madzioreck
16.01.14, 15:48
To jest jakaś paranoja. Chodzę już jakiś czas za butami na zimę. Najlepiej, wiadomo, kozaki. Niestety, mimo, że nie mam czegoś, co potocznie nazywane jest szeroką łydką, nie jestem w stanie znaleźć kozaków w swoim rozmiarze, w których się zapnę. W łydce w najszerszym miejscu mam 37cm. Podobno niedużo, nieszczęście polega na tym, że potrzebuję rozmiaru 37. Pani w jakimś sklepie oświeciła mnie, że przy moim wzroście (173cm) i tejże łydce powinnam w zasadzie mieć większą stopę i faktycznie, w rozmiarze 39 kłopotu nie ma.
Nawet, jeśli kozak się jako tako dopina, suwak utyka 4-5cm od końca na gołej nodze. Nawet nie marzę, żeby nosić kozaki do innych portek niż legginso-rurki (może powinnam się przeprosić z modą na legginsy zamiast spodni...), ale buty nie dopinają się nawet na gołej łydce.
Myślę sobie więc - dobra, kij z kozakami, niech sobie będą krótsze, takie do pół łydki. Wolałabym nie czarne i nie brązowe, szare, garfit, granat, beżowo-szare - ale dobra tam, wezmę, co będzie. Zlazłam pół Piotrkowskiej, całą Manufakturę, budżet na buty mam, z "grubą" łydką muszę płakać i płacić. Nie ma. Ocieplanych. Butów. Na zimę. No nie ma. Albo goły materiał od wewnątrz, nie mówię, że zaraz kożuch, ale chociaż kawałek czegoś... no więc nie, goła cienka skóra, o ile w ogóle skóra - weszłam do Aldo, Venezii - a tam syntetyki jakieś po 400zł. No nie, mogę dać i 500, ale chcę za to porządne buty skórzane, syntetyki to se kupię w CCC albo w Deichmanie :/
Zmarnowałam mnóstwo czasu i nic. Poczytałam wątek na odzieżowym, i widzę, ze mnóstwo dziewczyn machnęło ręką i wylądowały jednak w CCC i Deichmanie - wolałam nie, ale chyba nie ma wyjścia (a czy tam znajdę buty na moją "grubą" łydke...?)
No siąść i płakać :/