Gość: sabeth
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
19.04.12, 12:33
Moja córka ma 7 lat i chodzi do pierwszej klasy. Dobrze się rozwija. Kiedy kończyła swoje przedszkole panie oceniały ją jako "w sam raz", nie sprawiała żadnych kłopotów, była ciekawa świata, pomocna itd. Córka była w przedszkolu bardzo zaangażowana w sport (jej przedszkole brało udział w wielu zawodach i imprezach sportowych), duch rywalizacji był jej naprawdę bardzo bliski, do tego była i jest niesamowicie sprawna fizycznie. Rozważaliśmy dla niej klasę sportową, odpuściliśmy jednak ten pomysł, biorąc pod uwagę, że około dziesięć godzin wuefu może być zbyt obciążające dla dziecka, zakładając też, że zawsze można znaleźć dziecku dodatkowe zajęcia ruchowe pod szkołą. Wybraliśmy zwykłą klasę, dodatkowo po lekcjach córka chodzi na harcerstwo i basen (1 godzina dodatkowa), basen ma też w szkole). Na ostatniej wywiadówce dowiedziałam się, że jeśli jej ocenom nie można nic zarzucić, tak córka przejawia pewną nadaktywność, nadpobudliwość ruchową, jakby była niewyżyta, a przez to czasem kręci się na lekcji, przeszkadza pani w prowadzeniu lekcji. Zastanawiam się teraz czy nie było błędem, że nie wybraliśmy tej klasy sportowej, może rzeczywiście brak córce tego ruchu, zmęczenia fizyczngo? Pani doradza zwiększenie dodatkowych zajęć sportowych, na przykład dodatkowy basem pod okiem trenera czy szermierkę. Przyznam, że trochę się tym wszystkim zmartwiłam. Czy to taki etap rozwoju czy powinnam coś jeszcze zrobić?