senait
14.06.13, 22:02
Syn jest upartym i bardzo zbuntowanym 4-latkiem. Co zrobić jeśli kompletnie lekceważy moje zakazy? Przykładowa sytuacja. Na szafce stoi butelka z moją wodą gazowaną, syn co jakiś czas odkręca ją i wypuszcza gaz. Mówię, nie rób tak. Tłumaczę, że wypuści gaz, a ja bardzo nie lubię wody bez gazu. Nie skutkuje. Proszę, powtarzam kilkakrotnie, on dalej, zakręca, odkręca, patrząc na mnie. W końcu krzyczę, nie reaguje. Chcę zabrać mu butelkę, odkręca dalej, zaczynamy się szarpać, ja krzyczę, żeby oddał. W końcu wrzeszcząc siłą wyrywam butelką i ściągam go z szafki. Następny dzień i znowu ta sama sytuacja. Ciągle powtarzają się takie sytuacje, gdy nie chce oddać, czegoś, czym nie może się bawić lub robi uporczywie coś czego nie pozwalam. Patrzy na mnie i nie reaguje na tłumaczenie, kończy się szarpaniną. Jak rozwiązywać takie sytuacje? Karać? Jak? Tracę już cierpliwość.
Druga sprawa. Powtarza wszystko po nas, rodzicach. Czasem mówimy do niego tonem nieznoszącym sprzeciwu, rozkazujemy, jeśli prośba nie działa. Np. "natychmiast idź do łóżka". Potem mały w ten sam sposób mówi do mnie np." natychmiast zrób mi soczek!". Jest masa takich tekstów, które według mnie są dopuszczalne, gdy mówi je rodzic do dziecka, ale w odwrotną stronę świadczą o braku szacunku dziecka do rodzica. Jak wytłumaczyć dziecku, że my możemy tak mówić, a on do nas czy do babci już nie? Np. mały po raz setny powtarza, że czegoś chce, ja wytłumaczyłam, dlaczego tego nie może, powtórzyłam 10 razy, że nie i koniec, on dalej , w końcu zdenerwowana marudzeniem, krzyknęłam "przestań już gadać, bo mnie denerwujesz". Następnego dnia babcia coś do niego mówi, a on "przestań gadać, bo mnie denerwujesz".