Dodaj do ulubionych

Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej?

01.08.10, 20:32
Miewałam wspomnianą _zawsze_, nawet będąc, wg swojej wiedzy, dziewicą-
wymyśliłam sobie, że jaką mogę mieć pewność, że podczas pewnej imprezy nie
urwał mi się nieświadomie film i nie wiem ani o tym, ani o tym, że odbyłam z
kimś stosunek (tak naprawdę nie uchlewałam się aż tak...).
Po rozpoczęciu współżycia miewałam schizy, ale że bogate ono nie było, to i
schiz było tylko kilka.
Od kilku tygodni mam nową- mimo brania tabletek i stosowania prezerwatyw (a do
tego dość mocnego przypuszczenia, że z zajściem w ciążę w sposób naturalny
będę mieć problemy). Od momentu, jak sobie to wymyśliłam miałam 2 standardowe
krwawienia z odstawienia, które wystąpiły punktualnie niemal co do godziny.

Ale mimo, że racjonalnie wiem, że nie ma szans, żebym w ciąży była, to nic nie
jest dla mnie dowodem wystarczającym (testu nie robię, bo WIEM, że nie jestem
i wiem, że i on by tych myśli nie zabił), a wszystko jest wystarczającym
objawem- plamienie pod koniec opakowania, niechcący się do końca spłaszczyć
(mimo dojścia do upragnionej wagi) brzuch, częste sikanie (z racji diety dużo
piję, ale uważam, że to nie to, tylko ciąża), zawroty głowy, a nawet to, że
schudłam, a nie przytyłam- bo usłyszałam, że na początku ciąży można schudnąć,
bo się zapotrzebowanie na kcale zwiększa...

Bo ja wiem, że zdarza się, że tabletki zawiodą, zdarza się, że gumka
zawiedzie, zdarza się cudowne ozdrowienie i zdarzają się krwawienia mimo
zaciążenia. Ale- do jasnej ciasnej- żeby wszystkie te przypadki miały się
skupić na jednej osobie..? No racjonalnie wiem, że to jest wyjątkowo
małomożliwe. Ale nie zmienia to faktu, że ciągle dotykam swojego brzucha i
oglądam go w lustrze. I mówię do niego, żeby się nie ważył rozwijać w sobie
żadnego stworzenia.

Nie, nie chodzi mi o to, żebyście mi powiedziały, czy mogę być w ciąży (wiem,
że nie), tylko czy macie jakieś pomysły, jak się pozbyć tych głupich myśli.
Najłatwiej pewnie- nie współżyć do czasu aż będę gotowa na dziecko (chociaż
wydaje mi się, że nigdy nie będzie odpowiedniego momentu na dziecko), ale to
chyba nie jest rozwiązanie...
Psycholog? Psychiatra? Lekarz pomagający ludziom niemogącym zajść w ciążę?
Matematyk i jego rachunek prawdopodobieństwa?

Nosz kuuurde...
Obserwuj wątek
    • edhelwen Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.08.10, 20:45
      mnie pomagało tylko wmawianie sobie, że na pewno nie jestem, ale i tak jak
      dostawałam krwawienia to było "wielkie uff".
      Nie wiem, to jakaś paranoja ;/
      • m.arta.m Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.08.10, 20:49
        no ja właśnie w zeszłym miesiącu się bardzo zdziwiłam, bo byłam przekonana, że
        już sobie wytłumaczyłam, że nie ma takiej możliwości, a jak dostałam krwawienia,
        to ulżyło mi jak nigdy, zupełnie nie spodziewałam się takiej reakcji- chyba po
        raz pierwszy w życiu tak naprawdę odetchnęłam z ulgą i do tego twarz sama z
        siebie mi się uśmiechnęła.
        Od tego czasu zero seksu, kończy mi się właśnie kolejne krwawienie, a ja nadal
        schizuję. To jest naprawdę chore.
    • bathilda Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.08.10, 20:53
      Obawiam się, że realnie to pomaga dopiero dojście w życiu do etapu "a nawet
      jeśli to co mi tam". Wtedy można wyluzować. Bo jak widać z pierwszej części
      Twojego posta szklanka wody zamiast nie wystarczy.

      Możliwe, że jakiś psycholog pomógłby Ci ustalić przyczynę tak panicznego lęku
      przed ciążą. Ale wiadomo, ze pewności nie ma...
      • m.arta.m Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.08.10, 21:25
        powód tak naprawdę chyba znam (tak jest niestety z większością moich problemów-
        mam świadomość i ich istnienia, i pochodzenia, więc tutaj ewentualny psycholog
        miałby wolne ;)), ale i tak pozbyć się tego nie potrafię.
        Od kilku lat próbuję zacząć porządną terapię "ogólną", wiem, że jej pomyślność
        usunęłaby też jeden z powodów tych moich schiz, ale to tylko jeden, a nie
        wszystkie...

        Zastanawiam się, czy kiedykolwiek dojdę do etapu "a nawet jeśli, to co mi tam",
        bo teoretycznie teraz jestem w najlepszym momencie, z różnych względów.

        A najlepsze jest to, że z drugiej strony strasznie chciałabym "mieć" dziecko...
      • madzi1 Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 03.08.10, 09:35
        > Obawiam się, że realnie to pomaga dopiero dojście w życiu do
        etapu "a nawet
        > jeśli to co mi tam". Wtedy można wyluzować.

        Dokładnie tak. Dojście do tego etapu w życiu znacznie je ułatwia :)
        • madzioreck Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 06.08.10, 21:18
          Gorzej, kiedy takiego etapu się nie osiąga...
          • camilcia Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 06.08.10, 22:36
            a jeszcze gorzej jak się osiąga, ma 2 dzieci a potem schiza wraca ;)
    • anka_z_lasu to może być nerwica natręctw 01.08.10, 20:54
      Sugeruję pomoc psychologa.
      Mówię poważnie i z własnego doświadczenia.
      • m.arta.m Re: to może być nerwica natręctw 01.08.10, 21:30
        tak jak napisałam pod bathildą- od paru lat próbuję, bezskutecznie, rozpocząć
        terapię.
        Mam za sobą próbę skorzystania z pomocy psychologicznej i, kurcze, mam drobny
        uraz niestety. I powiem to, jako osoba, która przez lata chciała w tym zawodzie
        pracować, teraz ma (i jeszcze go podwyższa) zawód pokrewny i planuje pracować w
        zawodach jeszcze bardziej pokrewnych: nie wierzę w psychologów ;)
        Nie no, terapię chcę podjąć tak czy inaczej, uważam, że bez tego nie powinnam
        rozpoczynać pracy, ale mówię, że nie wierzę, bo przyczyny większości moich
        "problemów" znam, orientuję się też w możliwych sposobach ich rozwiązań i nie
        mogę tu znaleźć jeszcze miejsca na psychologa w tym wszystkim ;)

        Ale nerwicę natręctw muszę przemyśleć :)
        • m.arta.m tom się narozpisywała 01.08.10, 21:31
          narozpisywałam się nie na temat, przepraszam, nie miałam zamiaru wylewać
          wszystkich swoich żalów ;)
        • czarnaa_iness Re: to może być nerwica natręctw 06.08.10, 23:43
          Czyli myślisz o rozpoczęciu terapii choć nie za bardzo wierzysz że Ci to pomoże? Hm, to może być trudne... i ta terapia faktycznie może być w takim wypadku nieskuteczna :)
          Psycholog nie jest "tylko" od wyjaśnienia Ci przyczyn problemów, ale ma za zadanie pomóc Ci zmienić to co jest. Czasem można samemu rozmyślać długo nad swoją sytuacją i rozwiązaniami i mimo to nie dojść do niczego nowego. Osoba z zewnątrz jest w stanie spojrzeć z innego punktu widzenia i pokazać rzeczy których możesz nie dostrzegać. Piszę to jako osoba z "zawodem pokrewnym", która też się co nieco orientuje w temacie :)
          Dużo na pewno zależy też od tego, do kogo trafisz, i czy Ci terapeut(k)a będzie pasować.
          Moim zdaniem jeżeli Ci te myśli o ciąży bardzo utrudniają życie (a z tego co piszesz to są uciążliwe), profesjonalna pomoc jest jak najbardziej wskazana.
    • turzyca Sprecyzowanie zagrozenia? 01.08.10, 21:29
      Usiasc i zastanowic sie, co tak naprawde bedzie, jesli zajdziesz w ciaze.
      Czy usuniecie ciazy lezy w Twoim swiatopogladzie, a jesli tak, to czy bedziesz
      na to miala srodki. Jesli Twoje zasady dopuszczaja aborcje, a problemem jest
      brak kasy, to zrobic sobie absolutnie nienaruszalna rezerwe na ten cel.
      Jesli stwierdzisz, ze na pewno ciazy nie usuniesz, to zastanowic sie, co sie
      stanie z racji samej ciazy, z racji porodu, z racji wychowania dziecka.
      Pamietac, ze ciaza i urodzenie dziecka, nie oznaczaja jego wychowania, rodzice
      adopcyjni czekaja. Ale sama ciaza tez moze powodowac problemy, wiec trzeba to w
      mysleniu uwzglednic i ustalic: Co ze studiami/praca. Na kogo mozesz liczyc, kto
      zapewne zawiedzie. Jak sie maja _Wasze_ sprawy finansowe. W zasadzie ulozyc
      sobie taki plan dzialania, jaki bys musiala ulozyc, gdybys teraz ciaze
      planowala. I to realnie, bez panikarstwa. Mozesz spisac na kartce, trudno
      uprawiac panikarstwo w rownowaznikach zdan. ;)


      Bo moim zdaniem odkrycie, ze "jesli teraz zajde w ciaze, strace jeden semestr"
      powoduje zupelnie inny nastroj niz myslenie "o boze, to chyba ciaza, co ja
      zrobie, studiow nie dokoncze, roboty potem nie bede miec i zostane bezrobotna
      panna z dzieckiem".

      Cwiczenie dodatkowe: znalezc pozytywne strony ciazy teraz (np. "jak teraz
      urodze, to do dyplomu dziecko dorosnie do zlobka").


      PS Jak sobie sama w rozsadnym czasie (np. do Nowego Roku) z problemem nie
      poradzisz, to nie meczyc sie, tylko pojsc do kogos madrego. Jesli nie masz
      nikogo w otoczeniu, to do psychologa.
    • edhelwen Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.08.10, 21:39
      i wmawianie sobie "tyle par robiło to bez gumki i nie wpadli to czemu wy macie
      wpaść", ale zaraz pojawia się myśl "tyle ludzi chodzi po lesie, ale to ty
      złapałaś kleszcza i boreliozę" ;) więc skoro komuś się przytrafia, to czemu nie
      mnie :/ Może psycholog, ale ja i tak do psychologa z innego powodu chodzę.
      Nawet teraz z prawie "zerowym" prawdopodobieństwem ciąży bałam się jak mi się
      krwawienie 1-2 dni spóźniło, w końcu niektóre kobiety "orientują się", że są w
      ciąży dopiero w 3 miesiącu :/
    • indigo-rose Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.08.10, 21:57
      Znam to, znam wymyślanie najbardziej nieprawdopodobnych metod zapłodnienia na
      świecie, wpisywanie w google "czy przez petting można zajść w ciążę?" dla
      uspokojenia i czytanie z przerażeniem, że oto jednak istnieje jakieś bliskie
      zeru prawdopodobieństwo, wymyślanie sobie objawów i zastanawianie się, jak
      zareaguje rodzina i co zrobię ze studiami. Przeszło samo razem z moim przejściem
      na celibat, więc nie wiem, jak pozbyć się tego w normalnych warunkach.
      (A i inne głupie schizy też miewam i od razu mówię sobie: TO JEST GŁUPIA SCHIZA,
      ale jakiś niepokój zawsze zostaje. Nie mam za to ochoty do tych wszystkich schiz
      dorzucać schizy na temat nerwicy.)
      • edhelwen Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.08.10, 22:15
        to chyba jedna z nielicznych pozytywnych stron celibatu - przestajesz co miesiąc
        schizować, że wpadłaś ;) (pod warunkiem, że celibat trwa dłużej niż te 2-3
        miesiące :P)
        • edhelwen Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.08.10, 22:17
          * chyba że wierzysz w seriale i na nieszczęście wiesz o co chodzi w "Majce" xDDD
          a robiłaś w ostatnim czasie cytologię ;)
          • indigo-rose Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.08.10, 22:48
            Haha ;) Ale tak na serio, to obawiałam się, że ta cała "Majka" tylko zniechęci
            Polki do badań... bo u nas jakoś tak jest, że wiedza i zaufanie społeczeństwa
            mają sporo wspólnego z tym, co akurat mówili w tv.
    • kaga9 Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.08.10, 22:18
      Przechodziłam schizę wiele razy w życiu (z przerwami). Teraz też mi się zdarza.
      I jedyne, co wiem, że schiza powstaje (jak zauważyłaś) przy kompletnym braku
      realnych przesłanek do stwierdzenia tej ciąży, nawet nie z powodu "okres mi się
      spóźnia", tylko w zupełnie innym momencie cyklu i (przynajmniej w moim
      przypadku) ŻADNE racjonalne argumenty, uświadamianie sobie, co by było, gdyby,
      nie mają siły przebicia, gdy jedyne, co się czuje, to "ale ja nieee chcęęęę". W
      związku z tym matematyka i rachunek prawdopodobieństwa bym sobie odpuściła;)

      Piszesz, że z drugiej strony chcesz mieć dziecko. I tu Ci nie pomogę, bo mnie
      (tak wychodzi z rachunku) najbardziej uspokoiła rozmowa z mężem, w trakcie
      której potwierdził, że nie próbowałby mnie namawiać na urodzenie. Pewnie, schizy
      do zera to nie zredukowało, ale pomogło.
      • edhelwen Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.08.10, 22:28
        a to z tym "chcę mieć dziecko", to nie jest tak "chcę, ale nie teraz, a
        najlepiej jakby nie trzeba było chodzić w ciąży, rodzić i zajmować się
        noworodkiem, tylko od razu takie co chodzi". bo ja czasem myślę, że chcę kiedyś
        mieć dzieci, ale w praktyce to krew mnie zalewa jak np dziecko sąsiadów od rana
        płacze czy słyszę wrzeszczące dzieci w sklepie :/
        • anka-ania Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 02.08.10, 08:53
          Na krzyki i płacze swojego dziecka ma się wyższy próg tolerancji. :)
        • jul-kaa Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 02.08.10, 10:22
          Oj tak, własne dziecko nie wkurza, ja też nie znoszę krzyczących dzieci, ale to
          zwykle jest tak, ze wrzeszczą, bo mają durnych rodziców stosując
          • jul-kaa Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 02.08.10, 10:23
            cd
            stosujących idiotyczne metody wychowawcze. I już to chyba na offtopach
            stwierdzałyśmy niejeden raz - denerwujące są zwykle nie same dzieci, ale rodzice
            lub skutek ich działań.
            • beauty-gosiek Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 02.08.10, 11:10
              jul-kaa - może i ja stosuję idiotyczne metody wychowawcze i moje dzieci niekiedy
              wrzeszczą (np. kiedy widzą zabawkę w oknie sklepowym, nigdy im nie ulegam jeśli
              nie mam w planie czegoś kupić ale i tak wyją z 10 minut) ale nie zgadzam się na
              to że jestem durnym rodzicem, wiesz? To ze czasem bywam bezsilna i nie mam
              pomysłu na środki wychowawcze wobec moich dzieci nie uprawnia cie do nazywania
              mnie tak. Staram się jak mogę ale czasem wygrywają stare metody stosowane przez
              moją matkę i wiesz mi ciężko się pozbyć krzyku kiedy ciągle krzyczano na mnie w
              dzieciństwie. Tak, przyznaję że czasem sobie z dziećmi nie radzę, ale na pewno
              nie jestem durna, raczej niedouczona idealnych metod. Na szczęście cały czas się
              uczę.
              • jul-kaa Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 02.08.10, 11:14
                beauty-gosiek, zupełnie nie o to mi chodziło :) wróć do dawnego wątku kury17 o
                tym, co nas denerwuje podczas wakacji.
                Oczywiście dzieci czasem krzyczą i czasem nic się nie da nic zrobić - mój mały
                synek krzyczał wczoraj 1,5 godziny i byliśmy zupełnie bezsilni. Chodziło mi o
                rodziców, którzy mają w głębokim poważaniu własne potomstwo, którzy sami
                wrzeszczą wywołując tym agresję dzieci, którzy nie szanują dziecka itd. Zgodzisz
                się chyba ze mną, że istnieje wielu nieodpowiedzialnych, niemądrych rodziców.
            • mankencja Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 02.08.10, 11:17
              nie zgodzę się. ja i brat byliśmy wychowywani mniej-więcej tak samo, a mimo to
              ja miałam jako dziecko większe skłonności do wpadania w histerię, uciekania
              przed szkolną pielęgniarką etc.
              • jul-kaa Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 02.08.10, 11:22
                mankencja napisała:

                > nie zgodzę się. ja i brat byliśmy wychowywani mniej-więcej tak samo, a mimo to
                > ja miałam jako dziecko większe skłonności do wpadania w histerię, uciekania
                > przed szkolną pielęgniarką etc.

                Dwójka dzieci nigdy nie bywa wychowywana tak samo :) To mit :)
                Ale oczywiście masz rację, że podobne warunki środowiskowe mogą różnie wpływać
                na dzieci o różnych temperamentach.
                Co nie zmienia oczywiście faktu, że niektóre metody mogą "zepsuć" nawet
                najwspanialej zapowiadające się dziecko.
                • mankencja Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 09.08.10, 14:26
                  > Dwójka dzieci nigdy nie bywa wychowywana tak samo :)

                  toteż piszę "mniej-więcej". większe różnice pojawiły się chyba w okresie późnej
                  podstawówki.
    • jul-kaa Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.08.10, 22:54
      O, myślałam, że jestem taka wyjątkowa :) Miałam cykle długości kilku miesięcy i
      za każdym razem mniej lub bardziej spodziewałam się potomka. Ile ja testów
      zrobiłam w życiu...
      A jak już w końcu zaszłam w ciążę (zupełnie jej nie planując ani się nie
      spodziewając, ani nawet jej nie chcąc), to się oczywiście nie zorientowałam
      przez jakiś czas i dowiedziałam się o niej przypadkiem będąc u lekarza po
      receptę przed wyjazdem wakacyjnym.

      Chyba moja historia nie jest pocieszająca...
      • jul-kaa Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.08.10, 23:14
        I jeszcze dodam, że te schizy stały się tak naturalną częścią mojego życia, że
        przestały być schizami a zaczęły być taką zupełnie naturalną rzeczą. Kiedyś
        byłam w aptece z przyjaciółką i kupowałam test - nie pierwszy i nie ostatni. Ona
        strasznie to przeżywała (mój test!), dla mnie to była zupełnie normalna sprawa i
        robiłam go w sumie tylko po to, żeby spokojnie pić na imprezie ;)

        I żeby było smieszniej - nigdy nie zobaczyłam na teście dwóch kresek, bo będąc w
        ciązy testu nie robiłam.
        • zarin Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.08.10, 23:32
          Ja bez jakiejś szczególnej schizy staram się robić test ciążowy raz w miesiącu. Jak dla mnie to zupełnie normalne.
      • sylwiastka antykoncepcja+test 02.08.10, 02:32
        Ja jestem raczej pewna, że tabletki działają. Mam też ,czasami, zwyczaj robienia
        testu ciazowego po krwawieniu. One są czułe i "wychwytują" ciąże po 2 tygodniach
        od zapłodnienia i nawet gdyby krwawienie było, test wyjdzie pozytywny. Nie są
        drogie, kupno to nie wstyg, łatwe w uzyciu i wynik jest szybki. Dalej mam
        przemyslany plan Turzycy - schizy brak, po prostu czuję, że mam kontrolę i, że
        znam wyjście z sytuacji.
    • jehanette Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.08.10, 23:03
      Miałam tak samo... mimo stosowania podwójnych zabezpieczeń, zawsze mnie ogarniał
      stres jak miało się pojawić krwawienie. jak jeden raz się spóźniło o 12 godzin
      to chodziłam po ścianach. często mi się zdarzało też tak bez powodu zupełnie
      zacząć schizować, że jestem w ciązy i wymyślać,kiedy mogło to tego dojść. Po tym
      jak musiałam odstawić tabletki, przez 2 miesiące nie miałam @ - myślałam, że
      odlecę ze strachu. I to mimo negatywnych testów. Przez pierwsze miesiące
      stosowania samych gumek byłam bardziej spięta w sytuacjach intymnych niż
      kiedykolwiek. Najchętniej ubrałabym siebie i partnera w takie wielkie
      prezerwatywy od stóp do głów.
      Przeszło mi nie wiem kiedy, z czasem po prostu. Jakoś tak przestałam się
      przejmować, w końcu tyle czasu nic się nie stało, to czemu miałoby się stać
      teraz, skoro zachowuję zasady bezpieczeństwa. Może te schizy to rzeczywiście
      sygnał, że jeszcze nie czujemy się bezpiecznie i pewnie w naszym związku? Że w
      ogóle nie czujemy się bezpiecznei w życiu?
      • indigo-rose Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.08.10, 23:11
        Trochę zejdę z tematu - zazdroszczę Ci, że możesz powiedzieć "spóźniło się o 12
        godzin" - u mnie spóźnienie mniejsze niż tydzień = "o czasie".
        • edhelwen Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 02.08.10, 00:34
          bo przy tabsach to często jak w zegarku. Jak dostawałam krwawienia np. w nocy z
          soboty na niedzielę przez ileś miesięcy, to jak musiałam czekać do niedzielnego
          popołudnia to już się denerwowałam ;)
        • jehanette OT: regularność 02.08.10, 08:32
          No przy tabsach tak było - z dokładnością do godziny, więc 12 godzin
          to już mega schiza ;)
          Potem schizowałam jak mi po tych magicznych 30tu dniach nie
          przyszła, a teraz prowadzę obserwacje wg. Roetzera i znów z
          dokładnością do dnia wiem kiedy przyjdzie @ po skoku temperatury.
          Polecam oberwacje, naprawdę.
          • pierwszalitera Re: OT: regularność 02.08.10, 11:07
            jehanette napisała:

            > No przy tabsach tak było - z dokładnością do godziny, więc 12 godzin
            > to już mega schiza ;)


            Obserwacje podczas tabletek nic nie dają, bo wtedy nie ma się owulacji i skoków temperatur, a obserwacje bez tabletek nie dodają bezpieczeństwa, a raczej go pomniejszają, bo to jest o wiele mniej pewna metoda. Krwawienie pomiędzy tabletkami nie jest też normalną miesięczką, więc nie jest w ogóle sygnałem, że nie jest się w ciąży. Ale ta schiza nie ma i tak nic wspólnego z racjonalnym myśleniem, bo inaczej nie występowałaby podczas hormonalnej antykoncepcji. ;-) Prawdopodobieństwo ciąży przy prawidłowym używaniu jest tak małe, że można o nim spokojnie zapomnieć. Takie schizy mogą być moim zdaniem wynikiem ogólnie negatywnego podejścia do antykoncepcji w społeczeństwie. Wśród przeciwników za każdym razem pada bowiem argument, że nie ma stuprocentowej pewności i trzeba być zawsze przygotowanym na założenie rodziny, więc mieć odpowiedzialność, wiedzieć kiedy, z kim, dlaczego i najlepiej tylko z partnerem na całe życie, bla, bla, bla. ;-) A przecież jakby mieszkało się w kraju, gdzie do młodych dziewczyn się otwarcie mówi: Macie dobrą antykoncepcję, więc z niej korzystajcie jak chcecie, to mniej by nas nawiedzały takie schizy. A tak ma się zawsze trochę niedobre poczucie, może nawet wyrzuty sumienia i wtedy bardzo łatwo o ciągłe nieświadome przypominanie sobie o tej ułamkowej niepewności, która zostaje. Tak bardziej na płaszczyźnie emocjonalnej, bo racjonalność mówi przecież, że nie trzeba się nią zajmować. By się tego pozbyć, trzeba sobie uzmysłowić, że ma się prawo od życia seksualnego bez aktualnego życzenia założenia rodziny. I tak jak radziła turzyca, wyobrazić sobie, co się stanie, jak w ciążę się zajdzie. To zwykle w ogóle nie jest taka tragedia, bo nie oznacza już jak kiedyś, że trzeba było wiązać się z kimś na całe życie i grzecznie rodzić dzieci. W najgorszej sytaucji ciążę można usunąć, dziecko oddać do adopcji, także samotna matka nie jest już dzisiaj grzechem. I w ogóle nie wyolbrzymiać, to tylko dziecko, a nie dopust boży. Wokół macierzyństwa robi się tyle ideologicznego hałasu, że nie dziwię się, że wiele kobiet ma poczucie, że nie czuje się do tego zadania przygotowana, albo w danej sytuacji nie wyrobi. Jak przedstawimy sobie, że damy sobie radę i nie wszystko musi być tak idealne, to spadnie z nas ten strach. A stać i tak się nic nie stanie, bo jak potrafimy przeczytać ulotkę i wiemy, jak się je bierze tabletki, to one nas nie zawiodą.
          • madzioreck Re: OT: regularność 02.08.10, 12:45
            No, tak obserwacja jest fajną rzeczą, bo wiadomo, że opóźniła się owulacja, a
            nie okres, ale nie do zastosowania na tabletkach raczej ;)
    • mankencja Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.08.10, 23:46
      z bezpodstawnych schiz ciążowych wyleczyła mnie jedyna mająca rzeczywiste
      podstawy, która i tak okazała się fałszywym alarmem.

      może i skuteczne, ale na pewno niegodne polecenia
    • czarna.czajka Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 02.08.10, 11:07
      Kiedyś miałam bardzo podobnie, pomogło mi rozłożenie problemu na czynniki
      pierwsze, jak spychałam problem to się pogłębiał.
      Może spróbuj. Napisz w formie planu, albo powiedz sobie nagłos wszystkie
      scenariusze. Tylko nie takie "zaszłam w ciąże, UMREEEEE KONIEEEC ŚWIATA!!!"
      Chodzi bardziej o takie realne;)) Sama mogę zadać Ci to pytanie. Co się stanie
      jak zajdziesz w ciąże?
      --
      • edhelwen Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 02.08.10, 23:40
        ja sobie usiłuję odpowiedzieć na to pytanie ;) Prawdopodobnie miałabym jeszcze
        większe problemy psychiczne, dalsze siedzenie na bezrobociu, być może
        porzuciłabym tymczasowo plany kontynuowania nauki. Siedziałabym nadal na
        garnuszku u rodziców, byłabym uziemiona. Raczej nie zdecydowałabym się, aby
        oddać dziecko czy usunąć (zakładając, że byłaby to ciąża z partnerem), ale też
        nie widzę się kompletnie w roli matki.
        • idziejoannaoch Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 03.08.10, 18:47
          potwierdzam, że sposób Turzycy jest dobry. No i osiągnięcie tego momentu, kiedy
          ewentualna ciąża przestaje być jakąś tragedią, o czym już ktoś wcześniej
          wspominał. Ja rozpoczęłam współżycie zaraz po maturze i pierwsze dwa miesiące,
          kiedy używaliśmy tylko gumek były dla mnie ciągłą, paniczną schizą. Wiec w końcu
          przerzuciłam się na tabsy i po jakimś czasie się uspokoiłam. Ale tak naprawdę to
          dopiero niedawno, jak sobie wszystko przemyślałam, to stwierdziłam, że
          ewentualna ciążą nie pogrzebałaby moich planów życiowych. W sumie to mam
          licencjat, może to nic wielkiego, ale lepsze niż sama matura. Mój chłopak mówi,
          że by mnie nie zostawił w takiej sytuacji (poważna rozmowa na ten temat z
          partnerem też dużo daje, dobrze jest usłyszeć wyraźnie "nie, nie zostawię Cię
          samej z dzieckiem"). Na pewno nie byłoby łatwo, ani też tak, jak sobie
          wyobrażałam, pewnie bym musiała zrezygnować z drugiego kierunku, przełożyć
          magisterkę, ale to już nie byłaby taka tragedia. Nic, czego nie można by nadrobić.
          Wydaje mi się, że w moim przypadku bardzo do mojej schizy ciążowej przyczyniła
          się moja mama, która od wczesnych lat nastoletnich powtarzała, że uprawiając
          seks, człowiek musi liczyć się z tym, że może zajść w ciążę, że trzeba uprawiać
          seks wtedy, gdy człowiek może ewentualnie mieć dzieci. A ja podejrzewam, że
          ewentualnie będę mogła (dobrowolnie) mieć dzieci koło 30tki. To co, mam czekać
          do 30tki? Myślę, że do schiz się przyczynia właśnie tai przekaz kulturowy (nie
          tylko od mam). Oczywiście, że z seksu są dzieci, ale czy przy pigułkach ta
          groźba dzieci jest aż tak wielka, że trzeba ją tak mocno podkreślać? :/ Ech,
          wkurzyłam się na moją mamę :p
    • maja_pires Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 06.08.10, 21:13
      Widzę, że dużo mądrych odpowiedzi już padło. Ze swojej strony mogę dodać , że
      schiza ciążowa może COŚ znaczyć. Bo czytając ten wątek, uświadomiłam sobie jaka
      była kolej rzeczy w moim przypadku. Otóż gdy sama tak raz zareagowałam i miałam
      parę dni wyjętych z życiorysu. Spędzonych na zadręczaniu się i analizowaniu
      wszystkiego. Coś okropnego, nie chciałabym już nigdy przez to przechodzić. W
      każdym razie, doszłam wtedy do z pozoru absurdalnego wniosku, że jeśli na prawdę
      jestem w ciąży to nie powiem o tym mojemu partnerowi i od niego odejdę (mimo,
      że on chciał mieć dzieci)! W ogóle to przez cały ten czas trwania schizy (nie
      wiem w sumie dlaczego) winiłam swego faceta o to wszystko i byłam na niego zła.
      Zaznaczę, że on wtedy nie był przy mnie i nie wiedział i nigdy się nie
      dowiedział, co wtedy przeżywałam. Bądź co bądź, po pół roku od tego zdarzenia
      rozstałam się z nim z mojej inicjatywy. Dziś widzę, że już wtedy, gdy miałam te
      głupie myśli coś między nami było nie tak. Nie było tak, że rozstałam się ze
      swoim facetem ze względu na te schizy (bo dopiero teraz przypomniałam sobie, że
      je przeżywałam), a jednak teraz widzę pewną płynność. Widocznie już wtedy
      widziałam, że jest między nami źle, albo zmierzamy do złego.
      Może u Ciebie jest też coś do przemyślenia. Czego sobie zwyczajnie nie uświadamiasz?
    • czerwona_pomadka ehh... 07.08.10, 19:09
      Ojej, skąd ja to znam... i widzę, że jednak nie jestem sama, i że schizy ciążowe
      to nie tylko domena głupkowatych, niedouczonych nastolatek, ale i normalnych
      kobiet w wieku już nienastoletnim.
      Nawiązując do tego, co pisała Pierwszalitera - czy faktycznie jeżeli kobieta
      jest na antykoncepcji hormonalnej krwawienie z odstawienia i tak czy siak
      występuje, nawet jeżeli doszło do zapłodnienia?
      • pierwszalitera Re: ehh... 07.08.10, 20:18
        czerwona_pomadka napisała:

        > Nawiązując do tego, co pisała Pierwszalitera - czy faktycznie jeżeli kobieta
        > jest na antykoncepcji hormonalnej krwawienie z odstawienia i tak czy siak
        > występuje, nawet jeżeli doszło do zapłodnienia?

        Po pierwsze, jeżeli jesteś na antykoncepcji hormonalnej i nie zrobiłaś żadnego błędu, to zapłodnienie jest bardzo, bardzo mało prawdopodobne. To prawdopodobieństwo możesz właściwie zapomnieć. Do tego musiałaby być najpierw możliwa owulacja, potem seks w odpowiednim czasie i jeszcze szczęście, że się uda. A najważniejszy faktor, bez którego się na pewno nie da, czyli owulacja, jest przy pigułkach dwuskładnikowych przecież wyłączona i nie da jej się tak rach ciach bez niczego włączyć. Nawet przy błędzie użycia pigułki owulacja nie pojawia się zwykle u większości kobiet natychmiast. Wiedzą o tym też kobiety, które celowo odstawiły pigułki, by zajść szybko w ciążę i prowadzą wykres temperatury oraz podobne metody określające płodne dni. Czasem na normalny, płodny, owulacyjny cykl muszą trochę poczekać, nawet do kilku miesięcy, aż naturalne hormony pozbierają się po pigułkach. A krwawienie z odstawienia nie jest normalnym miesiączkowym krwawieniem, zwykle sporo słabszym i nie jest dowodem na nic. Jeżeli doszło do zapłodnienia, na przykład zwymiotowałaś tabletkę i nastąpiła dłuższa przerwa w hormonach, a potem bierzesz pigułki grzecznie dalej, to one wpływają dalej na organizm i krwawienie z odstawienia się też pokaże. Jak zwykle. Spowodowane spadkiem hormonów, a nie głębokim złuszczaniem śluzówki macicy i wydalaniem jej z krwią, co ma miejsce przy normalnej miesiączce. Zorientujesz się dopiero, gdy z powodu hormonalnego zamieszania zaczniesz odczuwać inne ciążowe symptomy.
        W drugą stronę, podczas zwykłego cyklu, bez pigułek i hormonów, pojawienie się (spóźnionego) krwawienia może być pomyłkowo brane za wybawiającą miesiączkę. Podczas pierwszych miesiący ciąży krwawienia nie są bowiem wcale takie rzadkie. To może być na przykład krwawienie spowodowane zagnieżdżeniem się jajeczka w macicy, albo z powodu zmian hormonalnych. Zwykle są to krwawienia słabsze od normalnej miesiączki, ale nie dla każdej kobiety łatwe do odróżnienia. Nie zwiastują też zawsze wczesnego poronienia, więc można czuć się bezpiecznie, a mimo tego być w ciąży.
        • edhelwen Re: ehh... 07.08.10, 21:27
          więc schizujemy dalej xD
          (chociaż ja słyszłam, że po odstawieniu czasem właśnie szybko się zachodzi w
          ciążę. Ja wiem tylko z doświadczenia, że mocno może podskoczyć libido ;) tak na
          krótki czas )
          • sylwiastka Re: ehh... 08.08.10, 02:14
            Jest DOKŁADNIE tak jak napisała pierwszalitera. Krwawienie podczas brania
            tabletek jest dowodem na nic oraz mogą występować krwawienia w czasie ciąży.
            Mogą, oczywiście nie muszą i nie są grożne (nie pisze o krwotokach). Także
            pigułkowe i niepigułkowe dziewczyny zachęcam do robienia testów :) One rzadko
            kłamią :)

            Co do sytuacji życiowej, na mnie ona nie ma wpływu szczególnie, bo ja nie lubię
            "a nawet gdyby". Wsparcie partnera jest ważne, ale jeśli jest się przekonanym,
            że w ogóle chce się mieć dzieci, ja jeszcze się w tym nie utwierdziłam.
            • edhelwen Re: ehh... 08.08.10, 12:16
              z drugiej strony BRAK jednego krwawienia podczas brania tabsów też niekoniecznie
              musi oznaczać ciążę, dopiero brak kolejnego powinien zaniepokoić. Podobno u
              dziewczyn biorących Yaz pojawia się brak krwawienia, ja brałam Yaz, miałam
              krwawienie, ale im później tym bardziej skąpe.
              Tyle, że ja brałam pigułki regularnie, a jak zachodziło ryzyko, np przy braniu
              mocnych antybiotyków, to jeszcze dochodziła prezerwatywa. Także schiza była
              nieuzasadniona ;)

              Z ciekawości - czy najtańszy test z Rossmanna jest miarodajny? xDD
              • pierwszalitera Re: ehh... 08.08.10, 13:18
                edhelwen napisała:

                > z drugiej strony BRAK jednego krwawienia podczas brania tabsów też niekonieczni
                > e
                > musi oznaczać ciążę, dopiero brak kolejnego powinien zaniepokoić.


                Wydawało mi się, że jesteśmy zgodne, że skoro krwawienie z odstawienia nie jest miesiączką, a tym samym żadnym znakiem, że nie jest się w ciąży, to brak krwawienia też nie jest symptomem, że jest się w ciąży? Ale lekarze namieszali z tymi pigułkami. ;-) Czytałam kiedyś opinię fachowca, że krwawienie z odstawienia w ogóle nie jest konieczne, bo pod wpływem hormonów cykl nie przypomina przecież naturalnego. Nie ma owulacji, śluzówka macicy się nie pogrubia i nie jest konieczne jej złuszczanie oraz wydalenie z krwią, by przygotować miejsce na nową w następnym płodnym cyklu. Ale kobiety lubią tą krew, bo daje im złudzenie normalności. Właśnie, złudzenie. Przecież nawet te 28 dni, to sztuczność i złudzenie regularności, bo u wielu kobiet naturalny cykl nie trzyma się tak dokładnie tej statystycznej liczby. Równie dobrze można by było zrobić pigułkowe 30 dni, albo 40, albo całkiem coś innego. To tylko medyczna konwencja, by lekarzom wydaje się, że kobietom tabletkowy cykl długości mniej więcej naturalnego najbardziej przypadnie do gustu. A jak lekarz daje pigułki na "wyregulowanie cyklu" to albo nie wie co gada, albo posługuje się uproszczeniem, bo bierze kobietę za lekko głupią, której nie ma co tłumczyć, bo i tak nie zrozumie. ;-) Jak wiadomo, krwawienie z odstawienia jest też zwykle o wiele słabsze, skąpe, a u niektórych kobiet, zwłaszcza biorących długo hormony, może całkowicie zanikać. I to nie znaczy, że jest się wtedy ciąży. To znaczy tylko, że organizm przystosował się do regularnych spadków hormonów podczas przerwy. Jak się chce, to można przecież brać tabletki bez tygodniowej przerwy. Niekiedy na początku mogą pokazywać się wtedy plamienia, ale nie są one groźne i zwykle same w następnych cyklach znikają.
                Dziewczyny poczytajcie sobie jeszcze raz jakiś podręcznik. O cyklu miesiączkowym, owulacji, estrogenach i progesteronach. I o działaniu hormonalnej antykoncepcji też, bo mam wrażenie, że większość schiz wywodzi się z tego, że dziewczynom wydaje się, że podczas hormonalnej antykoncepcji wszystko u nich odbywa się jak zawsze, a pigułka (albo plastry) tylko w jakiś magiczny sposób dają plemnikom po nosie. ;-) Nieraz solidna wiedza bardzo pomaga. ;-)
                • edhelwen Re: ehh... 08.08.10, 13:31
                  o mnie to właśnie w tabsach irytowało, że krwawienie co 28 dni, czyli częściej
                  niż normalnie ;) (nie cierpię tego, chyba normalne, że wolę mieć np 11 razy w
                  roku niż 13 ;P zdarza się 2 razy w miesiącu - to dla mnie przesada :P). Teraz
                  nie biorę tabletek, nie brałam też przez ponad 5 miesięcy i dziwnie miałam
                  mniejsze schizy kiedy polegałam na własnym ciele (czułam kiedy mam owulację)
              • sylwiastka Re: ehh... 08.08.10, 18:18
                Jest miarodajny. Test wykrywa obecność w moczu hormonu - gonadotropiny
                kosmówkowej, popularnie hCG. Odpowiedzialny jest on za prawidłowy rozwój łożyska
                oraz produkcję progesteronu, hormonu "podtrzymującego" ciążę. Do zapłodnienia
                dochodzi w jajowodznie i w czasie wędrówki do macicy zarodek przechodzi pierwsze
                podziały od stadium jednokomórkowego przez 2, 4, 8, 16 itp dalej jest kompakcja,
                zarodek przybiera stadium blastocysty i może się zagnieździć w śluzówce macicy.
                Gwałtowny poziom wzrostu hCG zachodzi między 6-14 dniem po zapłodnieniu. Zatem
                test wykryje jego obecność w chwili spodziewanej miesiączki!
                W test zawiera przeciwciała specyficzne w stosunku do gonadotropiny. Jeśli
                przeciwciała zwiążą hormon, zostanie to uwidocznione barwną reakcją (pasek).
                Dodatkowo jest jeszcze reakcja kontrolna, przeciwciała przeciw albuminie, która
                występuje zawsze w niewielkich ilościach w moczu i ten obszar ma za zadanie
                potwierdzić skuteczność zachodzenia barwnej reakcji. Testy mają różną czułość
                najszybciej ciąże wykrywają te o czułości poniżej 500 IU/l (czyli wykrywają
                nawet niewielkie stężenie hormonu w moczu).
                Testy z Rossmana czy Tesco mają taki sam sposób działania, może inną czułość
                (będzie to napisane na opakowaniu i ulotce) nie ma powodu aby im nie wierzyć.
                Dziewczyny naprawdę dobrze jest znać podstawy fizjologii i działania środków
                antykoncepcyjnych, mam wrażenie, że większość schiz naprawdę bierze się z
                niewiedzy.
                pl.wikipedia.org/wiki/Test_ci%C4%85%C5%BCowy
                www.ponton.org.pl/readarticle.php?article_id=214
                www.ponton.org.pl/readarticle.php?article_id=22
                I generalnie polecam stronę organizacji PONTON to edukatorzy seksualni i
                zamieszczają naprawdę dużo ciekawych artykułów. Jest też infolinia zawsze można
                zadzwonić i ktoś fachowy udzieli rady.
                • jul-kaa Re: ehh... 08.08.10, 18:39
                  Ja się nie znam na testach, ale ostatnimi czasy śledziłam przez jakiś czas wiele
                  for ciążowych. I bardzo, bardzo często pojawiały się posty dziewczyn, które ileś
                  razy robiły testy (w okolicy spodziewanej miesiączki) i te testy nic nie
                  wykrywały. Potem okazywało się, że w ciąży jednak są. Jak to jest możliwe?
                  • sylwiastka Re: ehh... 08.08.10, 18:56
                    wszystko zależy od przestrzegania ulotki (mocz poranny jest bardziej zagęszczony
                    i stężenie hormonu jest większe). Po drugie jak napisałam testy różnią się
                    czułością i trzeba przeczytać kiedy wykrywa dane stężanie hormonu. Fizjologia
                    ciąży też jest nieco inna u każdej kobiety i czasami poziom gonadotropiny jest
                    poniżej wykrywalności w czasie miesiączki. Jednak wystarczy odczekać tydzień0dwa
                    i już ciąża musi się na teście ujawnić.
                    • jul-kaa Re: ehh... 08.08.10, 19:27
                      Tak czy owak mam jednak wrażenie, że jeśli jest tak dużo ciąż (choć czy można to
                      ocenić po wpisach na forach...?), których kilka testów nie wykryło, to nie można
                      ich nazywać miarodajnymi...
                      • sylwiastka Re: ehh... 08.08.10, 20:06
                        no widzisz nie wiadomo dokładnie czym był spowodowany negatywny wynik osób
                        piszących o tym problemie na forach. One są miarodajne w około 90% jeśli się je
                        dobrze używa i to jest wciąż bardziej miarodajne niż "inne objawy". Jednakże
                        wymagają przestrzegania instrukcji załączonej na ulotce.Tak jak napisałam one są
                        opracowane i dopasowane do wartości średnich stężenia hormonu, w niektórych
                        przypadkach te wartości mogą być na progu czułości testu. Tak naprawdę nie ma
                        100% metody potwierdzenia ciąży po 2 tygodniach od zapłodnienia. Testy domowe są
                        dobre, laboratoryjne z krwi lepsze, bo czulsze, ale opierają się na tej samej
                        metodzie.
                • czerwona_pomadka apropos testów 14.08.10, 18:54
                  wczoraj ginekolog powiedział mi, że miał do czynienia z kobietami, którym testy
                  nie wykryły ciąży nawet około 2 miesiąca, ciąży widocznej już "gołym okiem"
                  podczas zwykłego badania ginekologicznego :|
                  • madzioreck Re: apropos testów 07.09.10, 00:13
                    A, bo z tymi testami to w ogóle licho wie, jak jest... mnie ginekolog powiedziała, że wyniki testu są niezbyt wiarygodne, jak się np. bierze tabletki, ale czy to prawda...
                    • bathilda Re: apropos testów 07.09.10, 15:14
                      Ja tylko dodam, że jak sie staraliśmy o pierwsze dziecko to test zrobiłam grzecznie w dniu spodziewanej miesiączki i wyszedł negatywny. Podłamałam się strasznie. W dodatku czułam się fatalnie, co oczywiście zwaliłam na karb rozczarowania i zwichrowanej psyche. Ale jak przez 2 tygodnie okres się nie pojawiał to powtórzyłam. I wgapialiśmy się z mężem dłuższą chwilę, pod różnym kątem i w różnym świetle, aż w końcu stary powiedział "no chyba widzę tę drugą". To był już 6 tydzień ciąży.

                      Więc z testami to nigdy nie wiadomo ;).
        • czerwona_pomadka to ja może opiszę pokrótce 08.08.10, 11:11
          moją aktualną "schizę".
          Od paru miesięcy jestem na plastrach Evra. W lipcu wyjątkowo nakleiłam dwa
          plastry (oczywiście nie naraz) na pośladku, gdzie niestety zaginały się,
          odklejały (nie w całości) jednak starałam się je doklejać i doklejać. W ulotce
          przeczytałam (już po fakcie :/) , że jeżeli plaster odklei się częściowo lub
          całkowicie na dłużej niż 24h, to należy rozpocząć natychmiast nowy 4 tygodniowy
          cykl. Ja po odklejeniu tego drugiego odklejającego się (a 3 z opakowania)
          zrobiłam standartowo przerwę na krwawienie, które wystąpiło (skąpe, ale jednak).
          Acha, przy tych odklejających się plastrach na pośladku nie miałam żadnego
          stosunku. Po 7 dniowej przerwie zaczęłam nadal, tak jak wcześniej, przyklejać te
          plasterki (już się nie odklejały). Podczas tej przerwy oraz później stosunki już
          odbywałam.
          Po kolejnym opakowaniu dostałam krwawienie z odstawienia, trochę spóźnione, ale
          dostałam. Zrobiłam też 2 testy podczas przerwy między opakowaniami oraz następny
          test w dniu naklejenia pierwszego plastra z nowego opakowania. Testy wyszły
          negatywnie.
          Ja niestety i tak schizuję, nic nie jest w stanie mnie przekonać, że w tej
          ciąży nie jestem, widzę u siebie dziesiątki jej objawów, a stres uniemożliwia mi
          normalne funkcjonowanie :/
          • edhelwen Re: to ja może opiszę pokrótce 08.08.10, 12:19
            a u ginekologa byłaś? różne objawy mogą być też ze stresu :/ Ja nie wiem jakie u
            mnie mogłyby być objawy ciąży, jak bolesność sutków, nudności po śniadaniu
            miewam nie będąc w ciąży (jak i np "smaki")
        • maja_pires Re: ehh... 08.08.10, 20:14
          Skoro krwawienie po odstawieniu nie jest miesiaczką to szkoda, że w przytoczonym niżej artykule o tabletkach nazywane jest miesiączką. Wówczas niepotrzebnie myli się pojęcia.
          • sylwiastka Re: ehh... 08.08.10, 20:58
            bo naprawdę trudno znaleźć w internecie jednocześnie przystępną i rzetelną
            informację na temat antykoncepcji nad czym ubolewam. Zatem jeśli ktoś znalazł
            taki artykuł (nie mam na myśli czasopism naukowych) to zachęcam to podzielenia
            się :)
    • czerwona_pomadka prawda czy nie? 09.08.10, 11:54
      fragment opinii ginekologa ze strony abcantykoncepcja.pl :

      "(...) Samo w sobie krwawienie z odstawienia powoduje, że ciąża jest mało
      prawdopodobna, ale nie niemożliwa."

      a więc, mało prawodopodobna... ?

      na przytoczonej wyżej stronie edukatorów seksualnych Ponton jest natomiast
      wzmianka o tym, że "krwawienie z odstawienia wyklucza ciążę" - co jednak wiemy
      że jest nieprawdą...
      • turzyca Re: prawda czy nie? 10.08.10, 22:23
        > "(...) Samo w sobie krwawienie z odstawienia powoduje, że ciąża jest mało
        > prawdopodobna, ale nie niemożliwa."
        >
        > a więc, mało prawodopodobna... ?
        >
        > na przytoczonej wyżej stronie edukatorów seksualnych Ponton jest natomiast
        > wzmianka o tym, że "krwawienie z odstawienia wyklucza ciążę" - co jednak wiemy
        > że jest nieprawdą...

        Moj najblizszy przyjaciel z dziecinstwa urodzil sie na poczatku czerwca. Jego
        matka miala regularne miesiaczki do grudnia wlacznie. Albo dokladniej: miala
        regularne krwawienia o obfitosci typowej dla jej miesiaczek. To sie rzadko, bo
        rzadko ale zdarza. A krwawienia z odstawienia sa zazwyczaj mniej obfite, wiec
        tym bardziej mozna sie pomylic porownujac. Ale jednak takie zjawisko wystepuje
        bardzo rzadko i krwawienie z odstawienia jako wskaznik braku ciazy jest mniej
        wiecej tak samo wiarygodne jak miesiaczka. Po to zreszta w ogole istnieje...
        • czerwona_pomadka Turzyco 11.08.10, 11:08
          bardzo bym chciała w to wierzyć, bo sama w tej chwili schizuję i fakt, że
          krwawienie z odstawienia czyni ciążę mniej prawdopodobną na pewno by mnie
          uspokoił. Bo testy mnie nie uspokajają jakoś, zwłaszcza że z pewnych powodów nie
          mogłam ich zrobić z samego rana jak to niby zalecają.
          ja wiem, że zarówno miesiączki jak i krwawienia z odstawienia w ciąży SIĘ
          ZDARZAJĄ, jednak z tego, co napisała Pierwszalitera - wnioskuję że w ciąży
          krwawienia z odstawienia zupełnie normalnie występowałyby bez względu na
          wszystko i fakt, że krwawienie z odstawienia wystąpiło nie świadczy O NICZYM... :(

    • mela1 Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 10.08.10, 20:39
      Przytoczę ci wytłumaczenie, które usłyszałam od psychologa, kiedy wspomniałam o
      schizach (przy okazji).
      - Skoro Pani się zabezpiecza dobrze i skutecznie (a zakładając twoje tabletki i
      prezerwatywy własnie to robisz), to w ciążę zajść Pani nie może i bać się nie ma
      czego. I oznacza to, że ten lęk ma zupełnie inne źródło, bo często prawdziwe
      lęki objawiają się pod postacią leków irracjonalnych.
      Stwierdziła, że mój strach (w fazie ekstremalnej w czasie stosunku czułam
      plemniki przemieszczające się w jajowodach i zapłodnienie!, strach pojawiał się
      najpierw przed miesiączką, która się nie spóżniała, później kilka dni po
      stosunku, tuż po i nawet w trakcie) na 100% nie jest strachem przed ciążą. Nie
      wymyśliłam, jaki był powód. W zasadzie przeszło, większych schiz nie mam. Może
      pomogły odłozone pieniądze na ewentualna aborcję (nie wiem czy bym to zrobiła,
      ale nie lubie być w sytuacji bez wyjścia, uspokaja mnie plan B), a może bardziej
      zmiana partnera.Wiem, że pomimo, że go kochałam, miałam wdrukowane w głowie, że
      nie chcę się z nim wiązać. Kiedy zapytałam, co by zrobił, gdybym zaszła,
      powiedział, że znalazłby lepszą pracę, mieszkanie i się ze mną ożenił. To mnie
      nie uspokoiło, tylko przeraziło.
      Nie jestem psychologiem, ale zastanowiłabym się nad swoją relacją z mężczyzną.
      Nie mówię, że to przyczyna w każdym wypadku, ale myslę, że warto tu poszukać.
      Nadal nie akceptuję możliwości posiadania teraz dziecka, a nie wiem czy chcę je
      mieć w ogóle, ale schizy mi przeszły.
      • ederlezi1981 Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 10.08.10, 23:01
        mela1, myślę, że coś w tym jest.
        Jako bardzo młoda dziewczyna, gdzieś krótko po pierwszej miesiączce - czyli plus/minus 11-13 lat), będąc (napisałabym "oczywiście", choć nie wiem, czy to takie oczywiste dziś) dziewicą, nawet nie całując się z chłopakami, myślałam,że jestem w ciązy. Nie wiem, jakim cudem- jakos nigdy nie zastanawiałam się nad zapłodnieniem- ale nawet czułam ruchy płodu (tak, tak- ja czytałam dużo mądrych książek dla dorosłych i mialam niezłą, choć niespójną wiedzę medyczną), no i przytyłam (bo rzeczywiscie, nagle z chudego niejadka stałam sie pulchnym pożeraczem mięsa)... Jakoś mi przeszło, potem z kolei przez 2 albo 3 lata miałam ciężką chorobe serca, na która mogłam w każdje chwili umrzeć. Co prawda, badania u specjalistów wykluczyły cokolwiek, ale ja i tak swoje wiedziałam... aha, iałam jeszcze reumatyzm.
        Co to wszystko ma do rzeczy? Ano to, że z dzisiejszej perspektywy widzę, że ja tymi moimi przypadlościami skutecznie zagłuszałam problemy rodzinne (rozwód rodziców itd).
        A co do prawdziwej schizy, to raz mi odbiło, choć w sumie nie było ku temu na dobrą sprawę żadnych podstaw (ale, jak wiadomo, plemniki latają w powietrzu i pewnie czają się na dnie ulubionego kubka z herbatą, wiemy o tym ;-), no ale... W każdym razie, czekałam na okres, który jakoś nie chciał nadejść. Potencjalny ojciec (bo wtedy juz był mężczyzna, choć dodałabym cudzysłow- w kazdym razie nie uroiłam sobie niepokalanego poczęcia mając lat 24) zeschizował jeszcze bardziej i pogłan po test, który oczywiscie dał wynik negatywny. Tego samego dnia dostałam okres taki, ze myślałam, ze zdechnę. A, mężczyzna ten w żadnym razie nie nadawałby się na mojego partnera...
        Z kolei teraz (odpukać w niemalowane) związałam się z facetem, który kiedyś stwierdził, że gdybym była w ciąży, no to by się musiał ze mna ożenić, ot tak, po prostu. I jakoś żadnych schiz nie mam (nie, żebym planowala malżęństwo i podswiadomie liczyła na wpadkę- w chwili obecnej byłoby to bardzo mi nie na rękę,a w ogóle mam poważne wątpliwości, czy gatunek ludzki naprawde potrzebuje, abym ja zadbała o jego ciągłość).
        ...łomatko, ale długi post mi się napisał....
        • mela1 Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 11.08.10, 09:32
          Przyszło mi do głowy coś jeszcze. Z pewnych względów technicznych mój pierwszy
          raz (choć w wieku zdecydowanie pelnoletnim, zaplanowany) odbył się bez
          zabezpieczenia. Zakładanie prezerwatyw nie wyszło z braku wprawy, coś nas
          poniosło. To była tylko chwila, bez wytrysku, ale wtedy miałam pierwszą schize.
          Może gdyby było inaczej, nie dorobiłabym się schiz na dłużej.
          A mając lat już grubo ponad 25 "byłam w ciąży" z chłopakiem, z którym nawet nie
          współżyłam, nazwijmy to pettingiem. Coś mi się poprzestawiało z hormonach, może
          ze stresu, ale nigdy tego nie miałam i dostałam krwawienia w połowie cyklu,
          które jakoś nie chcialo przejść i przestraszyło mnie porządnie. Oczywiście była
          to "ciąża" (jak?!) i pamietam, że przepełniła mnie nienawiść do tego chłopaka,
          że to wszystko przez niego:) Mój pierwszy partner usłyszał w złości, że kojarzy
          mi się ze wsyztskim, co najgorsze, bo przecież gdyby nie on, nie miałabym kilku
          bezsennych nocy w miesiącu, kołatania serca i stanów przedzawałowych...
          Spojrzałam na Twój nick Ederlezi i może to przechodzi właśnie koło trzydziestki?:)
    • mela1 Czego NIE robic:) 11.08.10, 09:37
      Jako mniej wiecej wyleczona ze schiz podpowiadam, czego nie robić absolutnie.
      Nie oglądać programu "Ciąża z zaskoczenia" na Discovery Travel & Living o 22 w
      czwartki:)
      Dowiedziałam się z niego, że są przypadki ciąż bezobjawowych, o których
      dowiadujesz się w szpitalu, do którego jedziesz na operacje wyrostka, bo zwijasz
      się z bólu albo gdy na podłodze w łazience wychodzi z ciebie dziecko. To, że nie
      tyjesz, nie masz zachcianek, nie jesteś zmęczona, masz krwawienia, stosujesz
      antykoncepcję, a testy ciążowe wychodzą negatywne, nie znaczy, że nie jesteś w
      ciaży:) Co tydzień pokazują 4 historie kobiet, które przegapiły objawy, nie
      miały ich, krwawiły, robiły testy, nie tyły i urodziły dzieci. No może nie każda
      miała całkowity brak objawów, nie każdej testy zawodziły (wiele nie robiło, bo
      nie miały podstaw), ale po obejrzeniu kilku odcinków byłam bliska spakowaniu
      walizki do szpitala, bo przecież w każdej chwili mogę urodzic:)
    • m.arta.m Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 11.08.10, 11:44
      Heh, po pierwszych postach wyluzowałam, stwierdziłam, że jestem głupia i mam
      spory problem ze sobą.
      Potem się uspokoiłam, że nie jestem jedyna, a jednak żadna z nas w ciąży nie jest.
      A teraz, po kolejnych Waszych postach znowu zaczęłam panikować...

      Aktualnie jedynym faktem, który powoduje moje myśli pt. "cholera, na pewno
      jestem w ciąży" jest wystający twardy brzuch. Jakoś 25kilo temu, gdy brzuch
      wyglądał ewidentnie na co najmniej 7 miesiąc ciąży nie wymyślałam takich rzeczy.
      A teraz, jak schudłam i jeszcze tylko ten brzuch mi przeszkadza, to widzę w nim
      bachora.

      W Waszych postach widzę wiele swoich obaw i przyczyn również mojego schizowania.
      Absolutnie nie zostałam wychowana w duchu, że z seksu biorą się dzieci, ale to
      chyba dlatego, że praktycznie nie było u mnie rozmów uświadamiających, nie było
      rozmów o seksie. Rodziców mam wyluzowanych, zdecydowanie nie "tradycyjnych",
      więc nie wiem, z czego to wyniknęło, może z tego, że "było już za późno", gdy
      poczuli się gotowi, ja już wiedziałam więcej od nich...
      Więc nie mam wdrukowanej takiej zależności, ale w dużym stopniu wychowanie jest
      powodem moich schiz- nie wyobrażam sobie, jak miałabym powiedzieć rodzicom, że
      jestem w ciąży/współżyję...

      Swoją największą schizę (poza obecną)- podobnie jak Ty, melo1- miałam po
      pettingu (chociaż to i tak chyba zbyt zaawansowane okreslenie :> ) w bieliźnie... :>

      Pojawiła się też wypowiedź, że pewność, że partner by którejś z Was nie zostawił
      wcale Was nie uspokoiła, a wręcz odwrotnie- przeraziła.
      To samo jest u mnie. Facet, chociaż również niegotowy na dziecko (do tego
      młodszy ode mnie), powiedział mi, że nagle stwierdził, że teraz już by nie było
      tak strasznie, gdyby miało pojawić się dziecko; że jakoś byśmy sobie poradzili.
      On by chciał się ze mną ożenić i być ze mną do końca życia.
      A ja absolutnie tego nie chcę. Przede wszystkim dziecko nigdy nie będzie dla
      mnie powodem, by wyjść za mą.
      Na pewno, gdybym zaszła w ciążę, ślubu bym nie wzięła- z jednej strony dlatego,
      że tego nie potrzebuję, by urodzić dziecko, a z drugiej trochę na przekór, bo
      ciągle słyszę o ślubach z powodu ciąży. No way.
      A o il teraz z facetem jestem i jest dobrze (chociaż cały czas mam wątpliwości,
      ale to już inny temat :/ ), to nie wiem, czy chcę, a na chwilę obecną nawet nie
      chcę być z nim "na zawsze", nie chcę, by był ojcem moich dzieci.
      Być może dla większości to nie w porządku- być z kimś, z kim nie chce się
      spędzić życia, ale ja ogólnie nie wyobrażam sobie takiej pewności, że to już ten
      człowiek "na zawsze".
      Do tego nie potrafię nic planować i żyję raczej tu i teraz. I tu u teraz jest mi
      z nim dobrze, a co będzie za miesiąc i za 5 lat- nie wiem.

      (muszę uciąć spory kawałek swojego posta, bo zaczęłam się rozpisywać na temat
      związków, a nie schiz ciążowych ;) )

      Wczoraj nawet poszłam kupić test (żeby się uspokoić przed wyjazdem wakacyjnym i
      nie myśleć o tym przez 2 tygodnie), po czym zrezygnowałam, stwierdzając, że jak
      wyjdzie pozytywny, to przed wyjazdem już i tak nic z tym nie zrobię, tylko się
      załamię.
      Jakoś tak głupio mam, że wolę (tak naprawdę, to nie cierpię, ale zawsze tak
      robię, żeby tak było) niepewność niż złą prawdę :/ takie podejście mnie męczy,
      owszem :/

      Wiem już, że bez terapii nie wyrobię, nie tylko w kwestii schiz. Za rok skończę
      studia, powinnam zacząć pracę, ale chyba nie powinnam jej zaczynać z takim
      burdelem w głowie... :/

      mela1: a'propos "czego robić nie należy"- ja jakiś miesiąc temu, mając schizę w
      delikatnym uśpieniu, ale jednak ciągle pod skórą, obejrzałam chyba wszystkie
      odcinki "Licealnych ciąż", zupełnie nie zwracając uwagi na to, że nie mam już
      14-15 lat i moja sytuacja jest nieco inna niż bohaterek... ;)

      Chyba wprowadzę do swojego życia celibat :/
      • mela1 Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 11.08.10, 18:43
        Znaki z nieba były u mnie na porządku dziennym. Oglądanie gazetki reklamowej
        rossmana wróżyło zwykle ciażę, bo reklamowali testy.
        Nie mam zwycfzaju się cieszyć z cudzego nieszczęścia, ale pozytywnie mnie
        nastroił ten wątek. Myślałam, że jestem w tym sama, żadna koleżanka tego nie
        rozumiała. Jakoś mi lepiej:)
        Marto, strasznie mi mnie przypominasz:) I ze schizami i z brakiem pewności czy
        to ten, ze strachem przed powiedzeniem rodzinie. Poczekaj do trzydziestki, mi
        jakoś przeszło, gdy się do niej zbliżam:) Terapia to niby dobry pomysł, chociaż
        swoją rzuciłam. Poza tym możesz się sama zastanowić, czego tak naprawdę się
        boisz, skoro obiektywnie powodów nie ma. I dlaczego nie czujesz się gotowa
        zadeklarować "na całe życie". Facet nie ten czy to ogólny trend? Ja przy każdym
        facecie miałam wrażenie, że to nie ten... I oczywiście sie kończyło, tylko nie
        wiem, czy dlatego, że to nie był ten, czy dlatego, że się tak nastawiłam.
        Dogadałybyśmy się:)
        • m.arta.m Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 11.08.10, 19:13
          mela1 :D

          Ogólnie jestem przeciwna uznawaniu, że "to na całe życie" (facet nie ma z tym
          problemu, już chce ślubu, całego życia, dzieci i psa :/). Zbyt wielu
          długodystansowych związków za sobą nie mam, ale o żadnym nigdy nie pomyślałam,
          że to ten na zawsze. I nie wyobrażam sobie, że można to czuć i w to wierzyć.
          (Czy to jest nie w porządku, że jestem z kimś, będąc przekonaną, że kiedyś się
          to skończy/kiedyś trzeba będzie to zakończyć..?)

          Dodatkowym argumentem, o którym ciągle zapominam Wam napisać, poza tymi, że
          trzeba by powiedzieć w domu, nie jestem jeszcze w stanie utrzymać siebie i
          dziecka, studiuję w innym mieście i w przypadku urodzenia musiałabym
          przeorganizować swoje życie, jest kwestia zdrowotna ewentualnego urodzonego.
          Oczywiście wiem o masie schorzeń, na które nie mamy wpływu i które mimo
          chuchania i dmuchania mogą się pojawić, to jak sobie wyobrażę, czym naszpikowany
          byłby ten stwór, gdybym zaszła w ostatnich miesiącach, to jestem przerażona.
          Takie dziecko nie miałoby prawa urodzić się zdrowe. Byłam w tym czasie na dość
          charakterystycznej diecie, alkoholu sobie nie odmawiałam, papierosy też się
          zdarzały, masa silnego stresu, do tego hormony... Nie, nie chciałabym powoływać
          na świat tak skrzywdzonego już na samym starcie człowieka...

          Alkoholu i innych środków w trakcie ciąży zupełnie nie uznaję, a tu taki zarodek
          miałby pełen przegląd sklepu monopolowego i apteki z darmową dostawą do swoich
          komórek. Nie, dziękuję.
      • zarin Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 14.08.10, 16:25
        > Pojawiła się też wypowiedź, że pewność, że partner by którejś z Was nie zostawi
        > ł
        > wcale Was nie uspokoiła, a wręcz odwrotnie- przeraziła.
        > To samo jest u mnie. Facet, chociaż również niegotowy na dziecko (do tego
        > młodszy ode mnie), powiedział mi, że nagle stwierdził, że teraz już by nie było
        > tak strasznie, gdyby miało pojawić się dziecko; że jakoś byśmy sobie poradzili.
        > On by chciał się ze mną ożenić i być ze mną do końca życia.
        > A ja absolutnie tego nie chcę. Przede wszystkim dziecko nigdy nie będzie dla
        > mnie powodem, by wyjść za mą.

        O, toto. Dla mnie powiedzenie czegoś takiego oznacza w praktyce zostawienie mnie samą z problemem. I nieliczenie się z moimi decyzjami. Z moich obserwacji wynika, że im bardziej facet ma automatyczną wizję pt. "jakby co weźmiemy ślub i będziemy razem do końca życia", tym większe prawdopodobieństwo, że zwyczajnie nie wyobraził sobie, jak wyglądałoby życie z dzieckiem w takiej sytuacji, ma wklepany jakiś schemat i jest duża szansa, że jak już tak się stanie, to zajmowanie się dzieckiem będzie moją sprawą. Wcale nie daje mi to poczucia bezpieczeństwa.
    • m.arta.m Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 11.08.10, 11:48
      ach, i jeszcze pokażę Wam kawałek mojej głupoty, co mi tam.
      Jednym z objawów mojej urojonej ciąży są "znaki z nieba", czyli np zobaczenie
      kobiety w ciąży w sklepie, płaczące dziecko w autobusie, to, że w rossmanie przy
      kasie mój wzrok pada na testy ciążowe, a także to, że właśnie, zamykając kartę z
      offtopami przeczytałam na innym forum otwartym w karcie obok "moja koleżanka
      jest w ciąży"...

      Tak właśnie ;)
      • ederlezi1981 "znaki z nieba" 11.08.10, 12:34
        mnie przeraziły horoskopy, gdzie była mowa o owocach itd.
      • edhelwen Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 11.08.10, 14:19
        no ja jakiś czas temu wszędzie widziałam ciężarne :P
        a dziwne jest, że paradoksalnie kiedy nie brałam tabletek, a czasem ryzykowałam
        jeśli chodzi o zakładanie gumki we właściwym momencie, to miałam mniejszą
        paranoję niż biorąc tabletki ;)
        • edhelwen Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 11.08.10, 14:20
          aa plus jeszcze to liczenie kiedy urodziłoby się potencjalne dziecko ;) tzn że
          miałabym już ileś tam lat ukończone ;) ale teraz sobie myślę, że przed 30-stką
          jednak nie chcę ;)
          • idziejoannaoch Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 15.08.10, 20:28
            ooo tak, ja też wszędzie widzę wróżby, że jestem w ciąży. Jak spotykam w ciągu
            dnia więcej niż 3 ciężarne, to zaczynam się niepokoić. W ogóle, nie lubię
            przebywać zbyt blisko kobiet w ciąży, jakby ciąża była zaraźliwa i od samego
            patrzenia można było zajść. Podobnie mam z małymi dziećmi.
    • m.arta.m Dziewczyny- przyznaję się ;) 13.08.10, 09:29
      Dziewczyny- przyznam się- zrobiłam przed chwilą test ;)
      Nie po to, żeby sprawdzić, czy jestem, czy nie, tylko żeby na własne oczy
      zobaczyć kolejny dowód na to, że nie jestem i żeby nie myśleć o tej głupocie
      codziennie na wyjeździe;). No bo przecież wiem,, że nie jestem. No ale nie
      zmienia to faktu, że pojawiały się myśli (które zaraz zatłukiwałam, mówiąc sobie
      "no przestań, przecież nie ma takiej możliwości), co zrobię, jakby okazało się,
      że jednak coś poszło nie tak, zwłaszcza, że wyjeżdżam dzisiaj na 2 tygodnie i
      trudno byłoby cokolwiek zadecydować, co dalej ;)

      No ale oczywiście nie jestem i schizowanie, przynajmniej na jakiś czas, wraca na
      swoją codzienną półeczkę uśpienia (tylko nie mogę pozwolić dojść do głosu myślom
      w stylu "a jeśli wyszedł negatywny dlatego, że nie zrobiłam go z pierwszego
      sikania, bo ono było przed 6 rano przez sen, tylko dopiero z tego po ostatecznym
      wstaniu o 9"... ;p). Ale spokojnie- niedługo pewnie wróci ;)
      • pierwszalitera Re: Dziewczyny- przyznaję się ;) 14.08.10, 20:18
        m.arta.m napisała:

        > Dziewczyny- przyznam się- zrobiłam przed chwilą test ;)
        > Nie po to, żeby sprawdzić, czy jestem, czy nie, tylko żeby na własne oczy
        > zobaczyć kolejny dowód na to, że nie jestem i żeby nie myśleć o tej głupocie
        > codziennie na wyjeździe;). No bo przecież wiem,, że nie jestem.

        Jeżeli mam być szczera, to wydaje mi się, że nie jesteś jeszcze gotowa do życia seksualnego. Nie zrozum tego źle. Fizycznie można być dojrzałym, ale brakuje tej dojrzałości, która pozwalałaby na ponoszenie psychologicznej konsekwecji swoich czynów. Na danie sobie rady z tą resztkową niepewnością, która wynika z każdej antykoncepcji. Seksualna swoboda stała się bowiem dla ciebie strasznym obciążeniem. Nie mam pojęcia też, jak można w takiej sytuacji mentalnego horroru w ogóle seks odbierać jako coś pozytywnego. Mam bardzo liberalne nastawienie do życia seksualnego i każdemu powiedziałbym "kochajcie się, jeśli chcecie", ale niekiedy myślę, że dla niektórych sprawdza się lepiej wstrzemięźliwość i seks dopiero małżeński. Przecież w obecnej sytuacji jesteś w permamentnym stresie.
      • ciociazlarada Re: Dziewczyny- przyznaję się ;) 14.08.10, 20:50
        Diagnoza przez internet gorsza od faszyzmu:), ale naprawdę, jako obca osoba
        patrząc na Twoje posty widzę mało racjonalne działanie i myślenie, no jednym
        słowem obsesyjne, czyli jak ktoś mądrze już wyżej napisał, raczej "ciążową
        nerwicę natręctw", niż ciążową schizę.

        Poszłabym do terapeuty, nawet głupiego. Chociażby po to, żeby poprawić sobie
        komfort życia. Trzymam kciuki i powodzenia:)
    • edhelwen no i mam schizę :( 06.09.10, 15:30
      37 dzień cyklu, miesiączki ani widu ani słychu, od kilku dni czuję się jakbym miała zaraz dostać okres ;/ Współżyłam ostatnio w dzień wg wszelkich obliczeń niepłodny ;/
      • kocio-kocio Re: no i mam schizę :( 06.09.10, 15:44
        Jeśli od stosunku minęło 14 dni, śmiało testuj.
        A wyliczanki to wiesz o co można potłuc?
        • edhelwen Re: no i mam schizę :( 06.09.10, 15:59
          no miesiąc minął :P
      • urkye Re: no i mam schizę :( 06.09.10, 16:34
        A o jakich obliczeniach mówisz? Npr czy na zasadzie mniej-więcej? ;) Może po prostu trafił Ci się dłuższy cykl? Zrób sobie test i po sprawie;)
        • edhelwen Re: no i mam schizę :( 06.09.10, 16:41
          npr nigdy się nie zajmowałam, wydawało mi się, że 6 dzień cyklu przy długości 29-30 (a u mnie cykle przeważnie mogą być i dłuższe) jest w miarę bezpieczny :/
          • jul-kaa Re: no i mam schizę :( 06.09.10, 18:45
            Dlaczego nie skoczysz do apteki po test?

            btw ostatnio kupowaliśmy coś w aptece i przy okienku obok stała para - nastolatki jakieś, z wyglądu biedne, zaniedbane, palące, wyglądali na takich, co nie stronią od skręcika od czasu do czasu*. Wysypali drobniaki (2-5-10-20 groszówki) i kupowali za to test ciążowy. Wyglądali przy tym na ostro przerażonych.

            * staram się nie sądzić ludzi po pozorach, ale ci akurat wyglądali dość charakterystycznie.
            • edhelwen Re: no i mam schizę :( 06.09.10, 19:03
              bo jest zi-zi-zimno :/ a najtańsze w Rossmannie sprzedają, mam tam 20 minut piechotką... Jak nie dostanę, to kupię jutro. Testy zazwyczaj się robi rano, prawda?
              • kocio-kocio Re: no i mam schizę :( 06.09.10, 19:27
                Najpewniej z moczu porannego.
                To kosztuje jakieś 10-15 zł. Naprawdę zależy Ci na najtańszym?
              • miss-alchemist Re: no i mam schizę :( 06.09.10, 19:49
                bez urazy, ale przerażasz mnie Oo

                w takiej sytuacji, jak Twoja, ten test już bym miała pewnie nie tylko kupiony, ale i zrobiony, dla własnego spokoju chociażby. rozumiem, że schizę masz, bo nie stosowałaś żadnego zabezpieczenia?

                nie chcę Cię straszyć (chociaż może przydałby się porządny kop w dupę, żeby jutro szybko biec do najbliższej apteki i zrobić test jak najszybciej), ale jeśli nie stosujesz pełnej obserwacji, to nawet mając cykle jak w zegarku nie masz żadnej gwarancji, że ten i ten dzień jeszcze nie był płodny...

                chyba nie chodzi o to, żeby test był najtańszy, przecież 2-3 zł w jedną czy drugą stronę Cię nie zbawi, a na pewno im szybciej się uspokoisz, tym lepiej.

                i tak, najlepiej z porannego siku :)
                • edhelwen Re: no i mam schizę :( 06.09.10, 20:01
                  no nie mam pojęcia ile w ogóle kosztują testy w aptece, wiem że w Rossmannie ceny były dla mnie przystępne. Powiedzmy, że spodziewałam się, że dostanę okres po 29-34 dniach, więc nie schizowałam :/ A to czy zrobię test jutro czy pojutrze to chyba i tak żadna różnica, z wyjątkiem jednego dnia nerwów więcej :/
                  Zabezpieczenia nie było, jedynie to, że stosunek nie był pełny :/ (taaa a kiedyś to stosowałam naraz pigułki i tabsy ><)
                  • miss-alchemist Re: no i mam schizę :( 06.09.10, 20:20
                    o ile dobrze pamiętam, to test w aptece nie będzie wcale kosztował więcej od tego w Rossmanie, niewykluczone, że będzie tańszy. mnie by się dla tych 2 zł nie chciało iść gdzieś dalej :)

                    wg mnie jeden dzień nerwów to już duża różnica :) jak będziesz robić pojutrze, to witaj w klubie :P:P dwa tygodnie temu wzięłam pigułkę z opóźnieniem o 12 h 45 min (mniej więcej), prawda, że irytujące? wszystko zrobiłam zgodnie z ulotką, do tego dodatkowe zabezpieczenie (wg ulotki w trzecim tygodniu niekonieczne, ale wolę dmuchać na zimne), jednak dla uspokojenia sumienia wolę zrobić ten test najszybciej, jak się da.

                    co ciekawe, w ogóle nie odczuwam jakiegoś stresu z tego powodu, raczej pewność, że będzie negatywny. a jeszcze rok temu w takiej sytuacji zeszłabym na zawał Oo
                  • jul-kaa Re: no i mam schizę :( 06.09.10, 20:47
                    Wejdź na forum CiP (najdurniejsze forum, na jakim byłam) - tam mnóstwo jest takich wątków...

                    (sorry, ale taka niefrasobliwość mnie rozwala)
                  • indigo-rose Re: no i mam schizę :( 07.09.10, 14:08
                    edhelwen napisała:

                    > Zabezpieczenia nie było, jedynie to, że stosunek nie był pełny :/ (taaa a kiedy
                    > ś to stosowałam naraz pigułki i tabsy ><)

                    To to nie jest żadna schiza, tylko stres umotywowany sporym ryzykiem :/ Schiza jest wtedy, jak martwisz się pomimo niezsuniętej gumki i bankowo niepłodnego dnia na przykład.

                    W ogóle ja przy cyklu wahającym się o kilka dni nie zgadywałabym owulacji z wyliczeń, tylko starałabym się ją zaobserwować chociażby po śluzie szyjkowym. No i na bank bezpieczny dzień byłby dla mnie chyba tylko już po owulacji, ale ja mam tendencję do schizowania ;)
          • madzioreck Re: no i mam schizę :( 06.09.10, 20:39
            > npr nigdy się nie zajmowałam, wydawało mi się, że 6 dzień cyklu przy długości 2
            > 9-30 (a u mnie cykle przeważnie mogą być i dłuższe) jest w miarę bezpieczny :/

            No to tylko Ci się wydawało... Nie ma czegoś takiego jak "wyliczenie dni bezpiecznych" na podstawie długości cykli. Zawsze miałaś takie cykle, a jeden może się rozwalić, owulacja wystąpi wcześniej/później, i co...? Gdybyś wiedziała, kiedy jest owulacja (wiedział, a nie "wyliczała"), to wiedziałabyś też, kiedy powinnaś dostać okres, po przy braku ciąży to owulacja się opóźnia, a nie okres. I wiedziałabyś, od kiedy się martwić ;)
            • edhelwen Re: no i mam schizę :( 06.09.10, 21:34
              no tylko ja zazwyczaj czułam, kiedy mam owulację (tzn. od ubiegłego roku, wcześniej przez całe 10 lat nie czułam tego), bardzo możliwe, że się spóźniła. Trudno wiedzieć kiedy ma się owulację, zanim ona wystąpi, prawda?
              • heliamphora Re: no i mam schizę :( 06.09.10, 23:26
                > no tylko ja zazwyczaj czułam, kiedy mam owulację (tzn. od ubiegłego roku, wcześ
                > niej przez całe 10 lat nie czułam tego), bardzo możliwe, że się spóźniła. Trudn
                > o wiedzieć kiedy ma się owulację, zanim ona wystąpi, prawda

                Ja jednak nie polegałabym na abstrakcyjnym i niepewnym "czuciu" w sprawie tak ważnej, jak opcja posiadania dziecka.
              • madzioreck Re: no i mam schizę :( 07.09.10, 00:10
                Trudn
                > o wiedzieć kiedy ma się owulację, zanim ona wystąpi, prawda?

                Ano właśnie... dlatego nie jest świetnym pomysłem nie zabezpieczać się przed owulacją... bo może ona wystąpić w każdej chwili.
          • azymut17 Re: no i mam schizę :( 06.09.10, 20:57
            edhelwen napisała:

            > npr nigdy się nie zajmowałam, wydawało mi się, że 6 dzień cyklu przy długości 2
            > 9-30 (a u mnie cykle przeważnie mogą być i dłuższe) jest w miarę bezpieczny :/

            Nie jest, bo jeśli nie prowadziłaś pełnej obserwacji, to mógł to być równie dobrze 6. dzień od krwawienia owulacyjnego lub innego śródcyklicznego/po stosunku. Krwawienie to nie miesiączka, a tego nie wiesz, jeśli nie mierzysz chociaż temperatury. Dlatego niektóre kobiety twierdzą, że zaszły w ciążę podczas okresu, albo że kalendarzyk to "watykańska ruletka" - kalendarzyk NIE JEST metodą antykoncepcyjną. Poza tym z kursu NPR pamiętam, że nawet dni w trakcie i po miesiączce nie są 100% bez szans, takie są jedynie poowulacyjne.
            • indigo-rose Re: no i mam schizę :( 07.09.10, 14:10
              azymut17 napisała:

              > edhelwen napisała:
              >
              > > npr nigdy się nie zajmowałam, wydawało mi się, że 6 dzień cyklu przy dług
              > ości 2
              > > 9-30 (a u mnie cykle przeważnie mogą być i dłuższe) jest w miarę bezpiecz
              > ny :/
              >
              > Nie jest, bo jeśli nie prowadziłaś pełnej obserwacji, to mógł to być równie dob
              > rze 6. dzień od krwawienia owulacyjnego lub innego śródcyklicznego/po stosunku.

              Nie no, bez przesady. Plamienie w środku cyklu/owulacyjne/po stosunku chyba dość łatwo odróżnić od okresu...
              • edhelwen Re: no i mam schizę :( 07.09.10, 21:30
                no krwawienie po stosunku odpada, takiego w środku cyklu i owulacyjnego nie miałam, ale to wyglądało jak zwykły okres, tj. 3 dni + ok. 3-4 dni plamienia (wyjątkowo długo tym razem)
                • jul-kaa Re: no i mam schizę :( 07.09.10, 23:31
                  no i jak, edhelwen, zrobiłaś/kupiłaś test?
                  • edhelwen Re: no i mam schizę :( 08.09.10, 20:08
                    kupiłam, myślałam że zrobię dzisiaj, ale niestety musiałam rano jechać do pracy, a powiedzmy że wynik pozytywny całkowicie by mnie wytrącił z równowagi i to po prostu nie wchodziło w rachubę. Jeśli jutro będzie padać, to nie będzie roboty, więc pewnie jutro :/
                    • jul-kaa Re: no i mam schizę :( 08.09.10, 21:02
                      edhelwen - rozwalasz mnie kompletnie :)
                      Jak jutro będzie padać, hehehehehe

                      Zaczynam Ci kibicować ;)
                      • edhelwen Re: no i mam schizę :( 08.09.10, 22:25
                        jul-kaa ---> mieszkam z rodzicami, pracuję z ojcem. Jeśli okazałoby się, że jestem w ciąży, to nie sądzę, abym była w stanie pół godziny później jechać z nim do pracy i zachowywać się tak, jakby nic się nie stało (a jak nie pada to nie jadę do pracy). Chyba że to głupie, to przynajmniej możesz nie komentować, ok?
                        • jul-kaa Re: no i mam schizę :( 08.09.10, 22:39
                          Dobra, mogę się nie śmiać, ale i tak uważam, ze zachowujesz się skrajnie nieodpowiedzialnie (albo ściemniasz że schizujesz...). Przecież Ty nie jesteś tak znowu dużo młodsza ode mnie, a Twoje reakcje są nastolatkowe...
                          • edhelwen Re: no i mam schizę :( 08.09.10, 23:06
                            co to oznacza "skrajnie nieodpowiedzialnie"?
                            • jul-kaa Re: no i mam schizę :( 09.09.10, 00:24
                              edhelwen napisała:

                              > co to oznacza "skrajnie nieodpowiedzialnie"?

                              To, że pozwalasz sobie na sex bez zabezpieczeń w sytuacji, w której posiadanie dziecka jest dla Ciebie taką koszmarną wizją (patrz post z 02.08.10). I w dodatku piszesz na forum, że schizujesz a nie potrafisz nawet zmierzyć się z rzeczywistością (tu: zrobić testu).
                        • pitupitu10 Re: no i mam schizę :( 09.09.10, 09:48
                          A ja muszę przyznać jul-cee rację. Skoro mieszkasz z rodzicami to i tak się z nimi widzisz na co dzień i będziesz musiała "zachowywać się tak, jakby nic się nie stało". Zamiast wymyślać głupie wymówki, przyznaj że nie chcesz zrobić tego testu. Osoba, która boi się, że jest w ciąży, od razu pruje do apteki, czyta ulotkę, i robi co trzeba. Ty chyba uciekasz przed rzeczywistością. Chęć poudawania, że nasze problemy nie istnieją dopada czasami chyba każdego, ale dorosła i dojrzała osoba wie, że to do niczego nie prowadzi i bierze się w garść. Czego i tobie życzę.
                          • edhelwen Re: no i mam schizę :( 09.09.10, 12:09
                            dla was to może są głupie wymówki...
                            temat w zasadzie można zamknąć.
                            • jul-kaa Re: no i mam schizę :( 09.09.10, 12:50
                              Rozumiem, że w zasadzie nie jesteś w ciąży?
                            • heliamphora Re: no i mam schizę :( 09.09.10, 14:07
                              Edhelwen, dziewczyny wypowiadają się może nieco kategorycznie, ale nie dlatego, żeby Cię atakować i żebyś Ty musiała się bronić. Pokazują Ci drugą stronę medalu, która jest naprawdę ważna i sensowna. Nie warto na wszystko reagować na zasadzie "tak, ale...".

                              Naprawdę nie warto z powodu uporu i przyzwyczajeń ryzykować złamania życia sobie i - być może - przyszłemu dziecku. Jeśli nie chcesz się zabezpieczać ("niepełny" stosunek ani przypuszczanie, kiedy mniej więcej mogłaby być owulacja, nie jest żadnym zabezpieczeniem) to może warto na jakiś czas zrezygnować z seksu albo przerzucić się na takie jego formy, które nie niosą ryzyka zapłodnienia?
                              • edhelwen Re: no i mam schizę :( 09.09.10, 14:25
                                Powiedzmy, że zdaję sobie sprawę z tego błędu, rezygnacja nie wchodzi w rachubę, zresztą taką częstotliwość niejedna osoba już nazwałaby rezygnacją... zostają gumki. Najchętniej wróciłabym do tabletek, ale na ostatnie niezbyt dobrze reagowałam, a do tego biorę teraz antydepresanty i nie chciałabym się jeszcze bardziej faszerować :/
                                • heliamphora Re: no i mam schizę :( 10.09.10, 13:34
                                  Prezerwatywa z globulkami daje radę, osobiście wolę to niż tabletki - taka kombinacja nie obciąża organizmu, a skuteczność bardzo wysoka.
                                  • yo_anka Re: no i mam schizę :( 10.09.10, 14:52
                                    moja znajoma po ciąży i porodzie tak stosowała
                                    dość upierdliwe w stosowaniu jak testowałam, raczej dla par sprawdzonych ze stażem niż na jednorazowe numerki się nadaje w mojej opinii (kwesta otwartości np: wsuniecie globulki może byc fajnym elementem gry wstępnej tak samo jak i zakładanie gumki)
                                    nieco krępujące może dla początkujących, zwłaszcza to wypływanie po, aczkolwiek skuteczność na pewno większa :)
                                    • edhelwen Re: no i mam schizę :( 10.09.10, 15:02
                                      no dyskusja o tym już była ;) ja nie widzę nic fajnego w "bawieniu się" z gumką ;) Zwłaszcza, że przez gumki były różne problemy i trudno naprawdę nam znaleźć w tym cokolwiek fajnego. Globulek nigdy nie stosowałam. W sumie przy rzadkim współżyciu cena gumek nie odgrywa wielkiej roli, ale tu praktycznie nie mam żadnego wyboru - w mieście znalazłam tylko jeden rodzaj, nie ma żadnej tańszej opcji, gdybym często współżyła, to finansowo byłoby nie do zniesienia :P
                                      • sbarazzina Re: no i mam schizę :( 10.09.10, 15:07
                                        Finansowo nie do zniesienia?? Pomysl lepiej ile kosztuje dziecko...
                                        Albo usuniecie ciazy, jesli bierzesz taka opcje pod uwage.
                                        Zrobilas juz ten test?
                                      • heliamphora Re: no i mam schizę :( 10.09.10, 15:38
                                        edhelwen napisała:

                                        > ja nie widzę nic fajnego w "bawieniu się" z gumką
                                        > ;) Zwłaszcza, że przez gumki były różne problemy i trudno naprawdę nam znaleźć
                                        > w tym cokolwiek fajnego.

                                        Ale chyba fajniej uprawiać seks z gumką, niż nie uprawiac go wcale?

                                        A problemy to moglibyście raczej (czego oczywiście Wam nie życzę) mieć przez brak zabezpieczenia...
                                      • zooba Re: no i mam schizę :( 10.09.10, 19:13
                                        A dlaczego twój facet nie miałby kupować prezerwatyw? On wie, że z seksu biorą się dzieci? Nie wyobrażam sobie nie obgadać takiej podstawowej w sumie sprawy jak zabezpieczenie z facetem - przecież chyba się nie wstydzicie rozmawiać?
                                      • slotna Re: no i mam schizę :( 10.09.10, 21:06
                                        > no dyskusja o tym już była ;) ja nie widzę nic fajnego w "bawieniu się" z gumką
                                        > ;)

                                        Coz, masz i tak mnostwo opcji. Mozesz:
                                        - brac tabletki bez wzgledu na costamcos (nie pamietam, jaka mialas wymowke, sorry)
                                        - zalozyc sobie spiralke
                                        - kazac facetowi zrobic wazektomie
                                        - przestac uprawiac seks
                                        - zaczac czytac "Lobbystki matkuja".

                                        W sumie przy rzadkim w
                                        > spółżyciu cena gumek nie odgrywa wielkiej roli, ale tu praktycznie nie mam żadn
                                        > ego wyboru - w mieście znalazłam tylko jeden rodzaj, nie ma żadnej tańszej opcj
                                        > i, gdybym często współżyła, to finansowo byłoby nie do zniesienia :P

                                        Ale nie wspolzyjesz czesto, wiec jakie to ma znaczenie? Oraz NIE WIERZE, ze w calym miescie jest tylko jeden rodzaj gumek, nie mowiac o tym, ze mozesz je kupowac przez net (i nie mam na mysli allegro, a apteki online).
                                        • edhelwen Re: no i mam schizę :( 10.09.10, 21:57
                                          znalazłam tylko jeden rodzaj prezerwatyw o średnicy 57mm. Myślałam, że w sex shopie będzie większy wybór, ale widocznie byłam naiwna.

                                          Mam się tłumaczyć z każdego zdania? :/
                                        • edhelwen Re: no i mam schizę :( 10.09.10, 22:00
                                          a o co chodzi z wymówką? przestałam brać tabletki anty, bo niezbyt dobrze na nie reagowałam, a poza tym zaczęłam brać lek psychotropowy, a następnie antydepresant. Jeśli to jest wymówka, że nie chcę się faszerować obecnie hormonami, to niech i tak będzie.
                                          • bathilda Re: no i mam schizę :( 11.09.10, 18:56
                                            edhelwen, dostałaś w końcu okres albo zrobiłaś test? Bo ten watek to się już normalnie robi jak dobry thriller ;).
                                            • magdalaena1977 Re: no i mam schizę :( 11.09.10, 19:40
                                              bathilda napisała:

                                              > edhelwen, dostałaś w końcu okres albo zrobiłaś test?
                                              > Bo ten watek to się już normalnie robi jak dobry thriller ;).
                                              No pewnie, że napisz. Ja też śledzę z napięciem.
                                              • edhelwen Re: no i mam schizę :( 11.09.10, 20:30
                                                no dobraaa ;) dostałam okres ;)) może to co brałam za objawy przed okresem, to była owulacja...
                                                • bathilda Re: no i mam schizę :( 11.09.10, 20:34
                                                  edhelwen napisała:

                                                  > no dobraaa ;) dostałam okres ;)) może to co brałam za objawy przed okresem, to
                                                  > była owulacja...

                                                  To fajnie. Ciąża to super sprawa ale dopiero wtedy kiedy jest się na nią gotową. I wiem co mówię ;)
                                                • jul-kaa Re: no i mam schizę :( 11.09.10, 21:52
                                                  Ufff... Odetchnęłam.
                                                  • magdalaena1977 Re: no i mam schizę :( 11.09.10, 23:25
                                                    jul-kaa napisała:

                                                    > Ufff... Odetchnęłam.
                                                    Ja też ufff.

                                                    I w ten sposób udało nam się przeżyć zbiorową schizę ciążową.
                                        • kasiadj07 podstawa to edukacja!!! 11.09.10, 00:08
                                          > Coz, masz i tak mnostwo opcji. Mozesz:
                                          > - brac tabletki bez wzgledu na costamcos (nie pamietam, jaka mialas wymowke, so
                                          > rry)
                                          > - zalozyc sobie spiralke
                                          > - kazac facetowi zrobic wazektomie
                                          > - przestac uprawiac seks
                                          > - zaczac czytac "Lobbystki matkuja".

                                          Jest jeszcze jedna opcja, moim zdaniem w takiej sytuacji podstawowa - edukacja. Nic nie kosztuje, tylko trochę wysiłku. Skoro tracimy tyle czasu, żeby znaleźć dla siebie odpowiedni stanik, dlaczego nie zrobić większego wysiłku, żeby najpiękniejsza rzecz w związku jaką jest seks i bliskość z drugim człowiekiem nie stawała się pasmem udręk i problemów? Na takim seksie nie zbuduje się solidnego związku, zawsze będzie wisieć gdzieś pomiędzy parą widmo niechcianej ciąży. Nie wspomnę już o skrajnym braku odpowiedzialności za nowe życie. Nie mogłabym żyć ze świadomością usunięcia ciąży, do której doszło przez moją głupotę.
                                          Dlatego apeluję - dziewczyny, uczcie się naturalnych metod! To naprawdę daje poczucie pewności! Uważam, że każda kobieta powinna mieć podstawową wiedzę o tym, jak funkcjonuje jej ciało, nawet, jeśli decyduje się na stosowanie innych metod. To się zawsze przydaje, chociażby po to, żeby prawie co do godziny wiedzieć, kiedy się dostanie miesiączkę (baardzo przydatne:) A również ułatwia zajście w ciążę, jeśli już się tego pragnie, bo dobrze wiemy, kiedy się kochać, aby się udało.
                                          I dodam, że ta metoda nic nie kosztuje - termometr i kartka papieru do zapisywania objawów. Na to chyba stać każdego.
                                      • anka_z_lasu w dyskusjach o antykoncepcji 10.09.10, 21:07
                                        nigdy nie potrafiłam zrozumieć argumentu finansowego.

                                        Po pierwsze, wyjąwszy sytuacje ekstremalne (skrajne ubóstwo) jest to kwestia priorytetów. Jeśli nie chcę mieć dzieci, to kupuję antykoncepcję (pomijam metody darmowe). Mogę nie kupić sobie ciucha, kosmetyku, nie wyjść do kina czy na piwo, uczyć się z podręczników w bibliotece zamiast kupować - ale na to pieniądze MUSZĄ się znaleźć. Tak po prostu. Studiując, nie pracując i utrzymując się z kredytu studenckiego plus niewielkie sumy od rodziców też opłacałam sobie antykoncepcję.

                                        Po drugie, zazwyczaj seks uprawia więcej osób niż jedna, zatem koszty można podzielić pomiędzy uczestników...
                                        • edhelwen Re: w dyskusjach o antykoncepcji 10.09.10, 21:58
                                          a czy ktoś mówił, że koszty nie są dzielone? ;/
                                        • zarin Re: w dyskusjach o antykoncepcji 12.09.10, 18:54
                                          Ale jeżeli dla Ciebie jedyne trudności w temacie to był wybór antykoncepcja albo kino czy kosmetyk, to naprawdę nie wiesz, co to problemy finansowe i wypowiadanie się na ten temat jest mocno niestosowne...
                                          • slotna Re: w dyskusjach o antykoncepcji 12.09.10, 19:11
                                            > Ale jeżeli dla Ciebie jedyne trudności w temacie to był wybór antykoncepcja alb
                                            > o kino czy kosmetyk, to naprawdę nie wiesz, co to problemy finansowe i wypowiad
                                            > anie się na ten temat jest mocno niestosowne...

                                            Chyba zartujesz. Ostatecznie na termometr chyba stac kogos, kto pracuje i posiada staly dostep do internetu? Poza tym nigdzie nie jest powiedziane, ze TRZEBA uprawiac seks.
                                            • zarin Re: w dyskusjach o antykoncepcji 12.09.10, 21:07
                                              Nie mówię przecież, żeby się nie zabezpieczać, tylko żeby nie rzucać takich odrealnionych komentarzy, bo to jest krzywdzące wobec ogromnej ilości osób w tym kraju (nie mówiąc już o innych częściach świata), które mają większe problemy niż brak kasy na kino. Nie wszyscy pracują, jest wręcz mnóstwo bezrobotnych. I nie każdy może stosować każdą metodę antykoncepcji. Drażni mnie, jak ktoś nie potrafi wychylić się poza własną sytuację.

                                              Poza tym uważam możliwość prowadzenia życia seksualnego za jedno z praw człowieka, a nie przywilej dla dobrze sytuowanych materialnie.
                                              • jul-kaa Re: w dyskusjach o antykoncepcji 12.09.10, 22:19
                                                zarin napisała:
                                                > Poza tym uważam możliwość prowadzenia życia seksualnego za jedno z praw człowie
                                                > ka, a nie przywilej dla dobrze sytuowanych materialnie.

                                                I jak miałoby to praktycznie wyglądać?
                                              • anka_z_lasu Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 00:34
                                                "Nie mówię przecież, żeby się nie zabezpieczać, tylko żeby nie rzucać takich odrealnionych komentarzy, bo to jest krzywdzące wobec ogromnej ilości osób w tym kraju (nie mówiąc już o innych częściach świata), które mają większe problemy niż brak kasy na kino. Nie wszyscy pracują, jest wręcz mnóstwo bezrobotnych. I nie każdy może stosować każdą metodę antykoncepcji. Drażni mnie, jak ktoś nie potrafi wychylić się poza własną sytuację."

                                                W większości już odpowiedziałam, że problemy finansowe nie są mi obce. I że można przyoszczędzić na jednym żeby starczyło na coś ważniejszego. Co do zdrowotnych - jeśli odpadają tabletki, to np. prezerwatywy wspomagane metodą objawowo-termiczną może stosować niemal każdy. Czy wychyliłam się wystarczająco poza własną sytuację?

                                                "Poza tym uważam możliwość prowadzenia życia seksualnego za jedno z praw człowieka, a nie przywilej dla dobrze sytuowanych materialnie. "
                                                No właśnie to próbowałam udowodnić. Że niższe dochody nie wykluczają płatnej antykoncepcji.
                                              • thorrey Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 08:21
                                                zarin napisała:
                                                > Poza tym uważam możliwość prowadzenia życia seksualnego za jedno z praw człowie
                                                > ka, a nie przywilej dla dobrze sytuowanych materialnie

                                                Szczerze mówiąc, po przeczytaniu tego komentarza zatkało mnie na długą chwilę :). Nigdy, przenigdy nie uważałam prawa do życia seksualnego za prawo człowieka. Hm, może czas rozszerzyć sobie horyzonty? Serio mówię. Bo z drugiej strony, niby dlaczego nie? Skoro odrzucam twierdzenie, że seks to grzech i niemoralność, to możę pójść również i krok dalej? Muszę się nad tym zastanowić ....
                                              • ankh_morkpork Jak sie ma prawo to się ma i obowiązki 13.09.10, 09:57
                                                > Poza tym uważam możliwość prowadzenia życia seksualnego za jedno z praw człowie ka,

                                                Jeśli uważasz, że człowiek ma prawo uprawiać seks, to ma on obowiązek ponieść konsekwencje tegoż uprawiania - czyli np. jeśli para zajdzie w ciążę, to powinna ponieść tego koszty - w zależności od podjętej decyzji: aborcji lub urodzenia i wychowania dziecka.

                                                > a nie przywilej dla dobrze sytuowanych materialnie.
                                                Jeżeli ktoś jest "niesytuowany materialnie" tak bardzo, że nie stać go na opłacanie jakiejkolwiek antykoncepcji, to jak sobie wyobrażasz poniesienie przez taka osobę kosztów nieplanowanej ciąży?

                                                Seks jest dla dorosłych. Dorośli są świadomi konsekwencji podejmowanych działań i w razie potrzeby ponoszą ich konsekwencje. Jak kogoś nie stać na gumki, niech pozostanie przy pettingu / oralnym, czy co tam jeszcze parze frajdę sprawia, albo niech zacznie zarabiać na swoje przyjemności.
                                                • zarin Re: Jak sie ma prawo to się ma i obowiązki 13.09.10, 11:34
                                                  > Jeśli uważasz, że człowiek ma prawo uprawiać seks, to ma on obowiązek ponieść k
                                                  > onsekwencje tegoż uprawiania - czyli np. jeśli para zajdzie w ciążę, to powinna
                                                  > ponieść tego koszty - w zależności od podjętej decyzji: aborcji lub urodzenia
                                                  > i wychowania dziecka.

                                                  No i ponosi, zawsze, przecież nie ma innej technicznej możliwości niż aborcja albo urodzenie, ciąża się nie rozpływa, więc po co ten komentarz?

                                                  > Jeżeli ktoś jest "niesytuowany materialnie" tak bardzo, że nie stać go na opłac
                                                  > anie jakiejkolwiek antykoncepcji, to jak sobie wyobrażasz poniesienie przez tak
                                                  > a osobę kosztów nieplanowanej ciąży?

                                                  Rzecz w tym, że nie wyobrażam sobie, dlatego to uważam za ogromny społeczny problem, którego nie można ignorować. I apeluję o chociażby przejrzenie danych GUS-u na temat warunków życia Polaków, zanim się rzuci odrealniony komentarz, że wystarczy nie iść na imprezę albo kupić tańszy krem, żeby mieć na antykoncepcję.
                                                  • anka_z_lasu Re: Jak sie ma prawo to się ma i obowiązki 13.09.10, 13:09
                                                    "Rzecz w tym, że nie wyobrażam sobie, dlatego to uważam za ogromny społeczny problem, którego nie można ignorować. I apeluję o chociażby przejrzenie danych GUS-u na temat warunków życia Polaków, zanim się rzuci odrealniony komentarz, że wystarczy nie iść na imprezę albo kupić tańszy krem, żeby mieć na antykoncepcję."

                                                    Zajrzałam. www.ipiss.com.pl/badania/ms_gosp_prac_1990_2009.pdf
                                                    Z moimi studenckimi dochodami łapałam się poniżej minimum socjalnego. W związku z tym nie czuję się odrealniona.
                                                    I powtarzam: tak, dość często wystarczy przyoszczędzić albo dorobić sobie - co mi zresztą sugerowałaś - aby pieniądze cudownym sposobem znalazły się. Lub zastosować metodę bezpłatną.
                                                  • ankh_morkpork Ja nie twierdzę, że wystarczy nie iść na imprezę 13.09.10, 13:55
                                                    albo kupić tańszy krem, żeby mieć na antykoncepcję. Chociaż w niektórych studenckich budżetach mogłoby to zadziałać.

                                                    Ja twierdzę, że jak kogoś nie stać na antykoncepcję, to tym bardziej nie stać go na ciążę i jej efekty, więc uprawianie seksu bez zabezpieczeń, a z możliwością dojścia do zapłodnienia, jest w sytuacji tego człowieka głupotą.
                                              • magdalaena1977 Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 10:45
                                                zarin napisała:
                                                > Poza tym uważam możliwość prowadzenia życia seksualnego za jedno z praw
                                                > człowieka, a nie przywilej dla dobrze sytuowanych materialnie.
                                                Zarin - nie znasz się na prawach człowieka, a w szczególności nie rozróżniasz praw i wolności i dlatego to co piszesz jest bez sensu.

                                                Realnie w naszym prawie istnieje coś takiego jak wolność seksualna (i dlatego w kk są przestępstwa przeciwko wolności seksualnej). Chyba najlepiej pasuje Art. 47. konstytucji - "Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym."
                                                Czyli, że Państwo nie może Ci zabronić uprawiania seksu, jeśli znajdziesz sobie partnera / partnerów. Oczywiście w zakreślonych prawem granicach (pedofilia). I Państwo nic Ci nie gwarantuje - w szczególności nie znajdzie Ci partnera, jeśli jesteś nieatrakcyjna.
                                                (to Ci stanowi tylko figurę retoryczną, nie odnosi się do Ciebie osobiście)

                                                I oczywiście wolność seksualna nijak się ma do antykoncepcji. Nie ma ani prawa ani wolności uprawiania seksu bez konsekwencji.
                                                Biologicznym standardem jest możliwość poczęcia dziecka podczas heteroseksualnego współżycia i to prawdopodobieństwo można tylko zmniejszyć.
                                                • zarin Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 11:44
                                                  A co to ma do rzeczy? Pisałam cokolwiek o przepisach? Przepisy w wielu miejscach na świecie nie chronią praw człowieka.
                                                  • jul-kaa Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 12:17
                                                    zarin, odpowiedz plis na moje pytanie:

                                                    > > Poza tym uważam możliwość prowadzenia życia seksualnego za jedno z praw c
                                                    > złowie
                                                    > > ka, a nie przywilej dla dobrze sytuowanych materialnie.
                                                    >
                                                    > I jak miałoby to praktycznie wyglądać?

                                                    Bo jaj poczucie, że nie rozumiem, co chciałaś przez to powiedzieć...
                                                  • slotna Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 13:17
                                                    > > I jak miałoby to praktycznie wyglądać?

                                                    Punkty rozdajace darmowe prezerwatywy, darmowe wizyty u gina + tabletki oraz aborcja na zadanie. Do zrealizowania.
                                                  • jul-kaa Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 13:48
                                                    slotna napisała:
                                                    > Punkty rozdajace darmowe prezerwatywy, darmowe wizyty u gina + tabletki oraz ab
                                                    > orcja na zadanie. Do zrealizowania.

                                                    W Polsce? Za co?
                                                  • slotna Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 19:28
                                                    > W Polsce? Za co?

                                                    Podziemie aborcyjne out = podatki sciagane za oficjalne zabiegi; mniej becikowego, dodatkow na dzieci, zasilkow dla nieletnich, niewyksztalconych matek... :)
                                                  • jul-kaa Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 21:35
                                                    slotna napisała:
                                                    > Podziemie aborcyjne out = podatki sciagane za oficjalne zabiegi; mniej becikowe
                                                    > go, dodatkow na dzieci, zasilkow dla nieletnich, niewyksztalconych matek... :)

                                                    Ale czekaj, zakładasz, ze będzie mniejszy przyrost? Mniej urodzeń? Dlaczego miałaby być mniej becikowego?
                                                  • magdalaena1977 Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 14:08
                                                    slotna napisała:
                                                    > Punkty rozdajace darmowe prezerwatywy, darmowe wizyty u gina + tabletki oraz
                                                    > aborcja na zadanie. Do zrealizowania.
                                                    Ale to co opisujesz to jest prawo do antykoncepcji. Wyobrażalne i możliwe.

                                                    Prawo do współżycia seksualnego oznaczałoby jednak możliwość domagania się od państwa dostarczenia partnera seksualnego. A to już brzmi absurdalnie.
                                                  • jul-kaa Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 14:37
                                                    magdalaena1977 napisała:
                                                    > Ale to co opisujesz to jest prawo do antykoncepcji. Wyobrażalne i możliwe.
                                                    > Prawo do współżycia seksualnego oznaczałoby jednak możliwość domagania się od p
                                                    > aństwa dostarczenia partnera seksualnego. A to już brzmi absurdalnie.

                                                    O to właśnie! Antykoncepcja jako prawo człowieka? Hmmm...

                                                    Magdalaeno - a prawo do współżycia seksualnego nie oznacza np. że państwo nie będzie Cię ścigać np. za seks pozamałżeński? ("Cię" stanowi tylko figurę retoryczną, nie odnosi się do Ciebie osobiście ;))
                                                  • magdalaena1977 Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 14:55
                                                    jul-kaa napisała:

                                                    > Magdalaeno - a prawo do współżycia seksualnego nie oznacza np. że państwo nie
                                                    > będzie Cię ścigać np. za seks pozamałżeński?
                                                    Nie. To jest wolność seksualna, którą jak najbardziej mamy.

                                                    Prawa tym się różnią od wolności, że dając PRAWO państwo zobowiązuje Ci coś dostarczyć, świadczyć - np. prawo wyborcze, albo prawo do opieki zdrowotnej.
                                                    Przy WOLNOŚCIACH - państwo obiecuje nie przeszkadzać. Np. wolność zgromadzeń.
                                                  • jul-kaa Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 15:25
                                                    magdalaena1977 napisała:
                                                    > Prawa tym się różnią od wolności, że dając PRAWO państwo zobowiązuje Ci coś dos
                                                    > tarczyć, świadczyć - np. prawo wyborcze, albo prawo do opieki zdrowotnej.
                                                    > Przy WOLNOŚCIACH - państwo obiecuje nie przeszkadzać. Np. wolność zgromadzeń.

                                                    I tak samo jest z prawami czlowieka?
                                                  • zarin Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 16:24
                                                    Nie, bo do praw człowieka zalicza się także wolności. Odsyłam do definicji.
                                                  • jul-kaa Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 16:29
                                                    Jeszcze mi przychodzi do głowy bodajże Holandia(?), w której prawo do życia seksualnego gwarantuje takowe także osobom niepełnosprawnym/upośledzonym.
                                                  • magdalaena1977 Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 16:50
                                                    zarin napisała:

                                                    > Nie, bo do praw człowieka zalicza się także wolności. Odsyłam do definicji.
                                                    Jakiej definicji ? przecież to jest rozróżnienie doktrynalne ?
                                                  • bathilda A propos dyskusji o prawach 13.09.10, 17:19
                                                    Wiem, że to nie na temat i pewnie na poziomie, ale osobiście kojarzy mi się ten wątek dyskusji wyłącznie z kultowym "Każdy ma prawo do orgazmu".

                                                    www.youtube.com/watch?v=7DEpwM7xC3c
                                                    I nie obraziłabym się gdyby je gdzieś formalnie zapisać :D.
                                                  • edhelwen darmowa antykoncepcja 13.09.10, 18:41
                                                    w UK istnieje - tylko trzeba iść do gina po receptę, tabletki na receptę są za darmo.
                                                    Darmowe prezerwatywy widziałam w sanepidzie oraz czasem na festiwalach rockowych, nigdy nie korzystałam, bo rozdają standardowe, a za mała prezerwatywa to kiepskie zabezpieczenie (ryzyko zsunięcia). Wizyty u ginekologa - darmowe jeśli na NFZ, z czym większego problemu nie powinno być w Polsce. Jednak darmowej antykoncepcji typu tabletki czy aborcji na życzenie (do ustalonego tygodnia ciąży) w Polsce nie doczekamy się pewnie jeszcze przez wiele lat. Już prędzej zaczną sterylizować ludzi, jak w przypadku Wioletty Szwak.
                                                  • zarin Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 14:40
                                                    Np. refundacja antykoncepcji. Gumki niestety ciężko (bo to nie leki), środki chemiczne da się już o wiele prościej.
                                                  • jul-kaa Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 14:43
                                                    A jaka miałaby być podstawa takiej refundacji? Dlaczego refundować antykoncepcję, a nie np. dobre jedzenie? Wiele osób pewnie wolałoby to drugie...
                                                  • edhelwen Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 18:51
                                                    jul-kaa ----> pociąg płciowy jest naturalny dla człowieka i współżycie jest wręcz zalecane dla higieny psychicznej. Nie jestem pewna, czy kiedyś nie wspominała o tym Pierwszalitera.
                                                    Chodzi o to, że zdaje się, że uważasz, że człowiek może z łatwością powstrzymać swoje popędy i nie współżyć, kiedy jest w kiepskiej sytuacji materialnej. To byłoby za proste.
                                                    Ale zakładam, że byłaś kiedyś w takiej sytuacji, że nie mogłaś długo współżyć z różnych powodów i wiesz jak to jest, że się tak pewnie wypowiadasz na ten temat o powstrzymywaniu się. Niestety każdy człowiek jest inny i nie da się w 100% pohamować natury ludzkiej.
                                                    Państwa nie stać na to, aby wspierać uboższe rodziny w łożeniu na dziecko, więc wydaje się naturalne, że państwo w takim przypadku mogłoby refundować przynajmniej częściowo antykoncepcję, a nie dawać jednorazowo 1000zł becikowego (co wg niektórych ma być "zachętą" do rodzenia dzieci).
                                                    Co do jedzenia to jeśli masz na myśli porządną pełnowartościową żywność, to tak - na pewno wielu rodzinom przydałaby się, chociaż oczywiście rodziny gorzej sytuowane dostają podstawowe produkty żywnościowe.
                                                    Chociaż i tak wydaje mi się, że patrzysz na to ze swojego punktu widzenia - osoby, która w momencie nie zaplanowanej ciąży była dobrze "ustawiona".
                                                  • edhelwen Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 18:54
                                                    i jeszcze żeby nie było - tak, uważam, że ludzie potrafią się powstrzymać od współżycia, w większości sytuacji. Jednak jeśli rozważamy sytuację ludzi w złej sytuacji materialnej, takiej która trwa wiele miesięcy/lat, to nie wiem czy ktokolwiek ma prawo wygłaszać opinie, że tacy ludzie nie powinni współżyć. ps. nie mam na myśli w tym momencie własnej sytuacji.
                                                  • edhelwen Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 19:02
                                                    (być może kiedyś twierdziłam co innego, ale teraz jak rozważę sytuację wstrzymywania się od seksu przez rok albo dłużej, to nie jest to oczywiste)
                                                  • indigo-rose Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 20:25
                                                    Hm, my tu sobie rozmawiamy we własnym gronie dość świadomych kobiet. Problemy finansowe nie mają aż takich konsekwencji jak w niektórych środowiskach.
                                                    A tymczasem najbardziej z powodu biedy cierpią ludzie słabo wykształceni, słabo uświadomieni. Tacy ludzie mają też na ogół problem z powstrzymywaniem się. Dlatego w środowiskach najbardziej patologicznych dzieci jest mnóstwo, a nie powinno ich tam być, bo patologia to nie są warunki do wychowywania. Gdyby antykoncepcja mogła być refundowana, przynajmniej częściowo, plus jakieś akcje edukacyjne, problem by się zmniejszył. Bo tak mamy co? Pojedyncze głośne przypadki sterylizacji, kiedy jest już bardzo bardzo źle. I nieporównywalnie bardziej liczne przypadki dzieci wychowywanych w skrajnej nędzy i patologii.
                                                    Nadal uważacie, że darmowa antykoncepcja to fanaberia, bo przecież seksu można nie uprawiać?
                                                  • jul-kaa Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 21:43
                                                    Hm, problem w tym, że nadal w Polsce w sumie jest mała możliwość zorganizowania porządnych kampanii uświadamiających. Miejscem dla takiej wiedzy powinno być moim zdaniem to nieszczęsne wychowanie do życia w rodzinie (szkolny przedmiot), na którym przekazuje się jednak często wiedzę po prostu nieprawdziwą.
                                                    Polskie (katolickie jeśli chodzi o "te sprawy") społeczeństwo nie życzy sobie mówienia w szkołach o seksie. A jak nie w szkołach, to gdzie i kiedy? W telewizji?
                                                    Wchodziłam ostatnio na stronę bodajże pontonu. Poziom pytań tam zadawanych (przez czytelników) mnie dobił. To są ludzie, którzy korzystają z internetu, a nie potrafią wyszukać podstawowych informacji... Ja nie wiem, zwyczajnie nie wiem, jak miałoby się do nich dotrzeć.
                                                    Poza tym faktycznie wizyty u ginekologa NFZowskiego są bezpłatne. Na cytologię zapraszają chyba wszystkie kobiety. A i tak ludzie (tu: kobiety) z tego nie korzystają. Myślicie, że z antykoncepcją (zabronioną przez KRK) byłoby inaczej?
                                                    Ci niewykształceni ludzie, którzy się nie mogą powstrzymać (sorry, ale dla mnie zabrzmiało to, jak mówienie o zwierzętach...) bedą zażywać tabletki o określonej godzinie? Czy o gumkach po pijaku pamiętać?

                                                    Wiem, że mój post jest trochę bez sensu, bo krytykuję, a nie mam żadnych mądrych pomysłów, ale na razie tak właśnie to widzę...

                                                    A jeśli chodzi o to, czy można czy nie można się powstrzymywać, to przyznam, że pisałam ze swojej perspektywy, ew. odnosiłam się do dyskutantek.
                                                  • agnesp76 Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 22:45
                                                    Cytologia refundowana przez NFZ raz na 3 lata i chyba w wieku 25-50 czy jakoś tak. Jeszcze niedawno (2-3 lata temu?) była refundowana raz na 2 lata. I z jednej strony problem, bo kobiety sie nie badają, a z drugiej jeszcze to ograniczają. Nie rozumiem. Taki mi znów offtop wyszedł.
                                                  • edhelwen Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 22:52
                                                    jakiś czas temu wysyłali zaproszenia na cytologię, ale byłam już wtedy 25+ i nie wiem do jakiej to było grupy wiekowej. Nie skorzystałam, bo byłam zaledwie miesiąc - dwa wcześniej.
                                                    Moja mama dostaje zaproszenia na mammografię, a robi zawsze prywatnie, więc nie korzysta. Stąd często biorą się dane, że kobiety nie korzystają z zaproszeń.
                                                    Ale z kolei na darmowe USG piersi poszłam, tyle że ta akcja nie jest szeroko promowana!! (jakaś wzmianka w gazecie, potem dłuuuugo cisza, a program nadal aktualny)
                                                  • sbarazzina Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 21:08
                                                    Z tego co ja sie uczylam w szkole, potrzeby seksualne naleza do tzw potrzeb biologicznych jak jedzenie, picie, wydalanie etc. Taka strategia przetrwania gatunku ;) Na szczescie mozemy juz rozdzielic przyjemnosc od prokreacji. I uwazam, ze kazdy powinien miec dostep do edukacji i rzetelnej wiedzy na temat antykoncepcji, ktora powinna byc refundowana. Zeby nie bylo tak, ze seks to rozrywka tylko dla bogatych i wyksztalconych ;)
                                                  • sylwiastka Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 21:39
                                                    :), można zacząć od darmowych prezerwatyw plus ulotka jak je stosować i jakie są dodatkowe korzyści wynikające z ich stosowanie i termometrów wraz z dokładną, obszerną informacją jak stosować metodę objawowo termiczną (oraz informacjami, kiedy ta metoda może nie dawać dużego prawdopodobieństwa zabezpieczenia). Jak staniemy się bogatszym państwem inne formy antykoncepcji też należałoby refundować.
                                                  • jul-kaa Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 21:52
                                                    sylwiastka napisała:
                                                    > :), można zacząć od darmowych prezerwatyw plus ulotka jak je stosować i jakie s
                                                    > ą dodatkowe korzyści wynikające z ich stosowanie

                                                    Były kiedyś takie badania amerykańskie dowodzące, że najlepszym zabezpieczeniem młodzieży przed zbyt wczesną inicjacją i przed niechcianymi ciążami była właśnie edukacja połączona z rozdawaniem prezerwatyw. W artykule, który czytałam były dość konkretne dane liczbowe.
                                                    Dorwałam kiedyś w kościele podczas wakacji jakieś pisemko (miesięcznik?), tytułu nie pomnę. I w tym pisemku przedstawione były te badania, ale z odwróconymi wynikami - jeśli (powiedzmy) w artykule pisano, ze liczba niechcianych ciąż zmniejszyła się o x%, pisemko twierdziło, że w wyniku edukacji seksualnej liczba niechcianych ciąż zwiększyła się o te x% własnie . Jeśli pisano, że wiek inicjacji z lat (powiedzmy) 14 zwiększył się do 16, pisemko mówiło, że się zmniejszył (z 16 na 14). I tak dalej.
                                                    To taka dykteryjka tylko...
                                                  • jul-kaa Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 21:45
                                                    sbarazzina napisała:

                                                    > Z tego co ja sie uczylam w szkole, potrzeby seksualne naleza do tzw potrzeb bio
                                                    > logicznych jak jedzenie, picie, wydalanie etc.

                                                    Idąc tym tokiem myślenia państwo powinno refundować żywność, napoje i budowę toalet...
                                                    Na razie państwo daje zasiłki i trzeba samemu podjąć decyzję, na co wydać pieniądze.
                                                    Mądrzejsze gminy o ile się orientuję, dają ludziom zamiast pieniędzy kupony(?) do wykorzystania np. w sklepie spożywczym, ubraniowym, w aptece.
                                                  • edhelwen Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 22:07
                                                    pomoc społeczna daje również podstawowe produkty żywnościowe, ubrania.
                                                  • magdalaena1977 Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 14:03
                                                    zarin napisała:
                                                    > A co to ma do rzeczy? Pisałam cokolwiek o przepisach?
                                                    Pisałaś o prawach człowieka czyli odwoływałaś się do sfery prawa i przepisów.

                                                    > Przepisy w wielu miejscach na świecie nie chronią praw człowieka.
                                                    No tak. Ale ciągle jest to dyskusja o prawie.
                                                • agnesp76 Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 11:44
                                                  magdalaena1977 napisała:

                                                  > Biologicznym standardem jest możliwość poczęcia dziecka podczas heteroseksualne
                                                  > go współżycia i to prawdopodobieństwo można tylko zmniejszyć.

                                                  Bardzo mi się podoba to zdanie (cały post też :) )
                                            • edhelwen Re: w dyskusjach o antykoncepcji 12.09.10, 22:44
                                              akurat stały dostęp do internetu to w obecnych czasach żaden wyznacznik statusu majątkowego. W niektórych gminach czy częściach miast jest darmowy internet przez nadajniki umieszczane przez samorząd, radiówka też nie kosztuje kokosów, w blokach idzie często przez te same łącza co kablówka, o ile się nie mylę. Poza tym często internet przypada na wszystkich domowników, więc nie płaci tylko ta sama osoba, o której mówilibyśmy w kontekście antykoncepcji, więc co ma piernik do wiatraka.
                                              Wydaje mi się, że dopiero znając wszystkie okoliczności, sytuację rodzinną i finansową danej osoby można się wypowiadać nt tego czy tą osobę stać na to czy na tamto i wypominać, że korzysta z internetu, a nie stać jej na co innego.
                                              • jul-kaa Re: w dyskusjach o antykoncepcji 12.09.10, 23:27
                                                Jak się mieszka z rodzicami, to nie ma się chyba jakichś ogromnych wydatków, co? Można sobie dorobić chociażby ulotkami, że pojadę po najmniejszej linii oporu...
                                                • edhelwen Re: w dyskusjach o antykoncepcji 12.09.10, 23:53
                                                  jul-kaa - ty masz z tym jakiś problem związany, czy jak? Ja tu nie widzę żadnego powodu do dyskusji i roztrząsania się nad możliwościami zarobkowymi. Wystarczyło, żebym napisała, że przy ewentualnym częstym współżyciu prezerwatywy byłyby dla mnie obciążeniem finansowym, co było teoretyczne i niepotrzebne z mojej strony (może przesadziłam, bo przypomniały mi się czasy kiedy używałam i gumek i tabletek), żeby się zaczął młyn nt. możliwości finansowych :/ Sorry, ale to dla mnie jest już przesada.
                                                  • indigo-rose Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 01:31
                                                    Przecież nawet jeśli chcesz zabezpieczać się podwójnie, to nie musisz się podwójnie obciążać. Możesz np. Ty kupować sobie tabletki, a Twój facet gumki...
                                              • slotna Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 02:26
                                                > akurat stały dostęp do internetu to w obecnych czasach żaden wyznacznik statusu
                                                > majątkowego. W niektórych gminach czy częściach miast jest darmowy internet pr
                                                > zez nadajniki umieszczane przez samorząd, radiówka też nie kosztuje kokosów, w
                                                > blokach idzie często przez te same łącza co kablówka, o ile się nie mylę.

                                                Palcem internetu nie odbierzesz (btw czy kablowka jest w Polsce darmowa?), musisz miec komputer i musi cie byc stac na prad do niego. Na staniki tez cie stac, pracujesz, mieszkasz z rodzicami, wiec w skrajnej nedzy nie zyjesz. Gdybys zyla, dodajmy, TYM BARDZIEJ nie radzilabym ci miec dziecka.

                                                Poza
                                                > tym często internet przypada na wszystkich domowników, więc nie płaci tylko ta
                                                > sama osoba, o której mówilibyśmy w kontekście antykoncepcji, więc co ma piernik
                                                > do wiatraka.

                                                Seks mogacy zakonczyc sie ciaza rowniez czesto przypada na wszystkich jego uczestnikow, wiec wiecej niz jedna osobe.

                                                Wydaje mi się, że dopiero znając wszystkie okoliczności, sytuację rodzinną i fi
                                                > nansową danej osoby można się wypowiadać nt tego czy tą osobę stać na to czy na
                                                > tamto i wypominać, że korzysta z internetu, a nie stać jej na co innego.

                                                No to zle ci sie wydaje. Uwazam, ze postepujesz nieodpowiedzialnie, a twoje tlumaczenia nie trzymaja sie kupy. Jesli nie stac cie na antykoncepcje, jesli jednorazowy wydatek kilkunastu zlotych na test to taki problem, jesli nie jestes w stanie sie nawet zebrac, zeby go zrobic (!!!), tylko marudzisz - jak sobie wyobrazasz aborcje (kupa forsy + aktywne dzialanie, zeby zabieg zorganizowac) albo urodzenie i wychowanie dziecka (jeszcze wiecej forsy - tak przez nastepne 20 lat)?
                                          • jul-kaa Re: w dyskusjach o antykoncepcji 12.09.10, 19:28
                                            zarin napisała:

                                            > Ale jeżeli dla Ciebie jedyne trudności w temacie to był wybór antykoncepcja alb
                                            > o kino czy kosmetyk, to naprawdę nie wiesz, co to problemy finansowe i wypowiad
                                            > anie się na ten temat jest mocno niestosowne...

                                            Hmm, jakby mnie nie było stać na antykoncepcję, to bym się powstrzymała od seksu, naprawdę...
                                          • anka_z_lasu Re: w dyskusjach o antykoncepcji 12.09.10, 21:08
                                            Kredyt studencki to 600 zł miesięcznie. Akademik kosztował 250 zł. Mieszkałam w Warszawie gdzie należało się wyżywić, kupić szampon i mydło albo raz na pół roku nowe spodnie czy kurtkę. I tak pięć lat.
                                            Wcześniej razem z rodzicami i siostrą, czyli 4 osoby, utrzymywaliśmy się z pensji ok. 2600 PLN, co prawda nie w Warszawie. Jedzenie, ogrzewanie, ciepła woda i elektryczność w domu jednorodzinnym, podstawowe ubranie, dojazdy do pracy i szkoły.
                                            Wiem, co to problemy finansowe czy mam tłumaczyć dalej?
                                            • zarin Re: w dyskusjach o antykoncepcji 12.09.10, 21:38
                                              Zwróć uwagę, że miałaś jeszcze możliwość dorobienia sobie, czyli nie była to sytuacja bez wyjścia. Są studenci, którzy nie dostają kredytu studenckiego (chociażby dlatego, że to wymaga poręczycieli), a także nie mają pieniędzy od rodziców ani stypendium, i żyją tylko z tego, co zarobią. I jest jeszcze mnóstwo innych trudniejszych sytuacji.
                                              Poza tym, nie mam zamiaru Cię rozliczać z osobistej sytuacji - odnosiłam się do tego, co napisałaś. Że nie rozumiesz argumentów finansowych w temacie antykoncepcji. Zazdroszczę możliwości takiego nierozumienia, poważnie.
                                              • anka_z_lasu Re: w dyskusjach o antykoncepcji 12.09.10, 22:12
                                                "odnosiłam się do tego, co napisałaś. Że nie rozumiesz argumentów finansowych w temacie antykoncepcji. Zazdroszczę możliwości takiego nierozumienia, poważnie."
                                                Nie ma czego. Rozumiem za to argumenty finansowe w innych tematach. Na przykład w temacie kupna najtańszego chleba, dżemu zamiast wędliny albo kremu ziaja za 3,50 zamiast jakiegoś fajnego za 15 zł.
                                                Antykoncepcja jest mniejszym kosztem niż potencjalne macierzyństwo. Więc to antykoncepcja jest oszczędzaniem, a nie jej brak.
                                                Uważam, że jeśli dla kogoś kwota rzędu 10-30 zł jest nie do przejścia, to jest on w sytuacji skrajnej, której tu nie rozpatruję. Zresztą wtedy zawsze pozostają metody bezpłatne, o których już tu wspomniano.
                                                Natomiast często tabletki są za drogie, a na inne atrakcje jakoś kasy wystarcza. Dlatego napisałam, że jest to kwestia priorytetów.

                                                Wszystko to piszę w oderwaniu od sytuacji edhelwen. W końcu offtopy :)
                                                • kocio-kocio Re: w dyskusjach o antykoncepcji 12.09.10, 22:22
                                                  > Na przykład
                                                  > w temacie kupna najtańszego chleba, dżemu zamiast wędliny albo kremu ziaja za
                                                  > 3,50 zamiast jakiegoś fajnego za 15 zł.

                                                  No tu muszę bronić mojej ukochanej Ziaji!
                                                  Stać mnie na krem za stówę. Spokojnie. Ale zdecydowanie najlepiej mi służy Ziaja. Co prawda nie za 3,50 tylko za 6,99 (na promocji), no ale.
                                                  A masła do ciała po 10,99? Cudo!
                                                  • anka_z_lasu Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 00:24
                                                    O kurczę, kajam się ;) Mnie Ziaja co prawda średnio służy. Ale też kupuję kremy do 15 zł ;)
                                                  • agnesp76 Re: w dyskusjach o antykoncepcji 13.09.10, 11:27
                                                    kocio-kocio napisała:

                                                    > > Na przykład
                                                    > > w temacie kupna najtańszego chleba, dżemu zamiast wędliny albo kremu ziaj
                                                    > a za
                                                    > > 3,50 zamiast jakiegoś fajnego za 15 zł.
                                                    >
                                                    > No tu muszę bronić mojej ukochanej Ziaji!
                                                    > Stać mnie na krem za stówę. Spokojnie. Ale zdecydowanie najlepiej mi służy Ziaj
                                                    > a. Co prawda nie za 3,50 tylko za 6,99 (na promocji), no ale.
                                                    > A masła do ciała po 10,99? Cudo!
                                                    >

                                                    Offtopowo wesprę moją też ulubioną ziaję (choć ją zdradzam co rusz, ale zawsze wracam ;) )
                                                    Za ok. 3,50 najlepszy krem dla dziecka kupuję, właśnie ziajkę :)
                                              • ankh_morkpork Do tanga trzeba dwojga. Dorosłych. 13.09.10, 10:17
                                                Bo seks jest dla dorosłych. Jeśli dwoje dorosłych ludzi nie potrafi wspólnie uskładać ok. 40 zł miesięcznie na paczkę tabletek antykoncepcyjnych (są alternatywy: gumki, plastry, krążki), aby w spokoju cieszyć się seksem, to sorry, chyba im na tym bezpiecznym seksie nie zależy.

                                                Rzucić palenie, mniej piwa w knajpie, poudzielać komuś korepetycji raz w tygodniu, no nie wierzę, że się tej zawrotnej sumy zdobyć nie da. A jak się nie chce / nie da zdobyć, to petting i oral zostaje i tyle.

                                                A jeśli ktoś naprawdę żyje na granicy ubóstwa, to ja nie rozumiem, jak można uprawiać seks bez zabezpieczeń, choćby bez stosowania metod "naturalnych", ryzykować wpadkę i dalsze pogorszenie sytuacji finansowej. Dla mnie jest to skrajna nieodpowiedzialność. I smarkateria.
                                                • bathilda Re: Do tanga trzeba dwojga. Dorosłych. 13.09.10, 10:28
                                                  ankh_morkpork napisała:

                                                  > Bo seks jest dla dorosłych. Jeśli dwoje dorosłych ludzi nie potrafi wspólnie us
                                                  > kładać ok. 40 zł miesięcznie na paczkę tabletek antykoncepcyjnych (są alternaty
                                                  > wy: gumki, plastry, krążki), aby w spokoju cieszyć się seksem, to sorry, chyba
                                                  > im na tym bezpiecznym seksie nie zależy.

                                                  Ostatnio był raport, że wychowanie dziecka do pełnoletności kosztuje ok. 200 tys. złotych. Jestem na 100% pewna, że to nie obejmuje kosztu studiów, które dla naszych dzieci już na pewno będą płatne.
                                                • edhelwen Re: Do tanga trzeba dwojga. Dorosłych. 13.09.10, 11:29
                                                  jeśli te posty odnoszą się do mnie, to gratuluję nadinterpretacji :/ nigdzie nie napisałam, że się nie zabezpieczyłam, bo NIE BYŁO MNIE STAĆ na gumki. Mało tego - wiele razy na forum pisałam, że używałam przez dłuższy czas tabletek anty (i dlaczego przestałam brać tabletki), przez pewien czas łącznie z prezerwatywami, więc nie wiem skąd tak daleko posunięte wnioski. (tak, tylko to zdanie o obciążeniu finansowym, które zostało już rozwinięte aż za bardzo przez innych) Chyba, że się już zapamiętałyście dziewczyny w tej nagonce na nieodpowiedzialność, że dośpiewujecie sobie resztę (papierosy?? piwo w knajpie??). Chyba, że to się nie odnosiło do mnie, to spoko, możecie sobie dalej dywagować na ten temat.
                                                  Dla mnie temat się skończył, ale jak komuś sprawia przyjemność pastwienie się nad innymi i wytykanie CUDZYCH błędów, to już nic na to nie poradzę.
                                                  • ankh_morkpork Bez przesady 13.09.10, 13:49
                                                    Mój post nie odnosił sie do Ciebie, Edhelwen, co więcej, większości Twoich postów w tym watku nie czytałam. Chyba bierzesz to zbyt osobiście.

                                                    Wypowiedziałam w moim poście, pod ciągiem ppostów innych forumek, swoje zdanie w temacie: prawo czowieka do seksu a jego sytuacja finansowa. I tyle.
                                                  • edhelwen Re: Bez przesady 13.09.10, 18:34
                                                    to w porządku ;) po niektórych postach trudno czasem się powstrzymać od myśli czy coś nie jest do nas skierowane, więc nie byłam pewna.
                                                • koza-1985 Re: Do tanga trzeba dwojga. Dorosłych. 07.02.11, 18:43
                                                  ja wiem że to ni my same wybieramy pigułki i nie każde będą dobrze tolerowane, ale sama ostatnio zmieniłam bo miałam alergię i z antykoncepcji za 50-60 zl miesięcznie przeszłam na pigułki za 13,50 ;D jaka byłam zdziwiona w aptece że płacę tak mało. ale wiem że nie każdemu cilest pasuje ;)
                                                  13,50 to tyle co paczka papierosów i chleb?


                                                  pomóż Igorkowi
              • anulla1974 Re: no i mam schizę :( 08.09.10, 09:51
                No nie zawsze. Zależy jak obfite ma ktoś miesiączki. Mi się raz trafiło, że środcykliczne wyglądało jak miesiączka. Ale wtedy miałam krótkie i mało obfite miesiączki.
          • urkye Re: no i mam schizę :( 07.09.10, 09:08
            Wiesz co, skoro masz takie schizy często, to może warto, żebyś jednak dla własnego spokoju mierzyła tempkę? Przynajmniej będziesz wiedzieć kiedy +- miałaś owulację i na tej podstawie będziesz w stanie określić, kiedy możesz się spodziewać okresu. Dopiero jak go nie dostaniesz po 18-20 dniach, masz pełne prawo zacząć schizować:P Bardzo prawdopodobne, że miałaś teraz owulację później (albo w ogóle - tak też się przecież zdarza) i cały cykl się wydłużył.
    • slotna Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 07.09.10, 00:38
      Niedawno mialam schize ciazowa po raz drugi w zyciu. Za pierwszym razem, to wlasciwie nie byla nawet schiza, byl powod: nie bralam tabletek, a prezerwatywa sie zsunela (pisalam o tym w watku o antykoncepcji), z facetem nie bylam i nie mialam zamiaru byc. Ale to bylo dawno, a od dluzszego czasu jestem w fajnym zwiazku. Biore tabletki, nie zapominam o nich zazwyczaj, ale raz sie zdarzylo ok. 10 h obsuwy, akurat kiedy bylam z facetem (mieszkamy w innych krajach). Potem mialam 2 razy krwawienie z odstawienia, czulam sie normalnie, po czym zaczelam diete Dukana. 2 czy 3 dnia w pracy zakrecilo mi sie w glowie, jak absolutnie nigdy w zyciu, teraz wiem, ze od zemdlenia bylam daleka, ale wtedy wygladalo to powaznie, no bo nigdy nic takiego nie mialam, a od zawsze kreci mi sie w glowie, jesli gwaltownie wstane czy przykucne - mam niskie cisnienie.
      Poniewaz wiedzialam, ze to sprawa odstawienia weglowodanow, nie przejelabym sie, ale moja wiceszefowa zaczela mnie podpuszczac na maksa! A to, ze ona bedac juz w ciazy miala 3 miesiaczki, a to, ze test jej wyszedl negatywny, a to cos tam. Dodatkowo mimo, ze chudlam, mialam wrazenie, ze okropnie wystaje mi brzuch, a poza tym sikalam znacznie czesciej niz zwykle. No pewnie, ze sikalam, dieta bialkowa, mnostwo wody i jeszcze cola light i inne napoje, ktorych normalnie praktycznie nie stosuje. W koncu ktoregos wieczora wlazlam na jakies strony z diagnozami i upewnilam sie, ze na bank jestem w ciazy. Sto procent! :D Nastepnego dnia kupilam test, wyszedl oczywiscie negatywny, a z 2 tygodnie pozniej i tak mialam wizyte u ginekologa.

      Mam nadzieje, ze dlugo nie bede miala podobnych jazd.
      • beniutka_bo Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 11.09.10, 18:34
        taaa,a po takiej schizie ciążowej ile mniejsze są te dolegliwości "okresowe"- kij,ze boli brzuch,ale fajnie że jest miesiączka:D Jak tak miałam dwa razy, koleżanka sporo więcej,ale nigdy nie zapomnę jej radości "ale boli,ale napier...la,ale zaj...cie,ze mam okres!"

        Skoro masz schizę,to może kup od razu kilka testów,zostaw je (w odpowiednich warunkach) w swoim pokoju/łazience/szafce z lekami itd i jak zaczyna schiza męczyć, a są ku temu podstawy,to po minięciu daty granicznej,którą sama ustalisz i będziesz PILNOWAĆ i PRZESTRZEGAĆ zrób ten test i tyle- na zasadzie "test ciążowy- 7-10zł, zobaczyć jeden pasek- bezcenne"
        • slotna Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 13.09.10, 02:16
          Mnie brzuch nie boli, kiedy biore tabletki, wlasciwie to jest glowny powod brania - mialam bardzo bolesne, obfite i dlugie miesiaczki, do tego bardzo puchlam. Co prawda dopiero co zmienilam tabletki i na tych nowych tez spuchlam, ale okres przezylam bezbolesnie. Dodam, ze odbiera recepty na tabletki, kupuje i wysyla albo przywozi do mnie chlopak - kosztami dzielimi sie po polowie, mimo tego, iz widzimy sie tylko kilka tygodni w roku. Wiec teoretycznie moglby sie wymigac, bo ostatecznie z tego nie korzysta tak, zeby mu sie oplacalo, prawda?

          Skoro masz schizę,to może kup od razu kilka testów,zostaw je (w odpowiednich wa
          > runkach) w swoim pokoju/łazience/szafce z lekami itd i jak zaczyna schiza męczy
          > ć, a są ku temu podstawy,to po minięciu daty granicznej,którą sama ustalisz i b
          > ędziesz PILNOWAĆ i PRZESTRZEGAĆ zrób ten test i tyle- na zasadzie "test ciążowy
          > - 7-10zł, zobaczyć jeden pasek- bezcenne"

          Kupilam dwupak wlasnie w tym celu :) Poki co, nie mialam potrzeby uzyc.
    • jul-kaa Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 22.09.10, 22:55
      I nawet demotywator na temat jest: statichg.demotywatory.pl/uploads/201009/1285172513_by_marecalla_500.jpg
    • camilcia Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 24.09.10, 18:35
      okropne to jest, ja właśnie mam, już lada dzień powinnam mieć @ oczywiście wszystkie objawy ciąży mam (hehehe) co chwila myślę 'o matko a jeśli' na zmianę 'spoko na pewno nie'
      oczywiscie pomimo zabezpieczenia itp itd
      nienawidzę tego!!!!!!!!
      nawet test mi nie pomaga :/
    • indigo-rose Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.10.10, 23:16
      Trochę offtop, ale w zasadzie około tematu ;)
      Muszę się upewnić: czy plamienie/podbarwiony śluz bezpośrednio przed okresem wlicza się do poprzedniego cyklu czy nie? 1 dzień okresu to ten, kiedy widzę "kolorowy" śluz czy dopiero kiedy widzę żywą krew?
      • heliamphora Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 01.10.10, 23:42
        Żywą krew. Jako pierwszy dzień cyklu liczy się pierwszy dzień krwawienia, samo plamienie (zwłaszcza na ciemnoczerwono) to jeszcze nie miesiączka.
        • indigo-rose Re: Jak się wyleczyć ze schizy ciążowej? 02.10.10, 00:08
          Tak też myślałam. Dzięki :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka