Dodaj do ulubionych

1 klasa i już taki problem!

IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.04.08, 23:56
Nie wiem już jak mam postępować. Moj syn ma 7,5 lat.Wychowuję go sama.Na
pytania o ojca opowiadam dziecku gdzie mieszka,czym sie zajmuje,ze mysli o nim
,przysyła mu pieniądze- by nie miał poczucia ze jego własny ojciec go nie
chce.Jednak od 3 lat ma kontakt z wartościowym szanującym,lubiącym go
mężczyzną,którego on też bardzo lubi.Syn jest miłym,wesołym,ciekawym świata
chłopcem. Jego i moje problemy zaczęły sie kiedy poszedł do 1 klasy.Od
początku były problemy z czytaniem,nie umiał czytać, nie umiał pisać (w
zerówce się nie nauczył,tam stawiano na zabawę a mnie nikt nie uświadomił że
powinnam go przygotować do 1 klasy by umiał czytać i znał wszystkie
literki).Połowa klasy czytała płynnie,druga połowa dukała coś a moje dziecko
było na samym koncu. Po ok 3 mies nauki zaczął się wycofywać,nie reagował na
panią, na lekcjach patrzył w okno,nie nadązał. Pracuję z nim,byliśmy w poradni
psycholog-pedagog . na testach,tam stwierdzono ze jest technicznie do
tyłu,rączkę ma 6 latka.No i jest zaniedbanie z okresu zerówki.On nigdy nie
garnął sie do rysowania więc ja nie zwracałam uwagi,nie podsuwałam mu
kredek,stawiałam na inne zajęcia:spacery,zabawy na dworze,rower,czytałam
książki. Ale kojarzenie,intelekt,motywacja,wyobrażnia,wiedza ,zainteresowania
wg poradni -są super. Przez 7 miesięcy nauki w szkole i w domu czyta tekst na
tyle dobrze że po trzecim razie już prawie płynnie, dyktanda sprawiają mu
kłopot-proste wyrazy pisze super,ale długie z dwuznakami pisze z błędami.Liczy
dobrze,z matematyką nie miał kłopotów. Jadnak mimo że ja widzę wielki postęp
to nauczycielka ciągle mi mówi ze jest żle,że odbiega od normy,jeszcze 3 mies
temu wspominała mi o pozostaniu w pierwszej klasie na następny rok. Nie słyszę
ze szkoły pozytywnych uwag. Ciągle jest żle. Dostaję uwagi,że dziecko nie umie
się skupić na lekcji,że zdaża mu się przeszkadzać innym, że nie uczestniczy w
lekcji,że sie zamyka,nie odpowiada na pytania,ze nie ma z nim kontaktu.
Jednoczesnie pani logopedka (chodzi do logopedy)mowi mi ze świetnie jej się z
nim rozmawia. Czy moje dziecko juz jest tak zestresowane,że złym zachowaniem
wyładowuje swoje emocje? Ja bardzo brałam sobie do serca uwagi
nauczycielki,zmuszałam syna do nauki,straszyłam tym ze nie przepuszczą go do
następnej klasy. Mam wrażenie,ze on dopiero dorasta do tego czytania,czyta z
dnia na dzień coraz ładniej i wydaje mi sie że nie dlatego że ja z nim siedzę
i czytamy tylko dlatego ,że dojrzewa do tego.Chyba popełniłsam błąd, byłam
bezkrytyczna w stosunku do szkolnych uwag,złościłam się na dziecko,zmuszałam
go do nauki,karałam szlabanami,straszyłam,krzyczałam.Najgorsze że mimo że
czyta coraz lepiej to dalej słyszę że jest żle.. A dzis pani powiedziała mi z
przerażeniem że dziecko ogląda w domu horrory bo pokazywał jak porusza się
potwór z horroru i przy tym ryczał.A wystarczy obejrzec skooby doo by tak sie
zachowywac,bardzo lubi tą bajkę,a ostatnio oglądaliśmy przygodowy film powrot
mumii i tam też były podobne scenki.Uwielbia tez Harrego Potera,zna wszystkie
części ,mam mu zabronic by pani nie miała uwag?Pani była wstrząśnięta że moje
dziecko zna słowo horror.On nie ogląda horrorow w domu. W domu jest słodki,
wesoły,wsrod moich znajomych, swoich pozaszkolnych kolegów jest super,swietne
ma kontakty.A w szkole są kłopoty,najpierw z nauką,teraz z zachowaniem.Może
uzyskam od Was jakies dodatkowe wskazówki jak wychowywac swoje dziecko,jak
pomagać by mu nie zaszkodzić?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: 1 klasa i już taki problem! 17.04.08, 08:38
      Owszem - zmień jak najszybciej klasę.
    • asia.sthm Re: 1 klasa i już taki problem! 17.04.08, 08:48
      Ago, wiesz juz czego napewno nie robic. Reszta sie ulozy.
      Zabieraj syna od tej pani, ona stosuje istny horror, dlatego tak ja
      drazni to slowo w wykonaniu 7-latka.
      Powazna rozmowa z dyrektorem szkoly wskazana + taka motywacja zmiany
      klasy jaka podalas tu nam, powyzej.
      Powodzenia.
      • jedynyskowronek Re: 1 klasa i już taki problem! 17.04.08, 12:36
        Jestem z lekka wstrząśnięta reakcjami w szkole na Twoje dziecko.
        Myślę, że musi mu być bardzo ciężko! Ja również zmieniłabym szkołe.
        Zaufaj swojej intuicji i nie pozwól tak Wami manipulować! Przecież
        sama zauważasz duże postępy u dziecka. Na Twoim miejscu równo bym
        zjechała "serdeczną nauczycielke". W moim przekonaniu obowiązkiem
        szkoły jest określenie ewewnt. zaległości i pomoc w ich nadrabianiu,
        a przede wszystkim wspieranie i zachęcanie do tego, a nie taka
        represja i w moim odczuciu szkalowanie! Żai mi wysiłku jaki nie
        wątpliwie w nadrabianie zaległości wnosi Twój synek. Skoro wychowuje
        się bez taty, musi mu być podwójnie ciężko. Postaw się w jego
        sytuacji. Co z jego poczuciem własnej wartości??? Wspieraj i chwal
        nawet za małe sukcesy! I nie dawaj się zwariować! Bardzo dobezr, że
        tyle czasu poświęcasz na WaszA wspólną edukacje, on musi mieć w obie
        wsparcie i sprzymierzeńca! Pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości i
        radości ze wspólnych chwil.
    • Gość: camembert Re: 1 klasa i już taki problem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.08, 13:25
      Ta pani powinna skorzystac z jakiejś pomocy terapeutycznej! ona
      skutecznie zabija w dziecku zdrową samoocenę i chęci do nauki!
      Zabierz szybko syna z tej klasy/szkoły. Pani ma odpowiednie
      kwalifikacje (teoretycznie) by radzić sobie z dziećmi na lekcji
      (chyba że chodzi o adhd, inteligencja poniżej normy - u Twojego syna
      tego nie stwierdzono). Z powstu wynika, że syn nadrabia zaległości,
      są postępy dzięki Twojej pomocy. Zajęcia wyrównawcze powinna
      zapewnić szkoła. To jest tak jak bys przyszła do niej i skarżyła
      się, że syn np. w domu nie chce sprzatac pokoju. Poza tym z tego, co
      wiem (niech mnie ktoś poprawi jeśli sie mylę) na opanowanie płynnego
      czytania i pisanie Twój syn ma czas do końca 3 klasy, uczeń po
      zerówce idąc do 1 klasy nie musi znać liter, nie mówiąc o płynnym
      czytaniu.
      Na Twoim miejscu naprawde poszukałabym synkowi bardziej przyjaznego
      środowiska szkolnego. Szkoda dziecka, szkoda Ciebie. No i szkoda tej
      nauczycielki - naprawdę szkoda.
    • Gość: zuzu Re: 1 klasa i już taki problem! IP: 62.233.163.* 17.04.08, 21:41
      chyba najwiekszym horrorem twojego dziecka jest ta pani. ona nie dala mu szansy
      i ty nie powinnas dac jej. proponuje szybka zmiane szkoly lub klasy i otwarta
      rozmowe wspolnie z dyrektorem szkoly i ta nauczycielka.
      • Gość: ola Re: 1 klasa i już taki problem! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.04.08, 21:48
        Faktycznie pani jest straszna!
        jak moze tak bezlitosnie niedoceniac ,niedawac dziecku szansy i
        checi do nauki!
        Zmien naprawde klase bo pani widac sie uwziela i jest na pewno
        niesprawiedliwa,to nie mozliwe zeby twoj synek byl tak niedoceniony
        i ta pani na pewno jeszcze go doluje .
        Jak smie mowic o powtarzaniu klasy .niewierze zeby bylo tak zle ,ta
        pani jest do niczego to jej wina .
    • magdadamska Re: 1 klasa i już taki problem! 18.04.08, 19:57
      Moje dziecko ma prawie 8 lat.Też wychowuję go sama.Nie ma kłopotów z
      nauką,jest b.kreatywny i plastycznie uzdolniony,ale ma kłopoty z
      zachowaniem,koncentracją na lekcji i posłuszeństwem.Uparcie łamie
      wszystkie punkty regulaminu szkolnego.Od dwóch lat chodzimy na
      terapię do poradni psycholog.pedagog.,ostatnio nawet do
      psychiatry.Syn leczy się również na padaczkę.Niemal codziennie
      przynosi uwagi-spóżnił się z przerwy na lekcję,wchodził na
      murek,skakał z wysoka,na wycieczce oddalił się od grupy,nie
      powiadomoł,że opuszcza pomieszczenie,nie chciał ćwiczyć na
      wf...itp.Powiedziano mi nawet,że to moja wina,bo nie nauczyłam
      dziecka karności i posłuszeństwa.Dostałam "propozycję" zabrania
      dziecka ze szkoły i umieszczenia go w szkole
      integracyjnej.Odmówiłam.Moje dziecko tak na prawdę może liczyć tylko
      na mnie.Od lat staram się o mieszkanie-na razie wynajmuję,zmieniając
      lokum srednio raz do roku-nie dla kaprysu,po prostu kończą się
      umowy,ktoś mieszkanie sprzedaje i już...Pracowałam na dwa etaty,żeby
      jakoś wyżyć,od kiedy syn poszedł do szkoły z jednej pracy musiałam
      zrezygnować.Teraz czasem brakuje nawet do czynszu.Ale nie poddaję
      się.W całym tym kieracie trzeba pamiętać,że Nasze dzieci-zwłaszcza
      samotnych rodziców-mają tylko Nas.Kto inny jak nie my.Mamy i Ojcowie
      mają być ostoją dla swoich pociech,mamy w nie wierzyć i im pomagać?
      Niejedno z dzieci mimo młodego wieku swoje już przeżyło i tylko nam
      się wydaje,że przecież nic się nie stało.Etykietę raz przypiętą
      trudno potem oderwać.Kiedy syn miał 5 lat widział reklamę w
      telewizji i zapytał mnie o "zły dotyk".Jak tylko
      mogłam,wytłumaczyłam na czym to polega i co ma zrobić,gdyby ktoś
      próbował go skrzywdzić.Na drugi dzień zostałam wezwana do
      przedszkola z zapytaniem skąd moje dziecko zna to słowo...Na Boga-
      przecież ta kampania była prowadzona z myślą właśnie o
      dzieciach.Dziecko musi wiedzieć,że mamie czy tacie może powiedzieć
      wszystko i rodzic go wysłucha,pomoże,obroni.W każdej sprawie.
      Pani polecam książkę Sheili Ellison"Odwaga samotnych matek".Zaglądam
      do niej zawsze,kiedy opuszcza mnie odwaga i wiara w to,że w koncu
      osiądę na stałym gruncie i będę mogła z nadzieją spojrzeć w
      przyszłośc...
    • magdadamska Re: 1 klasa i już taki problem! 18.04.08, 20:26
      Moje dziecko ma prawie 8 lat.Też wychowuję go sama.Nie ma kłopotów z
      nauką,jest b.kreatywny i plastycznie uzdolniony,ale ma kłopoty z
      zachowaniem,koncentracją na lekcji i posłuszeństwem.Uparcie łamie
      wszystkie punkty regulaminu szkolnego.Od dwóch lat chodzimy na
      terapię do poradni psycholog.pedagog.,ostatnio nawet do
      psychiatry.Syn leczy się również na padaczkę.Niemal codziennie
      przynosi uwagi-spóżnił się z przerwy na lekcję,wchodził na
      murek,skakał z wysoka,na wycieczce oddalił się od grupy,nie
      powiadomoł,że opuszcza pomieszczenie,nie chciał ćwiczyć na wf,dane
      zadanie uznał za niemądre i odmówił jego wykonania...itp.Powiedziano
      mi nawet,że to moja wina,bo nie nauczyłam dziecka karności i
      posłuszeństwa.Dostałam "propozycję" zabrania dziecka ze szkoły i
      umieszczenia go w szkole integracyjnej.Odmówiłam.Moje dziecko tak na
      prawdę może liczyć tylko na mnie.Od lat staram się o mieszkanie-na
      razie wynajmuję,zmieniając lokum srednio raz do roku-nie dla
      kaprysu,po prostu kończą się umowy,ktoś mieszkanie sprzedaje i
      już...Pracowałam na dwa etaty,żeby jakoś wyżyć,od kiedy syn poszedł
      do szkoły z jednej pracy musiałam zrezygnować.Teraz czasem brakuje
      nawet do czynszu.Ale nie poddaję się.W całym tym kieracie trzeba
      pamiętać,że Nasze dzieci-zwłaszcza samotnych rodziców-mają tylko
      Nas.Kto inny jak nie my.Mamy i Ojcowie mają być ostoją dla swoich
      pociech,mamy w nie wierzyć i im pomagać?Niejedno z dzieci mimo
      młodego wieku swoje już przeżyło i tylko nam się wydaje,że przecież
      nic się nie stało.Etykietę raz przypiętą trudno potem oderwać.Kiedy
      syn miał 5 lat widział reklamę w telewizji i zapytał mnie o "zły
      dotyk".Jak tylko mogłam,wytłumaczyłam na czym to polega i co ma
      zrobić,gdyby ktoś próbował go skrzywdzić.Na drugi dzień zostałam
      wezwana do przedszkola z zapytaniem skąd moje dziecko zna to
      słowo...Na Boga-przecież ta kampania była prowadzona z myślą właśnie
      o dzieciach.Dziecko musi wiedzieć,że mamie czy tacie może powiedzieć
      wszystko i rodzic go wysłucha,pomoże,obroni.W każdej sprawie.
      Pani polecam książkę Sheili Ellison"Odwaga samotnych matek".Zaglądam
      do niej zawsze,kiedy opuszcza mnie odwaga i wiara w to,że w koncu
      osiądę na stałym gruncie i będę mogła z nadzieją spojrzeć w
      przyszłośc...

      Nad zachowaniem syna pracujemy od dawna-wprowadziliśmy stałe pory
      niemal na wszystko,mamy domowy regulamin i wzajemnie pilnujemy jego
      przestrzegania.Są nagrody i kary,czas spędzany osobno i we
      dwoje.Uczę go konsekwencji i poszanowania drugiego człowieka.W
      niektórych sprawach idzie nam opornie,tymbardziej,że syn ma
      tendencję do dyskutowania na każdy temat i licytowania się.Nie
      bardzo wiem,czy zawsze postępuję właściwie.U dziecka podejrzewa się
      ADHD lud depresję.Niemniej jednak musi nauczyć się życia w
      społeczeństwie i konsekwencji własnego postępowania.Nie będę w
      przyszłości w stanie ochronić go przed wszystkim.Cechy które ma na
      pewno pomogą mu w przyszłości-nie da się zamknąć w sztywne ramy,ani
      zagonić do szeregu.Teraz jednak ma 8 lat i MUSI siedzieć w ławce i
      opowiadać się nauczycielom,którzy przecież są za niego
      odpowiedzialni w czasie lekcji.No i musi się uczyć,nawet jeśli
      jakieś zadanie uzna za niemądre...
    • Gość: aga Re: 1 klasa i już taki problem! IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.04.08, 15:23
      Dziękuję Wam za wszystkie posty:)Nie spodziewałam się,że weżmiecie moją stronę
      bo ja jestem chyba na tyle niepewna swego ,że szukałam w tym wszystkim swojej
      winy.Zdaję sobie sprawę z błędów jakie popełniłam: gdybym w zerówce więcej uwagi
      poświęciła dziecku,teraz czułby się w szkole pewniej.No i krzykiem i straszeniem
      by go zapędzić do nauki też mu nie pomogłam.Nie wiem jak pomoc mu się otworzyć w
      szkole,co zrobić by uwierzył że umie czytać i poproszony przez panią przeczytał
      tekst. Mi czyta,cioci czyta, logopedzie czyta a pani wychowawczyni przy całej
      klasie nie chce przeczytać bo myśli,że nie umie i że będą się z niego śmiać.W
      klasie jest jeszcze inny problem,o którym wcześniej nie pisałam a może jest w
      tym wszystkim najistotniejszy. W klasie jest dwoch chłopców z ktorymi są
      kłopoty.Są więksi od innych dzieci,silniejsi,biją inne dzieci,przeszkadzają na
      lekcji, obydwaj chodzą do psychologa,więc szkoła nad nimi pracuje. Moje dziecko
      lubi jednego z tych chłopców,często przebywają razem w świetlicy,wiem że grają
      razem w rozne gry,lecz kiedy pojawia sie trzeci to moj schodzi na dalszy
      plan,jest mu przykro. Więc niezdrowa konkurencja między chłopakami i niestety
      nie są to wzory do naśladowania..Nie twierdzę ,że moj mały to chodząca świętość
      ale pani pedagog w poradni ktora tez badała tamtych chłopców powiedziała,że moj
      mały na tym traci,że jest kozłem ofiarnym,że klasa jest szczególna,mialy być
      mediacje by coś w klasie zmienić. Do konca roku 2 miesiące wiec wydaje mi się ze
      przenoszenie go teraz do innej klasy jest bez sensu,ale od września to się
      zastanawiam mocno.Będę rozmawiać z dyrektorem. Wiem ze przeniesienie go do innej
      klasy będzie dla niego stresem,tu juz się jakoś zadomowił...jak to dziecku
      wytłumaczyć??Bądz tu człowieku mądrym...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka