Dodaj do ulubionych

problem z przedszkolakami i ich rodzicami...

IP: *.lublin.mm.pl 24.04.09, 15:16
witam,

Mam pytanie. W sumie nawet kilka odnośnie pzredszkolaków, i nie tylko...
Otóż, zaczęłam pracę w przredszkolu. Widzę duzo błędów popełnianych przez
rodziców.
Najgorszy przypadek to 4 letni Tomek. Jest niegrzeczny,m nie słucha
nauczyciela, bije dzieci, mówi brzydkie słowa, krzyczy, nie cche uczestniczyc
w zabawach, ciągle cytuje jakies głupkowate bajki...nasladuje głupkowate
postaci z bajek...
Zauważyłam,że gdy siadam z nim sam na sam, dziecko wycisza się.. Rozmawiam z
nim wtedy dużo, o ty co lubi robić,m czytamy ksiązki..itp..Ale nie mam czasu i
możliwosci , zeby poswiecac czas jednemu dziecku tylko. Widac, ze problem tkwi
w złym wychowaniu rodziców,. Z tego co widzę i słyszę, to wydaje się ze go
kochają..ale domyslam sie, ze maja dla niego za mało czasu, pewnie puszczaja
mu bajki, zostawiaja samemu sobie...A najgorsze jest to, ze nie dopuszczajaa
do siebie faktu,z e zle zachowuje sie w pzredszkolu.."Bo w domu jest taki
grzeczny"/...Gdy probowałam rozmawiac z rodzicami, bagatelizuja problem, sa
zaganiani,,.,.nie maja czasu....

Całe to wychowanie pzredszkolne wydaje sie bezsensu, jesli wynosi z domu to co
najgorsze...Jak z nim postepowac i jak dotzrec do jego rodziców???


Inna sprawa...Dzieci, ktore chca byc zawsze pierwsze, uwazaja sie za
najlepsze, najpiekniejksze...Mam w grupie kilkoro takich dzieci...Rozwalaja mi
wszytkie zabawy, bo jesli nie beda 1 , to sie obrazają, krzyczą, kopią, a w
najlepszym wypadku nie chca sie bawic....na nic tłumaczenie, ze nie zawze
można byc pierwszym, ze kazdy czasem pzregrywa, albo musi byc ostatni,..Jak
wiec rozmwiac z nimi????
Obserwuj wątek
    • marzena604 Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... 24.04.09, 20:26
      Odnośnie Tomka-jakbym słyszała opowieść o moim Maćku sprzed kilku miesięcy. Z tą różnica, że nie cytował głupich bajek i nie naśladował
      postaci z bajek, nie przeklinał i nie krzyczał. A wierz mi jest
      dzieckiem dopilnowanym, spędzam z nim sporo czasu. Teraz się zmienił
      i jest grzeczniejszy. Nie wiem dlaczego aż tak dokuczał w
      przedszkolu. Jak czasami go pytałam dlaczego kogoś uderzył, albo nie
      posłuchał pani, mówił, że nie wie. Przez cały czas byłam w kontakcie
      z paniami z przedszkola, ustalałyśmy razem co z tym zrobić. Nic nie
      pomagało. A ja czasami wracałam z płaczem z przedszkola z
      bezsilności. I do tej pory nie wiem co pomogło. Może to, że
      przestałam się tak strasznie przejmować-rozmowę o tym co się stało
      ograniczałam do tego, że przypominałam synowi, że tak nie wolno i
      prosiłam, żeby obiecał, że się postara tak nie robić. Może po prostu
      minął mu bunt 4-latka. Przestałam go karać, albo mówić, że nie będzie
      nagrody, bo to taka reakcja po czasie, poza tym miał już karę w
      przedszkolu. Wydaje mi się ,że powinnaś sobie wypracować swój sposób
      na Tomka. Bo jaki wpływ na to co robi w przedszkolu mają rodzice, nie
      ma ich w tym momencie przy dziecku i nie mogą reagować-to Ty musisz
      tak zareagować, żeby wyeliminować niepożądane zachowanie u tego
      dziecka. Może zapytaj rodziców jak oni postępują w takich
      przypadkach?
      A rywalizacja u dzieciaków w tym wieku jest normalna. I faktycznie
      jest to denerwujące. Maciek tak nie ma, albo inaczej-ma, ale nie jest
      to tak, że musi wygrać i już. Czasami się ścigamy, ale jak wygram to
      pociesza go stwierdzenie, że on następnym razem wygra, albo, że jest
      remis. Ale znam dzieciaki, które po prostu muszą wygrać i ich świat
      kręci się wokół rywalizacji. Może po prostu zrezygnuj z zabaw, w
      których ktoś ma wygrać. Albo powiedz dzieciom, które się tak
      zachowują, że następnym razem nie będą w nich brały udziału jeśli tak
      będą się zachowywały-np.posadź je przy stoliku.
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
    • kachape Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... 24.04.09, 21:09
      to moze nie robić zabaw, w których chodzi o to, że ktoś ma być 1?
      zasadniczo wzmacnianie chęci rywalizacji chyba nie jest pożądane,
      raczej skupiłabym sie na zabawach, w ktorych trzeba współdziałać, w
      których nie ma wygranych i przegranych
      "uciekaj myszko do dziury"
      baloniku nasz malutki..
      taka zabawa, że jeden stoi tyłem, reszta robi dziwne kroki i miny -
      idąc w jego kierunku jak on się odwraca wszyscy "zastygają", zabawa
      w nasladowanie gestów - Ty pokazujesz co robi lalka, miś, dzieci
      naśladują jej zachowanie. Dla rozbawienia dzieciaków możesz zamienić
      się - niech one każde po kolei ułożą lalkę a reszta - w tym także
      TY musi powtórzyć ten gest, pozycję
      daj im do ręki nie wiem - lupy, albo po prostu zorganizuj zabawę w
      uważne szukanie czegoś, podglądanie przyrody, potem rysowanie...
      ot kilka propozycji, gdzie nie będzie rywalizacji, ale za to zabawa
      przednia
      • Gość: radiogaga Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... IP: *.lublin.mm.pl 25.04.09, 11:34
        nie chodzi tylko o zabawy zwiazane z rywalizacja, takie zachowanie zdarza sie
        przy każdej okazji...np.rozdajac dzieciom materiały dydaktyczne..."Ja nie cchę
        koloru fioletowego, ja chce różowy"!!!!"Ja nie chcę tej gałązki,!!!dlaczego x ma
        dłuższa , a ja krótszą!!!nie będę tego robic!!!!ja chce miec najdłuższą!!!jesli
        ustawiamy sie w pary, to zawsze te dzieci chca byc pierwsze, jesli zadaje
        pytanie na zajeciach to, zawsze ccha odpowiadac pierwsze...

        Pewnych sytuacji nie da sie uniknąc..Jesli cchę ,żeby dziecko przykleiło np.na
        tablicy np.litrerkę., to wybieram zazwyczajw pierwszej kolejnosci to dziecko,
        ktoro sie nie zgłasza...Wtedy ,jest wielki bunt ze strony tych dzieci, ktore
        zawsze chca byc pierwsze...

        Jesli chodzi o Tomka...Wiem, ze jego rodzice pozwalaja mu na ogladanie
        bajek...Kiedy chciałam porozmawiac z matka, powiedziała mi ze ona juz nie chce
        nic słyszec , bo nie ma do tego czasu, ani głowy...Jak wiec dotrzec do
        rodziców...???
        • kachape Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... 25.04.09, 13:05
          hmmm zastanawiam się czego oczekiwałaś po pracy w przedszkolu, ze
          wszystkie dzieci będą siedziały w równiutkich rządkach, uśmiechały
          się od rana do wieczora i zawsze będą przestrzegały każdej z reguł?

          nie wiem, czemu w pierwszej kolejności do odpowiedzi wybierasz
          dzieci które się NIE zgłaszają. Pokazujesz tym zgłaszającym się, że
          nie warto sie starać, nie warto wiedzieć, nie warto chcieć
          odpowiadać... nie bardzo rozumiem. W zyciu, w pracy, wszędzie
          potrzebni są różni ludzie. I Ci, którzy lubią poklask i on ich
          motywuje, i ci, którzy wynoerają pracę u podstaw, bez fleszy, w
          zakątku zacisznym, z dala od poklasku itp
          • verdana Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... 25.04.09, 13:32
            Ja też zastanawiam się, czy konczylas jakikolwiek kkurs psychologii
            rozwojowej i dzieciecej. Piszesz o normalnych, banalnie typowych
            zachowaniach małych dzieci, przedstawiajac je jako cos, co trzeba
            wytępić. Rywalizacja w tym wieku jest nieuchronna, nawet jesli nie
            jest wyuczona w domu. wszem, można próbowac ją okielznać w pewnym
            stopniu - wybierac do odpowiedzi rózne dzieci, wymyslać gry, w
            ktorych wygrywa raz jedno, raz drugie, wprowdzić zabawy, w ktorych
            dzieci, aby wygrac musza współdziałac w grupach - ale nic
            nadzwyczajenego w rywalizacji nie ma.
            Jesteś wyjątkowo negatywnie nastawiona do rodziców, a zareczam Ci,
            ze rodzice często maja minimalny wpływ na to, jak dziecko zachowuje
            sie w przedszkolu. Spacyfikowanie agresywnego dziecka jest niestety
            Twoim zadaniem - taki zawód wybrałas.
            • Gość: radiogaga Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... IP: *.lublin.mm.pl 25.04.09, 15:40
              Ja nie jestem negatywnie nastawiona, wrecz przeciwnie., chciałam tylko prosic o
              opinie i sugestie osoby bardziej doświadczone..
              Chciałabym być dobrym wychowawca, bo kocham dzieci i na pedagogike nie poszłam
              tylko po to, żeby cokolwiek studiować.

              Pisze o pewnym problemach, które ja zauważam w pracy nauczyciela. może są to
              małe problemy, ale jesli można je jakoś rozwiązać, to czemu nie.Własnie o to
              chciałam tutaj zapytac osoby , które mają wieksze doświadczenie ode mnie, wiecej
              pomysłów...Przeciez ja chce byc dobrym pedagogiem...Dlatego własnie pytam.....


              Jesli chodzi o rywalizacje, to wiem że wiekszośc dziei lubi ze sobą rywalizować,
              ale dlaczego w takim stopniu???Nie wybieram do odpowiedzi dzieci tylko tych,
              które sie nie zgłaszają, może żle to ujęłam,.Często wybieram je w pierwszej
              kolejności, aby je ośmielic, zachęcic do zabaw, dać do zrozumienia że są
              zauważalne pośród innych, może barwniejszych dzieci...Chce poprostu pokazac tym
              zieciom, które uważaja ze im nalezy sie wszytko jako pierwszym,że nalezy się
              dzielić, że czasem trzeba byc drugim...

              Co do rodziców,...Jesli widzę jakies błędy wychowawcze to musze jakoś reagować
              Czy wg Was dziecko , któro po pzredszkolu spedza kilka godzin pzred telewizorem
              na oglądaniu bajek, którcyh nie powinien oglądac to jest ok???Dziecko jest
              naprawde bardzio agresywne...Jesli sie go pytam dlaczego takie jest, co sie
              dzieje, jak moge mu pomóc...To odpowiada,ze wszytscy sa głupi, nikt fgo nie
              rozumie, nikt go nie lubi!!!Tylko pani mnie lubi...To chyba nie jest to normalny
              przrejaw...????mam to ignorowac???dziecko staje sie czesto agresywne, ponoć
              kiedyś rzucał krzesłami(tak mi mowily inne nauczycielki), wpoada w histerię, bił
              dzieci , pzreklinał///Wieć jest jakoś problem ,ktorego nie można
              bagatelizować...Nie sadzicie???Starałam sie wieć o tym porozmawiac z rodzicami
              dzieka.A matka powiedziała, ze on w domu jest gzreczny i ze ona nie chce słuchac
              nic wiecej, bo ma za duzo na głowie...Ojciec natomiast wszytko zbaghatelizował,
              powiedział ze to niemozliwe ze jego syn jest niegrzeczny.,.poczym do
              pzrechodzacej obok innej nauczycielki zapytał , umnówimy sie na kawke????


              Jesli sadzicie, że nie jest to zaden problem, to w takim razie chyba
              rzeczywiscie jestem nieodpowiednia osobą na tym stanowisku..



              pozdrawiam
              • verdana Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... 25.04.09, 16:08
                No, ale jako dobry pedagog pene rzeczy powinnas po studiach wiedzeć -
                na przyklad, ze rywalizacja w grupie rówiesniczej jest absolutnie
                typowa dla pewnego wieku. A już chcęć przyciagniecia uwagi "pani" -
                nagminna.
                Nakręcasz tylko rywalizację dzieci, które nie rozumieja Twoich zasad
                wybierania ich. Oczywiscie, ze rodzice popełniaja błedy wychowawcze -
                możesz próbować je zminimalizować, ew. zwrócic rodzicom uwagę, ale
                nie jesteś po to, aby wychowywać rodzicow, ale dzieci. Moze
                rzeczywiscie być tak, że dziecko jest agresywne w przedszkolu, a w
                domu grzeczne. Ale musisz też brac pod uwage, ze nie jestes w stanie
                zmienić rodzicow, mozesz najwyżej wychowywac dziecko. Możesz zapytac
                psychologa, co robic - ale obawiam się, ze niewiele. Rodziców
                dziecku nie zmienisz, trudno.
                • Gość: radiogaga Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... IP: *.lublin.mm.pl 25.04.09, 17:01
                  dobrze wiem, co to jest rywalizacja i na czym ona polega..Ale pytam o
                  poszczegolne sytuacje, jak Wy Panie byście postapiły ..jest rywalizacja zdrowa i
                  rywalizacja niezdrowa...jesli dziecko po dostaniu np.cistka w kształcie misia
                  wpada w histerię, bo chciało dostac ciastkow kształceie motylka,i robi wrzask na
                  całe pzredszkole to chyba nie jest to normalna reakcja???Znaczy ,że mam sie
                  zgadac i ustepowac dzieciom ktore chca byc pierwsze.Styaram sie, zeby kazde
                  dziecko z grupy chociaz raz było pierwsze, czy to w zabawie, czy np.tworzac pary
                  pzry wyjsciu z sali.ale jesli jedno dziecko cchhe byc zawze pierwsze i nie
                  rozumie, ze nie zawsze mozna byc pierweszym to jest to sytuacja, ktora ytzrteba
                  jakos wyjasnic...Dlatego pytam Was o to tutaj...
                  • verdana Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... 25.04.09, 18:14
                    Jak najbardziej normalna. Niepożądana, ale normalna.
                    Problem w tym, ze nie odróżniasz zachowań , ktore sa zupełnie
                    normalne, typowe dla wieku, choc klopotliwe lub niepożądane, od
                    zachowań, ktore są nietypowe, nie mieszcza się w normie wiekowej. To
                    dwie zupelnie różne sprawy.
                    W tym wieku normalne jest, ze dziecko chce byc pierwsze - to
                    zachowanie, ktore wymaga modyfikacji, ale jest absolutnie w normie
                    rozwojowej.
    • asia_i_p Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... 25.04.09, 22:15
      A ty na pewno jesteś przedszkolanką?
      Wydawało mi się, że etap, kiedy dziecko chce byc we wszystkim
      najlepsze i źle znosi porażki to normalny etap rozwojowy, na który
      nie pomaga tłumaczenie, że nie zawsze można wygrywac. Co więcej,
      czytałam, że dziecko ma uważac się za najlepsze i najpiękniejsze i
      to jego przekonanie ma utemperowac grupa rówieśnicza, a nie rodzice
      w domu. Że ten dziecięcy samozachwyt to świetna podstawa do poczucia
      własnej wartości.
      Ale to może nowomodne bredzenie.
      • Gość: radiogaga Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... IP: *.lublin.mm.pl 26.04.09, 10:49
        szczerze to liczyłam na jakieś sugestię,, porady.a nie na taki napad z waszej
        strony. Czy ja mówię, ze jestem wszechewiedzącym wychowawcą/?Gdybym takowym
        była, nie szukałabym porad na forum.Dziwne więc macie podejcie.Rozumiem ,że
        istnieje rywalizacja i jest ona w pełni normanym zjawiskiem dla dzieci wtym
        wieku. Ale po to napisałam tego posta , aby Was zapytac jako można reagowac w
        takich sytuacjach..A wy na mnie naskakujecie..Cóż...życie///

        Głównym jednak dla mnie problemem jest Tomek , o którym pisałam. i to jest dla
        mnie priorytretem. Wiem, że dziecko to ma problem i to na nim chciałam się
        skupić...Mysle, ze lepsza będzie rozmowa z psychologiem, a nie dopytywanie sie
        na forum, na którym nie usłyszałam nic , poza krytyka.

        • Gość: radiogaga Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... IP: *.lublin.mm.pl 26.04.09, 11:01
          dodam, ze na innym forum na takiego samego posta odpisała mi wykwalifikowana
          przedszkolanka,I jej odpowiedz była zupełnie inna od Waszych. Duzo pomysłów i
          sugestii jak radzic sobie w konfliktowych sytuacjach. Dziwne, że ludzie mają
          rózne podejścia. ...Domyślam, się ze PAnie ktore mi odpisywały na tym forum to
          mamy przedszkolaków...A nie nauczycielki...

          Nie jestm chyba złym wychowawcą, jersli szukam odpwiednich rozwiązań, nie jestem
          wszechwiedząca tylko dlatego że skończyłam studia pedagogiczne. Praca z dziecmi
          wymaga ciagłego kształcenia, a praktyka czyni nas mądrzejszymi...

          Wg Was chyba najlepszy wychowawca to taki , który nie zadaje pytań...Bo jak
          można zadawca takie banalne ytanie, pzrteciez to oczywiste ze rywalizacja jest
          normalna w tym wieku!!!!Tak, normalna, a nawet pożadana...Ale są sytuacje ,
          które wymagaja zwrócenia szczególnej uwagi..

          Juz wiem, gdzie nie szukac porad...
          • asia_i_p Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... 26.04.09, 12:28
            Oczywiście, że jej odpowiedź była inna od naszych, bo jej nie
            atakowałaś.
            Wstępem do twojego postu było "Otóż, zaczęłam pracę w przredszkolu.
            Widzę duzo błędów popełnianych przez
            rodziców."
            Po czym wymieniłaś sytuacje, w której częśc były to rzeczywiste
            błędy rodziców (agresywne bajki), a w części zwykłe zachowania
            rozwojowe, też opisane w takim tonie, jakbyś pisała o złośliwych
            nastolatkach ("rozwalają każdą zabawę", "jak z nimi rozmawiac ???").
            No sorry, ale w tym kontekście twoje pytania bardziej brzmiały jak
            retoryczne, mające wyrazic twoje wzburzenie potwornością tych dzieci
            i wychowawczą nieporadnością ich rodziców.
            Co ciekawe, nie odpowiedzieli ci wyłącznie rodzice przedszkolaków -
            Verdana już nie ma przedszkolaka, ja jeszcze.
            Z twojego postu nie przebijała postawa wychowawcy szukającego
            rozwiązań i stawiającego pytania. Bądź uczciwa. Byłaś wściekła na te
            okropne dzieciaki, a jeszcze bardziej na ich nieporadnych rodziców.
            I to głównie przebija z twojego postu - pewnośc siebie teoretyka w
            wychowaniu, że gdyby on miał dzieci, to by było zupełnie inaczej,
            poczucie wyższości wobec tych rodziców, widzenie dziecka a nie jego
            zachowania jako problemu (jakoś nie pisałaś, że niektórym dzieciom
            zdarzają się takie zachowania, pisałaś, że one takie są).
            Oczywiście po poradę możesz tu nie zaglądac, ale szufladkowanie
            dzieciaków po krótkiej pracy w przedszkolu to ślepa uliczka. Jeśli
            chcesz byc dobrym pedagogiem, musisz zmienic podejscie, bo ono jest
            dużo ważniejsze od arsenału sposobów i sposobików. Mówię z
            doświadczenia, nauczycielki licealnej co prawda, ale też
            nauczycielki.
            • mruwa9 asia_i_p... 30.04.09, 10:56
              z klawiatury mi to wyjelas :-) Podpisuje sie!
              Autorka watku, niestety, jeszcze sie musi sporo o dzieciach
              nauczyc...
          • kachape Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... 26.04.09, 12:43
            zgoda z Asią, poza tym dość zabawne że teraz jako argument podajesz
            jak to fachowo odpowiedziała Tobie Pani na innym forum a nie to co
            tutaj... że niby teraz głupio ma nam być,że miałyśmy takie a nie
            inne uwagi? poza tym ja na przykład podałam kilka przykładów zabaw,
            więc nie zaczęłam od totalnej krytyki

            co do pytań - super że je masz, świetnie, że próbujesz rodzicom
            zwrócić uwagę na pewne zachowania dziecka, o których moga nie mieć
            bladego pojęcia. Ale może problem w formie przekazu? nie wiem czy z
            ojcem Tomka rozmawiałaś w podobnym tonie jak z nami, ale jeśli w
            pierwszymzdaniu poczuł się zaatakowany i oceniony jako beznadziejny
            ojciec, to wybacz - ja też bym nie chciała z taką panią rozmawiać



    • alicez Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... 29.04.09, 20:41
      Może to nie będzie tak do końca a propos ale przypomniała mi się "rozmowa kwalifikacyjna" z kandydatką na opiekunkę. Pojawiła się pani szczycaca się długoletnim stażem jako wychowawca dziecka młodszego. Kobieta na moje pytanie jak sobie wyobraża pracę z moim synem odpowiedziała (po 5 minutach bytnosci w moim domu), ze jej podstawowym zadaniem będzie korygowanie moich błędów wychowawczych. I tu apel do radiogaga: nie idź tą drogą....
      • kachape Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... 30.04.09, 13:04
        alicez napisała:

        odpowiedziała (po 5 minutach bytnosci w moim domu),
        > ze jej podstawowym zadaniem będzie korygowanie moich błędów
        wychowawczych.

        ???? zgroza z taką nianią
    • rousia Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... 30.04.09, 10:42
      Cześć,
      Jestem mamą chłopczyka, który niedawno debiutował w przedszkolu (ma teraz prawie
      4 latka).
      Do tej pory był z nianią, ja pracuję od czasu kiedy maluszek skonczył 8
      miesięcy. Pewnie pedagogicznie Cię nie wesprę ale miło, że są przedszkolanki,
      które się starają, nie chcą załatwiać problemów krzykiem i karami, ale szukają
      rozwiązań i pomocy. Mój maluszek ciężko się adoptuje i też były akcenty przemocy
      nie wiedziałam co mam robić bo dużo spędzam z nim czasu ale po tych "akcjach"
      zauważyłam, że jeszcze sporo muszę mu wytłumaczyć dlatego po przedszkolu
      zabieram go nad jeziorko lub na pizzę gdzie jesteśmy tylko we dwoje i mogę
      poświęcać czas tylko na zabawę z nim i przemycam wtedy te poważne rozmowy (nie
      zakazy, nakazy tylko rozmowy w poszczególnych sytuacjach z jakimi sie spotykamy)
      i to na prawdę przynosi efekty, może nie ekspresowe czy błyskawiczne ale
      powolutku widzę zupełnie inne dziecko. Oczywiście mam również sporo zastrzeżeń
      do pań przedszkolanek i chciałabym, żeby moim dzieckiem opiekował się ktoś na
      prawdę oddany tej pracy a nie ktoś kto przychodzi odbębnić robotę i jest
      zgorzkniały bo "zarabiała całe nic" ale ten wątek dotyczy zupełnie czegoś innego
      więc wrzątku na Ciebie nie będę wylewać tylko proszę Cię żebyś tę pracę
      traktowała z pasją i oddaniem bo my matki powierzamy wam to co dla nas
      najcenniejsze.
      Życzę powodzenia, satysfakcji z pracy i dziękuję za to, że dała mi pani odczuć
      że są panie w przedszkolach, które na prawdę próbują rozwiązywać problemy a nie
      je tłumić.
    • mondovi Re: problem z przedszkolakami i ich rodzicami... 30.04.09, 13:27
      jestem na urlopie wychowawczym. mój syn w sierpniu kończy 3 lata i od września
      idzie do przedszkola. Powiem Ci tak: chociaż staram się go wychować jak
      najlepiej, to nie mam pojęcia jak się będzie zachowywał w przedszkolu, dlatego
      że wcześniej NIGDY nie przebywał w tak dużej grupie dzieci. Nie uważasz, że
      dziecko ma prawo dotrzeć się w grupie i tam dopiero uczyć zachowań społecznych?
      Wszechwiedząca nie jestem i nie mogę go przygotować na wszystkie sytuacje, które
      się zdarzą w przedszkolu. Może kogoś pacnie, chociaż wie, że bić nie wolno.
      Przedszkole dla dziecka to także stres, małe dzieci emocji nie kontrolują w
      takim stopniu jak dorośli. Czego oczekiwałaś, że grupa przedszkolna jak stado
      kurczątek bedzie chodzić grzecznie za przedszkolanką kwoką?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka