Dodaj do ulubionych

Codzienny płacz przed szkołą

04.11.13, 09:56
Mój 6 letni synek chodzi do zerówki i od kilku dni codziennie przed wyjściem jest płacz.
Chodził wcześniej do żłobka i przedszkola więc nie jest dla niego nowością rozstanie ze mną.
Rozmawiam z nim na ten temat. Jego odpowiedzią jest, że bardzo za mną tęskni, raz powiedział, że kolega go bije i niszczy jego rzeczy... Rozmawiałam z wychowawczynią na ten temat. Na lekcjach jest uśmiechnięty i ładnie się bawi z innymi dziećmi.
A dzisiaj rano znowu była rozpacz...
Co zrobić? (przeniesienie do innej szkoły to dla mnie ostateczność) Gdzie i jak szukać pomocy?
Obserwuj wątek
    • Gość: aaa Re: Codzienny płacz przed szkołą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.13, 10:15
      miałam to samo:/ przyczyną był hałas, dziecko nieco nadwrażliwe na dźwięki; na lekcjach faktycznie było uśmiechnięte bo na lekcjach jest w miarę cicho, najgorsze było przed rozpoczęciem lekcji no i przerwy ( jako jedyne zostawało na przerwach w sali:/ ), niestety wyjścia nie było i z czasem przywykło, że w szkole tak po prostu jest;
    • joshima Re: Codzienny płacz przed szkołą 04.11.13, 13:17
      Naciskaj wychowawcę, żeby się zorientował o co chodzi, bo może rzeczywiście jest problem z jakimś kolegą. Nie daj się spławić.
      • aqua48 Re: Codzienny płacz przed szkołą 04.11.13, 13:33
        Dopytaj dziecko który to kolega robi mu krzywdę i jakie rzeczy mu zniszczył. Ucz, że za każdym razem trzeba zgłaszać do nauczyciela taki problem, a wychowawczynię uczul na sytuację i ewentualnie poproś o przesadzeni dziecka do innej ławki.
        • Gość: aaa Re: Codzienny płacz przed szkołą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.13, 13:38
          tak, załatw dziecku łatkę kapusia i donosiciela, na pewno kolejne 6 lat minie jak z płatka;
          • aqua48 Re: Codzienny płacz przed szkołą 04.11.13, 15:04
            Gość portalu: aaa napisał(a):

            > tak, załatw dziecku łatkę kapusia i donosiciela, na pewno kolejne 6 lat minie j
            > ak z płatka;

            Pogięło Cię? Ma się dawać bić i niszczyć sobie rzeczy? Wychowawczyni jest od interwencji w takich sprawach, a szkoła ma dziecku zapewnić bezpieczeństwo. Prośba o pomoc jeśli dziecko sobie nie radzi z agresorem nie jest niczym złym.
            • Gość: aaa Re: Codzienny płacz przed szkołą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.13, 19:44
              >Ucz, że za każdym razem trzeba zgłaszać do nauczyciela taki problem,
              Otóż nie, nie trzeba za każdym razem latać do Pani, mało tego takie działanie przyniesie skutek odwrotny do zamierzonego; są inne, normalne sposoby radzenia sobie w grupie rówieśniczej;

              > Pogięło Cię? Ma się dawać bić i niszczyć sobie rzeczy?
              oczywiście że nie, ale latanie do Pani wcale go przed tym nie uchroni
              • aqua48 Re: Codzienny płacz przed szkołą 05.11.13, 14:36
                Gość portalu: aaa napisał(a):

                > są inne, normalne sposoby radzenia s
                > obie w grupie rówieśniczej;

                No to proszę o skuteczny przykład dla sześciolatka, na którego uwziął się kolega.
                • twojabogini Re: Codzienny płacz przed szkołą 06.11.13, 13:52
                  > No to proszę o skuteczny przykład dla sześciolatka, na którego uwziął się kolega.

                  Dzieci należy uczyć, że jeśli dzieje się coś bardzo poważnego - powinny informować osoby dorosłe. Jednak ucząc dziecko, że każdy przypadek, gdy dokucza mu kolega, naruszając jego własność, granice fizyczne, lub poprzez wyśmiewanie - ma zgłaszać pani, spowodujemy, że jego funkcjonowanie w grupie rówieśniczej będzie bardzo trudne. Odbierzemy też dziecku pewność siebie, poczucie, że ma moc samodzielnie poradzić sobie z agresorem. Jedną z najtrudniejszych lekcji jakie każde dziecko musi odebrać jest ochrona własnych granic - i tego właśnie uczy się w grupie rówieśniczej.
                  Błędem wielu dorosłych jest próba nauczenia dziecka reagowania na agresję dorosłymi sposobami - nawiązywaniem dialogu, rozmowy, w sposób bezkrwawy i bezkonfliktowy. Dzieci, którym oferuje się takie "wsparcie", dobrze wiedzą, że to nie podziała i zostają osamotnione z problemem. Inni rodzice zaczynają się domagać, żeby nauczyciel pilotował wszystkie sytuacje i chronił dziecko, zapobiegał wręcz wszystkim niemiłym sytuacjom. Nierealne. Jeszcze inni demonizują dokuczającego kolegę, domagają się dla niego kar, przeprosin, koncentrują się na nim, zamiast na własnym dziecku, które ma problem.

                  Program pomocy dla sześciolatka - wzmocnienie jego poczucia własnej wartości, poczucia integracji z grupą, nauka reagowania agresją na agresję, trening odblokowania hamulców fizycznych, dziecko ma prawo: odepchnąć napastnika, podnieść na niego głos, niemiło mu odpowiedzieć, odebrać siłą swoją rzecz, a nawet w odwecie - zabrać rzecz kolegi, czy koleżanki. To są normalne zachowania sześciolatków, czy tego chcemy, czy nie. Ucząc dziecko, że to nieładnie, tak nie wolno - pozbawiamy nasze dziecko mechanizmów obronnych (to jak wycinanie kotkom pazurków, stają się milsze i wygodniejsze w obsłudze, ale bezbronne).

                  Wiem o czym piszę, bo popełniłam ogromny błąd, wprowadzając wychowanie bez agresji swojemu starszemu synowi. Był zawsze dużo większy od rówieśników, więc obawiałam się, że może zrobić komuś krzywdę. Do tego moje tłumaczenia niestety trafiły na podatny grunt, ale okazało się (czy kogoś to dziwi?), że większość kolegów nie ma dobrego zdania na temat intelektualnego rozwiązywania sporów i kultury bycia. Do tego wychowywałam starszaka bez udziału ojca, być może pierwiastek męski zrównoważyłby moje pacyfistyczne zapędy. Gdy się połapałam jaka głupotę robię mały miał już spore problemy w relacjach z rówieśnikami i naprawdę dużo czasu zajęło mi odkręcenie tego, co sama mu nakładłam do głowy.


                  Swoją drogą jeśli dziecko płacze przed szkołą - to możliwych przyczyn jest wiele - niekoniecznie przemoc w grupie rówieśniczej. Dzieci często mają problem ze wskazaniem przyczyny, albo nie chcą się zwierzać, podają pierwsza prawdopodobną przyczynę, np. sądząc, że rodzic tylko pogorszy sprawę, albo się zmartwi. Pozostaje obserwacja.

                • el_elefante Re: Codzienny płacz przed szkołą 06.11.13, 15:44
                  Można wrzasnąć na kolegę. Działanie dwukierunkowe: kolega dostaje odpór a dorośli (a i rówieśnicy również) w okolicy otrzymują informację. Zero skarżenia. Problem tylko, jak sprawić, aby tłamszony dzieciak nagle wykrzesał z siebie odrobinę agresji.
    • wera_71 Re: Codzienny płacz przed szkołą 07.11.13, 13:21
      witam, ja również proszę o pomoc. od jakiegoś czasu mam problem z moją córeczką - mała jest bardzo nieśmiała, z domownikami rozmawia normalnie, ale w przedszkolu, sklepie czy na placu zabaw nie odzywa się do nikogo. Trochę zaczyna mnie to niepokoić, bo myślałam, że to chwilowe, a trwa już jakiś czas. Czy mam powody do niepokoju?
      • Gość: Kinderczekolada Re: Codzienny płacz przed szkołą IP: *.30.28.124.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.11.13, 14:02
        Mnie zaniepokoilaby taka sytuacja i poszukalabym pomocy profesjonalisty.
        Nie odzywa sie zupełnie? Nie ma dzieci/dorosłych z którymi próbuje rozmawiać choćby polslowkami odpowiadając na pytania? Ile ma lat i jak długo chodzi do przedszkola? Czy zawsze tak było czy sytuacja pojawiła w jakimś określonym momencie?
        • wera_71 Re: Codzienny płacz przed szkołą 20.11.13, 10:06
          nie odzywa się... rozumie wszystko, kiwa głową potwierdzając czy zaprzeczając, pokazuje paluszkiem itp, ale nie mówi... Do przedszkola chodzi już drugi rok więc myślę, że to nie jest już kwestia zaaklimatyzowania, bo zna panie i dzieci. czytałam, że takie zachowanie to może być mutyzm. Wiecie coś o tym zaburzeniu? Czy to poważne i trudne do leczenia?
          • dramaturgia22 Re: Codzienny płacz przed szkołą 20.11.13, 10:16
            z tego co wiem, to właśnie może być mutyzm, Córeczka mojej przyjaciółki miała właśnie takie objawy - w domu rozmawiała normalnie, a nigdzie indziej nie chciała mówić. Panie w przedszkolu zasugerowały, żeby dziecko zdiagnozować i ewentualnie przeprowadzić terapię. Z tego co wiem, widać już pierwsze rezultaty, choć wymaga to zaangażowania i pracy z dzieckiem, ale warto dla dobra pociechy :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka