Dodaj do ulubionych

Buty na deszcz

06.07.11, 10:42
Temat na czasie ;)

Szukam butów, które mi się nie rozpadną w czasie deszczu i będą wygodne.

Normalnie jak pada, chodzę w glanach i jest to rewelacyjne obuwie deszczoodporne, ale czasem człowiek chciałby założyć jakieś inne buty.
Kaloszy nie lubię - w sensie wizualnym, nigdy nie widziałam żadnych, które mi się podobają. Ale może są wygodne?
Poza tym wolałabym jakieś bardziej uniwersalne buty niż kalosze.

Czy górskie lub trekkingowe buty są wodoodporne? A jak tak, to czy _każde_ są wodoodporne? Bo górskie buty tez muszę kupić, więc może można połączyć jedno z drugim?

I nie chodzi mi o łażenie w deszczu typu do samochodu i z powrotem, tylko o takie buty, które by przeżyły łażenie w ulewie i po kałużach. I by nie przemokły.
Obserwuj wątek
    • nientepaura Re: Buty na deszcz 06.07.11, 10:58
      buty trekkingowe impregnujesz sprayem i wtedy nie przemokną;) choć patrząc za okno - zastanawiam się nad inwestycją w kalosze (ale takie krótsze, do połowy łydki,a takich nie widuję);/
      • yaga7 Re: Buty na deszcz 06.07.11, 11:00
        Hmm, to jak mam impregnować, to w sumie równie dobrze adidasy mogę zaimpregnować nie?
        Miałam kiedyś jakiś spray, ale nie pamiętam, czy był dobry...

        No właśnie, jak już bym miała mieć kalosze, to niskie. Po co mi wysokie? ;)
    • mniickhiateal Re: Buty na deszcz 06.07.11, 11:02
      yaga7 napisała:

      > Temat na czasie ;)
      >
      > Szukam butów, które mi się nie rozpadną w czasie deszczu i będą wygodne.
      >
      > Normalnie jak pada, chodzę w glanach i jest to rewelacyjne obuwie deszczoodporn
      > e, ale czasem człowiek chciałby założyć jakieś inne buty.
      > Kaloszy nie lubię - w sensie wizualnym, nigdy nie widziałam żadnych, które mi s
      > ię podobają. Ale może są wygodne?
      > Poza tym wolałabym jakieś bardziej uniwersalne buty niż kalosze.
      >
      > Czy górskie lub trekkingowe buty są wodoodporne? A jak tak, to czy _każde_ są w
      > odoodporne? Bo górskie buty tez muszę kupić, więc może można połączyć jedno z d
      > rugim?
      >
      > I nie chodzi mi o łażenie w deszczu typu do samochodu i z powrotem, tylko o tak
      > ie buty, które by przeżyły łażenie w ulewie i po kałużach. I by nie przemokły.
      >

      Ostatnio przed wakacjami w Szkocji (mokro, mokrzej niż tu) zanabyłam sobie te buty:
      www.salomon.com/us/product/exit-2-gtx.html
      I jestem zadowolona. Co prawda nie testowałam w bardzo ekstremalnych warunkach typu wielodniowe marsze po Highlands, ale całodniowe łażenie po mieście i podmiejskich trasach wycieczkowych wytrzymały bez zarzutu i najmniejszego przemoknięcia. Teraz testuję w podobnych warunkach w domu (tj. dłuższe spacery po mokrości) i nadal jest bardzo ok. Aha, od strony technicznej (porządna bezpoślizgowa podeszwa itp.) spełniają też obiecane funkcje w warunkach trekkingowych, nie miałam po prostu jeszcze okazji przetestować w kombinacji zdarzeń bardzo mokro + wycieczka w cięższym terenie.
      • yaga7 Re: Buty na deszcz 06.07.11, 11:04
        O proszę, takie niepozorne, a mówisz, że dobre?

        Jako trekkingowe dla mnie są na pewno za krótkie, ja muszę mieć buty za kostkę czy do kostki. Ale i tak o nich poczytam :)
        • mniickhiateal Re: Buty na deszcz 06.07.11, 11:12
          yaga7 napisała:

          > O proszę, takie niepozorne, a mówisz, że dobre?
          >
          > Jako trekkingowe dla mnie są na pewno za krótkie, ja muszę mieć buty za kostkę
          > czy do kostki. Ale i tak o nich poczytam :)

          Ano dobre. Tak się złożyło, że parę miesięcy wcześniej z desperacji kupiłam od nich inne buty - apres ski, ciepłe do -18C - w celu wykorzystania w lutym do łażenia po Moskwie, i były w tych warunkach niesamowicie ciepłe, bezpoślizgowe i wygodne, więc na te się skusiłam już ze znacznie większym zaufaniem.

          Akurat mnie zależało na niższych, bo ja mam sporo zastosowań mieszanych, tj. miasto i właśnie czasem wycieczka, ale na pewno wyższe też będą mieli w tej wodoodpornej technologii.
        • anna-pia Re: Buty na deszcz 06.07.11, 11:15
          Ja mam trekkingowe firmy Kupczak - o ile woda nie naleje się do buta od góry, to nie ma sposobu, żeby znalazła się w środku. Chodzę w nich zimą w śniegu, latem po błocie i w kałużach, w upale po górach... Mój chłop ma ichnie combaty i są jeszcze lepsze (niestety, nie produkują w moim rozmiarze).
          • yaga7 Re: Buty na deszcz 06.07.11, 11:24
            Takie militarne są na pewno fajne, ale to jak glany, tylko inne ;) Mój Luby też ma jakieś desanty, w których lata przez cały rok i też jest zadowolony, ale to ja już wolę glany.

            Ale te trekkingowe zaraz sobie sprawdzę.
            • anna-pia Re: Buty na deszcz 06.07.11, 12:16
              Yaga, glany a buty wojskowe to zupełnie co innego, zapewniam cię :) Nawet design inny, nie mówiąc o wadze - trekkingowe i wojskowe są dużo lżejsze. Oczywiście zakładam, że mówimy o glanach ze skóry i o nowoczesnych butach wojskowych.
              • yaga7 Re: Buty na deszcz 06.07.11, 12:50
                Jak pisałam, wiem, jak wyglądają wojskowe, Luby ma którąś parę, wiem, ile ważą itp ;)
                Fakt, są lżejsze, nie zaprzeczam. Przykładowo w porównaniu do moich New Rocków, to w ogóle para waży tyle, co jeden NR.
                Ale dla mnie pod względem dizajnu nie różnią się na tyle, żebym musiała je kupować. W takim sensie, że o ile trekkingowe są fajne, bo mogę w nich latać i po mieście, i po górach, o tyle wojskowe by mi służyły tylko do latania po mieście, a nie po górach. A jak mam latać po mieście, to w sumie mam glany. I New Rocki ;)
                Nie wiem, czy jasno się wyraziłam teraz? :)

                Aczkolwiek oczywiście Luby na wojskowe namawia mnie od dawna, podobnie jak na wojskowe ubranko z demobilu i podobnie jak na strzelanie ASG ;))))
                • anna-pia Re: Buty na deszcz 06.07.11, 13:24
                  Mam wrażenie, że piszemy o różnych rzeczach. Z wojskowymi jest ten problem, że istnieje wiele różnych wzorów. To raz. Dwa, IMO design wojskowych (combaty kupczakowe) a glanów to różne światy, ale to już mój osobisty pogląd, nie musimy się zgadzać :)
                  Nie wiem, jaki model ma twój Luby (desantowe, czyli jakie? spadochroniarskie?), mój chłop w kupczakach wojskowych (combat) chodzi i i zimą w czasie mrozów po mieście, i latem po górach i dolinach, w upały i w deszcz. Co kto lubi :)

                  Aha, kupczaków nigdy nie traktowałam żadnych sprejem, chłop też nie.
                  • yaga7 Re: Buty na deszcz 06.07.11, 13:32
                    Mnie się wydaje, że piszemy o tych samych rzeczach, tylko po prostu mamy inne na ten temat zdanie ;)

                    Dla mnie buty wojskowe to "desanty" - tak się określa je u nas w Krakowie, albo przynajmniej tak się je określa w tym środowisku, w którym jestem ;) Nie wiem, czy jest to nazwa prawidłowa, nie wiem, skąd się wzięła. Ale może to tak, jak z "glanami" - też jest wiele typów i nie raz ludzie nazywali glanami taki typ buta, który dla mnie glanem nie był ;)
                    Ostatnio Luby chodzi w Magnumach, które producent określa mianem obuwie taktyczne ;) www.militaria.pl/magnum_m125.xml
                    Ale dla mnie one mają dizajn taki, jak te kupczakowe combaty, więc dla mnie to jest jeden worek :) I Luby też w nich łazi cały rok, po mieście, górach, zimą, latem.
                    Natomiast ja na pewno bym wolała jako górskie buty nie buty wojskowe, a normalne trekkingowe. Dlatego wojskowe nie są mi potrzebne, bo by były stosowane do tego, do czego stosuję już inne buty.

                    Może teraz jaśniej? ;)
                    • anna-pia Re: Buty na deszcz 06.07.11, 14:29
                      Yaga, jak wejdziemy w szczegóły, to do Bożego Narodzenia będziemy dyskutować :D
                      Rozumiem, oczywiście, że ty używałabyś combatów/trekkingów do tego, do czego ty chcesz, natomiast ja piszę o możliwych, sprawdzonych, konkretnych zastosowaniach konkretnych butów. Co do definicji - pełna zgoda: wiele razy określano mianem wojskowych buty, które dla mnie wojskowymi nie były.
                      Myślę, że nie napisałam jednej ważnej rzeczy - kupczakowe trekkingi to IMO cywilna, czyli lajtowa wersja ichnich combatów, czyli combaty do latania po górach są lepsze niż trekkingi, tym bardziej, że combaty nie są przeznaczone do chodzenia po mieście. Wydaje mi się, że lepszej - szerszej - opinii udzielą ci ludzie z forum militarnych, bo będą mieli większy zakres porównania.
                      Ja noszę tylko trekkingi, bo combatów na mój rozmiar się nie robi, a chłop nosi combaty, bo trekkingi to dla niego zubożona wersja combatów (inaczej - po co mu ciężarówka, skoro ma TIR-a). Magnum nie znam, ale na zalinkowanej stronie piszą jedną ważną rzecz - to są buty też do miasta, nie piszą natomiast nic o zastosowaniach typu biegi po lodzie czy piachu, ani desant ;) Kupczaki są do tzw. "zadań specjalnych", czyli np. ochronią ci nogę przy skokach czy biegu po górach.
                      Niestety, najlepiej pomacać ;) i zobaczyć, co najbardziej komu odpowiada. Ja bym Magnum nie kupiła, bo materiał na kostce wygląda na zbyt miękki, ale moje kostki są drugiego gatunku ;) Ewidentnie mają też cieńszą podeszwę niż moje trekkingi czy chłopowe combaty.

                      BTW, nie wybierasz się do Kalisza? Albo do Warszawy? Jakbyś się wybierała do W-wy, daj znać, obejrzałabyś buty w realu.
                      • yaga7 Re: Buty na deszcz 06.07.11, 14:39
                        > Myślę, że nie napisałam jednej ważnej rzeczy - kupczakowe trekkingi to IMO cywi
                        > lna, czyli lajtowa wersja ichnich combatów, czyli combaty do latania po górach
                        > są lepsze niż trekkingi, tym bardziej, że combaty nie są przeznaczone do chodze
                        > nia po mieście.

                        Aha, to tego nie napisałaś wcześniej :))
                        Ja rozumiałam to, że ichnie trekkingi to co innego niż ichnie combaty, a nie że to dwie wersje tego samego modelu.

                        > Wydaje mi się, że lepszej - szerszej - opinii udzielą ci ludzie
                        > z forum militarnych, bo będą mieli większy zakres porównania.

                        No, Lubego się mogę zapytać ;) Tudzież jego kumpli. Co imho kompletnie nie jest miarodajne, bo jednak męska noga, a kobieca noga to dwie różne nogi i moja noga jest bardziej wrażliwa niż męska noga Lubego :P On teraz nosi te Magnumy, bo chciał do miasta, no i są to buty, które można normalnie kupić w Kraku, ale inne firmy / marki / modele itp też zna, bo non stop siedzi na forach czy portalach mili.

                        Ale ja chcę jednak treki :)

                        > BTW, nie wybierasz się do Kalisza? Albo do Warszawy? Jakbyś się wybierała do W-
                        > wy, daj znać, obejrzałabyś buty w realu.

                        W Kaliszu w życiu nie byłam, a w Wawie hoho temu ;) I jestem prawie stuprocentowo pewna, że niestety wcześniej będę musiała jakieś buty po prostu kupić niż pojawię się w Wawie :)
                        • anna-pia Re: Buty na deszcz 07.07.11, 14:57
                          yaga7 napisała:

                          > Aha, to tego nie napisałaś wcześniej :))
                          > Ja rozumiałam to, że ichnie trekkingi to co innego niż ichnie combaty, a nie że
                          > to dwie wersje tego samego modelu.

                          No bo to co innego - tak jak Freya, Fauve i Elomi to co innego, mimo że produkuje ta sama firma. BTW, to, co napisałam, to moja prywatna opinia.

                          > Ale ja chcę jednak treki :)

                          Wolna wola :) Mając treki kupczakowe i ichnie combaty baaardzo bym chciała ichnie combaty. Magnumów - w życiu, chyba że militaria.pl robią im złą reklamę.

                          > W Kaliszu w życiu nie byłam, a w Wawie hoho temu ;) I jestem prawie stuprocento
                          > wo pewna, że niestety wcześniej będę musiała jakieś buty po prostu kupić niż po
                          > jawię się w Wawie :)

                          Szkoda, że rok temu nie napisałaś, że chcesz, byliśmy w Kraku parę dni. Razem z butami :)
                          • yaga7 Re: Buty na deszcz 07.07.11, 14:59
                            > Szkoda, że rok temu nie napisałaś, że chcesz, byliśmy w Kraku parę dni. Razem z
                            > butami :)

                            Wiesz, rok temu jeszcze nie chciałam ;)))
                            • anna-pia Re: Buty na deszcz 07.07.11, 15:01
                              yaga7 napisała:

                              > > Szkoda, że rok temu nie napisałaś, że chcesz, byliśmy w Kraku parę dni. R
                              > azem z
                              > > butami :)
                              >
                              > Wiesz, rok temu jeszcze nie chciałam ;)))

                              :DDDD
                      • yaga7 Aaa, jeszcze jedno ;) 06.07.11, 15:02
                        A powiedz mi jeszcze, czy w tych kupczakach, obojętnie w której wersji, można normalnie samochód prowadzić?
                        Albo w innych trekkach?

                        Bo w glanach nie potrafię prowadzić, mają zbyt twardą podeszwę i nie czuję auta. Ale z drugiej strony może to kwestia wprawy?? Hmm.
                        • miss-alchemist Re: Aaa, jeszcze jedno ;) 06.07.11, 15:09
                          Ja bezproblemowo prowadzę w trekach. Trudniej wyczuć pedały niż w adidasach, ale nie są tak szerokie, jak glany i mimo usztywnienia kostki można względnie normalnie ruszać nogą. Do tego wibramowa podeszwa nigdy mi się nie ślizgała ;)
                        • akj77 Re: Aaa, jeszcze jedno ;) 06.07.11, 16:11
                          yaga7 napisała:

                          > A powiedz mi jeszcze, czy w tych kupczakach, obojętnie w której wersji, można n
                          > ormalnie samochód prowadzić?
                          > Albo w innych trekkach?
                          >
                          > Bo w glanach nie potrafię prowadzić, mają zbyt twardą podeszwę i nie czuję auta
                          > . Ale z drugiej strony może to kwestia wprawy?? Hmm.

                          To kwestia wprawy. Najlepiej się prowadzi samochód w tenisówkach oczywiście, ale szybko nauczyłam się prowadzić w każdych butach, które nie spadają z nogi. W tym glany z wibramową podeszwą i różne pary butów trekkingowych. Szpilki też.
                          • yaga7 Re: Aaa, jeszcze jedno ;) 06.07.11, 16:16
                            Mnie się najlepiej prowadzi w krótkich kowbojkach ;)

                            Z tą wprawą u mnie kiepsko, bo ja nie jeżdżę często, a z kolei jak już jeżdżę, to jeżdżę daleko, więc na długie trasy biorę od razu sprawdzone buty, a nie te, które chcę testować.

                            Ale dobra, będę się "wprawiać" :)
                          • kasica_k Jak Ty to robisz 06.07.11, 16:29
                            że umiesz prowadzić w szpilkach? ;)

                            Próbowałam. Nie umiem za nic! Najśmieszniejsze były próby prowadzenia w kozakach na 10 cm obcasie ;) Prowadzę tylko w płaskich. Jak się tego nauczyć?
                            • 100krotna Re: Jak Ty to robisz 06.07.11, 16:48
                              Mi się prowadzi czasami lepiej na obcasie niż w płaskich butach. Opieram obcas na podłodze, śródstopie i palce na pedale i jadę. Za to w koturnach za nic w świecie. Zupełnie nie można trafić w pedały ;)
                              Rozmiar buta 37, wysokość obcasa do 7 cm (wyższych nie posiadam bo nie potrafię się w nich poruszać)
                              A samochód najlepiej czuje się nie stopami, ani nie rękami na kierownicy ale (uwaga uwaga) plecami i ... pupą :) Bo to jest największa powierzchnia styku naszego ciała z samochodem. Dlatego ważne jest dobrze usiąść, wyregulować oparcie oprzeć się i dociągnąć pas, żeby nas przytrzymywał na fotelu, (na dole jak najniżej, nie na brzuchu ale na miednicy, żeby opierał się na kościach) tak, żeby całe plecy miały podparcie - nie garbić się nad kółkiem, ale tez nie osuwać do pozycji półleżącej.
                              • yaga7 Re: Jak Ty to robisz 06.07.11, 16:51
                                Ja stopami auta nie czuję, fakt, ale jak mam niedobre buty, to po prostu nie wiem, jak to wszystko dobrze naciskać ;) Nie czuję pedałów jako takich ;)
                                • kasica_k Re: Jak Ty to robisz 06.07.11, 17:05
                                  Na obcasie noga jest pod całkiem innym kątem i jak przyciskam pedał w moim pojęciu na milimetr, to mi samochód prawie skacze. W butach na bardzo twardych podeszwach też nie czuję pedałów, ale przynajmniej noga pamięta, jak się ruszać :)
                                  • akj77 Re: Jak Ty to robisz 06.07.11, 17:09
                                    kasica_k napisała:

                                    > Na obcasie noga jest pod całkiem innym kątem i jak przyciskam pedał w moim poję
                                    > ciu na milimetr, to mi samochód prawie skacze.

                                    A to ja tak mam jak się przesiadam na samochód, którego nie znam albo dawno nim nie jechałam. A że często mi się to kiedyś zdarzało, to zmiana butów jest dla mnie porównywalna. Człowiek się uczy wyczuwać pedały w parę minut.
                                  • yaga7 Re: Jak Ty to robisz 06.07.11, 17:09
                                    Moje nogi jeszcze nic nie pamiętają :D

                                    Ale może z czasem... ;)
                            • akj77 Re: Jak Ty to robisz 06.07.11, 17:06
                              kasica_k napisała:

                              > że umiesz prowadzić w szpilkach? ;)
                              >
                              > Próbowałam. Nie umiem za nic! Najśmieszniejsze były próby prowadzenia w kozakac
                              > h na 10 cm obcasie ;) Prowadzę tylko w płaskich. Jak się tego nauczyć?
                              >

                              Niestety nie wiem, jak się nauczyć. U mnie to działa tak: wsiadam - nie mam albo nie chce mi się zmieniać butów - włączam silnik i jadę ;-) Czasem można trochę odsunąć fotel, jeśli obcas wysoki. W koturnach też prowadziłam. Nie umiem tylko w klapkach, ale klapek i tak nigdy nie noszę po ulicy, więc nie ma problemu.
                              Tyle że niektóre obcasy się od tego niszczą, no i oczywiście czasem jest niewygodnie, bo w zależności od kształtu obcasa pięta jest inaczej podparta. Są takie buty, że ciągle muszę poprawiać stopę na gazie czy na sprzęgle.
                              • kasica_k Re: Jak Ty to robisz 06.07.11, 17:55
                                Ja umiem w klapkach - takich, które w miarę przyzwoicie trzymają się stopy, a innych nie noszę.
                        • anna-pia Re: Aaa, jeszcze jedno ;) 07.07.11, 14:53
                          Ja prowadzę. W zimie na trasie wolę kupczaki, bo mi stopa nie marznie.
                          Ale teściu (jeździ jakieś 30 lat) narzekał, że w tych butach nie da się jeździć, bo nie ma wyczucia. IMO to kwestia popróbowania.
      • smallfemme Re: Buty na deszcz 06.07.11, 18:31
        To może polecicie od razu dobre i nie bardzo drogie buty trekingowe? Wybieram się w góry na tydzień z grupą intensywnie spacerującą, a w mojej szafie buty nie na obcasie to czeszki i jedna para adidasów...
        • akj77 Re: Buty na deszcz 06.07.11, 21:19
          smallfemme napisała:

          > To może polecicie od razu dobre i nie bardzo drogie buty trekingowe? Wybieram s
          > ię w góry na tydzień z grupą intensywnie spacerującą, a w mojej szafie buty nie
          > na obcasie to czeszki i jedna para adidasów...

          Przede wszystkim polecam kupić takie buty jak najszybciej, bo trzeba je rozchodzić przed wyprawą. Inaczej po jednym dniu może być koniec chodzenia.

          A niedrogo to nie wiem :-( Szukałam takich dwa lata temu i w końcu kupiłam drogo.
          Zajrzałabym do Decathlonu. Nie mam pojęcia, jak się sprawdzają ich buty trekkingowe, ale mam sandały i są świetne i tanie.
          • pinupgirl_dg Re: Buty na deszcz 06.07.11, 22:38
            Ja też polecam zajrzeć do decathlona (naprawdę tam nie pracuję ;) ), jestem bardzo zadowolona z ich butów, a raczej ich nie oszczędzam, z pielęgnacją obuwia też jestem na bakier. Ja po polskich górach hasam w tych:
            www.decathlon.com.pl/PL/buty-namib-50-134642266/
            jest mi wygodnie, nigdy mi nie przemokły, były raz impregnowane, po kilku miesiącach wciąż wyglądają jak nowe. Tylko to jest obuwie męskie, nie mieszczę się w damską rozmiarówkę Decathlona, ale podejrzewam, że damskie buty są równie niezawodne.
        • miss-alchemist Re: Buty na deszcz 06.07.11, 23:02
          Z nieco niższej, ale sprawdzonej póki polecam La Sportivy oraz Aku - moje sprawdzają się super, nie znam też nikogo, komu by się buty rozleciały czy stało z nimi cokolwiek złego. Z nieco wyższej - Jack Wolfskin albo Scarpa. Absolutnie odradzam Campusy i Alpinusy, czyli drogi sprzęt dla niedzielnych turystów, którzy nie wiedzą, że za tę cenę można lepiej ;)

          Zwracaj uwagę na membranę i podeszwę (vibram mile widziany), najlepiej jak najmniej szwów.

          Ogólnie nastaw się, że dobrych, nowych trekkingów poniżej 300 zł nie kupisz.
          • smallfemme Re: Buty na deszcz 07.07.11, 13:33
            Może znasz/znacie jeszcze miejsce w Lublinie/Warszawie gdzie można je kupić, najlepiej, żeby jeszcze obsługa miała blade pojęcie i była w stanie doradzić - z jednej nie zależy mi na nich tak, żeby przeczesywać fora, zamawiać dziesiątki modeli i testować, a z drugiej skoro jeden but kosztuje tyle co sukienka biubiu, to wolałabym jednak coś w miarę porządnego :) Najważniejsze jest dla mnie, że trzymały kostki (miałam z jedną problemy, nie chcę ryzykować) i dobrze jakby wytrzymały przy kiepskiej pogodzie..
            • miss-alchemist Re: Buty na deszcz 07.07.11, 14:05
              Dzisiaj będę widzieć się z kolegą, który mieszkał w Lublinie i zajmuje się turystyką na co dzień, to go zapytam, gdzie się wyposażał ;) Zdaje mi się, że ten sklep nazywał się "Turysta" czy jakoś inaczej, ale niezbyt charakterystycznie. Jak nie zapomnę, to zapytam :)
    • miss-alchemist Re: Buty na deszcz 06.07.11, 11:57
      Ja mam buty trekkingowe (La Sportiva Nevada) i jeszcze nie udało mi się sprawdzić, żeby przemokły, a zdarzyło mi się wejść w kałużę, chodzić po mokrej trawie i w pełnym deszczu. Impregnowałam je tylko raz, w zasadzie zimą chodzę tylko w trekach (wiem, że nie powinnam, bo szkoda butów na miasto, ale nic nie poradzę, są dobre na wszystko).

      Tylko! Buty trekkingowe z membraną potrafią nieźle wygrzać stopę, w ciepłe, deszczowe dni to wolę jednak glany, mniej się w nich zagrzewam :P
      • anna-pia Re: Buty na deszcz 06.07.11, 12:18
        miss-alchemist napisała:

        > Tylko! Buty trekkingowe z membraną potrafią nieźle wygrzać stopę, w ciepłe, des
        > zczowe dni to wolę jednak glany, mniej się w nich zagrzewam :P

        A to już zależy od marki. W kupczakach chodzę i przy -30, i przy +30, i jest OK (stopy się nie grzeją), a mam mały zakres tolerancji temperatur (jest mi zimno przy +10 i gorąco przy +25).
      • nientepaura Re: Buty na deszcz 06.07.11, 12:20
        miałam nevady - dobre są.Mój tata też sobie chwalił ten model;) a chodzi w terenie dużo;) aktualnie mamy buty firmy lowa - imho lepsze niż nevady.
        odpowiadając na pytanie Yagi - treki trzymają nogę lepiej niż adidasy, i moim zdaniem lepiej niż glany. Ale ja się zimą ślizgałam w glanach...
        co do kupczaków - słyszałam, że świetne - następne kupuję kupczaki - a u mnie żywot treków to 4-5lat
        • yaga7 Re: Buty na deszcz 06.07.11, 12:53
          No widzę, że polecacie te kupczaki :))

          A o firmie Hanzel któraś słyszała? Bo są w Kraku, więc miałabym na miejscu, a te kupczaki tylko netowo, nie?

          Mnie glany dobrze nogę trzymają, a co do ślizgania, to fakt, ślizgają się, dlatego w zimie chodzę w zimowych Ice Bugach albo w całorocznych New Rockach ;)
        • anna-pia Re: Buty na deszcz 06.07.11, 13:29
          Miałam Lowy, rzeczywiście fajne, też nosiłam cały rok (w sensie na okrągło wszystkie sezony, nie 365 dni), ale kupczaki lepiej mi się nosi (inaczej wyprofilowana wewnętrzna podeszwa, znaczy ta część buta, na której leży stopa).
          • kasica_k Kupczaki a szeroka stopa 06.07.11, 16:27
            Ania, nie pamiętam, czy Ty jesteś z szerokostopych? Bo przed jesienią chcę kupić nowe górskie buty... i chciałabym, żeby dla odmiany nie cisnęły mnie w prawą stopę. :)
            • anna-pia Re: Kupczaki a szeroka stopa 07.07.11, 15:00
              kasica_k napisała:

              > Ania, nie pamiętam, czy Ty jesteś z szerokostopych? Bo przed jesienią chcę kupi
              > ć nowe górskie buty... i chciałabym, żeby dla odmiany nie cisnęły mnie w prawą
              > stopę. :)
              >

              Zdecydowanie mam szeroką stopę, jedną i drugą w dodatku ;) Kupczaki są z tego względu idealne.
      • zazulla Re: Buty na deszcz 07.07.11, 13:51
        Dla mnie Nevady okazały się stanowczo za wąskie. Czytałam o tym na forach ale chciałam spróbować. Odesłałam, bo taki but musi być idealny, nie ma co iść na kompromisy. Obecnie szukam dalej.
        • yaga7 Re: Buty na deszcz 07.07.11, 14:20
          O, to mogłyby być dla mnie, bo ja czasem mam wąską stopę.
          • zazulla Re: Buty na deszcz 07.07.11, 17:49
            yaga7 napisała:

            > O, to mogłyby być dla mnie, bo ja czasem mam wąską stopę.

            A czasem nie? :D
            • yaga7 Re: Buty na deszcz 07.07.11, 23:30
              Hehe, no serio. Czasem mi się wydaje, że mam normalną stopę, a czasem, że wąską ;))))
          • zazulla nevada - recenzje 07.07.11, 18:05
            ngt.pl/846,la-sportiva-nevada.html
            • yaga7 Re: nevada - recenzje 07.07.11, 23:22
              Dzięki!
    • pinupgirl_dg Re: Buty na deszcz 06.07.11, 13:08
      Podobno dobre kalosze ma firma Hunter, ale mnie by było stać co najwyżej na ocieplacze do nich ;).

      Duży wybór ma Decathlon (nie, nie pracuję w Decathlonie :D )

      www.decathlon.com.pl/nettools/allsearch.search?language=PL&siteId=10293446&text=kalosze¢ral=12&elementPerPage=16
      Lemigo też ma jakieś bardziej fikuśne wzory, np:

      www.lexpo.sote.pl/go/_info/?user_id=120&lang=pl
    • pinupgirl_dg Re: Buty na deszcz 06.07.11, 23:16
      > Czy górskie lub trekkingowe buty są wodoodporne? A jak tak, to czy _każde_ są w
      > odoodporne? Bo górskie buty tez muszę kupić, więc może można połączyć jedno z d
      > rugim?

      Mój ukochany po górach chodzi w butach firm Meindl lub Chiruca, czasami mu podkradam ;). Generalnie można w nich stanąć prawie po koniec cholewki w wodzie nic się z nimi nie dzieje, ale on dba o buty, w przeciwieństwie do mnie. Według mnie są bardzo ok, chociaż nie mam aż takich potrzeb, żeby płacić tyle za górskie buty, wolę sobie potoki przeskakiwać z kamyczka na kamyczek, ewentualnie być przez nie przenoszoną :).
      • marciasek Re: Buty na deszcz 12.08.11, 18:13
        Meindl jest super, ale strrrasznie drogi :( W dodatku damskich Meindli w moim rozmiarze w PL nie ma, a męskie są tak szerokie, że mogłabym obie stopy zapakowac do jednego.
    • zazulla Re: Buty na deszcz 07.07.11, 14:05
      Co by nie mówić o butach trekkingowych i impregnatach, to nie przemakalne są jedynie gumiaki. Inne buty mają szwy, tkaniny chłonne, z czasem wilgoć dostanie się do środka. Szczególnie w mieście, kiedy nie mamy dodatkowych ochraniaczy na spodniach a mokra nogawka obciera but.

      Sama obecnie rozglądam się za trekkingowymi butami, bo poprzednie po 8 latach najnormalniej rozleciały się po wypadzie w Bieszczady. Budżet mam bardzo mały i dlatego jeszcze niczego nie kupiłam.

      Jedyne jakie przypadły mi do gustu to Gaerne model Montello na vibramie
      https://images49.fotosik.pl/570/2ab34926fd5f1cd6med.jpg

      Drugie, poza moją półką cenową to Meindl model Wales Lady na vibramie i z gtx
      https://images.okazje.info.pl/p/odziez-i-obuwie/4210/wales-lady-mfs-meindl.jpg

      Sporo butów trekkingowych znajdziesz na Grodzkiej, pod łukami (często sprzedają tam kolczyki, okulary, czapki), wchodzi się klatką schodową wyłożoną przecudnymi kafelkami :D (jak jestem w Kraku to idę tam poprzytulać się do tych płytek ;)), ale ceny niezłe.

      Są jeszcze buty z nadlewką na nosku, mojemu tacie chodzi się w nich ok, ale Luby bardzo marzł w takich (Salomon), podobno do tych z noskiem są specjalne skarpety.
      • yaga7 Re: Buty na deszcz 07.07.11, 14:23
        O tej Grodzkiej będę pamiętać. Problem w tym, że w tamtych okolicach bywam zwykle wieczorami i w weekendy ;)

        Ja marznę w butach, więc będę pamiętać o tym, że w noskach się marznie. Ale z drugiej strony są ludzie, którzy marzną w glanach ze względu na blachę u góry, a mnie to nie rusza.

        Ceny na razie mnie nie ruszają, bo w sumie to by były pierwsze moje buty trekkingowe, więc jeżeli miałyby być dobre, mogę wydać więcej. Tylko pytanie, czy takie buty za 800 (bo takie i też widziałam) naprawdę są lepsze od tych za 200?
        • anna-pia Re: Buty na deszcz 07.07.11, 15:04
          yaga7 napisała:

          > Ceny na razie mnie nie ruszają, bo w sumie to by były pierwsze moje buty trekki
          > ngowe, więc jeżeli miałyby być dobre, mogę wydać więcej. Tylko pytanie, czy tak
          > ie buty za 800 (bo takie i też widziałam) naprawdę są lepsze od tych za 200?

          Tak. Na tej samej zasadzie, na jakiej Avocado jest lepsze od Melissy.
        • miss-alchemist Re: Buty na deszcz 07.07.11, 15:42
          > Tylko pytanie, czy tak
          > ie buty za 800 (bo takie i też widziałam) naprawdę są lepsze od tych za 200?

          Tak mi się skojarzyło... Zanim kupiłam sobie skarpety trekkingowe, zastanawiałam się, co trzeba mieć w głowie, żeby kupować skarpety 30 zł za parę :) Zdarzyła mi się promocja, kupiłam po 10 zł (dla mnie i tak zgroza) i teraz już wiem, czemu ludzie kupują skarpety trekkingowe, na pewno też zainwestuję więcej :P

          Z butami jest tak samo - można kupić pseudotrekkingowe buty z Tesco i potem się zdziwić, czemu się rozwaliły po trzech miesiącach ;) A można dorzucić trochę kasy i mieć buty naprawdę na lata. No i wiadomo - najczęściej im drożej, tym lepsza jakość użytych materiałów, a i samego wykonania obuwia. Oczywiście, nie każdy od razu potrzebuje tych butów za 800 zł (ja za swoje Nevady dałam niecałe 400, a teraz chodzą jeszcze taniej), nie wszyscy chodzimy co drugi dzień po górach w trudnych warunkach ;)

          Jeszcze jedna rzecz, o której warto pamiętać przy tej inwestycji - buty hikingowe i trekingowe nie są przeznaczone do chodzenia po mieście na co dzień, bo im się podeszwa szybciej wyciera. Znajomy w ten sposób w cztery lata wytarł cały bieżnik w swoich hikingach, bo traktował je jak adidasy.
          • yaga7 Re: Buty na deszcz 07.07.11, 15:47
            Ze skarpetkami to pewnie tak samo, jak z narciarskimi ;)

            Do łażenia po mieście mam inne buty, zresztą ja i tak nie chodzę codziennie, więc nie ma szans, żebym zdarła. Na miejską zimę też mam inne buty.

            Aaaa, chyba muszę iść do sklepu ;)
            • koza-1985 karmelicka 07.07.11, 15:54
              na karmelickiej przy Pl, Inwalidów jest dobry sklep sportowy ja moje kaylandy tam kupowałam, wielkiego wyboru tam nie ma, ale są dobre promocje i panowie z obsługi byli pomocni w przeciwieństwie do pani. jak bywasz w tym rejonie to warto wstapić.
              • yaga7 Re: karmelicka 07.07.11, 15:57
                Dzięki :) Chyba nawet wiem, gdzie ten sklep.

                Ja nie bywam w żadnych rejonach, więc wszędzie muszę jechać specjalnie, niestety ;)
                • zazulla sklepy 07.07.11, 18:04
                  Moim zdaniem czekają Cię dwie wyprawy. Podczas pierwszej wybierzesz kilka modeli, które pasują na Twoje stopy i będą w odpowiedniej cenie. Potem wracasz do domu, wertujesz forum np. ngt.pl/ i masz już swój typ. Druga wizyta na mieście to zakup buta i wizyta w MamBra w nagrodę :)))

                  W centrum jest kilka sklepów z buciorami, poszukaj w necie. Np. www.polarsport.pl/
                  • yaga7 Re: sklepy 07.07.11, 23:23
                    Dzięki ponownie :)

                    Co do zakupów w Mambra, jednak wolę netowe - znacznie taniej :D

                    W sumie jak już znajdę w sklepie swój typ, jestem gotowa kupić od razu, nie sądzę, żeby mi się chciało dwa razy jeździć (i poświęcać temu tyle czasu :))
          • zazulla Re: Buty na deszcz 07.07.11, 17:58
            miss-alchemist napisała:

            > Z butami jest tak samo - można kupić pseudotrekkingowe buty z Tesco i potem się
            > zdziwić, czemu się rozwaliły po trzech miesiącach ;)

            Kiedyś kupiliśmy takie pseudo w Realu na wypady na wieś. Do czasu, kiedy tacie kolec śliwki przebił podeszwę i udzióbał trochę stopę (auć!)

            > A można dorzucić trochę k
            > asy i mieć buty naprawdę na lata.

            Moje pierwsze były firmy Orles, taki trochę noname w tamtych czasach, wtedy królowały Scarpy itp. Byty wytrzymały 8 lat, podeszwa odpadła, bo jej boki zmurszały i popękały. Nie było jak reanimować klejem.

            > Oczywiście, nie każ
            > dy od razu potrzebuje tych butów za 800 zł (ja za swoje Nevady dałam niecałe 40
            > 0, a teraz chodzą jeszcze taniej), nie wszyscy chodzimy co drugi dzień po górac
            > h w trudnych warunkach ;)

            Dokładnie. Dlatego ja szukam za max 400 zł, bo w ostatnich latach nie jeździłam w góry za bardzo, a początkiem studiów sporo takich wypadów było.

            > Jeszcze jedna rzecz, o której warto pamiętać przy tej inwestycji - buty hikingo
            > we i trekingowe nie są przeznaczone do chodzenia po mieście na co dzień, bo im
            > się podeszwa szybciej wyciera. Znajomy w ten sposób w cztery lata wytarł cały b
            > ieżnik w swoich hikingach, bo traktował je jak adidasy.

            Bardzo narzekałam na swoją podeszwę w ortlesach, ślizgałam się na mokrych kamieniach/liściach, ale myślałam, że może źle chodzę (zbyt niepewnie, sztywno itd.). Ale jak mierzę w sklepie buty na vibramie, to aż miło kiedy czuję przyklejanie się do podłogi. Dosłownie jakby była lepka :))) Teraz wiem, że dla mnie vibram to podstawa.

            Ale vibramy są różne, twardsze i miększe, jeśli szukamy butów na miasto na vibramie to warto o tym powiedzieć sprzedawcy, dobierze odpowiedni.
            • yaga7 Re: Buty na deszcz 07.07.11, 23:25

              > > Oczywiście, nie każ
              > > dy od razu potrzebuje tych butów za 800 zł (ja za swoje Nevady dałam niec
              > ałe 40
              > > 0, a teraz chodzą jeszcze taniej), nie wszyscy chodzimy co drugi dzień po
              > górac
              > > h w trudnych warunkach ;)
              >
              > Dokładnie. Dlatego ja szukam za max 400 zł, bo w ostatnich latach nie jeździłam
              > w góry za bardzo, a początkiem studiów sporo takich wypadów było.

              Ja wiem, że nie będę w nich często chodzić, ale wiem też, że lubię buty wygodne, więc za wygodę jestem w stanie wydać więcej. Wiem też, że mam kostki podatne na skręcenia, a nogi obie lewe, więc jeżeli będą dobrze chronić kostkę, tym lepiej dla nich.
              Po górach nigdy nie chodziłam dużo, bo zawsze miałam problem ze zdrowiem, ale ponieważ ostatnio mam lepszą kondycję niż kiedyś, muszę sprawdzić, jak to ze mną jest ;)
        • pinupgirl_dg Re: Buty na deszcz 07.07.11, 17:35
          > Ceny na razie mnie nie ruszają, bo w sumie to by były pierwsze moje buty trekki
          > ngowe, więc jeżeli miałyby być dobre, mogę wydać więcej. Tylko pytanie, czy tak
          > ie buty za 800 (bo takie i też widziałam) naprawdę są lepsze od tych za 200?
          >

          Tak szczerze, to porównanie z Melissą i Avocado jest dobre, tyle, że przeciętnej śmiertelniczce różnice między nimi nie będą się wydawać warte tej różnicy w cenie. Ja jestem w górach raz, dwa razy w miesiącu, ale nie uprawiam jakiegoś hardcoru :), więc na moim poziomie nie ma specjalnej różnicy miedzy moimi butami za 100 a za 600zł, chociaż to też nie jest tak, że wzięłam pierwsze lepsze buty za 100zł i były ok. Wcześniej miałam opinacze, obdarte, przemoczone, przemarznięte nogi to był stały element gry. Teraz jest ok, ale ja nie mam szczególnych wymagań, nogi, poza rozmiarem, mam bardzo bezproblemowe :).
      • zazulla kupiłam te gaerne 12.08.11, 13:29
        I bez rozchodzenia ich pojechałam w Tatry. Nie obtarły, nie przemokły, są świetne. Jedynie 2 dni bolała mnie "obręcz" wokół kostki od sztywnego buta/sznurowania. Ale już przeszło a buty rozchodziły się. W ciągu 4 dni zaliczyłam w nich Butorowy Wierch-Gubałówka-Krupówki, skocznie-Kuźnice-Murowaniec-Kuźnice-skocznie, Dolina Kościeliska w deszczu (miałam mokrą bieliznę ale w butach suchuteńko), Dolina Małej Łąki-Dolina Strążyska-Ścieszka pod reglami. Nie impregnowałam ich, chciałam sprawdzić ich fabryczne właściwości i jestem super zadowolona. Vibram też dał radę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka