Dodaj do ulubionych

wątpliwości.....

31.10.13, 12:04
Witam,
mam mnóstwo watpliwości czy dobrze postępuję ze swoją prawie dwuletnia córką.
Mąż zarzuca mi, że żle ją wychowuję, bo "za duzo pozwalam", ustępuję, jestem pobłazliwa.
To znaczy, np. chce żeby mama podała herbatę, a nie tata.
Tata nakarmił jogurtem. itd.
Np. Ja wyniosłam coś z pokoju, a córka chciała wynieść i się złości, płacze. No to przynosze to z powrotem i mówię, że nie wiedziałam, że mogła powiedzieć, że chce to wynieść a nie od razu płakać. No i ona to wynosi.
I kwestia spania z córką.... Jak była mniejsza spała trochę w łóżeczku, ale dla własnej wygody i trochę tez dlatego , ze ja poprostu chciałam z nia spać - śpimy teraz razem.
I jak budzi się w wieczorem, a ja jestem np. w łazience mąż próbuje ją uspokoić to wpada w histerie i mnie woła. Dopóki nie przyjdę nie uspokoi sie.
Tłumaczę mężowi, że to minie, ale ciągle słyszę, że żle robię. Ze nie może tak być, że tylko ja ją mogę uspokoić a tata nie. Tata bardzo duzo poświęca czasu córceJ. Bardzo długo usypiał córkę wieczorem. Teraz córka nie pozwala - mama ma usypiać.
Juz samam nie wiem..........
Obserwuj wątek
    • joshima Re: wątpliwości..... 31.10.13, 12:41
      Tata jest sfrustrowany bo chciałby pomóc a nie może. To dobrze o nim świadczy. Zarzuca Ci, że źle postępujesz (osobiście tak nie uważam, postępuję b,podobnie i efekty mi się podobają), ale czy proponuje jakieś inne sposoby postępowania z córką? Rozmawiacie o tym?
      • wredniolek2 Re: wątpliwości..... 31.10.13, 13:21
        Próbujemy rozmawiać... Ale każde ma inne spojrzenie na wychowanie.
        Mąż czasem w złości zarzuca, że się wymądrzam. I, że moje " metody " doprowadzą do tego, że córka wejdzie nam na głowę.
        Eh... :(
        • joshima Re: wątpliwości..... 01.11.13, 16:38
          wredniolek2 napisała:

          > Próbujemy rozmawiać... Ale każde ma inne spojrzenie na wychowanie.
          Ale to przecież nie uniemożliwia rozmowy. Zatem wypadałoby zacząć rozmawiać a nie tylko próbować.

          > Mąż czasem w złości zarzuca, że się wymądrzam...
          Poproś go by przedstawił Ci jakieś konkretne wątpliwości i jakieś konkretne pomysły jak powinnyście jego zdaniem reagować. Wtedy możesz uczciwie się nad nimi pochylić i o tym porozmawiać.
    • aqua48 Re: wątpliwości..... 31.10.13, 12:48
      wredniolek2 napisała:

      > Mąż zarzuca mi, że żle ją wychowuję, bo "za duzo pozwalam", ustępuję, jestem po
      > błazliwa.
      > Np. Ja wyniosłam coś z pokoju, a córka chciała wynieść i się złości, płacze. No
      > to przynosze to z powrotem i mówię, że nie wiedziałam, że mogła powiedzieć, że
      > chce to wynieść a nie od razu płakać. No i ona to wynosi.

      Ja w takich sytuacjach raczej nie ustępowałam, na zasadzie "czasu nie da się odwrócić", teraz ci przykro, ale następnym razem powiedz mi czego chcesz, to ci pozwolę. A poza tym na moje dzieci takie "to ty zrób to jeszcze raz" nie działało, miały być pierwsze i już.

      Ale niespełna dwulatek to jeszcze małe dziecko i z takich zachowań po prostu wyrośnie.

      > I kwestia spania z córką.... Jak była mniejsza spała trochę w łóżeczku, ale dla
      > własnej wygody i trochę tez dlatego , ze ja poprostu chciałam z nia spać - śpi
      > my teraz razem.

      Spróbujcie wyprowadzić córkę do własnego łóżka, kupcie jej nowe "doroślejsze" łóżeczko, albo choćby nową pościel, zostawiajcie lampkę, zawracajcie jeśli będzie do Was na początku przychodzić, myślę, że czas już odzyskać własne spanie. Małżeństwu to bardzo dobrze robi.

      >Tata bardzo duzo poświęca czasu
      > córceJ. Bardzo długo usypiał córkę wieczorem. Teraz córka nie pozwala - mama m
      > a usypiać.

      Córka ma po prostu teraz "okres mamowy". To przejdzie. I wróci. Ważniejsze od takich w sumie drobnych problemów jest to abyście oboje z mężem spokojnie i wspólnie uzgodnili linię postępowania z dzieckiem. Czyli na co córce pozwalacie, a na co nie. Bez wzajemnych pretensji o rozpieszczanie, czy dręczenie dziecka. I żeby dziecko też wiedziało na co mu wolno, a na co nie.
    • el_elefante Re: wątpliwości..... 31.10.13, 13:01
      No przecież tato nie uspokoi jej na siłę, skoro młoda domaga się mamy. Taka faza. Trzeba ryk wziąć na klatę (czasem dosłownie) i wspólnie poczekać na mamę. Pytanie gdzie jest granica pomiędzy "pozwalaniem na zbyt dużo" a zaspokajaniem potrzeb. Wg mnie nie ma problemu z podaniem herbaty, chyba że mama akurat nie może tego zrobić, bo jest zajęta czym innym. To jest rozróżnienie pomiędzy "mogę spełnić twoje życzenie, korona mi z głowy nie spadnie, proszę bardzo" a "sorry, ale nie mogę teraz, mam konkretny powód". I trzymanie frontu wzajemne: "mogę ja ci podać, bo mama teraz się kąpie i nie może przyjść?"

      A jak radzi sobie tata gdy ciebie nie ma w domu? Pewnie sobie radzi. Ale jak jesteście oboje, to młoda się ogniskuje na tobie i tata idzie w odstawkę. Może to go trochę uwiera? Cóż, taki lajf. Teraz mama jest na topie, ale tata niech się nie zżyma, to dopiero niecałe 2 latka, jego czas dopiero nadejdzie, zdąży się wykazać :)
      • wredniolek2 Re: wątpliwości..... 31.10.13, 13:23
        Własnie super radzą sobie sam na sam.....
        Maż mówi,że było tak fajnie dopóki ja nie przyszłam np. z pracy.... :((9
        • aqua48 Re: wątpliwości..... 31.10.13, 13:37
          wredniolek2 napisała:

          > Własnie super radzą sobie sam na sam.....
          > Maż mówi,że było tak fajnie dopóki ja nie przyszłam np. z pracy.... :((9

          Typowe... Nie przejmuj się, tłumacz mężowi, że to całkiem normalne zachowanie i że Wasza córka nie odbiega od milionów dzieci tak reagujących na mamę i tatę. Razem i osobno.
    • triss_merigold6 Re: wątpliwości..... 31.10.13, 13:56
      Taki etap. Przejdzie jej.
      • wredniolek2 Re: wątpliwości..... 31.10.13, 14:32
        Mam taką nadzieję,
        nie chciałabym, żeby była małym dzikuskiem "uczepionym " spódnicy mamy ( słowa mojego męża ) :)))
        • aqua48 Re: wątpliwości..... 31.10.13, 14:42
          wredniolek2 napisała:

          > Mam taką nadzieję,
          > nie chciałabym, żeby była małym dzikuskiem "uczepionym " spódnicy mamy ( słowa
          > mojego męża ) :)))

          Litości, to jeszcze maluch, ma prawo wisieć u maminej spódnicy. Zobaczysz jak szybko zacznie rzęsy malować i ciuchy pożyczać :)
    • mruwa9 Re: wątpliwości..... 31.10.13, 19:06
      a ja mysle, ze tu jeszcze dochodzi kwestia rozjazdu koncepcji rodzicielstwa meza i twojej. Wspolne spanie jest ok, pod warunkiem, ze odpowiada to wszystkim stronom ukladu. Tu mam wrazenie, ze mezowi to nie odpowiada, podobnie, jak nie podoba mu sie wiele innych rzeczy, chocby to, ze rzeczywiscie nie masz odwagi odmowic dziecku.
      Byc moze ksoztem absolutnego podporzadkowania siebie dziecku zaniedbalas zwiazek i to meza boli?
      (tak w ogole ja bym nie potrafila byc tak na bacznosc na kazde pierdniecie dziecka, a zapedy "tylko mama" tlumilam w zarodku, metoda zdartej plyty tlumaczac, ze oprocz mamy jest tata i ze jest rownoprawnym rodzicem, ktory potrafi rownie dobrze rozwiazac problem dziecka i pomoc mu. A mama nie jest nezastapiona)
      • wredniolek2 Re: wątpliwości..... 31.10.13, 22:00
        tak , masz rację, troche różnimy się odnośnie rodzicielstwa....
        Ja nie umiem przekonać do swoich argumentów, a mąż do swoich....
        Nie to, że nie mam odwagi odmówić córce . Bo w ważnych sprawach mówię nie i córka jakgdyby wie już, że wtedy to już jest nie na amen :))

        • aqua48 Re: wątpliwości..... 01.11.13, 13:43
          wredniolek2 napisała:

          > tak , masz rację, troche różnimy się odnośnie rodzicielstwa....
          > Ja nie umiem przekonać do swoich argumentów, a mąż do swoich....

          Może wobec tego racjonalnie będzie jeśli każde z Was z czegoś ustąpi, skoro nie możecie się nawzajem przekonać?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka