ewa_no
28.03.11, 22:28
Nie wiem od czego zacząć, ale może się uda.
Moje dziecko ma 3,5 roku i od ładnych kilku miesięcy ma niekończącego się dołka.
Dołek jest w domu - w przedszkolu jest wesołym, energicznym dzieckiem, nie zawsze grzecznym, ale wszystko do opanowania. Natomiast jak tylko przekraczamy po południu próg mieszkania - zaczyna się dołek. Nieraz już na wstępnie nie ma ochoty się rozebrać, mówiąc ze smutną miną, że "tu zostaje" (będzie siedział w przedpokoju). Nawet jak wejdzie dalej, to zaraz mamy kolejny problem - nie ma ochoty jeść, nie ma ochoty myć rąk itp. Jego głównym stwierdzeniem, które powtarza jest "długo spać", kiedy mówię, że jeśli jest zmęczony, to niech się położy - dziecko mówi "długo spać na podłodze". Na to mówię, że ok, możemy rozłożyć poduszki i może się położyć... Dziś rozłożyliśmy poduchy na podłodze - była histeria, że "tak nie chcę". Stwierdzenie "długo spać" prześladuje nas non stop. W każdej sytuacji niezadowolenia jest "długo spać". Kiedyś się wściekłam, rozłożyłam łóżko, przebrałam go i wsadziłam do łóżka. Spania nie było, tylko histeria. Już wiemy, że nie chodzi tu o faktyczne spanie, ale są to jakieś dziwnie zestawione słowa wyrażające aktualny stan uczuć.
Poz tym - kiedy mówię, że np. pojedziemy do parku, albo na plac zabaw - pomimo, że wiem, że sprawiłoby mu to radość, to moje dziecko zdołowane mówi, że "ja nie chcę, ja zostanę sam w domu". Chwilami ciężko sprawić mu jakąś radość, do wszystkiego potrafi zniechęcić.
Jest smutnym dzieckiem, poważnym. Kiedyś (około roku temu) miał nagłe napady histerii, wściekłości, wrzeszczał, piszczał - ale przeszły, i to w zasadzie nie wiadomo kiedy. Nie ma u niego wygłupów, śmiechu z drobiazgów. W przedszkolu jest normalnie, tzn zachowuje się jak normalny 3-latek. Coś dziwnego dzieje się z nim w domu. Myślałam, że może ze zmęczenia (w przedszkolu leży na leżaku, ale nie zasypia), ale w weekendy jego nastrój się nie zmienia (tzn jest raczej zdołowany). Niestety lubi ciemne kolory, odkąd zaczął rysować (kredki odkrył jak miał około 1,5 roku) uwielbia kolor czarny. Jak się go pytam o ulubione kolory - wymienia czarny, brązowy, nieraz szary. Kiedyś był jeszcze biały, ale już teraz nie.
Jak był mały bardzo bał się zasypiać. Jak szliśmy do spania, nie można było powiedzieć,że idzie spać, "szliśmy czytać książeczki". Teraz to już minęło, ale nie wiem, czy nie wiąże się z tymi doświadczeniami to ciągłe stwierdzenie "ja chcę długo spać".
Kilka razy (też jak był mały) obudził się krzycząc, płacząc, miał otwarte oczy, ale nie było z nim żadnego kontaktu. Bardzo trudno było go uspokoić. Było tak może ze 3-4 razy.
Czytałam o zaburzeniach sensorycznych - zaczął bardzo późno mówić (jak miał 3 lata), panicznie boi się obcinania paznokci u nóg, (u rąk nie ma żadnego problemu), nad morzem na plaży nie lubi chodzić boso, nie lubi mycia głowy, nie jest dzieckiem, które lubi się przytulać, ściska raczej mocno, (nieraz podbiegnie, żeby ścisnąć np moją rękę z całej siły i z powrotem biegnie się bawić). Ale bardzo dobrze liczy (do 15 albo i więcej), zna świetnie wszystkie literki, lubi rysować, malować, uwielbia malowanie farbkami - palcami...
Ciężko nam się też rozmawia. Długo nie mówił, więc czekałam na te nieprzerwane słowotoki z utęsknieniem. Ale teraz zauważyłam, że w przedszkolu mówi, a w domu nie koniecznie. Nie opowiada o przedszkolu, o kolegach, jak pytam, to nie zawsze uzyskam odpowiedź, a jeśli odpowie to krótko, zdawkowo. Nieraz zapyta "dlaczego...", ale rzadko. Prawie ciągle się też buntuje. Nie ma ochoty się ubrać, zjeść itp.
Z ulubionych zabaw - wszystko co wiąże się ze śmieciarkami, koszami, sortowaniem śmieci itp. I nad śmieciarkami - zabawkami spędzić potrafi godziny. Kiedy mam wyrzucić np. pudełko po syropie - synek mi go zabiera, mówiąc, że to będzie jego kolejny kosz. Oczywiście uwielbia oglądać śmieciarki na YouTubie.
Poza tym w mniejszym wymiarze - rysowanie. Klocki układa- ale tworzy raczej "domy" dla śmietników :) Lubi pracować nad książeczkami (kolorowanie, naklejki, liczenie, pisanie).
Nie wiem jak mu pomóc, czasu nie ma w domu za wiele - pracujemy, dorabiamy, pomocy ze strony rodziny brak (nie ma możliwości, żeby ktoś nam np. został z dzieckiem). Ale wiem, że tracę dziecko, tracę kontakt z nim i serce mi pęka. Nie wiem, jak sprawić, żeby był normalnym, radosnym 3-latkiem.