teresa104
08.08.12, 09:51
Mam szkaradne drzwi wejściowe do mieszkania i chciałabym Was prosić o inspirację, co mogłabym z nimi zrobić, co byłoby w mocy dwóch Teresinych rąk i wszystkich jej narzędzi.
Najłatwiej byłoby całe drzwi wymienić, ale nie chcę tej rozpierduchy w domu, hałasu, prucia ścian, wyrywania futryn i progów. Poza tym drzwi z zewnątrz są odpowiednio nędzne, podobne do sąsiednich, gustownie co parę lat odmalowywane na sraczkę przez gorliwą spółdzielnię. Niech tak pozostanie zatem.
Chodzi mi o ich wygląd od środka. Poprzedni lokatorzy obili standardowe blokowe drzwi dermą na gąbce. Całe obicie jest w całkiem dobrym stanie, dobrze wygłusza odgłosy z klatki, problem jednak z tym, że mnie się okrutnie te poduchy nie podobają. Poza tym derma jest brązowa, a ja całe mieszkanie robię na biało plus naturalne dodatki, drewno, len, trochę szarego, trochę mocnych czerwonych punktów (ruchomych i chowalnych, czasem mnie drażnią). W dodatku na przeciwko drzwi umieściłam kiedyś wielkie lustro, co powoduje, że szkaradzieństwo się podwaja. No i muszę się przeglądać na tle tej brązowej dermy o fakturze dupy nosorożca, co już zupełnie nie licuje, no nie licuje.
Zastanawiam się, czy da się tę dermę czymś pokryć, pomalować. Mam puchę alkidówki i odnawialniczy ciąg (właśnie maluję wszystkie drzwi i krzesła kuchenne) i okrutnie mnie korci, ale obawiam się, że to będzie skopane. Te poduchy niby są miękkie, ale nie pracują, nie są uginane, przygniatane, teoretycznie więc nieelastyczna powłoka lakieru nie powinna odleźć, ale kto ją tam wie.
Jakieś pomysły? Może któraś z Was borykała się z podobną kwestią.