedzi albo jako niewiare w problem, albo jako niewiarę w to,z e
                                        jesteś dobra matką.
                                        Sek w tym, ze aby zmienić tego typu zachowania dziecka, zmienić coś
                                        musi w zachowaniu i podejsciu do dziecka cała rodzina. Nigdy nie da
                                        sie tego zrobić tak, aby zmienić dziecko, nie zmieniając siebie. I
                                        pewnych zakorzenionych zwyczajów rodzinnych.
                                        ja bym poszła do psychologa z dzieckiem. Może pomoc. Mnie pomógł
                                        (wprawdze dopiero czwarty, ale i tak było warto). Ale wymagało to
                                        sporo zmian także w moim zachowaniu.
                                        A dlaczego syn był, jaki był i tak zrozumiałam później, gdy sam
                                        został psychologiem i wytumaczył mi, o co chodziło. I okazało sie,
                                        ze miał np. uzasadniony powód, by nie mieć przez większość szkoły
                                        ani jednego zeszytu... Tak bywa, to co absurdalne czasami jest
                                        logiczne.
                                        • anik801 Re: joakal 18.05.10, 22:14
                                          Ja też olewałam szkołę;) Powiedz jak to jest-4 dzieci wszystkie
                                          wychowywane w tym samym domu(te same zasady itd.)i 2 dzieci ma
                                          szkołę w nosie,a dla 2 jest czymś bardzo ważnym.Ja miałam ją w nosie
                                          i akurat jakoś tego nie żałuję,że nie zakuwałam dniami i nocami;)I w
                                          tym samym domu te same dzieci mające te same wzorce-3 z nich ma w
                                          nosie kościół,jedno jest wierzące i praktykujące.I tak sobie
                                          myślę,że chyba na pewne postawy składa się coś więcej niż dom
                                          rodzinny.Pewne cechy charakteru są moim zdaniem wrodzone(oczywiście
                                          wiara lub jej brak akurat nie jest cechą).Myslę,że to wszystko jest
                                          bardziej złożone.Zauważ,że już niemowlę wykazuje pewne cechy
                                          charakteru.To nie jest tak,że wszystkie dzieci rodzą się idealne,a
                                          rodzice mają negatywny wpływ na te biedne istotki.To byłoby zbyt
                                          proste.Wiele razy słyszałam,że dziecko w dniu porodu to "czysta
                                          kartka".Niestety moim zdaniem wiele dzieci jest już "zapisanymi
                                          kartkami" w jakimś stopniu.Kiedyś moje dziecko pewnie mnie "osądzi".
                                          Oczywiste jest,że pewne błedy dostrzega się dopiero po wielu
                                          latach.Moja mama pewne z nich dostrzegła dopiero niedawno(choć ja
                                          mówiłam o tym już 10lat temu).Czasem chyba trudno nam uwierzyć w
                                          to,że coś robimy nie tak.Staramy się ze wszystkich sił,by nasze
                                          dzieci miały dobre i szczęśliwe dzieciństwo,może czasem staramy się
                                          aż za bardzo-co nie zawsze wychodzi na dobre.Czasem cokolwiek nie
                                          zrobimy jest źle.Od roku walczyłam,żeby córka spała w swoim pokoju.
                                          Kładła się u siebie(bardzo niechetnie),a w nocy przychodziła do nas
                                          i tak każdej nocy. Próbowałam różnych metod,a ona wciąż
                                          przychodziła.Od tygodnia śpi u siebie,bez żadnych protestów kładzie
                                          się i nie przychodzi.Jednej nocy gdy przyszła(chyba z
                                          przyzwyczajenia)powiedziałam żeby wróciła do siebie i bez słowa
                                          wróciła do swojego łóżka.Mam nadzieję,że z tym truciem i
                                          ciągłym "jęczeniem" będzie tak samo.Może któregoś dnia stwierdzi,że
                                          nie ma sensu płakać i pytać sto razy o to samo.
                            • Gość: lala mido Re: joakal IP: *.chello.pl 20.05.10, 00:20
                              a ja skomentuję to tak- "jaka matka, taka córka" - ty sie upierasz
                              przy swoim, wydaje mi sie, ze bez nutki refleksji, i twoja córka
                              pewnie też. no skad moze czerpać wzorzec, hmmm?
                              Tyle w temacie.
                              • Gość: ia80 Re: joakal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.10, 15:43
                                a ja do tego wszystkiego dodam, że moja córka zachowuje sie
                                identycznie, jak córka autorki wątku ale nie nazywam tego
                                upierdliwością tylko zdecydowanym charakterem i smieje się, że
                                zostanie kiedyś zawodowym negocjatorem. Przypominam jej poza tym, że
                                odpowiedź już dałam.
                                Mam taką jedną praktyczną radę "z życia wziętą": staram sie nie
                                odpowiadać od razu "tak" lub "nie", tylko rozmawiać- przedstawić
                                moje argumenty, wysłuchać jej zdania (czasem jest ryk, nerwy- to
                                mówię, żeby spokojnie powiedziała swoje zdanie), a potem jest
                                decyzja. I powiem, że często moją pierwszą myślą było "zabraniam!",
                                a po wysłuchaniu córki sama dochodziłam do wniosku, że ona ma rację.
                                I czasem trzeba zaakceptować, że jeżeli dziecko na coś niecierpliwie
                                czeka, to jest uciążliwe, że smutek i żal nie jest tłumiony w srodku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka