twojabogini
27.04.13, 15:09
Znane są bunty dwulatków i nastolatków, w literaturze opisuje się też bunty 5,5 latków, a rodzice doświadczają buntów uczniów, przedszkolaków, niejadków i niezliczonych buntów dzieci w różnym wieku. Bunt jak bunt - zazwyczaj wybucha nagle, ma bardzo ostry i konfrontacyjny charakter, a zakwestionowane zostają wszystkie dotychczasowe reguły i władza. No i trzeba go jakoś opanować.
Postarajmy się przynajmniej na chwilę założyć, że dzieci naprawdę są małymi i kompletnymi ludźmi i działają racjonalnie. Dorosły człowiek podnosi bunt praktycznie tylko w jednej sytuacji - gdy jego sytuacja jest bardzo niekomfortowa, a pokojowe metody jej zmiany są albo już wyczerpane (okazały się nieskuteczne), albo niedostępne. Podczas buntu także dorośli ludzie łamią już nie tylko szczególnie uciążliwe reguły i ograniczenia - ale wszystkie, także te, które normalnie by akceptowali. Dzieci działają według tego samego mechanizmu.
Znane jest zjawisko kryzysów rozwojowych - gdy następuje kompletna zmiana struktury zachowań dziecka, jego potrzeb i motywacji. Jedne z najgłębszych kryzysów tego rodzaju następują średnio około 2,5 oraz 13 roku życia. Czy jednak muszą pociągać za sobą bunt? Czy mądrze wspieramy nasze dzieci w tych trudnych okresach?
Weźmy taką Małgosię. Rozwija się prawidłowo. Ma nieco ponad dwa lata. Atrakcyjny do tej pory wózek spacerowy (było wszystko widać, było bezpiecznie i rodzic blisko), stał się nagle więzieniem. Bo Małgosia nie chce już tylko widzieć, ale i dotknąć, bo czuje, ze może pójść sama i wystarczy jej, że rodzic będzie ją obserwować z oddali. Świat nie jest już tak niezrozumiały i wydaje się dość bezpiecznym miejscem.
Co robi Małgosia? Zaczyna nieśmiało protestować przy wkładaniu do wózka. A co robi rodzic- zagaduje, odwraca uwagę, czasem ignoruje protest, albo przekonuje, że jednak w tym wózku to trzeba siedzieć. Co robi Małgosia - Małgosia widzi inne dzieci, z którymi zaczyna się identyfikować - i one wcale w wózkach nie siedzą. Jej niezaspokojona potrzeba eksploracji świata wzrasta i wzrasta jej chęć do tego, aby wreszcie swoje silne (bo naturalne) pragnienie zrealizować. Stopniowo coraz trudniej ją wsadzić do wózka, zagadać, zignorować protest. Mama krzyczy, podnosi głos okazuje niezadowolenie. Małgosia szybko uczy się takich reakcji i uczy się że mama krzyczy, ale to choć z początku wydawało się straszne - to jest niegroźne. Któregoś dnia Małgosia zaczyna wrzeszczeć, prężyć się, a nawet bić i kopać mamę lub tatę. Jeśli zna już brzydkie słowa - z dużym prawdopodobieństwem ich także użyje. I następuje sukces. Małgosia wraca do domu piechotą i wie już, że wrzask i bunt to dobry sposób oporu. Od tego dnia staje się tym "diabełkiem" - teraz wrzask będzie i przy jedzeniu i przy wsadzaniu do krzesełka, wanienki i przy każdej okazji w której dziecko czuje że jest tłumione. Czasem bunt przybiera ogromne rozmiary i staje się buntem ogólnym, skierowanym po prostu przeciwko rodzicom.
Jak opanować bunt? Uwzględnić część żądań, zwłaszcza tych racjonalnych i wypracować nowe zasady. Oraz przekonać buntowników, że władza (rodzice) działają w zgodzie z ich interesem.