Dodaj do ulubionych

Wybuchy płaczu

IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.13, 15:04
Witam,
Potrzebuję porady jak postępować z moim synkiem.
Ma w tej chwili niespełna 3 lata. Zawsze był dość wrażliwy. Potrzebował dłuższej chwili zanim zaczął bawić się z dziećmi. Łatwo go było wystraszyć. Ale teraz coraz trudniej mi na to reagować, bo coraz częściej mi się zdarza, że po prostu nie wiem jak.
Synek jeszcze nigdy nie zabrał innemu dziecku zabawki, nawet jeśli to on się czymś bawi i zostanie mu to odebrane. Nie walczy o swoje. A ponadto często reaguje płaczem na najmniejszy nawet przejaw agresji ze strony innych dzieci. Wystarczy lekkie popchnięcie, zabranie zabawki, krzyk, nawet to, że ktoś go goni (wcale nie w złej wierze, tylko z chęci zabawy). Reakcja jest niewspółmierna do krzywdy. Płacz, rozpacz prawie.
Wycofuje się z zabawy gdy tylko chcą w niej uczestniczyć inne dzieci.
Potrafi się fajnie bawić z dziećmi, które zna, ale też do czasu, gdy są wobec niego zbyt gwałtowne.
Być może to taki typ. Ja też zawsze byłam nieśmiała i strachliwa. Ale potrzebuję rady jak reagować, by nie pogłębiać w nim tego lęku. Zwykle najpierw pocieszam i tłumaczę, że kolega nie chce mu zrobić krzywdy, tylko chce się bawić, albo że może nie oddawać zabawki, jeśli tego nie chce. Ale po kilku kolejnych wybuchach płaczu tracę cierpliwość i mówię, że jeśli nie chce, to może się po prostu nie bawić.
Odgrywamy scenki w domu - jak się obronić, jak krzyknąć "nie zabieraj mi" albo " nie popychaj mnie". Tłumaczę, rozmawiamy bardzo dużo.
Jaka jest właściwa reakcja w chwili takiego płaczu i strachu
bez powodu?
Obserwuj wątek
    • joshima Re: Wybuchy płaczu 03.06.13, 16:00
      Gość portalu: ania napisał(a):

      > Jaka jest właściwa reakcja w chwili takiego płaczu i strachu
      > bez powodu?
      Ja, na Twoim miejscu zaczęłabym od zmiany nastawienia. To nie jest bez powodu. Twoje dziecko z pewnością ma powód. Nigdy mu nie mów, że płacze bez powodu.
      Po drugie nie robiłabym z tego sprawy (te odgrywanie scenek itp). Dziecko dostaje sygnał, że coś z nim nie tak. A tymczasem to może być zupełnie przejściowe i związane z jakimś skokiem rozwojowym zwanym potocznie buntem.

      Poprzestałabym na zaakceptowaniu jego emocji i związanego z nimi płaczu. Na pocieszeniu i tłumaczeniu, że nikt nie chciał go skrzywdzić. I starałabym nie tracić cierpliwości. A widząc, że sytuacja idzie w złym kierunku zarządzałabym ewakuację pod byle pretekstem, ale nie tak, żeby dziecku dać odczuć, że to z powodu jego zachowania.

      Mam dziecko z nadwrażliwością słuchową. Teraz jest o niebo lepiej ale zawsze była wrażliwcem i w wieku w jakim teraz jest Twoje dziecko kontakty z rówieśnikami, szczególnie na publicznych placach zabaw bywały trudne.
      • Gość: ania Re: Wybuchy płaczu IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.13, 16:14
        Ja to niby wszystko wiem. Że dzieci są różne, nie zmieniać na siłę. Tu nie chodzi o moją irytację, że ciągle słyszę jego płacz. Bardziej chodzi o moją obawę, co będzie, jak pójdzie do przedszkola na przykład.
        Póki jest ze mną, wiem, że krzywda mu się nie dzieje. Ale przeraża mnie myśl o moim dziecku w grupie rówieśniczej, gdzie każdy może go bezkarnie popchnąć, uderzyć, zabrać co chce, a on będzie płakał i popadał w jeszcze większą rozpacz. Nie wierzę w cudowne przedszkolanki, które będą go tulić i tłumaczyć, że wszystko jest dobrze. Nie mogę się pogodzić, że ktoś może skrzywdzić moje dziecko, a ono się nie obroni. Stąd proszę o radę, czy mogę w nim jakoś zbudować - spróbować chociaż - poczucie wiary w siebie.
        Bo że to nie jest tylko etap rozwoju to jestem pewna. Zawsze taki był.
        • joshima Re: Wybuchy płaczu 03.06.13, 16:51
          Gość portalu: ania napisał(a):

          > Ja to niby wszystko wiem. Że dzieci są różne, nie zmieniać na siłę. Tu nie chod
          > zi o moją irytację, że ciągle słyszę jego płacz. Bardziej chodzi o moją obawę,
          > co będzie, jak pójdzie do przedszkola na przykład.
          A kto to wie co będzie jak dziecko pójdzie do przedszkola? Nikt nie wie. Nie ma sensu martwić się tym na zapas.


          > Póki jest ze mną, wiem, że krzywda mu się nie dzieje. Ale przeraża mnie myśl o
          > moim dziecku w grupie rówieśniczej, gdzie każdy może go bezkarnie popchnąć, ude
          > rzyć, zabrać co chce, a on będzie płakał i popadał w jeszcze większą rozpacz.
          To będzie tylko oznaczać, że nie dojrzał do przedszkola.

          > Stąd proszę o radę, czy mogę w nim jakoś zbudować - spróbować chociaż - poczucie wiary w siebie.
          No to to możesz zawsze, od urodzenia.
          • babyaggie Re: Wybuchy płaczu 04.06.13, 11:07
            To może poradzisz jej konkretnie (co i jak lub literatura) jak może wspomóc dziecko w zakresie budowania własnej wartości.

            Joshimo, mądrze piszesz i lubię czytać Twoje posty, ale czasem brzmią bardzo agresywnie...zbyt apodyktycznie zamiast życzliwie.

            > > Stąd proszę o radę, czy mogę w nim jakoś zbudować - spróbować chociaż - p
            > oczucie wiary w siebie.
            > No to to możesz zawsze, od urodzenia.
            >

        • el_elefante Re: Wybuchy płaczu 04.06.13, 10:56
          > Bardziej chodzi o moją obawę,
          > co będzie, jak pójdzie do przedszkola na przykład.

          Dobrze będzie. Po pierwszych miesiącach w przedszkolu nie poznasz własnego dziecka na placu zabaw. W przedszkolu jest zupełnie inaczej niż w osiedlowej piaskownicy, jest inne środowisko a przede wszystkim zupełnie inne relacje. Zachowania dzieci nie przenoszą się 1:1 z piaskownicy. Nie masz się teraz martwić jak on sobie poradzi, tylko zwyczajnie czekać aż zacznie sobie radzić. Nie rozbudowuj problemu, który za pół roku może już nie istnieć. Tłumaczeniem NIC nie zdziałasz w tej materii, kompletnie, bo to nie tędy droga. Nie nauczysz nieśmiałego reagować śmiało, radząc mu co ma zrobić w danej sytuacji i trenując te sytuacje, bo każda sytuacja jest inna. Daj mu swoje oparcie, poczucie bezpieczeństwa, nie wyręczaj go we wszystkich sytuacjach, pozwól mu spróbować poradzić sobie samemu, bez naciskania, wycofywania i ucieczek. Nie próbuj syna naprawiać, bo on nie jest popsuty. Jeżeli nie pasuje do twoich wyobrażeń, to tym gorzej dla wyobrażeń.

          Majstrowanie przy nieśmiałości wymaga dużo ostrożności i wyczucia, bo bardzo łatwo narobić trudno odwracalnych szkód, które będą się wlokły latami i uprzykrzały życie.
          • z888 Re: Wybuchy płaczu 04.06.13, 12:26
            Zgadzam się z poprzedniczką. Mój syn też był bardzo nieśmiały, nie lubił zabaw z dziećmi jeszcze tuż przed pójściem do przedszkola. Teraz, po roku w przedszkolu, jest zupełnie inaczej. Nawet w parku, kiedy jesteśmy tam razem, mówi: idę dołączyć do dzieci i bawi się chętnie z zupełnie obcymi dziećmi.
            Nie rób z tego afery i zachowuj się normalnie. Nie każde dziecko musi wyrywać innym zabawki i byc towarzyskie.
          • twojabogini Re: Wybuchy płaczu 04.06.13, 13:32
            el_elefante napisał:

            Bardzo mądra rada.
      • Gość: domza2 Re: Wybuchy płaczu IP: *.rzeszow.vectranet.pl 05.06.13, 11:59
        Joshima, jakie były objawy tej nadwrażliwości słuchowej u Twojej córy? Jak to diagnozowałaś i co dalej się z tym robi? Pytam, bo podejrzewam podobny problem u mojej córki.
        pozdr
        • joshima Re: Wybuchy płaczu 05.06.13, 16:06
          Gość portalu: domza2 napisał(a):

          > Joshima, jakie były objawy tej nadwrażliwości słuchowej u Twojej córy?
          Objawy były od samego niemal urodzenia. Dużo krzyczała (do ukończenia 4 lat jej płacz ciężko było nazwać płaczem, to był po prostu krzyk. I w ogóle dużo krzyczała. Przez pierwszy rok życia, prawdopodobnie z tego powodu była nieodkładalna. Bardzo źle znosiła wizyty kogokolwiek u nas, czy nasze gdziekolwiek (wiadomo zawsze jest gwar i większy ruch). Bała się panicznie odkurzacza i innych głośniejszych sprzętów. Do tej pory jak ma przejść obok odkurzacza czy kosiarki to staje z daleka i prosi, żeby wyłączyć bo chce przejść. Zatykała uszy kiedy nadjeżdżał pociąg czy inny głośny sprzęt. Unikała głośno bawiących się dzieci np na placu zabaw. Nie może oglądać większości bajek na minimini, bo są ona dość głośne i krzykliwe (nawet jak się wyciszy to jest tam po prostu dużo drażniących dźwięków) i ona po 20 minutach jest tak nakręcona, że jest do wieczora nie do opanowania. Sama z sobą nie może wytrzymać. Kreciki, Reksie i inne "nieme" bajki nie wpływają tak na nią.
          Poza tym od zawsze miała zamiłowanie do kołysania. W okolicach pierwszego roku życia mogła siedzieć w huśtawce cały dzień i się kołysać. Aż mi się niedobrze robiło na ten widok. Dzieci z nadwrażliwością słuchową mają często do kompletu zaburzenia równowagi i potykają się o własne nogi. To sie nazywa, że mają niską świadomość własnego ciała. To na szczęście nas ominęło. Za to mamy do tej pory chyba niedostymulowaną jamę ustną. Moje dziecko na okrągło coś przeżuwa. Niemal stale ma coś w buzi.

          > Jak to diagnozowałaś i co dalej się z tym robi?
          Trzeba się zgłosić do diagnosty od SI (zaburzenia integracji sensorycznej) takiego, żeby miał ukończony II stopień czyli uprawnienia do wystawiania diagnozy. Trzeba pojechać na około 4 spotkania. Po wystawieniu diagnozy dziecko jest kierowane na terapię. A na jaką dokładnie to zależy od tego, czy to tylko nadwrażliwość słuchowa, w jakim stopniu i czy nie ma jeszcze innych zaburzeń SI.
          • Gość: tuszeani Re: Wybuchy płaczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.13, 19:25
            Ciekawi mnie jedno. Znajomy muzyk (i zarazem pedagog muzyczny) posiadający słuch absolutny opowiadał kiedyś o tym jak fizycznym bólem są dla niego wszelkie gwary, hałasy, nieczyste dźwięki i inne zakłócenia, na które normalny człowiek w ogóle nie zwraca uwagi. Jego boli, kiedy gra dobrze nastrojony fortepian, bo fortepian ze swojej natury nie ma idealnie czystego dźwięku. Ten znajomy twierdzi, że jest to bardzo charakterystyczny objaw słuchu absolutnego, choć nie u wszystkich występuje. On to traktuje jako "dobro inwentarza" z którym trzeba nauczyć się żyć, a nie jako jakieś zaburzenie.

            Jak jest u Twojej córki ze słuchem muzycznym? Czy taki powód jest brany pod uwagę w ramach diagniozy SI?

            Mój Młody też ma większość z objawów, o których pisałaś, ale dotychczas kładłam to raczej na karb uciążliwie dobrego słuchu, który będzie można ocenić dopiero później (i tak to też interpretowali znajomi muzyczni rodzice innych dzieci).
            • joshima Re: Wybuchy płaczu 05.06.13, 21:53
              Gość portalu: tuszeani napisał(a):

              > Jak jest u Twojej córki ze słuchem muzycznym?
              Nie mam porównania ze zbyt wieloma dziećmi w tym wieku, ale uważam, że potrafi dość dobrze odtwarzać melodię jak na czterolatka. No ale żaden fachowiec jej pod tym względem nie oceniał.

              > Czy taki powód jest brany pod uwa
              > gę w ramach diagniozy SI?
              Nie sądzę. Być może słuch absolutny to cenna cecha, ale nadwrażliwość słuchowa utrudnia życie na poważnie. Bywa, że dzieci, które radzą sobie z nadmiarem dźwięków zagłuszając je wytwarzanym przez siebie hałasem i inna aktywnością żeby nie powiedzieć nadaktywnością, mają problemy z funkcjonowaniem w szkolnej rzeczywistości, gdyż z mety dostają łatkę niegrzecznych i są temperowane. Rzecz jasna bezskutecznie.

              Oczywiście terapia nie popsuje słuchu, jeśli rzeczywiście jest to słuch absolutny a jedynie poprawi funkcjonowanie.
              • Gość: domza2 Re: Wybuchy płaczu IP: *.rzeszow.vectranet.pl 06.06.13, 16:25
                U nas też częściowo można było zaobserwować takie objawy: strasznie dużo płakała w niemowlęctwie, ale nie bała się dźwięków, wręcz przeciwnie , usypiałam ją przy suszarce. Lubiła muzykę i śpiewanie od małego. W wieku ok. 3 lat był problem z wychodzeniem z nią na place zabaw. Im więcej dzieci, chaosu, hałasu tym bardziej robiła się zła i agresywna. Ograniczyłam wyjścia tylko do małych placów z małą liczbą dzieci. Po pierwszych dniach w przedszkolu narzekała, że jest hałas. Musiała długo odpoczywać w domu, na spokojnie. Potem jakby "wyrosła". teraz zdecydowanie mniej jej przeszkadza duża liczba dzieci na placu, umie się już znaleźć, bo wcześniej popadała w jakiś taki chaos i od razu wściekłość. Ale nawet niedawno mówiła, że nie mogła zjeść obiadu w przedszkolu bo było za głośno.
                A jak rozwojowo jest z tego typu zaburzeniami? Czy mijają z wiekiem? Bo ja teraz widzę, że jest już zupełnie inazej niż rok temu. Mimo to, myślę, że coś pewnie jest na rzeczy. Chociaż obecnie zachowanie dziecka nie wskazuje na problemy. pozdr
                • joshima Re: Wybuchy płaczu 06.06.13, 17:45
                  Nie wiem czy mijają. Samoistnie to pewnie nie. Raczej podejrzewam, że człowiek się jakoś tam przyzwyczaja i jakoś tam funkcjonuje. Wychodzę z założenia, że jeśli to przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu i daje się coś z tym zrobić, to trzeba spróbować.
                  • Gość: tuszeani Re: Wybuchy płaczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.13, 21:39
                    Ja jeszcze muszę swojego Młodego trochę poobserwować i może na jesieni zdecydujemy się pokazać go jakiemuś specjaliście od SI.
                    Nie wszystko mi pasuje do tej układanki, np. niby źle funkcjonuje w hałasie (w żłobku najgorzej znosił imprezy typu zadyma, a inne dzieci były wniebowzięte), ale jak się dorwie do radia, najchętniej rozkręca je na cały regulator. I to, że ostatnio jakby przyblokował reagowanie na ciche dźwięki i ciągle pyta: "co? co?" kiedy się mówi ciszej. To ostatnie niestety chyba zawdzięczamy naszej opiekunce, która strasznie głośno mówi - mam wrażenie, że Młody się przestawił na inny poziom decybeli w rozmowie.

                    Ale masz rację, joshima, słuch słuchem i super jeśli byłby dobry muzycznie, natomiast jeśli towarzyszy mu coś co utrudnia dziecku funkcjonowanie, dobrze byłoby się z tym zmierzyć.
    • twojabogini Re: Wybuchy płaczu 04.06.13, 13:30
      Po przeczytaniu twojego drugiego postu dochodzę do wniosku, że źle postawiłaś problem. Zachowanie dziecka jest normalne - po prostu nie ma ono jeszcze kompetencji i umiejętności zabawy w grupie, po to jest przedszkole i zabawy grupowe - aby dzieci się tego nauczyły. Bez płaczu i stresu taka nauka się nie odbędzie. Problemem nie jest lękliwość i płaczliwość twojego dziecka, tylko twoja obawa przed posłaniem go do przedszkola oraz obawa, że dziecko bez ciebie sobie nie poradzi (a przedszkole będzie rodem z koszmarów: rówieśnicy będą go bili, przedszkolanki będą nieczułe i niewrażliwe na przemoc).

      Zamiast zastanawiać jak zmienić dziecko (nie da się, a podejmując "pracę" nad tym możesz tylko wyrządzić mu krzywdę) zastanów się z czego wynika twoja obawa przed posłaniem dziecka do przedszkola?
      - dlaczego chcesz posłać dziecko do przedszkola i czy na pewno chcesz, czy wolałabyś zatrzymać dziecko w domu? dlaczego?
      - czy wybrałaś już przedszkole?czy dołożyłaś staranności, aby wybrać dobrą i bezpieczną placówkę? a może słyszałaś złe opinie o placówce do której zamierzasz posłać dziecko i boisz się ich weryfikować, bo ta jest tania i blisko domu - i stąd pomysł, żeby "uodpornić" dziecko na warunki przedszkolne?
      - a może ty masz złe doświadczenia z przedszkola i przenosisz swój lęk na dziecko?
      - dlaczego płacz dziecka uważasz za złą reakcję? Dlaczego nie chcesz mu dać szansy na nabycie kompetencji w zabawach z rówieśnikami? Dlaczego tak trudno ci się pogodzić z frustracją twojego dziecka i jego smutkiem?

      Problem jest w tobie i twoim lęku. Nie przenoś go na dziecko - jego brak umiejętności zabawy z dziećmi jest normalny - bo gdzie miałoby się tego nauczyć. Te inne śmiałe dzieci - to te, które są z licznych rodzin, albo uczęszczają na zajęcia grupowe, albo do żłobków i przedszkoli. Każde z nich kiedyś też płakało, że zabiera mu się zabawki, że nie umie się włączyć do grupy itp.

      Zamiast ćwiczenia scenek poślij dziecko na jakieś zajęcia dla maluchów - i nie uczestnicz w nich, daj swojemu dziecku szansę. Jeśli będziesz interweniować czy podczas zajęć, czy w piaskownicy - twoje dziecko uwierzy, że nie jest w stanie poradzić sobie bez ciebie i stanie się takie jak piszesz - zalęknione, nieśmiałe, niezdolne do kontaktów z rówieśnikami, bez ochronnego parasola mamusi.
      • Gość: ania Re: Wybuchy płaczu IP: *.dynamic.chello.pl 05.06.13, 09:14
        Dziękuję za odpowiedzi wszystkim.
        Że problem jest po części we mnie, to już sobie dawno uświadomiłam, wy mi to tylko potwierdziłyście, za co dziękuję. Ja zawsze płakałam w przedszkolu i za wsze się wszystkiego bałam. I pamiętam jak mi było ciężko z tego powodu. I dlatego tak bym chciała mu tego oszczędzić. Może czasem za bardzo się staram.
        Rzeczywiście trzeba trochę wyluzować. Choć ciężko to zrobić, jak się widzi ciągle płaczące dziecko.
    • Gość: domza2 Re: Wybuchy płaczu IP: *.rzeszow.vectranet.pl 05.06.13, 12:11
      Te zachowania społeczne i reakcje na grupę dzieci tak się w tym wieku zmieniają, że naprawdę nie warto robić problemu z tego, co jest dziś, bo za miesiąc może być inaczej. Ja z córką zaliczałam też te wszystkie fazy: od agresywnych zachowań, poprzez śmiałe, aż do nieśmiałych dziś ( na placu zabaw). W przedszkolu , w którym córka jest już 2. rok panują inne relacje i tam żadnych problemów nie zaobserwowano (jak pisał El Elephante- przedszkole z paniami i dziećmi, a plac zabaw z mamą to dwie zupełnie różne sytuacje), ja bym więc towarzyszyła dziecku w tych zmaganiach, pocieszyła kiedy trzeba, zapewniła, że ma we mnie wsparcie, ale brón boże nie zachęcała do większej aktywności społecznej. Dziecko nie jest na to gotowe. pozdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka