Dodaj do ulubionych

dylematy mamy 4-latka

IP: *.icpnet.pl 27.08.12, 13:02
Proszę o pomoc w rozwiązaniu dwóch kwestii:
1. Moja 4-letnia córka kiedy czegoś jej zabraniam, zezłości się na mnie lub czymś się frustruje mówi często "nie chcę cie". Wiem, że to jej sposób na okazanie złości. Odpowiadam wtedy "widze, że się wściekasz" albo "a ja ciebie chce". Ale czy powinnam wtedy jakoś jeszcze zareagować? Po fakcie coś jej mówić? Jakoś inaczej uczyć wyrażania tej złości? Czy przyjąć, że 4 latek może sobie tak do mnie mówić i przeczekać aż minie?
2. Moja córka nie lubi niektórych moich znajomych - bez wyraźnej przyczyny. Po prostu albo się ich wstydzi albo boi (mam kilku kolegów, którzy mają niski głos i wyglądają trochę tak, że dziecko może się bać ;)). Kiedy chcę ich zaprosić do domu, mówi, że będzie biła i kopała. Gróźb oczywiście nie wprowadza w czyn, ale dla gości jest nieuprzejma, urządza jakieś pyskówki czasem, reaguje agresją słowną na każde ich pytanie. Jak z nią wtedy postępować? To są moi goście, mają prawo przyjść do mojego domu, dziecko jest o wizycie uprzedzone. Jeśli zachowuje się niepoprawnie, zazwyczaj mówię jej, żeby poszła bawić się do swojego pokoju, ale w tym temacie jestem kompletnie skołowana.
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: dylematy mamy 4-latka 27.08.12, 14:06
      1. Raczej dowiedziałbym sie dlaczego wywołujesz w niej złość niż przypisywał jej
      złość.
      2. Czy obawia sie tylko mężczyzn. Jakie są jej ralacje z ojcem ?
      Serdeczne pozdrowienia.
      • Gość: marta Re: dylematy mamy 4-latka IP: *.icpnet.pl 27.08.12, 14:27
        Ja nie wiem czy ona się obawia - po prostu mam wrażenie, że są ludzie, którzy ją w jakiś sposób "uwierają" - może jest to obawa, może wstyd, a może złość. Nie dotyczy to tylko mężczyzn, natomiast w przypadku mężczyzn dotyczy tych bardzo "męskich" - z niskim głosem, z zarostem, potężnych. Dotyczyło to mojego ojca, który tak wygląda, dopóki go nie poznała i nie zrozumiała, że to dziadek i nic jej nie zrobi. Ale ma tak też z kobietami, np. moją ciotką, choć tu nic nie mówię, bo ciotka jej ewidentnie dokucza i jak dziecko się broni to nie karcę. Ciotki do domu nie zapraszam, ale zmuszone jesteśmy spotykać się z nią na innym gruncie. Prawdę mówiąc to nie pytam o genezę tych zachowań, bo widzę mniej więcej w czym rzecz. Tylko zastanawiam się jak reagować, gdy jest dla tych ludzi nieprzyjemna. Nie zmuszam jej do kontaktu z nimi, proszę aby pobawiła się sama w swoim pokoju, jeśli nie chce siedzieć z nami, no ale nie mogę pozwolić na to, żeby 4-latka obrażała ludzi, któzy przekraczają próg mojego domu. Relacje z ojcem ma normalne.
        • mamitadejordi Re: dylematy mamy 4-latka 28.08.12, 12:36
          > nie mogę pozwolić na to, żeby
          > 4-latka obrażała ludzi, któzy przekraczają próg mojego domu.

          Marto, a czy te osoby co przychodzą do Waszego domu również z szacunkiem traktują Twoją córkę?? Jak się do niej odnoszą? Zauważyłaś, że ciocia nie, ale czy pozostali dużo lepiej się do niej odnoszą?
          • Gość: marta Re: dylematy mamy 4-latka IP: *.icpnet.pl 28.08.12, 13:40
            Tak, normalnie - to są zwykłe, codzienne pytania typu "co słychać" "w co się bawisz" "jak się masz" - ja uważam, że ona w ten sposób odreagowuje jakoś lęk przed nimi.

            Natomiast ciotka jest dla niej złośliwa "kot w butach to chyba nie nosił czapki tylko kapelusz" - wie, że córka lubi bawić się w kota w butach i że ta czapka ma udawać kapelusz. I takie stale zagrywki, żeby ją rozdrażnić. Nie wiem, może lubi jak moje dziecko jest rozdraznione - córka sobie z nią radzi, jeśli ja akurat nie mogę jej wybronić. I reaguje na nią z niechęcią, nie chce się przywitać, porozmawiać. W tym momencie nie wymagam od niej uprzejmości, jeśli piędziesięcioletnia kobieta zniża się do jej poziomu, to niech to załatwiają na swoim poziomie.
    • mad_die Re: dylematy mamy 4-latka 27.08.12, 22:04
      a le dla gości jest nieuprzejma,

      Nieuprzejma? A czego nie robi? Lub co takiego robi, że jest to postrzegane jako nieuprzejmość?

      urządza jakieś pyskówki czasem
      Pyskówki? No proszzzz jakie masz zdolne dziecko. Moja córka ma 4 i pól roku i nikomu nie pyskuje jeszcze...

      reaguje agresją
      > słowną na każde ich pytanie.

      Agresją słowną? Czyli mówi co? I jakie te pytania są, że na nie musi tak reagować?

      Jak z nią wtedy postępować?
      Zrozumieć, że ma prawo nie lubić niektórych Twoich znajomych.
      • Gość: marta Re: dylematy mamy 4-latka IP: *.icpnet.pl 28.08.12, 07:42
        ja nie bede udowadniac ze nie jestem wielbladem, rozumiem ze nie lubi moich znajomych co nie znaczy ze na pytanie "co slychac" ma odpowiadac "nie chce cie, idz sobie do domu!" albo "wynos sie" poniewaz to jest moj gosc i moge chyba ewentualnie nauczyc moje dziecko ze wyganianie moich gosci z mojego domu jest nieuprzejme i tak sie nie robi. w twoim domu dziecko ma prawo do wszystkiego? zadalam konkretne pytanie - napisalam, ze rozumiem ze nie lubi, nie chce, wstydzi sie ale czy to znaczy ze ma to wyrazac w taki niegrzeczny sposob? buczec na ludzi? to jest ok? uwazasz ze powinnam na to pozwalac?

        uprzedzam pytanie: w naszym domu tak sie nie mowi, dziecko jest przedszkolakiem (bo zaraz bedzie prosty wniosek, ze tak dziecko nauczylismy to teraz mamy...)

        ps. czytam to forum od dawna i coraz czesciej dochodze do wniosku, ze to jest jakas lecznica kompleksow a nie forum na ktorym mozna uzyskac konkretna pomoc...
        • mad_die Re: dylematy mamy 4-latka 28.08.12, 14:40
          No tak, ale może warto się zastanowić, DLACZEGO Twoja córka ich nie lubi? Widać ma jakiś powód, nie? A Ty ten powód ignorujesz. Czyli ignorujesz ją.

          W moim domu obowiązują moje zasady. I jedną z ważniejszych jest "słuchaj i zrozum drugiego"

          ze rozumiem ze nie lubi, nie chce, wstydzi sie
          > ale czy to znaczy ze ma to wyrazac w taki niegrzeczny sposób?
          Skoro rozumiesz, to pokaż, że akceptujesz jej uczucia i naucz ją wyrażać te uczucia w taki sposób, jaki odpowiada Tobie i Twoim znajomym.

          buczec na ludzi?
          > to jest ok? uwazasz ze powinnam na to pozwalac?
          Nie wiem, czy to jest ok, nie widziałam tego zachowania na oczy. Widać, że Tobie ono jednak przeszkadza. Więc naucz córkę inaczej okazywać jej uczucia.

          Akurat przez myśl mi nie przeszło, że to Wy nauczyliście tak małą reagować. I skoro wiesz już, gdzie mogła się tak nauczyć "pyskować" to może warto udać się na rozmowę do tego miejsca? I zapytać, jak tam córka wyraża swoje uczucia?
          • Gość: marta Re: dylematy mamy 4-latka IP: *.icpnet.pl 28.08.12, 17:42
            > No tak, ale może warto się zastanowić, DLACZEGO Twoja córka ich nie lubi? Widać
            > ma jakiś powód, nie? A Ty ten powód ignorujesz. Czyli ignorujesz ją.

            Proszę Cię, przestań... matko i córko. No naprawdę ignoruję dziecko, uczucia dziecka, mam biegać po placówkach i rozmawiać z przedszkolankami o wyrażaniu uczuć przez dziecko, raju. Normalne mam dziecko, które się normalnie zachowuje... każde dziecko w jakimś wieku próbuje różnych zachowań, jedne są bardziej ciele-mele, drugie bardziej zadziorne. Moje jest akurat zadziorne, wyraża swoje zdanie bardzo dosadnie. Akurat w tym przypadku chciałabym, żeby go nie wyrażała, bo na ten przykład mogę się za nią potem wstydzić. Tak. Wstydzę się, gdy wyzywa dorosłych ludzi, któzy wchodzą do mojego domu. Bo w moim domu, poza zasadą "słuchaj i zrozum drugiego" obowiązuje też zasada "nie obrażaj innych ludzi". Nie lubię modelu wychowawczego, w którym wszystkimi siłami staramy się zrozumieć co nasze dziecko może CZUĆ (słowo klucz to jest ostatnio - są matki, które aż do przesady skupiają się na uczuciach dziecka, uczuciami wszystko tłumaczą i żadnych zachowań nie korygują, bo dziecko ma do wszystkiego prawo). Jaką my mamy pewność, że dobrze odczytujemy uczucia naszego dziecka? A dlaczego nie założyć, że dziecko po prostu się na kogoś uwzięło? Dlaczego przywykliśmy zawsze w zachowaniach dziecka szukać przyczyny? A nigdy nie uznajemy, że dziecko może mieć jakiś kaprys/nawyk i robić coś "ot tak"... Nie piszę tu konkretnie o mojej córce, bo rozumiem mniej więcej jej motywy działania. Natomiast metody jakimi działa są dla mnie nie do przyjęcia, dlatego pytam jak to skorygować. Parafrazując to na nasze dorosłe życie - miewamy stany, kiedy czegoś boimy się bardzo mocno, a mimo to idziemy w to dalej. Może np. egzamin - nie idziemy i nie krzyczymy na egzaminatora tylko dlatego, że się go boimy. Mimo, że chyba rozumiemy że się boimy i nie ignorujemy tego uczucia cokolwiek. Dlaczego nie uczyć dzieci podobnych zachowań? "Zaciśnij zęby i przeżyj, mimo że nie lubisz wujka" to chyba też jest jakaś nauka - tylko jak ją wprowadzić w życie? O to pytam?
            • mad_die Re: dylematy mamy 4-latka 28.08.12, 22:17
              Może np. egzamin - nie idziemy i nie krzyczymy na egzamin
              > atora tylko dlatego, że się go boimy. Mimo, że chyba rozumiemy że się boimy i n
              > ie ignorujemy tego uczucia cokolwiek.

              Ale dlaczego się boisz egzaminu? Bo się nie nauczyłaś? No to masz pecha, Twoja wina i po co tu krzyczeć na egzaminatora?

              Dlaczego nie uczyć dzieci podobnych zacho
              > wań? "Zaciśnij zęby i przeżyj, mimo że nie lubisz wujka" to chyba też jest jaka
              > ś nauka - tylko jak ją wprowadzić w życie? O to pytam?
              Po co wprowadzać w życie taką chorą zasadę? Zaciśnij zęby? Czterolatka? Ghm.....
              Jeszcze rozumiem, jakby to chodziło i sprawę życia i śmierci, czy o zdrowie - ale weź przestań.... wujek przychodzi? Tobie jest wstyd? O mamo..... Wujek zrozumie i już. A Ty się nad dzieckiem pochyl a nie wujka żałuj....
              Ucząc dziecka tej Twojej "zasady" oduczasz ją asertywności, oduczasz ją mówić NIE, oduczasz ją słuchaj jej własnych uczyć i jej własnej intuicji. A uczysz ją, że jak ktoś Ci krzywdę robi, to masz być cicho i "jakoś" to znieść. I broń Boże nie protestować.
              • Gość: marta Re: dylematy mamy 4-latka IP: *.icpnet.pl 29.08.12, 12:06
                > Ale dlaczego się boisz egzaminu? Bo się nie nauczyłaś? No to masz pecha, Twoja
                > wina i po co tu krzyczeć na egzaminatora?

                Nie wiem jak poważne szkoły kończyłaś, ale ja kończyłam takie, że mogłam się nauczyć i mieć problem ze zdaniem egzaminu niestety. Kończyłam też na tyle poważne szkoły , że miewałam egzaminy, które decydowały o całym moim życiu i niezależnie od stopnia wyedukowania się na nie bywało, że się ich bałam.

                > A uczysz ją,
                > że jak ktoś Ci krzywdę robi, to masz być cicho i "jakoś" to znieść. I broń Boż
                > e nie protestować.

                Uważasz, że jeśli nauczę ją, że nie należy odnośić się źle do osób, które przychodzą do mojego domu, a które naprawdę nie robią jej krzywdy to sprawi, że ona nie będzie asertywna, że pozwoli siebie krzywdzić i nie będzie wiedziała co czuje? Dziwna jesteś. Nie widzę w prostej linii żadnej zależności tutaj. Asertywności dziecko uczy się znacznie częściej, częściej musi rozwiązywać konflikty, częściej musi używać różnych technik negocjacji niż jak raz na pół roku przychodzą goście do jej mamy. A jak raz na pół roku przychodzą, to może warto ustalić jednak z dzieckiem, że pewne zachowania są niedopuszczalne.
    • el_elefante Re: dylematy mamy 4-latka 28.08.12, 08:35
      Ad1. Tu raczej nie ma niczego niezwykłego, młoda się złości i daje temu wyraz na miarę swoich 4 lat. Mówi to co w danej chwili czuje, po prostu i prostymi słowami. Jeżeli za chwilę złość jej przechodzi i jest już wszystko ok, to nie ma co się nad tym skupiać i powracać i przerabiać. Było, nie ma, bawimy się dalej. Czy minie? No nie wiem, złościć się na ciebie będzie dalej, tylko sposób wyrażania złości będzie bardziej... "zaawansowany" :)
      Ad.2. Oczywiście córka ma prawo nie lubić pewnych osób i może ci o tym powiedzieć. Z czterolatkiem można już poczynić pewne ustalenia, umówić się na coś. Wytłumaczyć, że nielubienie to jedno, ale pewne zachowania są nie do przyjęcia. Wybadać, kogo konkretnie nie lubi i dlaczego, określić, że jeśli przyjdzie ten ktoś, to co córka może robić, a czego nie. Potem można się odwoływać do tych ustaleń : "mamy umowę, pamiętasz?". Można przybliżyć dziecku jakąś osobę, opowiadając o niej, kim jest, co robi, gdzie mieszka, jakąś jego przygodę, albo skąd się znacie i takie tam. Czymś zaciekawić. Możliwe, że wtedy córka się zainteresuje, przełamie i zapyta twojego znajomego o coś. Opowiedz też swojemu znajomemu dlaczego córka go nie lubi, czy się go boi, jemu wtedy też będzie łatwiej nawiązać jakiś kontakt - gdy będzie wiedział o co chodzi.
      Nie wiem czy wywalanie do innego pokoju to jest dobra droga. Gości lubić nie musi, ale w końcu w domu swoje prawa też ma. Może krótki komunikat (bez wykładów na temat dobrego zachowania) wystarczy aby córka zajarzyła, że nie akceptujesz pewnych tekstów. Rozmowa na potem, jak sobie goście pójdą. W obecności gości zwięźle i na temat.
      • Gość: marta Re: dylematy mamy 4-latka IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.08.12, 11:39
        Dziękuję za konstruktywna odpowiedź. Z tym wywalaniem do pokoju to nie za karę tylko mówię jej że jak niechcesz rozmawiać i wolisz się bawić to w atwoim pokoju nikt ci nie będzie przeszkadzał.
        • el_elefante Re: dylematy mamy 4-latka 28.08.12, 13:11
          No ja wiem, chodziło mi o to, aby córka nie odczuła czegoś takiego, że jak przychodzą goście to jej miejsce jest w jej pokoju. Wiem co chcę napisać, tylko zdanie mi się nie klei, ale chyba rozumiesz co mam na myśli :).
          • Gość: marta Re: dylematy mamy 4-latka IP: *.icpnet.pl 28.08.12, 13:34
            Acha, ok. Zapamiętam. Dzisiaj będzie okazja to przećwiczyć. Dzięki.
    • kacper.wozniak Re: dylematy mamy 4-latka 30.08.12, 13:08
      Dzień dobry

      Jeśli chodzi o pierwszą kwestię, to czasem dobrze działa oprócz odzwierciedlania, zapytać o emocje: "mówisz tak bo jesteś na mnie zła?". W ten sposób prowokujemy odpowiedź "Tak jestem zła" albo "nie jest mi smutno" i uczymy dziecko wyrażać emocje bezpośrednio o tym mówiąc. Oprócz tego ja lubię w takie sytuacji dać dziecku wybór np "rozumiem że jesteś zła, czy wolisz teraz żebym cię przytulił, czy chcesz pobyć sama?".

      Co do drugiej opisanej przez Panią sytuacji to warto powiedzieć dziecku na co ma wpływ a na co nie. "rozumiem że nie chcesz żeby przychodził X ale ja chcę go zaprosić. Jeśli nie chcesz, nie musisz z nim rozmawiać i będziesz mogła się sama pobawić" Warto postawić granice jeśli dziecko grozi ja mówię np "Na pewno nie pozwolę ci nikogo kopać"
      • Gość: marta Re: dylematy mamy 4-latka IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.08.12, 14:37
        Tak właśnie staram się postępować. Dziękuję za odpowiedź.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka