Gość: Asia
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
12.08.10, 09:51
Syn zawsze bał się głośnych rzeczy : wiertarka u sąsiadów, autobus, wsiadanie
do obcego samochodu (np. taksówka gdy nasz samochód się zepsuł - bo będzie
głośno), większość z tych lęków powoli przezwyciężył, albo tak mi się
wydawało, mamy już za sobą kilkanaście przejazdów autobusem, raz pociagiem.
Ale od pewnego czasu młody znowu się boi. Mieszkamy przy dość ruchliwej ulicy,
i by dojść do parku musimy przejść chodnikiem tej ulicy ok. 30 m., a syn w tym
czasie co chwila się odwraca i sprawdza czy nie nadjeżdża tir - bo będzie głośno.
Fascynują go pociągi i prosi żeby gdzieś pojechać pociągiem. Zaplanowalismy na
piątek wyjazd do W-wy, i wczoraj poszliśmy na dworzec żeby sprawdzić rozkład,
a później syn chciał zobaczyć pociąg który zaraz miał przyjechać, poszliśmy na
peron, pociąg nadjeżdżał syn złapał mnie za rękę, rękę miał lodowatą i mu się
trzęsła, spojrzałam na niego a on cały się trząsł.
To chyba nie są lęki rozwojowe, boję się jutrzejszej wyprawy, czy warto
jechać, a może jednak taki stres nie jest wskazany.
Dodam, że syn bardzo chce jechać pociągiem, od początku wakacji o niczym innym
nie mówi, a wszystkie jego pluszaki codziennie gdzieś wyjeżdżają.
Poradźcie co mam robić