5 lat- strach przed owadami

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.12, 14:34
Witajcie,
zaczela wie wiosna, bzyczą muchy, pszczoly i komary, no i mamy problem...

Moja 5 letnia corka w tym roku zaczela niemal panicznie bac sie wszystkich spotykanych na swojej drodze owadow.
Prosi o sprzatniecie kazdej najmnieszej muszki, mrowki, rzuca z krzykiem zerwanego mlecza, w ktorym zauwaza czarnego zuczka, a osa i pszczola wprawiają ją w przerazenie, nawet jak lata 5-6 metrow dalej i od razu chce isc do domu.

Raz, ze szkoda mi jej, ze tak sie meczy, a a dwa- zaczyna nam to dezoorganizowac spacery, z ktorych nie chce rezygnowac, bo jest jeszcze mlodsza corka.

Za to ją rozmiem doskonale, bo sama nie przepadam za owadami (choc jestem biologiem), nie potrafie no rozdeptac owada (nie to, zeby mi bylo szkoda, tylko brzydzę się),nie lubie ich dotykac, kaze mezowi sprzatac kazdego pająka w sypialni i kazdą cme, ktora wpadla do pokoju i jako dziecko - tak samo balam sie robali i owadów.
Do dzis pamietam, jakim koszkarem byla wycieczka autokarem, w ktorym latala osa, i jak na wsi u babci w upalne noce chowalam glowę pod kołdrę zalewalac sie potem, bo slyszalam, ze lata cma i nie chcialam, by mi na glowie usiada.

Od razu dodam, ze od samego poczatku pilnowalam, by nie przekazac tego lęku corce.
nie okazywalam przy niej tej niecheci do owadow, nawet staralam sie wzbudzic zainteresowanie, wyczulilam tylko, ze niektore owady mogą użądlic i nie droczymy sie z pszczolami, osami, szerszeniami i pająkami. Tlumacze, ze jak my ich nie ruszamy i nie mamy w upaly ze sobą slodyczy, to nie grozi nic nam z ich strony....

Nigdy tez jej nic, poza komarem- nie ugryzlo.

no i co mam z tym zrobic, poradzcie....
pozdrawiam,
kot
    • verdana Re: 5 lat- strach przed owadami 07.05.12, 16:01
      Widać jednak przekazałaś - takie rzeczy niestety widać... Podejrzewam, ze ostrzegałaś ją za bardzo i solidnie się wystraszyła.
      Nie przejmuj się, po prostu przestań w ogóle zajmować się owadami.
      Ja w tym wieku byłam uczona przez mamę, aby nmie jeść niczego co upadło na podłogę. No i ktoreegoś dnia zjadłam ciastko. Przybiegłam do mamy płacząc, ze coś mi się stanie. Mama wzieła kilka herbatników, rzucila na ziemię, jeden podniosła i zjadła, a resztę kazał a mi zjeść. No i strach minął:)
      Może kup dziecku jakąś książeczkę o owadach, ale niech ogląda z nią tę ksiązeczkę tata, a nie Ty.
      Minie, tak czy inaczej.
      • Gość: asia_i_p Re: 5 lat- strach przed owadami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.12, 16:20
        Nie musiała przekazać, takie rzeczy są czasem wrodzone. Nie kojarzę nikogo z rodziny, kto by się bał, a ja się boję i brzydzę panicznie. Jak na Wielkanoc myłam okna i trafiałam na zasuszone owadzie zwłoki, podnosiłam wrzask, moja sześciolatka wkraczała i z miną wyniosłą wynosiła do śmietnika - tak, że ona moich lęków nie przejęła. Oczywiście diabelnie dumna była z siebie i chwaliła się ojcu, że mama się bała, a ona nie.
        • verdana Re: 5 lat- strach przed owadami 07.05.12, 19:24
          Na ogół jednak rodzice, którzy sie czegoś boją przekazują to dziecku nie genetycznie, tylko swoim zachowaniem. Oczywiscie, nie każdą fobię się przekazuje:)
          • joa66 Re: 5 lat- strach przed owadami 07.05.12, 20:19
            Nie wiem czy to zadziała w przypadku owadów, ale kiedyś sprawdziło się kiedy moje dziecko w tym wieku bało się psów.

            Okazało się, że najskuteczniejszym sposobem było przyznanie, że tak, niektóre psy SĄ niebezpieczne , pokazanie jak mniej więcej wyglądają i rada, żeby je omijać. Mam wrażenie, że wtedy bliżej nieokreślony lęk nabrał kształtów i było łatwiej stawić mu czoła.

            W przypadku owadów też mozna wskazać jakich unikać (np osy) i w jaki sposób, a jakie są niegroźne i co najwyżej mogą budzic obrzydzenie.
            • Gość: kot Re: 5 lat- strach przed owadami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.12, 08:22
              Podnoszenie z podlogi tez przerabialam. i zjadanie wlosów. kiedys zapytalam mame, co sie stanie jak sie zje wlosa, bo wlasnie jednego zjadlam. mama wymienila liste chorob, a ja bylam pewna, ze zaraz zejde z tego swiata, tylko oczywiscie nie przyznalam sie mamie:). Pamietam takie akcje, dlatego zawsze pamietam, ze jak ostrzegam corke, to doklanie i prawdziwie tlumacze, dlaczego cos wolno albo nie...

              owadzie trupki w oknach sprzatam odkurzaczem, reka nie dotke, nawet przez szmatke. Jak w szafce zalegly mi sie mole spozywcze, to mama mi ją postprzatala:). No nie znosze!!, szczegolnie takiego owada z zaskoczenia (otwieram kasze, a tam pajeczyna i robal, bleee!). nie mialam natomiast problemow na studiach, jak targetowo lapalismy okazy i ogladalismy....dzielniel liczylam odnoża i ogladalam aparaty gebowe pod binokularem.
              Dziwne, co??

              Na poczatek kupie corce repelent (nie zaszkodzi) i skarpety na komary i kleszcze (przydadza sie w lesie u babci i dziadka).... moze swiadomosc "ochrony" sprawi, ze przynajmniej oleje owady latajace 5 metrow dalej:) uzna, ze nie przylecą do niej:)

Pełna wersja