the_mariska
17.04.11, 02:53
Natchnął mnie post Anny-Pii w sąsiednim wątku, że to albo jakieś predyspozycje szczególne trzeba mieć, albo dobrze dobraną metodę. Cóż, predyspozycje mam o tyle, że jako muzykalny człowiek łatwo łapię melodię i akcent, a jako analityczny łatwo zauważam ogólne reguły rządzące gramatyką i podobieństwa do znanych mi słówek, choćby nawet były te słówka w zupełnie niepodobnym języku. Co mnie najbardziej boli, to brak okazji do wykorzystywania tego w praktyce - parę lat temu mówiłam po angielsku całkiem nieźle, teraz poza moją wąską informatyczno-automatyczną działką mam słownictwo dosyć okrojone. Oprócz tego liznęłam podstawowe podstawy czterech innych europejskich języków zamiast skupić się na jednym, dzięki czemu w każdym z tych języków umiem zamówić coś do jedzenia, spytać o drogę, porozmawiać o pogodzie i w zasadzie niewiele więcej ;)
Pewnie powiecie mi: konwersacje z nativami, niby oczywista oczywistość, ale w praktyce słysząc Prawdziwych Brytyjczyków cała moja znajomość angielskiego chowa się w malutki kącik, o Prawdziwych Hiszpanach gadających w tempie karabinu maszynowego nie wspominając ;) Dużo łatwiej rozmawia mi się jednak z kimś, kogo moje błędy nie doprowadzą do palpitacji serca - gorzej, że taki ktoś sam często umie niewiele więcej ode mnie.
Bardzo bym chciała nie uwsteczniać się więcej z angielskiego, bo jestem na dobrej drodze, żebym przestała rozumieć cokolwiek, co nie ma słowa "Control Theory" lub "Brafitting" w tytule. Z niemieckiego i hiszpańskiego mam na tyle solidne podstawy, że gdybym wiedziała jak, mogłabym się uczyć dalej samodzielnie - tylko znów nie mam pojęcia co z tym robić. Pozostałe 2 języki sobie daruję, kiedyś jak już nauczę się płynnie mówić po niemiecku i hiszpańsku to może do nich wrócę. W chwili obecnej nie stać mnie na kurs językowy, choć mam nadzieję że jest to przejściowy etap, ale biorąc pod uwagę nieograniczone możliwości internetu, pewnie da radę coś podłapać nie chodząc na płatne kursy. Mam rację? Proszę ślicznie o pomoc :)