Dodaj do ulubionych

18 lataka nie radzę sobie

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 21:56
Mam problem z 18 letnią córką.Do 14 roku życia było wszystko ok /świadectwo z
paskiem/ kłopoty zaczęły się w gimnazjum. Dziecko przestało chodzić do szkoły
i żadna siła nie zmusiła jej by być na lekcji /gdy odprowadzaliśmy ją do
szkoły to siedziała na korytarzu nie w klasie/.Gimnazjum ukończyła tylko
dzięki mojej determinacji /w ostatnim półroczu IIIkl załatwiłam nauczanie
indywidualne/.Zaczęły się terapie u psychologów, wizyty u psychiatry, leki
p/depresyjne.Miała stany w których można było sądzić,że to
dysmorfobia /problem pryszczy urósł do rangi fobii/, liczył się tylko
wygląd /szczupła figura, nieskazitelna cera, kosmetyki,ciuchy/. Teraz z
psychiką jest już ok. Jest śliczną, zgrabną dziewczyną. Ale niechęć do nauki
pozostała - trzeci rok w pierwszej klasie liceum - a muszę powiedzieć, ze
dziewczyna inteligentna jest.Nadal więcej jej nie ma w szkole niż jest. Ja
już wysiadam...
Obserwuj wątek
    • gacusia1 Re: 18 lataka nie radzę sobie 19.11.06, 05:46
      Nie pedze do Ciebie z rada...ale z przerazeniem...Mam 11-letnia corke,ktora
      zaczyna podobnie sie zachowywac.Jest bardzo bystra,inteligentna,ale nauka jest
      ostatnia rzecza,jakiej pragnie .-))) To przykre.Trzymaj sie!Mamnadzieje,ze
      ekspert pomoze .-)
      • asienka32 Re: 18 lataka nie radzę sobie 21.12.06, 13:22
        gacusia1 napisała:

        > Nie pedze do Ciebie z rada...ale z przerazeniem...Mam 11-letnia corke,ktora
        > zaczyna podobnie sie zachowywac.Jest bardzo bystra,inteligentna,ale nauka
        jest
        > ostatnia rzecza,jakiej pragnie .-))) To przykre.Trzymaj sie!Mamnadzieje,ze
        > ekspert pomoze .-)

        Umieść może w sygnaturce zdjecie 11-latki a nie jej mlodszego braciszka :(
    • ekspert_femmeritum Re: 18 lataka nie radzę sobie 22.11.06, 09:11
      Piszesz, że córka korzystała z pomocy psychologa. Musiał więc być podejmowany
      problem niechęci do szkoły. Z Twoich informacji wynika, że przyczyna wagarów nie
      tkwi w braku potrzeb poznawczych córki ( wyniki w szkole podstawowej). Jeżeli
      nie w tym, to na pewno w grupie rówieśniczej. Czas wagarów musi gdzieś spędzać.
      Przyjrzałabym się jej kontaktom z kolegami. A przede wszystkim rozmawiałabym z
      córką i próbowałabym nawiązać dobry z nią kontakt. Zaniechałabym moralizowania
      i oceniania jej. Trzeba odkryć, gdzie jest problem. Poniewaz korzystałaś już z
      pomocy psychologa trudno mi więc znowu odsyłać ciebie do nich ale nie wiem czy
      sobie z tym poradzisz sama.
      • Gość: anna Re: 18 lataka nie radzę sobie IP: *.core.lanet.net.pl 22.11.06, 14:51
        Może znajdziesz odpowiedz na forum glodne.pl Polecam
      • Gość: matulka Re: 18 lataka nie radzę sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 14:44
        Ależ ona nawet nie kryła się z tym,że nie była w szkole.Czas wagarów spędzała w
        domu.Ja była w pracy, więc nie było potrzeby gdzieś chodzić, a gdy byłam to np
        siedziała w piwnicy i czytała gazety.Jeśli chodzi o psychologów, to praktycznie
        terapii nie prowadzą państwowe placówki, lub prowadzą pożal się Boże.Do
        zakonnic /doktorat z psychologii klinicznej/chodzić nie chciała,a przecież to
        ona musi chcieć, nie ja.Nie wierzy, że takie rozmowy coś zmienią w jej
        postrzeganiu świata.I tak koło się zamyka.Łatwiej leczyć ciało, niż psychikę,
        zwłaszcza w Polsce.A pedagodzy szkolni i psycholodzy szkolnie /miałam kontakt z
        7 / i Poradnie Psychologiczno-Pedagogiczne...
      • Gość: Mama 17 latki Re: 18 lataka nie radzę sobie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.12.06, 22:33
        Dwa wspólczesne , mocno sie trzymajace stereotypy doyczące wychowania
        starszych nastolatków:
        Psychologowie jako antidotum na brak ambicji, chęci do czegokolwiek, przecietną
        inteligencję (osławiony zdolny, ale leniwy ).Tylko skąd na świecie ludzie
        zadawalajacy się byle czym, żyjący byle jak - czyzby nie byli u psychologa?
        Drugie - rozmawiaj, nie oceniaj, bądź cierpliwy i wyrozumiały, czekaj, czekaj,
        bo zrozumie a wreszcie zdechnij z wysiłku i stresu z usmiechem na ustach.
        Pewna mądra psycholog a nie jakis pseudo ekspert powiedziała mi prosto- czas
        przestać gadać a zacząć wymagać.
        Nalezy pamietać, że wg prawa mamy doczynienia z bardzo młodą, ale pełnoletnią
        osobą. Jesli w tym wieku ma jedynie ukończone gimnazjum to raczej nie wiele
        osiagnie albo osiagnie , ale nie wówczas , kiedy wiekszośc rówiesników.Może to
        zrobic pracując i ucząc sie w szkole wieczorowej.
    • misia112 Re: 18 lataka nie radzę sobie 07.12.06, 13:23
      Twoja córka jest już dorosła. Nie ma już obowiązku uczyć się. Zakręć kurek z
      pieniążkami, szczególnie na kosmetyki, ciuszki i wyślij do pracy. Jak się
      przekona, że bez skończonej szkoły średniej nadaje się tylko do zamiatania ulic
      lub mycia kibelków to szybko będzie chciała skończyć szkołę.
      Jak ona sobie wyobraża swoją przyszłość!!!
      No chyba, że bogato wyjdzie za mąż, ale to musi mieć chociaż pojęcie o
      prowadzeniu domu, a i tak prędzej czy później taki bogaty mąż zacznie ją
      traktować jak garnkotłuka.
      Czy ona ma wogóle jakieś zainteresowania?
      • jogger Re: 18 lataka nie radzę sobie 08.12.06, 16:39
        .
        > Jak ona sobie wyobraża swoją przyszłość!!!
        Zapewne nie sięga myślami dalej niż do następnej imprezki

        > Czy ona ma wogóle jakieś zainteresowania?
        Chłopaki :-) Inne zainteresowania rozwija się w dziecku przed okresem
        dojrzewania. Jeśli rodzic tego zaniedba, to skutki są j.w. - zero motywacji do
        nauki czegokolwiek.
    • Gość: kiedyś nastolatka Re: 18 lataka nie radzę sobie IP: *.ip.fastwebnet.it 11.12.06, 01:01
      Czytam i... trochę zszokowana jestem. Cofnęłam się w czasie, czy co? Czy to
      moja matka prosi na forum o radę?

      Ze mną było podobnie, może nawet gorzej. Dochodziły do tego dwudniowe ucieczki
      z domu jak miałam 15-16 lat. Od paru lat myślałam o mojej mamie (o której jako
      o matce myślę naprawdę pochlebnie), że największym jej błędem wychowawczym było
      to, że nie zwróciła się o pomoc do psychologa w mojej sprawie. A tu czytam, że
      i to niekoniecznie pomaga...

      W sumie nie mam pojęcia co mną wtedy tak naprawdę powodowało. Wydaje mi się, że
      miałam niezaspokojoną potrzebę akceptacji, a dopiero w rezultacie tego wpadłam
      w złe towarzystwo, wagarowałam itp. Miałam ogromne problemy żeby się znaleźć w
      grupie w szkole średniej.

      Ale kiedy ja miałam 18 lat problemy się skończyły. A tak właściwie to stały się
      nieważne. Po prostu zaszłam w ciążę. Niedługo potem wyszłam za mąż. Przerwaną
      naukę podjęłam, kiedy dziecko miało 5 lat i poszło do przedszkola. Skończyłam
      szkołę średnią z najlepszymi wynikami spośród wszystkic słuchaczy tego
      zaocznego liceum. Matura na piątki i czwórkę z angielskiego. Poszłam na studia,
      które przerwałam, bo razem z mężem wyemigrowaliśmy. Po niemal 12 latach jestem
      może nie idealną, ale spełnioną zawodowo i rodzinnie kobietą, z cudownym mężem
      i prawie dwunastoletnim dzieckiem sprawiającym sporo problemów. Na szczęście
      wiem, że te problemy naprawdę nie determinują całego życia, a wpływ na jego
      przyszłość mam ograniczony. Więc staram się być po prostu najlepszą matką jaką
      potrafię być i być szczęśliwa :-)

      Pewnie nie bardzo pomogłam, ale może Ci dodam trochę otuchy, czasem to naprawdę
      potrzebne...
      Pewnie nie za bardzo pomogłam,
      • Gość: Mama Misia Re: 18 lataka nie radzę sobie IP: *.235-243-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 23.12.06, 20:13
        Bardzo mi sie podobal twoj list a nie przypominam sobie abym czesto tak pisala o
        czyims poscie. Jestem mama 17 latka, ktory wcale nie nagle ale dosyc powoli za
        to konsekwentnie przestawal sie uczyc. Nigdy nie byl wzorowym uczniem ale teraz
        juz ma na koncie powtarzanie jednego roku szkolnego. Golym okiem widac, ze nie
        uczy sie w ogole (przestal juz udawac i zaprzeczac) oraz ma problemy z dotarciem
        do szkoly... Nie ma odpowiedzi na pytanie dlaczego - on tez przyznal szczerze,
        ze mu sie po prostu nie chce chyba bo sam nie wie dlaczego ma taki opor przed
        wykonaniem najmniejzszego wysilku nauki... Zabranianie mu roznych rzeczy jak
        komputer, odcinanie od kasy itp. NIE POMAGAJA! Psycholog kliniczny tez nie
        bardzo, chociaz lubil do niej chodzic i gadac. Oprocz tego zajecia z reedukacji
        bo podobno ma problemy - leteryzacje wsteczna itp. (psycholog kliniczny
        powiedziala, ze to nie ma takiego znaczenia). Nic nie dziala. Kiedy skonczyl
        gimnazjum mial kiepskie oceny a chcial isc do lepszego liceum... widzialam w
        jego oczach, ze jak go wysle do tego gorszego to jego chec chodzenia do szkoly
        bedzie rowna 0, tak wiec stanelam na rzesach z rodzicami i poslalismy go do tej
        lepszej szkoly i obserwowalismy z przerazeniem... i tu musze napisac, ze
        swiadectwa jeszcze z polrocza nie widzialam, on nadal nic nie robi ale nie
        wagaruje i nie jest najgorszy w klasie... i najprawdopodobniej bedzie mial moze
        jedna 1 a TO JEST SUKCES!!!! No i oczywiscie dziecko jest z rozbitej rodziny,
        zreszta tak samo jak kolezanki, tylko, ze jej 15 latek ma SAME 6 i do tego
        mistrz polski w jakiejs sztuce walki i pilka nozna itd itd.
        Jaki z tego wniosek? Chyba tylko taki, ze na nastolatki nie ma jednej metody i
        ze tu sie tez zgodze z listem 'kiedys nastolatki', ze to jakim sie jest
        nastolatkiem nie determinuje calego zycia bo to jest naprawde jeszcze do
        odkrecenia. Ja bylam OKROPNA i tez sie nie chcialam uczyc, dopiero jak zaszlam w
        ciaze w 4 liceum to sie wzielam za nauke i zdalam mature a za 2 lata poszlam na
        studia...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka