epistilbit
19.09.12, 20:12
Do jakiego lekarza?
Byłam dziś u ogólnego... powiedziała, że do ginekologa. Nawet nie chciała dotknąć (?) zobaczyć, jakby to zaraźliwe było. Dzwonię do poradni K, termin oczekiwania dwa tygodnie (!), próbuje się targować, że to przypadek pilny... niestety, mówię o co chodzi, zostaję odesłana z kwitkiem, aaa to do poradni ginekolologiczno-onkologicznej nie do nas, psze Pani. Dzwonię, czas oczekiwania 3 tygodnie...aaaa, aaaaa, aaaaaa a tyle się mówi o samobadaniu kobiet, o profilaktyce.
Wiem, że będzie dobrze, bo być musi. Ale tym odsyłaniem od Annasza do Kajfasza czuję się potwornie zmęczona.
To siostrzane forum forum (a kiwi kiwi kiwi) o piersiach... więc dlatego tu piszę. A guza czy to "coś" wyczułam wygarniając piersi do nowego stanika. Kolejna korzyść z ostanikowania (oczywiście nie guz, a większa świadomość własnego ciała).
Pozdrawiam :-)