Dodaj do ulubionych

zima / samochód / ja

29.11.10, 21:40
witam wszystkie Panie, które dotarły do domu :) Mi zajęło to o prawie półtorej godziny więcej niż zazwyczaj :(
Owszem, przygotowałam się na prawie maxa - zimowe opony (nówki sztuki, bo posiadanym panowie z warsztatu powiedzieli wyraźnie "nie"), wymienione płyny/filtry/przejrzane instalacje itp
Zaparkowałam w miękkim puchu (mam nadzieję, że pryzma, którą usypią pługi nie zamarznie w nocy na kość i będę mogła wyjechać), a teraz zastanawiam się nad cudem pt "ogrzewanie postojowe" www.ogrzewanie-postojowe.pl/index.php?id=5378

Czy któraś z Was to cudo posiada ? sprawdza się ? a może nie warto ?
Wszelkie uwagi _gorąco_ :) oczekiwane. Tym bardziej, że tej zimy nie mam opcji, że wysyłam umyślnego pół godziny/godzinę wcześniej w celu odkopania/ogrzania samochodu
Obserwuj wątek
    • ciociazlarada Re: zima / samochód / ja 29.11.10, 22:45
      Ciekawa sprawa, a jaki masz samochód?
      Dla mnie najważniejsze wydaje się to zdanie, które znalazłam u nich w FAQ:

      "Także w przypadku zużycia prądu ogrzewania postojowe Thermo Top wykazują wartości optymalne. Mimo to należy zwrócić uwagę na podstawową zasadę: czas ogrzewania = czas jazdy."

      Jako posiadaczka diesla, który do odpalenie potrzebuje solidnej dawki prądu 365 dni w roku, czytam między wierszami: "jeśli akumulator padnie, to nie nasza wina"...
      • aankaa Re: zima / samochód / ja 29.11.10, 23:15
        benzynowy, 11 letni Lanos (138 tys, jeżdżony przeze mnie, pirat drogowy ze mnie jak z koziej d... saksofon). Podobno te instalacje mają własne zasilanie/akumulatorki - nie wyczerpują głównego, można to zaprogramować np. 10 minut przed wyjściem z domu/uruchomieniem
    • joana.mz Re: zima / samochód / ja 29.11.10, 23:32
      W sumie to fajna sprawa, posiadamy Webasto w jednym z samochodów, niestety ostatnio coś przestało działać a i okazało się, że bardzo ciężko znaleźć specjalistę od tego. Stymże ja osobiście nie założyłabym sobie tego (tak samo jak klimatyzacji) gdyż jest to droga inwestycja i jesli zależałoby mi na tej opcji to szukałabym samochodu z już zamontowaną opcją Webasto. O wiele bardziej wolałabym mieć w samochodzie podgrzewane siedzenia.
      • aankaa podgrzewane siedzenie 29.11.10, 23:48
        w upiorne mrozy targam w tę i z powrotem wełniany kocyk :)
        • joana.mz Re: podgrzewane siedzenie 30.11.10, 09:21
          Ja mam taką cienką poduszeczkę jak do taboretów :-) Ludziska się dziwią po co ja to ze sobą targam (do biura z samochodu też zabieram co by nie przemarzła)
          • bathilda Re: nietypowe akcesoria 02.12.10, 18:19
            No ja nosiłam do auta szczotkę do zamiatania, taką na długim kiju. Bo jak miałam na dachu po weekendzie pół metra śniegu to nijak inaczej bym do niego nie dosięgła. Bo wiecie, że za nieodśnieżony dach można mandat dostać?

            A mój mąż się nieodmiennie śmiał, że matka będzie do pracy na miotle lecieć :D.
      • mujer_bonita Re: zima / samochód / ja 30.11.10, 11:39
        joana.mz napisała:

        > W sumie to fajna sprawa, posiadamy Webasto w jednym z samochodów, niestety osta
        > tnio coś przestało działać a i okazało się, że bardzo ciężko znaleźć specjalist
        > ę od tego.

        A masz takie 'wolnostojące' przypominające farelkę czy montowane jakoś głębiej? Bo takie farelkowate można kupić od 150zł na Allegro i się zastanawiam:
        allegro.pl/nowe-webasto-odmrazacz-ogrzewanie-postojowe-i1325721775.html
        • joana.mz Re: zima / samochód / ja 30.11.10, 22:22
          takiego czegoś nie mamy, w sumie nie wiem gdzie jest "schowane" to ogrzewanie. samochód był już z tym kupiony
    • joana.mz Re: zima / samochód / ja 30.11.10, 09:23
      a może poradzicie coś na przymarzające drzwi? Co roku mam z tym problem i to chyba kwestia typu samochodu (czy uszczelek) bo M co roku w swoim samochodzie ma z tym spokój. Kiedyś czytałam, by posmarować oliwką bambino, ale mi po rym posmarowaniu i tak przymarzają...
      • anka-ania Re: zima / samochód / ja 30.11.10, 10:14
        Posmaruj uszczelki wazeliną.
      • 987ania Re: zima / samochód / ja 30.11.10, 10:48
        Ja mam taki specjalny sztyft do smarowania uszczelek.
        • marciasek Re: zima / samochód / ja 30.11.10, 11:32
          posmaruj sobie WD40, ew. do zamków też warto tym napsikać
    • aankaa jak sobie radzicie parkując ? 01.12.10, 21:47
      po 3,99 kupiłam w Carrefour żwirek dla kota (najbardziej badziewny). 2 torby a' 5 l każda wystarczyła na obfite posypanie (odśnieżonego dzieciem) miejsca parkingowego. Mam nadzieję, że stopniowo wbijany w podłoże (i oczywiście uzupełniany) pomoże mi wjechać/wyjechać (mam po ok. 50 cm luzu z każdej strony) bez naruszania blach sąsiadów
      zastanawiam się nad kupnem wora soli drogowej (widziałam w markecie budowlanym) i dogodzeniu sobie jeszcze w ten sposób
      • ciociazlarada Re: jak sobie radzicie parkując ? 02.12.10, 12:02
        Szczerze mowiac, to radzimy sobie dobrze:) Mam pod domem tak oblodzony i zasniezony parking, ze dawno nie mialam takiej zabawy, mozna krecic piekne kolka na recznym bez obawy wytarcia opon do zera.

        Ale udalo mi sie juz rowniez zakopac, wykopywalo mnie przez pol godziny trzech silnych panow z administracji budynku:)

        Co go glownego tematu watku, to stalam sie posiadaczka suszarki kampingowej (do wlosow). Jest malutka, skladana, miesci sie w torebce, ma 168 Wat (u mnie bezpiecznik w zapalniczce do 180 wytrzymuje) i pomaga rankiem odparowac szyby, kosztowala grosze. Polecam!
        • marciasek Re: jak sobie radzicie parkując ? 02.12.10, 12:25
          Świetny jest ten pomysł z suszarką :)
          Byle pamiętać o właściwej kolejności: najpierw zapalamy silnik, potem podłączamy suszarkę ;)
          • ciociazlarada Re: jak sobie radzicie parkując ? 02.12.10, 13:15
            W niektorych samochodach nawet nie da sie inaczej, bo masz odcieta zapalniczke jak silnik nie jest wlaczony.

            Suszarke kupilam na ebayu (16 funtow z przesylka) i polecam. Oczywiscie nie zastapi normalnego dzialania nawiewu, ale przyspiesza proces odparowywania szyb.

            Woze tez w samochodzie pojemnik z tzw. zelem silikonowym (to to samo co silikonowy zwirek dla kota), oczywiscie otwarty. Swietnie absorbuje wilgoc i mozna go regenerowac, wystarczy popiec w piekarniku w temperaturze 120 stopni i jest jak nowy.
            • marciasek Re: jak sobie radzicie parkując ? 02.12.10, 13:20
              O! A o tym nigdy nie słyszałam! Gdzie to się kupuje?
              • ciociazlarada Re: jak sobie radzicie parkując ? 02.12.10, 13:43
                Ja wzielam z labu w pracy, mamy to w wielkich pojemnikach, srodek tani i powszechnie stosowany (to jest rowniez to, co wystepuje w paczkach orzeszkow ziemnych i w nowych torebkach i plecakach). Podejrzewam, ze mozesz kupic po prostu silikonowy zwirek dla kota:)
                • marciasek Re: jak sobie radzicie parkując ? 02.12.10, 18:14
                  o tym tez w życiu nie słyszałam :) Pewnie dlatego, że nie mam kota. Jutro zajrzę do sklepu zoologicznego za rogiem :)
                  • aankaa Re: jak sobie radzicie parkując ? 02.12.10, 22:58
                    jak będziesz w sklepie zoo kup najtańszy (bez bajerów typu bezzapachowy, zbrylający) żwirek. Przydaje się do posypania miejsca parkingowego (jeśli masz swoje) w celu zwiększenia przyczepności, pod koła jak zakopiesz się gdzieś "po drodze"
                    • marciasek Re: jak sobie radzicie parkując ? 03.12.10, 10:46
                      Własnego miejsca parkingowego nie mam. A co to jest żwirek zbrylający???
                      • anka-ania Re: jak sobie radzicie parkując ? 03.12.10, 12:12
                        marciasek napisała:

                        > A co to jest żwirek zbrylający???

                        Takie ustrojstwo, które przy odrobinie wilgoci zbija się grudki. Łatwiej czyścić doraźnie kocią kuwetę, wywalając tylko to, co się zbryliło.
        • mania_aniam Re: jak sobie radzicie parkując ? 02.12.10, 12:26
          Ja woze ze soba lopate do odsniezania (polecam metalowe), odsniezam sobie miejsce parkingowe pod uczelnia i wykopuje sie jak sie zakopie;] no i oczywiscie pomagam innym w pchaniu i odkopywaniu, bo potem oni mi tez pomoga:)
      • madzioreck Re: jak sobie radzicie parkując ? 02.12.10, 14:27
        Hm... jeśli zaspa jest świeża, sypka, to biorę rozpęd :) A z wyjeżdżaniem z zaśnieżonego miejsca - mało gazu, dużo operowania sprzęgłem, "rozbujanie" auta i w odpowiedniej chwili w pędzel :)
    • yaga7 Pytanie laika 02.12.10, 12:24
      Skoro temat zimowy, to się podepnę.

      To nasza pierwsza samochodowa zima, więc logiczne, że mam trochę wątpliwości.

      Po pierwsze - która z Was trzyma samochód na zewnątrz przez zimę? W sensie pod blokiem / domem itp. Garażu nie mamy i mieć na razie nie będziemy, autko stoi pod blokiem, akumulator wyjęliśmy no i on sobie tak biedaczek stoi pod blokiem zasypywany :))
      Jeździc na razie nie jeździmy - bo my jeździmy tylko okazjonalnie, no i jak na razie okazji nie było, a teraz od jutra urlop, więc nadal jeździć nie będziemy. I tak się zastanawiam, czy jak za dwa tygodnie wsadzimy do środka aku, odgarniemy śnieg, to ruszymy czy nie? ;))
      Czyli wszelkie rady dla zimowego żółtodzioba samochodowego mile widziane :)
      • marciasek Re: Pytanie laika 02.12.10, 12:30
        Ruszyć ruszycie - o ile oczywiście przejedziecie przez zaspę, która do tej pory usypią wam pługi śnieżne. Zaspę można odkopać o ile nie ma mrozu - jak zamarznie, to trzeba czekać do odwilży, niestety. Zatem jeśli stoicie na miejscu, obok którego codziennie przejeżdża pług - zmieńcie parking na jakiś mniej odgarniany. Drugi problem to solarki - jeśli jeżdżą obok auta, to będziecie mieć z jednej strony zniszczone hamulce. Lepiej w takim przypadku stać tyłem do ulicy niż bokiem. Tyle :)
        • yaga7 Re: Pytanie laika 02.12.10, 12:40
          Pług? Solarka? Bardzo śmieszne :D W życiu u nas pod blokiem takiego cuda nie widziałam. Owszem, na drodze wokól osiedla tak, ale na naszej tuż pod blokiem nie.

          Odkopać się odkopiemy, mamy porządną wojskową saperkę do tego.

          Ale dobrze wiedzieć o takich zagrożeniach dla samochodów, bo na to, co piszesz, bym w zyciu nie wpadła :)
          • marciasek Re: Pytanie laika 02.12.10, 13:18
            No to raczej nie będziecie mieli problemów :) My zwykle parkujemy pod kamienicą przy ruchliwej ulicy, ale w zimie pługi i solarki jeżdżą co wieczór i wówczas przenosimy się na parking przy pobliskim parku. Tam też jeżdżą, ale rzadziej, no i parkuje się tyłem do ulicy.

            Rozbijanie kilkakrotnie rozmarzniętej i zamarzniętej góry lodu nie jest przyjemnym zajęciem i nawet wojskowa saperka może nie pomóc - czasem samochód w taka górę lodu "wrasta" - nie wystarczy odkopać obok niego...
            • yaga7 Re: Pytanie laika 02.12.10, 14:48
              Ha! wrzucimy napęd 4x4 i wyjedziemy nawet ze zmrożonej zaspy ;)

              Chyba jestem optymistka ;)
              • marciasek Re: Pytanie laika 02.12.10, 18:22
                Aaa to wy macie terenówkę? No to może rzeczywiście się uda :)
                • yaga7 Re: Pytanie laika 02.12.10, 23:58
                  Spoko, będę zdawać relację, jeżeli się na amen zakopiemy ;)
              • aankaa Re: Pytanie laika 02.12.10, 22:45
                chyba jesteś...
                Musielibyście mieć funkcję pionowego startu żeby wydobyć się z takiej zaspy. Wystarczy zamrożona na kość hałda wysokości 10-20 cm żeby skutecznie unieruchomić każdy teleporter
                • yaga7 Re: Pytanie laika 02.12.10, 23:57
                  Zawsze byłam :D
          • aankaa Re: Pytanie laika 02.12.10, 14:07
            mimo, że przez 2 tygodnie nie będziecie ruszać samochodu jednak radziłabym w tym czasie odkopać go trochę. Zawsze łatwiej usunąć 20 niż 100 cm śniegu :) i to kilkakrotnie zmrożonego. Świetnie sprawdza się zakładana na przednią szybę osłona (do kupienia na stoiskach motoryzacyjnych, stacjach benzynowych) - odpada odskrobywanie lodowej skorupy i odrywanie przymarzniętych wycieraczek
            www.nokaut.pl/dywaniki-pokrowce/przeciwszronowa-oslona-na-szybe-winter-plus.html
            • yaga7 Re: Pytanie laika 02.12.10, 14:47
              Aaaa, to to jest to, co mają niektore samochody u nas pod blokiem :D

              Na razie nie jest zakopany - stoi w dość przewiewnym miejscu i w czasie porządnego wiatru sporo spod niego przewiewa. No i jest wyższy niż normalna osobówka, więc też dzięki temu jeszcze nie jest zagrożony. Ale zobaczymy, co będzie, jak wrócimy po urlopie ;)
            • marciasek Re: Pytanie laika 02.12.10, 18:23
              ...a póki nie macie tej osłony to podnieście sobie po prostu wycieraczki - w mojej okolicy większość kierowców tak robi.
      • madzioreck Re: Pytanie laika 02.12.10, 14:23
        > I tak się zastanawiam, czy jak za dwa tygodnie wsadzimy do środka aku, odgarni
        > emy śnieg, to ruszymy czy nie? ;))

        Jeśli nie zamierzacie jeździć/odpalać auta dłuższy czas, to proponuję zabrac do domu akumulator :)
        • yaga7 Re: Pytanie laika 02.12.10, 14:49
          No wydawało mi się, że napisałam już powyżej, że akumulator siedzi już w domu, a samochód na dole ;)
          • madzioreck Re: Pytanie laika 02.12.10, 15:15
            A to sorki, nie doczytałam chyba :)
    • madzioreck Jazda w takich warunkach... 02.12.10, 14:36
      Kurczę, nie jestem jakimś super doswiadczonym kierowcą, ale wczorajszy powrót do domu, pełen przygód, doprowadził mnie do szału :/ Śnieżyca, zamieć, na jezdni utworzyła się nierówna "tarka" z lodu powodująca, że jadące prosto auto zaczyna tańczyć na boki nawet na wyprostowanych kołach. A te ludzie... ja nie wiem... prawo jazdy powinno byc odrębne na sezon śniegowy :(
      Jade sobie iweczorem, nie ma korka, mało samochodów, jest za to śnieżyca i lód. Nie, nie można jechać grzecznie jeden za drugim, zachowując bezpieczne odstępy, trzeba koniecznie jechać obok kogoś, po jezdni wprawdzie dwupasmowe, ale zweżonej skutecznie przez zaspy. No i jedzie taki pan obok mnie, z prawej - ja przyspieszam - on też, ja zwalniam, on też. W pewnej chwili pan dostrzega, że ktoś chce się wyjechać z parkingu z prawej strony, więc on będzie dobrym wujkiem i wypuści. I po hamulcach. Co łatwe do przewidzenia - traci na chwilę panowanie nad autem, a ja muszę stawać na uszach, żeby we mnie nie uderzył... no naprawdę, chyba zacznę chodzić pieszo :/
      • aankaa Re: Jazda w takich warunkach... 02.12.10, 16:35
        mnie w osłupienie (ale i oburzenie) wprawił widok "L"-ek na mieście. Ludzie, którzy jeżdżą lata mają (nieraz) problemy w takich warunkach a świerzynka ?
        • marciasek Re: Jazda w takich warunkach... 02.12.10, 18:20
          Coś ty, bardzo dobrze - niech się uczą! Pamiętaj, że jeżdżą z instruktorem który im mówi co robić, znacznie bardziej niebezpieczni są młodzi kierowcy z prawem jazdy bez instruktora za sąsiednim fotelu i ze zbyt wygórowana wiarą w swoje możliwości. Ja też miałam pierwsze jazdy w ciężkich warunkach: najpierw lało, potem padał śnieg, egzamin też zdawałam w zimie. Nie stanowiłam większego zagrożenia na drogach a czego się nauczyłam to moje.
          • aankaa Re: Jazda w takich warunkach... 02.12.10, 22:52
            "Pamiętaj, że jeżdżą z instruktorem który im mówi co robić"
            tia, tylko nim instruktor powie a kursant przyjmie do wiadomości ;) i wykona - mijają wieki. Instruktor ma _nawyk_ , doświadczenie. A przekazanie tego w sytuacji, gdy naprawdę jest ciężko to może być już po ptakach

            "znacznie bardziej niebezpieczni są młodzi kierowcy z prawem jazdy bez instruktora za sąsiednim fotelu i ze zbyt wygórowana wiarą w swoje możliwości"
            to już inna para kaloszy. Nawet starym wyjadaczom przyda się możliwość treningu (np nocą na parkingu sklepowiska) i pokręcenia się po śniegu/lodzie/błocie. Tu trzeba sobie wyrobić odruch. Jak mam możliwość korzystam z tego typu ćwiczeń kiedy i gdzie się da :)
            • marciasek Re: Jazda w takich warunkach... 03.12.10, 10:50
              aankaa napisała:

              > "Pamiętaj, że jeżdżą z instruktorem który im mówi co robić"
              > tia, tylko nim instruktor powie a kursant przyjmie do wiadomości ;) i wykona -
              > mijają wieki. Instruktor ma _nawyk_ , doświadczenie. A przekazanie tego w sytua
              > cji, gdy naprawdę jest ciężko to może być już po ptakach

              Za moich czasów instruktor miał do dyspozycji własne sprzęgło i hamulec - i w sytuacji zagrożenia zawsze z nich korzystał. Czy coś się zmieniło?
              • anka-ania Re: Jazda w takich warunkach... 03.12.10, 12:13
                marciasek napisała:

                > Za moich czasów instruktor miał do dyspozycji własne sprzęgło i hamulec - i w s
                > ytuacji zagrożenia zawsze z nich korzystał. Czy coś się zmieniło?

                Nie sądzę. To znaczy na pewno się nie zmieniło - info od siostry, która zrobiła prawko w tym roku.
        • madzioreck Re: Jazda w takich warunkach... 02.12.10, 18:29
          A ja myślę, ze lepiej, żeby się człowiek uczył w takich warunkach z zfachowcem, niż zrobił prawko latem, a potem z dnia na dzień zima i zonk, chcemyu zahamować, a auto jeeeedzieee...
          • kasica_k Re: Jazda w takich warunkach... 03.12.10, 02:24
            Popieram, ja się uczyłam w zimie i jazda w czasie śnieżycy nauczyła mnie szacunku do czegoś, co się nazywa droga hamowania ;)
        • anna-pia L-ki zimą 05.12.10, 15:36
          aankaa napisała:

          > mnie w osłupienie (ale i oburzenie) wprawił widok "L"-ek na mieście. Ludzie, kt
          > órzy jeżdżą lata mają (nieraz) problemy w takich warunkach a świerzynka ?

          to niekoniecznie jest zupełna świeżynka, to raz, a dwa, obok jest instruktor z hamulcami od nogą i refleksem w głowie :)
          sama jeździłam w takich warunkach i dzięki temu wiedziałam, jak się zachować jadąc po ośnieżonym lodzie w zamieci itepe
          • esmaya Re: L-ki zimą 06.12.10, 16:40
            to ja się wypowiem z punktu widzenia tej osoby w L-ce ;)
            kurs zaczęłam latem, z różnych względów nie udało mi się go jeszcze ukończyć - zostało mi 10godz. w sumie ostatnio jeździłam wczesną jesienią i pewnie jeszcze chwilę potrwa zanim wyjeżdżę ostatnie godziny i prawdopodobnie pierwszy egzamin będę jeszcze w zimie zdawać.
            i w sumie się cieszę, że załapię się na zimę, bo przynajmniej nauczę się jak zachować się w takich warunkach.

            OT do szału doprowadzają mnie ludzie, którzy "denerwują się"/delikatnie mówiąc/ na kursantów: jakby oni urodzili się z umiejętnością prowadzenia samochodu.
            • aankaa Re: L-ki zimą 06.12.10, 21:19
              Esmaya - ja się nie denerwuję ani nie złorzeczę. Ja się po prostu _boję_. I nie o blachy bo akurat tu nie miałabym nic przeciwko temu żeby ktoś mi przypaskudził w nadkole (lekko rdza je nadgryzła). Ale tego, że w razie czego usiłując uciec przed "L" (no dobra, przed każdym tańcującym w śniegowej brei czy na lodzie) wpakuję się w kogoś na pasie obok albo do rowu. O czołówce nie myślę - optymistka ze mnie :)
              • anna-pia Re: L-ki zimą 07.12.10, 00:02
                Akurat L-ek się nie boję - po prawej siedzi doświadczony kierowca z dostępem do hamulca i sprzęgła. Boję się porąbanych młodziaków i dziadków, którzy jeżdżą tak, jak jeździli 30 lat temu (czyli jak samochodów na ulicach było jak na lekarstwo).
              • esmaya Re: L-ki zimą 08.12.10, 20:52
                Aankaa to o złorzeczeniu to była taka ogólna uwaga i obserwacja luźno związana z tematem zimowym;) zawsze mnie to dziwiło, a odkąd zaczęłam robić prawo jazdy to odbieram bardziej osobiście :D
        • jul-kaa Re: Jazda w takich warunkach... 08.12.10, 21:01
          Mój mąż robił prawo jazdy dokładnie rok temu, czyli w podobnych warunkach jeździł z eLką na dachu. Teraz jeździ bardzo (ale nie "za bardzo") pewnie. Gdyby nie robił prawka zimą, teraz byłby _dużo większym_ zagrożeniem na drodze niż był rok temu...
          Dlatego mnie widok eLek na ulicy nie oburza ani tyci :)
    • bathilda Elektronika zimą 02.12.10, 18:17
      Ja jeszcze dodam, że jak w zeszłym roku zasypało Warszawę po kolana, okazało się że nijak nie mogę wyjechać z miejsca parkingowego (auto stało na zewnątrz). Duży ciężki samochód z mocnym silnikiem gasł przy próbie wyjazdu. Już myślałam, że do pracy nie dojadę, ale wsiadł mąż. I po prostu wyłączył ESP. Bo elektronika identyfikowała że koła wpadają w poślizg i odcinała zapłon. A przy wyłączonym ESP auto jechało ładnie.

      BTW, mam nadzieję że ESP nie zadziała tak jeśli wpadnę w poślizg jadąc setką na wirażu. Bo jak mi wtedy zgasi silnik to już mogę nie mieć okazji żeby Wam o tym napisać :/.
    • dradam121 jak to wyglada na preriach 03.12.10, 00:23
      A na preriach bywa w zimie bardzo zimno (czasem nawet ponizej 40 stopni C).I to nie tylko w nocy !

      Uruchomienie silnika (samochodu) moze wiec to byc problem.

      Wiec sobie wymyslono cala mase urzadzen,aby ta czynnosc byla latwiejsza.
      Najwiecej energii wymaga , oczywiscie, obrocenie silnika. A wiec uruchomienie rozrusznika. Jak on zacznie pracowac, to reszta juz jest latwiejsza.

      Najwiecej energii, w tym wiec zakresie, pobiera poruszajacy sie tlok. Aby takowe wiec poruszanie ulatwic, kanadyjczycy wymyslili cos co nazywa sie malowniczo "block heater" , czyli mala spirala (700-800 W) zamontowana w plaszczu wodnym silnika. Block heater wlaczony jest do sieci albo na godzine,albo na pare godzin,zaleznie od temperatury. Samochody wiec stoja przed domami albo na parkingu , przed zakladem pracy, podlaczone do pradu i sie "grzeja".

      Ale to moze nie wystarczyc. Coz wiec mozna zrobic (kolejno) ? Ano mozna sobie zainstalowac malutki prostowniczek (taki na pol albo na jeden amper) , ladujacy akumulator samochodu. Bo jak akumulator jest naladowany to daje wiecej pradu do rozrusznika ( daje wiecej tzw. pradu zwarcia) i operacja zastartowania silnika to kwestia paru sekund.

      Co wiecej mozna zrobic ? Ano niektorzy kierowcy nakladaja na akumulator ogrzewajaca koszulke , a takze mozna zalozyc ogrzewarke (elektryczna spiralke) do miski olejowej. O ile ten drugi wariant do mnie przemawia, a tyle zakladanie "koszulki" nie wydaje mi sie specjalnie wskazane, jak ma sie wlaczony, opisany poprzednio, prostowniczek. W sumie i tak taki prostowniczek ogrzewa akumulator, jednoczesnie go ladujac.

      Znakomicie pomaga rowniez instalacja wlaczajaca rozrusznik (uruchamiajac silnik) co pare godzin, na 10-20 minut. Albo na 10 minut przed wsiesciem kierowcy do samochodu.

      No i opony zimowe - sa poza dyskusja. Bo jak wlasnie spadlo 20 cm swiezego sniegu to bez opon sie w ogole nie wyjedzie. Albo jak wszedzie jest lod.
    • urkye Ciocia dobra rada-czyli rad sztuk kilka 05.12.10, 10:02
      Może komuś się przydadzą zimowe rady, które dostałam od rodziny pierwszej zimy z prawkiem;) Możliwe, że niektóre z nich to bzdury, niemniej z nich korzystam co zimę;)

      -silnik uruchamiać z wyłączonymi wszystkimi odbiornikami prądu (radio, światła, dmuchawa itp.), skrzynia w pozycji luz, sprzęgło wciśnięte. Przed przekręceniem kluczyka warto poczekać kilka sekund w pozycji elektryki, żeby rozruszać trochę akumulator.
      -na noc podnosić wycieraczki, żeby nie przymarzły do szyby
      -wsiadając do samochodu ustawić nawiew na szyby, na max. i włączyć zamknięty obieg powietrza (wtedy się szybciej nagrzewa w środku i odparowuje - przy okolicach zera szyby czasem zamarzają od środka - fatalna sprawa). Po nagrzaniu przełączyć na otwarty obieg, żeby pozbyć się wilgoci z powietrza. Oczywiście filtr kabinowy musi być w miarę czysty (warto wymieniać raz do roku), bo przy zasyfionym wnętrze będzie ciągle zaparowane;)
      -należy uwzględniać dłuższą drogę hamowania i hamować silnik ile tylko się da. Jeśli się nie ma abs-ów, a trzeba mocno zahamować, żeby nie wpaść w poślizg trzeba hamować pulsacyjnie, tzn. często, mocno i krótko.
      -jeśli jednak się wpadnie w poślizg, to trzeba kontrować kierownicą - tzn. skręcac w tę stronę, w którą tył samochodu zarzuca
      -zimowy płyn do spryskiwaczy to podstawa;) warto na bieżąco sprawdzać, czy się nie kończy. No i koniecznie pod koniec jesieni warto dolać do letniego płynu dużo zimowego, żeby przy pierwszych mrozach nie zamarzły wężyki.
      -na śliskich (lód, śnieg, zamarznięte błoto pośniegowe) nawierzchniach warto ruszać z dwójki
      -jeśli musimy wyjechać z zaspy, nie jeździmy dynamicznie, warto "rozbujać" samochód - kawałek do przodu, kawałek do tyłu i po kilku takich cyklach próbować się przebić "z rozpędu"
      -nie hamować w trakcie skręcania!!! Poślizg wysoce prawdopodobny! Jak się jednak wpadnie, to pamiętać o kontrowaniu. Przed zakrętem powinno się hamować silnikiem, a sam zakręt pokonać na biegu, żeby w razie czego móc zareagować (luz jest średnim pomysłem)
      -i na koniec, wydawać by się mogło, oczywista oczywistość: należy porządnie odśnieżyć i odskrobać auto. Śnieg warto zebrać cały, bo taki na masce lub na dachu w trakcie jazdy będzie leciał nam na szybę, a ten z dachu może polecieć na kierowcę za nami - a to już jest niebezpieczne.

      Mam nadzieję, że komuś to się przyda:) Mi, na początku kariery za kółkiem, dało to bardzo dużo podczas pierwszej zimy i w sumie ciągle z tego korzystam;)


      Zaś co do samego ogrzewania postojowego - nie ma sensu. Żre to dużo prądu, może wykończyć akumulator przy większych mrozach;) Samochód (przy dobrze działającym termostacie) nagrzewa się w kilka minut - imo nie ma sensu wydawać na to cudo kasy:)
      • madzioreck Re: Ciocia dobra rada-czyli rad sztuk kilka 05.12.10, 14:30
        > -jeśli jednak się wpadnie w poślizg, to trzeba kontrować kierownicą - tzn. skrę
        > cac w tę stronę, w którą tył samochodu zarzuca
        > -nie hamować w trakcie skręcania!!! Poślizg wysoce prawdopodobny! Jak się jedna
        > k wpadnie, to pamiętać o kontrowaniu.

        Oraz, co pewnie też oczywiste - natychmiast noga z gazu!
      • marciasek Re: Ciocia dobra rada-czyli rad sztuk kilka 05.12.10, 23:44
        urkye napisała:

        > -i na koniec, wydawać by się mogło, oczywista oczywistość: należy porządnie odś
        > nieżyć i odskrobać auto. Śnieg warto zebrać cały, bo taki na masce lub na dachu
        > w trakcie jazdy będzie leciał nam na szybę, a ten z dachu może polecieć na kie
        > rowcę za nami - a to już jest niebezpieczne.

        Śnieg na dachu ma jeszcze jedna wadę: jest nielegalny :) Poważnie, widziałam już tej zimy jak policja kasowała za to jakiegoś wyluzowanego pana. Przepisowo za śnieg na szybach oraz dachu grozi mandat do 500 zł (pewnie dają mniej, ale jednak są znacznie rozsądniejsze cele, na które można wydać pieniądze, nieprawdaż?...)
        • madzioreck Re: Ciocia dobra rada-czyli rad sztuk kilka 06.12.10, 14:07
          A, i tablice rejestracyjne trzeba odśnieżać, masa osób jeździ z przysypanymi :)
          • marciasek Re: Ciocia dobra rada-czyli rad sztuk kilka 07.12.10, 00:21
            dokładnie: tablice (przód i tył), wszystkie szyby oraz dach muszą być odśnieżone. Przymarznięty śnieg na dachu może zostać, sypki trzeba zmieść. A szyby obowiązkowo odśnieżyć i w razie potrzeby odskrobać, tablice zaś mają być czytelne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka