Gość: Miśka
IP: *.radom.vectranet.pl
12.11.13, 11:50
Witam,
Mam problem z zachowaniem mojej 4,5 letniej córeczki. Odkąd urodziła się jej siostra (nie od razu ale myślę, że to miało duży wpływ) zachowanie córeczki stało się tragiczne. Wcześniej jej zachowanie było naprawdę super. Każdy ją chwalił, jest mądrą i bardzo dobrze rozwiniętą na swój wiek dziewczynką. Chociaż w przedszkolu się trochę rozbrykała, ale nie było tragedii.
Teraz nie wiem, jak sobie z nią poradzić. Młodsza ma prawie 9 mcy. Nadal karmię ją piersią, więc poświęcam jej dość dużo czasu. Starsza ogólnie nie jest zazdrosna, kocha siostrzyczkę i pomaga mi przy. Problem polega na tym, iż starsza często wpada w taki szał, że trudno ją uspokoić. Powody są różne, ostatnio np. że pani w przedszkolu dała jej jogurt brzoskwiniowy zamiast truskawkowego, a ja nie poszłam go wymienić. Wracałyśmy do domu i przez całą drogę darła się tak, że kilka osób zwracało jej uwagę i nić. Ja szłam i nie zwracałam na nią uwagi. W końcu się uspokoiła i przeprosiła za swoje zachowanie. Trwało to około 0,5godz. Zaczęliśmy z mężem stosować kary na bajki, słodycze, ale widzę, że one nić nie działają, wręcz wspomagają jej złość i krzyczy jeszcze bardziej. Nagrody też nie, bo nie potrafi wytrzymać dwóch dni, nie mówiąc o tygodniu dobrego zachowania (bez krzyków). Takie zachowanie jest prawie codziennie. Do tego córka nie słucha co się do niej mówi, można powtarzać milion razy. Ostatni też bardzo pyskuje, co mnie najbardziej denerwuje i mówię jej, że nie życzę sobie, żeby tak do mnie mówiła, a ona powtarza moje słowa i ja wychodzę z siebie! Ogólnie jestem bardzo zestresowana, mam małe problemy z młodszą, jestem ciągle zmęczona i niewyspana i wiem, że starszej czasem się obrywa. Staram się poświęcać jej maksimum mojego czasu, zasypiamy razem, rozmawiamy, czytamy, opowiadam jej bajki. Razem śmiejemy się, że moja córeczka z grzecznym zachowaniem gdzieś wyjechała i właśnie już wróciła, córka obiecuje poprawę i na następny dzień jest to samo. Normalnie, aż nie chce mi się spotykac ze znajomymi bo przy obcych zachowanie jest takie same. Wiem, że klapsy też nic nie dają, ale czasem (np.w takiej sytuacji: mała zasypia przy piersi, starsza leży i oglada bajkę, chce jeszcze jedną, ja mówię, że już starczy, ona awantura, wyprowadzam ją do innego pokoju, tam krzyczy, rzuca zabawkami, piszczy, ciągle wraca do nas. przestrasza młodszą, ta zaczyna płakać. męża akurat nie ma w domu.starsza krzyczy coraz bardziej) aż chętnie dała bym jej klapsa z własnej bezsilności :( ale po co...?
Ostatnio to już się zastanawiam, czy niedługo nie zapuka ktoś do nas z jakiegoś mopsu, z zapytaniem co u nas się dzieje :(
Proszę o jakieś rady. Przechodziliście coś takiego, jak sobie radzić i nie zwariować?