Dodaj do ulubionych

Chwalenie - co w nim złego?

31.05.10, 08:40
Przeczytałam w wątku o nieposłusznym 3,5latku, że nie jest pani, pani Justyno
fanką chwalenia? Proszę o rozwinięcie:) Wydaje mi się, że wzmocnienie
pozytywne działa cuda, owszem przyjmuje różne formy, ale odkąd pojawił się na
świecie mój 7miesięczny syn chwalenie córki, zwłaszcza w stylu "Zobacz Jerzyk
jak Lenka pięknie posprzątała", "Jestem z ciebie dumna, bo świetnie zrobiłaś
to czy tamto" czyni cuda. Jasne, że jak ze wszystkim nie można z chwaleniem
przesadzić, ale ja tam chwalić swoje dziecko lubię:)
Obserwuj wątek
    • justyna_dabrowska Re: Chwalenie - co w nim złego? 31.05.10, 09:59
      Chętnie wyjaśnię, bo w tej sprawie moje myślenie się zmieniło... Zmieniło sie
      dlatego, że widzę sama (ale też znajduje potwierdzenie tego w literaturze) że
      "chwalenie" stało się kolejnym sposobem manipulowania dziećmi, wywierania na nie
      wpływu żeby robiły to, czego my od nich chcemy. Oczywiscie wychowanie MUSI byc
      socjalizacją ale tę socjalizację trzeba jednak jakos równoważyć z daniem dziecku
      prawa do rozwoju własnego. Czyli chodzi o jakis rozsądny kompromis między
      rozwijaniem indywidualizmu a uspołecznianiem. No i okazuje się, że chwalenie -
      zamiast wspierać rozwój dziecka- jest jedynie narzedziem socjalizacji, w dodatku
      uzywanym często w sposób mechaniczny (chwalimy każdy rysunek jaki dziecko nam
      przyniesie), tylko dlatego, że wiemy, że "należy" chwalić a nie dlatego, że cos
      naprawdę nas w tym rysunku zachwyciło. Dziecko dostając taką "rutynowa pochwałę"
      przeczuwa że coś jest nie tak i podsuwa kolejne rysunki otrzymując podobna
      informację zwrotną...
      Jasne że wszelkie pozytywne informacje są lepsze od negatywnych ale pod
      warunkiem że sa autentyczne (te negatywne, niestety zazwyczaj SA autentyczne)...
      I jeszcze druga rzecz, takie nieustające chwalenie powoduje że dziecko staje sie
      zależne od zewnętrznej oceny, a nie wyrabia w sobie wewnętrznego systemu nagród
      (dla uproszczenia nazwijmy to przeżywaniem satysfakcji). I wtedy cokolwiek
      zrobi, chce usłyszeć od otoczenia, że to co zrobiło jest swietne, bo samo tego
      nie czuje.
      Warto zauważać to co konstruktywne, warto dawać dziecku informacje pozytywne ale
      przede wszystkim trzeba je traktowac serio i pomagac rozwijac wewnętrzna siłę:)
      Mam nadzieję, że teraz moja uwaga dot. chwalenie jest jasniejsza?
      pozdr
      j
      • verdana Re: Chwalenie - co w nim złego? 31.05.10, 12:30
        jesli chwalenie czyni cuda, to nie jest już chwaleniem - jest metodą
        wychowawczą, mającą skłonić dziecko do określonych zachowań. Trzeba
        brać pod uwagę, ze dziecko po pierwsze - uzaleznia się od pochwał,
        po pewnym czasie sa one banalne, trzeba czegos więcej. A poza domem
        tych pochwał wcale dużo nie będzie - ja sobie dziecko poradzi, skoro
        główną motywacją były pochwały.
        Poza tym stałe pochwały albo są totalnie niesprawiedliwe, chwalimy
        za wszystko, albo też, co gorsza brak pochwały staje się karą. Po
        pewnym czasie dziecko jest zatem częściej karane brakiem nagrody,
        niż nagradzane - zresztą za specjalne osiągnięcia nie ma już jak
        nawet dziecka nagrodzić, pochwały są dla niego normą.
        Jestem zdania, ze chwalić nalezy za coś, nie ot tak - aby dziecko
        bardziej sie starało.
        • zielonatosia Re: Chwalenie - co w nim złego? 31.05.10, 20:19
          jak dla mnie chwalenie ad hoc , za wszystko jak leci jest bez sensu, zapewne też
          dziecko uzależnia i daje fałszywy obraz świata, ale nie chwalenie wtedy gdy
          zasłużyło jest też niesprawiedliwe i krzywdzące. No cóż w pokoleniu moich
          rodziców królował "zimny krytycyzm", co zresztą teraz obserwuję u moich
          koleżanek po fachu, wolą zrugać klasę za napisanie kiepsko testu niż pochwalić
          za świetny wynik , to niestety bolączka nauczycielska.
          Dziecku czasem wystarcza "świetnie to zrobiłeś" , jeśli oczywiście to zrobi
          świetnie:)
        • Gość: gosc Re: Chwalenie - co w nim złego? IP: *.gdynia.mm.pl 31.05.10, 21:05
          chyba przestane wchodzić na gazeta.pl bo im więcej wątków czytam, tym gorzej się
          czuję ;), pranie mózgu :)
          • justyna_dabrowska Re: Chwalenie - co w nim złego? 01.06.10, 10:30
            Bo nikt Pana/Pani nie chwali?
            ;-)
            • Gość: gosc Re: Chwalenie - co w nim złego? IP: *.gdynia.mm.pl 01.06.10, 22:06
              nie.. raczej dlatego, że specjaliści co i rusz zmieniają zdanie, ale mniejsza o
              to :), nie rozumiem co złego jest w chwaleniu dziecka, które przychodzi i z
              zachwytem pokazuję coś co samo zrobiło, dajmy na to nawet jeśli samo tańczy i
              podskakuje w rytm muzyki i woła "mami paa" ( w wolnym tłumaczeniu mamo patrz),
              czy w takim wypadku mam dziecku odpowiedzieć zwyczajnie "widzę" i nie mogę
              pochwalić, bo... no właśnie bo co? bo kiedyś w życiu ktoś powie, że sorry ale
              jednak nie tańczysz tak pięknie jak mówi Twoja mama? Do mnie kompletnie nie
              przemawia ta metoda... Oczywiście nie chce urazić, ani podważyć niczyich
              kompetencji, proszę mi uwierzyć, natomiast nie widzę sensu, chwalenia dziecka
              tylko w wybranych momentach/chwilach. Moim zdaniem to kolejny trend, który znowu
              minie. Ja byłam wychowywana w atmosferze pochwał, jakoś nigdy nie stała mi się
              krzywda, gdy poza domem usłyszałam, coś niekoniecznie pozytywnego :). Ja z
              autopsji wiem, że pochwały mają wpływ na to jakimi ludźmi się stajemy, na naszą
              pewność siebie. A już to, że przez chwalenie manipulujemy dziećmi wydaje mi się
              nieco przykoloryzowane. Owszem chwalenie ma skutek taki, że dziecko będzie
              dążyło do zachowań, które są nagradzane słowami: "świetnie Ci się to udało",
              natomiast manipulacja? To lekkie przegięcie. W takim wypadku samo wychowanie i
              wyznaczanie jasnych granic, też jest manipulacją? No bo przecież, pokazujemy
              dziecku jakie zachowania skutkują pozytywną opinią u rodzica a jakie nie. Tak
              samo, sprawa, którą Pani poruszyła - rysunki. Uważam, że dziecko należy chwalić
              za KAŻDY rysunek zrobiony dla nas, nie zależnie od tego czy jest olśniewający,
              czy zwykły. Natomiast właśnie w zależności od tego jak dobry owy rysunek był
              pochwałę można dostosować, tj. zamiast "ładny rysunek, dziękuję bardz"
              powiedzieć " ten rysunek jest wyjątkowo piękny, napracowałeś się". No to chyba
              tyle z mojej strony.

              Mam nadzieję, że mój post nikogo nie uraził, proszę mi wierzyć, nie taka moja
              intencja :), chcę to podkreślić, gdyż boję się, że po moim poście wybuchnie fala
              odpowiedzi negatywnych, szukających tzw. dziury w całym. Więc z góry
              przepraszam, jeżeli ktoś poczuje się urażony.
              pozdrawiam
              • verdana Re: Chwalenie - co w nim złego? 01.06.10, 22:12
                Nie rozumiesz - dziecko trzeba pochwalić, jesli coś robi dobrze, a
                malutkie także wtedy, gdy jest z siebie dumne. Nie nalezy jednak
                chwalić rutynowo za kazdą zrobiona rzecz, ani uzywać chwalenia do
                tego, aby dziecko robilo zawsze to, co chcemy.
                Co innego pochwalić dwulatke, ze pieknie tańczy (o ile nie chwalimy
                jej za kazdą rzecz , jaka zrobi), a co innego chwalić za kazdy
                występ taneczny 7-latke, chocby wcale się nie starała.
                Jeśli dziecko dąży do tego, by robić głównie to, za co spotyka go
                nagroda, to moze być to w przyszłym zyciu niebezpieczne. Człowiek
                powinien umieć zrobić coś, za co nagroda go nie spotka, a nawet coś,
                za co zostanie zganiony.
                • Gość: gosc Re: Chwalenie - co w nim złego? IP: *.gdynia.mm.pl 02.06.10, 16:17
                  w takim wypadku moje pytanie brzmi, co źle robi autorka "zielonatosia"? Jej
                  dziecko nie ma w końcu 7 lat tylko z tego co wywnioskowałam 3,5 i nie chwali jej
                  od tak, tylko po prostu, dziecko zrobić coś ok dostanie pochwałę, ja w dalszym
                  ciągu nie rozumiem co w tym złego? No i jak to się ma do manipulacji dzieckiem?
                  To moim zdaniem jest lekkie nadużycie tego słowa
              • Gość: reni_78 Re: Chwalenie - co w nim złego? IP: *.147.43.87.nat.umts.dynamic.eranet.pl 02.06.10, 15:45

                > Ja byłam wychowywana w atmosferze pochwał, jakoś nigdy nie stała
                mi się krzywda, gdy poza domem usłyszałam, coś niekoniecznie
                pozytywnego :)


                no, to fajnie : )
                u mnie było odwrotnie : (

                Rodzice wychodzili z założenia, że życie jest brutalne, i trzeba
                mnie na to przygotować... obcy prawdy mi nie powie, szybciej się
                odwróci... poza tym bardzo ważne było, co powiedzą ludzie... kanony
                wyuczone musiały być...

                na zewnątrz więcej zbierałam pochwał niż w domu, byłam bardziej
                doceniana, konstruktywnie krytykowana... Rodzice uważali, że te
                pochwały, to ich zasługa, bo wyuczyli mnie wyżej wymienionych
                kanonów... i bardziej przykręcali śrubę... nie ważne było, że na
                30osób w klasie było 20dwój, 8trójek, w tym moja, jedna czwórka,
                jedna piątka... ważne było, że można jednak ponad tą tróję...

                i też krzywdy swojej nie widziałam... Rodzice
                mówili: 'będziesz miała swoje dzieci to zrozumiesz'... szczerze
                mówiąc, ich system wychowania rozumiem coraz mniej!, za to Teściowa
                jest bardzo bliska memu sercu : )



                ja po ulicy idę z dziecięciem śmiesznymi krokami, a w wąwozie bawię
                się w kucanego berka - podobno matce takie rzeczy nie przystoją, bo
                co ludzie powiedzą... może: szkoda, że ja nie umiem / nie mam odwagi
                tak się bawić ze swoim dzieckiem ??? a jak sobie nawet pomyślą, że
                głupia jestem, to ich sprawa, a nie moja! ważne, że moje dzieci
                zadowolone, a inne dołączają się radośnie do zabawy


                chwalę, ale staram się nie robić tego nagminnie
                nie pochwalę byle czego, byle jak, byle by było, rutynowo
                jeśli nie jestem zadowolona, mówię
                jeśli dziecko jest z siebie dumne to różnie bywa - można być
                dumnym z tego, że w końcu dopadło z zaskoczenia i popchnęło
                tego Kolegę, który zawsze popycha inne dzieci - wtedy mówię, że mnie
                się to nie podoba, ale po cichu jestem zadowolona, że dziecko
                ma do mnie tyle zaufania, że mówi mi takie rzeczy

                nigdy nie zapomnę, jak bardzo chciałam chodzić na tańce, niestety,
                moi Rodzice nie mieli tyle czasu, by mnie tam zaprowadzać, czekać i
                odbierać - chciałam im pokazać, tak po dziecinnemu, że zasługuję na
                to - w jakimś 5-10-15 czy innym teleranku podpatrzyłam układ
                taneczny, który ćwiczyłam w każdej wolnej chwili - po występie
                usłyszałam zwyczajne 'śmiesznie to wygląda, jak ktoś nie umie
                tańczyć', spokojne wzruszenie ramionami i wyjście z pokoju - to miłe
                nie było! - dlatego zawsze chwalę dzieci, nawet za barachło, jeśli
                widzę, że włożyły w to całego siebie
                • Gość: gosc Re: Chwalenie - co w nim złego? IP: *.gdynia.mm.pl 02.06.10, 16:12
                  i dokładnie o to mi chodziło ;) stąd nie widzę racji teorii Pani Justyny :)

                  a dodając od siebie,a propo zabawy, kiedyś od jakichś obcych ludzi usłyszałam,
                  że matka powinna być stateczną osobą i nie może sobie pozwolić na wygłupy z
                  dzieckiem, bo to rola ojca, matka ma wychowywać a nie się bawić, ale jakoś mnie
                  to nie przejęło i dalej wariowałam z córeczką
                  • reni_78 Re: Chwalenie - co w nim złego? 02.06.10, 16:42

                    moja Koleżanka usłyszała, że nie wypada jej już w spodniach
                    chodzić... ani w niczym co odkrywa kolana lub ramiona...
                  • verdana Re: Chwalenie - co w nim złego? 02.06.10, 17:15
                    Wysmianie dziecka, ktore się staralo - to świństwo i porazka
                    wychowawcza. A z drugiej strony chwalenie dziecka za wszystko co
                    zrobi - to po prostu dwaluacja pochwał. Dziecko wie wtedy, ze za
                    kazdy przyniesiony rysunek pochwała się nalezy i trudno wtedy
                    cieszyć się z prawdziwej, "nierutynowej" piochwaly, bo niknie ona
                    wśród tysiąca innych. Dziecko nawet nie wie, co robi tak sobie, co
                    dobrze, a co doskonale.
                    Moi rodzice chyba zachowywali stosowny umiar - i dlatego, gdy raz,
                    jedyny raz w zyciu ojciec pochwalił mnie "bardziej" -
                    powiedział "Jestem z ciebie naprawde dumny" - to slowa te jeszcze po
                    trzydziestu paru latach cieszą. Gdy matka na pewną moją uwagę
                    powiedziała "Masz 100% racji, ale absolutnie nie rozumiem, jak
                    możesz w tym wieku o tym wiedzieć" - to pamietam równie długo.
                    Rodzice chwalacy automatycznie, za wszystko odbierają moc pochwałom..
                    A z wyglupianiem się z dzieckiem nie ma to absolutnie nic wspólnego.
                    • mama303 Re: Chwalenie - co w nim złego? 08.08.10, 08:59
                      verdana napisała:

                      > Moi rodzice chyba zachowywali stosowny umiar - i dlatego, gdy raz,
                      > jedyny raz w zyciu ojciec pochwalił mnie "bardziej" -
                      > powiedział "Jestem z ciebie naprawde dumny"

                      W sumie to jakoś smutne :-(.
                      Musiał być naprawdę oszczędny w chwaleniu.
              • Gość: nana manipulacja ma miejsce wtedy gdy IP: *.chello.pl 03.06.10, 09:45
                chcemy cos od dziecka uzyskac. ZTo zalezy od NASZYCH intencji. Bo
                chwalenie moze byc autentyczne pod wartunkiem, ze to co zrobilo
                dziecko nam sie szczerze podoba. Dzieki takim komunikatom dziecko
                bedzie potrafilo wyrazac wobec innych podobne komuniakty, no i
                nabierze pewnosci siebie niejako. brak takich wzmiocnien tez oslabia
                wiare we wlasne sily, bo jak ciagle slyszy, zle, nie podobało mi sie
                i nie ma pochwaly, to bedzie dazylo by ja miec (bo będzie mu
                zalezało, by byc pozytywnie postrzeganym i akceptowanym przez
                własnych rodziców) i dopiero wtedy pochwala bedzie nagroda, a jej
                brak kara, w zwiazku z tym uzalezni sie od oceny, bo wciaz
                bylo "oceniane" (negatywnie). oczywiscie wszystko nalezy robic
                rozsadnie.
              • klarci Re: Chwalenie - co w nim złego? 05.06.10, 00:09
                a teraz wyobraź sobie, że Twoje dziecko ma prawdziwy talent
                plastyczny, czy poprzez mówienie mu ciągle "ślicznie" nie zabijasz
                czegoś?
                owszem, można powiedzieć, napracowałeś/łaś się, dziękuję, o, to dla
                mnie, jak miło, a co chciałeś/aś pokazać na rysunku, o widzę, że
                świetnie radzisz sobie z kredkami, a może namalujemy coś razem
                farbami, bo to nam słabiej wychodzi, itp. to jest rozmowa,
                wzbudzanie ciekawości. nikt nie mówi, żeby czepiać się, dlaczego
                niebo jest różowe, a nie niebieskie, mówić, e tam ten rysunek jest
                bez sensu, ja tu nic nei widzę. tylko, żeby nie powtarzać jak zdarta
                płyta "ślicznie" - ja to tak rozumiem.
                dobrze rozumiem?
                • hovawartka Re: Chwalenie - co w nim złego? 05.06.10, 14:03
                  ja jestem dzieckiem pochwał i bardzo mi trudno znieśc krytykę.
                  Krytyka mnie demotywuje, nie mam woli walki "a ja wam jednak
                  pokażę!", natomiast pochwalona od razu dostaję skrzydeł i chce mi
                  się pracować dalej.

                  Ale wyczuwam też nutę nieszczerości w nadmiernych pochwałach, to
                  przegięcie w druga stronę. Moja mama już wołała "ślicznie" zanim
                  pokazałam jej rysunek, do dziś mówi "mm, jaką pyszną zupę
                  ugotowałaś" nawet bez próbowania choćby jednej łyzki. I to trochę
                  wkurza;)

    • Gość: domza2 Re: Chwalenie - co w nim złego? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 01.06.10, 11:18
      Chwalimy z mężem naszą roczną córeczkę za drobne osiągnięcia w
      nauce mówienia, chodzenia, nowe postępy. Robimy to szczerze, bo
      wiadomo- zachwycają nas te dziecięce postępy, na jej miarę przecież
      są to kroki milowe. Zauważyłam, że córka szczególnie chetnie zajmuje
      się tym, co u niej pochwaliłam. Np. ostatnio z lubością bawi się
      przyczepianiem magnesów na lodówkę, bo pochwaliłam, jak sprytnie
      łapki bawią się małymi magnesikami i sprytnie je przyczepiają.
      Próbuje "przyczepić" na lodówce inne przedmioty, np. czapeczkę, a
      więc te pochwały skłoniły ją do eksperymentów. Czy już manipuluję?
      Bo nie pochwaliłam innych zabaw i córka mniej się w nie angażuje?
      Uczy się ode mnie oceny własnych posunięć, że coś robi sprytnie,
      szybko, dobrze. Ja byłam dzieckiem krytykowanym. Pochwała była
      rzadkością. W kwestii zawodowej zaszłam daleko, można powiedzieć,
      ale samoocena była tragiczna, leczyłam też nerwicę. Gdzie więc jest
      złoty środek? Nie chciałabym rozpieścić córki, uzależnić od pochwał,
      ale chwalę, bo chcę by wiedziała, że widzę, obserwuję i cenię jej
      wysiłek, nowe osiągnięcia.
      • justyna_dabrowska Re: Chwalenie - co w nim złego? 01.06.10, 12:25
        Złoty środek znaleźć niełatwo zwłaszcza jesli samemu miało się wzorce których
        nie chce sie pwoielać - wtedy zazwyczaj "znosi nas" nieco za bardzo w przeciwnym
        kierunku...Sądze że ważna jest autentycznośc czyli okazywanie dziecku - szczere
        - zachwytu z tego że jest a niekoniecznie jakie jest i wczuwanie się w jego
        perspektywę bo wtedy ten zachwyt o wiele łatwiej nam przychodzi - wystarczy że
        posłuchamy swojej empatii. Wiemy wtedy że zrobienie czegoś co jeszcze przed
        chwila było niemozliwe jest zachwycające:)

        pozdrawiam

        jd
        • Gość: domza2 Re: Chwalenie - co w nim złego? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 02.06.10, 13:48
          Pani Justyno, no właśnie, tego się boję najbardziej, przegięcia w
          drugą stronę...
          • mamapodziomka Re: Chwalenie - co w nim złego? 06.06.10, 11:47
            A moim zdaniem jeszcze wazniejsze od tego ile, jest jak chwalic. Jezeli przy
            kazdym rysunku automatycznie powtarzamy "super", "sliczne", "ekstra" tylko
            rzuciwszy okiem na dzielo, to takie pochwaly zdewaluuja sie imho blyskawicznie i
            beda jedynie wyrazem tego, ze mame niespecjalnie interesuje to co ja robie.

            Lepiej chyba skomentowac rysunek "o! rycerz wjezdza do zamku na koniu!" albo
            "slonko naprawde ci sie udalo, az czuc cieplo". To niekoniecznie musi byc
            pochwala sensu stricte, najczesciej wystarczy komentarz, wyraz tego, ze
            interesuje mnie to co dziecko robi. I chyba zwlaszcza przy troszke starszych
            dzieciach lepiej poprosic o przyjscie jeszcze raz za 10 minut, niz automatycznie
            chwalic bez zbytniego zainteresowania, bo akurat zupa w garnku kipi ;)

            Z drugiej strony brak zainteresowania tez bywa zabojczy. Moja corka (jest w
            pierwszej klasie) rok zaczela z olbrzymia motywacja i bardzo chetna do pracy.
            Niestety trafila na bardzo kiepskie nauczycielki, ktore nawet nie rzucaly okiem
            na to co robia dzieci, w zaden sposob nie angazowaly sie i motywacja spadla do
            zera w ciagu kilku miesiecy. Skoro pani jest wszystko jedno to mnie tez :( Ech,
            teraz ja musze ponosic konsekwencje i starac sie jej motywacje przywrocic (po
            wakacjach idzie do innej szkoly - niestety wczesniej nie dalo sie jej przeniesc).
    • mskaiq Re: Chwalenie - co w nim złego? 06.06.10, 10:39
      Mysle ze sa dzieci ktore nalezy chwalic, szczegolnie te z niska
      samoocena i nie potrafiace jej zmienic.
      Wiele dzieci nie wymaga chwalenia, bo same chetnie angazuja sie w
      rozne dzialalnosci i osiagaja dobre rezultaty.
      W takim przypadku chwalilbym to co zostalo zrobione, np pieknie
      namalowane, posprzatane, itp.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • Gość: Aurelija Re: Chwalenie - co w nim złego? IP: *.181.10.127.nat.umts.dynamic.eranet.pl 07.08.10, 16:07
      A czy mam chwalić swojego 3 letniego syna za
      rysunki w przedszkolu? Jest na serio bombowym
      facetem, który... Nie potrafi usiedziec w
      miejscu. Prace plastyczne w jego wykonaniu są
      na poziomie rocznego dziecka ;P zupełnie mi
      nie zależy na tym żeby ładnie rysowal. Ma
      Milion innych talentów. Tylko zastanawiał się
      Co robić jak mały codziennie przynosi mi jakiś
      obrazek z przedszkola? Zazwyczaj chwalilam.
      Ostatnio mówię, ze chyba słabo się postarał ;)
      • hovawartka Re: Chwalenie - co w nim złego? 07.08.10, 23:37
        Aurelija, wystarczy, że zainteresujesz się rysunkiem, zapytasz o coś
        na obrazku, nie trzeba nieszczerze chwalić ani przesadnie dołować.
        • mama303 Re: Chwalenie - co w nim złego? 08.08.10, 08:55
          hovawartka napisała:

          > Aurelija, wystarczy, że zainteresujesz się rysunkiem, zapytasz o
          coś
          > na obrazku, nie trzeba nieszczerze chwalić ani przesadnie dołować.

          A dziecko często domaga się oceny wprost.
          Ja uważam że chwalenia nigdy za dużo, dom rodzinny to jest takie
          miejsce gdzie powinno się czuc akceptację. Dużo akceptacjii.
          Tymczasem raczej wolimy skrytykować, boimy się chwalić żeby w piórka
          nie obrosło.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka