Dodaj do ulubionych

agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie!

20.02.08, 10:16
Potrzebuję Waszej pomocy. Mam 5 miesięczną córeczkę. Bardzo ją
kocham, ale zdarza mi się zachować wobec niej agresywnie. Dotyczy to
sytuacji gdy dziecko mnie zdenerwuje. Zdarzyło mi się to już kilka
razy. Szarpnęłam nią, dałam klapsa itd. Nie piszcie, że jestm
zwyrodnialcem, złą matką itd. ja to wiem:( Nie potrafię sobie z tym
poradzić. Za każdym razem po tym ją przepraszam, przytulam i płaczę
razem z nią. Jak opanować nerwy, jak się tego pozbyć. Wiem, że robię
bardzo źle. Za każdym razem obiecuję i jej i sobie, że to już nigdy
się nie powtórzy, a po jakimś czasie znów wściekam się nią i to
samo. Miało to miejsce już kilka razy odkąd Ania się urodziła.
Naprawdę proszę Was o pomoc.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ola Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! IP: *.chello.pl 20.02.08, 10:48
      Moniko,
      nie dam Ci rady, bo nie jestem fachowcem, ale chcialam jedno Ci
      napisac; nie mysl i nie mow o sobie, ze jestes zlą matka albo zlym
      czlowiekiem.
      jesli ktos Ci tak napisze, to nie bierz tego do siebie.

      sama wiem, ze bycie matka nie jest latwe, czesto nas przerasta. a w
      powszechnej, tradycyjnej opinii to wrodzony dar dla kobiety.
      nieprawda.

      mamy prawo byc zmeczone, w zlym nastroju, po prostu wkurzone.

      tylko jednak na dziecko trzeba uwazac, bo rzeczywiscie agresja budzi
      agresje. a takie male dzecko nie rozumie, co sie dzieje.

      rade mam jedną dla Ciebie; pogadaj z psychologiem i nie mysl o sobie
      jako zlej matce.pozdrawiam. trzymaj sie.
      • Gość: nie-matka Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! IP: *.azsoft.pl 20.02.08, 11:06
        za żadne skarby nie wono bić ŻADNEGO dziecka, a swojego tym
        bardziej!! trzeba dać mu bezpieczeństwo...
      • dzwony1 Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 04.03.08, 12:34
        Witam, jestem na tym forum po raz pierwszy, mam dwojke dzieci ( 6 i
        4 lata ) i przyznam ze tez czesto wyprowadzaja mnie z rownowagi do
        czerwonosci, klapsa dam, czasem pociagne za wlosy lub troche
        potrzasne, ale nigdy nie zdarzylo mi sie naprawde natluc.
        Nie jestem idealem, ale jedno zdanie powtarzam sobie zawsze zanim
        zaczne machac rekoma lub juz w trakcie :) - TO SA MOJE EMOCJE I to
        ja mam sobie z nimi poradzic a niewyladowywac ich fizycznie na
        dzieciach. Narazie
        mi to wychodzi, polecam ta mysl przepuscic przez glowe zanim
        zamachniemy sie na dziecko - mnie pomaga naprawde.
    • lebot Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 20.02.08, 11:39
      Myślę, że trzeba tu rozdzielić niektóre rzeczy:
      Po pierwsze: nie jest tak, że dziecko Cię zdenerwowało, tylko Ty
      zdenerwowałaś się na dziecko. To nie Córeczka decyduje o Twoich
      emocjach, tylko Ty.
      Po drugie: masz prawo do złości. Masz prawo się zdenerwować, czuć
      złość.
      Po trzecie: czuć złość to jedno, a ZROBIĆ coś (uderzyć, szarpnąć) to
      drugie. Masz prawo się zezłościć, ale nie masz prawa uderzyć
      dziecka. Nie chodzi o powstrzymanie "nerwów" bo to niemożliwe.
      Chodzi o powstrzymanie czynów i zastąpienie ich czymś nieszkodliwym.

      Co można zrobić? Spróbuj na spokojnie usiąść z kartką i wypisać
      rozmaite sposoby na nieszkodliwe uzewnętrznienie złości. Są tacy, co
      wychodzą z pokoju, są tacy, co liczą do 10, głęboko oddychają, walą
      pięścią w poduszkę... sposobów może być mnóstwo. Ja zwykle wychodzę,
      jak dziecko było młodsze, to odnosiłam do łóżeczka w drugim pokoju -
      chwilka izolacji może zdziałać cuda. Poduszka też ode mnie parę razy
      oberwała:) Musisz znależć odpowiednie dla siebie metody. I pamiętaj,
      że ta złość jest Twoja, i Ty jesteś za nią odpowiedzialna, nie
      dziecko. Ty możesz coś z nią zrobić, nie dziecko.
      Pozdrawiam
      • mamuska25 Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 22.02.08, 19:57
        Czuję i robię to samo, niestety. Mam trójkę dzieci, z pierwszym
        jakoś sobie radziłam, mimo studiów, nie ponosiło mnie tak jak
        teraz :-( Kiedy była ich dwójka, (córka 3 lata, syn 1,5 roku)
        wyprowadzali mnie z równowagi bardzo często, zwłaszcza w porze
        kąpieli i wieczornego zasypiania, oraz nocnych pobudek. często tj
        kilka razy dziennie. Teraz jest ich troje, najmłodsza ma 10 m-cy,
        syn 3,5 córka 5 lat. Największy problem mam z synem. Problemy z
        kupą, nocnym moczeniem, wadą wymowy, jest bardzo agresywny. To moja
        wina, biłam go za każdym razem. Nienawidzę siebie takiej
        rozwrzeszczanej i w ataku szału. A ciagle zdarza mi sie to dość
        często. Kiedy urodziała sie moja najmłodsza córka (ma wadę serca) i
        nikt nie dawał jej szans na przeżycie, odebrałam to jako karę za to
        jak traktowałam starsze dzieci. Chciałam się zmienić, nadal bardzo
        chcę. Bóg ocalił moje najmłodsze dziecko, pozwolił jej żyć, a ja nie
        zmieniłam sie wcale... nie umiem, choć bardzo chcę!
        • asia.sthm Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 22.02.08, 20:27
          Znow az serce sie kroi.
          Lebot znakomicie opisala caly mechanizm zlosci. To nie dzieci wina,
          to okolicznosci towarzyszace.
          Sa decyzje, ktore musimy podjac raz na zawsze. Do nich nalezy
          wlasnie totalne poskromienie wyladowania zlosci na slabszych.
          Wyladowac nalezy gdzie indziej, konstuktywnie, na tyle aby ulzylo.
          Zle wzorce, ktore nieswiadomie powielamy, nalezy nazwac z imienia,
          zdefiniowac, skonfrontowac do bolu, przemyslec i wyciagnac wnioski.
          Niekiedy samemu sie nie da, potrzebny dobry psycholog. Nie zawadzi
          poprosic o pomoc kogos, komu sie ufa.
          Najwazniejsze to nie cierpiec samotnie, szukac pomocy, forum nie
          wystarczy.
          Serdecznosci.
        • Gość: smutna mama Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! IP: *.ghnet.pl 23.02.08, 20:00
          Witaj mamuska25
          u mnie niestety jest podobnie. starsze ma prawie 4 lata, mlodsze 1,5
          roku. to mlodsze tez jest bardzo chore. i ja tez te chorobe
          odbieralam i nadal odbieram jako kare za to jaka bylam i nadal
          jestem matka.
          starszak to dziecko dynamit, bardzo niespokojny duch ale tak sobie
          mysle ze to moja wina. bo moje emocje, te negatywne, na niego
          wplywaja. ja bo bije wiec i on tez!
          tez wiele razy probowalam i nadal probuje to zmienic....ciezko jest
          bo sytuacja z mlodszym dzieckiem to ciagle nerwy, stres i strach....
          obecnie biore leki antydepresyjne, wyciszajace.....
          do tego jeszcze trudne relacje z mezem.....
          pozdrawiam serdecznie
        • Gość: kara Czas pójść do psychiatry ! IP: *.chello.pl 01.03.08, 22:12
          jw
    • arwen8 Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 20.02.08, 12:56
      Ten temat powraca co jakiś czas. Polecam wątek:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=851&w=72469471&a=72469471
      Być może ten wątek pomoże Ci lepiej zrozumieć co czujesz i dlaczego
      tak reagujesz. A na pewno pomogą Ci mądre, empatyczne książki Alice
      Miller. Pisze ona właśnie o tym problemie, który poruszasz, wyjaśnia
      proces powstania takiego błędnego koła oraz jak można je przerwać.
    • reninka72 Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 24.02.08, 00:54
      sprobuj znalezc dobrego psychologa. a na poczatek sprobuj po prostu wyjasc z
      pokoju kiedy czujesz, ze tracisz kontrole. sama nie raz bylam wsciekla na swoja
      corcie (teraz 12 miesiecy), mialam ochote ja rozszarpac jak wyla, wyla i nie
      chciala sie zamknac. jednak nigdy jej nie uderzylam. zostawialam ja w lozeczku,
      wychodzilam, liczylam do 10-ciu, wlaczalam glosna muzyke, raz nawet wzielam
      prysznic - wszystko aby sie wyciszyc. po kilku minutach zlosc przechodzila.
      dziecku nie zaszkodzi jak zostanie samo przez kilka minut, a niekontrolowana
      agresja moze doprowadzic do katastrofalnych skutkow - jesli nie fizycznych to na
      pewno w sferze psychicznej.
      a cierpliwosci naprawde mozna sie nauczyc.
    • deela Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 24.02.08, 02:35
      moge si dac przepis na natychmiastowe rozladowanie emocji, jesli wkurza cie
      dziecko odloz je do lozeczka (zeby bylo bezpieczne) bez wzgledu na to czy wyje
      wierzga czy cokolwiek robi, wyjdz z pokoju zaklnij szpetnie a jak nie pomoze
      walnij piescia w sciane, ajk to nie pomoze popraw glowa
      serio pomaga
      a zadnemu dziecku jeszcze nic sie ni stalo ze piec minut poplakalo
      moj jest raczej spokojny ale pare razy urzadzil mi takie akcje ze doslownei
      myslalam ze nim o sciane rzuce, wiec cie doskonale rozumiem :)
      • annakate Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 24.02.08, 23:43
        A co robisz, kiedy wkurzy Cię mąż, sąsiad, pani w sklepie? Też od razu do bicia?
        Przypuszczam, że jednak nie. Zastanów się dlaczego w innych sytuacjach jesteś w
        stanie się opanować, a przy dziecku nie.
        Poza tym - czym Cię może zdenerwować dziecko? Masz prawo czuć się zmęczona,
        sfrustrowana ale spróbuj się spokojnie zastanowić, że taki maluszek na pewno
        cokolwiek robi to nie robi tego tobie na złość.
        • Gość: asia Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.08, 22:34
          > A co robisz, kiedy wkurzy Cię mąż, sąsiad, pani w sklepie? Też od
          razu do bicia
          > ?
          > Przypuszczam, że jednak nie. Zastanów się dlaczego w innych
          sytuacjach jesteś w
          > stanie się opanować, a przy dziecku nie.
          Bo może wyjść na kilka godzin? A od dziecka nie?
          Bo może myśleć, ze to ich wina? A przy dziecku myśli, że to jej i
          napięcie wzrasta?
          Bo się nie czuje potworem, kiedy się na nich wścieka? A kiedy się
          wścieka na dziecko, to i owszem?
          A tak w ogóle - jakby ci mąż, sąsiad albo pani w sklepie wrzeszczeli
          nieprzerwanie przez kilka godzin - nie odwinęłabyś w końcu? Bo ja
          tak. Mam wrażenie, że tak naprawdę ciężko jest znaleźć równie
          stresującą sytuację jak płacz dziecka, którego nie można uspokoić.
          • annakate Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 25.02.08, 22:43
            Wyobraź sobie, że nie biję innych, niezależnie od tego jak mnie irytują.
            Wyraźnie natomiast zdaję sobie sprawę z tego, że dorosły kieruje się innymi
            motywami i dlatego w stosunku do dorosłych zdarza mi się odpysknąc, mieć żal - a
            w stosunku do dziecka nie zdarzało mi się, choc nie powiem, że byłam
            przeszczęsliwa po kolejnej nieprzespanej nocy. Na tyle rozum kontrolował popędy,
            że zdawałam sobie sprawę, że dziecko nie płacze mi na złość, tylko komunikuje
            swoje niezadowolenie czy brak komfortu i zdawałam sobie sprawę, że moje wrzaski
            a tym bardziej fizyczna agresja w żaden sposób nie polepszą sytuacji.

            Ona ma prawo być zła, smutna, zmęczona - wszystko na raz; ale nic jej nie
            tłumaczy z agresji wobec niemowlaka.

            Ma prawo do tych wszystkich uczuć, tylko forma ich wyrażania jest nie do
            przyjęcia, co dokładnie któras z forumek wyłożyła wcześniej.
            • Gość: gość Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.08, 23:30
              jak można się wyładowywać na niewinnym dziecku?!!! Przecież ono nie może się
              obronić!!! Czep się kogoś kto będzie mógł Ci oddać!!! A jeśli to nie pomaga, to
              zamiast bić bezbronne niemowlę, wal swoją głową o ścianę. Na pewno wyładujesz
              agresję i to bez krzywdzenia dziecka! Jak tak można?! W głowie się nie mieści!!!!!!!
              • precjozachilijska Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 26.02.08, 10:00
                Tez mam 5 miesieczna corke i nie wyobrazam sobie, jak mozna uderzyc
                takie male dziecko.... Naprawde, nie rozumiem tego. Idz do lekarza,
                pros o pomoc, ale juz nigdy tego nie rob.
        • Gość: hmm Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.08, 19:36
          czytanie ze zrozumieniem sie kłania!!! jest mowa o tym by dziecko
          zostawić w BEZPICZNYM miejscu..a samej pójść wyładować się do
          sąsiedniego..bijąc własna ręką lub głową w ściane!!..i że lepiej by
          dziecko 5 min. popłakało zostawione samo zanim mama sie uspokoi niż
          wyżywac się na nim!!
    • tojajestem.1 Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 26.02.08, 10:28
      dziewczyno opamiętaj się -poduszka w zęby i ucz się cierpliwości i
      miłości -to dziecko nie robi ci na złość tym że jest ! ech o czym ta
      rozmowa, dwudziesty pierwszy wiek ...
    • ewa.ulrich-zaleska Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 26.02.08, 23:09
      Witam
      Bycie mamą nie jest łatwym zadaniem, emocje czasem wymykają się z
      pod kontroli. Zmęczenie, napięcie a czasem depresja poporodowa
      towarzyszą wielu mamom i „skutecznie” wpływają na ich
      funkcjonowanie :(
      Złość przeżywa każdy i jeśli jest ona bardzo silna zaburza
      widzenie całej sytuacji i wpływa na zachowanie. Ważne jest w jaki
      sposób ją wyrażamy i jak sobie z nią radzimy. Warto poszukać
      sposobów na rozładowanie napięcia, odpocząć i znaleźć czas dla
      siebie. Problem nie tkwi w złym zachowaniu dziecka - tylko w złym
      reagowaniu mamy na swoje emocje pojawiające się pod wpływem
      zachowania dziecka. Jeśli pomimo starań nie radzi sobie Pani sama z
      tym problemem proponuje spotkanie z psychologiem.
      Ważne, że poruszyła Pani ten wątek.
      Pozdrawiam
      E U-Z

    • ewa.ulrich-zaleska Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 27.02.08, 22:28
      www.edziecko.pl/rodzice/1,79362,1634110.html
    • Gość: asik_piotrusia Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! IP: *.srem.net 29.02.08, 10:32
      witaj:) ja też mam taki sam problem.Drażni mnie płacz, marudzenie.
      Szarpię wtedy, zdarza mi się uderzyć, a potem płaczę i żałuje, że
      to zrobiłam.
      Ciężko się opanować. Dlatego staram się jak najwięcej czasu spedzac
      poza domem.. Może to dziwne, ale mały na dworze jest aniołkiem.
      Usłyszałam kiedyś od męza, że poważnie zastanowi się nad
      nast.dzieckiem..ale ja tego bardzo pragnęłam. Cieszyła mnie ciaża,
      poród wykończył, ale mimo to byłam szczęśliwa.a teraz.....
    • Gość: aneta Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! IP: *.chello.pl 29.02.08, 22:25
      Witaj!
      Bardzo się cieszę, że poruszyłaś ten wątek. Mi też się zdarza. Sama wychowuję
      dziecko. Padam na twarz ze zmęczenia. Dzisiaj dzień zaczął się dobrze. Wstałam z
      dzieckiem koło 8, śniadanie, drzemka, obiadek, spacer (3,5 godziny na świeżym
      powietrzu). Wróciłam do domu i zaczęło się jeść nie, spać nie, tylko wycie i
      krzyki... Nie wytrzymałam napięcia i szarpnęłam, potem uderzyłam. szarpałam się
      z dzieckiem od 15 do 20. Myślałam , że pójdę po lasu i się powieszę. Często mam
      takie myśli. A wszystko dlatego, bo nie mam nikogo (oprócz dziecka). Nikt mi nie
      pomaga. Zęby mnie bolą, paradontoza postępuje, ostatnio zaczęły się ruszać. Ale
      jak pójść z dzieckiem do dentysty ? Długo dochodziłam do siebie po porodzie. Ale
      teraz jest coraz gorzej... Niedługo się wykończę. Nie stać mnie na psychologa.
      Dzisiaj dzwoniłam do tel zaufania. Porozmawiałam z psychologiem. I zdecydowałam
      od września moje dziecko pójdzie do żłobka (4 razy w tyg na 4 godz). Czy jestem
      złą matką? Uważam, że decyzja o żłobku jest słuszna. przecież nie oddaję dziecka
      na 12 godzin 6 razy w tygodniu. A muszę mieć czas dla siebie - nie na
      przyjemności tylko żeby pójść do urzędu, do lekarza, czy spokojnie zrobić
      zakupy. Pozdrawiam.
      • Gość: agra Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! IP: *.chello.pl 29.02.08, 23:46
        pomysł ze żłobkiem jest znakomity, dziecko potrzebuje mamy, a nie wymęczonego
        zombie. Trzymaj sie ciepło, pozdrawiam
    • astra-r Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 01.03.08, 13:45
      Witaj:)
      Otrzymujesz różne rady i pocieszenia, ale wydaje mi się, że poza wsparciem
      psychicznym trzeba nerwy trochę podreperować witaminami, czy innymi preparatami.
      Stres, zmęczenie powoduje ucieczkę z organizmu magnezu, witamin. Jeżeli nie
      karmisz piersią to polecam
      ziołowy preparat dla uspokojenia nerwów "Sedomix", bardzo dobry, skuteczny
      zalecany przez lekarzy. Na pewno jet więcej podobnych.
      Do tego witaminy z grupy B np. B Complex, Folik), magnez np. "Magnezin".
      Poza tym, sen i odpoczynek. Może znajdziesz sposób, żeby na kilka godzin co
      jakiś czas powierzyć dziecko komuś, a samej odpocząć.
      Na koniec dodam, że powinnaś jednak pójść do rozsądnego lekarza i poprosić o
      pomoc. Może przepisze Ci coś na wzmocnienie organizmu i wyciszenie nerwów.
      Powodzenia.
      • arwen8 Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 01.03.08, 14:48
        astra-r napisał:

        > Stres, zmęczenie powoduje ucieczkę z organizmu magnezu, witamin.

        To nie są przyczyny nieadekwatnej reakcji na płacz dziecka. Póki nie
        będziemy dostrzegać prawdziwych przyczyn takich reakcji, każdy
        sposób radzenia sobie z chęcią wrzaśnięcia lub uderzenia dziecka
        będzie przynosić jedynie chwilową ulgę. Problem jednak pozostanie i
        będzie o sobie przypominać co jakiś czas.

        Należy leczyć przyczynę, a nie jej symptomy.
        • Gość: astra-r Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! IP: *.chello.pl 01.03.08, 16:11
          Wyrwałaś jedno zdanie z mojej wypowiedzi. Mogłaś zacytować całość, albo
          przeczytać ze zrozumieniem wszystkie odpowiedzi i moja także.
          • annakate Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 01.03.08, 21:26
            Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz - kilka z Was w pewnym sensie tłumaczy matkę
            agresywną w stosunku do dziecka - bo zmęczona, sfrustrowana. Ja uważam, że to
            nie jest argument - z uporem maniaka będę powtarzać, że matka ma prawo byc
            zmęczona i w stresie, ale absolutnie nie usprawiedliwia to bicia czy szarpania
            bezbronnego malucha, bo pomijając juz wszystkie odsunięte w czasie skutki
            psychologiczne to jest to niebezpieczne dla życia i zdrowia.

            Chciałam zapytać te wszystkie obrończynie sfrustrowanych - czy gdyby wynajęta
            opiekunka uderzyła wasze dziecko, bo ma gorszy dzień (pokłóciła się z mężem, ma
            PMS, chore własne dziecko) a dziecko wyje piątą godzinę i ogólnie wykazuje (jak
            to się zdarza kilkumiesięcznym dzieciom) złośliwą niesubordynację tez byście
            uznały, że nic takiego się nie stało, trzeba ją usprawiedliwić i wesprzeć, a że
            niemowlakowi się dostało, to ma za swoje?
            • asia_i_p Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 01.03.08, 21:55
              To, że coś jest zrozumiałe, nie jest równoznaczne z tym, że tak
              należy robić.
              A sytuacja wynajętej opiekunki jest kompletnie inna - ona ma ten
              dystans, którego matce brakuje i możliwość rzucenia wszystkiego w
              diabły, której matka nie ma (niby może rzucić, ale wtedy zostanie
              obwołana potworem).
              • Gość: NINA A może Pani dr coś jeszcze doradzi ? IP: *.chello.pl 01.03.08, 22:10
                Jest to bardzo poważny problem. I nie nam tu oceniać te kobiety.
            • Gość: astra-r Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! IP: *.chello.pl 01.03.08, 22:21
              annakate,
              zagalopowałaś się w swoich wywodach.
              Autorka wątku nie weszła tutaj żeby ją rozgrzeszyć lub wbić na pal. Ma problem i
              potrzebuje pomocy, rady. Każda z nas stara się pomoc jak potrafi najlepiej, ale
              nie znaczy że Ją tłumaczy czy usprawiedliwia. Jest problem i trzeba podsuwać
              jakieś pomysły, żeby kobieta zaczęła pracę nad sobą.

              • annakate Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 02.03.08, 21:42
                Totez nie linczuję autorki wątku bo ją zdaje się gryzie sumienie i ona dobrze
                wie dlaczego, zastanawia mnie postawa niektórych forumek, które tak lekko
                tłumaczą rzecz dla mnie absolutnie nie do zaakceptowania.
                • Gość: Aneta Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! IP: *.chello.pl 02.03.08, 22:39
                  Witaj !
                  Zacznę od tego, że też uważam, że agresja w stosunku do dziecka jest nie do zaakceptowania! Dlatego tu jestem, przełamałam się, napisałam, podjęłam pewne decyzje i próbuję znaleźć rozwiązanie. Kocham moje dziecko. Tak jak napisałam (patrz wyżej)jestem sama. Nie będę pisać dlaczego i od kiedy - bo nie o to w tym wątku chodzi. Miałam 3 razy poważny kryzys. Podkreślam weszłam tu dlatego, bo chcę coś zmienić a nie rozgrzeszać. Opisałam mój stan emocjonalny, to co mnie boli to moje nerwy. Bardzo proszę o zrozumienie i mnie i innych mam , które mają podobne problemy.
                  • asik_piotrusia Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 03.03.08, 11:23
                    witaj:) ja Cię rozumiem. Często i gęsto mam poczucie, że mnie nikt
                    nie rozumie. Mąż nie wnika dogłębnie w mą psychikę, a ja chcę
                    zmienić relacje z dzieckiem. Nie chcę bić, szarpać, chcę go uczyć
                    miłości, szacunku, zrozumienia.. ale jak??? przydałoby się założenie
                    forum dla mam takich, jak MY. Takich, które sobie nie radzą, nie
                    umieją się opanować, nie mają wsparcia w nikim... Pozdrawiam i w
                    pełni rozumiem
                    • Gość: Aneta do asik_piotrusia IP: *.chello.pl 03.03.08, 19:11
                      Cześć !
                      Podjęłam decyzję tak jak pisałam wyżej - od września żłobek (chyba że wcześniej zwolni się miejsce). Od mojego pierwszego postu jest lepiej. Tak jak Ty większość czasu spędzam na spacerach. W domu można oszaleć. Kupiłam dzisiaj markowe witaminy. I zaczęłam rozglądać się za jakoś pomocą. Chodzi mi o panią, która 2 x w tygodniu sprzątnie lub pójdzie z dzieckiem na 3 godzinny spacer. Mam nadzieję, że znajdę taką "przyszywaną" ciocię. Na razie jest o.k. Zrozumiałam, że nie jestem sama. Że są też inne mamy, które mają problemy.
                      3 maj się dzielnie. Pozdrawiam
                      • Gość: asik_piotrusia Re: do asik_piotrusia IP: *.srem.net 04.03.08, 09:19
                        cześć! stwórzmy grupę wsparcia:) podam ci mój gg, jeśli będziesz
                        chciała, zaprosimy też inne mamy, które sobie nieradzą. Co Ty na to?
    • zwiatrem Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 03.03.08, 22:39
      witaj
      nie piszesz czym dCoreczka cie denerwuje - czy to krzyk, wolanie, placz?
      Kazdy krzyk, placz, wolanie to dialog.
      Matke sie przywoluje najczesciej, gdyz ona bywa najblizej.
      NIe usprawiedliwie szarpania niemowleciem ani klapsow.
      Nie dam rady, to jest niemowle.
      Odwaz sie na rozmowe z 5 miesiecznym rozmowca :)).
      Koniecznie musisz posluchac tego co cie denerwuje.
      Tam jest wskazowka.
      Kazde dziecko czegos chce (ciepla, jedzenia, napoju, przytulenia, rozmowy,
      ponoszenia, bujania, przebrania w inna wygodniejsza odziez, nowej pieluchy,
      zabawy, usmiechu, baraszkowania bez pieluchy, twojego glosu, moze nawet muzyki,
      otwartego okna ...) stad roznego rodzaju wolania.
      Powiem ci jako mama 3 synow i tylko jednej coreczki, ze coreczki sa kosmitkami i
      inne niz chlopcy, nie wierze, ze nie masz Jej nic do powiedzenia milego.
      Moim zdaniem (kiedys samotnej matki dla 2 dzieci), konieczna jest ogarniecie
      emocji, ale juz nigdy wiecej nie kosztem dziecka.
      Pomoz swojej Coreczce i sobie juz jutro rano.
      Spacer, przytulanki ... caluski w stopki, raczki, dluzsza kapiel moze? CO?
      Zmieniaj cos drobnymi ruchami i popatrz na twarz swojego dziecka, popatrz, czy
      sie smieja czy nie?
      Moze dziecku potrzeba neurologa bo nasilaja sie jakies dolegliwosci? Jak to
      zauwazysz gdy odreagowujesz zamiast obserwowac?
      Podniesione dziecko juz nie zawsze chce lezec, uwielbiaja z gory patrzec na
      wszystko. Pomysl, jak umilisz Jej jutrzejszy dzien.

      Zwroc sie o pomoc do psychiatry lub pediatry lub dzieciecego neurologa.

      p.s.:
      kiedys Ja uderzysz i ona ci odda- nie dopusc dotego dnia
      • skrobkaj Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 05.03.08, 21:46
        Witaj!
        Chcę Ci powiedzieć że jest nas więcej. Ja niestety tez mam taki problem i kiedy
        było już dobrze że opanowywałam złość, to potem wszystko sie popsuło i trwa a ja
        nie umiem sobie z sobą w tych chwilach poradzić.
        Pozdrawiam
        • ka.mi Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 06.03.08, 15:03
          I mnie często nerwy puszczają. Nie uderzyłam nigdy mojego synka, ale
          czasami strasznie się na niego wydzieram. Mało tego. Często kłócę
          się przy nim z mężem. Widzę jaki potem jest wystraszony i bardzo mi
          wstyd, że nie potrafię się od tych krzyków powstrzymać. Zastanawiam
          się czy krzyk nie jest tak samo dotkliwy dla dziecka jak klaps. I
          możemy sobie tutaj pisać, że nie wolno bić dzieci, nie wolno
          krzyczeć, itd. Ja to wszystko wiem, ale kiedy przychodzi TA chwila
          to naprawdę ciężko jest się opanować. Moim zdaniem każdej z nas
          przydałby się psycholog, który nauczyłby nas jak w chwili wielkiegoi
          stresu radzić sobie z emocjami bo tu chyba tkwi problem. A co do
          ziołowych wspomagaczy nerwów to jestem jak najbardziej za.
          • arwen8 Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 06.03.08, 16:43
            ka.mi napisała:

            > Moim zdaniem każdej z nas przydałby się psycholog, który nauczyłby
            > nas jak w chwili wielkiego stresu radzić sobie z emocjami bo tu
            > chyba tkwi problem.

            Problem tkwi w nieświadomym przenoszeniu złości i frustracji na
            osoby zastępcze, w tym przypadku na bezbronne dziecko. Tak naprawdę
            to nie dziecko nas złości i to nie na dziecko chcielibyśmy wrzasnąć
            lub szarpnąć.

            To, że np. płacz dziecka wzbudza w nas chęć dania mu klapsa lub
            krzyknięcia wiąże się z naszymi własnymi przeżyciami z dzieciństwa.
            Nasi rodzice w podobny sposób reagowali na nasz płacz lub na nasze
            próby wyrażenia uczuć (złość, lęk, ból), a więc przekazali nam ten
            model zachowania wobec słabszych i bezbronnych. Płacz dziecka
            nieświadomie wyzwala w nas wyparte uczucia. Przypomina, że my kiedyś
            tak samo płakaliśmy i nie dostaliśmy pocieszenia i zrozumienia,
            tylko klaps i krzyk. Czujemu złość i frustrację, a ponieważ nie
            możemy (ze wzhlędu na lęk i tzw. "szacunek") tych uczuć skierować
            przeciwko naszym rodzicom, kierujemy je zupełnie nieświadomie na
            dziecko, które (o dziwo!) w tym momencie staje się uosobieniem
            naszych rodziców. Powtarzam, dzieje się to wszystko NIEŚWIADOMIE.

            Na poziomie intelektualnym zdajemy sobie sprawę z tego, że
            krzywdzimy dziecko, które przecież tak bardzo kochamy. Pojawiają się
            łzy, ogromne poczucie winy i postanowienie "nigdy więcej nie dam
            klapsa swojemu dziecku!" Ale nadchodzi kolejna frustrująca sytuacja
            i powtarzamy swoje zachowanie. I tak w kółko. Dziwimy się, dlaczego
            pomimo zrozumienia i wysiłku woli nadal nie potrafimy w tym
            krytycznym momencie powstrzymać się od uderzenia lub krzyku.

            Ponieważ wola i intelektualne zrozumienie w tym przypadku nie
            wystarczą. Chodzi o zrozumienie EMOCJONALNE, na poziomie naszego
            ciała. Chodzi też o świadome przeżywanie złości i kierowanie jej pod
            właściwym adresem, a nie na osoby zastępcze.

            Przerwać to błędne koło można poprzez świadomy powrót do przeżyć i
            uczuć z własnego dzieciństwa, poprzez pozwolenie sobie na ponowne
            (świadome!) odczucie swojego cierpienia, lęku, złości, żalu, gniewu,
            bólu i innych niewygodnych uczuć, które w dzieciństwie musieliśmy
            wyprzec, by móc przetrwać. Kiedy przypomnimy sobie wyraźnie jakie
            słowa i jakie czyny naszych rodziców bolały nas najbardziej, jakie
            przerażały, rozwścieczały, wywoływały żal, kiedy wreszcie odczujemy
            ogromne współczucie do dziecka, którym byliśmy, kiedy wypłaczemy
            wszystkie łzy i nazwiemy zachowanie naszych rodziców po imieniu,
            dopiero wtedy będziemy w stanie uwolnić się od ciężaru naszego
            dzieciństwa. I dopiero wtedy będziemy w stanie przerwać błędne koło
            i przestać krzyczeć czy dawać klapsy naszemu dziecku. Wówczas nie
            potrzebny już będzie wysiłek woli, liczenie do 10 czy
            powstrzymywanie się na siłę. Płacz dziecka lub jego nieposłuszństwo
            po prostu przestanie nas wkurzać. Zaczniemy ROZUMIEĆ nasze dziecko i
            mu współczuć. Jeśli tylko w pełni odczujemy współczucie dla siebie z
            dzieciństwa...

            Po raz kolejny polecam książki Alice Miller, które dokładnie opisują
            mechanizmy powstania takiej nieświadomej "chęci" uderzenia dziecka i
            pomagają przerwać to błędne koło. Są podstawą zmiany.
            • skrobkaj Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 06.03.08, 19:39
              Ja swoja złość próbuje rozładować-jak już mnie przy dziecku złapie i mam ochotę
              walnąć synka-to walę ręką w łóżko albo tupie aż mi przejdzie i w złości staram
              się po tym uśmiechać i śmieję się do dziecka(maluszek nie wiedzac co wyprawiam
              też zaczyna się śmiać, uprzedzam że nie jest łatwe śmiać się w takiej chwili,
              ale chyba same wiecie), i się udaje stłumić gniew, albo jak ktoś jest to po
              prostu wychodzę żeby nie "wybuchnąć" a czasem to najzwyczajniej zaciskam zęby aż
              mi trzeszczą i siedzę chwilę cicho aż mi przejdzie. Dobrym sposobem jest też
              wyjscie do znajomych, albo na spacer. Ja zaczęłam wychodzić i do rodzinki co
              mieszka niedaleko, tam zajmują się maluszkiem a ja mogę z kimś pogadać, bo tu
              nie mam nikogo i tez inaczej się czuje po powrocie do domu, lepiej i sie tak nie
              złoszczę.
            • ka.mi do arwen8! 07.03.08, 08:58
              A jaki tytuł ma książka Alice Miller? To co piszesz to wszystko tak
              jak ja czuję. Tylko właśnie chciałabym przerwać to błędne koło.
              Potrzebuję konkretnych mechanizmów działania. Może właśnie ta
              książka mnie olśni:)
              • ka.mi Re: do arwen8! 07.03.08, 10:54
                zy to ta książka? Miller Alice - Dramat udanego dziecka. W
                poszukiwaniu siebie.
                • arwen8 Re: do arwen8! 07.03.08, 11:08
                  Ka.mi, "Dramat udanego dziecka" jest dobrą lekturą na początek,
                  również "Bunt ciała". Polecam też "Zniewolone dzieciństwo: ukryte
                  źródłą tyranii" (omawia bardzo szczegółowo m.in. wpływ zasad Czarnej
                  Pedagogiki na powstanie osobowości autorytarnej; jak to było
                  możliwe, że taka osoba, jak Hitler, w ogóle mogła dojść do władzy -
                  temat wciąż aktualny). Generalnie polecam wszystkie dostępne książki
                  Miller.

                  Na dobry początek możesz zacząć od przeczytania kilku artykułów
                  Miller, które znajdziesz na tej stronie:

                  www.koniecmilczenia.ngo.org.pl/litkmam.html
                  Oraz tych artykułów Barbary Rogers:

                  www.koniecmilczenia.ngo.org.pl/art/37brlis.html
                  www.koniecmilczenia.ngo.org.pl/art/21brpul.html
                  Powodzenia i odwagi!
                  • ka.mi Re: do arwen8! 07.03.08, 11:13
                    Wielkie dzięki!!!
    • Gość: smutna mama Re: a co na to dzieci? IP: *.ghnet.pl 07.03.08, 14:56
      Tylko pobieznie przeczytalam niektore watki...kilka z Was pisalo ze
      ma ten san problem co ja czy autorka watku....wiec pytam Was jak
      zachowuja sie Wasze dzieci? Czy sa agresywne wobec Was? wobec
      rowiesnikow? Agresja rodzi agresje?
      Moj syn jest juz duzy, ma prawie 4 lata i to ze ja na niego krzycze,
      ze dam mu lanie (choc ostatnio bardzo sie kontroluje, nie bije go
      ale krzycze ale moze to i efekt brania lekow antydepresyjnych)
      sprawia ze i on jest zly na innych, ze uderzy siostre, ze zloscia
      reaguje na niepowodzenia, ze ciagle jest "podminowany".
      A jak jest u Was?
      tak mi z tym ciezko....tym bardziej ze syn wiele razy mowi zebym nie
      krzyczala, nie bila go......
      • skrobkaj Re: a co na to dzieci? 07.03.08, 19:30
        pytasz jak się zachowują? Moje dziecko płacze i płacze i marudzi-ile mogę go
        zabawić tyle mogę, ale potrzebuje też i chwili dla siebie, tego odpoczynku i
        komfortu psychicznego a tego mi brak i to potęguje moją złość i mimo że staram
        się panować nad sobą to nie zawsze daję rady. Płacz dziecka świdruje mi w głowie
        i BUUM! wybuch i bezradność że znowu sie dałam sprowokować.i nawet jak śpi to
        wydaje mi sie że płacze-może to i oznaka problemu poporodowego, bo jak nie widzę
        dziecka to wydaje mi się że słyszę płacz-teraz doszłam do wniosku że zakodowałam
        sobie płacz bo po urodzeniu dziecka na sali byłam sama[dziecko zabrali na
        intensywną terapie bo urodził się w 33 tygodniu ciąży] a po sąsiedzku słyszałam
        dzieciaczki płaczące a ja byłam sama. Muszę dopisać że mój maluszek nauczony
        jest na rękach -żeby go nosić, przy mnie to się ładnie bawi i ja też potrafię go
        zabawić i śmiejemy się oboje, a jak zobaczy dziadków czy tatę to koniec i na
        ręce-ja nie mam tyle siły, po 5minutach to łapy mi 'mdleją' i krzyk że, nie chcę
        go wziąć bo on chce, albo że nie dam mu czegoś co chce i też płacz bo wie że na
        innych tym płaczem wymusi, bo u mnie nie za bardzo. Ja zabawiam w takich
        chwilach ale nie zawsze wychodzi, czasem po prostu nie mam siły, a czasem ochoty.
        Dziewczyny czy naszą złość nie potęguje też napór innych na nas? Chodzi mi o to
        że inni wymagają czasem od nas rzeczy niemożliwych albo za dużo od nas
        wymagają. i nie ma idealnych mam czy rodziców.
        Ktoś mi doradził żeby nigdy nie mówić o sobie że jestem złą mamą. Zaczęłam w
        siebie wierzyć, i wy też zacznijcie, jest to trudne i codziennie powtarzajmy
        sobie że jesteśmy super, JESTEŚMY SUPER MAMUśKI, nie myślmy o sobie źle, bo kto
        nas nie doceni jak my same.


        niestety to prawda że agresja rodzi agresje i wiem o tym i zdaję sobie sprawę,
        tylko co począć jak wiemy a to coś w nas doprowadza nas do czego innego?

        Brałam tylko melisę jak ze zmęczenia i z tego wszystkiego nie mogłam zasnąć i
        witaminy. Dzięki bo chciałam pójść do lekarza po środki anty depresyjne ale
        jakoś nie trzeba mi ich.

        Ostatnio nie mam większych zmartwień i zaczęłam myśleć pozytywnie i to między
        innymi dzięki takim osobom jak ja, jak Wy, co pisząc tu pomagacie, nawet nie
        wiecie jak dużo może zrobić wylanie swojego bólu, komuś kto rozumie i wie jak to
        jest.A lepsza uśmiechnięta Ja to dobrze spędzony dzień z dzieckiem.

        Psycholog dużo mi nie pomógł bo ja swoje a on swoje i tylko mnie wnerwił, bo
        tłumaczył to co już wiem, a czemu tak jest to ja już sama doszłam i to się
        zmienia powoli ale zmienia na lepsze.
        I tego lepszego 'JA' Wam w waszych sercach życzę.
        Pozdrawiam
        • arwen8 Re: a co na to dzieci? 08.03.08, 11:09
          skrobkaj napisała:

          > czy naszą złość nie potęguje też napór innych na nas? Chodzi mi o
          > to że inni wymagają czasem od nas rzeczy niemożliwych albo za dużo
          > od nas wymagają.

          Ależ oczywiście! Na dodatek nierealne wymagania stawiane nam w
          teraźniejszości przypominają nam o nierealnych wymaganiach z okresu
          naszego dzieciństwa. Ponieważ najczęściej boimy się odczuć złość w
          stosunku do osób stawiających nam te wymagania i nie umiemy
          asertywnie powiedzieć o swoich uczuciach i decyzjach, to
          najprostszym sposobem jest przeniesienie tej złości na osoby
          zastępcze. Najczęściej ofiarami naszej przeniesionej złości są
          właśnie dzieci.

          Rozwiązaniem tego problemu jest prawidłowe rozpoznawanie swoich
          uczuć i świadome powiązane ich z osobami, które te uczucia w nas
          wywołują. Jeśli np. słyszę od matki/teściowej/męża/etc. "jesteś
          fatalną matką, źle wychowujesz swoje dziecko, etc." ale nie reaguję
          na te słowa asertywnie, nie staję w obronie własnych uczuć i
          wartości, a jedynie powstrzymuję gotującą się we mnie złość i łzy,
          to oczywiście, że później będę musiałą się nieświadomie "wyżyć" na
          kimś innym! A płacz dziecka będzie mi "świdrować w głowie", ponieważ
          ja też będę chciała tak wypłakać się i wykrzyczeć się, tyle, że
          mi "nie wolno".

          Zmiana zaczyna się od zrozumienia prawdziwych źródeł naszej złośći,
          której korzenie tkwią w dzieciństwie. Odsyłam po raz kolejny do
          lektury Alice Miller.

          > niestety to prawda że agresja rodzi agresje i wiem o tym i zdaję
          > sobie sprawę, tylko co począć jak wiemy a to coś w nas doprowadza
          > nas do czego innego?

          To dlatego, że samo tylko zrozumienie intelektualne nie wystarczy.
          Owszem, to dobrze, ze rozumiemy, że "agresja rodzi agresję", ale bez
          świadomości emocjonalnej nie będziemy w stanie nic z tą wiedzą
          zrobić i wciąż będziemy powielać te same błędy.

          Świadomość emocjonalna polega na niemal fizycznym odczuciu naszego
          własnego bólu i cierpienia, których doznaliśmy w dzieciństwie.
          Chodzi o przypomnienie osób, słów i sytuacji, które w dzieciństwie
          wywoływały w nas złość, lęk, żal, niepewność, ból, etc. Chodzi o
          odczucie tych uczuć, które wówczas jako dzieci musieliśmy wyprzec w
          nieświadomość. Chodzi o odczucie ogromnego współczucia i żalu do
          dziecka, którym wówczas byliśmy. Chodzi o ból, o łzy, o ogromną
          wściekłość. Chodzi o nazwanie rzeczy po imieniu i powiedzeniu sobie
          całej prawdy. Chodzi o to, by wreszcie po tylu latach stanąć
          całkowicie po stronie tego małego, ufnego, bezbronnego,
          skrzywdzonego dziecka którym byliśmy, stanąć po stronie siebie.

          Kiedy przypomnisz sobie jak sama w dzieciństwie płakałaś z bólu lub
          przerażenia i nikt nie przychodził by Ciebie ukoić, lub przychodziła
          matka z twarzą wykrzywioną wściekłością, i krzyczała lub szarpała
          Ciebie; kiedy odczujesz ogromne współczucie do tamtej siebie; kiedy
          odczujesz w pełni uzasadniony gniew na matkę, która w taki sposób
          traktowała Ciebie; kiedy wreszcie wypłaczesz łzy gniewu i żalu,
          WTEDY płacz Twojego dziecka nie będzie wywoływac w Tobie chęci
          zrobienia mu krzywdy.

          Odczuwając współczucie do siebie z okresu dzieciństwa będziesz w
          stanie odczuć współczucie do własnego dziecka. Płacz dziecka będzie
          kojarzyć Ci się wówczas z cierpieniem dziecka i jego desperacką
          próbą nawiążania komunikacji, a nie ze
          złośliwością, "świdrowaniem", "karą" czy chęcią dokuczenia Ci.

          Kluczem jest w tym wszystkim ODCZUWANIE własnych uczuć, a nie tylko
          intelektualne ich rozumienie.
    • zwiatrem monikn78 07.03.08, 23:25

      Nie odpisalas, jakie zachowania coreczki cie denerwuja.
      Jesli masz chwile, to napisz.
      Jak uplynelo tych kilka dni?
      Co milego dalas corci w tym czasie?
    • jula161 Re: agresja w stosuknu do dziecka-pomóżcie! 08.03.08, 14:27
      nie jestes zla mama,ale to co robisz jest zle. tez mialam momenty,ze
      niewytrzymywalam ze swoim synkiem, ale potem zaczelam szukac odpowiedzi na to,
      dlaczego tak robie. poszlam do psychologa, rozmawialam o tym z przyjaciolka.
      znalazlam wyjscie, za kazdym razem teraz kiedy synek placze bo czegos chce, a ja
      nie chce mu tego dac, pierwsze co usmiecham sie do niego, biore go na rece i
      stwierdzam,nie placz chodz popatrz co mozemy zrobic razem. kiedy jestem
      zdenerwowana, poprostu go zostawiam, zeby sobie poplakal, a sama biore gleboki
      oddech. to ja jestem ta osoba najwazniejsza dla niego, to we mnie ma znalezc
      sile i wpsarcie, ale nie jestem idealna i tez mam slabe momenty. tak samo jest z
      Twoja coreczka, nie bij jej, nie szarp, bo mozesz jej wyrzadzic i krzywde
      fizycznie i psychicznie.zamiast tego przytul ja jak placze i zrozum nie jestes
      idealna, ale nie Ty jestes zla tylko to co robisz. a na to co robimy mamy wplyw.
      idz koniecznie do psychologa, pomoze Ci zrozumiec Twoje reakcje. pozdrawiam Cie
      cieplutko i Twoja wspaniala coreczke, jezeli potrzebowalabys rozmowy z kims, a
      nie chcesz rozmawiac z osobami ktore znasz,napisz do mnie (jula161@gazeta.pl),
      poprostu tak nam nieraz brakuje kogos, zeby wymowic nasze leki i sie odnalezc. w
      koncu bycie mama nie jest latwe oj nie :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka