ciocia-krysia
06.05.15, 20:53
Moja córka ma 3,5 roku. Chodzi do przedszkola. Nie bawi się sama w domu. Tylko chcę się bawić ze mną albo z mężem przez cały czas, bez względu na to, czy akurat jemy, czy sprzątamy, czy robimy coś innego.
Jej zachowanie wygląda tak, że sama się prawie nigdy nie bawi, tylko ciągle nas zaczepia. Chodzi za mną i za mężem i cały czas wymusza na nas uwagę. Jak nie zwracamy na nią uwagi, to rysuje po stole, po rękach, po twarzy, wchodzi na regał, tnie nożyczkami książki. W trakcie wspólnego jedzenia nie da nam zjeść, tylko rozlewa picie, wkłada ręce do jedzenia. Je sama od kiedy skończyła pół roku, i do tej pory rozmazuje to jedzenie po rękach i po twarzy.
Podczas sprzątania przeszkadza, brudzi to co przed chwilą umyte, rozwala złożone ubrania. Wszystko co ma dłużej w rękach zaczyna niszczyć. Jeżeli dam jej farby do malowania rękami, to najpierw macza palce, potem dłonie, ręce, twarz i otoczenie. To samo kredki, czy flamastry.
Na dworze rzuca błotem na elewacje, na okna, wchodzi specjalnie w błoto w nieodpowiednim ubraniu (ma ubranie do błota). Ma piaskownice, to grzebie w ziemi i sypie sobie ziemie na głowę.
Bardzo dużo się z nią bawimy, tylko, że w trakcie zabawy ona też zachowuje się dziwnie. A to włoży palec w oko, to pociągnie za włosy, to wbije łokieć w brzuch. Jak gdyby celowo chciała nam popsuć nastrój. W gry planszowe pogra 3 minuty i zaczyna zabierać karty. Sama się nie pobawi i z kimś też nie umie się bawić. W wannie 5 minut się pobawi sama, po czym zaczyna wylewać wodę na podłogę.
Z rówieśnikami i starszymi dziećmi potrafi się bawić ale nie spotyka się z nimi często, tylko w weekendy, na co dzień ma tylko kontakt z dziećmi w przedszkolu. Ciągle wkłada wszystko do buzi. Trzeba jej ciągle pilnować, bo wchodzi wszędzie.
Czy to jest normalne, bo my już z mężem jesteśmy na granicy wytrzymałości. Tłumaczymy, rozmawiamy, wyjaśniamy. Dziecko wszystko rozumie, przytakuje, przeprasza, a po 5 minutach jest to samo.