Dodaj do ulubionych

Problemy z dziadkiem

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.08, 00:52
Nie do końca wiem czy to jest dobre miejsce na tego typu pytana ale jedyne
jakie mi przyszło do głowy.
Jestem ojcem 27 miesięcznego bystrzaka. Mój problem polega na kontaktach z
moim ojcem. Ojciec zostawił nas gdy miałem 12 lat, kontakty były rzadkie bo
jakoś nie specjalnie mu się chciało, nie miał ograniczonych/ustalonych
kontaktów wiec i zjawiał się raz na kilka miesięcy. Mój ojciec ma też dosyć
trudny charakter, przyznam że ja też za nim nie przepadam i nigdy nie
przepadałem, dużo złego się wydarzyło w przeszłości. Ale nasze spotkania były
powiedzmy że wzorowe, raczej bez kłótni i awantur, jeśli mnie drażnił
puszczałem to mimo uszu dla świętego spokoju. Jak pisałem mój syn ma teraz 27
miesięcy w tym czasie mój ojciec mimo że mieszka niedaleko widział go kilka
razy, w ciągu pierwszego roku pewnie z 3. Jakoś mu się nie chciało. Mały jest
fajny i wesoły, przyciąga do siebie ludzi. Nigdy nie zabraniałem ojcu
kontaktów z moim dzieckiem. Jednak kiedyś gdy byłem u niego na święta. Ojciec
chciał bym zostawił u niego małego, nie zgodziłem się, bo raz że nie ufam temu
człowiekowi a dwa że mały go nie zna, wcześniej widział go pewnie 4-5 razy.
Gdy nie zgodziłem się na to by został ojciec powiedział do mojego syna:
"Dziadek by bardzo chciał ale niedobry tata nie pozwoli". Trochę mną
zatrzęsło, ale olałem sprawę. Kilka miesięcy później przyszedł na drugie
urodziny syna, w trakcie rozmowy z nim znowu wyjechał z tekstem: "dobrze że
choć przez ciebie jestem tutaj mile widziany". Nie chciałem robić awantur więc
też odpuściłem, miesiąc później miałem imieniny, nie obchodzę imienin, ojciec
się wprosił. Gdy się wpraszał wyraźnie zaznaczyłem mu że w tym dniu mam bardzo
ważne spotkanie wieczorem i proszę go by to uszanował i przyszedł punktualnie
tak bym później mógł załatwić bardzo ważne sprawy zawodowe. To akurat była
niedziela, pojechaliśmy z rodzinką na wycieczkę którą przerwaliśmy by wrócić
na czas. Niestety ojciec się nie zjawił. Po dwóch godzinach spóźnienia
zadzwoniłem do niego i zaprosiłem go by przyszedł za tydzień. Zwyzywał mnie i
odłożył słuchawkę. I w tym momencie ja powiedziałem dosyć, dosyć mam takiego
traktowania i dosyć mam tego by ktoś kto olał moje dzieciństwo próbował robić
wodę z mózgu mojemu dziecku, że niby rodzice są źli. Postanowiłem że jeśli
ojciec mnie nie przeprosi za takie zachowanie odetnę się od niego. I właśnie
dzisiaj był dalszy ciąg. Przypadkiem spotkałem go przed sklepem gdzie
przyjechaliśmy razem z synem. Oczywiście zaczął udawać że nic się nie stało i
próbował dać małemu jakiegoś słodycza jeszcze jak siedzieliśmy w aucie.
Powiedziałem mu że jeśli mnie nie przeprosi za swoje zachowanie to nie mamy o
czym rozmawiać, oczywiście wybuchła lekka kłótnia. W końcu tak mnie
zdenerwował że powiedziałem mu że by nie próbował zgrywać dobrego dziadka bo
wcześniej trzeba było choćby spróbować być dobrym ojcem. To wszystko
rozjuszyło go do tego stopnia że niezważając na to że miedzy nami jest mój syn
uderzył mnie z pięści w twarz. Cała sytuacja miała miejsce jeszcze w
samochodzie, my siedzieliśmy on stał od drzwi syna. Odruchowo chciałem mu
oddać jednak było miedzy nami moje dziecko, więc odpuściłem. Zamknąłem drzwi
od strony małego i odjechałem, udając przed małym że nic się nie stało.
Odwiozłem malca do żony i bylem do tego stopnia zdenerwowany że wróciłem pod
sklep by dokończyć potyczkę. Jednak ojciec zdążył już uciec. Po tej całej
sytuacji nie chcę by mój ojciec więcej widywał się z moim dzieckiem,
szczególnie że mały później opowiadał żonie że jakiś pan (tak dobrze zna
dziadka) uderzył tatusia. Mówił też że boli go to miejsce w które ja dostałem.
Teraz już jestem pewien że nie chcę by mój syn miał kontakt z tym człowiekiem,
u nas nie ma przemocy mały nigdy nie dostał jeszcze nawet klapsa. A mój ojciec
gdy się zbytnio zdenerwuje nie panuje nad sobą. Wszystko jest w miarę dobrze
gdy się człowiek obchodzi z nim jak z jajkiem. Jednak ja nie mam już na to
ochoty i nie mam też ochoty na to by mój ojciec mieszał mojemu synowi w
głowie, wmawiając mu że to rodzice są źli bo nie pozwalają na to co akurat
dziadkowi wpadnie do głowy. Ja też ma porywczy charakter, nie jestem agresywny
w sensie fizycznym ale gdy ktoś mnie zdenerówje łatwo jest mi powiedzieć mu
dokładnie to co o nim myślę. Dlatego też dla dobra małego chcę się odciąć od
mojego ojca. Tyle że zastanawiam się co kiedyś mam mu powiedzieć, co to jest
za człowiek, czemu rodzice nie chcą by mały się z nim widywał. Jak z tego
wszystkiego wybrnąć w ten sposób by mój ojciec który nieźle schrzanił mi
dzieciństwo nie miał też wpływu na dzieciństwo mojego syna. Jak psiałem mały
jest bystrzak i klikanaście minut po tym zdarzeniu już pytał, czemu ten pan
uderzył tatusia, czego on od nas chciał. Jak mu to wszystko wytłumaczyć z
kilka lat ?
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: Problemy z dziadkiem 29.05.08, 09:15
      Czesc.
      Wyraznie widac, ze masz nadal wielki zal do ojca i wiele
      przyslowiowych gruszek w popiele. Najpierw nalezy te stare zale
      jakos rozpracowac, zamknac przeszlosc, postawic kropke po tym
      rozdziale. Tu i teraz masz syna, ktory ma prawo rozpoczac dobre
      uklady z dziadkiem. Poczatek juz wyszedl fatalnie co nie znaczy ze
      wszystko stracone. Rozumiem twoj zal lecz wymaganie przeprosin od
      ojca jest, zdaje sie, z gory skazane na niepowodzenie. Wydaje sie ze
      jest to twoja proba znalezienia powodu do separacji z ojcem: nie
      przeprosisz to zegnaj na zawsze. Jak troche ochloniesz to pewnie
      zrozumiesz ze twoj ojciec nie umie, ma nieprzekraczalna bariere w
      przepraszaniu, a szczegolnie w przepraszaniu swoje doroslego syna.
      Wam potrzebna jest powazna rozmowa (bez rekoczynow), aby choc troche
      zmniejszyc napiecie miedzy wami.
      Co do kontaktow synka z dziadkiem, to nie zamykaj im tej mozliwosci
      juz na wieczne czasy.
      Nie zostawialabym jednak synka u dziadka zanim naprawde sie nie
      zaprzyjaznia. To moze nastapic kiedys, kto wie?
      Trzymaj sie.
      • verdana Re: Problemy z dziadkiem 29.05.08, 09:50
        Zgodziłabym się z Asia, gdyby nie uderzenie w twarz w obecnosci
        syna. Czlowiek, ktory bije i to w obecnosci dziecka jest
        niereformowalny i niebezpieczny.
        Ja bym sie odcięła, przynajmniej na kilka lat, a i tak potem nie
        zostawila dziecka sam na sam z dziadkiem nawet na minutę. Dziecku
        mozna powiedziec prawde -ze dziadek jak jest zły, to potrafi uderzyc
        i dlatego nie mozna sie z nim widywać.
        • Gość: p.kami Re: Problemy z dziadkiem IP: *.icpnet.pl 29.05.08, 10:43
          Taki człowiek, jak Twój ojciec jest złą i toksyczną osobą, która jak
          widać, manipuluje dzieckiem. Myślę, że nie warto utrzymywać z nim
          kontaktu i zezwalać na ten kontakt z dzieckiem, bo on nic
          wartościowego nie wniesie do jego życia. Taki człowiek nigdy się nie
          zmieni. A jeśli do tego nie wacha się użyć siły, to nigdy przenigdy
          nie zostawiłbym dziecka pod jego opieką.
          A w przyszłości, na pewno jakoś wytłumaczysz dziecku brak "dziadka".
          Masz dużo czasu, żeby pomyśleć jak to zrobić.
          Pozdrawiam.
        • Gość: ktosiek Re: Problemy z dziadkiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.08, 10:57
          Bardzo łatwo się mówi mówi o przebaczaniu i odpuszczaniu, jednak co to daje.
          Chwilowy święty spokój, zaciskanie zębów by nie doprowadzić do awantury gdy
          ojciec drażni, a potem ta cała złość narasta i dusi się w człowieku. Więc co to
          da. Mój ojciec jest z tych ludzi którzy nie dopuszczają do siebie myśli że może
          oni są czemuś winni, więc czego bym mu nie powiedział zareaguje agresją, która
          może się skończyć rękoczynem. Bo on uważa że był najlepszym ojcem na świecie.
          Przez pół mojego dorosłego życia wmawiał mi że to nie jest prawda że bił moją
          mamę- ja tego nie widziałem, byłem za mały, czasem tak mocno się wypierał że
          prawie mu wierzyłem. Do czasu aż kiedyś przy mnie przeprosił moją mamę za to że
          ją bił, wtedy miałem też ochotę mu przyłożyć.
          Ja wychodzę z założenia że świat nie jest zły, tylko my pozwalamy mu takim być.
          Mojemu ojcu nikt się nie przeciwstawił nigdy nie ponosił konsekwencji swoich
          decyzji, gdy był zdenerwowany wyładowywał swoją złość a potem gdy miał dobry
          humor wszyscy udawali że zapomnieli by nie psuć atmosfery. I co to dało? Nic
          dalej jest taki jaki był i dalej szarpie nerwy teraz już nie mojej mamie a mi.
          Dlatego uważam że musi mnie przeprosić wtedy dam mu szansę by pokazał że się
          zmienił, ale dziecka z nim sam na sam nigdy nie zostawię. Ja w dzieciństwie
          nigdy nie miałem kontaktu z dziadkiem, a ojca miałem kiepskiego. Mój syn ma
          jednego fajnego dziadka i mam nadziej fajnych rodziców którzy spędzają z nim
          bardzo dużo czasu.
          Odciąć się grubą kreską od przeszłości można, gdy widzi się że ta osoba się
          zmieniła. Ja niestety tego nie widzę a po wczorajszym wybryku wiem już dokładnie
          że nic się nie zmienił.
          Sam to że mnie uderzył świadczy tylko o tym że jest prymitywem. Lecz to że nie
          zważał na to że między nami jest małe dziecko, świadczy tylko o tym że ten
          człowiek gdy się zdenerwuje nie panuje nad sobą, a to już jest niebezpieczne.
          Przeraża mnie myśl że do podobnej sytuacji mogło by dojść u mnie w domu, ojciec
          naprawdę potrafi być nieprzyjemny i jedna ze swoich zaczepek słownych mógłby
          sprowokować mnie bym mu coś powiedział, to rozjuszyło by go jeszcze bardziej aż
          w końcu mógłby się na mnie rzucić tak jak wczoraj. Tylko że wtedy miał bym już
          większe pole manewru i spuścił bym mu łomot, demolując pewnie przy tym połowę
          domu i bijąc się na oczach małego który mógłby się jeszcze gdzieś wplątać w
          zamieszanie i mogło by mu się coś stać. Straszne to jest. Naprawdę nie sądzę by
          było warto tak ryzykować.
          • asia.sthm Re: Problemy z dziadkiem 29.05.08, 12:37
            Wychodzi na to ze faktycznie jedynym rozwiazaniem jest totalne
            odciecie sie od ojca. Tez nie ryzykowalabym nastepnej awantury.
            Jesli juz podejmiesz taka decyzje to warto jednak poinformowac ojca
            o niej, warto napisac mu list. (masz znakomity dar dobrego
            formulowania mysli). List po to aby przeczytal co masz do
            powiedzenia nie majac mozliwosci przerwania ci ani tez uzycia
            piesci. Sam podejmie decyzje czy ci odpisac czy tez pozostanie mu
            tylko zaakceptowac twoja decyzje.
            Powodzenia.
            • Gość: p.kami Re: Problemy z dziadkiem IP: *.icpnet.pl 30.05.08, 05:28
              Odradzałabym pisanie listów. Ten człowiek mógłby to wykorzystać i
              pokazywać innym, jakiego to ma niedobrego syna, że nie może na niego
              liczyć na starość itp.
              Lepiej milczeć, po prostu. Albo powiedzieć wyraźnie, że nie
              będziecie się kontaktować i nie życzysz sobie aby on miał kontakt z
              dzieckiem.
              • Gość: ktosiek Re: Problemy z dziadkiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.08, 08:59
                Z listem to w sumie się zastanawiam nad tym, gdybym go napisał ująłbym w nim
                wszystkie swoje żale do niego i przypomniał sytuacje których pewnie on sam się
                wstydzi, tak że wątpię by chciał to komuś pokazywać. Z drugiej strony trochę się
                boje ruszać ten temat, by nie rozdrażnić go jeszcze bardziej i by przypadkiem
                nie wpadł na pomysł że on mi jeszcze pokaże i będzie czekał by zrobić coś mojemu
                dziecku. Może to irracjonalne myślenie ale niestety rodzice tak mają że widzą
                najgorsze scenariusze. Gdy ja miałem roczek po kłótni z moją mamą wpakował mnie
                do auta i pojechał w siną dal nie mówiąc jej gdzie jedzie, kiedy wróci i czy w
                ogóle wróci, pojechał ze mną do jednej z ciotek która wtedy podobno porządnie go
                opiepszyła i po kilku godzinach byłem z powrotem u mamy ale co mama przeżyła w
                tym czasie to tylko ona wie. I właśnie boje się by gdzieś malca nie zabrał z
                przedszkola lub szkoły -jak już będzie chodził. Choć mam wielką nadzieje że nie-
                po takim zachowaniu przegrał by sobie też totalnie u mojego starszego brata, on
                też ma dzieci, a ja oskarżyłbym go o porwanie. Na razie mam nadzieje że się na
                mnie obraził na śmierć i w tym obrażeniu do tej śmierci wytrzyma;)
                Chciałbym jeszcze poznać opinie Pani psycholog, bo po to tutaj napisałem.
                • google.pl Re: Problemy z dziadkiem 30.05.08, 09:31
                  Tylko czy dziadek w ogóle przeczyta do końca taki list?... Biorąc pod uwagę
                  nakreślony przez Ciebie jego charakter i opisane sytuacje - bardzo wątpię Poza
                  tym taki list bez możliwości wyjaśnień według mnie tylko i wyłącznie go
                  rozjuszy; co i raz będzie się w nim to wszystko gotowało nie wiadomo z jakim
                  skutkiem.
                  Jeśli list to w celu napisania: kontakt w razie poważnej choroby.

                • druuna Re: Problemy z dziadkiem 30.05.08, 11:00
                  Z tymi zadawnionymi żalami to ja mam to samo i zastanawiam się czy to w ogóle
                  ruszać (myślałam o terapii czy coś tym stylu). Jedna terapeutka od
                  współuzależnień powiedziała mi, że warto może by było rozwiązać swoje problemy
                  zadawnione żeby nie rzutowały na dziecko. Moja rada: jakaś terapia ...
                  przerobienie sobie urazów ... żeby pozwoliły ci być jak najlepszym tatą!
                • agra1 Re: Problemy z dziadkiem 31.05.08, 15:39
                  Z listem to nie jest zły pomysł. Niekoniecznie musisz go potem ojcu dać, ale
                  myślę, ze warto napisać - dla siebie.Żeby mieć możliwość oczyszczenia i
                  wywalenia tego wszystkiego, co leży Ci na wątrobie od tak dawna, wszystkich żali
                  i pretensji do ojca. o jest technika stosowana w terapii - jak się nie da - z
                  różnych powodów_ powiedzieć osobiście, to napisać list.

                  A co do kontaktów z dzieckiem - trzymaj go z dala od dziadka. Teksty o niedobrym
                  tacie, który czegoś zabrania i startowanie z pięścią do ciebie , zwłaszcza przy
                  dziecku dyskwalifikują tego człowieka. Ważniejsze jest dobro dziecka niż
                  zachcianki Twojego ojca.
                  Zastrzeżenie w przedszkolu - ma sens, teoretycznie opiekunki mają prawo wydać
                  dziecko tylko osobie wskazanej przez ciebie - i to w formie pisemnej, ale życie
                  jest życiem, sama odebrałam kiedyś córkę kuzynki, , oczywiście po ustaleniu
                  przez rodziców z opiekunkami, panie zapytały małą, czy mnie poznaje, ale nikt mi
                  w papiery nie zaglądał...

                  A jak Twój bystrzak zacznie pytać, - może powiedz prawdę - oczywiście w formie
                  uproszczonej, ze twój tata nie mieszkał z wami, jak byłeś mały, i teraz też nie
                  macie dobrego kontaktu. POza tym, brutalnie ujmując - może ojciec tego po prostu
                  nie dożyje i rozwiążę ci probblem...Przepraszam za obcesowe postawienie sprawy,
                  nie chcę Cię urazić - ale w opisanej przez Ciebie sytuacji takie rozwiązanie
                  załatwia sprawę wyjaśnień...
                  • Gość: ktosiek Re: Problemy z dziadkiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.08, 09:24
                    agra1 napisała:
                    > POza tym, brutalnie ujmując - może ojciec tego po prostu
                    > nie dożyje i rozwiążę ci probblem...

                    To by było jakieś rozwiązanie, tyle że aż tak strasznie bym na to nie liczył bo
                    w jego rodzinie raczej są długowieczni a on strasznie o siebie dba.

                    Sama terapia dla mnie nie sądzę by miała jakieś znaczenie, z tym jakiego mam
                    ojca pogodziłem się już dawno. Udało mi się całkiem fajnie ułożyć życie, mam
                    wspaniałą żonę, niesamowitego syna. Od ojca chciałbym przede wszystkim spokoju.
                    Kilka lat po rozwodzie ojciec wyjechał do pracy za granice, bywał w Polsce przez
                    miesiąc w roku. To było fajne, sam też zbytnio nie kwapił się by mnie widywać
                    więc w ciągu tego miesiąca widziałem się z nim raz lub dwa razy, często też było
                    tak że od znajomych dowiadywałem się że ojciec od 2 tygodni jest w Polsce. I
                    taki układ na tamten czas był w porządku. Teraz też nie widywałem go zbyt
                    często, lecz te spotkania coraz bardziej zaczynały mnie drażnić przez jego
                    głupie docinki do dziecka. Mój ojciec jest człowiekiem baz kompromisowym, wydaje
                    mu się że cały świat powinien się mu podporządkować. Gdy mały się urodził nie
                    odwiedził nas, po miesiącu zadzwonił po 20 że chce go odwiedzić, mały już dawno
                    spał a sen miał wyjątkowo kruchy;) Zaprosiłem go na wcześniejszą porę następnego
                    dnia, też był wielce urażony bo on:"tak strasznie chciał wnuka zobaczyć"- po
                    miesiącu. Nie piszę tutaj tego z żalem do niego, bo takie sytuacje nie są dla
                    mnie niczym nowym. Mój ojciec uwielbia też robić show kreować się na biednego
                    kochającego ojca który przez złą żonę musiał rozwieść się i zostawić dzieci.
                    Dlatego też nie kwapił się nigdy z odwiedzinami za to przy przypadkowych
                    spotkaniach w miejscach publicznych rzucał mi się na szyje- teraz rzuca się na
                    małego;) Mieszkamy w mniejszej miejscowości gdzie każdy każdego zna więc takie
                    działania jakiś skutek odnoszą- szczególnie że my nie obnosimy się z tym jakim
                    on był ojcem i mężem. Totalna obłuda, kiedyś zagorzały komunista który kłócił
                    się ze swoją żoną po chrzci dzieci, a teraz stoi w pierwszym rzędzie w kościele.

                    Dziękuje wszystkim za odpowiedź, dobrze poznać zdanie innych ludzi i dobrze też
                    czasem z siebie to wszystko wyrzucić. Jak mały pójdzie do przedszkola to
                    faktycznie załatwię by odebrać go mogli tylko rodzice i babcie. Choć myślę że z
                    niego jest zbyt wielki leń by próbować się kontaktować z moim dzieckiem, choć
                    mogą się zdarzyć niestety przypadkowe kontakty. Ale to już później jak mały
                    będzie większy, to już zmartwienie na późniejsze lata. Jeszcze raz dziękuje
                    wszystkim za odpowiedzi.
                    • Gość: kiecha3 Re: Problemy z dziadkiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.08, 08:24
                      mam wrazenie, że nie do końca pogodziłes się z faktem posiadania własnie takiego ojca. Ale mniejsza o to.
                      Postaraj się sprawić, by był Ci obojetny.. by nie wzbudzał w Tobie żadnych emocji.. pogódź się z tym że jest, jaki jest.. śmiej sie w duchu z jego obłudy.. ale nie ustawiaj go pod swoja modłe.. za stary jest na poprawę..
                      IMHO powinieneś odciąc sie od niego gruba krechą. Na każde pytanie odpowiadać, bo człowiek kulturalny odpowiada, ale zdawkowo: tak, nie, niewiem.. nie wdawac się w żadne dyskusje.. i nie pozwalać mu na kontakty z dzieckiem.
                      WŁąsnie, o dziecko trzeba zadbać najbardziej. Nie kłam, bo mały straci do Ciebe zaufanie. Powiedz, tak jak ktos radził wczesniej, wprost dlaczego nie widujecie się z dziadkiem.
                      Co do listu. To swietna forma - napisz i spotkaj się z ojcem, najlepiej w miejscu publicznym, tak by, przez obłudę jak piszesz, nie mógł zrobic Ci krzywdy, i najzwyczajniej w swiecie mu to przeczytaj. nie dodawaj nic więcej i wyjdż. No chyba że coś do niego dotrze i bedzie chciał rozmawiać, nie krzyczeć...
                      Miłego dnia i dobrego rozwiązania sytuacji ;)
    • google.pl Re: Problemy z dziadkiem 29.05.08, 10:42
      Czasem, jeśli porozmawiać konstruktywnie już nie można, warto zapomnieć o
      własnych żalach żeby dziecko miało dziadka.. Przez miłość do własnego dziecka
      utrzymuje się 'poprawne' stosunki. Czasem te poprawne stosunki się ocieplają
      jeśli stronom na tym zależy.
      Ale trzeba być przekonanym że to dla dziecka jest dobre.
      Dziadek, który mówi dziecku że 'niedobry tata nie pozwala' i w obecności dziecka
      bije 'niedobrego tatę', nie chce przepraszać, nie żałuje,... dalej żyje we
      własnym świecie, nic nie przemyślał i uważa że nic złego nie zrobił i nie robi.
      Jeśli rozmowa jest możliwa - to tylko męska rozmowa - za co jest żal, co było
      źle, i że obecnego zachowania Pan nie będzie tolerował. Może ta rozmowa coś da.
      Bez rozmowy - nie dążyłabym do łagodzenia sytuacji, przede wszystkim dla dobra
      dziecka.
    • gacusia1 Re: Problemy z dziadkiem 31.05.08, 00:35
      Bardzo przykre to co opisales. Jeszcze bardziej przykre jest to,ze
      czlowiek,ktory zignorowal Twoje istnienie za mlodu,teraz wpedza Cie
      w poczucie winy za to,ze CHCESZ odsunac go od swojego syna(co jest w
      tej sytuacji zrozumiale). Wspolczuje...
    • astra-r Re: Problemy z dziadkiem 31.05.08, 01:59
      ktosiek,
      zapomniałabym o tym człowieku. Wracając do przeszłości ranisz siebie. Zdaje się obaj chcecie wyrównać rachunki krzywd. Synek staje się narzędziem tej walki. Zamknij sprawę, popracuj na sobą, skup się na własnej odzinie. Nikt nie porwie ci dziecka z przedszkola. Złożysz pisemne oświadczenie, że dziecko będzie odbierane wyłącznie przez was rodziców i że panu X podającego się za dziadka nie wolno nawet zbliżyć się do dziecka.
      Większość dzieci w tym wieku to bystrzaki widzą prawie wszystko, pytają o wszystko.
      Nie spotykaj się z ojcem to dziecko też będzie zadawać pytań. Nie pozwól zmarnować sobie życia po raz kolejny. Powodzenia
    • brazowe_jej_oczy Re: Problemy z dziadkiem 31.05.08, 22:26
      Absolutnie odetnij się od tego człowieka! Mój ojciec też mnie
      wyrządził wiele krzywd, ale teraz stara się to wszystko nadrobić, a
      dla moich córeczek stara się być najlepszym dziadkiem. Wydaje mi
      się, że Twojemu ojcu nie zależy na wnuku, a bardziej na uprzykrzaniu
      życia Tobie. Twój syn nawet nie rozpoznaje dziadka. Agresywne
      zachowanie przy dziecku również bardzo źle o nim świadczy. Jak syn
      będzie dużo starszy, może sam będzie chciał poznać dziadka, wtedy Mu
      na to pozwól. Wtedy chłopiec sam będzie potrafił ocenić zachowanie
      dziadka. Teraz jest jeszcze na to za wcześnie. Nie daj się swemu
      ojcu. Pamiętaj, że jesteś wspaniałym człowiekiem, bo chcesz dla
      własnego dziecka jak najlepiej. Nie pozwól swemu ojcu tego niszczyć.
      Miejmy nadzieję, że faktycznie się śmiertelnie obraził:) Gdyby Twój
      ojciec chciał coś naprawiać, albo być suyper dziadkiem, to
      pamiętałby na co dzień o wnuku, przynajmniej co miesiąc. I Tobie
      dałby dobre słowo. Ale on już się nie zmieni raczej. Dlatego lepiej
      będzie, jeśli zapomnisz o tym człowieku i odetniesz się. Życzę
      powodzenia i pozdrawiam!
      • Gość: kadewu Re: Problemy z dziadkiem IP: *.piaseczno.robbo.pl 02.06.08, 21:51
        Myślę, że jesteś bardzo dobrym tatą. Oczywiście, ważne, by synek miał dziadka,
        ale nie za wszelką cenę. Ten człowiek nie zasługuje na miano dziadka. Z twojego
        opisu wydaje się niereformowalny. Robi wszystko, by cię zranić i zachwiać twoją
        pewność siebie i podkopać twój autorytet u dziecka. Nie pozwól mu na to. Z
        twoich postów wynika, że sam wiesz, iż nie możesz udawać dla dobra dziecka, że
        twój ojciec jest super, że nic się nie stało, że można przekreślić twoje
        cierpienie z dzieciństwa. Tak, masz rację, on powinien przeprosić - za wszystko!
        Dopóki tego nie zrozumie, zachowuj dystans. Masz do tego prawo.
        Mama 27-miesięcznego Bystrzaka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka