Dodaj do ulubionych

dziadkowie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.07, 16:02
Witam, mam potężnu problem. Otóż moje dzieci chowają się bez dziadków. Co do
moich rodziców sprawa jest dość naturalna, oni nie żyją. Natomiast rodzice
męża żyją, ale nie utrzymujemy z nim żadnych kontaktów. Matka męża ma po
prostu wyrok (w zawieszeniu, czego nigdy nie zrozumiem) za znęcanie się nad
małymi dziećmi. Jej mąż jest może nieszkodliwy, ale też całkowicei jej
podporządkowany. O ile wyjaśnienie, że dziadkowie nie żyją jest, choć trudne,
do zrobienia to w kwestii rodziców męża mam mętlik w głowie. Rówieśnicy moich
dzieci ( 4,5 i 3 lata) mają babcie, spotykają się z babciami, rysują dla
nich laurki. Starszy ostatnio uważa, że ma babcię, ale ja mu tej babci nie
pozwalam zobaczyć (wie, że ma babcię ale kiedy pyta czy do niej pójdziemy,
odpowadam, że nie) Młodszy raz zapytał, ale w końcu też mu kiedyś trzeba
wyjaśnić.
Chciałabym jakoś wyjaśnić dlaczego nie zobaczą babci, bo przecież najpierw
musiałaby chyba oszaleć, żeby pozwolić im spotkać się z taką osobą.
Proszę o sugestie i porady.
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: dziadkowie 13.05.07, 18:03
      Witaj,
      masz faktycznie ciezki orzech do zgryzienia :(
      Jesli tesciowa ma wyrok w zawieszeniu to oznacza ze cos ma na sumieniu ale
      jednak nie wyklucza jej to z pelnienia roli babci. Trudno ja ocenic tylko z tej
      krotkiej informacji. Ja bym przedstawila ja jako prawdziwa babcie i zostawila
      przebieg tej znajomosci czasowi.
      Polecam za to o postaranie sie o extra babcie i dziadka. Nie masz wsrod
      znajomych jakichs starszych , godnych tej funkcji znajomych? Moje dzieci maja
      prawdziwych + jeszcze extra kochajacych dziadkow i babcie, tzw honoris causa.
      Kochajacych, zaangazowanych ludzi nigdy nie za wiele, warto sie rozejrzac. To
      moze byc starsza, samotna sasiadka...na przyklad..jakis samotny wujek. Zreszta
      ci ludzie wcale nie musza byc samotni, wystarczy, ze maja serce gotowe do
      nastepnej milosci oraz sporo czasu do poswiecenia.
      Powodzenia zycze.
      • Gość: anikat Re: dziadkowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.07, 19:34
        Ja doskonale wiem co ta kobieta ma na sumieniu.
        Moja teściowa, jako pielęgniarka, ma wyrok za znęcanie się fizyczne nad
        przewlekle chorymi maluchami. Udowodnili jej dwa pobicia dzieci. Kilku nie
        potrafili, jedno z dzieci straciło w wyniku pobicia nerkę.
        Moim zdaniem to wyklucza ją z roli babci na zawsze. Ja naprawdę uważam, że jej
        mijsce jest w więzieniu.

        A pomysł z dziadkami honoris causa jest naprawdę dobry.

        Nie wiem tylko jak wytłumaczyć dzieciakom niedostępność żyjącej babci?
        • asia.sthm Re: dziadkowie 13.05.07, 20:46
          Oj, to rzeczywiscie straszne co ona ma na sumieniu :(

          > Nie wiem tylko jak wytłumaczyć dzieciakom niedostępność żyjącej babci?

          To, czy dacie tej kobiecie szanse zalezy tylko od was. Co twoj maz, jej syn ma
          do powiedzenia na ten temat? To musi byc bardzo nieszczesliwa kobieta, byc moze
          nawet jest psychicznie chora. Co robi teraz i czy zdaje sobie sprawe z
          popelnionych czynow ? Czy wchodzi w rachube spotkanie z nia dzieci, oczywiscie
          pod waszym nadzorem? Nie umiem nic sensownego doradzic. Jesli jednak borykacie
          sie z problemem co zrobic, czy zerwac stosunki na wieki czy tez dac jej szanse,
          a moze nawet zaangazowac sie w jej proces zdrowienia, to smiem poradzic ze
          warto sie troche wysilic. Dzieci sam na sam z taka babcia nie zostawilabym
          jednak nawet na kwadrans.
          Ciekawe co pani Justyna powie na ten temat.
          Narazie serdecznosci sle .
          • sabciasal Re: dziadkowie 14.05.07, 10:14
            ja mam podobną sytuację. Matka mojego męża żyje, ale rodzina od około 20-lat
            nie utrzymuje z nią kontaktów. Jest alkoholiczką, co samo nie wyklucza
            oczywiście kontaktów. Mój mąż podjął decyzję o odcieciu - całe dziecinstwo w
            sposób naprawde drastyczny znęcała sie nad moim meżem. Córka wie, ze babcia
            żyje ale sie z nia nie spotykamy. Ma 7 lat, ale na razie nie wnika w
            szczególowy. Moze dlatego, ze ma jeszcze dwóch dziadków, babcię i 2 prababcie.
            Ale zapyta na pewno. I dzisiaj wydaje mi sie, ze powiem jej prawde.

            asia.sthm napisała:
            To musi byc bardzo nieszczesliwa kobieta, byc moze nawet jest psychicznie
            chora. Co robi teraz i czy zdaje sobie sprawe z popelnionych czynow?

            Boli mnie troche takie postawienie sprawy. Moja teśiowa na pewno jest
            nieszcześliwą osobą, a po tak długim okresie picia ma też zaburzenia
            psychiczne. Nigdy nie wykazała czegos w rodzaju skruchy.

            Ale dla mnie bardziej liczą się uczucia męża. On nie chce i tylko to sie liczy.
            Ma sie zmuszac i denerwowac, zeby tylko "babcia " mogła się zrealizować w nowej
            roli? Dziecku moim zdaniem nic złego się nie stanie z braku kontaktów.

    • sabciasal Re: dziadkowie 14.05.07, 10:17
      ja mam podobną sytuację. Matka mojego męża żyje, ale rodzina od około 20-lat
      nie utrzymuje z nią kontaktów. Jest alkoholiczką, co samo nie wyklucza
      oczywiście kontaktów. Mój mąż podjął decyzję o odcieciu - całe dziecinstwo w
      sposób naprawde drastyczny znęcała sie nad moim meżem. Córka wie, ze babcia
      żyje ale sie z nia nie spotykamy. Ma 7 lat, ale na razie nie wnika w
      szczególowy. Moze dlatego, ze ma jeszcze dwóch dziadków, babcię i 2 prababcie.
      Ale zapyta na pewno. I dzisiaj wydaje mi sie, ze powiem jej prawde.

      asia.sthm napisała:
      To musi byc bardzo nieszczesliwa kobieta, byc moze nawet jest psychicznie
      chora. Co robi teraz i czy zdaje sobie sprawe z popelnionych czynow?
      Boli mnie troche takie postawienie sprawy. Moja teściowa na pewno jest
      nieszcześliwą osobą, a po tak długim okresie picia ma też zaburzenia
      psychiczne. Nigdy nie wykazała czegos w rodzaju skruchy.

      Ale dla mnie bardziej liczą się uczucia męża. On nie chce i tylko to sie liczy.
      Ma sie zmuszac i denerwowac, zeby tylko "babcia " mogła się zrealizować w nowej
      roli? Dziecku moim zdaniem nic złego się nie stanie z braku kontaktów.
      • Gość: anikat Re: dziadkowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 13:10
        Dzięki za odpowiedź. No tak prawdę powiedzieć, tylko jak powiedzieć coś takiego
        dziecku? Jakimi słowami? Nie chciałabym kłamać.

        Mój mąż kocha swoją matkę, ale nie chce z nią kontaktów. On sam był jej ofiarą
        w dzieciństwie. Stąd zreszą wiem, że tamten dzieciaczek kopany po nerkach jest
        jej ofarą, po prostu mojego męża kopała tak samo. Trzymała go za rękę z
        nadgarstku i kopała po nerkach.
        Ona nie czuje skruchy, w sądzie zaprzeczałą wszystkiemu, grała skrzywdzoną
        niewinność, w domu opowiadała, że "żaden szczyl jej nie podskoczy"
        Mężowi bardziej brakuje ojca, ale nie da rady spotykać się tylko z nim.

        Może ktoś coś poradzi jeeszcze poradzi? (poza babcią honoris causa, bo nawet
        mam już pomysł z kim o tym pogadać :)


        • asia.sthm Re: dziadkowie 14.05.07, 13:43
          Mysle ze tak malym dzieciom wystarczy powiedziec ze ta istniejaca babcia jest
          po prostu chora i dlatego niedostepna. Klamstwem to nie bedzie , gdyz ja uwazam
          ze postawe tej kobiety mozna nazwac choroba.
          Nie wiem tylko jak wytlumaczyc nieobecnosc dziadka od chorej babci.
          Zostawilabym te sprawe do roztrzygniecia mezowi. Jesli bedzie sam gotowy do
          podjecia jakichs krokow to zapewne je podejmie.

          Zycze powodzenia z babcia honoris causa :)))))))
          • sabciasal Re: dziadkowie 14.05.07, 14:20
            Gość portalu: anikat napisał(a):
            > Dzięki za odpowiedź. No tak prawdę powiedzieć, tylko jak powiedzieć coś
            takiego dziecku? Jakimi słowami? Nie chciałabym kłamać.

            ja powiedziałam, ze nie spotykamy sie z babcią, bo tata i babcia się nie
            widują. Ze względu na przeszlość - babcia skrzywdziła swoje dzieci. Córka była
            wtedy dużo mniejsza, ale wiedziała, że istnieją ludzie "niedobrzy", że nie
            wszyscy rodzice dbają o dzieci.

            moim zdaniem powiedzenie, że babcia jest chora jest w zasadzie kłamstwem w
            twoim przypadku. Dziecko może zresztą pomyśleć, że rodzice zamiast opiekowac
            się chorą babcią - zostawiają ją samą. Chyba że ta "choroba" to bycie
            dręczycielem dzieci.
            Milczenie tez odpada - taki trup z szafy zawsze wyjdzie.
    • justyna_dabrowska Re: dziadkowie 15.05.07, 15:58
      A dlaczego właściwie nie pozwala Pani dzieciom spotkac się z Babcią? Bo nie
      jest to dla mnie jasne? Czy boi sie PAni, że dzieciom stanie sie ktrzywda? Czy
      to realne? Czy sama Pani nie ma relacji z teściową? I co w tej sprawie mysli
      mąż?
      To przecież sprawa całej Waszej rodziny a nie tylko Pani...
      Od tego szerszego kontekstu zalezy co mozna by tu radzić...
      Pozdrawiam
      JD
      • Gość: anikant Re: dziadkowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 19:12

        Ani ja ani mąż nie kontaktujemy się z jego matką i nasze dzieci nie mają z nią
        kontaktu . Ani ja ani mąż nie zamierzamy mieć z nią kontaktu.

        Boję się że wyjątkowo brutalna sadystka skrzywdzi mi dzieci. To chyba
        naturalne, skoro wiele lat codziennie biła swoje dzieci a kiedy te podrosły
        zaczęła bić dzieci powierzone jej opiece. Co miałoby ją powstrzymać? W jej
        przekonaniu pobicie dziecka nie jest niczy złym. To osoba, która w najlepszym
        razie dzieci traktuje jak upośledzone istoty, coś na kształt zwierzątek.

        Co o tej sprawie myśli mój mąż?
        Też nie wie jak wytłumaczyć dzieciom, że nie widują jego matki. Jak im to
        powiedzieć. Dlatego napisałam post.
        • justyna_dabrowska Re: dziadkowie 16.05.07, 11:27
          Teraz rozumiem troche więcej. Jesli to jest chora, zaburzona ososba - na to
          wygląda z opisu. To właśnie to trzeba powiedziec dzieciom. Że babcia jest
          chora, że nie panuje nad sobą i że w tej sparwie musiał zadziałać sąd który
          zabronił jej zajmowac się dziećmi. Ze są na świecie tacy ludzie, na szczęscie
          jest ich mało i że zadaniem dorosłych, rodziców, opiekunów jest trzymac dzieci
          zdaleka od tych osób. To wszystko jest bardzo smutne i pewnie wolelibyście żeby
          było inaczej ale jest jak jest i nic na to nie poradzicie. Tej choroby nie da
          sie wyleczyć - choc może kiedyś jacys psychiatryz znajdą na to sposoby. Ale na
          razie póki wy opiekujecie sie dziecmi to zadbacie o to by nic im sie nie stało.
          Trzeba tez powiedziec ze to nie jest choroba dziedziczna ani zarazliwa bo
          dzieci moga sie tego przestraszyc.
          Lepiej unikac tabu rodzinnego, bo wtedy dzieci domyslaja sie roznych (na ogol
          strasznych) rzeczy i nie mogac sie tym podzielic z rodzicami cierpia/. A keidy
          nawet trudna prawda jest jakos nazwana, mozna probowac sobie z nia radzic.
          Pozdrawiam i słuze wyjasnieniami gdyby Pani miała jakies kolejne watpliwości.
          JD
          • Gość: anikat Re: dziadkowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 11:15
            Dziękuję. No właśnie chyba było tak, że traktowaliśmy to jak tabu i pewnie
            musiało to powodować domysły. Może synek coś usłyszał.
            Myślę, że jeżeli tak to opowiem dzieci się uspokoją. I nam też będzie łatwiej.
            Dziękuję za pomoc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka