Gość: ktosiek
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
29.05.08, 00:52
Nie do końca wiem czy to jest dobre miejsce na tego typu pytana ale jedyne
jakie mi przyszło do głowy.
Jestem ojcem 27 miesięcznego bystrzaka. Mój problem polega na kontaktach z
moim ojcem. Ojciec zostawił nas gdy miałem 12 lat, kontakty były rzadkie bo
jakoś nie specjalnie mu się chciało, nie miał ograniczonych/ustalonych
kontaktów wiec i zjawiał się raz na kilka miesięcy. Mój ojciec ma też dosyć
trudny charakter, przyznam że ja też za nim nie przepadam i nigdy nie
przepadałem, dużo złego się wydarzyło w przeszłości. Ale nasze spotkania były
powiedzmy że wzorowe, raczej bez kłótni i awantur, jeśli mnie drażnił
puszczałem to mimo uszu dla świętego spokoju. Jak pisałem mój syn ma teraz 27
miesięcy w tym czasie mój ojciec mimo że mieszka niedaleko widział go kilka
razy, w ciągu pierwszego roku pewnie z 3. Jakoś mu się nie chciało. Mały jest
fajny i wesoły, przyciąga do siebie ludzi. Nigdy nie zabraniałem ojcu
kontaktów z moim dzieckiem. Jednak kiedyś gdy byłem u niego na święta. Ojciec
chciał bym zostawił u niego małego, nie zgodziłem się, bo raz że nie ufam temu
człowiekowi a dwa że mały go nie zna, wcześniej widział go pewnie 4-5 razy.
Gdy nie zgodziłem się na to by został ojciec powiedział do mojego syna:
"Dziadek by bardzo chciał ale niedobry tata nie pozwoli". Trochę mną
zatrzęsło, ale olałem sprawę. Kilka miesięcy później przyszedł na drugie
urodziny syna, w trakcie rozmowy z nim znowu wyjechał z tekstem: "dobrze że
choć przez ciebie jestem tutaj mile widziany". Nie chciałem robić awantur więc
też odpuściłem, miesiąc później miałem imieniny, nie obchodzę imienin, ojciec
się wprosił. Gdy się wpraszał wyraźnie zaznaczyłem mu że w tym dniu mam bardzo
ważne spotkanie wieczorem i proszę go by to uszanował i przyszedł punktualnie
tak bym później mógł załatwić bardzo ważne sprawy zawodowe. To akurat była
niedziela, pojechaliśmy z rodzinką na wycieczkę którą przerwaliśmy by wrócić
na czas. Niestety ojciec się nie zjawił. Po dwóch godzinach spóźnienia
zadzwoniłem do niego i zaprosiłem go by przyszedł za tydzień. Zwyzywał mnie i
odłożył słuchawkę. I w tym momencie ja powiedziałem dosyć, dosyć mam takiego
traktowania i dosyć mam tego by ktoś kto olał moje dzieciństwo próbował robić
wodę z mózgu mojemu dziecku, że niby rodzice są źli. Postanowiłem że jeśli
ojciec mnie nie przeprosi za takie zachowanie odetnę się od niego. I właśnie
dzisiaj był dalszy ciąg. Przypadkiem spotkałem go przed sklepem gdzie
przyjechaliśmy razem z synem. Oczywiście zaczął udawać że nic się nie stało i
próbował dać małemu jakiegoś słodycza jeszcze jak siedzieliśmy w aucie.
Powiedziałem mu że jeśli mnie nie przeprosi za swoje zachowanie to nie mamy o
czym rozmawiać, oczywiście wybuchła lekka kłótnia. W końcu tak mnie
zdenerwował że powiedziałem mu że by nie próbował zgrywać dobrego dziadka bo
wcześniej trzeba było choćby spróbować być dobrym ojcem. To wszystko
rozjuszyło go do tego stopnia że niezważając na to że miedzy nami jest mój syn
uderzył mnie z pięści w twarz. Cała sytuacja miała miejsce jeszcze w
samochodzie, my siedzieliśmy on stał od drzwi syna. Odruchowo chciałem mu
oddać jednak było miedzy nami moje dziecko, więc odpuściłem. Zamknąłem drzwi
od strony małego i odjechałem, udając przed małym że nic się nie stało.
Odwiozłem malca do żony i bylem do tego stopnia zdenerwowany że wróciłem pod
sklep by dokończyć potyczkę. Jednak ojciec zdążył już uciec. Po tej całej
sytuacji nie chcę by mój ojciec więcej widywał się z moim dzieckiem,
szczególnie że mały później opowiadał żonie że jakiś pan (tak dobrze zna
dziadka) uderzył tatusia. Mówił też że boli go to miejsce w które ja dostałem.
Teraz już jestem pewien że nie chcę by mój syn miał kontakt z tym człowiekiem,
u nas nie ma przemocy mały nigdy nie dostał jeszcze nawet klapsa. A mój ojciec
gdy się zbytnio zdenerwuje nie panuje nad sobą. Wszystko jest w miarę dobrze
gdy się człowiek obchodzi z nim jak z jajkiem. Jednak ja nie mam już na to
ochoty i nie mam też ochoty na to by mój ojciec mieszał mojemu synowi w
głowie, wmawiając mu że to rodzice są źli bo nie pozwalają na to co akurat
dziadkowi wpadnie do głowy. Ja też ma porywczy charakter, nie jestem agresywny
w sensie fizycznym ale gdy ktoś mnie zdenerówje łatwo jest mi powiedzieć mu
dokładnie to co o nim myślę. Dlatego też dla dobra małego chcę się odciąć od
mojego ojca. Tyle że zastanawiam się co kiedyś mam mu powiedzieć, co to jest
za człowiek, czemu rodzice nie chcą by mały się z nim widywał. Jak z tego
wszystkiego wybrnąć w ten sposób by mój ojciec który nieźle schrzanił mi
dzieciństwo nie miał też wpływu na dzieciństwo mojego syna. Jak psiałem mały
jest bystrzak i klikanaście minut po tym zdarzeniu już pytał, czemu ten pan
uderzył tatusia, czego on od nas chciał. Jak mu to wszystko wytłumaczyć z
kilka lat ?