Dodaj do ulubionych

Nowy blog: Lobbystki gotują

20.10.11, 21:42
Dziewczyny, jeśli któreś z Was nie zaglądały do dyskusji w wątku obok, to uprzejmie donoszę, że Amoureuse założyła nowego bloga kulinarnego - Lobbystki gotują. (hip hip hurra dla Amoureuse!)

Jeśli któraś z Was chciałaby dołączyć do ekipy autorek, to niech śmiało mówi!

Przy okazji fajnie będzie jeśli zrobimy burzę mózgów żeby wymyślić co zrobić, żeby blog był jak najbardziej czytelny i wygodny, bo przeglądanie stron wstecz, kiedy już będzie dużo przepisów, raczej nie będzie wygodne. Jakie kategorie i tagi chciałybyście na blogu, żeby wygodnie było go przeglądać? Blox niestety nie pozwala na podkategorie (chyba, że o czymś nie wiem), więc nie da się zrobić np. głównych kategorii "słodycze", "obiady", "przekąski" i później każdej z tych katerogii podzielić na podkategorie, dlatego chyba najlepiej, żeby kategorie były od razu w miarę szczegółowe.

A co chciałybyście widzieć w tagach? Przychodzą mi do głowy np. podstawowe składniki dania, ale co jeszcze?
Obserwuj wątek
    • marikooo Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 20.10.11, 22:01
      Gdyby któryś z przepisów był zgodny z jakąś dietą, np. Dukana, Pape czy inną, to przydałby się taki tag. Nawet jeśli autorka nie stosuje diety, to może akurat trafić ;) a ktoś w komentarzach podpowie odpowiedni tag, typu Dukan faza II. Wtedy fajnie byłoby taki tag dodać.
    • marikooo Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 20.10.11, 22:02
      Przydatny byłby też tag "wegetariańskie" dla potraw bezmięsnych.
      • jul-kaa Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 20.10.11, 22:14
        Ale wtedy pytanie: czy jaja i nabiał są wegetariańskie?
        • koza-1985 Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 20.10.11, 22:16
          wg mnie są wegetariańskie, ale nie wegańskie
          • ananke666 Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 20.10.11, 22:27
            Nabiał tak, jaja nie.
            Tak mnie kiedyś uczono:
            zielsko = weganizm
            zielsko + nabiał = wegetarianizm
            Potem już lecą różne odmiany.
            W hinduskim rozumieniu wegetarianizm nie dopuszcza jajek, ale czy wszyscy tak mają, to w sumie nie wiem.
            • jul-kaa Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 20.10.11, 22:34
              Ja doskonale znam podział na laktowegetarian, laktoovowegetarian, wegan, witarian itd.
              Pytanie raczej brzmiało, jakie kryteria przyjmujemy na blogu.
              • agafka88 Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 20.10.11, 22:36
                Ja bym przyjęła, że jajka i nabiał są wegetariańskie. Przynajmniej tak je większość moich znajomych wegeterian ;)

                Dla mnie bez jajek i nabiału to przepis wegański.
                • ananke666 Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 20.10.11, 23:44
                  A dla mnie z jajkiem już nie jest wegetariański. I też dookoła mnie tak jedzą i twierdzą, i bądź tu mądry. Może po prostu "bezmięsne", choć nie tak ładnie brzmi?
                  Z drugiej strony, niech większość decyduje.
                  • butters77 Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 00:15
                    U mnie tak samo, jajka (i nabiał) mieszczą się w wegetarianizmie. Kategorię wege będę śledzić z przyjemnością :-)
                    • szarsz Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 01:39
                      o, ja to nawet nie wiedziałam, że jaja nie są wege.
                      • ananke666 Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 22.10.11, 10:31
                        Po konsultacji wyszło, że niejajeczni uczyli się gotować od krisznowca. I zagadka rozwiązana.

                        Swoją drogą po przejrzeniu netu zauważam, że jajca są produktem spornym.
                        • szarsz Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 22.10.11, 11:51
                          Krisznowcy to ze względów religijnych zdaje się jajek nie jedzą? Religia to różnych rzeczy zabrania, na logikę tego nie da się wziąć ani podyskutować, trzeba przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza :)
            • yaga7 Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 06:14
              Z Hindusami nie miałam do czynienia, ale gdy lat temu naście zaczynałam drogę wege, to mnie z kolei znajomi wege uczyli, że jaja jeść można. Z kolei nie można było sera żółtego na podpuszczce. Ale pewnie teraz podpuszczki nie są już naturalne.
              Dlatego w moim rozumieniu wegatarianizmu jajka jeść można. I tę kategorię na pewno będę śledzić z przyjemnością, może czegoś się dowiem.

              I jak najbardziej jestem za tagiem dukanowym.
              • turzyca Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 08:48
                Dla mnie podzial jest taki: jesli nie trzeba zabic zwierzecia, to jest to wegetarianskie. Czyli nie tylko bezmiesne, ale tez bez zelatyny czy koszenili.
                Jesli w ogole nie uzywa sie niczego odzwierzecego - jajek, nabialu, (miodu) - to jest to weganskie.
                Podzial prosty i logiczny. I oczywiscie sa etapy posrednie, to sa dwa glowne bieguny.
                • szarsz Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 09:14
                  Ja tak samo zawsze rozumiałam wegetarianizm i weganizm. Też to dla mnie było jasne i logiczne. O jajkach pierwszy raz przeczytałam tu, w tym wątku.
                  • kotwtrampkach Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 10:48
                    heh, chyba chodzi o to, czy jajko to już zwierzę , czy nie ;)
                    Duzo zależy jak na to patrzeć, jeżeli zabieramy jajka dzikiej gęsi, od razu wskakują mi kreskówki dla dzieciaków, kiedy takie gąski rozpaczają po stracie. Kiedy myślimy o kurze, która często "porzuca" swoje jajka po zniesieniu, rzecz się jawi inaczej. Ale znów na sam pomysł nazwania zwierzęcia/procederu "kura klatkowa" zapala mi się lampka pt. "lepiej chyba kupić mięso, wtedy to kura sie tak nie męczy"..
                    Jak dla mnie podział Turzycy jest bardzo logiczny, ale do jajek nie wiem, jak go przyłożyć..
                    • szarsz Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 11:11
                      Jaja na fermach nie bywają zapłodnione, ergo zwierzęciem nigdy nie mogłyby się stać.
                      Przecież żadna z nas nie myśli o sobie jako o 12krotnej matce w ciągu roku, więc i kurzęcych jaj nie traktujmy z większą atencją niż naszych. Bez nomen omen jaj...

                      A trójki i tak od nowego roku będą zazazane.
                    • turzyca Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 17:40
                      Ale znów na sam pomysł nazwania zwierzęcia/procederu "kura klatk
                      > owa"

                      Dlatego Turzyca z bolem portfela kupuje tylko jajka zerowki. Jak nie ma zerowek, to siega po jedynki, ale nigdy po dwojki i przenigdy po trojki. I w sumie cieszy sie, ze od nowego roku w unii chow klatkowy bedzie zakazany.

                      zapala mi się lampka pt. "lepiej chyba kupić mięso, wtedy to kura sie tak
                      > nie męczy"..

                      Oj meczy sie, meczy sie. Gdybym gotowala miesnie, to bym kupowala tylko bio-mieso.


                      I bardzo jestem zla, ze w Polsce jeszcze nie ma az takiego wyboru (no chyba ze ma sie znajomego rolnika), nie moge sie doczekac, az sie w koncu pojawi.
        • pitupitu10 Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 19:57
          jul-kaa napisała:

          > Ale wtedy pytanie: czy jaja i nabiał są wegetariańskie?

          Są wegetariańskie. Nie są wegańskie.
    • jul-kaa Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 20.10.11, 22:16
      Drugie pytanie:
      Mam na dysku zapisany przepis ale bez źródła. Mam i foty (swoje). Wrzucać jak leci, czy szukać autora przepisu?
      • agafka88 Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 20.10.11, 22:35
        jul-kaa napisała:

        > Drugie pytanie:
        > Mam na dysku zapisany przepis ale bez źródła. Mam i foty (swoje). Wrzucać jak l
        > eci, czy szukać autora przepisu?

        Jak nie znajdziesz autora, to zawsze możesz napisać, że nie pamiętasz kto jest autorem. Żeby była przykrywka. Blogerzy kulinarni są na to wrażliwi.
    • besame.mucho Prośba do wstawiających 20.10.11, 23:10
      Dziewczyny, jak wymyślimy jakie mają być kategorie, to podepnijcie swoje notki pod te kategorie.

      A jeśli chodzi o tagi - pamiętajcie, żeby przed dopisaniem tagów, sprawdzić jakie mamy już na blogu i jeśli jest już taki, jaki chcecie dodać, to trzeba napisać taga _dokładnie_ tak samo. Bo będzie bez sensu, jeśli będzie osobny tag "orzechy" i pod nim część wpisów, a osobny "orzeszki" i pod nim druga część.
    • ja_joanna Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 03:27
      Myślę, że miałabym ochotę się dołączyć. Nie obiecuję regularnych notek, szczegónie w najbliższym czasie (w listopadzie wracam do Polski), ale pojawiła się we mnie ostatnio potrzeba pokazywania tego, co kreuję w kuchni, w większym gronie.

      Gotuję coraz częściej i zbieram pochwały od różnych ludzi, którzy mają okazję próbować, więc jest szansa, że też na blogu by się moje pomysły spodobały.

      Gotuję w 99% wegetariańsko (lakto-ovo), choć zdarza się ostatnio, że idzie to w kierunku potraw wegańskich. Mięso jadam raz na parę tygodni. Staram się w miarę możliwości gotować wg pięciu przemian. To jest metoda gotowania wywodząca się z chińskiej medycyny i bazująca na założeniu, że wszystko, co nas otacza podlega cyklicznym przemianom, np. tak jak pory roku. Nauka o pięciu przemianach jest bardzo rozbudowana, możnaby 10 lat studiować i ciągle jeszcze nie zacząć gotować. Ja hołduję zasadzie, że robię to przede wszystkim dla przyjemności, a efekty zdrowotne przyjdą razem z tym, szczególnie, jeśli podczas gotowania będę miała dobrą energię – więc o to dbam. Poszczególne organy ciała również są przyporządkowane konkretnym elementom/przemianom, więc zgłębiając tą metodę (lub konsultując się z kimś, kto się na tym zna) można leczyć się w odpowiedni sposób się odżywiając. Każdy składnik może być "lekarstwem" lub "trucizną" w konkretnej konstytucji (układze) ciała i ducha. :)
      Brzmi czarodziejsko i takie jest. Pięć elementów to pięć różnych smaków, występujących w cyklu w określonej stałej kolejności. Każda potrawa musi się składać z przynajmniej jednego cyklu. Więc powstają niesamowite, kreatywne, aromatyczne, pełne w smaku twory ograniczone tylko naszą wyobraźnią :)
      Nie zawsze mam czas na gotowanie wg tej metody, ale jak już to robię to spędzam dużo czasu w kuchni, ciesząc się nim, próbując, improwizując, wymyślając :)

      Zaczęłam wrzucać ostatnio zdjęcia, tego, co gotuję na fejsbuka, ale z przyjemnością podzielę się z nimi na lobbowym blogu, jeśli tylko będziecie miały ochotę czytać.

      Ostatnio mam temat "dynia", jakoś często się przewija, więc robię: placki z dyni i płatków owsianych, "gulasz" z dyni, ziemniaków, pomidorów i mleka kokosowego, no i klasycznie – zupa z dyni.


      Gdybym wrzucała jakieś przepisy to sugerowałabym kategorię "gotowanie wg pięciu przemian", bo na pewno i takie przepisy by się pojawiły.
      • amoureuse Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 22.10.11, 17:34
        Wysłałam zaproszenie :)
    • yaga7 Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 06:29
      Dziewczyny, możecie jeszcze pisać, ile czasu mniej więcej zajmuje przygotowanie całości, to ułatwi takim beztalenciom kuchennym jak ja podjęcie decyzji, czy się zabierać, a jak tak, to kiedy.
    • urkye Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 07:01
      Świetny pomysł! :) Już się nie mogę doczekać pierwszych wpisów:)

      A w kwestii tagów - na pewno przydadzą się "szybkie", "tanie" i "łatwe" ;)
      • jul-kaa Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 11:09
        Mnie jest trudno określać, co jest "łatwe", bo gotuję dość dobrze i wiele rzeczy, które mnie wydają się banalne, początkującym może sprawiać trudność :)
        Ale właśnie wrzuciłam banalny chleb, spokojnie mogę powiedzieć, że jest "łatwy" :)
        • besame.mucho Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 11:24
          To powiedz to odpowiednim tagiem przy tym chlebie ;P
          • jul-kaa Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 12:23
            besame.mucho napisała:
            > To powiedz to odpowiednim tagiem przy tym chlebie ;P

            Ale Ty mnie ganiasz, no!
      • sylwiastka Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 11:13
        Mysle, ze pomysl z blogiem jest fantastyczny! Popieram tagi typu latwe, szybkie, wegetarianskie. Kategorie tez by sie przydaly typu ciasta i desery, dania glowne, zupy czy przekaski. To naprawde ulatwi posegregowanie i wyszukiwanie przepisow.
        • besame.mucho Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 11:55
          Na szczęście Szarsz jest geniuszem, więc wygląda na to, że będziemy miały ładny spis treści, a nie tylko kategorie :).
          Spis treści jest bardziej wygodny, bo jak się klika w kategorie, to pokazują się od razu całe notki w porządku chronologicznym, więc jak szukamy np. makowca i klikniemy w "ciasta" i mamy 10 stron notek, to nie jest to zbyt wygodne.
          A jak klikniemy w "ciasta" w spisie treści, to pokażą się elegancko tylko tytuły notek w porządku alfabetycznym.
    • schaetzchen Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 10:24
      Chętnie od czasu do czasu coś zamieszczę, chociaż od razu zaznaczam, że w większości nie będą to przepisy 'autorskie', zwykle z książek/netu - ale zawsze sprawdzone, czasem z modyfikacjami.
    • tfu.tfu czas przygotowania 21.10.11, 12:03
      dla mnie np. drożdżowe to 30 minut, ale bez wyrośnięcia, sama tzw. "robocizna" ;-) jak ktoś jest niezorientowany to nie będzie wiedzieć, że to zabawa na kilka godzin najmarniej. i tak myślę, że warto podawać w tagach czy to "szybkie" danie, czy wymagające namaszczenia i czasu.
      pierogi w 2 osoby lepię w 2h, sama w 5, ale ja nie umiem mało ulepić, wychodzi mi zawsze ponad 100 sztuk. to też istotne: mnie nie przekonują informacje "dla 4 osób". lepsza jest informacja "4 porcje średnio po ileśtam".
      już zupełnym szczytem marzeń byłoby dodawanie tutoriali foto przy niektórych bardziej skomplikowanych przepisach, ale przede wszystkim _własne_ zdjęcia potraw, a nie ściągnięte z netu.
      • besame.mucho Re: czas przygotowania 21.10.11, 12:07
        Oo, podpisuję się pod tutorialami, jak pierwszy raz robiłam jakieś bardziej skomplikowane rzeczy, to bardzo mi się przydawały fotki z internetu, bo opisy typu "zawiń w jednej trzeciej, a następnie przetnij w jednej piątej i zroluj w połowie, a końcówkę potnij w paski" mnie trochę dezorientowały ;)
    • sylwiastka jedna uwaga techniczna 21.10.11, 12:30
      Zdaje siobie sprawe, ze wiekszosc lobbystek jest biegla w gotowaniu. jednak ja nie. Czy w opisach mozna dolaczyc bardziej szczegolowe informacje dotyczace czasu i temperatury pieczenia. Informacja ze pieczenie trwa dosc dlugo w niezbyt wysokiej temperaturze nie kowi mi kompletnie nic. Dosc dgugo to 1 godzina czy 3, niezbyt wysoka temperatura to 120 czy 180 stopni celcjusza?
      • besame.mucho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 12:34
        Najlepiej takie konkretne uwagi piszcie też w komciach pod notkami, wtedy będzie pewność, że autorka konkretnego wpisu będzie wiedziała co zmienić :)

        Ja na pewno czasem napiszę coś niejasno, bo dużo rzeczy w kuchni robię na czuja i na oko, bardzo proszę o zwracanie mi uwagi w komentarzach kiedy coś jest niejasne i będę się wtedy starała doprecyzowywać.
      • satia2004 Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 12:40
        sylwiastka napisała:

        > Zdaje siobie sprawe, ze wiekszosc lobbystek jest biegla w gotowaniu. jednak ja
        > nie. Czy w opisach mozna dolaczyc bardziej szczegolowe informacje dotyczace cza
        > su i temperatury pieczenia. Informacja ze pieczenie trwa dosc dlugo w niezbyt w
        > ysokiej temperaturze nie kowi mi kompletnie nic. Dosc dgugo to 1 godzina czy 3,
        > niezbyt wysoka temperatura to 120 czy 180 stopni celcjusza?

        Ja popieram choć gotować lubię to często denerwują mnie opisy typu 'włóż do nagrzanego piekarnika na 25 minut' ;) I jeszcze od siebie dodałabym przy wypiekach - wielkość blaszki (ma znaczenie czy tortownica 22 czy 26cm) a przy pieczeniu mięs - czy piec odkryte czy przykryte, czy z termoobiegiem.
      • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 12:50
        Z jednej strony rozumiem taką potrzebę, z drugiej... cóż, każdy piekarnik jest inny, jeden elektryczny, drugi gazowy, jeden ma termoobieg, drugi nie, jeden grzeje mocniej z przodu, drugi z tyłu. Ostatnio w przepisie było 230 stopni i godzina. W takiej temperaturze w ciągu 20 minut miałam spaleniznę...
        Ja mogę się jedynie zobowiązać, że będę pisać, jaki mam piekarnik i ile piekłam.
      • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 12:54
        sylwiastka napisała:

        > Informacja ze pieczenie trwa dosc dlugo w niezbyt w
        > ysokiej temperaturze nie kowi mi kompletnie nic.

        Robisz uwagę do moich gołąbków. W przypadku takiego dania naprawdę nie ma większego znaczenia, czy będziesz piec je 20 minut dłużej czy krócej - i to jest dość ważna lekcja dla początkującego: gołąbki to nie ciasto, które nalezy piec dokładną ilość czasu :P
        • kis-moho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 12:58
          > Robisz uwagę do moich gołąbków. W przypadku takiego dania naprawdę nie ma więks
          > zego znaczenia, czy będziesz piec je 20 minut dłużej czy krócej - i to jest doś
          > ć ważna lekcja dla początkującego: gołąbki to nie ciasto, które nalezy piec dok
          > ładną ilość czasu :P

          To ja tez dolaczam sie do prosb - jak temperatura czy czas nie maja znaczenia, piszcie. Jak maja, piszcie na ile wstawiacie u siebie, wtedy jestem w stanie cos wykombinowac. Uwagi "piec jak zwykle ciaste drozdzowe" doprowadzaja mnie do rozpaczy, bo ja jestem mocno poczatkujaca gotujaca lobbystka...
          • yaga7 Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 13:13
            Dokładnie!

            Poza tym ja jestem w stanie wsadzić coś gdzieś na X minut i wrócić tam dopiero po upływie X minut, nie będę tam zaglądać i sprawdzać, czy to już czy nie już ;) Dlatego też nie gotuję zbyt często, bo to jest pracochłonne :P
            • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 13:18
              yaga7 napisała:
              > Poza tym ja jestem w stanie wsadzić coś gdzieś na X minut i wrócić tam dopiero
              > po upływie X minut, nie będę tam zaglądać i sprawdzać, czy to już czy nie już

              No to wszelkie zapiekanki są dla Ciebie, ciasta trochę mniej :)
              • yaga7 Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 13:22
                Tak, zapiekanki lubię :)
          • pierwszalitera Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 14:28
            kis-moho napisała:

            > To ja tez dolaczam sie do prosb - jak temperatura czy czas nie maja znaczenia,
            > piszcie. Jak maja, piszcie na ile wstawiacie u siebie, wtedy jestem w stanie co
            > s wykombinowac. Uwagi "piec jak zwykle ciaste drozdzowe" doprowadzaja mnie do r
            > ozpaczy, bo ja jestem mocno poczatkujaca gotujaca lobbystka...


            Ja nie jestem w kuchni początkującą, ale do rozpaczy doprowadzają przepisy typu dwie szklanki mąki, albo czegoś tam. Ile to jest dwie szklanki? Nie można podawać normalnie wagowo? Kto ma jeszcze w ogóle standardowe szklanki w domu i ile to jest standardowo? 250ml, 330ml, czy jakoś inaczej? Jeszcze gorzej jest z filiżankami. Jestem wielką zwolenniczką precyzji w kuchni, niektórym może wydawać się to śmieszne, ale takie sypnąć tu, sypnąć tam, prowadzi moim zdaniem do byle jakich efektów. A byle jakich przepisów jest w necie już zatrzęsienie. Żadne dobra kucharka tak nie robi. Ona ma dokładne wyczucie czego, ile i kiedy trzeba, tylko robi to bezwiednie i nie zdaje sobie sprawy, że ktoś inny tej wiedzy "w rękach" nie ma. To te szczegóły robią różnicę, czy z tego samego przepisu wyjdzie kulinarne dzieło sztuki, albo mniejsza katastrofa. Przy wymagających ciastach różnicę robi nawet wielkość jajek i czas ubijania biszkopta. Albo jak grubo wałkować ciasto, bo to zmienia przecież czas pieczenia, albo gotowania. A nawet smaku. Ja cenię sobie gdy w przepisie jest coś o wymaganej konsystencji, na przykład, że ciasto ma wolno spadać z łyżki, ciężko się z niej odrywając. Wiem wtedy, czy użyta przez mnie ilość płynu jest wystarczająca, w końcu mąka może być mniej lub bardziej wilgotna. To są wszystko czasem ciężko wypracowane metodą prób i pomyłek doświadczenia (przy własnych przepisach) i ten modus operandi warto podawać, jeżeli już tymi przepisami się dzielimy.



            • kis-moho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 14:35
              > Ja nie jestem w kuchni początkującą, ale do rozpaczy doprowadzają przepisy typ
              > u dwie szklanki mąki, albo czegoś tam. Ile to jest dwie szklanki? Nie mo
              > żna podawać normalnie wagowo? Kto ma jeszcze w ogóle standardowe szklanki w dom
              > u i ile to jest standardowo? 250ml, 330ml, czy jakoś inaczej? Jeszcze gorzej je
              > st z filiżankami.

              O wlasnie! Moje szklanki sa kompletnie niewymiarowe, poza tym sa niezbyt wygodne przy odmierzaniu. Jestem za podawaniem wagi jezeli to tylko mozliwe. A jak na oko, to chociaz z sugestia jak wyglada dobry, a jak zly efekt koncowy. Lekko rozcienczyc bulionem to moj koszmar, takie przepisy omijam z daleka.
              • agafka88 Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 14:44
                kis-moho napisała:

                > > Ja nie jestem w kuchni początkującą, ale do rozpaczy doprowadzają przepis
                > y typ
                > > u dwie szklanki mąki, albo czegoś tam. Ile to jest dwie szklanki?
                > Nie mo
                > > żna podawać normalnie wagowo? Kto ma jeszcze w ogóle standardowe szklanki
                > w dom
                > > u i ile to jest standardowo? 250ml, 330ml, czy jakoś inaczej? Jeszcze gor
                > zej je
                > > st z filiżankami.
                >
                > O wlasnie! Moje szklanki sa kompletnie niewymiarowe, poza tym sa niezbyt wygodn
                > e przy odmierzaniu. Jestem za podawaniem wagi jezeli to tylko mozliwe.

                Polska szklanka ma 250 ml ;)
                I to fajnie pokazuje, jak pięknie się różnimy. Wagi w domu nie posiadam, nigdy nie odczuwałam potrzeby, wkurza mnie aptekarskie mierzenie i wszystkie znane przepisy przeliczam przy pomocy kalkulatorów z gramów na szklanki, łyżki i łyżeczki, katastrofalnych efektów jeszcze nie zanotowałam.
                Przez parę miesięcy miałam nawet do dyspozycji wagę kuchenną i użyłam ją ledwie kilka razy. Ale dobrze wiedzieć, przepisy będę podawała w szklankach i gramach, aby obydwie grupy były zadowolone ;)

                A tak w ogóle to często piekę i gotuję z angielskich i amerykańskich przepisów i bardzo sobie chwalę ich podział na kubki, łyżki i łyżeczki, bo można kupić sobie nawet specjalne miarki łyżeczkowe i nie trzeba się bawić ani z ważeniem, ani z przeliczaniem. Żałuję, że system nie przyjął się w polskiej blogosferze.
                • kis-moho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 14:55
                  > Polska szklanka ma 250 ml ;)
                  > I to fajnie pokazuje, jak pięknie się różnimy. Wagi w domu nie posiadam, nigdy
                  > nie odczuwałam potrzeby, wkurza mnie aptekarskie mierzenie i wszystkie znane pr
                  > zepisy przeliczam przy pomocy kalkulatorów z gramów na szklanki, łyżki i łyżecz
                  > ki, katastrofalnych efektów jeszcze nie zanotowałam.

                  Ja mam polska, ale chyba jakas lewa :o) Poza tym co w niej odmierze, to mi sie wyleje. Miarke tez mam, ale taka bardzo z grubsza i na oko.
                  Dziewczyny, to tylko moj koncert zyczen, ja sie ciesze bardzo ze macie czas i ochote dzielic sie przepisami, i tylko gdybyscie wiedzialy, ile gramow jogurtu, maki czy czegokolwiek innego jest w przepisie, bede Wam dozgonnie wdzieczna :o) Jak macie dodatkowo wazyc, to bez sensu, jakos sieroty kulinarne jak ja dadza rade bez.
                  Co do aptekarskiej precyzji - takie golabki pewnie jej nie potrzebuja. Ale ciasta (w moich rekach) czasem tak. Ostatnio w taki sposob schrzanilam najprostszy sernik na swiecie...
                  • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 15:05
                    kis-moho, spraw se miarkę porządną, to są grosze jakieś, a ile frustracji unikniesz ;)

                    Ja z kolei aptekarskiej precyzji nie uznaję, dlatego jest mi trudno dzielić się przepisami na inne dania niż ciasta, bo robię je za każdym razem inaczej. Gołąbki np. kiedyś opisałam na czyjąś wyraźną prośbę, sama robię je na oko.
                    W sumie jestem zdania, że precyzja jest potrzebna osobom początkującym* lub lekkim antytalentom kulinarnym ;) Nie dotyczy to oczywiście ciast, zwłaszcza bardziej skomplikowanych.

                    * "początkującość" może dotyczyć nowego typu potraw lub nowych smaków - ja na przykład nie umiem gotować "po indyjsku", nie umiem komponować przypraw, a niektórych z nich używać, więc potrzebuję bardzo szczegółowych wytycznych. Podobnie mam cały czas z mięsami: nie znam temperatur, czasów pieczenia, na razie robię na oko i 9 na 10 potraw mi wychodzi :)
                    • kis-moho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 15:19
                      > kis-moho, spraw se miarkę porządną, to są grosze jakieś, a ile frustracji unikn
                      > iesz ;)

                      Chyba sobie w koncu sprawie... Bo ja chcialam, zeby waga rozwiazala wszystkie moje dylematy, na wadze i kasze, i make, i jogurt moge odmierzyc, a miarka przy wiekszych gabarytach jak orzechy juz odpada. Trzeba pewnie bedzie zainwestowac w nowe sprzety kuchenne ;o)
                      Tak Was mecze i narzekam, bo ja naprawde jestem poczatkujaca. I to od lat, wiec juz moge podpadac pod antytalent. Dlatego ja potrzebuje instrukcji dla antytalentow, a nie kucharzy. Ale po prostu bede Was meczyc w komentarzach :o)
                      • yaga7 Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 15:56
                        Nie przejmuj się, ja jestem antytalent jeszcze większy, bo widzę, że Ty chociaż chcesz się nauczyć, a ja już na sobie krzyżyk dawno położyłam ;)
                        • kis-moho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:02
                          > Nie przejmuj się, ja jestem antytalent jeszcze większy, bo widzę, że Ty chociaż
                          > chcesz się nauczyć, a ja już na sobie krzyżyk dawno położyłam ;)

                          Bo ja lubie sama czynnosc, tylko nie zawsze podoba mi sie efekt koncowy...
                          • yaga7 Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:08
                            No to wygrywam z Tobą spokojnie :) Bo ja samej czynności nie znoszę.

                            To myślę, że z lobbystkami spokojnie się nauczysz :)
                            • sylwiastka Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 20:15
                              Yaga, masz silną konkurencję we mnie! Ja zasadniczo odmawiam wchodzenia do kuchni. Teraz muszę i nie jestem tym zachwycona.
                      • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 15:59
                        kis-moho napisała:
                        > a miarka przy
                        > wiekszych gabarytach jak orzechy juz odpada.

                        nie rozumiem :(

                        taka?
                        https://www.takakuchnia.pl/319-1269-thickbox/dzbanek-z-miarka-plastikowy-1l.jpg
                        • kis-moho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:01
                          Przy orzechach odpada, bo one maja rozne ksztalty, i nie da sie sensownie zmierzyc objetosci, bo nie wiesz, ile powietrza jest miedzy orzechami :P A waga jest uniwersalna.
                          Jul-kaa, obiecuje sobie sprawic porzadna miarke, i juz wiecej nie narzekac.
              • pitupitu10 Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 21:05
                kis-moho napisała:

                > > Ja nie jestem w kuchni początkującą, ale do rozpaczy doprowadzają przepis
                > y typ
                > > u dwie szklanki mąki, albo czegoś tam. Ile to jest dwie szklanki?
                > Nie mo
                > > żna podawać normalnie wagowo? Kto ma jeszcze w ogóle standardowe szklanki
                > w dom
                > > u i ile to jest standardowo? 250ml, 330ml, czy jakoś inaczej? Jeszcze gor
                > zej je
                > > st z filiżankami.
                >
                > O wlasnie! Moje szklanki sa kompletnie niewymiarowe, poza tym sa niezbyt wygodn
                > e przy odmierzaniu.


                Ja jak widzę przepis na "szklanki" albo, o zgrozo, "filiżanki" (które są błędem w tłumaczeniu, btw) to automatycznie zakładam, że jest to tłumaczenie / modyfikacja przepisu wywodzącego się z kraju anglosaskiego (w europejskiej tradycji funkcjonują wagi, nie objętości). A jeśli tak, to nie ma sensu zastanawiać się ile mililitrów ma "szklanka", bo to tak jakby pytać ile mililitrów ma litr. Jak ktoś już w tym wątku napisał, cups są wystandarowaną miarą objętości (niektóre miarki w Polsce mają odpowiednie podziałki).

                OMHO wszystko zależy od własnych przyzwyczajeń. Ja gotuję głównie z przepisów anglojęzycznych, więc lubię receptury "objętościowe", a "wagowych" w ogóle nie czuję. Jak ktoś jest przyzwyczajony do gramów i mililitrów, to dla niego "szklanki" będą czarną magią.

                Postuluję by zainstalować na blogu jakiś widget przelicznikowy (coś typu tiny.pl/h117c ) albo link do jakiegoś cooking convertera.

                A tak w ogóle to łyżeczki też każdy ma innej wielkości. ;)
                • besame.mucho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 21:17
                  > Ja jak widzę przepis na "szklanki" albo, o zgrozo, "filiżanki" (które są błędem
                  > w tłumaczeniu, btw) to automatycznie zakładam, że jest to tłumaczenie / modyfi
                  > kacja przepisu wywodzącego się z kraju anglosaskiego (w europejskiej tradycji f
                  > unkcjonują wagi, nie objętości).

                  O, a ja się do tego przyzwyczaiłam ze starych domowych książek kucharskich :). Jak byłam dosyć mała i stawiałam pierwsze kroki bazując na rozpadających się domowych książkach kucharskich, to wszędzie były te szklanki i łyżki. Do tej pory pamiętam mamę, która setny raz odpowiadała mi na pytanie "mamo, to ile miała ta szklanka, bo zapomniałam i która nasza szklanka tyle ma?"


                  > A tak w ogóle to łyżeczki też każdy ma innej wielkości. ;)

                  Dostałam kiedyś taki angielski zestaw trzech dwustronnych łyżek, które mają te zestandaryzowane wielkości "łyżek", "łyżeczek" itd. Pamiętam że byłam bardzo zdziwiona, że to takie wielkie.
                  Chociaż mam w domu komplet bardzo starych sztućców, które dostałam od babci. I trzeba przyznać że w tym komplecie łyżka i łyżeczka (a właściwie niemal łycha i łyżka ;) ) są znacznie większe niż te, które robi się teraz.
                  • pitupitu10 Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 21:38
                    besame.mucho napisała:

                    > > Ja jak widzę przepis na "szklanki" albo, o zgrozo, "filiżanki" (które są
                    > błędem
                    > > w tłumaczeniu, btw) to automatycznie zakładam, że jest to tłumaczenie / m
                    > odyfi
                    > > kacja przepisu wywodzącego się z kraju anglosaskiego (w europejskiej trad
                    > ycji f
                    > > unkcjonują wagi, nie objętości).
                    >
                    > O, a ja się do tego przyzwyczaiłam ze starych domowych książek kucharskich :).

                    No to odszczekuję. :) Najwidoczniej jednak się nie znam. Ale w "Kuchni Polskiej" to chyba raczej gramy a nie łyżki? Tak mi się przynajmniej kojarzy.


                    > Chociaż mam w domu komplet bardzo starych sztućców, które dostałam od babci. I
                    > trzeba przyznać że w tym komplecie łyżka i łyżeczka (a właściwie niemal łycha i
                    > łyżka ;) ) są znacznie większe niż te, które robi się teraz.

                    Tu się zgadzam w całej rozpiętości. Ostatnio chciałam kupić łyżeczki w sklepie i wszystkie jakieś takie mizerne mi się wydawały. Miałam kiedyś starą chochlę typu 1 chochla = 1 talerz. Z tymi dzisiejszymi to się trzeba nieźle namachać żeby zupę nalać.
                    • madzioreck Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 21:44
                      Miałam kiedyś starą chochlę t
                      > ypu 1 chochla = 1 talerz. Z tymi dzisiejszymi to się trzeba nieźle namachać żeb
                      > y zupę nalać.

                      Mam taką chochlę, przejęłam od babci. I choć jest stara, poobijana i paskudna, polewana jakąś emalią w obleśnym kolorze - uwielbiam ją i strzegę jak oka w głowie. Nie cierpię tych maleństw, które sprzedają teraz, i choć nie szukam obsesyjnie, to jeszcze nie widziałam normalnej chochli...
                      • szarsz Re: jedna uwaga techniczna 22.10.11, 00:00
                        Madzior, trzeba szukać w profesjonalnym sprzęcie kuchennym niestety. Z łatwo dostępnych sklepów są takie regały w selgrosie (pewnie i w makro powinny być). W selgrosie jest mnóstwo pięknych naczyń i przyrządów hendi, fantastyczne stalowe patelnie i chochle, jak u babci, że jedną można całą rodzinę obczęstować. Wszystko do mycia w zmywarkach oczywiście. Niestety z tydzień temu skończyła się promocja firmowa, wszystko było ze 25% taniej.
                    • besame.mucho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 21:51
                      Zerknęłam bo mam na półce. Tak na pierwszy rzut oka szklanek w "Kuchni polskiej" nie ma, bo często się powtarza 1/4 litra. Łyżki i łyżeczki są.

                      No, chochle to porażka. Ja też miałam w domu takie porządne zupowe chochle, a te od nowszych zestawów sztućców u mnie służyły np. do polania naleśnika sosem, czy coś. Bo nikomu by nie przyszło do głowy, żeby tym maleństwem nabierać zupę.
                      Muszę się rozejrzeć za porządną chochlą, bo u siebie mam tylko takie maleństwo.
            • madzioreck Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 14:43
              O właśnie. Ilości. Kiedyś, kurcze, łyżka to była łyżka, a szklanka to szklanka, a dziś nawet łyżki są od czapy... przy niektórych przepisach nie ma znaczenia aż taka precyzja, ale przy niektórych ma.

              Mnie do rozpaczy doprowadza moja rodzina - nie doczekasz się, człowieku, przepisu. No wiesz, na oko. No tak weź i sypnij, ja wiem, ile... Babciu, ile octu, a ile wody do tej sałatki w zalewie... oj dziecko, no tak do smaku... :D
              • agafka88 Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 14:48
                madzioreck napisała:

                > O właśnie. Ilości. Kiedyś, kurcze, łyżka to była łyżka, a szklanka to szklanka,
                > a dziś nawet łyżki są od czapy... przy niektórych przepisach nie ma znaczenia
                > aż taka precyzja, ale przy niektórych ma.
                >
                > Mnie do rozpaczy doprowadza moja rodzina - nie doczekasz się, człowieku, przepi
                > su. No wiesz, na oko. No tak weź i sypnij, ja wiem, ile... Babciu, ile octu, a
                > ile wody do tej sałatki w zalewie... oj dziecko, no tak do smaku... :D

                Czasami faktycznie jest trudno powiedzieć, chociaż ja lubię, jak podane są bazowe proporcje, a potem sobie doprawiam tak, żeby mi smakowało.

                Najgorzej jest z przyprawami - tu wiele zależy nie tylko od osobistych preferencji, ale też od jakości, sposobu przechowywania itp. Pieprz pieprzowi nierówny.
                • madzioreck Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 14:54
                  > Czasami faktycznie jest trudno powiedzieć, chociaż ja lubię, jak podane są bazo
                  > we proporcje, a potem sobie doprawiam tak, żeby mi smakowało.

                  No tak, ale mnie chodziło bardziej o chociaż ogólne proporcje woda-ocet - znaczy litr wody i litr octu, czy litr wody i pół litra octu, czy może odwrotnie... wiadomo, że po pierwszym razie często i tak coś tam zmodyfikujemy, ale jeśli nigdy czegoś nie robiłam, to wolałabym taki drogowskaz dostać ;)
            • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 14:45
              Szklanka w przepisie to 250ml. To dość podstawowa wiedza ;) Czasem w przepisie podane jest, że tym razem szklanka była inna, ale to rzadkość. Wystarczy mieć dzbanek z miarką
              Poza tym kto waży np. jogurt? Czy jogurt wolno podawać na szklanki?

              Ja też wolę przepisy, w których jest podana waga, ale na wielu blogach zauwazyłam, że jeśli ilości są podane w gramach, to pojawiają się liczne pytania o przelicznik na szklanki. Bardzo wiele osób nie ma wagi w domu.
              • madzioreck Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 14:56
                > Szklanka w przepisie to 250ml. To dość podstawowa wiedza ;)

                No teoretycznie tak, tyle, że ja już jakiś czas nie widziałam "zwykłej" szklanki, moje mają 200 ml chyba... a i ludzie w necie różnie piszą. Waga jest "pewniejsza", a jak nie mam na czym zważyć, to włażę na ilewazy.pl :-)
                • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 15:09
                  madzioreck napisała:
                  > No teoretycznie tak, tyle, że ja już jakiś czas nie widziałam "zwykłej" szklanki, moje mają 200 ml chyba

                  A ponieważ niestety nie zmienimy przyzwyczajeń wielu blogowiczów, proponuję kupno miarki ;) Widziałam gdzieś dodatkowo taką, której dzbanek miał podziałkę z mililitrami. Czad normalnie!
                  • madzioreck Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 15:41
                    No miarkę to ja mam, tylko co mi po niej, jak nie wiem, co blogowicz ma na myśli pisząc "szklanka" 200ml czy 300 ;) Miarka odmierza na części litra, nie? ;)
                    • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 15:55
                      przeciez Ci tlumaczymy, ze ma na mysli 250 :)
                      • kis-moho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 15:58
                        Jal-kaa, zostajesz oficjalna obronczynia szklanek :o)
                        Ja sie serio zawsze zastanawiam, czy piszacy ma zawsze na mysli oficjalna szklanke (to dlaczego nie pisze 250 ml?), czy swoja szklanke, ktora odmierza, czyli dowolna objetosc miedzy 200 a 300 ml? Ale moze ja za bardzo podejrzliwa jestem.
                        • roza_am Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:05
                          Ale jeśli w przepisie wszystko jest podane w szklankach, to wszystko jedno jakie one będą, proporcje będą się zgadzały.
                          • pierwszalitera Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:25
                            roza_am napisała:

                            > Ale jeśli w przepisie wszystko jest podane w szklankach, to wszystko jedno jaki
                            > e one będą, proporcje będą się zgadzały.

                            Ale tak jest bardzo rzadko. Do tego dochodzi często jakiś tłuszcz, jajka, jakieś płyny. I jak zamieszam jakieś tam szklanki mąki, z jakąś tam kostką masła i resztą, to może wyjść coś zupełnie innego, niż wymyślił sobie autor. W niemieckich przepisach zawsze są więc gramy, proste wagi kuchenne, to nie jest wydatek i przydają się do wielu rzeczy. Spotkałam się też w niemieckich książkach kucharskich, szczególnie przy ciastach, że podaje się najpierw zasadę proporcji, tzn. podstawowe ciasto kruche, to jedna część cukru, dwie części masła, trzy części mąki i jedno jajko, albo jedno jajko i jedno żółtko. Wtedy można samemu użyć dowolnej miarki.
                            • besame.mucho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:28
                              Można ważyć, niestety idealnej precyzji nigdy się nie osiągnie, bo choćby to głupie jajko będzie mniejsze lub większe, z małym żółtkiem lub dużym, itd.

                              Ale myślę że jakoś damy radę, w razie czego właśnie po to są komentarze pod notkami na blogu, żeby dopytać jeśli autorka napisała coś niejasno :)
                              • madzioreck Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:30
                                Ja myślę, że można po prostu zaznaczać w przepisie, czy dokładna ilość czegoś tam jest istotna, czy nie, i będzie gitara.
                          • ciociazlarada Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:55
                            Lubię szklanki i przepisy w szklankach. I dla mnie również szklanka odkąd pamiętam ma 250 ml. Nawet jeśli mam kubek, to tak jak pisze Roza_am.
                        • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:25
                          kis-moho napisała:

                          > Jal-kaa, zostajesz oficjalna obronczynia szklanek :o)

                          Z przyjemnością ;P
                          A tak serio - mnie się odechciewa gotować i pisać o tym, jeśli do każdej potrawy miałabym dodawać opinie na temat ostatecznej gęstości, ilości tłuszczu w śmietanie, konsystencji jogurtu itp. Czasem to jest ważne - oczywiście, ale nie przy każdym przepisie. Jasne, możemy zrobić jakiś samouczek, napisać ogólne wytyczne dla całkowicie początkujących, ale jeśli ja miałabym się trzymać tak sztywnych wytycznych, jak proponowane przez niektórych, to odpadam w przedbiegach, bo taka forma gotowania jest dla mnie ograniczająca i mało zabawna. I świadczy o całkowitym braku wyobraźni oraz talentu.
                          A jeśli ktoś nie poradzi sobie z przepisem, czegoś nie zrozumie lub będzie mu potrzebny bardzo ścisły modus operandi, to są przecież komentarze.
                          • kis-moho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:29
                            Jul-kaa, bede komentowac. Jasne, ze nie wymagam od piszacych aptekarskiej precyzji, chodzi mi raczej o to, ze jezeli ktos cos takiego ma zanotowane, i moze podac, to ja bede bardzo wdzieczna (i moze jeszcze pare innych mniej utalentowanych osob).
                            Jezeli masz ekstra mierzyc i warzyc po to, zeby mi sie udala kolacja, to jasne, ze to be sensu.
                          • madzioreck Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:34
                            > A tak serio - mnie się odechciewa gotować i pisać o tym, jeśli do każdej potraw
                            > y miałabym dodawać opinie na temat ostatecznej gęstości, ilości tłuszczu w śmie
                            > tanie, konsystencji jogurtu itp. Czasem to jest ważne - oczywiście, ale nie prz
                            > y każdym przepisie.

                            Oj Jula, nie przesadzaj - po prostu zaznaczajmy, czy jest istotne, czy potrzeba śmietany 12% czy 30%, albo, że nie jest to tak istotne (dla mnie np. w sosie do zapiekanki nie jest absolutnie istotne, jakiej śmietany użyję). Poza tym wydaje mi się, że taka forma przepisu, jak Twój na pasztet z fasoli, jest całkiem OK - 350g fasoli, prosto, jasno i bez wątpliwości. O to właśnie chodzi. A nie o "trochę" czy "kilka dużych garści"...

                            bo
                            > taka forma gotowania jest dla mnie ograniczająca i mało zabawna. I świadczy o c
                            > ałkowitym braku wyobraźni oraz talentu.

                            No cóż, nie wszyscy są obdarzeni wyobraźnią i talentem, ja np. nieszczególnie, jeśli chodzi o kulinaria. Nic nie poradzę, że mój beszamel mimo wielu wysiłków wciąż smakuje jak mokra mąka...

                            • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:36
                              Hm, to może zrobimy też coś w rodzaju koncertu życzeń? Bo dla mnie beszamel to łatwizna, ale przepis wyglądałby "przyrumień garść mąki, dodaj trochę masła, dolewaj mleko do uzyskania pożądanej konsystencji, dopraw wg uznania", co by Cię pewnie nie zadowoliło :P
                              • kis-moho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:39
                                > Hm, to może zrobimy też coś w rodzaju koncertu życzeń? Bo dla mnie beszamel to
                                > łatwizna, ale przepis wyglądałby "przyrumień garść mąki, dodaj trochę masła, do
                                > lewaj mleko do uzyskania pożądanej konsystencji, dopraw wg uznania", co by Cię
                                > pewnie nie zadowoliło :P

                                Mnie by na poczatek zadowolilo, ale potem na pewno bym napisala w komentarzu: jak sie pozbyc smaku surowej maki?!
                                :o) Ciesze sie, ze nie jestem sama.
                              • iw1978 beszamel :) 26.10.11, 14:37
                                Muszę się zgodzić z Julką. Beszamel z dokładnie odmierzanych składników zawsze był nie taki.
                                Po kilku próbach się poddałam. Jak zaczęłam robić na oko, zawsze jest ok.
                                Z wieloma rzeczami tak jest, aczkolwiek dla początkujących może to być problem :)
                          • diuszesa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:49
                            Zgadzam się z Julką - po to są komentarze, żeby dopytywać, wyjaśniać.
                            Obawiam się, że takie dokładne wzorce podawania przepisów, jakich chciałaby Pierwszalitera, mogłyby zniechęcać niektóre osoby do spontanicznego wrzucania swoich przepisów.
                            Podawanie w przepisie dokładnie i absolutnie wszystkiego (że jogurt ma mieć tyle a tyle tłuszczu, że potrawa ma mieć taką a taką konsystencję itp.) to jest dla mnie takie trochę mnożenie bytów bez potrzeby, uschematyzowanie, które może tylko komplikować sprawę. (co widać już nawet po tym, jak daleko zaszła dyskusja: a co, jeśli masło jest takie, a nie inne...)

                            Dziewczyny, nie starajmy się schematyzować na siłę - przecież cała zabawa nie musi polegać tylko i wyłącznie na przyswajaniu nieomylnych przepisów. Można przecież dzielić się opiniami - mi wyszło takie, a mi takie... Co zrobić, by wyszło bardziej mokre/bardziej suche itp. I na to wszystko jest miejsce w komentarzach. Nie starajmy się uprzedzać faktów: co będzie jak ktoś użyje mąki typ 450 zamiast 500. W kuchni nie da się wszystkiego stuprocentowo przewidzieć, tak jak nie da się zrobić dwóch identycznych potraw.
                            Mój postulat na dziś: Mniej aptekarskiej dokładności, więcej spontaniczności!
                            • yaga7 Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:53
                              Ja akurat w temacie aptekarskiej dokładności jestem z Literą ;) I pewnie dlatego sama nie gotuję, bo ja lubię mieć wszystko podane z dokładnością co do milimetra, mililitra i grama. No tak już mam po studiach :P

                              I tak, wiem, że kuchnia to nie laboratorium i pewnie właśnie dlatego wolę lab niż kuchnię ;)
                              • kis-moho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:55
                                > I tak, wiem, że kuchnia to nie laboratorium i pewnie właśnie dlatego wolę lab n
                                > iż kuchnię ;)

                                Yaga, teraz juz wiem, dlaczego my sie rozumiemy :o)
                                • yaga7 :D n/t 21.10.11, 16:59

                            • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:59
                              diuszesa napisała:
                              > Mój postulat na dziś: Mniej aptekarskiej dokładności, więcej spontaniczności!

                              Dla mnie cudze przepisy w doskonałej większości są głównie inspiracją. Zwłaszcza takie bardziej wykwintne, z trudnodostępnych składników. Gotuję w domu na co dzień i nie mam ochoty, mozliwości i pieniędzy, żeby biegać za wszystkimi składnikami potraw po różnych sklepach. Dlatego dla mnie aptekarska precyzja to coś zupełnie zbędnego.
                              • yaga7 Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 17:05
                                No widzisz, a ja z kolei w życiu bym się nie zabrała za coś, jeżeli nie będę wiedzieć dokładnie ile czego mam wziąć i ile czasu mi to zajmie.
                                Ludzie są różni :)
                                • ciociazlarada A co z reverse engineering? 21.10.11, 17:12
                                  Że tak sobie pozwolę zapożyczyć z informatyki:) Jestem zwolenniczką "frakcji" spontanicznej, bo bardzo często korzystam z programowania zwrotnego. To znaczy, jeśli smakuje mi jakaś potrawa w restauracji, to potem odtwarzam ją w domu na podstawie tego, co widziałam u siebie na talerzu i jak smakowało.

                                  Ciężko wtedy podawać w miligramach co i gdzie było użyte, bo gotujemy na podstawie tego, co pamiętają nasze kubki smakowe:)

                                  Oczywiście wszystko ma swoje granice i nie podejmuję się odtworzyć składu hambka w McDonaldzie;-) Zresztą tam nie chodzę.
                                  • yaga7 Re: A co z reverse engineering? 21.10.11, 17:15
                                    Ja osobiście nie znoszę rozkładania potraw w knajpie na czynniki pierwsze i dlatego nie jestem w stanie nigdy odtworzyć tego, co jadłam. Wolę się delektować całościowo :)
                                    • ciociazlarada Re: A co z reverse engineering? 21.10.11, 17:39
                                      Eee, no tak to pewnie. W restauracji się obżeram, ale w domu można kombinować z pamięci:-) Ja mam proste gusta, lubię bardzo wyraziste i mocne smaki, najlepiej ostre i kwaśne (oraz ostro-kwaśne), więc jest mi łatwo.
                                      • jul-kaa Re: A co z reverse engineering? 21.10.11, 17:41
                                        ciociazlarada napisała:

                                        > Ja mam proste gusta, lubię bardzo wyraziste i mocne smaki, najlepie
                                        > j ostre i kwaśne (oraz ostro-kwaśne), więc jest mi łatwo.

                                        Ja Cię proszę, idź do tego Tukana, ta sałatka jest właśnie ostro-kwaśna, wymyśl, co tam dają! Nazywa się bodajże Pekińska.
                                        • jul-kaa Re: A co z reverse engineering? 21.10.11, 17:42
                                          Tukany: BŁĘKITNY WIEŻOWIEC, PL. BANKOWY 2 TEL. 22 531 25 20, FAX. 22 531 25 38
                                          GALERIA MOKOTÓW, "FOOD COURT" II p., TEL/FAX. 22 541 35 70
                                          ARKADIA, UL. JANA PAWŁA II 82, I p., THEATRUM, TEL. 22 331 69 88
                                          UL. KREDYTOWA 2 TEL/FAX 22 827 71 19
                                          UL. KOSZYKOWA 54 TEL/FAX 22 630 88 20
                                        • ciociazlarada Re: A co z reverse engineering? 21.10.11, 17:52
                                          Trochę mam daleko do Tukana, znalazłam go sobie właśnie na sieci. Jak ostro-kwaśna i azjatycka, to zazwyczaj "pełni" dodają liście limonki kafir, świeża kolendra (sproszkowana albo odleżała przestaje być cytrynowa) - obie rzeczy dodają aromatu cytrynie czy limonce, czasami tajska bazylia (smakuje anyżem) w tajskim jedzeniu.

                                          Tak sobie oczywiście strzelam, nie byłam nigdy w Tukanie:-)
                                  • jul-kaa Re: A co z reverse engineering? 21.10.11, 17:17
                                    ciociazlarada napisała:
                                    > jeśli smakuje mi jakaś potrawa w restauracji, to potem odtwarzam ją w domu na p
                                    > odstawie tego, co widziałam u siebie na talerzu i jak smakowało.

                                    Jak byłam w ciązy, to moje kubki smakowe ulubiły sobie pewną sałatkę z baru sałatkowego Tukan. Nie dość, że była droga jak pies, to w dodatku miałam do baru dość daleko. Przepisów w necie nie było żadnych, a ja za nic nie byłam w stanie odtworzyć przepisu. Zmarnowałam mnóstwo składników, ale się nie udało, nie osiągnęłam nawet cienia głównej nuty smakowej :(
                                    Ale generalnie również tak postępuję, z mniejszym lub większym sukcesem.
                                    • ciociazlarada Re: A co z reverse engineering? 21.10.11, 17:40
                                      A gdzie ten bar, bo aż ciekawa jestem tej sałatki?
                                  • slotna Re: A co z reverse engineering? 25.10.11, 01:00
                                    > jeśli smakuje mi jakaś potrawa w restauracji, to potem odtwarzam ją w domu na p
                                    > odstawie tego, co widziałam u siebie na talerzu i jak smakowało.

                                    Moja mama tak robi. Z tym ze zazwyczaj szuka najpierw przepisow na to cos i dobiera najbardziej jej zdaniem pasujacy do tego, co jadla. Twierdzi, ze jesli robi z samego przepisu, nie znajac pozadanego efektu koncowego, to nigdy nie jest do konca przekonana, czy jej wyszlo czy nie ;)
                                • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 17:14
                                  Wrzuciłam właśnie przepis napisany najłopatologiczniej jak umiem, powiedzcie, czy dla Was ok :)

                                  • diuszesa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 17:37
                                    jul-kaa napisała:

                                    > Wrzuciłam właśnie przepis napisany najłopatologiczniej jak umiem, powiedzcie, c
                                    > zy dla Was ok :)

                                    Eeee, do bani ;-)
                                    Mam co najmniej 10 pytań do tego przepisu:Ile waży Twoja polędwiczka? Co to znaczy: spore jabłko, spora cebula? Jabłko jakie - słodkie, kwasne, winne? Cebula jaka - ostra, słodka? Łyżka oliwy płaska czy z balonem oliwy na wierzchu? I jaka ta oliwa - hiszpańska, grecka? Majeranek świeży czy suszony?
                                    Mogę tak długo ;-)
                                    • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 17:39
                                      diuszesa napisała:
                                      > Eeee, do bani ;-)

                                      :)****
                                    • pierwszalitera Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 17:50
                                      diuszesa napisała:

                                      > Mam co najmniej 10 pytań do tego przepisu:Ile waży Twoja polędwiczka? Co to zna
                                      > czy: spore jabłko, spora cebula? Jabłko jakie - słodkie, kwasne, winne? Cebula
                                      > jaka - ostra, słodka? Łyżka oliwy płaska czy z balonem oliwy na wierzchu? I jak
                                      > a ta oliwa - hiszpańska, grecka? Majeranek świeży czy suszony?
                                      > Mogę tak długo ;-)

                                      Nie po to istnieje tyle odmian jabłek, cebuli i oliwy, by wrzucać wszystko do jednego wora. Ale ignorancja jak zwykle górą.
                              • pierwszalitera Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 17:21
                                jul-kaa napisała:

                                > Dla mnie cudze przepisy w doskonałej większości są głównie inspiracją. Zwłaszcz
                                > a takie bardziej wykwintne, z trudnodostępnych składników. Gotuję w domu na co
                                > dzień i nie mam ochoty, mozliwości i pieniędzy, żeby biegać za wszystkimi skład
                                > nikami potraw po różnych sklepach. Dlatego dla mnie aptekarska precyzja to coś
                                > zupełnie zbędnego.

                                A co ma dokładność do wyszukanych składników? Naprawdę korona z głowy komuś spadnie, gdy napisze, że używa do tej konkretnej potrawy neutralnego w smaku oleju słonecznikowego, a nie oliwy z oliwek? Albo schłodzonego masła i schładza dodatkowo jeszcze co najmniej 30 minut przed pieczeniem ciasto w lodówce? A jak chce zoszczędzić czasu, to musi ciasto ugnieść nie w kulkę, a na płaski placek, szybciej się wtedy schłodzi? Dla ciebie może normalne, że tak się postępuje, ale wiele osób nie wie nawet, że do niektórego ciasta masło się rozpuszcza, a do innego ma być schłodzone. A sos beszamelowy gotuje się mniej więcej 10 minut, bo tyle potrzebuje mąka, by straciła surowy smak. I początkujący może cenić sobie jeszcze wskazówkę, by nie rumienić mąki zbyt długo na maśle, bo sos straci wtedy ładny, jasny kolor. Ja się z takich dokładnych opisów bardzo dużo nauczyłam.
                          • pierwszalitera Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:51
                            jul-kaa napisała:

                            ale jeśli ja miałabym się trzymać tak sztywny
                            > ch wytycznych, jak proponowane przez niektórych, to odpadam w przedbiegach, bo
                            > taka forma gotowania jest dla mnie ograniczająca i mało zabawna. I świadczy o c
                            > ałkowitym braku wyobraźni oraz talentu.

                            No to chcesz się dzielić swoją wiedzą z innymi, czy chodzi ci o popisywanie się swoją niedoścignioną kreatywnością? Pytam poważnie. Moim zdaniem na kreatywność można sobie pozwolić, gdy zna się podstawowe zasady w kuchni, a lepiej nauczyć się od kogoś, kto pokaże ci dokładnie, co masz zrobić. Ja uważam się za doskonałą kucharkę i dlatego zwracam uwagę na szczegóły, bo to one sprawiają, czy nasze rzeczy smakują wykwintnie i indywidualnie, czy są tylko pospolitą breją z namieszanych byle jak składników. Nie wszystko co domowe, jest automatycznie dobre.
                            • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:55
                              pierwszalitera napisała:
                              > Ja uważam się za dosko
                              > nałą kucharkę

                              Bardzo chętnie będę się więc wzorować na Twoich przepisach. Na poczatek poproszę o 10 różnych, najlepiej ze zdjęciami, bo chcę wiedzieć, jaki poziom mam się starać osiągnąć.
                              • pierwszalitera Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 17:04
                                jul-kaa napisała:

                                > Bardzo chętnie będę się więc wzorować na Twoich przepisach. Na poczatek poprosz
                                > ę o 10 różnych, najlepiej ze zdjęciami, bo chcę wiedzieć, jaki poziom mam się s
                                > tarać osiągnąć.

                                Przemyślałam sobie. Nie będę zamieszczać moich przepisów, bo nie chcę moją aptekarską pedanterią ograniczać tu niczyjej kreatywności, a wydanie książki kucharskiej w przyszłości chyba bardziej mi się opłaca.
                                • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 17:09
                                  pierwszalitera napisała:
                                  > Przemyślałam sobie. Nie będę zamieszczać moich przepisów

                                  Byłam pewna, że tak będzie :)
                                  • pierwszalitera Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 17:22
                                    jul-kaa napisała:

                                    > Byłam pewna, że tak będzie :)

                                    Na twoim miejscu nie byłabym taka pewna, bo mogę cię zaskoczyć.
                                    • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 17:25
                                      pierwszalitera napisała:
                                      > Na twoim miejscu nie byłabym taka pewna, bo mogę cię zaskoczyć.

                                      Czekam z niecierpliwością.
                            • diuszesa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 17:33
                              pierwszalitera napisała:

                              Ja uważam się za dosko
                              > nałą kucharkę i dlatego zwracam uwagę na szczegóły

                              Aż się uśmiechnęłam :-)
                              Wiedziałam, że prędzej czy później takie stwierdzenie z twoich ust padnie.
                              Taki klimat to tylko tutaj, na Offtopach. :-)

                              Dziewczyny, oto nam się odrodziła mistrzyni Lucyna! Kiedy ta książka wyjdzie, bo nie mogę się doczekać? ;-)
                              • pierwszalitera Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 17:45
                                diuszesa napisała:

                                > Wiedziałam, że prędzej czy później takie stwierdzenie z twoich ust padnie.
                                > Taki klimat to tylko tutaj, na Offtopach. :-)
                                > Dziewczyny, oto nam się odrodziła mistrzyni Lucyna! Kiedy ta książka wyjdzie, b
                                > o nie mogę się doczekać? ;-)

                                Lepiej mieć o sobie zawsze wysokie mniemanie, niż nazywać bałaganiarstwo kreatywnością. A ty też masz jakieś kompleksy, albo dlaczego wątpisz w moje kucharskie umiejętności?
                                • diuszesa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 17:56
                                  pierwszalitera napisała:

                                  >
                                  > Lepiej mieć o sobie zawsze wysokie mniemanie, niż nazywać bałaganiarstwo kreat
                                  > ywnością. A ty też masz jakieś kompleksy,

                                  też? ;-)

                                  albo dlaczego wątpisz w moje kuchar
                                  > skie umiejętności?

                                  Ależ ja nie wątpię! Ja się po prostu cieszę, że taka szczera jesteś. Na zasadzie: Smerfy bez ważniaka nie byłyby takie fajne. :-)
                                • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 17:56
                                  pierwszalitera napisała:
                                  > Lepiej mieć o sobie zawsze wysokie mniemanie,

                                  Ale masz świadomość, że pełne zachwytu deklaracje dotyczące własnej osoby, niepoparte żadnymi przykładami sukcesów czy osiągnięć, po jakimś czasie wyłącznie śmieszą?
                                  • pierwszalitera Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 18:54
                                    jul-kaa napisała:

                                    > Ale masz świadomość, że pełne zachwytu deklaracje dotyczące własnej osoby, niep
                                    > oparte żadnymi przykładami sukcesów czy osiągnięć, po jakimś czasie wyłącznie ś
                                    > mieszą?

                                    Ja wystarczająco dużo pisałam już w różnych wątkach o gotowaniu. Nawet w tym podałam kilka wskazówek, z których osoby znająca się na kuchni potrafiałaby wyciągnąć odpowiednie wnioski. Myślisz, że jak pochwalisz się kilkoma przepisami na blogu, to staniesz się przez to guru mogącym oceniać każdą inną forumkę? Na początku myślałam, że fajny blog, mam całą szufladę nagromadzonych przez lata i wypróbowanych na przeróżne sposoby przepisów, ale nie mam zamiaru profilować się przy tobie. Wyraźnie dałaś mi do zrozumienia, kto ma zostać tam niepokonanym mistrzem, więc na zdrowie. Na razie tą obiecywaną kreatywnością tam i tak nie powalasz. Moje przepisy są może faktycznie zbyt wyszukane i tam nie pasują.
                                    • agafka88 Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 19:02
                                      pierwszalitera napisała:

                                      > jul-kaa napisała:
                                      >
                                      > > Ale masz świadomość, że pełne zachwytu deklaracje dotyczące własnej osoby
                                      > , niep
                                      > > oparte żadnymi przykładami sukcesów czy osiągnięć, po jakimś czasie wyłąc
                                      > znie ś
                                      > > mieszą?
                                      >
                                      > Ja wystarczająco dużo pisałam już w różnych wątkach o gotowaniu. Nawet w tym p
                                      > odałam kilka wskazówek, z których osoby znająca się na kuchni potrafiałaby wyci
                                      > ągnąć odpowiednie wnioski. Myślisz, że jak pochwalisz się kilkoma przepisami na
                                      > blogu, to staniesz się przez to guru mogącym oceniać każdą inną forumkę? Na po
                                      > czątku myślałam, że fajny blog, mam całą szufladę nagromadzonych przez lata i w
                                      > ypróbowanych na przeróżne sposoby przepisów, ale nie mam zamiaru profilować si
                                      > ę przy tobie. Wyraźnie dałaś mi do zrozumienia, kto ma zostać tam niepokonanym
                                      > mistrzem, więc na zdrowie. Na razie tą obiecywaną kreatywnością tam i tak nie p
                                      > owalasz. Moje przepisy są może faktycznie zbyt wyszukane i tam nie pasują.

                                      Dziewczyny spokojnie. Blog ma być lobbowy i każda lobbystka będzie mogła umieszczać swoje przepisy. I to, czy jedna osoba będzie bardziej kreatywna, a druga bardziej aptekarska chyba tylko tego bloga ubogaci. Jak widać, różne forumki mają różne potrzeby i byłoby fajnie, gdyby każdy znalazł coś dla siebie.

                                      Uważam, że przy wypiekach słodkich dużo większe znaczenie ma aptekarskość i precyzja. Jeżeli gotujemy makaron z szynką i pieczarkami to fakt, że dodamy 50gr więcej pieczarek niewiele zmieni, szczególnie jeżeli gotujemy dla całego tłumu :)

                                      To, że niektóre z nas mają między sobą animozje nie oznacza, że od razu trzeba się na siebie obrażać, wypominać rzeczy sprzed wieków i od razu drzeć szaty jak Rejtan. Dlatego proszę o merytoryczną dyskusję tutaj, a przechwalać się, która z nas jest lepszą kucharką możemy na privie. A najlepiej na żywo, bo na papierze każdy może być dobry, gorzej z wykonaniem ;)

                                      Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby początkujące osoby zgłaszały tu swoje zapotrzebowania, a my założymy na blogu kącik: gotowanie dla początkujących, a w nim dokładne przepisy na beszamel czy sos pomidorowy.
                                    • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 19:22
                                      pierwszalitera napisała:
                                      > Na po
                                      > czątku myślałam, że fajny blog, mam całą szufladę nagromadzonych przez lata i w
                                      > ypróbowanych na przeróżne sposoby przepisów,

                                      Ależ przecież od początku było wiadomo, że nie zamieścisz żadnego przepisu. Wrzucanie mi nie zmieni tego i naprawdę nie musisz wymyślać fikcyjnych powodów, dla których nie weźmiesz udziału w tworzeniu bloga.

                                      Co to znaczy "profilować się przy kimś"?
                                      • pierwszalitera Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 19:41
                                        jul-kaa napisała:

                                        > Ależ przecież od początku było wiadomo, że nie zamieścisz żadnego przepisu.

                                        Julka, lobbowy prorok.


                                        > Co to znaczy "profilować się przy kimś"?

                                        Masz podobno taki językowy talent, to się domyśl. Albo zapytaj inną specjalistkę. Niektóre zajmuję się intensywnie moim językiem, to pewnie ci pomogą.
                                        • ananke666 Re: jedna uwaga techniczna 22.10.11, 10:49
                                          Jezus Maria, nie gryźcie się.
                                          Jednakże chciałabym zauważyć, że kuchennemu bałwanowi przy nowej potrawie jest łatwiej zacząć od precyzyjnego przepisu, w miarę nabywania umiejętności uczy się kreatywności.

                                          Postuluję, żeby nie komentować cudzych przepisów w taki sposób. Ani to potrzebne, ani to przyjemne.
                                    • madzioreck Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 22:13
                                      Nie rób jajec, Litera, wrzucaj, co tam masz dobrego.
                                      • pierwszalitera Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 22:22
                                        madzioreck napisała:

                                        > Nie rób jajec, Litera, wrzucaj, co tam masz dobrego.

                                        Nie mam gotowych zdjęć. Jak coś zrobię i sfotografuję, to mogę dodać. Tylko jak to się technicznie robi?
                                        • madzioreck Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 22:26
                                          Jak zrobisz foty, to razem z przepisami możesz przesłać mi na gazetowego, a ja postaram się odnaleźć sensownie brzmiącą instrukcję wstawiania :)
                                          • pierwszalitera Ok :-) n/t 21.10.11, 22:39
                            • zmijunia.lbn Re: jedna uwaga techniczna 22.10.11, 20:01
                              pierwszalitera napisała:

                              > No to chcesz się dzielić swoją wiedzą z innymi, czy chodzi ci o popisywanie się
                              > swoją niedoścignioną kreatywnością?

                              Tu się zgadzam. Julka, ja rozumiem że jesteś kreatywna w kuchni, ale zamieszczasz przepisy chyba po to, żeby pomóc w gotowaniu innym, również tym niezbyt kreatywnym?

                              > Ja uważam się za doskonałą kucharkę

                              I właśnie przez takie pierdółki jesteś nielubiana na forum. Ja głęboko wierzę, że jesteś fajną babką, od której pewnie sporo mogłabym się nauczyć, ale niestety - odpychasz swoim sposobem wyrażania się. I nie chodzi nawet o to, że jest jakiś niewłaściwy czy niestosowny - po prostu w Polsce ludzie nie mówią wprost i otwarcie, że są w czymś dobrzy. O swoich wadach mówimy bardzo chętnie, ale o zaletach niekoniecznie, bo zaraz jesteśmy uznawani za skończonego buca albo ktoś od nas wymaga dowodów tej naszej dobroci w danej dziedzinie. Tacy już z nas niewierni Tomasze. ;)
                              • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 22.10.11, 20:20
                                zmijunia.lbn napisała:
                                > Tu się zgadzam. Julka, ja rozumiem że jesteś kreatywna w kuchni, ale zamieszcza
                                > sz przepisy chyba po to, żeby pomóc w gotowaniu innym, również tym niezbyt krea
                                > tywnym?

                                Zajrzyj proszę do przepisów, które zamieściłam. Czy coś w nich jest nie tak?
                              • pierwszalitera Re: jedna uwaga techniczna 22.10.11, 21:11
                                zmijunia.lbn napisała:

                                > kiś niewłaściwy czy niestosowny - po prostu w Polsce ludzie nie mówią wprost i
                                > otwarcie, że są w czymś dobrzy. O swoich wadach mówimy bardzo chętnie, ale o za
                                > letach niekoniecznie, bo zaraz jesteśmy uznawani za skończonego buca albo ktoś
                                > od nas wymaga dowodów tej naszej dobroci w danej dziedzinie. Tacy już z nas nie
                                > wierni Tomasze. ;)

                                Zmijunia, bardzo mi przykro, ale ja za długo nad sobą pracowałam, by teraz popierać taką postawę. ;-) Wolę lubić samą sobie, niż być lubianą przez wszystkich. ;-)
                                • besame.mucho Re: jedna uwaga techniczna 22.10.11, 21:22
                                  A tu się zgadzam, też nie przepadam za tym naszym polskim "nie no, nie przesadzaj, wcale nie jestem w tym dobra, ot po prostu mi się udało, miałam szczęście!"

                                  Ja też długo pracowałam, żeby śmiało mówić np. że dobrze prowadzę, dobrze gotuję, jestem ładna, itd! I też nie chcę się tej umiejętności pozbywać.
                                  • zmijunia.lbn Re: jedna uwaga techniczna 22.10.11, 22:01
                                    Ale ja nigdzie nie napisałam, że to popieram ;)
                      • madzioreck Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:03
                        Tłumaczycie, Jula. Ja też miałam na myśli 250ml pisząc "szklanka", aż odkryłam, że moja szklanka ma 200 :D Więc jakby nie dowierzam ;P
              • azymut17 Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 15:30
                jul-kaa napisała:
                > Poza tym kto waży np. jogurt? Czy jogurt wolno podawać na szklanki?
                >
                Ja kupuję już zważony :-) Na opakowaniu jest podana waga w gramach, więc sobie przeliczam na pół opakowania, 3/4 itd.
                Najgorzej jest z kostkami masła, bo nie wiadomo, z jakich czasów pochodzi przepis. Kiedyś standardem było 250 gramów, potem rozpowszechniły się kostki dwustu gramowe, a teraz jak widziałam króluje waga 175 gramów. Poza tym są osełki 375 gramów i 400 gramów.* I skąd mam wiedzieć, do której opcji autor przepisu dopasował proporcje?

                Przepisy brytyjskie i amerykańskie cenię za przewidywalność, bo mają swój zestandaryzowany system cupów i spoonów, do których wystarczy dokupić odpowiednie miarki i po kłopocie.

                ______
                *powtórzenia celowe ;-)
              • pierwszalitera Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:05
                jul-kaa napisała:

                > Szklanka w przepisie to 250ml. To dość podstawowa wiedza ;)

                Przepraszam, a gdzie to jest napisane? ;-) Przypuszczałam, że chodzi o 250ml, ale taką szklankę to trzeba jeszcze mieć. I niestety miarka niedokładna, bo mąka można mieć różną objętość, w zależności od rodzaju i wtedy przepis nie pasuje. No i kiedyś w PRL-u to pisało się nawet, czy mąka tortowa, czy krupczatka, to też wiele zmienia. Dzisiaj dzwiwnym trafem, przy większych możliościach, takie rzeczy jakby nikogo nie interesowały. A szkoda. Ja próbuję czasem to samo ciasto z różnej mąki i wychodzą mi zupełnie różne smakowo rzeczy. Ale to może już zbyt wysoka jazda. ;-)

                > Poza tym kto waży np. jogurt?

                Jogurt kupuje się na gramy, przynajmniej tak jest na moich kubkach przynoszonych ze sklepu, a śmietanę i mleko na ml. Jeżeli mam w przepisie 250 gr. jogurtu, to wiem, że to połowa 500 gramowego kubka. Jeżeli ktoś podaje w łyżkach, to warto zaznaczyć jaka ma być konsystencja końcowego wyrobu, bo ktoś da płaskie łyżki, a ktoś inny czubate. No i jaki jogurt, bo przecież może być gęsty, albo bardziej rzadki, mieć więcej tłuszczu lub mniej. Polskie przepisy wychodzą z założenia, że ma się polskie produkty, a ja często nie mam pojęcia, o co przy takich ogólnych opisach chodzi. Na przykład kostka masła, to ile? U mnie kostka masła, to zawsze 250gr, obojętnie u jakiego producenta, ale w Polsce bywają chyba różne?
                • jul-kaa Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:14
                  pierwszalitera napisała:
                  > Przepraszam, a gdzie to jest napisane?

                  Np. tu: kalkulator.przepis-na.pl/

                  > Dzisiaj dzwiwnym trafem, przy większych możliościach, takie
                  > rzeczy jakby nikogo nie interesowały. A szkoda. Ja próbuję czasem to samo cias
                  > to z różnej mąki i wychodzą mi zupełnie różne smakowo rzeczy.

                  W Polsce w zwykłym sklepie najczęściej jest "zwykła mąka", czyli typ 450-500, inne są trudniejsze do dostania, dlatego rzadziej występują w przepisach. Mąk wyższych typów częsciej używa się do wypieku chleba i w porządnych przepisach te typy praktycznie zawsze są podawana.

                  > Polskie przepisy wychodzą z założ
                  > enia, że ma się polskie produkty, a ja często nie mam pojęcia, o co przy takich
                  > ogólnych opisach chodzi.

                  A tu masz jakiś ogólniejszy postulat...? Serio pytam.
                  • pierwszalitera Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:39
                    jul-kaa napisała:
                    jul-kaa napisała:

                    > Np. tu: kalkulator.przepis-na.pl/

                    A jak się na stronę trafia? ;-)))

                    > A tu masz jakiś ogólniejszy postulat...? Serio pytam.

                    Tak, by pisać o co chodzi. Na jogurt 3,5%, zamiast jogurtu, albo olej słonecznikowy, zamiast oleju, koryntki zamiast rodzynków, mielony wieprzowina zamiast mielonego mięsa. Przecież wiemy, czego w domu używamy, a czasem te drobiazgi zmieniają cały charakter potrawy. Chyba, że jest to od początku dowolne, wtedy pisać, że dowolne. Moje gołąbki z mielonej wołowiny zawijane w zieloną kapustę włoską smakują na przykład zupełnie inaczej niż te z wieprzowiny w białej kapuście.
                • kis-moho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:25
                  > Polskie przepisy wychodzą z założ
                  > enia, że ma się polskie produkty, a ja często nie mam pojęcia, o co przy takich
                  > ogólnych opisach chodzi.

                  No ale to problem dotyczacy jednak malego grona lobbystek. Skad Jul-kaa ma wiedziec, jakie zamienniki mamy w Niemczech, Irlandii czy na Wegrzech, jezeli gotuje w Polsce? Mozna zalozyc gdzies watek z zamiennikami, tlumaczeniami rostbefow i innych szesci miesnych badz rybnych (ja mam gdzies takie notatki, bo nie ogarniam w innych krajach co jest czym) dla zainteresowanych, ale tlumy to chyba jednak nie beda.
                • zmijunia.lbn Re: jedna uwaga techniczna 22.10.11, 20:13
                  pierwszalitera napisała:

                  > No i kiedyś w PRL-u to pisało się nawet, czy mąka tortowa, czy krupczatka, to
                  > też wiele zmienia.

                  Jak chodzi o tortową, to zazwyczaj jest napisane. Ale ja nawet wtedy daję do ciast jakąś taką standardową, nigdy oczywiście nie chce mi się jej przesiewać i wychodzą.
                  Wydaje mi się, że jeśli w przepisie nie ma podanego rodzaju danego produktu, to nie ma on większego znaczenia - zazwyczaj chodzi wtedy o odmianę standardową, tzn. taką, której jest największy wybór w sklepie albo która najczęściej pojawia się w innych przepisach.

                  > Na przykład kostka masła, to ile?

                  Kostka to kostka, bierzesz nie patrząc na masę. Jak nie wyjdzie, to dopiero zastanawiasz się, co zrobiłaś źle. ;)
            • besame.mucho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:15
              Dla mnie "szklanka" to 250 ml, łyżka 15 a łyżeczka 5, i to że nie mam w domu ani takich szklanek, ani takich łyżek ani takich łyżeczek nie ma dla mnie nic do rzeczy ;). Ale mogę w przepisach pisać w mililitrach, nie ma problemu.
              Tylko w przypadku przypraw jakoś sensowniej dla mnie brzmi "łyżeczka oregano" niż "5 ml oregano" ;)
              • kis-moho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:21
                > Tylko w przypadku przypraw jakoś sensowniej dla mnie brzmi "łyżeczka oregano" n
                > iż "5 ml oregano" ;)

                5 ml oregano brzmi glupio :o)
                Mi sie wydaje, ze gramy/mililitry sa najwazniejsze przy wszelkiego rodzaju ciastach/nalesnikach/pierogach. Gdyby Wam sie chcialo tam podac takie dokladne dane, byloby super. Przyprawy to i tak kazdy stosuje do smaku (z tym tez mam problem, bo zawsze daje za malo, ale to juz tak zalezy od jakosci przypraw, ze po prostu trzeba probowac).
                • zmijunia.lbn Re: jedna uwaga techniczna 22.10.11, 20:18
                  kis-moho napisała:

                  > Przyprawy to i tak kazdy stosuje do smaku

                  Znaczy ja nie istnieję? ;)
                  Oczywiście że można sobie pod koniec doprawić do smaku, ale ja bym bardzo prosiła o podawanie jakiejś bazowej ilości dodawanych przypraw..
                  • madzioreck Re: jedna uwaga techniczna 22.10.11, 20:24
                    > Oczywiście że można sobie pod koniec doprawić do smaku, ale ja bym bardzo prosi
                    > ła o podawanie jakiejś bazowej ilości dodawanych przypraw..

                    O, właśnie - czasem, niektórym osobom, potrzebne jest nawet nie wyliczenie co do grama, ale określenie rzędu wielkości, jaki się przy danej przyprawie stosuje. Żeby nie wyszło, jak pierwsza i ostatnia zupa owocowa w wykonaniu mojej mamy, która szczerze, od serca przyprawiła kilkoma łyżkami cynamonu i goździków :D
                    Mnie też się takie głupawe wpadki zdarzają, vide historia ze spaleniem cebuli, bo miała być zrobiona na ciemno...
              • besame.mucho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:24
                P.S. Zresztą niech tam, kupiłam sobie ostatnio wagę, bo zawsze byłam z frakcji szklankowo-łyżkowej i do szału mnie doprowadzały te gramy w przepisach, wszystko musiałam przeliczać. Także wrzucając nowsze przepisy mogę ważyć. Dzisiaj sobie chyba machnę lasagne na obiad to będę ważyła, mierzyła, zapisywała a później sumowała te szczypty, co to w trakcie gotowania dziesięć razy dorzucane ;)
                • kis-moho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 16:26
                  Dzisiaj sobi
                  > e chyba machnę lasagne na obiad to będę ważyła, mierzyła, zapisywała a później
                  > sumowała te szczypty, co to w trakcie gotowania dziesięć razy dorzucane ;)

                  Besame, ozloce Cie - juz drugi raz, bo pierwszy bedzie za tego kurczaka z wodki :o)
                  • besame.mucho Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 19:37
                    To ozłacaj, już ją mam opisaną na komputerze, siedzi teraz w piekarniku i czeka na foty i wrzucenie na bloga :).
      • yaga7 Re: jedna uwaga techniczna 21.10.11, 13:11
        Popieram :)
    • anulla1974 Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 12:34
      Super :)
      Jak najbardziej popieram tagi "szybkie", "łatwe" itp. Dorzuciłabym jeszcze w przypadku ciast "bezmleczne".
    • dadaczka ooo, bardzo się cieszę 21.10.11, 13:27
      namiętnie zbieram przepisy, blogi i szukam tych łatwych acz smacznych potraw do wykonania.
      Spis treści - bardzo liczę na to, że będzie, dla mnie kategorie głowne (tak ja zapisuję sobie przepisy) to: mięsa (podkategorie: pieczone, smażone, duszone), warzywa (surowe, przetworzone), zupy, ryby, makarony, kasze, ryż, jajka, mączne niesłodkie, słodkości, zapiekanki (osobno bo pomieszane), jajka. Również osobno mam diety ale ostatnio niestety nie korzystam ;-)
      tagi bardzo chetnie: wszelkie odmiany wege, łatwe, szybkie
      • besame.mucho Re: ooo, bardzo się cieszę 21.10.11, 13:33
        Tagi już się pojawiają na blogu, a spis treści z tych kilku notek, które już są, mamy na razie zrobiony roboczo. Jak pojawi się na blogu, to pewnie będzie to wyglądało tak, że najpierw będzie mała ilość tytułów, żeby nie było zakładek typu "pierogi" jeśli nie będzie żadnego przepisu na pierogi, a jak będą się pojawiały kolejne przepisy z różnych dziedzin to będziemy dorabiały też na bieżąco kolejne tytuły :).
      • jul-kaa Re: ooo, bardzo się cieszę 21.10.11, 13:35
        dadaczko, a wrzucać nie będziesz...?
        • dadaczka a chętnie wrzucę sprawdzone 21.10.11, 13:42
          (ostatnio np. szynkę piekłam w rozmarynie i risotto z owocami morza robiłam - wygląda brejowato, ale jakie dobreeee, aż mi ślinka cieknie, jak sobie przypomnę), tylko ze zdjeciami u mnie krucho, bo to zanim się zbiorę, żeby obfocić, obrobić, wysłać - to już czasu nie mam. Ale nic to, będę próbować.
          A w ogóle, to dzięki przepisom w internecie i youtubowi na poprzednią wigilię nauczyłam sie filetować karpia i robić pierogi :-) Bardzo byłam z siebie dumna, choć od tej pory ani karpia nie filetowałam, ani pierogów nie robiłam (w domu tylko ja bym je jadła, to szkoda zachodu). Ale nic to, następna wigilia sie zbliża...
    • ciociazlarada Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 13:50
      Blog rewelacja, właśnie zajrzałam:) Czy jest tam jakaś autorka mocno mięsożerna (będzie tag mięso:))? Wegetariańskie dania najczęściej omijam szerokim łukiem.

      Drugi tag o który wnoszę to "ostre" i poproszę o traktowanie go poważnie:) Tj. jeśli nie wypala obowiązkowych dziur w stole, to nie nadaje się do jedzenia.
      • kis-moho Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 13:58
        Ja tez wlasnie zajrzalam i jestem pod wrazeniem! Czy jest cos, czego lobbystki nie umieja robic? :o)
        Jezeli moge sie dolaczyc do koncertu zyczen - gdybyscie mialy watpliwosci, czy "zwykle" przepisy obiadowe/kolacyjne kogos zainteresuja, odpowiedz brzmi tak. Ja mam zelazny repertuar 3 dan na krzyz, i kazdy nowy pomysl powitam z otwartymi rekami.
      • jul-kaa Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 14:05
        Ja od jakiegoś czasu jem mięso, więc będę wrzucać mięsne przepisy, teraz wrzuciłam tylko to, co miałam na dysku robione wcześniej :)
        • ciociazlarada Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 14:14
          Oho, dobra wiadomość! Już po niemięsnych wnoszę, że masz talent:) A jeszcze jakby ostre mięso... Kurcze, rozmarzyłam się idę coś przetrącić na ciepło.
          • besame.mucho Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 14:17
            Ja może nie codziennie, ale jadam mięso, jadam też na bardzo ostro, więc będę wrzucała :)
      • madzioreck Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 14:44
        > Blog rewelacja, właśnie zajrzałam:) Czy jest tam jakaś autorka mocno mięsożerna
        > (będzie tag mięso:))? Wegetariańskie dania najczęściej omijam szerokim łukiem.

        Będzie, będzie :D
      • szarsz Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 16:57
        Będzie będzie. Tylko ja nie mam żadnych zapasów przepisowych na dysku, wszystko będę dodawać na bieżąco.
      • kasiamat00 Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 05.11.11, 14:42
        Jak się znajdę czas na gotowanie, to poproszę o dostęp i zacznę wrzucać moje jedzonko. Zwykle jest mięsne i bardzo ostre, wolę nim bliźnich nie częstować po tym jak jeden się poddał po kilku kęsach. Na pierwszy rzut pewnie będzie znowu to: fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,39522795,39522795.html , bo mi się śni po nocach takie było pyszne.
        • amoureuse Wysłane 05.11.11, 16:39
          Daj, proszę znać, czy wszystko ok :)
          • kasiamat00 Re: Wysłane 05.11.11, 17:44
            Doszło, wygląda na to, że wszystko działa. Czuję się zmobilizowana do gotowania, może jutro się uda :)
    • diuszesa Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 15:20
      Ale fajny blog! :-)
      Może i ja coś powrzucam? :-) Ostatnio czerpię więcej przyjemności z gotowania, bo zaczęłam gotować potrawy proste i zdrowe (często wegetariańskie).

      Do tagów proponuję dorzucić: bezglutenowe i dietetyczne (to drugie określenie dyskusyjne, bo zależy, co która dieta uważa za dietetyczne - ale w większości to jest to, co ma małą ilość tłuszczu i cukru, i jest gotowane, duszone, pieczone zamiast smażone).
      • roza_am Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 21.10.11, 16:03
        > Do tagów proponuję dorzucić: bezglutenowe i dietetyczne (to drugie określenie d
        > yskusyjne, bo zależy, co która dieta uważa za dietetyczne - ale w większości to
        > jest to, co ma małą ilość tłuszczu i cukru, i jest gotowane, duszone, pieczone
        > zamiast smażone).

        Lekkostrawne?
    • yaga7 Koncert życzeń :) 21.10.11, 16:45
      A czy mogę się do Was uśmiechnąć z konkretnym zapotrzebowaniem?

      Chodzi mi o przepis na sos do makaronu, taki jakiś śmietanowy? A konkretnie to chodzi mi o przepis na makaron z takim sosem i z łososiem. Jadłam parę razy w różnych knajpach takie coś i było dobre, tylko niestety nie mam pojęcia, jak zrobić taki sos i czy to jest coś skomplikowanego czy nie. Bo oczywiście jestem w stanie zrobić osobno makaron i łososia, ale jeszcze to trzeba połączyć.... ;))

      A może któraś z Was ma taki sprawdzony przepis u siebie? :)
      • besame.mucho Re: Koncert życzeń :) 21.10.11, 16:48
        Nie lubię łososia, ale jak robię taki śmietanowy makaron z kurczakiem albo z szynką to to jest najprostsze na świecie, mogę wrzucić na bloga, ale nie mam zdjęć, lub mogę Ci napisać tu, a na bloga wrzucić jak kiedyś będę robiła.
        • yaga7 Re: Koncert życzeń :) 21.10.11, 16:51
          Jasne, możesz wrzucić tutaj :)
          • besame.mucho Re: Koncert życzeń :) 21.10.11, 17:18
            Ostrzegam, że bez gramów i mililitrów, jak będę robiła ten makaron to dokładnie pomierzę czego ile dodaję :)
            Ale proporcje tutaj nie są bardzo ważne, także spokojnie możesz robić z takiego przepisu.

            Na patelni rozgrzewasz trochę oliwy (trochę znaczy tyle, żeby dno patelni było przykryte, ale żeby warstwa była dosyć cienka) z solą i pieprzem (lepiej za mało niż za dużo, bo łatwiej doprawić niż "odprawić", także powiedzmy że po dwie szczypty jednego i drugiego. Kiedy oliwa się rozgrzeje wrzucasz drobno pokrojony albo wyciśnięty czosnek (dwa ząbki) i smażysz do momentu, kiedy czosnek zacznie się robić rumiany. Wtedy wrzucasz szynkę/kurczaka/podejrzewam, że łososia też i smażysz na dużym ogniu (to ile tego wrzucisz zależy tylko i wyłącznie od tego ile chcesz mieć mięsa w makaronie, sos i tak się zrobi). Wersję z szynką/kurczakiem robię z pieczarkami, i to jest moment na dodanie pieczarek. Czyli zmniejszasz ogień i wrzucasz pokrojone w plasterki pieczarki i czekasz aż sflaczeją i zrobią się małe (to ile wrzucisz pieczarek też zależy tylko i wyłącznie od tego ile chcesz mieć ich w makaronie, sos i tak się zrobi - warto pamiętać, że pieczarki zmniejszają się spokojnie ze dwa razy), a następnie aż woda, którą te pieczarki wypuściły, odparuje. Wtedy wrzucasz pokrojoną natkę pietruszki, zalewasz całość śmietanką (ja zawsze używam śmietanki Łowicza, takiej w żółtym kartoniku, 30 lub 36%), próbujesz i doprawiasz solą, pieprzem, odrobiną gałki muszkatołowej i sokiem z cytryny lub wytrawnym białym winem aż będzie Ci smakowało. Aha, śmietanki wlewasz tyle, żeby pieczarki i mięso (czy tam samo mięso, bo nie wiem czy łosoś z pieczarkami da radę :) ) były przykryte. I niech sobie to pyrka na małym ogniu aż większość odparuje i sos zrobi się gęsty i kremowy, a nie pływający. Musisz tylko od czasu do czasu zamieszać.

            Aha, w przeciwieństwie do makaronu z sosem pomidorowym, który lepiej nakładać na talerz osobno makaron osobno sos, ten sos fajniej jest przełożyć do garnka z ugotowanym makaronem, wymieszać w garnku i odstawić taki ciepławy garnek na jakieś 5 minut, makaron wyjdzie bardziej kremowy.

            Posypujesz parmezanem i jesz.

            Proporcje i foty będą na blogu ;P
            • turzyca Re: Koncert życzeń :) 21.10.11, 22:00
              /podejrzewam, że łososia też
              > i smażysz na dużym ogniu

              Moim zdaniem i lososia (poszarpanego w drobne kawalki) i tunczyka (bardzo, bardzo starannie odsaczonego z zalewy) nalezy wrzucac raczej do smietany i dopiero calosc popykac odrobine na wolnym ogniu - wolnym, bo inaczej sos sie warzy.
              Oczywiscie jesli mowimy o lososiu wedzonym i tunczyku z puszki, wersji z surowym nigdy nie cwiczylam.
            • yaga7 Re: Koncert życzeń :) 23.10.11, 16:25
              Dzięki wielkie!!!

              Zanotuję sobie i mam nadzieję, że mi wyjdzie :))
              • besame.mucho Re: Koncert życzeń :) 23.10.11, 20:17
                Tylko lepiej posłuchaj Turzycy z tym kiedy wrzucać rybę. Ja nie jadam ryb i owoców morza, więc zupełnie się nie znam na ich przyrządzaniu :)
                • yaga7 Re: Koncert życzeń :) 23.10.11, 20:46
                  Spoko :)

                  Akurat z łososiem ja mam o tyle mały problem, że wystarczy parę chwil, aby łosoś w kawałkach się zrobił, ale na pewno posłucham ;)

                  Jak kiedyś zrobię i nie zapomnę, to się pochwalę :D
      • helenka333 Re: Koncert życzeń :) 22.10.11, 00:36
        O! Ja o zupy bym prosiła, bo zup to ja nie potrafię zbytnio. Ostatnio, muszę się pochwalić grochówkę zrobiłam, nawet zjadliwa była. Chciałabym jakiś fajny przepis na zupę jarzynową i kalafiorową, pamiętam, że moja babcia robiła przepyszną zupę kalafiorową i coś mi się kojarzy, że jajko do niej wbijała? to możliwe? Może któraś z Was ma jakiś taki przepis?
        • schaetzchen Re: Koncert życzeń :) 22.10.11, 08:05
          Możliwe :) Rozbijasz jajko/jajka, lekko bełtasz (napisałabym rozkłócasz, ale tam na górze wątku jakaś burza z piorunami, więc może nie powinnam ;)), możesz dodać szczyptę soli i wlewasz cienkim ciurkiem do gotującej się zupy, bełtasz przy tym widelcem, żeby się ładnie porozdzielało na piórka. Zupa się zagęszcza i pływają w niej takie pyszne farfocle. Chociaż ja tę metodę stosuję właściwie tylko do zup przecieranych.
          • turzyca Re: Koncert życzeń :) 22.10.11, 09:26
            Zupa się zagęszcza i p
            > ływają w niej takie pyszne farfocle. Chociaż ja tę metodę stosuję właściwie tyl
            > ko do zup przecieranych.

            Dla mnie to sa brzydko wygladajace gluty. Jak mi ktos w gosciach poda, to zjem, ale dobrowolnie, samodzielnie zrobic? Jedna z kulinarnych kosci niezgody w moim zwiazku, bo ja szybki rosolek z zagestnikiem zrobie z kluskami lanymi, a chlop sypnie do niego nieduza garsc drobnego makaronu i wwali jajko opisana przez Ciebie metoda. No i w efekcie musimy sobie zrobic dwa szybkie rosolki, usyfic dwa garnki i w ogole mamy potworny problem. ;)
            • ananke666 Re: Koncert życzeń :) 22.10.11, 11:12
              Z całym jajkiem nie robiłam, natomiast robię czasem z żółtkiem. Solidnie roztrzepane żółtko łączę w kubku ze śmietanką i taką jednolitą już mieszaninę powoli dodaję do zupy, tak po trochu i energicznie mieszając zupę. Zupę zestawiam z ognia na czas wlewania, żeby mi się farfocle nie zrobiły. Nie wiem, czy to konieczne, ale nigdy się nie zrobiły.
              • turzyca Re: Koncert życzeń :) 22.10.11, 12:14
                A to cos zupelnie innego. :) Akurat zaciagnac zupe zoltkiem dla zlagodzenia smaku lubie, bo jak sama napisalas, w wyniku tego nie plywaja w zupie drobne farfocle. Zgola wrecz przeciwnie: robi sie taka jedwabista.
                Narobilas mi smaka, zrobie sobie po powrocie bialy barszcz, to moja ulubiona zupa do zaciagania. :)
    • caitlin82 Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 22.10.11, 11:09
      To ja poproszę o tag "bez piekarnika" albo "bez pieczenia". Nie mam dostępu do piekarnika i raczej długo nie będę mieć. Większość przepisów piekarnika jednak wymaga. Z obecnych chyba tylko makaron i sos beszamelowy go nie potrzebują. Tag przyda się nie tylko mnie, ale też mieszkającym w akademikach, wynajmującym mieszkania, szukającym przepisów do zrobienia w warunkach turystycznych, itp.
      • agafka88 Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 22.10.11, 11:45
        Caitlin, a próbowałaś kiedyś pizzę z patelni, którą kiedyś linkowałam?

        Niedługo znowu będę robić, to obfocę :)
        • caitlin82 Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 22.10.11, 13:44
          agafka88 napisała:

          > Caitlin, a próbowałaś kiedyś pizzę z patelni, którą kiedyś linkowałam?

          Ech, ja to prawie zupy przypalam. A tu trzeba zrobić ciasto i jeszcze dać mu wyrosnąć. To mi się wydaje strasznie skomplikowane. Ale może kiedyś spróbuję.
    • madzioreck Jak wstawić foty do zasobów?! 22.10.11, 22:06
      Dziewczyny, ja nie cierpię bloxa i on mnie robi na złość.
      Chcę dodać fotki do zasobów celem wstawienia ich do notki z moim klopsem. Coby nie robić bałaganu, chciałam zdjęcia umieścić w najpierw utworzonym w tym celu katalogu, jak Jula. No i robię dodaj plik, a moich fotek w katalogu nie ma. Co robię źle?
      • besame.mucho Re: Jak wstawić foty do zasobów?! 22.10.11, 22:08
        A jak robisz? Musisz najpierw wejść w swój katalog i dopiero wtedy kliknąć "nowy plik".
        • besame.mucho Re: Jak wstawić foty do zasobów?! 22.10.11, 22:09
          P.S. Ten porządek nie jest obowiązkowy, ja sobie utworzyłam katalog, bo lubię mieć wszystko w jednym miejscu, wygodniej mi szukać adresów fotek, widzę że Julka i Amoureuse też sobie założyły, ale od razu zaznaczam, że mój katalog nie był takim "macie zrobić to samo, bo ma być porządek!", ot jak komu wygodniej korzystać :)
          • jul-kaa Re: Jak wstawić foty do zasobów?! 22.10.11, 23:07
            besame.mucho napisała:
            > od razu zaznaczam, że mój katalog nie był
            > takim "macie zrobić to samo, bo ma być porządek!", ot jak komu wygodniej korzy
            > stać :)

            Bosz, a ja pół nocy nie spałam, bo nie umiem przenieść tych zdjęć, które wrzuciłam przed stworzeniem katalogu. Stresa miałam strasznego, że dostanę po uszach, że mnie wyrzucicie z kompanii, że już zawsze będę chodzić na basen sama. Biłam się w pierś (aż mi spuchła, same dziś widziałyście), bo nie wiedziałam wcześniej, że w ogóle MOŻNA stworzyć folder. Początkowo prawie się posikałam ze szczęścia, jak udało mi się w ogóle wrzucić i przepis, i foty i to bez pytania kogokolwiek o instrukcje. A potem ten folder "besame", który pojawił się znikąd i zepsuł mi cały dzień...
            ;)
            • besame.mucho Re: Jak wstawić foty do zasobów?! 22.10.11, 23:17
              I pomyśleć, że założyłam sobie ten mój folder z myślą: "a, założę sobie własny folder na pliki, żeby dziewczyn nie terroryzować porządkiem, bo w moim folderze sobie mogę moje fotki trzymać jak mi wygodnie i wtedy nie musi mnie obchodzić czy poza folderem jest układ, który mi pasuje czy nie" ;).
        • madzioreck Re: Jak wstawić foty do zasobów?! 22.10.11, 22:21
          No i tak też zrobiłam, ale fotek nie ma ani w katalogu, ani poza nim...
          • madzioreck Re: Jak wstawić foty do zasobów?! 22.10.11, 22:22
            Udało się, przy skorzystaniu z opcji "pojedynczo". Cokolwiek to znaczy, bo "normalnie" też wrzucałam pojedynczo :)
            • agafka88 Re: Jak wstawić foty do zasobów?! 22.10.11, 22:25
              Magda, masz maila gmailowego?
              • madzioreck Re: Jak wstawić foty do zasobów?! 22.10.11, 22:30
                Mam, taki jak gazetowy :)
      • madzioreck A teraz nie mogę wkleić tekstu... 22.10.11, 22:27
        W polu pisania notki najwyraźniej nie działa "ctrl+v", wkleja mi tylko jakiś krótki myślniczek, którego nie sposób skasować. Tekst na pewno jest skopiowany, takie same kłopoty miałam przy wstawianiu fotek na inne bloxowe blogi.
        Nienawidzę bloxa.
        • besame.mucho Re: A teraz nie mogę wkleić tekstu... 22.10.11, 22:30
          Tak, ja tego bloxowego edytora tekstu też nie znoszę. Kiedy kopiuję z worda robi jakieś dziwne formatowanie, którego nie da się zmienić. Więc kopiuję z notatnika. Ale wtedy często mi sam z siebie robi dziwne rzeczy, np. ja normalnie daję ctrl+a, ctrl+c, więc nie mam gdzie się rąbnąć, a jak dam ctrl+v, to on mi wkleja ostatni akapit jako pierwszy i inną czcionką. Brrr.
          • madzioreck Re: A teraz nie mogę wkleić tekstu... 22.10.11, 22:32
            A mnie nic nie wkleja, z notatnika próbuję. Ale to nic - pisać z klawiatury też nie mogę...
            • besame.mucho Re: A teraz nie mogę wkleić tekstu... 22.10.11, 22:36
              Jeśli masz na komputerze więcej niż jedną przeglądarkę, to spróbuj z tej drugiej, to czasem rozwiązuje problem. Ja tak kiedyś miałam z safari - blox się zupełnie nie słuchał, musiałam przełączać na chrome'a albo firefoxa. Teraz się już safari słucha, ale nigdy nie wiadomo jak długo ;)
              • madzioreck Re: A teraz nie mogę wkleić tekstu... 22.10.11, 22:44
                Faktycznie, z Liska poszło, dzięki :)
    • helenka333 Zagadka :) 23.10.11, 11:19
      Dziewczyny może mi pomożecie...wczoraj u koleżanki jadłam przepysznego kurczaka, jednak nie do końca wiem co w nim było i jak był zrobiony, a koleżanka nie chce zdradzić przepisu... Może Wy odgadniecie, skojarzycie ten przepis. Wyglądało to tak: udka kurczaka z ryżem, sporo koncentratu pomidorowego tam było, na pewno czosnek i cebula i chyba słodka papryka, ze smaku nic więcej nie wyczułam, całość była na pewno zapiekana (tzn. kurczak i ryż). Wydaje mi się, że było tam coś jeszcze, jakiś smak, którego nie potrafiłam zdefiniować, nie mam pojęcia jak to było zapiekane, czy ryż wcześniej gotowany, czy jakoś zalany bulionem... Może Wam coś kochane ten opis mój nieudolny powie, skojarzycie i oświecicie mnie w kwestii przepisu na tego pysznego kurczaczka :)
      • satia2004 Re: Zagadka :) 23.10.11, 11:58
        Mam przepis od nieteścia na coś co się nazywa 'Kurczak na ryżu' i pasuje mniej więcej do opisu ale niestety określenie 'smak, którego nie potrafiłam zidentyfikować' wielele mówi :P

        Wygląda to mniej-więcej tak:
        www.mojegotowanie.pl/przepisy/obiady/kurczak_na_ryzu2
        Wg. przepisu nie-teścia do kurczaka dodaje się:
        2 ząbki Czosnku Bazylia, Tymianek, Oregano, Estragon, Słodka papryka, Sól, Pieprz

        Danie banalnie proste ale bardzo aromatyczne i smakowite.
        • satia2004 Przepis 23.10.11, 12:08
          Hmmm... w sumie to jak teraz patrzę na ten link to przepis nieteścia jest duuuużo prostszy:

          Kurczak na ryżu

          Składniki:
          1 szt Kurczaka
          • helenka333 Re: Przepis 23.10.11, 12:28
            Tak, to chyba będzie to :) dzięki! teraz ja zrobię tego kurczaczka i ją zaproszę ;)
    • azymut17 To ja też :-) 23.10.11, 14:00
      Jakiego rytuału należy dopełnić, by dołączyć do ekipy autorek?
      • besame.mucho Re: To ja też :-) 23.10.11, 20:26
        Myślę, że jeśli chcesz dołączyć, to nie wymaga to żadnych rytuałów i wyślę Ci za kilka minut zaproszenie na maila :)
    • kis-moho Pytanie do autorek - kącik życzeń i inspiracji? 23.10.11, 14:10
      Mam pytanie do espertek kulinarnych - czy wątek pt. "zjadłabym XYZ ale nie wiem, jak to zrobić" (jak zagadka Helenki33) miałby dla Was sens jako ewentualna inspiracja? Czasem chodzą mi po głowie różne potrawy (jak teraz zupa z dyni), i chętnie bym zainspirowała kogos do ich ugotowania.
      Z drugiej strony, zawsze moge poszukac w necie (Wam jednak jakos bardziej ufam, moja ostatnia zupa dyniowa z curry wlasnie z netu okazala sie mdla breja...). Myslicie, ze taki koncert zyczen bylby inspiracja (moze wlasnie ktos pomyslal, ze ma ochote na dynie), czy raczej nie ma sensu?
      • szarsz Re: Pytanie do autorek - kącik życzeń i inspiracj 23.10.11, 14:41
        Dla mnie tak, ale jeśli nie miałabym w domu składników, to wykonanie mogłoby się odwlec w czasie, nawet i o tydzień, a raczej nie o to chodzi :)

        No i ja uwielbiam coś, co nazywam kulinarnym pokerem - "mam w domu to i to, co mogę z tego zrobić?" Im więcej osób, tym więcej pomysłów na nietypowe połączenia kilku pozornie niepasujących składników.
        • kis-moho Re: Pytanie do autorek - kącik życzeń i inspiracj 23.10.11, 14:49
          > Dla mnie tak, ale jeśli nie miałabym w domu składników, to wykonanie mogłoby si
          > ę odwlec w czasie, nawet i o tydzień, a raczej nie o to chodzi :)

          Jesli o mnie chodzi niech sie odwleka :o) Mi nie chodzi o szybka pomoc kulinarna, tylko o inspiracje. Np. ja pisze, ze mialabym ochote na dynie, a wtedy Tobie przychodzi do glowy, ze przeciez masz taki fajny przepis na dynie z XYZ, ktory fajnie by bylo zrobic w weekend.
          Tylko nie chcialabym, zeby ten watek zostal odebrany jako zadanie "chce dzis dostac przepis na pomidorowa!" :o)
        • jul-kaa Re: Pytanie do autorek - kącik życzeń i inspiracj 23.10.11, 16:16
          Ja jestem za koncertem życzeń (pisałam o nim niżej, ale widocznie umknęło). Myślę też, że można wpisywać swoje pięty achillesowe z prośbą do bardziej biegłych forumek o wyjaśnienie, gdzie jest możliwy błąd. Mnie np. często nie wychodzi krem budyniowy - potrafi się zważyć, skluskować, przypalić. Nie umiem też robić muffinów. Na tych drugich postawiłam już krzyżyk, ale na krem jeszcze mam nadzieję :)
          Na pewno fajnie będzie, jak pojawią się jakieś notki ogólne - np. jak piec mięsa w kawałku, jak zrobić ciasto drożdżowe - takie ogólne zasady.
          Pomysł Szarsz na kulinarnego pokera niezmiernie mi się podoba :)
    • azymut17 czcionka 23.10.11, 22:56
      Póki jest jeszcze mało wpisów, może ustalmy formę: czy wszystkie wpisy mają być taką samą czcionką, czy też każdy może mieć np. charakterystyczną dla siebie? Podoba mi się ta druga opcja, ale nie wiem, czy nie będzie wrażenia chaosu?
      • besame.mucho Re: czcionka 23.10.11, 23:10
        skleroza skleroza skleroza skleroza

        sprawdź jeszcze raz maila, proszę ;)
    • amoureuse Pytanie o kat. szybkie/do 30 min 24.10.11, 14:30
      Drogie Czytające :)
      Takie pytanie, które ułatwi mi tagowanie przepisów. Czy w kategorii do 30 minut mają być dania, które RZECZYWIŚCIE tyle zajmują, czy których przygotowanie bez gotowania/pieczenia itp tyle zajmuje? Uściślam: wyrobienie chleba to 10 minut, ale aktywacja zakwasu to 6 godzin, rośnięcie 8, a pieczenie godzinę. Wychodzi więc nieco dłużej niż 30 minut, ale samej pracy jest zaledwie na 10. To samo z kurczakiem: przyprawienie/zamarynowanie to kilka minut, pieczenie około godziny. Czy to wg Was szybkie danie? :) Będę wdzięczna za sugestie
      • roza_am Re: Pytanie o kat. szybkie/do 30 min 24.10.11, 14:51
        Twoje przykłady to nie są szybkie dania. Szybkie to takie, które od zera do porcji na talerzu trwają 30 min.
        Za to zapewne można je nazwać łatwymi czy wygodnymi w produkcji.

        Podobnie w przypadku przepisów typu nastawiamy półprodukt A na 5-10 min., a w tym czasie kroimy warzywa/robimy sos. I tutaj okazuje się, że powinniśmy mieć te warzywa wcześniej umyte i obrane, jakoś tam przygotowane składniki do sosu. Czas przygotowania takiej potrawy liczy się od umycia pierwszego warzywa, a nie od nastawienia półproduktu A.
        • yaga7 Re: Pytanie o kat. szybkie/do 30 min 24.10.11, 14:54
          Popieram!

          Bardzo nie lubię takich przepisów, które niby mają być szybkie, a okazuje się, że nie wliczono przygotowania jakiegoś składnika.
        • amoureuse Re: Pytanie o kat. szybkie/do 30 min 24.10.11, 23:05
          Ok, o taką odpowiedź mi chodziło :) kategoria szybkie będzie naprawdę szybka ;)
      • jul-kaa Re: Pytanie o kat. szybkie/do 30 min 24.10.11, 15:02
        Hm, to może jakoś odróżnić szybkie dania (czyli takie, które lądują błyskawicznie na talerzu) od takich, przy których jest mało roboty (np. moje mięso, które przygotowuje się 10 minut, ale potem dłużej piecze.
        Tylko jak nazwać taką kategorię?
        • azymut17 Re: Pytanie o kat. szybkie/do 30 min 24.10.11, 15:04
          > Tylko jak nazwać taką kategorię?
          Mało pracochłonne? Za długie chyba...
        • turzyca leniwce n/t 05.11.11, 12:05

      • besame.mucho Re: Pytanie o kat. szybkie/do 30 min 24.10.11, 15:28
        Dla mnie rzeczy, w których jest mało do roboty, ale długo się robią, należą do "łatwych" ale nie do "szybkich". W kategorie "szybkie" klikam kiedy wracam wieczorem do domu, jestem wściekle głodna i chcę zjeść obiad w przeciągu pół godziny. Albo kiedy jest 17, zapowiadają mi się na 20 goście i wiem, że muszę zdążyć dokończyć pisanie, ogarnąć siebie i chałupę i jeszcze zrobić coś słodkiego do przegryzania.

        Ale mamy i tagi i kategorie w spisie treści. W spisie treści (którego jeszcze nie widzicie, ale jest w przygotowaniu i mam nadzieję, że niedługo będzie widoczny na stronie :) ) jest kategoria "szybkie (do 30 minut)". A jeśli potrawa sama robi się długo, ale praca przy niej jest szybka, to można ją odpowiednio otagować, np. "szybkie przygotowanie" czy coś takiego.
        • wariamiktoria Oszczędne 24.10.11, 16:07
          Może kategoria oszczędne? Dania z niczego, z resztek, z niedrogich składników.
          Może wpis ogólnie o oszczędnym gotowaniu? Przypomnienie o przykrywkach, dostosowaniu płomienia do wielkości garnka itd.
          Poza tym oszczędność czasu. Nie lubię gotować, w kuchni kuchcikuję i jak już muszę to staram się zrobić więcej i pomrozić. Albo znajdę coś taniej (np. przecenione pieczarki), kupię więcej a potem przerabiam na kostki do dania. Nakładam do formy, potem zamrożone przesypuję do woreczka i w razie potrzeby dorzucam do dania. Plusem kostek jest to, że nie muszę rozdrabniać zamrożonej bryły bo kostki są małe i łatwo dostosować ilość.
          • besame.mucho Re: Oszczędne 24.10.11, 16:16
            Nie dawałabym więcej kategorii, bo w spisie ich już nam wyszło duuuużo, będzie nieczytelnie. Ale myślę, że można takie rzeczy pisać w tagach, a w przepisach zaznaczać jeśli potrawę można mrozić.
            • babus2 Jak dodać przepis nie będąc autorką bloga? 25.10.11, 22:09
              Witam

              Blog jest "najlepsiejszy" z najlepszych :)
              Do pełni szczęścia brakuje tylko spisu treści.
              Chętnie dodałabym czasami jakiś sprawdzony przepis, ale ponieważ jest to tylko czasami nie warto wysyłać mi zaproszenia na blog. Zanim cokolwiek bym tam umieściła zamęczyłabym Was pytaniami jak to zrobić.
              Czy jest możliwość wysłania emaila z przepisem i zdjęciami, do Szanownych Autorek?

              Pozdrawiam serdecznie
              • agafka88 Re: Jak dodać przepis nie będąc autorką bloga? 25.10.11, 22:18
                Możesz wysłać do mnie na gazetowego, a ja wstawię.
          • kejt1979 Re: Oszczędne 05.02.14, 22:50
            Tutaj jest o tym trochę:

            www.wymiatam.com/ekologia-na-codzien/show/ekologiczna-kuchnia/
            I jeszcze tu:

            www.wymiatam.com/ekologia-na-codzien/morze-kuchennych-oszczednosci/
            www.wymiatam.com/ekologia-na-codzien/kuchenne-pozeracze-energii/
            :)
    • adra_19 Do amoureuse 26.10.11, 13:02
      Wysłałam ci maila z moim zgłoszeniem
      • amoureuse Re: Do amoureuse 26.10.11, 13:23
        Wysłałam zaproszenie :)
        • adra_19 Dzoszło :) n/t 26.10.11, 13:27

    • mankencja Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 05.11.11, 10:57
      czy mogłabym dołączyć?
      • besame.mucho Re: Nowy blog: Lobbystki gotują 05.11.11, 11:45
        Jasne. Dopisałam Cię - powinnaś mieć na mailu 3 zaproszenia i instrukcję o co chodzi :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka