Dodaj do ulubionych

LWW bezdomny kot - potrzebny plan dzialania

17.10.12, 21:04
(kopiuje swojego posta z forum koci zakatek, ale wiadomo, lww ;) )

Na podworzu posesji gdzie stoi dom, w ktorym mieszkam, widuje od kilku miesiecy bialego dlugowlosego kota. co prawda zawsze wygladal na pedzacego zywot na dworze, ale wydawalo mi sie, ze musi do kogos nalezec i sie gdzies stolowac, skoro zostaje w jednym miejscu.

W niedziele wieczorem strasznie padalo. I co? i widzialam tego kotka, strasznie przemoczonego, na zewnatrz...W poniedzialek rano, przed godz 7 (jeszcze ciemno), tez byl na zewnatrz.. od kilku dni stawialam regularnie chrupki z mysla o nim, biedaczek przyszedl, lasil sie, mruczal cichutko... niestety, szlam na staz, nie mogam go zostawic w mieszkaniu samego z moimi pannami, ani na klatce schodowej..
Ale od razu przeprowadzilam wywiad srodowiskowy z sasiadami i voila: kot nalezal do pewnej pani z innego budynku na naszej posesji, ktora wyprowadzajac sie kotka zostawila..niby mial sie nim ktos opiekowac, ale ponoc tego nie robi...zreszta, jak dla mnie, kot pozostajacy na ulicy w taka ulewe jak ostatnio nie ma domu, inaczej by sie tam schronil..wizualnie tez odbiega od kotow sasiadow wypuszczanych na codzien, ale majacych swoj domek..chudy jest, futerko szorstkie, jakies koltuny na ogonie..

no, koniec koncow, wymyslilam sobie, ze sie nim zajme, zeby mial gdzie biedaczek w ciepelku pospac, ale pewnie bedzie musial zostac kotem wychodzacym..tylko ze, jak wiecie, 2 koty (niewychodzace) juz mam..abstrahujac od tego, jak bardzo im sie nowy mieszkaniec nie spodoba tongue_out, to nie chcialabym, zeby mi sie czym pozarazaly. wymyslilam sobie, ze najlepiej bedzie kota capnac i do weta, niech go obejrzy, poszczepi, sprawdzi, czy w rejestrze (tatuaz lub czip), problem w tym, ze u mnie w tym miesiacu katastrofa z kasa, a nie chce, zeby kot czekal na zimnie az dostane splate stypendium w listopadzie (albo i nie dostane, grr)..nie wiem, moge zadzwonic do "swojego" weta, czy bylby gotow czekac na kase (ale nie wiem ile dokladnie), moge zadzwonic do lokalego schroniska, lub do babki, ktora wspolpracuje z innym schronem i od ktorej mam mojego drugiego kota...moge tez kota zlapac i bez uprzedzenia zajechac do tego lokalnego schronu, ale wolalabym to bardziej ugodowo zalatwiac...

co robic z bialym kotkiem?
Obserwuj wątek
    • filoruska Re: LWW bezdomny kot - potrzebny plan dzialania 17.10.12, 21:29
      Kot do bezwzględnego zgarnięcia z ulicy.
      Nie pamiętam, gdzie mieszkasz. Bo trochę od tego zależy sprawa schroniska i fundacji.
      I pytanie, czy chcesz tego kota zatrzymać dla siebie, czy szukać mu domu?
      Obcego kota zawsze zabierasz najpierw do weta, a potem do domu.
      Czy Twoje koty są przebadane na białaczkę i FIV?
      Odpowiedz na pytania, to będzie łatwiej podpowiadać dalej.
    • filoruska Re: LWW bezdomny kot - potrzebny plan dzialania 17.10.12, 21:30
      Jeszcze - czy kot da się złapać gołymi rękami, czy potrzebujesz pomocy w łapaniu?
      • bebe.lapin Re: LWW bezdomny kot - potrzebny plan dzialania 17.10.12, 21:40
        Miejsce zamieszkania - Francja, Metz :)
        Orfik jest przebadany, bo wzielam go tez ze schroniska (przez DT), Izisek chyba nie; obydwa swiezo po szczepieniach dla kotow niewychodzacych (pakiet minimum).

        Bialy kotek - nie probowalam go podnosic, ale sam przychodzi do nie, daje sie glaskac, podbrodkac, mruczy, ale ponoc potrafi tez ugryzc, jak mu sie cos nie podoba. Generalnie, to nie jest dziki dzikus, ale kot przyzwyczajony do ludzkiej reki.
        • filoruska Re: LWW bezdomny kot - potrzebny plan dzialania 17.10.12, 22:12
          Na francuskich schroniskach się nie znam.
          Jeśli chcesz go brać do domu, to wersja minimum to wizyta u weta na ogólny przegląd i odrobaczenie. Może być przeziębiony. Najlepiej będzie go od Twoich kotek odizolować na pierwsze kilka dni - na czas wyginięcia pasożytów i wyleczenia, jeśli przeziębiony. Izolujesz w dowolnym pomieszczeniu, które możesz zamknąć. Dobrze sprawdzić wirusówki, ale to już kosztuje.
          Gdybyś mogła się dowiedzieć, czy on był szczepiony, kiedy, czy jest wykastrowany? Może ktoś wie, albo, co jeszcze lepiej, ma książeczkę.
          Czeka Cię szczepienie i wycięcie kołtunów, albo nawet ogolenie kota, jeśli będzie ich zbyt wiele. Ale to już może poczekać.
          Jeśli możesz umówić się z wetem, że spłacisz później lub w ratach, to będzie lepiej. Im dłużej kot na dworze, tym większe szanse, że się rozchoruje. Aktualna pora roku nie sprzyja zdrowiu domowego kota. Możesz też przez tamtą kobietę, od której masz kota, dowiedzieć się, czy jest jakaś fundacja na miejscu, która by pomogła. Jeśli kot nie da się złapać rękoma, to będziesz potrzebowała doświadczonej pomocy.
          Jesteś w stanie sprawdzić lokalne przepisy dotyczące własności kota? Bo jeśli ma chip, to gdzieś figuruje jego właściciel. Jeśli chcesz go na stałe, to musisz załatwić przeniesienie własności. Jak nie ma chipa, to nie ma z tym problemu. Chip sprawdzi wet.
          • bebe.lapin Re: LWW bezdomny kot - potrzebny plan dzialania 17.10.12, 22:23
            Chce go zabrac do siebie, zeby mial gdzie spac, bo tu jest jego teren. Prawde mowiac, zakladalam specjalnie miec tylko koty niewychodzace i troche sie obawiam, jak to sie da uregulowac, jego przyszle wychodzenie (nie sadze, zeby z tego zrezygnowal). No i w tym kontekscie kwestia izolacji - moge zamknac tylko w lazience, to nie jest duze pomieszczenie i bez dostepu dla kota do okna, pewnie sie biedak nastresuje. :(

            Niby jest obowiazek identyfikacji zwierzat (tatuaz lub - bardziej teraz popularny- czip), wiec prawdopodobnie kot moze cos takiego miec, ale jesli baba sie przeprowadzila zostawiajac kota, to raczej nie podala swoich nowych danych do rejestru.

            Kurcze, nie wiem, czy "moj" wet ma na tyle dobre serce, zeby sie w to angazowac, a byloby to najprostrze rozwiazanie..

            A w ogole, to sie stresuje, ze moze jednak ktos oficjalnie tego kota ma, choc jakos jest to trudne do uwierzenia, sadzac po jego wygladzie.
            • filoruska Re: LWW bezdomny kot - potrzebny plan dzialania 17.10.12, 22:39
              Zgarniasz, idziesz do weta i mówisz, że znalazłaś. Wet szuka chipa lub tatuaż i sprawdza w bazie, czy jest właściciel. Nie wiem, jakie są przepisy francuskie, więc nie powiem dokładnie, jaka jest procedura (mogę spróbować się dowiedzieć, na miau są ludzie z Francji). Nie wiem więc, czy musi się jakoś skontaktować z oficjalnym właścicielem i czy porzucenie zwierzęcia nie jest przypadkiem karalne. Nie wiem też, czy wet sam z siebie może podmienić dane właściciela w takiej bazie, czy potrzebuje jakąś podkładkę, choćby zrzeczenie się zwierzęcia przez poprzedniego właściciela.

              Nikt nie powiedział, że ten kot musi wychodzić. Jak go nie wypuścisz, to nie wyjdzie. To Ty decydujesz, a nie on. Koty długowłose nie powinny za bardzo wychodzić, bo trudniej im utrzymać futro w dobrym stanie.

              Przetrzymaj go w łazience przynajmniej pierwszą noc. Domowy kot, który się błąkał, zazwyczaj pierwsze kilka dni tylko śpi i je. Musi odpocząć po przejściach na zewnątrz. W tym łazienka mu nie przeszkodzi. O dłuższej izolacji zadecyduj w zależności od tego, czy i jakie ma pasożyty oraz od tego, jak będą na siebie reagować wszystkie koty. Gdyby pojawiła się agresja, to musisz izolować przynajmniej kilka dni, żeby dać kotom czas na przyzwyczajenie się wzajemnie do swojej obecności.

              Przy wprowadzaniu nowego kota do stada obowiązuje zasada, że dotychczasowe koty mają pierwszeństwo przed nowym. To je musisz ochronić, żeby czegoś nie złapały. Pamiętaj też, że jeśli nowy czymś je zarazi, to koszty leczenia będą 3x wyższe.
    • bebe.lapin Nowiny i fotki 18.10.12, 23:09
      Nowiny - upewniam sie po sasiadach, ze kot jednak bezpanski (zdybalam dwie pance dzisiaj). Zadzwonilam do SPA (cos w rodzaju schroniska), ale zeby dostac od nich pomoc, trzeba przejsc czasochlonna procedure, lidty pisac, a tu zima idzie (cale szczescie, ze w tym tygodniu niewiarygodne temperatury, ponad 20° za dnia). Podjechalam zatem do weta swojego, ze niby szukam jakiegos stowarzyszenia; babka w rejestracji powiedziala, ze raczej cos takiego nie funkcjonuje (chyba, ze chcialabym im kota zostawic), ale ze moge zwierza przywiezc do nich, wystawic czek, a oni zainkasuja jak bede miala kase (tu chwila na modlitwe o to, zeby mi przyznali stypendium, bo inaczej dusza blada ;)). Wiec teraz pozostaje mi zlapanie kotka, wizyta i najgorsze ;) - udomowienie, moje wacpanny sie nie uciesza, hehe.

      https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3261622,2,4,bialy-bezdomny-kotektaki-chudziutki.html
      https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3261621,2,3,bialy-bezdomny-kotek.html
      https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3261620,2,2,bialy-bezdomny-kotek.html
      https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3261619,2,1,bialy-bezdomny-kotekz-lososiem.html
      • bebe.lapin Re: Nowiny i fotki 18.10.12, 23:11
        nie wiem, czmu nie weszly :(, w kazdym razie zdjecia kotka na moim profilu
        • yaal Re: Nowiny i fotki 19.10.12, 15:46
          Zdjęcia się nie pojawiły, bo podałaś linki do strony w galerii, a trzeba podawać bezpośrednio do obrazka. Na pasku poniżej zdjęcia masz "linki do zdjęcia" i tam w pierwszym polu jest gotowiec do przeklejenia na forum.

          Kot uroczy, trochę podobny do mojej kupy białego futra (:
          Szkoda by było, żeby zmarniał na zimnie.
          Swoją drogą jest szansa, że on wcale nie będzie chciał wychodzić, jak go zabierzesz do ciepłego domu.

          Jak masz problemy finansowe, a będziesz musiała zapłacić za doprowadzenie go do używalności, to daj tu jakiś namiar, mogę się dorzucić.
      • filoruska Re: Nowiny i fotki 19.10.12, 14:29
        Kot jest piękny. Sprawdź, czy nie jest głuchy, bo tak bywa z białymi kotami. Jeśli okaże się, że głuchy, to go nie wypuszczaj.
        • bebe.lapin Re: Nowiny i fotki 19.10.12, 16:26
          kot to bedzie piekny, jak sie umyje, odpasie i zalegnie po krolewsku na kanapie :D

          raczej nie jest gluchy, poza tym przyjrzalam sie mu wczoraj za dna i ma piekne, zielone oczy, czyli raczej nie jest albinosem, tylko po prostu umaszczony na bialo.

          teraz mam nadzieje, ze sie zjawi w poniedzialek i da sie zapakowac do transporterka (ewentualnie luzem do samochodu) i dowiezc do weta.
    • bebe.lapin I jak na zlosc 22.10.12, 16:40
      kociasty nie pojawil sie przez caly weekend, a dzis akurat byl idealny dzien na wizyte u weta (mialam caly dzien wolny) :(
      mam nadzieje, ze nic mu nie jest i po prostu korzysta z niespodziewanie pieknej pogody.
      chrupki caly czas znikaja z miseczki, mam nadzieje, ze on tez z nich korzysta.
    • bebe.lapin Jest! 23.10.12, 19:01
      Zrobilo sie zimniej, wiec wrocil na stare wlosci, wracajac z pracy zobaczylam go zagrzebanego w liscie. Po zlozeniu odpowiednio krwawej ofiary z wlasnych dloni :D jakos go przywabilam do wejscia, a potem zwabilam do mieszkania mieskiem :P rzucil sie na jedzenie ze ojej.

      I tak siedzi teraz w lazience, na razie w miare spokoj w domu ze strony wszystkich trzech futer. Jutro jedziemy do weta, mam nadzieje, ze da sie zapakowac do transporterka, aaaaa!!!!! :/
      Trzymajcie kciuki!!

      PS
      Zastanawialam sie nad imieniem, a poniewaz to podobno kotka, to moze Freya (albo Inanna), zeby pasowalo do Isis i Orphée - jak myslicie?
      • indigo-rose Re: Jest! 23.10.12, 19:49
        Trzymam kciuki za kicię :)
        Ja jestem z Freyą, bo to i mitologicznie, i stanikowo :D
      • besame.mucho Re: Jest! 23.10.12, 19:56
        Super, trzymam kciuki żeby wszystko u weta poszło sprawnie :)
      • filoruska Re: Jest! 23.10.12, 22:22
        Gratulacje i powodzenia. Wstaw transporter wcześniej. Może się sam zapakuje. Możesz też zanęcić do transportera wstawiając na jego końcu coś smacznego i jak wejdzie po prostu zamknąć drzwiczki.
        Koniecznie ostrzeż weta, że kot dziki. I niech wet go trzyma podczas badania. W porządnej klinice wet ma do tego pomoc na etacie.
    • bebe.lapin Cyrki u weta :/ 24.10.12, 21:49
      O ile kot dal sie ladnie spakowac do kontenerka za pomoca miseczki ze swiezym mieskiem, o tyle u weta...

      Na poczatku niby wszystko ladnie. Byla zastepczyni mojego zwyklego weta, pierwszy raz babke widzialam, ale sprawila wrazenie sympatyczne. Kot tez, na poczatku...Po otwarciu kontenerka dal sie nam glaskac, udalo jej sie nawet sprawdzic czy nie ma czipu (wychodzi na to, ze nie), a tu nagle jak kot nie fiknie... wetka kota za futro fachowym chwytem, a kot do ataku z pazura... szybka decyzja - zamykamy kontener, kota trzeba "przysnac" do ogledzin, zwlaszcza, ze trzeba bedzie tez mu zagladac w paszcze :D.
      Wetka poszla po strzykawke, wraca z asystentka, ta zaklada rekawice i probuje kota ogarnac recznikiem, a ten jak nie zacznie warczec, machac pazurami, na koncu skoczyl i polazl w kat gabinetu; z trudem udalo im sie potem go zgarnac do transporterka, dobrze, ze rekawice byly w uzyciu, bo opieral sie dzielnie :P
      ja wstyd jak nie wiem (jakbym miala z jego nie-wychowaniem cos wspolnego, hehe), ale ponoc zdarzaja sie czesciej takie egzemplarze; z tym jest problem szczegolny, bo jak mowi wetka, nie ostrzega przed atakiem.

      ostatecznie - mam go przycpac jutro rano tabletka i na 10h - drugie podejscie do przegladu technicznego. przy okazji dowiedzialam sie, ze takie ladowanie w kota uspokajaczy, np. jak to niektorzy robia do podrozy czy na inne okazje, wcale nie jest takie niewinne i lepiej ograniczac tego typu srodki do minimum. (ponoc czlowiek po zazyciu odpowiedniej dawki tych tableteczek moze miec niezly odlot, ale profilaktycznie uprzedzono mnie, ze ilosc, ktora dostalam, nie bedzie dla mnie wystarczajaca, hehe :D).
      • filoruska Re: Cyrki u weta :/ 24.10.12, 22:55
        Dzielna jesteś.
        Kiedyś byłam z dzikim kotem z łapanki u weta. Jak się wydostał z klatki-łapki, to latał wręcz po suficie. Autentycznie się błam, że ktoś z nas trafi na chirurgię i nie będzie to kot. Na szczęście wet i jego asystent zagnali kota z powrotem do łapicy. Od razu został odwieziony na swoją łąkę. Był chory, ale niestety nie dało się go przy takim zachowaniu leczyć. Dostał tylko przez pręty klatki silny antybiotyk.

        Kotom i innym zwierzętom nie daje się leków bez uzgodnienia z wetem. Wiele z ludzkich leków zupełnie inaczej działa na różne gatunki zwierząt. I żadne takie środki nie są obojętne dla organizmu. Ale jak trzeba, to trzeba... Za jakiś czas się oswoi i nie będzie takich scen.
        • bebe.lapin Re: Cyrki u weta :/ 24.10.12, 23:03
          dzielna to nie ja jestem, ale weci i ich asystenci - to trzeba jednak miec nerwy do tej pracy..ja bym sie bala..

          lek jest dla kotow, a o tych odlotach u czlowieka to babka mowila chcac polozyc akcent na to, jak silne to srodki. :)

          ja mam tylko nadzieje, ze po ochlonieciu i zadbaniu o zdrowie kotek sie jeszcze oswoi i troche pozyje u mnie w milej atmosferze. Z Orfikiem, choc to zupelnie nie ten poziom, tez na poczatku nie bylo latwo, ale przez rok kotek sie ladnie ucywilizowal. :)
          • filoruska Re: Cyrki u weta :/ 24.10.12, 23:29
            Moja jedna kotka wyszła spod łóżka po 3 miesiącach pobytu u mnie. Po kolejnych 3 dogadałyśmy się na tyle, że wiem, że mi ufa. Jest u mnie prawie 3 lata. Czasami otrze się o mnie i czasami, bardzo czasami, pozwoli dotknąć. Uwielbia głaskanie, ale boi się ludzkiej ręki. Ktoś ją kiedyś musiał bardzo skrzywdzić.
            Karm kota, niech skojarzy Twoją rękę z miską, w której jest coś dobrego. I baw się z nim dużo na odległość - trzymaj kijek z piórkami albo wędkę. Niech kojarzy Twoją obecność z zabawą, z przyjemnościami.
    • bebe.lapin Niezniszczalny kot-berserker :D 26.10.12, 00:42
      W koncu sie udalo, ale z jakimi przebojami! Tak jak polecila wetka wczoraj, godzine przed wizyta dalam kotu pol tabletki "anestezyjnej". Na kocie nie wywarlo to prawie zadnego wrazenia, wiec wykonalam telefon do przychodni i kazali dac bez skrupulow jedna, cala tabletke (razem poltorej, na jakies 4kg kotecka). To podaialalo, po polgodzinie kot byl niezle otumaniony, pusialam mu podniesc lapki, zeby wlazl do kontenera, a i tak jeszcze z jego wnetrza przejechal mi pazurem.
      Dzic byl wet "wlasciwy", a akurat facet wyglada na majacego wybitnie stoickie podejscie do zycia :D zaczal kota ogladac, ten dawal sie obmacywac, ale jak doszlo do ogladania paszczy, doszlo do lapoczynow, wet zostal ranny. Skutkiem tego - kot dostal zastrzyk usypiajacy (raczej obezwladniajacy, nie mogl ruszac lapa, ale byl przytomny), po czym skoczyl, dziabnal mnie z kla i polazl w kat gabinetu, gdzie przysnal - w koncu mozna bylo dokonac zabiegow na dzikiej bestii :D a i tak, przy dokldnym ogladaniu zebow, choc nieprzytomny, nasyczal na weta i okazywal kly jak rasowy wampir i kobra w jednym. Normalnie koci berserker.
      Diagnoza: kot jest jednym wielkim workiem pchel, dostal krople, do obserwacji i ew. dalszego odpchlania; na uszku mial jakiegos krwiaka, dlatego jest zdeformowane, ale uszy na szczescie czyste, bez swierzbu; czerwone strupki kolo oczu (zaschnieta wydzielina) to rezultat przebytej koryzy, ktora tez spowodowala problemy z paszcza i dziaslami (glowny problem - bolesnosc przy jedzeniu i ciagle pocieranie pyszczka lapka) - rozwiazaniem sa albo zastrzyki co miesiac, albo codziennie tabletka, na razie dostal zastrzyk; dostal tez specyfik na odrobaczenie i szczepionke; poza tym nic innego sie nie stwierdza.
      Wiek trudno okreslic z powodu zabiedzenia, ale za to zajrzano kotu pod ogon i jednak nie bedzie Freyi ;) Ze wzgledu na wojowniczy charakter myslalam nad imieniem Thor lub Geralt (od wiedzmina), moze macie inne propozycje? Na szczescie, kocisko wykastrowane.
      Po powrocie do domu kot byl oglupiony, ale zjadal dzielnie wszystko, co mial podstawione :D i pil wode, daje sie glaskac i sie lasi - mysle, ze jesli nie bedzie go bolala paszcza, to tez stanie sie bardziej lagony. Na razie zostaje w areszciz lazienkowym, niech sie troche do mnie przyzwyczai i ogarnie z tych pchel ( a ja sie przygotuje psychicznie na zapoznanie sie kotkow ze soba, hehe).
      Wet za caly ten balagan (wizyty, leki, usypiacze preparat przeciw pchlom dla reszty kotow) wzial 109€ (platne pozniej), co uwazam za naprawde korzystna cene, zwazywszy na to, ile wizyty u wetow moga kosztowac. I zostalam beneficjentem znizki "dla rodziny wielodzietnej" lol
      A teraz zyczcie szczescia we wspolnym pozyciu; kota pokaze na fotkach, jak bedzie bardziej ogarniety. :)
      • moniach_1 Re: Niezniszczalny kot-berserker :D 26.10.12, 01:48
        On jest biały, co? To chyba Geralt, od ludzkiego blond jest już bliżej do kociego rudego, biały kot jest bardziej geraltowy niż thorowy ;)
        • indigo-rose Re: Niezniszczalny kot-berserker :D 26.10.12, 22:58
          Popieram białowłosego Geralta :)
      • filoruska Re: Niezniszczalny kot-berserker :D 26.10.12, 12:05
        Możesz napisać co to koryza? Napisz nazwę w dowolnym języku, albo przetłumacz na polski. Jakoś na razie nie potrafię sobie tego skojarzyć z żadną znaną chorobą.
        Jeśli chodzi o pchły, to paskudztwo bywa wredne, ale na szczęście nie przenosi się na człowieka (pchła ludzka i pchła kocia to co innego). Musisz za to dokładnie wyczyścić łazienkę najlepiej środkiem wybijającym gady i powtarzać to przez przynajmniej 2-3 tygodnie. Jak w jakąś szparę wpadło jajo pchły, to ona się odrodzi i będzie nawracać. Dlatego odpchlanie bywa długie. I też właśnie dlatego pisałam o izolacji na początek, bo pchły łatwo przeskakują na inne koty. Sprawdzaj swoje koty teraz przy głaskaniu, bo mogłaś coś przenieść na ubraniu.
        Miałam już dwa razy inwazję pcheł przyniesionych przez nowe koty. Nie jest to tragedia, ale zwykła uciążliwość.
        4 kg kotecka to mały kotecek. Pewnie bardzo chudziutki. Jak będziesz dobrze karmić, to Cię szybko pokocha.
        • bebe.lapin Re: Niezniszczalny kot-berserker :D 26.10.12, 23:43
          Dokarmiam, dokarmiam, zaczyna miec jakies cialko pod kregoslupem, bo zanim go wzielam, to to byly doslownie same kosteczki. Docelowo oceniam go na spokojne 6-7 kg, zwlaszcza diecie moich kotow :D

          O pchlach sie przy okazji sporo dowiedzialam, min to, ze larwy zywia sie odchodami doroslych; jak mowil wet, skoro nie bedzie tych odchodow (po zaaplikowanym specyfiku powinny zniknac), to nie beda sie mialy czym zywic. Poza tym nalezy koty ogladac. z profilaktyki kazal ewentualnie wyprac kocyki i tego typu rzeczy na 90 stopni. Swoja droga to odporne te bestie, skoro larwy moga przetrwac do 6 miesiecy..

          Co do nazwy choroby, to chyba gdzies ja widzialam na polskich stronach po wpisaniu w google, ale niestety odnosnika w wiki nie ma (a byloby njlatwiej). Wg fr. wiki jest to wieloaspektowe schorzenie wywolane skojarzeniem kilku wirusow: herpeswirusa, kaliciwirusa (to on bylby odpowiedzialny za problemy w paszczy) i reowirusa (rotawirusa), czyli problemy takie jak katar, kaszel, lzawienie i "ciekniecie" z nosa, zapalenie spojowek, wrzody (np. w pyszczku). Choroba moze miec ciezszy przebieg, jesli do akcji wlacza sie chlamydie.
          Moje pozostale koty moga byc spokojne, sa szczepione przeciwko tym wirusom, wiec kot nosiciel nie powinien stanowic zagrozenia.
          • a_gneskka Re: Niezniszczalny kot-berserker :D 27.10.12, 19:55
            Le coryza to po polsku koci katar :)
      • felisdomestica Re: Niezniszczalny kot-berserker :D 26.10.12, 14:35
        Kot, który tak się zachowuje przy próbie zajrzenia do paszczy pewnie ma plazmocytarne zapalenie jamy ustnej. To się ciężko leczy, zastrzyki ze sterydów pomagają. Mam takiego jednego delikwenta na działce. Steryd w zastrzyku działał tak sobie. teraz codzień dostaje tebletkę Pabi-dexametazonu i jest nieźle.
        Być może będzie go czekać rwanie zębów. Przygotuj się na tę ewentualność :-).
        • bebe.lapin Re: Niezniszczalny kot-berserker :D 26.10.12, 23:22
          Nie wiem, czy to dokladnie ta choroba, ale wet mowil, ze to na skutek jakiegos wczesniejszego chorobska i wlasnie takie jest leczenie - albo zastrzyk raz na miesiac, albo tebletka codziennie. Na razie dostal zastrzyk, bo i tak musze wrocic za 3-4 tygodnie na powtorke szczepienia, wtedy dostane tabletki.
          Na razie czesc zebow kot jeszcze ma, w tym wszystkie, bardzo okazale :D kly.
          • felisdomestica Re: Niezniszczalny kot-berserker :D 26.10.12, 23:34
            Etiologia tej choroby nie jest niestety dokładnie poznana. Mówią, że może to być skutek uprzednio przechorowanej kaliciwirozy, ale stuprocentowej pewności nie ma. Wydaje się, że ma to charakter autoimmunogenny, a z tym, jak wiemy, trudno walczyć.
            • bebe.lapin Re: Niezniszczalny kot-berserker :D 26.10.12, 23:45
              Tak jak wlasnie odpowiedzialam filorusce, kaliciwirusy wchodza w sklad mieszanki wywolujacej koryze, ktora mialby przebyc kotek, wiec najprowdopodobniej chodzi wlasnie o to. :)
      • besame.mucho Re: Niezniszczalny kot-berserker :D 27.10.12, 22:19
        Ja po tym opisie bym go nazwała jak sama w tytule napisałaś - Berserk ;).
        Mój kot miewa przypadłości spowodowane niską odpornością (zapalenie spojówek, plamy w gębie, itd) więc mam przepracowane różne metody pobudzania układu immunologicznego. U mojego bardzo dobre efekty przynosiła szczepionka Zylexisem (podaje się 3 dawki). Daje radę też beta-glukan (tylko trochę trzeba podawać, żeby zaczął działać). Jest bezsmakowy, więc można wysypać proszek z kapsułki i mieszać z jedzeniem. Oczywiście jedno i drugie gdybyś miała podawać, to skonsultuj najpierw z wetem.
        Mój kot jest też w trakcie kuracji Interferonem, ale to długotrwałe leczenie (pół roku), więc jeszcze nie za bardzo mogę się wypowiedzieć czy jest jakaś poprawa. W każdym razie zaczęliśmy to leczenie właśnie ze względu na niską odporność i obecność herpeswirusa.

        Aha, jeśli z oczu mu cieknie i ma zapalenie spojówek, to kontroluj to na bieżąco (czy się poprawia po lekach, czy powieki nie są bardziej zaczerwienione, czy trzecia powieka pracuje jak trzeba, itd). Zwykłe zapalenie spojówek może się dosyć długo ciągnąć przy niskiej odporności (my aktualnie walczymy już od jakiegoś czasu z jednym, które się przypałętało i nie chce przejść), ale nie jest niczym strasznym - są bardziej nieprzyjemne choroby oczu (np. owrzodzenie rogówki), więc lepiej trzymać rękę na pulsie.
    • bebe.lapin Kot Geralt 04.11.12, 00:02
      Opuscil areszt lazienkowy w piatek wieczorem. Obylo sie bez wojny kociej. Obczail juz wygodne miejsca do lezakowania, jak rowniez punkt obserwacyjny przy oknie w pokoju. Tutaj - na kocim drzewku.
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/be/oi/skxg/maYeSI8R9PJba8mDUB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/be/oi/skxg/gGBFRqckdABCT6bTLB.jpg
      • jul-kaa Re: Kot Geralt 04.11.12, 11:18
        Ale się zmienił i wypiękniał!
        Cudny jest :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka