kinia1546
26.01.14, 23:31
Moja 11 miesięczna córcia, jest ode mnie uzależniona. Całkowicie. czasami po prostu nie mam już na nią sił. Do nikogo nie chce iść na ręce, nawet do taty (pręży się wtedy, wygina,wpada w histerię). Kiedy idę do toalety to ma napad histerii, pod drzwiami, aż się dławi. Poza tym jest potwornie o mnie zazdrosna, kiedy mąż, albo synek(6 lat) się do mnie przytulają, to odpycha ich, gryzie, uderza, nie wiem co robić, mówię nie wolno!ale ciężko stwierdzić czy to do niej dociera. karmie ją jeszcze piersią i po prostu traktuje mnie jak swoją osobistą "własność". Dodam, że większość czasu spędzamy razem, bo syn jest w przedszkolu, a mąż w pracy, żadnej rodziny (babci, cioci) nie mamy pod ręką, więc pewnie to jest główna przyczyna jej zachowania. Tylko,że najgorsze są momenty kiedy chce posprzątać, czy ugotować obiad, bo muszę to robić jak ona zaśnie, bo inaczej stoi uczepiona nogawki i wyje wniebogłosy jakby ja ktoś ze skory obdzierał. Kiedy jedziemy gdzieś autem to w foteliku jest też ryk i wiecznie mama mama...co mam zrobić, żeby choć trochę się usamodzielniła tzn. pobawiła sama, poszła do taty czy do dziadków na ręce, bo ja chwilami to jestem już wyczerpana psychicznie (zwłaszcza tym jej ciągłym ryczeniem i wymuszaniem na mnie, żeby wszędzie z nią chodzić i ciągle przy niej być) kocham ją nad życie, ale czasem tez potrzebuje 5 minut samotności np na toaletę, czy prysznic. proszę o jaka radę