m.arta.m
01.08.10, 20:32
Miewałam wspomnianą _zawsze_, nawet będąc, wg swojej wiedzy, dziewicą-
wymyśliłam sobie, że jaką mogę mieć pewność, że podczas pewnej imprezy nie
urwał mi się nieświadomie film i nie wiem ani o tym, ani o tym, że odbyłam z
kimś stosunek (tak naprawdę nie uchlewałam się aż tak...).
Po rozpoczęciu współżycia miewałam schizy, ale że bogate ono nie było, to i
schiz było tylko kilka.
Od kilku tygodni mam nową- mimo brania tabletek i stosowania prezerwatyw (a do
tego dość mocnego przypuszczenia, że z zajściem w ciążę w sposób naturalny
będę mieć problemy). Od momentu, jak sobie to wymyśliłam miałam 2 standardowe
krwawienia z odstawienia, które wystąpiły punktualnie niemal co do godziny.
Ale mimo, że racjonalnie wiem, że nie ma szans, żebym w ciąży była, to nic nie
jest dla mnie dowodem wystarczającym (testu nie robię, bo WIEM, że nie jestem
i wiem, że i on by tych myśli nie zabił), a wszystko jest wystarczającym
objawem- plamienie pod koniec opakowania, niechcący się do końca spłaszczyć
(mimo dojścia do upragnionej wagi) brzuch, częste sikanie (z racji diety dużo
piję, ale uważam, że to nie to, tylko ciąża), zawroty głowy, a nawet to, że
schudłam, a nie przytyłam- bo usłyszałam, że na początku ciąży można schudnąć,
bo się zapotrzebowanie na kcale zwiększa...
Bo ja wiem, że zdarza się, że tabletki zawiodą, zdarza się, że gumka
zawiedzie, zdarza się cudowne ozdrowienie i zdarzają się krwawienia mimo
zaciążenia. Ale- do jasnej ciasnej- żeby wszystkie te przypadki miały się
skupić na jednej osobie..? No racjonalnie wiem, że to jest wyjątkowo
małomożliwe. Ale nie zmienia to faktu, że ciągle dotykam swojego brzucha i
oglądam go w lustrze. I mówię do niego, żeby się nie ważył rozwijać w sobie
żadnego stworzenia.
Nie, nie chodzi mi o to, żebyście mi powiedziały, czy mogę być w ciąży (wiem,
że nie), tylko czy macie jakieś pomysły, jak się pozbyć tych głupich myśli.
Najłatwiej pewnie- nie współżyć do czasu aż będę gotowa na dziecko (chociaż
wydaje mi się, że nigdy nie będzie odpowiedniego momentu na dziecko), ale to
chyba nie jest rozwiązanie...
Psycholog? Psychiatra? Lekarz pomagający ludziom niemogącym zajść w ciążę?
Matematyk i jego rachunek prawdopodobieństwa?
Nosz kuuurde...