dziecięce bójki

05.03.12, 10:23
Witam serdecznie i proszę o pomoc w rozpracowaniu następującego problemu. Mam wesołego i żywiołowego synka (4, 5). Syn ma kolegę z przedszkola, z którego mamą zaprzyjaźniłyśmy się. Mama kolegi twierdziła,że mój syn jest najlepszym przyjacielem jego,ze tamten tylko o nim i o nim, wszystko z nim chce robić. I tak to się zaczęło. Sęk w tym,że mój najwyraźniej preferuje inne towarzystwo w przedszkolu chociaż kolegę Adasia też lubi. Problemem są dla mnie wspólne wyjścia np. do teatru gdzie młodzi usiłują sobie dowalić. Z mojej subiektywnej (wiadomo) strony wygląda to tak,że mój dźga go i zaczepia dla zabawy a tamten w odwecie albo chlast w twarz albo kopniak albo ugryzienie. W przedszkolu raz go dotkliwie podrapał. Broni się tak całkiem serio. Mój się nie zraża i dalej swoje chociaż mnie to przeraża chyba wolałabym żeby się wzięli za bary i pokotłowali a tak widzę pewną nierówność. Nie chcę tu wybielać syna, ale sytuacja jest dla mnie kłopotliwa. Jak mam podejść do sprawy, bo sytuacja robi się sztuczna i niezdrowa tzn. odciągamy od siebie chłopaków. Powiem wprost,że nie lubię patrzeć jak mój syn dostaje w twarz, ale nie wiem czy to tamten przesadza z tą obroną (przecież się znają i podobno lubią) czy ponieważ mój prowokuje to pozwolić mu zebrać konsekwencje. Mam drugiego syna 10 m-cy i wiem, że bójki szczególnie chłopaków są czymś normalnym. Chociaż może jako kobiecie trudno mi stać i patrzeć na to. Może ktoś mnie rozumie?



    • triss_merigold6 Re: dziecięce bójki 05.03.12, 11:22
      Rozumiem. Rozdzielać, uspokajać i po uspokojeniu dopuszczać towarzystwo do siebie. Im będą starsi tym bójek będzie mniej, a więcej okresów względnie zgodnej zabawy. Mój syn ze swoim najlepszym kolegą prał się w przedszkolu równo i jednocześnie błagał ze łzami w oczach, żeby kolegę zaprosić do domu lub żebyśmy go odwiedzili. D Jak się spotykali na gruncie domowym to na godzinę zabawy przypadało jakieś 15 minut kłótni i przepychania się, potem foch, rozdzielenie, pogodzenie się i powrót do zabawy.
    • aiczka Re: dziecięce bójki 05.03.12, 11:31
      Myślę, że przyda się wprowadzenie "kodeksu honorowego". Tzn. można się bić, ale nie wolno gryźć, drapać, ciągnąć za włosy, bić w głowę, twarz, szyję, brzuch i poniżej pasa. Bo to jest niehonorowe (a częściowo powoduje realne zagrożenie). Mało kto chce być niehonorowy (zwł. że jest dość prawdopodobne, że dzieci zaczną nawzajem potępiać swoją niehonorowość).
    • agnieszka.z.lodzi Re: dziecięce bójki 05.03.12, 12:18
      Wytłumacz synowi, że skoro zaczepia to tamten się broni. Bo Adaś nie wie, że Twój syn żartuje. Że jak ktoś się lubi, to nie bije. I jeśli nie przestanie go prowokować do obrony, to nie będą się bawić. Powiedz to przy Adasiu, żeby i on zrozumiał intencje syna. A Adasiowi powiedz, że na dźgnięcie może oddać tym samym, nie musi od razu strzelać w twarz czy kopać. I jesli nie zaczną rozmawiać, komunikować się i bawić normalnie, tylko ich zabawa będzie kończyć się bójką, to to jest bez sensu i nie będą się spotykać. Bo Tobie jest przykro, że jej syn jest bity, i mamie Adasia też jest przykro. I im nawzajem jest przykro.
      Ostatecznie zapowiedz obojgu konsekwencje i się ich trzymaj, choćby do pierwszego mocnego zatęsknienia.
Pełna wersja