Dodaj do ulubionych

problem z ubieraniem 5 lat

IP: *.adsl.inetia.pl 28.12.12, 20:54
Witam córka ma 5 lat i niechce sie ubierac sama rano zazwyczaj jest płacz przy ubieraniu że on nieche tego ubrac dodam że dziecko samo wybiera ubranka że ona nie ma tyle sił Ja poprostu niewiem juz jak ja zmotywowac do tego żeby w koncu zaczeła byc samodzielna.

prosze poradzcie mi cos....
Obserwuj wątek
    • morekac Re: problem z ubieraniem 5 lat 29.12.12, 08:51
      Może po prostu pomagaj jej w tym ubieraniu?
    • saguaro70 Re: problem z ubieraniem 5 lat 30.12.12, 13:31
      Gdybym czekał, aż moja córa się ubierze, czekałbym do usranej śmierci i nie wyszedł z chałupy. Nie miałbym chleba. Bo moje dziecko ma milion rzeczy do zrobienia i brak czasu do tego, by się ubrać.
      Jak chce wybrać sama sobie ubranie- robi to. Jak źle coś dobierze wtedy nie mówię- wyglądasz jak pajac, ale- ładnie, lecz w innym będzie jeszcze fajniej. W 80 procentach działa :)
      • lily-evans01 Re: problem z ubieraniem 5 lat 30.12.12, 19:27
        Ale ty nie o to chodzi, że ona zatraca się w tym wybieraniu - raczej problem jest taki, że dziecko nie chce zakładać na siebie, bo "się męczy".
        Moja córka zachowywała się podobnie, potem miała ogromny problem z nadążeniem za dziećmi w zerówce, jak wychodzili i musieli się ubierać. Ostatnia, spóźniona, niezadowolona. A też mówiłam sobie, że nie mam czasu na nią czekać...
        U nas jest jeszcze kwestia nieprawidłowości w sferze integracji sensorycznej.
        Ale normalnie sprawna pięciolatka UMIE SIĘ ubrać sama.
        Może znajdziesz przykłady jakichś zabaw, wyliczanek itp. które sprawią, że ubieranie się stanie się dla dziecka bardziej atrakcyjne. Bo niedługo pójdzie do szkoły i tam będzie wyśmiewaną sierotką.
        • verdana Re: problem z ubieraniem 5 lat 31.12.12, 18:54
          A moze nie umie sie ubrać? Mój najstarszy nie umiał w tym wieku założyć ani bluzki, ani kurtki. Nie umiał i już. Nie pamiętam, kiedy się nauczył, czyli okazao sie, zę to nie problem.
          Czy dziecko ma też problemy z ubieraniem sie w przedszkolu?
          Obawiam się, zę pewne dzieci po prostu jeszcze mając 5 lat nie bardzo potrafią sie ubrać - też pamiętam,z ę byłam zawsze ostatnia przy przebieraniu sie na wf -i to nie jest rzecz, której można dziecko po prostu nauczyć. Musi być do tego dojrzałe - przy opóźnieniu np. sprawności rąk musi dorosnąć i tyle.
          • lily-evans01 Re: problem z ubieraniem 5 lat 01.01.13, 10:51
            Może tak być, ale warto to ćwiczyć.
            Plus wszelkie inne ćwiczenia, zabawy kształtujące motorykę.
            Potem dziecko idzie do zerówki, odstaje, jest dziwnie traktowane przez resztę, szybszą i sprawniejszą.
            Moja córka też miała ogromny problem, ale po prostu budziłam ją wcześniej i miała dużo czasu na samodzielne wykonanie czynności wokół siebie, włączając oczywiście ubranie się. Nie pomagałam i nie pomagam w niczym konsekwentnie. Fakt, że tu wchodziły w grę zaburzenia SI, ale na początku zerówki nawet o tym nie myślałam.
            Efekt jest taki, że teraz córka robi to wszystko szybko i sprawnie, chociaż i tak narzeka. Plus bardzo rozwinęła się, jeśli chodzi o pisanie liter i prace plastyczne. To wszystko razem nawzajem na siebie działa.
    • mama303 Re: problem z ubieraniem 5 lat 01.01.13, 10:48
      Nie szarp sie z 5 latką tylko pomóż jej. Rano nie warto tracic czasu i nerwów na nauke samodzielnosci i szarpanie z dzieciakiem. Taka moja rada.
      • lily-evans01 Re: problem z ubieraniem 5 lat 01.01.13, 10:55
        A może lepiej wstać te 15 min. wcześniej i wymyślić jakąś zabawę? Coś, co zachęci do samodzielnego ubierania się?
        Potem dziecko jest jak ostatnia sierota między sprawniejszymi i bardziej samodzielnymi.
        • Gość: monia Re: problem z ubieraniem 5 lat IP: *.adsl.inetia.pl 01.01.13, 19:08
          Córa potrafi sie ubrac bo ubierała się .Ja jej pomaga ale chciałabym żeby była samodzielna.Myśle że córka jest poprostu bardzo leniwa. .Dziekuje za rady pozdrawiam
          • wrzesniowamama07 Re: problem z ubieraniem 5 lat 01.01.13, 22:54
            Mam syna, 5 lat i 4 miesiące. Zdiagnozowane niewielkie problemy z SI. Na "gotowości szkolnej" z listopada miał napisane, że w przedszkolu wszystkie czynności wokół siebie robi - ubiera się, choć wolniej niż przeciętnie, i czasem prosi o niewielką pomoc. W domu oczekiwanie, żebym ja go ubierała. I ubierałam. Tzn. zachęcałam, żeby sam zakładał łatwiejsze kawałki, pokazywałam jak, ale ubierałam. Bez trucia tyłka, że jest duży i powinien sam. Tydzień temu syn poprosił, żebym mu przygotowała ubranie na rano - poza bluzką ubrał się od a do z zaraz jak się obudził. Bardzo pochwaliłam, ale nie ciągnęłam tematu. Od wczoraj ćwiczy ściąganie i zakładanie bluzki.

            Nie powiedziałabym, że jest leniwy. Ja jako dziecko lubiłam, jak ktoś mi pomagał. Moja siostra (młodsza), jak miała 3 lata ubierała się sama, jak miała 5 lat sama się kąpała i bardzo nie chciała pomocy nawet w płukaniu włosów. A ponieważ różnica między nami wynosi 11 lat, to z pewnością nie była bardziej samodzielna dlatego, że rodzice zajmowali się starszym dzieckiem :) wręcz przeciwnie - miała jeszcze jedną parę rąk.

            Reasumując - bliskie jest mi podejście, że dziecku warto pozwolić dojrzeć do samodzielności. A robienie z jakiegoś tematu pola bitwy tylko przeciąga ten proces.
            • verdana Re: problem z ubieraniem 5 lat 01.01.13, 23:05
              Nie istnieją leniwe 5-latki. Naprawdę. Są 5-latki, które czegoś nie lubią lub nie umieją zrobić, ale nie leniwe. I niepokojące jest takie myślenie o dziecku, zamiast zastanawiania się, o co chodzi. Łatwe rozwiązanie - dziecko powinno, a nie robi - leń. I to zwalnia rodziców od pomocy, ćwiczeń, analizowania problemu. Po prostu, złe dziecko jest i tyle.
            • Gość: nullik Re: problem z ubieraniem 5 lat IP: *.30.194.228.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 02.01.13, 08:24
              Mój synek - 5,5 roku - jasno i wyrażnie mi zakomunikował: W przedszkolu ubieram się sam, bo tam nie ma mamusi. A w domu jest mamusia, więc nie muszę się sam ubierać. No i super... Fakt. W ciągu tygodnia rano pomagam mu się ubierać, bo chyba nigdy nie wyszlibyśmy z domu. W weekend mu nie pomagam - w efekcie chodzi w piżamie do południa.
        • mama303 Re: problem z ubieraniem 5 lat 03.01.13, 18:11
          lily-evans01 napisała:

          > A może lepiej wstać te 15 min. wcześniej i wymyślić jakąś zabawę? Coś, co zachę
          > ci do samodzielnego ubierania się?

          Jak ktos ma czas rano na zabawy....a może lepiej przełożyc to na inna porę
          > Potem dziecko jest jak ostatnia sierota między sprawniejszymi i bardziej samodz
          > ielnymi.

          Bez przesady, wśród pieciolatków jest sporo takich "sierot" :-)
          • guderianka Re: problem z ubieraniem 5 lat 03.01.13, 20:59
            A czego konkretnie nie potrafi ubrać ?Skarpetek czy koszulki ? czy ubiera się przed tv ? co Ty robisz w tym czasie ? czy uczyłaś dziecko ubierania się-w sensie brałaś jej dłonie w swoje pokazałaś gdzie złapać, jak naciągnąć itp ?
            Moja Młodsza tez tak miała-ma. Jest w wieku 6lat, ubranie niektórych partii sprawia jej trudności, ubiera sie wolno, często niedokładnie. Zauważam u niej od dziecka lekkie objawy zaburzeń SI, myślę że ubieranie się i motoryka mała-jakoś sie z tym wiążą
            Starsza-mimo niepełnisprawności ruchowej i nieruchomości w wieku 3lat sama sie ubierała (na leżąco) i podcierała w wc (Młodsza do dziś ma problem , czasem trzeba jej pomóc)
          • lily-evans01 Re: problem z ubieraniem 5 lat 04.01.13, 20:54
            Odpiszę na naszym własnym przykładzie.
            Moja córka poszła do grupy przedszkolnej na to nieszczęsne przygotowanie 5-latka.
            Pewne rzeczy umiała, pewne nie - trudno było ją zmusić np. do zapinania zamka, nawet dużych duzików itp.
            Przeżyła bardzo nieprzyjemne chwile, bo 2/3 dzieci wychodząc na dwór ubierało się całkowicie samodzielnie, co sama widziałam, łącznie z czapkami, rękawicami itp. A była to grupa mieszana 4-5-latkowa. Córka frustrowała się, niemal płakała.
            W zerówce, gdzie ją przeniosłam (choć nie z tego powodu;) - było podobnie. Ale konsekwentnie zaczęłyśmy zbierać się ten kwadrans wcześniej, a do szkoły tak samo szło się na rano, jak i do przedszkola. Były fochy, narzekanie, ale w pewnym momencie okazało się, że robi to sprawnie, bo musi i nie jest wyręczana.
            Przestała odstawać od klasy i widzę, że od pewnego momentu jej pewność siebie rośnie.
            Powiem więcej, te umiejętności w nieco innym przypadku mogły wręcz ocalić nam życie. Przeżyłam ewakuację kamienicy, córka ubrała się wcześniej ode mnie i spokojnie stała przy policjancie, a ja byłam na maxa roztrzęsiona. Akurat ewakuacja okazała się niepotrzebna, ale wiem, że w w jakimś - odpukać - wypadku - dziecko potrafi się sprawnie zmobilizować. Podziwiałam ją wtedy.
            Dodam, że córka ma zaburzenia SI, obecnie już zdiagnozowane. Ale pani terapeutka stwierdziła po testach, że sporo rzeczy umie sobie sama skompensować.

            I jeszcze jedno - ubieranie się to znakomite kształtowanie motoryki małej. Córka jest zachęcana do robienia wielu rzeczy samodzielnie. Obecnie pięknie pisze, jak na I klasę i naprawdę coraz lepiej rysuje. A poszła do tej grupy pięciolatkowej w przedszkolu źle trzymając kredkę i gryzmoląc jakieś bezładne kształty czy kolorując duże nawet elementy i wychodząc drastycznie poza linię...
            Ostatnio nauczyła się pięknie buty wiązać - obiecałam jej, że będziemy od wiosny kupować półbuciki jak dla dużych dziewczyn ;).

            Verdana pisze powyżej, że dziecku rzadko kiedy się nie chce, że nie ma czegoś takiego, jak małe dziecko "leniwe". Jeśli nie chce robić czegoś i są dzikie boje, to znaczy, że może mieć trudności i warto poświęcić temu czas.
            Ojciec mojej córki np. nie raz wmawiał mi, że coś wymyślam, że jestem nadgorliwa, że dzieci "tak mają" - a jednak pewne problemy są i wymagają przepracowania.

            Jeśli wstanie o kwadrans wcześniej to taki mega problem, to może przy wychodzeniu z przedszkola (kurtka, spodnie zimowe, buty), a potem przy rozbieraniu się do snu? Trening czyni mistrza, jak to mówią ;).
            • mama303 Re: problem z ubieraniem 5 lat 05.01.13, 09:47
              Szczerze mówiąc byłoby mi szkoda tej pół godziny porannego snu /swojego i dziecka/szczególnie w porze zimowej na ćwiczenia w ubieraniu.
              Moja córka tez nigdy nie była orłem w ubieraniu/rozbieraniu /nawet w szkole przeważnie sie grzebie/ ale szczególnie nie przeszkadza jej to w życiu ani kontaktach z rówiesnikami.
              Co ciekawe jak pojechała na obóz harcerski to ich pokój zawsze był pierwszy ubrany i gotowy do wyjścia :-)
              • basca_basca Re: problem z ubieraniem 5 lat 05.01.13, 12:15
                Ja trochę poczytałam o SI i Montessori i moim zdaniem mają świetne pomysły na ćwiczenia w takich przypadkach. Po pierwsze rozłożenie problemu na mniejsze części, od prostych rzeczy dochodzi się do skomplikowanych.
                1. Zamiast uczyć zawiązywania butów, ćwiczy się początkowo np samo przewlekanie koralików na sznurku.
                2. Zastępowanie rzeczy, które sprawiają kłopot innymi: przy problemach z pisaniem polecane są zabawy ciastoliną, zakładanie spinaczy, które to zabawy wzmacniają palce itd.
                Wg mnie można bez napięć i płaczu pomóc dziecku w szybszym osiągnięciu koordynacji ruchowej.
                • malinadzika Re: problem z ubieraniem 5 lat 05.01.13, 17:01
                  basca_basca napisała:

                  > Wg mnie można bez napięć i płaczu pomóc dziecku w szybszym osiągnięciu koordyna
                  > cji ruchowej.

                  Jak najbardziej można i trzeba, ale nie rano.
                  • basca_basca Re: problem z ubieraniem 5 lat 06.01.13, 19:43
                    jasne :)
    • mruwa9 Re: problem z ubieraniem 5 lat 05.01.13, 13:22
      a ja to pinkole i uwazam, ze nie warto z dzieckiem o tooczyc bojow. Moje dziecko ma prawie 8 lat i rano akcje: mamo, ubierz mnie!
      I ubieram, bo szkoda mi sil i czasu na wojny. Rano i tak jest zwykle pospiech i nerwowka. Po co dokladac jeszcze jedna rzecz? A tak mamy okazje to pobycia ze soba, sam na sam, poswiecenia dziecku uwagi.
      Jednoczesnie WIEM, ze moje dziecko swietnie potrafi sie samo ubrac, robilo to w przedszkolu, robi to w szkole po wf-ie (nidy nie zgubilo zadnego elementu garderoby, rzecz nieslychana), w weekendy, gdy wstaje wczesniej, niz ja, ubiera sie samo, w cigu dnia,z koelzankami, potrafia urzadzac przebieranki i przymierzac wszystkie kreacje i kiecki, wiec w czym problem?
      Lada chwila i tak dziecko uzna, ze to obciach, zeby matka zakladala mu rajstopy (a czesto jest tak, ze ja zakladam dziecku rajstpy, bo ono twierdzi, ze nie potrafi, po czym dochodzi do wniosku ze chcialo inne, i zmienia je samo,bez mojej asysty) i problem zniknie
      Ja bym nie walczyla, tylko ubierala dziecko. O ile wiadomo, z tak w zasadzie potrafi sie samo ubrac, tylko mu sie nie chce :-)
    • fiamma75 Re: problem z ubieraniem 5 lat 05.01.13, 13:47
      Moja jak miała 5 lat też miała problemy z ubieraniem, ale pomagaliśmy jej (szkoda nam było czasu rano), w wieku 6 lat zrobiła się samodzielna (choć czasami woła o pomoc przy rajstopach). Staraliśmy się przygotowywał ubrania łatwe do ubrania - czyli spodnie na gumce, suwak zamiast guzików - to zachęcało ją do samodzielnego ubierania.
    • kacper.wozniak Re: problem z ubieraniem 5 lat 06.01.13, 20:35
      Byłem świadkiem kilku podobnych sytuacji w przedszkolu, w którym pracowałem. W niektórych przypadkach rodzice mówili, że dopuki dziecko się nie ubierze, to nie pójdzie do przedszkola, ale znałem chłopca, którego mama musiała wyjść do pracy i nie miała czasu na długotrwałe zachęcanie dziecka, więc przyprowadzała do przedszkola w piżamie z zstawem ubrań do przebrania się jak będzie chciał. Po tygodniu chłopiec ubierał się sam.
      • sop.hie do pana Kacpra 07.01.13, 12:16
        Panie Kacprze, pytanie: co jeśli dziecko owszem się w końcu ubierze, ale dajmy na to po dwóch godzinach, i następnego dnia również i następnego. Oznacza to, że codziennie jest spoźnione do przedszkola, na co nie mam najmniejszej ochoty pozwalać.... ?
        • verdana Re: do pana Kacpra 07.01.13, 14:40
          I przedszkole tak spokojnie patrzyło na upokorzenie dziecka?
          • Gość: Ada Re: do pana Kacpra IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 07.01.13, 15:45
            To chyba zależy od tego jak to było przeprowadzone, niekoniecznie musiało byc upokarzające, jeśli nikt wokół tego nie robił "cyrku", ani nie bylo wokoł tego zbędnych "karzących" emocji. Też się zastanawiałam nad tą opcją, ale mieszkam za granicą więc nie jestem tak pewna "norm" tu panujących. Mam wrażenie, że wszystkie dzieci w przedszkolu mojej córki to "aniołki" :-) Poza tym, co mama miala zrobić? Spóźnic sie do pracy? Mogła jeszcze ubrać na siłę, ale to zależy od wieku dziecka i też mało "fajne" jest. Wiem, bo próbowałam.... Myslę, że czasem sposób znajduje się metodą prób i błędów. W tym wypadku okazalo sie skuteczne, a dziecko wcale nie musiało zostać upokorzone, mogło po prostu dojść samo do wniosku, że może lepiej/ doroslej/ nie wiem co/ ubrać się w domu.
            • verdana Re: do pana Kacpra 07.01.13, 22:47
              Musiało - dzieci w przedszkolu widza takie rzeczy. Gdyby nie było, dziecko po tygodniu nie zaczęłoby się ubierać bez slowa, bo po co?
              Dla mnie nie ma różnicy miedzy upokorzeniem publicznie dziecka, a zlaniem go pasem, aby się ubrało. To też skutkuje.
              Co mama mogła zrobić? Na przykad ubrać w domu siłą. Nieprzyjemne, ale skuteczne i nie robi sie z dziacka idioty przed kolegami. Penie, zę mało fajne, ale trudno. A aprobata pedagogów w przedszkolu dla ponizania dziecka przerasta moje wyobrażenie.
              • Gość: Ada Re: do pana Kacpra IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 07.01.13, 23:48

                Dzieci mają dla siebie wiecej zrozumienia i nie oceniają tak, jak dorośli. Takie są moje obserwacje. Jak moja corka widzi np. awanturujące sie dziecko w sklepie, to sobie zgaduje do siebie:"A może to dziecko chcialo zabawkę i nie wie, że teraz nie może jej dostać?", "A może jest zmęczone?", "A może chce iść do domu?". Nie ma w tym oceny, raczej jakaś forma empatii.

                A dziecko mogło zacząć się ubierać, bo np. sie zorientowało, że nieubranie się nic mu nie przynosi, więc lepiej się ubrać.
                Ja ubrałam siłą dwa razy i wiecej tego nie zrobię. Skuteczne było na te dwa razy kiedy to zrobilam i okupione kilkudziesieciominutowa histerią. Zapewniam, że nie bylo/jest to żadne długofalowe rozwiązanie (w moim wypadku). Nie wyobrażam sobie robic to codziennie. Nie znalazlam jeszcze sposobu, ani nie wiem do końca o co chodzi w mojej sytuacji, ale ubieranie siłą tym sposobem na pewno nie jest.
              • kacper.wozniak Re: do pana Kacpra 08.01.13, 01:03
                Rozumiem obawę o upokarzanie dziecka i zgadzam się, że jest to przemoc tak samo jak bicie pasem.
                Jeśli chodzi o to zdażenie, to zapewniam że nie miało znamienia upokarzania. Mama nie robiła tego w złości, a dziecko zgadzało się na to, bo alternatywą było ubieranie się w domu, czego ten chłopiec bardzo nie lubił. Dzieci w grupie przyjęły to bez większego echa. Mam wrażenie, że niektóre nawet mogły nie zauważyć.

                Wyobrażam sobie że w niektórych grupach mogłoby to wywołać skutek o którym pani mówi, tym razem tak nie było i myślę, że spowodowane to było kilkoma czynnikami:

                1. Była to grupa różnowiekowa i integracyjna. Więc dzieci i wychowawcy często mieli do czynienia z różnorodnością zachowań. Moim ulubionym przykładem na to było zdażenie gdzie dziennikarka radiowa próbowała wypytać chłopców o "inność" jednego z ich kolegów. Długo się zastanawiali i nie mogli zrozumieć pytania, więc dziennikarka naprowadziła ich mówiąc, że chłopiec ma problemy z chodzeniem. Szymon natychmist odpowiedział: "On ma słabe nogi ale za to bardzo silne ręce".

                2. Akceptacja przez mamę wyboru, które podjęło dziecko i brak stygmatyzacji zachowania jako kary

                3. Brak sprzeciwu wychowawców, którzy akceptowali takie zachowanie. (choć stawiali granice. np w piżamie chłopiec nie mógł wyść na dwór i musiał nosić kapcie do łazienki, gdzie jest zmina podłoga)

                4. Chłopcu było wygodnie w piżamie i podobały mu się wzorki

                Dlaczego przestał chodzić w piżamie? Chciał wychodzić do ogródka i potrzebne mu były kieszenie.
                • scher Re: do pana Kacpra 08.01.13, 01:43
                  Mój apel nie będzie złośliwy, ale mam z tym autentyczny problem, razi mnie tak, jak bym w realu słuchał piskliwego głosu.

                  Czy pan mógłby coś zrobić ze swoją ortografią? "Dopuki", "zdażenie" - ja już nie wytrzymuję, bardzo proszę mi tego oszczędzić.
                • verdana Re: do pana Kacpra 08.01.13, 12:44
                  Jakoś mnie te argumenty nie przekonują, z bardzo prostego powodu. Może ten akurat chłopiec chciał sie ubierać w przedszkolu - ale zachowanie matki stanowiło wzór dla innych rodziców. Nie należy podsuwać tego typu wzorów.
                  Po drugie, absolutnie nie wierzę w idealnie tolerancyjne kolektywy dziecięce. Nad tym nie ma sie kontroli - wygląda, zę wszystko jest OK, a któregoś dnia pada zdanie "O, to ten głupek, którzy w piżamce do przedszkola przychodził" . Różnorosdność zachowań nie oznacza wcale, ze dzieci nie wyśmiewają sie za plecami z tych zachowań. Słyszałam dzieci w podstawówce, które nabijały sie z kolegów z integracyjnego przedszkola, bo pamiętały, a weszły w wiek, kiedy tolerancja gwałtownie spada. I nie wierzę, zę dzieci, poza malutkiemi, nie dostrzegają inności - dostrzegają, ale o niej nie mówią w obecności dorosłych, którzy tego oczekują - tak jak nie mówią brzydkich słów. Co nie znaczy, zę miedzy sobą też ich nie uzywają.
                  Po trzecie nawet jeśli dziecko nie widziało tego jako kary, mogły tak to widzieć inne dzieci i ich rodzice - a to stygmatyzuje, wcale nie kara, która stygmatyzująca nie jest. Moze nawet lepiej byc ukaranym, niż nieubranym z własnej woli?
                  Dorośli nie powinni nigdy mieć wrazenia, ze mają wszystko pod kontrolą.
                  W kieszenie nie bardzo wierzę - wystarczy kurtka na piżamę.
                  • Gość: Ada Re: do pana Kacpra IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 08.01.13, 13:38
                    Ależ Ciebie nie da sie przekonać absolutnie do niczego poza swoja własna opinią i ocenami, z tego co widzę, czytajac rożne wątki :-D I nie o to chodzi, żeby wszystkich przekonywać, i że każdy ma sie zgadzać. Chodzi chyba o to, że dla różnych dzieci działają rożne rozwiazania. Czasem zaskakujące. I trzeba szukać.

                    A co do dzieciecej tolerancji, to w przedszkolu mojej córki są dzieci białe, czarne, żółte, dzieci mówiące po angielsku, hiszpańsku i polsku. Są też takie, które dopiero się ucza języka. Jest tysiąc rożnic, znacznie jaskrawszych niż pidżama. I jakoś jest to zgrana, fajna grupa. Starsze dzieci wprowadzają młodsze, opiekuja sie nimi i to fajnie działa.

                    A co do obserwowania różnic, to dzieci nie pytaja o nie, jeśli czuja, że temat jest niewygodny dla rodziców. Jeśli mają do tego pole, to owszem, ale w tym wieku nie ma jeszcze ocen, jest ciekawość. Oceny pojawiaja się później, i dużo zależy od tego jak się odpowiada na pytania. Akurat zawodowo pracuje w tym obszarze (niepelnosprawnosci, chorób, wad wrodzonych) i takie sa moje doswiadczenia.

                    Nie mówię, że wysłanie dziecka w pidżamie to wspaniałe rozwiązanie i że lecę je wyprobowywać, ale szukając rozwiazań z ciekawością czytam, co gdzie indziej zadziałało.

                    > Dorośli nie powinni nigdy mieć wrazenia, ze mają wszystko pod kontrolą.

                    I może nie powinni tak gorliwie oceniać sytuacji, "głupich" rodziców i"złych" pedagogów, których nigdy na oczy nie widzieli, ale wydaje im sie, że wiedzą lepiej, duzo lepiej niż osoby będące na miejscu;-)
                    Pozdrawiam.
                    • lily-evans01 Re: do pana Kacpra 08.01.13, 14:12
                      A ja z kolei niestety mam wrażenie, na przykładzie obserwacji przedszkola i szkoły u córki, że dzieci w wieku 5-7 lat (może też i później, lecz nie mam już pola do obserwacji) to takie istoty, które niesamowicie się porównują.
                      Nie sądzę, żeby to było coś złego czy konfrontacyjnego, po prostu i na tym budują sobie obraz świata. Córka ma koleżanki w klasie, które robią wszystko sprawnie, szybko i dobrze + płynnie czytają - nie jeden raz traktują inne dzieci z wyższością, co sama widziałam (słyszałam) na własne oczy. A nie są to jeszcze zachowania chamskie czy złośliwe, więc nie podpadają pod interwencję nauczyciela, ale dziecku mniej "wyrobionemu" mogą zepsuć samoocenę.
                      Ostatnio jedna z dziewcząt popłakała się na lekcji, bo pani wybrała kilkoro dzieci do przedstawienia na Dzień Babci, a ją nie, chociaż bardzo chciała. Poczuła się gorsza i tak w młodszych klasach nie powinno być - jeśli jest jakieś przedsięwzięcie, to niech uczestniczą wszystkie dzieci.
                      Tolerancja i akceptacja odmienności to piękna rzecz. Zapewne jest kształtowana na widocznych, naocznych przykładach w grupach integracyjnych albo w placówkach wielonarodowych (w moim mieście jest jedna szkoła wielonarodowa, z czesnym rzędu "drobne" 750 euro - w Polsce. I kogo stać na naukę wielokulturowości???). Ale gdzie indziej... Obawiam się, że pozostaje w sferze czystej teorii.
                      • Gość: Ada Re: do pana Kacpra IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 08.01.13, 14:28
                        >ostatnio jedna z dziewcząt popłakała się na lekcji, bo pani wybrała kilkoro dzieci do przedstawienia na Dzień Babci, a ją nie, chociaż bardzo chciała. Poczuła się gorsza...

                        Zastanawiam się ile zależy od naszych interpretacji zachowań dzieci. Moja córka popłakala sie ostatnio na przedstawieniu w teatrze, bo nie wzięto jej na scenę. Ale ja nie uważam, że sie popłakała, bo sie poczula gorsza tylko po prostu bardzo, bardzo chciala iść na ta scenę i była bardzo rozczarowana!

                        Może dziewczynka, o której piszesz faktycznie poczuła się gorsza, a może była po prostu rozczarowana a my, dorośli dopisujemy dzieciom interpretacje zachowań, albo je wrecz sugerujemy?
                        pozdrawiam.
                        P.S. Oczywiście, nie pochodze z Nibylandii i wiem, że dzieci moga być "okrutne", ale czy w wieku 4-5 lat?
                        • verdana Re: do pana Kacpra 08.01.13, 14:37
                          Ależ oczywiście. Moja córka miała w przedszkolu dwie dziewczynkio - jedną głuchą i jedną ze zniekształconą twarzą. Mimo, ze przedszkole było przyjazne, obie dziewczynki były odrzucane przez grupę. Problemu nie dostrzegali ani wychowawczy - bo gdy zabawy były wspólne, to dzieci oczywiście nie mówiły "Ja sie z Elą nie bawię", Ela nie siedziała sama przy stoliku, nikt Eli nie dokuczał. Ale same nie zagadywały, nie podchodziły, dziecko bawiło sie z własną siostrą. Moja córka przychodziła z przedszkola zbulwersowana. I z tego co widziałam, dorośli tego nawet nie zauwazyli. Bo przecież 5-latku juz nieźle wiedza, co sie dorosłym mówi, a czego nie.
                          • lily-evans01 Re: do pana Kacpra 08.01.13, 18:44
                            Zgadza się.
                            Grupa rządzi się swoimi prawami - także w wieku 3, 4, 5 lat. Nawet tu, na Wychowaniu, czy na e-mamie dziewczyny zakładają wątki o dzieciach, które nie współgrają z rówieśnikami już w przedszkolu. I wbrew pozorom to wcale nie są mali rozrabiacy, często są to dzieci nadwrażliwe, nieśmiałe albo z rozmaitymi upośledzeniami lub dysfunkcjami zachowania (dodajmy, że nieszkodliwymi dla grupy).
                            Moja córka to taki nadwrażliwy, milczący płaczek, ze zdiagnozowanymi zaburzeniami SI, trzeba ją "ugłaskać" i staje się bardzo kontaktowa i towarzyska. Wychowawczyni nie widzi problemu, uważa, że dziecko ma być bardziej samodzielne itp. itd i traktuje wszystkich tak samo. Wdrażam te zalecenia, ale córka i tak jest przez grupę jakoś tam izolowana (6-7-latki), np. ostatnia wybierana do zabawy przez dziewczynki itd. I ona sama mówi, że czuje się odrzucana. A co dziwne, w grupie na zajęciach dodatkowych dogaduje się z dziećmi rewelacyjnie, ale tam zaczęto od zajęć integrujących grupę.
                            A sytuacja z teatrzykiem, o której piszę powyżej - ja sama pamiętam z podstawówki, jak to było, kiedy pani tworzyła sytuację "wybrańców" i tych szaraczków, którzy nie zostali wybrani do jakiegoś przedsięwzięcia. Nie powinno tworzyć się takiego podziału, zwłaszcza w I klasie. To dziecko może nie nazwie swoich uczuć "odrzuceniem", ale przykro mu będzie bardzo. Nie jest to wcale pedagogiczne. I żeby nie było - widzę to chyba bezstronnie, bo akurat moje dziecko zostało "wybrane", ale niesmak mam.
                      • verdana Re: do pana Kacpra 08.01.13, 14:30
                        Otóż to własnie. O ile małe dzieci rzeczywiście moga nie dostrzegac róznic (albo dostrzegają, ale w tym wieku wszystko jeszcze jest "normalne"), to potem dzieci wchodza w okres bezwzględnego konformizmu. To jest po prostu etap rozwoju i nie ma co udawać, że w jakims wyidealizowanym środowisku nie istnieje. Mamwrażenie, ze to raczej dorośli chcą uwazać, ze dzieci tych różnic nie widza i ignorują - albo tępią- sygnały, że dzieci wcale nie są takie tolerancyjne.
                        Uczenie tolerancji to piękna rzecz. Natomiast nie należy swojego dziecka stawiać w sytuacji potencjalnie żenującej i wymagać, aby inne dzieci były tolerancyjne...
                        • demonii.larua Re: do pana Kacpra 08.01.13, 19:34
                          Tak od siebie dodam, że dziecko dziecku nie równe. Jedno będzie rozpaczało i czuło się upokorzone. Po drugim spłynie jak po kaczce. Należy metodę dostosować do dziecka, nie na odwrót.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka