Dodaj do ulubionych

Remont mieszkania - papierkologia

22.06.11, 17:45
Kobiety drogie, miałam zapytać o wszystko w urzędzie miasta, ale jak zwykle 5 minut po 16 się mi przypomniało, a o tej porze w urzędzie są już pustki i nikt nie odbiera telefonów.

Szczęśliwie udało mi się w końcu kupić mieszkanie, więc etap szukania, notariusza i reszty mam prawie za sobą i chętnie o tym zapomnę. Ale zaczyna się mi etap remontu. Chcę remontować od końca lipca, a ponieważ to spory remont to mam sporo wątpliwości. Mieszkanie przynależy do wspólnoty, gdzie poinformowano mnie, że mam ich prosić o zgodę jedynie ingerując w część wspólną.

Nie chcę robić samowoli budowlanej, ale zależy mi na tym, żeby szybko przeprowadzić remont. Muszę przenieść instalację gazową, kuchnię chcę zrobić w innym miejscu niż jest obecnie. Doczytałam, że nawet przy małej zmianie instalacji trzeba zrobić plan, ktoś ten plan musi zatwierdzić, a przeróbkę ma zrobić gazownik z uprawnieniami. I co gorsze (estetycznie) - nie wolno zasłonić rur. Z tym ostatnim mam problem estetyczny, ponieważ rura nieschowana przeszłaby mi na wylot przez prysznic i jedną ze ścian łazienki. Czy na pewno nie można takiej rury schować w podłodze, a na zewnątrz puścić ją w kuchni? Boję się, że osoba nieostrożna mogłaby uszkodzić rurę w trakcie brania prysznica, więc schowanie tej rury byłoby kwestią nie tylko estetyczną. Ile trwa papierkologia gazownicza?

Dwa - chcę zmienić układ ścianek działowych. Dodać jedną, a inną wyburzyć. Czy muszę zatrudniać architekta, składać projekt i uzyskiwać gdzieś zgodę na zmiany?

I czy ewentualnie, jeżeli muszę zgłaszać to do urzędów, to mogę to zrobić mając umowę przedwstępną, żeby w ciągu lipca rozpatrzono mi wniosek? Ewentualnie, mogę poprosić o pomoc obecnych właścicieli o złożenie takich wniosków, ponieważ to oni mają obecnie prawo własności, ale nie wiem czy to jest możliwe i wykonalne? Bardzo mi zależy na tym, żeby remont zrobić od sierpnia, więc co mogę i powinnam załatwić już teraz?
Obserwuj wątek
    • marciasek Re: Remont mieszkania - papierkologia 23.06.11, 01:54
      Jak chodzi o rury gazowe to raczej nie ma możliwości, ze ktoś uszkodzi rurę biorąc prysznic, natomiast istnieje spore ryzyko, że schowana w podłodze/ścianie rura kiedyś się rozszczelni - i co wtedy? Gdzie będzie się zbierał gaz? Jak zbadać gdzie jest nieszczelność? Jak ją naprawić? Pruć podłogę? Kuć ścianę? Te przepisy są bardzo sensowne i raczej nie ma co przy tym grzebać, poważnie.
      Projekt gazowniczy - najlepiej pójść do gazowni, do pana, który robi odbiory, i zapytać go kogo by ci polecił do tego zlecenia. Są trzy możliwości: 1. że pan zrobi to sam na fuchę, 2. że podeśle swojego kolegę, 3. odmówi współpracy (mało prawdopodobne). W dwóch pierwszych przypadkach odbiór instalacji masz zaklepany.
      Ze ściankami działowymi sprawa jest o tyle trudna, że powinnaś wiedzieć które są działowe, a które nośne. Większość ludzi robi takie prace "na dziko" (co nie znaczy, że Ci to doradzam!), ale nawet wtedy trzeba wiedzieć, czego nie ruszać.
    • urkye Re: Remont mieszkania - papierkologia 23.06.11, 08:37
      Instalację gazową musi Ci zrobić ktoś z uprawnieniami, rury muszą być widoczne, niestety. Możesz pokombinować, jak z tych rur zrobić atut;) Będzie cięzko, ale może się da.
      Ścianki to są zmiany nieistotne, więc chyba nie potrzebujesz nikogo z uprawnieniami (na 90%, siedzę w budownictwie od podstaw, przeróbek nie robiliśmy, więc pewności nie mam), pamiętaj po prostu, że ściany do 20cm możesz wyburzyć, ale te >24 są nośne i ich nie ruszamy:) Jak chcesz nośną wyrzucić, to musisz dać podciągi i do tego konstruktor już jest potrzebny.
      Kwestia zgłaszania do urzędu - zadzwoń do wydziału budownictwa w urzędzie miasta/starostwie i spytaj. Odpowiedzą :)
    • satia2004 Re: Remont mieszkania - papierkologia 23.06.11, 09:28
      Z tego co wiem rury gazowe można schować za zabudową k-g o ile ma ona 'przewiew' - np. kratki wentylacyjne. Miałam tak w zrobione w poprzednim mieszkaniu ale fachowiec uprzedził mnie, że jak trafię na nadgorliwego służbistę przy kontroli szczelności to każą mi zdemontować.
      • satia2004 PS. 23.06.11, 09:32
        A może zamiast kombinować z rurami gazowymi lepiej zmienić kuchenkę na elektryczną albo indukcyjną? Ja mam od kilku miesięcy indukcję i do gazu na pewno z własnej woli nie wrócę :)
        • besame.mucho Re: PS. 23.06.11, 09:50
          Nie każdy lubi. Ja mam od kilku miesięcy indukcyjną i już się cieszę, że niedługo wracam do gazowej :). Będzie mi brakowało tego, że wielki gar makaronu robi się w pięć minut, ale jeśli chodzi o gotowanie np. w tajinie albo w woku, to gazowa kuchenka jest dla mnie bez porównania fajniejsza.
          • satia2004 Re: PS. 23.06.11, 11:06
            Ja jedynej rzeczy jaką żałuję przy indukcji to gotowanie w woku ;) Natomiast do tłustych oparów z gazu i mozolnego czyszczenia kuchenki nie tęsknię ani odrobinę, tym bardziej, że mam aneks :)
            • besame.mucho Re: PS. 23.06.11, 11:24
              O, do czyszczenia akurat też nie tęsknię, tu się zgadzam! Ale właśnie z powodu "specjalnych" garnków, typu woka itd, wolę jednak czyścić i móc z nich sensownie korzystać niż odwrotnie.
              Niby kupiłam wok, który może sobie pyrkać na indukcji (na szczęście też żeliwny), ale jednak nie robi się w nim tak samo jak na ogniu.
              • satia2004 Re: PS. 23.06.11, 11:32
                Prawda, prawda :) Każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy a niestety nie można mieć wszystkiego :( Może w przypadku Eponak rezygnacja z woka będzie mniej uciążliwa niż przebudowa instalacji?

                Swoją drogą to mam w domu taką małą kuchenkę turystyczną na naboje gazowe (pozostałość po wyjazdach trzymana teraz na wypadek braku prądu). Zastanawiałam się czy nie dało by się jakiejś nakładki na palnik zrobić, żeby woka używać... trzeba przemyśleć :)
                • besame.mucho Re: PS. 23.06.11, 11:43
                  Pewnie jakoś by się dało - moi znajomi mają w mieszkaniu takie rozwiązanie: kuchenka indukcyjna + jeden duży palnik właśnie na woka i inne takie gary. Myślałam o takim czymś u mnie, ale w moim budynku nie ma w ogóle dociągniętej instalacji gazowej, musiałabym więc do tego palnika mieć podłączoną taką po prostu butlę z gazem. A to jest jeden z niewielu sprzętów, których się naprawdę boję :). U mojej przyjaciółki na działce jest przy kuchence taka butla, podchodzimy do niej obie jak pies do jeża, mamy wiecznie obsesję, że jej nie zakręciłyśmy, że zaraz zacznie się ulatniać, że któraś z nas odpali papierosa i wybuchniemy, itd. Brrr, wolałabym nie mieć tego stresu na co dzień we własnym mieszkaniu.

                  Może jak się przeprowadzę to się na połączenie indukcja + pojedynczy palnik gazowy zdecyduję, bo w tamtym budynku jest instalacja gazowa. Tylko mieszkanie kupiłam świeżo odremontowane i jest płyta gazowa, trochę by mi było szkoda od razu kuć ściany i wymieniać instalację żeby zamontować indukcję.
        • eponak Re: PS. 23.06.11, 13:19
          satia2004 napisała:

          > A może zamiast kombinować z rurami gazowymi lepiej zmienić kuchenkę na elektryc
          > zną albo indukcyjną? Ja mam od kilku miesięcy indukcję i do gazu na pewno z wła
          > snej woli nie wrócę :)

          Chciałabym, ale skoro już jest podciągnięta instalacja gazowa do mieszkania, to lepiej ja wykorzystać chyba? Jest też CO, więc gazu nie można twórczo wykorzystać do ogrzewania wody (pomijając że nie lubię). Rozważam cały czas indukcję, bo jestem wielką fanką, ale faktycznie nie byłam nigdy zmuszona do wokowania na indukcji, bo mam i taką i taką płytę w obecnym mieszkaniu. Ostatnio wok się kurzy, bo mamy bardzo fajną patelnię pseudowokową, na której smażymy wszystko.

          Pomysł z palnikiem gazowym i resztą indukcyjną jest świetny, ale nie wiem czy mam miejsce na to (chciałam mieć dużą powierzchnię blatu) - pewnie nie istnieją łączone kuchnie indukcyjno-gazowe? :P
          • besame.mucho Re: PS. 23.06.11, 14:18
            Widziałam płyty elektryczno-gazowe. Na indukcyjno-gazową się nie natknęłam, ale może też są?

            Taki pojedynczy palnik nie zajmuje osobno dużo miejsca, na pewno nie tyle co dwie różne płyty :). Ja pewnie kiedyś takie rozwiązanie zastosuję - nie od razu po przeprowadzce, bo szkoda kuć tuż po świeżym remoncie, ale jak będę planowała kiedyś remont kuchni to myślę, że się zdecyduję na indukcję + pojedynczy palnik gazowy.
            • satia2004 Re: PS. 23.06.11, 14:31
              besame.mucho napisała:

              > Widziałam płyty elektryczno-gazowe. Na indukcyjno-gazową się nie natknęłam, ale
              > może też są?
              > Taki pojedynczy palnik nie zajmuje osobno dużo miejsca, na pewno nie tyle co
              >dwie różne płyty :).

              Dokładnie! Poniżej zalinkowałam płytę gazowo-indukcyjną ale jeżeli palnik gazowy ma być pod wok to lepiej, żeby był z dobrym dostępem i o odpowiedniej mocy. Coś takiego:
              www.nokaut.pl/plyty-ceramiczne/plyta-gazowa-ceramiczna-bosch-pra-326b90e.html
          • satia2004 Re: PS. 23.06.11, 14:27
            eponak napisała:
            > Pomysł z palnikiem gazowym i resztą indukcyjną jest świetny, ale nie wiem czy m
            > am miejsce na to (chciałam mieć dużą powierzchnię blatu) - pewnie nie istnieją
            > łączone kuchnie indukcyjno-gazowe? :P

            Istnieją ;)

            www.projektoskop.pl/gal-6-kuchnie,3451-plyta-indukcyjno-gazowa-igd22-s-marki-mastercook.html
            • eponak Re: PS. 23.06.11, 15:15
              satia2004 napisała:

              >
              > Istnieją ;)
              >

              O mon Dieu :D Wszystko już wymyślono. I z tego co widzę do zabudowy płyta, więc idealnie jak chciałam. Dzięki, będę ostro myśleć nad instalacją - a rurę chyba muszę pokochać, więc albo zamaluję, żeby była niezauważalna i pod samym sufitem puszczę, albo na jaskrawy kolor zamaluję i wyeksponuję.
        • kotwtrampkach kuchenka elektryczna 23.06.11, 21:51
          ja dopisze jeszcze tak.
          Przerobiłam gaz - niedaleko, na drugą ścianę, robił mi znajomy, dobry fachowiec. Ale potem sie okazało, że: rury gazowe muszą być spawane (mam skręcone z jakimś odpowiednim materiałem uzywanym za zachodnią granicą, bo tam ów znajomy pracuje). Że w spółdzielni musi być plan takiej przeróbki podpisany przez architekta. że muszę mieć odbiór gazowej instalacji zrobiony przez "fachowca", kt ma odpowiednie uprawnienia.
          Ja się z tym bujam 5 lat. Gdybym miała za to wszystko płacić, bardziej opłaca mi się podciągnąć instalację elektryczną (bo obecna jest za słaba na przeciętną kuchenkę "doprądną") i nie płacić rachunków za gaz, których największy procent zajmuje pozycja "wystawienie rachunku" :-(

          Tylko kuchenkę mam na gaz. (woda podgrzewana jest gdzieś poza moim mieszakaniem ;-) )
          i nie muszę pisać, ze rury na scianie nie wglądają interesująco..
    • besame.mucho Re: Remont mieszkania - papierkologia 23.06.11, 09:56
      Ściany działowe możesz sobie przestawiać. Warunek jest tylko żebyś, zanim zaczniesz przestawiać, upewniła się, że na pewno są działowe, a nie nośne :)

      Rur bym nie chowała. Pod podłogą nie wolno, a czy na wierzchu Ci wisi rura czy jakaś zasłonka rury, to już jeden pies. Tzn. ja nawet wolę rury niż jakieś osłonki, jakoś łatwiej mi wymyślić wystrój w który się wkomponują i będą nawet fajnym elementem. Kupiłabym farby, pomalowała jakoś fajnie rurę i udawała, że z rozmysłem ją tu wstawiłam, bo tak super wygląda ;)

      A w ogóle to gratuluję, fajnie że udało się zakończyć przygodę z szukaniem!
    • bathilda Re: Remont mieszkania - papierkologia 23.06.11, 13:01
      Na przeniesienie kuchni w inne miejsce niż jest (do innego pomieszczenia) trzeba mieć pozwolenie budowlane. O czym wiem bo mój kolega z biurka obok dostał za jego brak mandat od inspekcji budowlanej (która go odwiedziła po życzliwym sąsiedzkim donosie). Co ciekawe, przeniesienie projektował architekt ale o konieczności uzyskania pozwolenia nie wspomniał.

      Co do rur z gazem, to na bank musi być dostęp do zaworu / miejsca gdzie sie odcina. Inaczej przy corocznym przeglądzie instalacji będą problemy. U mnie akurat reszta rur schowana za szafkami więc innej wiedzy nie mam.

      Nie jestem pewna czy do pozwolenia budowlanego konieczne jest prawo własności. Przecież remont może teoretycznie zrobić też np. najemca. Ja bym składała papiery już teraz.
      • eponak Re: Remont mieszkania - papierkologia 23.06.11, 13:12
        bathilda napisała:

        > Na przeniesienie kuchni w inne miejsce niż jest (do innego pomieszczenia) trzeb
        > a mieć pozwolenie budowlane. O czym wiem bo mój kolega z biurka obok dostał za
        > jego brak mandat od inspekcji budowlanej (która go odwiedziła po życzliwym sąsi
        > edzkim donosie). Co ciekawe, przeniesienie projektował architekt ale o konieczn
        > ości uzyskania pozwolenia nie wspomniał.

        Akurat kuchnia zostanie w tym miejscu gdzie jest, a przenoszę łazienkę - kuchnia jest olbrzymia (20 m2), więc podzielę ją na pół i zrobię łazienkę w jednej części. Czy to ktoś upierdliwy może uznać za przeniesienie?
    • eponak Hurtem - o ścianach 23.06.11, 13:09
      Znalazłam wczoraj taką dyskusję: fotoforum.gazeta.pl/72,2,35,36554862,36617116.html?v=2
      I z niej wynika, że to nie jest niestety pełna dowolność. Jak poczytałam o kosztach, to mnie zmroziło, bo do usunięcia miałabym ścianę 1,3. Wszyscy jednak zapewniają mnie, że nie trzeba nikogo prosić o zgodę. Sąsiadów nie znam, więc nie wiem czy nie trafi się jakiś kapeć, który doniesie, bo hałas będzie przez parę tygodni i w wakacje może komuś żyłka pęknie w końcu ;)

      Zamiast pomieszczenia, ktore jest obecnie w miejscu odgrodzonym przez tę ściankę - chcę zrobić szafę. Więc jeżeli faktycznie nie wolno bez pozwolenia nic usuwać, to zostawię ścianę, ale bardziej "ażurową" - wstawię w nią drzwiczki, albo nawet zabuduję ścianę od zewnątrz drewnem, że niby jej tam nie ma, a inspektorowi budowlanemu pokażę, że ściana jest.

      Co do instalacji gazowej - mam poleconego fajnego gazownika, ostatecznie się pogodzę z jedną rurą idącą po ścianie. Ale czy to naprawdę trwa bardzo długo? Trzeba składać projekt, czekać na akceptację itd? Bo o ile ścianę mogę wyburzyć nawet pod koniec, to jednak to bym musiała załatwić na początku remontu ;)

      Besame - dzięki :)
      • kotwtrampkach Re: Hurtem - o ścianach 23.06.11, 22:14
        no, ja polecam zacząć od burzenia sciany, pył niesamowity

        wszystko powinni powiedzieć we wspólnocie/spółdzielni. +spisz sobie numery telefonów dostępne na jakiejś tablicy ogłoszeń do kominiarza (bo w łazience i kuchni masz komin i kominiarz sprawdza ciąg co roku) , do osoby dyżurującej/kontrolującej w sprawie gazu i wody (czyli to, co będziesz przerabiała) - oni najlepiej powiedzą czy będą się czepiali, czy nie.
        w spółdzielni/wspólnocie są plany architektoniczne - tam są pokazane, które ściany są ważne a które można zmieniać. zazwyczaj trzeba mieć zgodę na to , co ważne dla konstrukcji budynku (ściany nośne) i na to co widać na zewnątrz - inne okna, obudowa balkonu, daszek, markiza, kształt drzwi wejściowych. W ścianie nośnej często można zrobić np. futrynę, ale bez zgody kogoś tam to dosyć drogi interes (znaczy kary).

        nie mam doświadczenia w prawie budowlanym i innych takich; mam za sobą doświadczenie 3 remontów i to zebrane tylko (w każdej spółdzielni/wspólnocie jest inaczej - chodzi o zarządcę budynku) Generalnie, to co wiem, lepiej zapytać niż potem mieć kłopot. i prosić o odpowiedź na piśmie (chyba 2 tyg mają na odpowiedź urzędnicy, ale na 100%nie pamiętam), bo zapominają czasem, że się na coś zgodzili.

        jeżeli chcesz ten gaz robić bardzo i do tego spawać rury, pamiętaj, zeby to na początku, bo to dosyć niszczące/brudzące rzeczy.

        co do sąsiadów - polecam zostawić kartkę, że planujesz remont - w dniach... + ewentualnie w których dniach planujesz "większe rzeczy" (wiertarki udarowe słychać bardzo) - ja kiedyś byłam wdzieczna za taką informację sąsiadom(mogłam sobie fajnie zaplanować niesiedzenie w domu i nieumawianie się u mnie), a i potem sama słyszałam podziękowania.
    • eponak Po rozmowie z urzędem miasta-remont prawnie 28.06.11, 19:18
      A więc tak: rozmawiałam z wydziałem architektury i budownictwa :) Prawnie jest obowiązek uzyskania zgody na wyburzenie ścian działowych. Chociaż Pan delikatnie sugerował, że jak to jest mały kawałek, to się nie ma co bawić w proszenie o pozwolenia, bo to są koszty, ale oficjalnie oczywiście nic takiego nie powiedział. Na decyzję czeka się do 30 dni, płaci się za projekt, a także za dziennik budowy (podobno koszt kilku tysięcy...).

      Żeby było fajniej, stawiając ścianę działową, która nie jest z karton-gipsu, również trzeba prosić o zgodę urzędu. I koszty podobne jak przy wyburzeniu.

      Gazowni zdecydowałam się podziękować za dostarczanie gazu i zainstalować indukcję. Na woka będę chodzić do sąsiadki-znajomej. Oszczędność, którą mogę podobno mieć używając kuchenki gazowej może zniknąć, kiedy będę musiała zapłacić za środki do czyszczenia kuchenki i oczywiście za projekt gazu oraz stosowne pozwolenia i robotę fachowca z uprawnieniami.

      Jak wynika z moich licznych rozmów - o tym jak wygląda prawo budowlane w przypadku ścian działowych nie wie chyba nikt, do czasu aż uprzejmy sąsiad nie wyśle na niego inspektora budowlanego ;)


      • tomeckpl Re: Po rozmowie z urzędem miasta-remont prawnie 23.07.11, 23:49
        witam
        bardzo ciekawy temat gdyż mam podobną sytuację - kupiłem mieszkanie do remontu i też chce zmienić (zmodernizować) instalacje gazową i wyburzyć ściankę działową pomiędzy kuchnią i pokojem. Nie wiesz po zakręceniu zaworu gazu mogę ją sam zdemontować, a później po remoncie łazienki brać fachowca od gazu z uprawnieniami, żeby zrobił mi instalację, taką jak była, tylko na nowych materiałach i z nowym piecykiem gazowym? Czy na modernizację, bez zmiany położenia rurek gazowych również trzeba mieć pozwolenie? Czy ta rura odporowadzająca spaliny od piecyka gazowego do komina również musi być odsłonięta czy mogę ją zabudować?
        • eponak Re: Po rozmowie z urzędem miasta-remont prawnie 24.07.11, 00:06
          Nie mam bladego pojęcia niestety - podejrzewam jednak, że samemu ruszyć nie wolno (a przynajmniej ja nie mogłam). Najlepiej zapytać w gazowni jak wygląda sprawa w tym konkretnym wypadku. Może któraś z dziewczyn rzuci konkretnymi przepisami, ale dobry gazownik na pewno doradzi i powie co można zakryć, a co nie i co wymaga projektu przebudowy, a co można samemu ruszyć i zmienić. Podkreślam jednak, że gazownik musi być dobry i mieć rozeznanie w obowiązujących przepisach. Są one wyjątkowo szczegółowe i trzeba wiedzieć dobrze jakie są np. minimalne odległości pomiędzy kablami elektrycznymi, a rurkami gazowymi.

          Ja zdecydowałam się zrezygnować z gazu kompletnie. Smutni panowie z gazowni zlikwidowali u mnie już jakiś czas temu licznik i instalację, zostały jedynie dwa wystające bolce ze ściany. Całość akcji trwała może kwadrans.

          Odkryłam w międzyczasie, że istnieje coś takiego jak wok indukcyjny :):):) Więc pomysł podciągnięcia gazu pod palnik pojedynczy zrobiony specjalnie na wok upadł. Już odkładam pieniądze na wok indukcyjny! :)
          • tomeckpl Re: Po rozmowie z urzędem miasta-remont prawnie 24.07.11, 18:39
            wow, dzięki za szybką odpowiedź:)
            a jak tam remont? ile czekałaś na zgodę na wyburzenie ścianki? masz osobno kierownika budowy czy może firma remontowa posiada takowego?
            • eponak Re: Po rozmowie z urzędem miasta-remont prawnie 24.07.11, 20:19
              Nie wyburzam ściany, bo bym nie zdążyła i chcę ciąć koszty. Na zgodę czeka się 30 dni roboczych, przynajmniej tak mi powiedziano w ratuszu Praga Południe. W koszty powiem szczerze, że nie wchodziłam, ale coś pan urzędnik napomknął, że wydanie takiej zgody to kilkaset zł. Oczywiście, trzeba do tego mieć projekt, a potem założyć dziennik budowy (a ten podobno kosztuje więcej niż 1000 zł). Dlatego Pan urzędnik delikatnie zasugerował, żeby to olać, bo wszyscy olewają, zwłaszcza że u mnie do wyburzenia jest kilkadziesiąt cm. I z tego powodu żadnego kierownika budowy mieć nie będę. Remont dopiero mnie czeka - cały sierpień. Będę remontować ja i dwoje znajomych-fachowców.

              Jako legalistka wybrałam drogę uniku. Mam pewien budżet na remont, a proszenie o zgody (na wyburzenie, na postawienie ściany działowej i przebudowę instalacji gazowej) kosztowałoby mnie kilka tysięcy, więc wolę ominąć taką zabawę. Ja wiem, że ludzie olewają działanie legalne, a potem (jak sąsiad doniesie) jakoś kombinują, ale jakoś mi to nie odpowiada, bo nie znam sąsiadów jeszcze i nie wiem co kto zrobi. Ściankę postawię k-g, ściany praktycznie nie wyburzę, a instalację gazową mam już zlikwidowaną. A na resztę nie potrzeba mi zezwoleń ;)
              • tomeckpl Re: Po rozmowie z urzędem miasta-remont prawnie 24.07.11, 20:44
                no to jakaś masakra z tą ścianką ... mała ścianka a tyle problemów, w Internecie znalazłem różne sprzeczne informacje - jedni piszą, że trzeba pozwolenie z Urzędu inni, że nie. Podobno wiele osób robi to bez zezwoleń, tylko właśnie ja nie znam sąsiadów i nie wiem czy ktoś nie naśle na mnie jakiegoś inspektora:P a wtedy to kara i nakaz przywrócenia poprzedniej wersji :/ więc lepiej nie ryzykować. Dodatkowo znalazłem info, że aby połączyć kuchnię z pokojem muszą być spełnione określone warunki - kratka wentylacyjna + okap nad piecykiem czy coś w tym stylu... można też nagiąć lekko przepisy prosząc o zgodę na ... powiększenie kuchni poprzez wyburzenie ścianki ... wtedy trzeba spełniać jakoś mniej tych wymagań. Też miałem chwile zwątpienia bo ta ścianka blokuje mi remont a płace już czynsz, ale kuchnia jest mała (jak i całe mieszkanie) i do tego na tej ściance łączącej ją z pokojem jest otwór (okno na pokój) co wygląda okropnie i burzy harmonie całego mieszkania :/ no nic pozostaje mi poszukać jakiejś osoby z uprawnieniami :/
                dzięki za pomoc! życzę powodzenia z remontem :)
                jak już skończysz to proszę, daj znać jakie koszty poniosłaś, o ile to nie będzie tajemnicą :P
                • eponak Re: Po rozmowie z urzędem miasta-remont prawnie 24.07.11, 21:22
                  Najlepiej zadzwonić do właściwego dla danego miasta/dzielnicy urzędu i dopytać. Ja wiem, że na forach zdania są podzielone, wiem też o tym działaniu bez zezwoleń, ale o ile w domu sporo takich "niedociągnięć prawnych" przejdzie, to w bloku/kamienicy zawsze jest szansa, że trafisz na życzliwego sąsiada. Dlatego planuję jeszcze przejść po sąsiadach z góry, z dołu i tych co obok mieszkają i grzecznie uprzedzić o remoncie oraz oczywiście wywiesić kartkę z informacją na klatce. Zorientuję się przy okazji jak oni rozwiązali u siebie remont (taki sam układ na planach pierwotnych).

                  W sprawie otwarcia kuchni na inny pokój (salon?) wiem, że można zadzwonić do kominiarza, który w danym miejscu zwyczajowo robi przeglądy i spytać jak to wygląda. A w sprawie gazu - do gazownika, który robi przegląd. O kontakty możesz poprosić w administracji, często też wiszą na klatce schodowej. A w sprawie przebudowy mieszkania kontaktować się z wydziałem architektury w konkretnym urzędzie, bo nawet osoby, które powinny wiedzieć coś o danym temacie często nie wiedzą - wyżej jedna z dziewczyn napisała o sytuacji, gdzie architekt nie poinformował jej, że ot tak kuchni nie można przenosić, bo sam tego nie wiedział.

                  Co do kosztów - mogę się po remoncie podzielić na priv, jeżeli korzystasz z poczty gazetowej. Tyle, że u mnie nie remontuje firma, do tego spoza stolicy, więc nie wiem na ile jest to dla Ciebie przydatne ;) Tobie również życzę powodzenia z remontem, sama wiem że się to teraz przyda, bo ogarnięcie wszystkiego logistycznie jest mistrzostwem.
                  • tomeckpl Re: Po rozmowie z urzędem miasta-remont prawnie 24.07.11, 21:31
                    dzięki za odp :) a miałem jeszcze zapytać, ale zapomniałem ... czym podgrzewasz wodę w mieszkaniu? Czego będziesz używać zamiast piecyka gazowego?
                    • eponak Re: Po rozmowie z urzędem miasta-remont prawnie 24.07.11, 21:44

                      Nienawidzę piecyków gazowych ;) Obecnie używam bojler taki na 200 l. Nie kosztuje dużo, chociaż zajmuje miejsce w łazience. Mam II taryfę prądu, więc bojler mam podłączony do prądu za pośrednictwem hmm... nie wiem jak się to nazywa - jest to takie urządzenie, które wpina się do gniazdka i ustawia się je na jakieś godziny i tylko w tych godzinach działa bojler - spokojnie wystarczy jak działa przez kilka godzin nocą i dwie godziny w dzień.
                      W remontowanym mieszkaniu będę mieć ciepłą wodę miejską, o ile uda im się zdobyć pieniądze w tym roku. Jeżeli tego nie zrobią, to zainstaluję bojler, bo się sprawdza - ale faktycznie, warto do niego mieć II taryfę i ograniczenie grzania, żeby nie zapłacić gigantycznych rachunków.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka