Dodaj do ulubionych

Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skrócić?

23.09.14, 16:51
Przez całe lata moje włosy rosły sobie w spokoju, nawet nie chciało mi się przycinać końcówek. U fryzjera byłam dwa razy w życiu, raz wycieniować od ramion do połowy pleców, drugi raz miesiąc później wyrównać to draństwo w jasną cholerę ;) Tylko że one, tego, ostatnio przestały nadążać z odrastaniem i zrobiło się ich strasznie mało na objętość, wyglądają dość smętnie i od jakiegoś czasu powoli dojrzewam do skrócenia. Tylko nie wiem jak się za to zabrać. Z góry mówię nie stać mnie na fryzjera, chyba że znacie takiego który pracuje za ciasteczka albo biżuterię hand made ;)
Włosy są:
-absolutnie proste
-absolutnie niepodatne na układanie
-średnio grube
-chyba dość sztywne
-wypadają z nich wsuwki, nie mówiąc o szpilkach, co zapewne obrazuje jakąś kolejną cechę, ale nie wiem jaką ;)

Ja natomiast jestem:
-leniwa
-uboga (tak przypominam w kwestii fryzjera)
-lubię móc zasłonić twarz, więc zupełna krótkość odpada

Jak bardzo mogę ciachnąć te kudły, żeby jakoś wyglądały tylko po umyciu i rozczesaniu? I chyba na prosto, bo wątpię żeby cieniowanie miało sens w moim przypadku, i tak będę wyglądać jak topielica i tak :P Znajoma się kiedyś zachwycała, że ma nowe cięcie i rano potrzebuje tylko pół godziny na ułożenie - jak dla mnie to pół godziny za dużo, w pół godziny mogę sobie upiąć kok kilka razy.

Najdłuższy rozważany wariant to powiedzmy połowa pleców, najkrótszy - do brody. Pośrednie rozwiązania oczywiście też.
Mam półtora metra wzrostu, szerokie ramiona, ostatnio raczej okrągłą buzię i tendencję do podwójnego podbródka, jak zapominam zadzierać go do góry :P

W skrytości ducha liczę, że ktoś ma podobną sierść i może doradzić.
Obserwuj wątek
    • anka-ania Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 23.09.14, 17:19
      Zostaw długość do połowy pleców. Włosy zyskają na wyglądzie, bo obetniesz zniszczone końce, a jeszcze nie będą wymagały układania po umyciu. Bo krótkie włosy trzeba układać, nie ma bata. Mam teraz boba, długość ciut za brodę i po umyciu (a myję codziennie rano) włosy najpierw podsuszam mocnym nawiewem, a potem muszę nadać kształt fryzurze na szczotce. Inaczej przy skórze mam przyklap, a końce powywijane na wszystkie strony. Minimum 10 minut pracy ze szczotką i suszarką.
      • martvica Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 23.09.14, 17:50
        anka-ania napisała:

        > Zostaw długość do połowy pleców. Włosy zyskają na wyglądzie, bo obetniesz znisz
        > czone końce, a jeszcze nie będą wymagały układania po umyciu.

        W sumie końcówki włosów to ja mam na całej długości, problem jest natomiast z tym, że jest ich po prostu mało. Ale dzięki za radę, boby mi się straaasznie podobały, długość do brody miałam ostatnio w 2000 roku i totalnie nie pamiętam jak wyglądały i co robiły. Ale w takim razie widzę że to nie dla mnie ;)
      • slotna Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 24.09.14, 21:25
        Moich wlosow nie trzeba ukladac, jak sa krotkie. Fryzury na chlopczyce nie mialam co prawda od dziecinstwa, ale wielokrotnie mialam podgolony karczek, boba, czy jak to tam zwiecie i nigdy nie ukladalam. Czasem wygladzalam pomoczona reka, jak jakis kosmyk odstawal, bo przyklepalam go w nocy. No i wlasnie mam takie niepodatne, sztywne, niemozliwe do zakrecenia itd.
    • teresa104 Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 23.09.14, 17:22
      Mam pewno inne włosy (mogę je spiąć dosłownie ołówkiem, jedną wsuwką, i cały dzień chodzić bez poprawek), ale z moich doświadczeń wynika, że po umyciu i rozczesaniu wyglądają dobrze tylko włosy długie, które ma się spiąć, wszystko inne wymaga jednak jakiejś szczotki, usztywniacza i nieco czasu. Drugi wariant dla leniwych to jeż.

      Przy takim poręcznym wzroście, jaki masz, takie bardzo długie włosy nie dominują sylwetki?

      Nawet na fryzjera Cię nie namawiam, ostatnio byłam i brak mi słów na opisanie urody mego uwłosienia. Tyle że wygląda na bardzo obfite, ale ostrzyżona jestem beznadziejnie, co mi po obfitości.

      Czyli, podsumowując, stwierdzam, że nie ma wyjścia, przynajmniej ja go nie widzę, cierp z godnością.
      • martvica Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 23.09.14, 17:55
        > Mam pewno inne włosy (mogę je spiąć dosłownie ołówkiem, jedną wsuwką, i cały dz
        > ień chodzić bez poprawek), ale z moich doświadczeń wynika, że po umyciu i rozcz
        > esaniu wyglądają dobrze tylko włosy długie, które ma się spiąć, wszystko inne w
        > ymaga jednak jakiejś szczotki, usztywniacza i nieco czasu. Drugi wariant dla le
        > niwych to jeż.

        Czyli też raczej dłuższe niż krótsze, no dobrze, otoczenie nie dostanie zawału ;)
        Jeż jest super, jak się ma duże oczy, ładną czaszkę i wyraziste rysy. Ja w takich bardzo krótkich włosach wygladałabym jak tłusta różowa larwa z dużymi siekaczami. A żałuję ;)

        > Przy takim poręcznym wzroście, jaki masz, takie bardzo długie włosy nie dominuj
        > ą sylwetki?

        Nie wiem, trudno mi powiedzieć, bo mało obiektywna jestem. Ale zaznaczam, że mimo wzrostu mojej sylwetki nie można raczej nazwać drobną, no i sierść na ogół spinam (warkocz, warkocz przypięty do głowy - ach, tego mi będzie brakować, mniej lub bardziej (przeważnie bardziej) niedbały kok, coś takiego.
        • teresa104 Tłusta różowa larwa z siekaczami? 23.09.14, 18:11
          Dobrze oceniać się właściwie, popieram.

          Nie wiem jak bardzo nie masz pieniędzy, ale dobrze żebyś wiedziała, że da się ostrzyc tanio, w przypadku strzyżenia damskiego tanio to pewno ok. 40 złotych. Nie chodzi przecież o fajerwerki tylko poprawne strzyżenie. Taniej strzygą też fryzjerzy męscy, którzy przecież umieją strzyc kobiety, tylko profilują zakład na męski. Jak się jakoś odkujesz, to jednak idź.
          • martvica Re: Tłusta różowa larwa z siekaczami? 24.09.14, 13:33
            teresa104 napisała:

            > Dobrze oceniać się właściwie, popieram.

            Odrobina zdrowego dystansu, no :) Mam duże zęby, małe oczka, cerę różowiejącą od byle czego i naprawdę w krótkich włosach wyglądałabym właśnie tak. Inaczej miałabym na łbie trzy milimetry i ach, zero suszenia, plątania, siania sierścią po wannie i podłodze :P

            > Nie wiem jak bardzo nie masz pieniędzy, ale dobrze żebyś wiedziała, że da się o
            > strzyc tanio, w przypadku strzyżenia damskiego tanio to pewno ok. 40 złotych. N
            > ie chodzi przecież o fajerwerki tylko poprawne strzyżenie. Taniej strzygą też f
            > ryzjerzy męscy, którzy przecież umieją strzyc kobiety, tylko profilują zakład n
            > a męski. Jak się jakoś odkujesz, to jednak idź.

            Bardzo nie mam :) Ale szczerze, nie wiem czy jest sens - przy tej długości to nie jest chyba specjalnie wielka filozofia, moja siostra z podobną długością strzyże się sama i jest OK, w razie czego mi pomoże - a jak nie, to przyszło mi do głowy że do mojej mamy przychodzi dziewczyna co strzyże tanio, jak daje radę przyciąć bardzo krótkie włosy, to długie chyba też da radę. Dotąd się nie interesowałam, bo brr, fryzjerzy.
            Jak patrzę na ceny na witrynach, to za strzyżenie długich mniej niż siedmiu dych nie widziałam. Siedem dych to jest dla mnie obecnie straszna kupa pieniędzy, zresztą za cztery też wolałabym coś innego niż usługę fryzjerską :)
            • teresa104 Re: Tłusta różowa larwa z siekaczami? 24.09.14, 13:58
              Ja też sama skracam sobie włosy, lata praktyki, jest równiuteńko. Robię to wielkimi nożycami fiskars, ekstremalnie ostrymi, palec spokojnie można uciąć, tym bardziej, że są ciężkie. No ale czasem wyję o zmianę, idę do fryzjera. Oni jednak coś potrafią, nawet jeśli ja uważam to za spitolone. Na przykład zupełnie nie wiem, skąd ta dziewczyna ostatnio wytrzasnęła mi taką objętość, że z kitki grubości palca mam nagle hery jak Wodecki.

              Jeszcze przyznam się, że raz zrobiłam pewien eksperyment - zainspirowana dziełem fryzjera w "Kawie i herbacie" postanowiłam sama wycieniować sobie włosy jego sposobem. Sposób polega na sczesaniu włosów z głową do dołu, spięciu ich w kucyk na ciemieniu i ucięciu kucyka ileś centymetrów nad gumką (ja akurat zachowałam się tu dość ostrożnie i miałam co obcinać, włosy zostawiłam długie). No więc użęłam sobie te włosy na desce do krojenia nożem ceramicznym. I było całkiem całkiem. Szkoda że mnie ta fantazja już opuściła.
              • agafka88 Re: Tłusta różowa larwa z siekaczami? 24.09.14, 17:44
                teresa104 napisała:

                > Jeszcze przyznam się, że raz zrobiłam pewien eksperyment - zainspirowana dziełe
                > m fryzjera w "Kawie i herbacie" postanowiłam sama wycieniować sobie włosy jego
                > sposobem. Sposób polega na sczesaniu włosów z głową do dołu, spięciu ich w kucy
                > k na ciemieniu i ucięciu kucyka ileś centymetrów nad gumką (ja akurat zachowała
                > m się tu dość ostrożnie i miałam co obcinać, włosy zostawiłam długie). No więc
                > użęłam sobie te włosy na desce do krojenia nożem ceramicznym. I było całkiem ca
                > łkiem. Szkoda że mnie ta fantazja już opuściła.

                Jestem Twoją fanką.
            • ananke666 Re: Tłusta różowa larwa z siekaczami? 24.09.14, 22:20
              Martvica, w zęby Ci nie zaglądałam, ale fotki widziałam i nie masz małych oczek...
              • martvica Re: Tłusta różowa larwa z siekaczami? 30.09.14, 18:13
                Mam małe oczka. I duże zęby. Z wiekiem, mam wrażenie, zęby rosną, a oczka maleją. Moje zdjęcia po pierwsze przechodzą bardzo ostrą selekcję, po drugie na ogół są bez okularów, a okulary pomniejszają dodatkowo.
                W każdym razie są zbyt małe na fryzurę 'na jeża' ;)
            • smallfemme Re: Tłusta różowa larwa z siekaczami? 27.09.14, 03:59
              Nie wiem skąd jesteś, ale na mojej wsi za strzyżenie włosów długich z myciem i jakimś tam układaniem płaciłam ok. 35 zł, tylko fryzjerka nie do znalezienia na stronie. Żeby się za tyle obciąć, trzeba popytać albo uważnie się rozglądać chodząc po mieście :)
        • effka454 Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 23.09.14, 19:05
          Ja też uważam, że wersja dłuższa jest bardziej optymalna dla "leniwców" ;)
          Sama mam obecnie trochę poniżej ramion, tylko wycieniowane. Przy czym do fryzjera chodzę średnio raz na dwa lata z tekstem: "Proszę wycieniować tak, żeby nie trzeba było z nimi nic robić, a mają wyglądać" :D

          W kwestii oszczędnego cięcia - nie pamiętam teraz gdzie mieszkasz, ale może poszukaj w pobliżu technikum fryzjerskiego i popytaj, czy ktoś ze starszych klas nie chciałby potrenować prostego cięcia na żywym modelu :) Mój syn (włosy dłuższe niż moje) ma obok swojej szkoły ma właśnie takie technikum i już drugi rok korzysta z opcji ścinania końcówek za darmo
          • effka454 Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 23.09.14, 19:06
            * miało być oszczędnościowego cięcia ;)
          • martvica Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 24.09.14, 13:42
            effka454 napisała:

            > Ja też uważam, że wersja dłuższa jest bardziej optymalna dla "leniwców" ;)

            Hmm, to chyba rzeczywiście zostaną do połowy pleców, myślałam że może ciachnę bardziej, ale rzeczywiście przy krótszych jest mniej możliwości spięcia.

            > W kwestii oszczędnego cięcia - nie pamiętam teraz gdzie mieszkasz, ale może pos
            > zukaj w pobliżu technikum fryzjerskiego i popytaj, czy ktoś ze starszych klas n
            > ie chciałby potrenować prostego cięcia na żywym modelu :)

            W Krakowie :) Jest to jakiś plan w sumie, na razie google oszołomiło mnie ilością wyplutych wyników i ich niezgodnością z szukanym problemem. Ale popytam :)
        • fanaberia.fanaberia Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 23.09.14, 20:29
          martvica napisała:

          > Ja w takich bardzo krótkich włosach wygladałabym jak tłusta różowa larwa z dużymi
          > siekaczami.

          <3 Widzę to.
    • fanaberia.fanaberia Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 23.09.14, 20:22
      martvica napisała:

      > -lubię móc zasłonić twarz, więc zupełna krótkość odpada

      Zależy, jak bardzo lubisz zasłaniać twarz ;) Zrobiłam, za przeproszeniem, boba z uprzednio całkiem długich włosów i, jakkolwiek wyglądało to bardzo dobrze, dostawałam furii przy każdym ruchu głową. Stale miałam włosy na twarzy. Odetchnęłam po paru tygodniach, kiedy byłam w stanie wszystkie ucapić z tyłu. I chociaż obiektywnie te ciut dłuższe są mniej efektowne, to nigdy już nie pozbawiłam się możliwości spięcia/związania wszystkich włosów naraz.
      • martvica Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 24.09.14, 13:44
        fanaberia.fanaberia napisała:

        > Zależy, jak bardzo lubisz zasłaniać twarz ;) Zrobiłam, za przeproszeniem, boba
        > z uprzednio całkiem długich włosów i, jakkolwiek wyglądało to bardzo dobrze, do
        > stawałam furii przy każdym ruchu głową. Stale miałam włosy na twarzy. Odetchnęł
        > am po paru tygodniach, kiedy byłam w stanie wszystkie ucapić z tyłu.

        Hmm hmm. Aż tak, to chyba nie :) Ale miewam momenty introwertyczne, kiedy nie lubię mieć twarzy na wierzchu. Z drugiej strony one są teraz za długie żeby je nosić rozpuszczone, ludzie na nich siadają w autobusie i w ogóle - ale na ogół jak mam spięte, to wyciagam przynajmniej jedno krótsze pasemko, żeby było.
        Związać wszystkie też bym lubiła.
        Boby są w ogóle ach, takie ładne :( Chyba sobie kupię perukę z bobem :P
        I chociaż
        > obiektywnie te ciut dłuższe są mniej efektowne, to nigdy już nie pozbawiłam się
        > możliwości spięcia/związania wszystkich włosów naraz.
        • fanaberia.fanaberia Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 01.10.14, 21:19
          martvica napisała:

          > Boby są w ogóle ach, takie ładne :( Chyba sobie kupię perukę z bobem :P

          Mam i gorąco polecam :)
    • anna-pia Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 23.09.14, 21:13
      Poszukaj technikum fryzjerskiego, niedaleko mam takowe i wiem, że uczniowie chętnie biorą na warsztat każde włosy.
      Zasłanianie twarzy jest skuteczniejsze przy włosach ciut za uszy, teraz mam takie i jeśli nie potraktuję ich odpowiednio, to lezą w oczy, z długimi tego nie było.
      Z tym układaniem krótkich włosów - no nie wiem, mam wrażenie, że to zależy od cięcia: raz trafiłam na tańszą, słabszą niestety fryzjerkę i pożałowałam po latach chodzenia do innego fryzjera, włosy trzeba było układać. Teraz mam ścięte przez dobrego (i drogiego...) fryzjera, myję, rozczesuję i zapominam. Ale jest też możliwe, że to kwestia włosów.
      • martvica Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 24.09.14, 13:49
        anna-pia napisała:

        > Poszukaj technikum fryzjerskiego, niedaleko mam takowe i wiem, że uczniowie chę
        > tnie biorą na warsztat każde włosy.

        chyba popytam wśród znajomych, czy ktoś czegoś nie wie, gugiel mi trochę pluje reklamami i zaocznymi kursami dla dorosłych.

        > Z tym układaniem krótkich włosów - no nie wiem, mam wrażenie, że to zależy od c
        > ięcia: raz trafiłam na tańszą, słabszą niestety fryzjerkę i pożałowałam po lata
        > ch chodzenia do innego fryzjera, włosy trzeba było układać. Teraz mam ścięte pr
        > zez dobrego (i drogiego...) fryzjera, myję, rozczesuję i zapominam. Ale jest te
        > ż możliwe, że to kwestia włosów.

        Obawiam się że tak, moje wyglądają zawsze tak samo, tylko czasem są krótsze, czasem dłuższe :P Jak miały wycieniowane końcówki, to też musiałam coś z nimi robić, inaczej były proste, gładkie i nierówne ;)
        • effka454 Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 24.09.14, 19:00
          >chyba popytam wśród znajomych, czy ktoś czegoś nie wie, gugiel mi trochę pluje reklamami
          >i zaocznymi kursami dla dorosłych.

          Zdaje się, że często technika fryzjerskie są doczepione do innych szkół:
          www.szkolnictwo.pl/index.php?id=PB2108
    • miss-alchemist Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 23.09.14, 21:49
      Nie obcinałabym włosów sama choćby z tego względu, że dobre nożyczki do włosów też kosztują ;) A takimi zwykłymi możesz zrobić swoim włosom krzywdę - poszarpać, poniszczyć końcówki, generalnie mogą wyglądać gorzej, niż przed cięciem. Myślę, że zaproponowane rozwiązanie z technikum fryzjerskim jest najlepsze ;). Ewentualnie szukanie kogoś z zacięciem fryzjerskim wśród znajomych (ja tak uczyniłam ;)).

      Ach, i sierść mam podobną - włosy proste, absolutnie nie trzymające żadnej fryzury, gładkie i śliskie (żadne spinki się nie trzymają, nawet krokodylki ;)) i lekkie pocieniowanie dobrze im robi - nie na całej długości, ale przynajmniej częściowo. Lepiej się wtedy układają, nie ma efektu topielicy. Nie mogą być jednak za mocno pocieniowane, bo ich związać nie mogę ;) ;)
      • martvica Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 24.09.14, 13:36
        miss-alchemist napisała:

        > Nie obcinałabym włosów sama choćby z tego względu, że dobre nożyczki do włosów
        > też kosztują ;) A takimi zwykłymi możesz zrobić swoim włosom krzywdę - poszarpa
        > ć, poniszczyć końcówki, generalnie mogą wyglądać gorzej, niż przed cięciem.

        Mam jakieś ostrzejsze, myślę że dadzą radę. I nie sądzę żeby było gorzej - ja od lat nawet końcówek nie tnę, bo po co, zwłaszcza że końcówki mam na całej długości kudłów, od ramion do połowy uda i te najdłuższe wcale nie są najbardziej zepsute :)

        > Ach, i sierść mam podobną - włosy proste, absolutnie nie trzymające żadnej fryz
        > ury, gładkie i śliskie (żadne spinki się nie trzymają, nawet krokodylki ;)) i l
        > ekkie pocieniowanie dobrze im robi - nie na całej długości, ale przynajmniej cz
        > ęściowo. Lepiej się wtedy układają, nie ma efektu topielicy. Nie mogą być jedna
        > k za mocno pocieniowane, bo ich związać nie mogę ;) ;)

        To chyba jednak muszą być inne włosy, moje nie rozumieją co to znaczy 'układać się' ;)
        • turzyca Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 25.09.14, 08:15
          > To chyba jednak muszą być inne włosy, moje nie rozumieją co to znaczy 'układać
          > się' ;)

          a porozmawial z nimi choc raz naprawde dobry fryzjer?
    • maggianna Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 24.09.14, 14:35
      Obcielabym prosto do ramion - nadal mogą być proste, nie wymagają układania i nadal można je związać. Przy tak dużym skróceniu stan włosów poprawi się natychmiast - u mnie po obcięciu z włosów do pasa na włosy do ramion, zaczęły rosnąć cm na miesiąc, teraz mam krótkie i rosną ok 2 cm miesięcznie.

      Mam takie same włosy tzn proste, śliskie, bardzo gęste i sztywne - przy długich włosach nawet warkocz był problemem bo po paru godzinach rozpadał się - żadne wiązanie, żadne spinki czy gumki nie chciały sie trzymać.

      Znalazłam w końcu świetna fryzjerke która umie je obciąć (bo większość fryzjerów nie była w stanie obciąć ich prosto i to bez żadnej fryzury) i przy każdej fryzurze układają sie swietnie - myje, susze i lakieruje i gotowe. Miałam i boba i wygolone z boku, teraz mam dosc krótkie - dobre obcięcie to podstawa.
    • neiti89 Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 24.09.14, 16:28
      Wypowiem się jako posiadaczka przeszło metrowego warkocza.
      Ekhem.
      Całe włosowe uniwersum będzie lało łzy rozpaczy i goryczy po stracie, jaką niewątpliwie będzie skrócenie przez Ciebie skalpu. Ale czasami przychodzi taki moment w życiu każdego długowłosego człowieka, że o ileśtam trzeba skalp skrócić.
      Nie polecam Ci czegoś krócej niż do ramion - gwarantuję, że głowa będzie lecieć Ci do przodu z braku warkocza dla równowagi :P To będzie też szok dla Ciebie, przeżyjesz to znacznie bardziej, niż Ci się wydaje. Ja przeżywam, jak znajomy obetnie włosy, a co dopiero ja... (gdy i tak ciacham maksymanie 20cm, tj "końcówki" :P)
      Zetnij je do połowy pleców, no za ramiona najkrócej. I utrzymuj kilka lat na takiej długości, wyrównuj regularnie, olejuj, odżywiaj, śpij w luźnym warkoczu, nie susz itd itp, a za jakiś czas znowu zapuść znacznie zdrowsze, gęstsze i szczęśliwsze włosy :)
      • maggianna Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 24.09.14, 16:47
        > Całe włosowe uniwersum będzie lało łzy rozpaczy i goryczy po stracie, jaką niew
        > ątpliwie będzie skrócenie przez Ciebie skalpu.

        To chyba zależy - u mnie reakcja otoczenia była odwrotna na bardzo duże skrócenie włosów, wszyscy stwierdzili ze to był najwyższy czas :-) najpierw było przerażenie ze jak można obcinać TAKIE włosy ale potem był zachwyt - i im krócej je ścinam tym więcej komplementów zbieram :-)

        Nie polecam Ci czegoś krócej niż do ramion - gwarantuję, że głowa będzie lecieć
        > Ci do przodu z braku warkocza dla równowagi :P To będzie też szok dla Ciebie,
        > przeżyjesz to znacznie bardziej, niż Ci się wydaje.

        I to tez zależy od osoby - ja byłam zachwycona - było mi lżej, wygodniej, szybciej, okazało sie ze wystarczy 20 min na wymycie i wysuszenie wlosow zamiast godziny - aż pozalowalam ze nie zdecydowałam sie na obcięcie wcześniej. Ale ja mam bardzo gęste włosy i naturalne suszenie nie wchodziło w grę - jeżeli szlam spać z mokrymi włosami to i budzilam sie z mokrymi wiec suszarka była obowiązkowa.
        • teresa104 Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 24.09.14, 17:19
          Podoba mi się ta historia z aplauzem otoczenia i własnym zachwytem. Mnie jakoś ciągle brak odwagi, żeby zrobić sobie fryzurę na chłopca, doświadczenia z fryzjerami też nie zachęcają, przewiduję raczej klapę totalną. Tylko raz w liceum byłam na wagarach bezczelnie w domu, już stałam przed lustrem z włączoną maszynką, a tu chrup-chrup otwiera się zamek, wchodzi ojciec, z pracy się zwolnił, bo źle się czuł. I tak do dziś chodzę jak Skłodowska-Curie z małymi przerwami na Czesława Wydrzyckiego.
      • teresa104 I już za kilka lat będzie lepiej? 24.09.14, 17:00
        No no. Kuszące.
      • pierwszalitera Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 24.09.14, 20:23
        "Całe włosowe uniwersum będzie lało łzy rozpaczy i goryczy po stracie, jaką niewątpliwie będzie skrócenie przez Ciebie skalpu. Ale czasami przychodzi taki moment w życiu każdego długowłosego człowieka, że o ileśtam trzeba skalp skrócić."

        Etam. Rozumiem, gdy ktoś włosy ma piękne, gęste, zdrowe, lśniące i o fantastycznym kolorze, ale to zdarza się relatywnie rzadko. Większość dziewczyn z długimi włosami ma na głowie co najwyżej przeciętność i powinna przyjrzeć się sobie bardziej krytycznie. Niektóre włosy nigdy nie powinny przekraczać pewnej długości, bo do tego się nie nadają i stają się cieńkie, przyklapnięte oraz matowe . Poza tym, półdługie włosy, takie najwyżej do ramion, to także najlepsza długość, do pokazania urody pięknych włosów, bo długie i tak ciągle są albo spięte, albo związane, więc niewidoczne, a takie noszone na topielicę są po prostu denerwujące dla posiadaczki i otoczenia. Co do układania, moje włosy mają naturalne fale, które znikają, gdy włosy stają się (za) długie i (za) ciężkie. Włosy tracą też przy tym sporo na objętości, chociaż ilość jest taka sama. Możliwe, że martwica za długo nosiła długie włosy i spore skrócenie może okazać się pozytywną niespodzianką.
        • fanaberia.fanaberia Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 25.09.14, 09:24
          pierwszalitera napisała:

          > "Całe włosowe uniwersum będzie lało łzy rozpaczy i goryczy po stracie, jaką nie
          > wątpliwie będzie skrócenie przez Ciebie skalpu. Ale czasami przychodzi taki mom
          > ent w życiu każdego długowłosego człowieka, że o ileśtam trzeba skalp skrócić."
          >
          > Etam. Rozumiem, gdy ktoś włosy ma piękne, gęste, zdrowe, lśniące i o
          > fantastycznym kolorze, ale to zdarza się relatywnie rzadko. Większość dziewczyn
          > z długimi włosami ma na głowie co najwyżej przeciętność i powinna przyjrzeć się
          > sobie bardziej krytycznie.

          A dlaczego powinna? Jest urzędowy zakaz przeciętności? ;)

          Nie wszyscy i nie zawsze mają ciśnienie na wywieranie olśniewającego wrażenia przy pomocy wszystkich części ciała. Dla mnie komfort braku konieczności stosowania licznych zabiegów przy włosach jest więcej wart niż potencjalne zachwyty obcych i obojętnych mi osób nad moją fryzurą. (Swoją drogą u mnie takie zabiegi są praktycznie bezcelowe, bo włosy i tak w 99 przypadkach na 100 zrobią co chcą. Żeby je utrwalić w pożądanym kształcie na dłużej niż godzinę, musiałabym nosić hełm z lakieru.) Bardzo lubiłam swoje długie włosy, teraz lubię półdługie, najlepiej wyglądam z fryzurą kończącą się z początkiem szyi, ale do takiej nie wracam, bo jest uciążliwa na co dzień. Zrobię sobie taką, jak zostanę prezenterką w telewizorze. Albo i wtedy nie, bo poza wejściami ekranowymi nadal będę chciała wykonywać codzienne czynności, przy których włosy rozsypujące się po twarzy są irytujące.

          Względem meritum natomiast w pełni popieram "etam" ;)
          • pierwszalitera Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 25.09.14, 12:34
            fanaberia.fanaberia napisała:

            > A dlaczego powinna? Jest urzędowy zakaz przeciętności? ;)

            Nie ma zakazu, ale zakładam, że chcemy podkreślić nasze zalety, a nie naszą przeciętność, więc pytanie interpretuję jako przekorność. ;-)

            > Nie wszyscy i nie zawsze mają ciśnienie na wywieranie olśniewającego wrażenia p
            > rzy pomocy wszystkich części ciała.

            No nie wszyscy. Dokładnie jak nie wszyscy mają ciśnienie na noszenie jedynych słusznych dla niewiasty długich włosów i umieranie przy każdym skróconym centymetrze. Włosy nie są lepsze tylko przez to, że są długie. Moim zdaniem wręcz przeciwnie, wiele kobiet na tym traci i marnuje swój potencjał. Ja przy moich włosach zaledwie dotykających ramiona nie muszę robić też nic oprócz mycia, suszenia i przejechania szczotką, gdy są już prawie suche. A i to tylko wtedy, gdy chcę by były gładkie. Jak mam ochotę na niesforne fale, to nawet szczotkę mogę sobie darować. Ale to udaje się tylko, bo mam w tych włosach cięcie, fryzurę dopasowaną do mojego rodzaju włosa. Lakieru użyłam ostatnio chyba jakieś 25-lat temu, bo nie walczę z naturą. By ładnie błyszczały wcieram tylko po myciu w jeszcze wilgotne odrobinę kremu, nawet odżywki do spłukiwania sobie podarowałam, bo szkoda mi zachodu pod prysznicem. Ale jak miesiącami nie chce mi się iść do fryzjera i przymusowo zapuszczam długości, to mam na głowie zmoczonego pudla, jedyna możliwość schludnego wyglądania, to związanie, albo spięcie. Zajmuje więcej czasu i nie wygląda wcale aż tak korzystnie, dodaje mi lat. Dla mnie więc wygoda długich włosów, to mit. O długie włosy trzeba poza tym bardzo dbać, a mnie by się tych wszystkich olejowań, masek i innych bzdetów nie chciało. Długich nie można też za często myć, a ja lubię po sporcie zmyć pot, także ze skóry głowy. Jak robić to 3-5 razy w tygodniu z włosami do pasa? Dla mnie długie włosy nie mają żadnych zalet. Chyba, że zarabia się forsę jako modelka dla Welli. ;-)
            • slotna Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 25.09.14, 20:05
              > Długich ni
              > e można też za często myć, a ja lubię po sporcie zmyć pot, także ze skóry głowy
              > . Jak robić to 3-5 razy w tygodniu z włosami do pasa?

              Hm, normalnie? Jak bylam nastolatka i mialam takie wlosy jak teraz, to po prostu chodzilam z mokrymi spac. Teraz mi nie wolno :P wiec myje odpowiednio wczesniej przed pojsciem do lozka, nie chce mi sie suszyc suszarka. A czemu w ogole nie wolno myc czesto?
              • pierwszalitera Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 25.09.14, 21:50
                slotna napisała:

                > Hm, normalnie? Jak bylam nastolatka i mialam takie wlosy jak teraz, to po prost
                > u chodzilam z mokrymi spac. Teraz mi nie wolno :P wiec myje odpowiednio wczesni
                > ej przed pojsciem do lozka, nie chce mi sie suszyc suszarka. A czemu w ogole ni
                > e wolno myc czesto?
                >

                Długich włosów nie możesz myć zbyt często, bo im dłuższy włos, tym starszy, a im starszy tym bardziej zniszczony i wysuszony. Codzienne mycie (tak jak ja to robię) doprowadziłoby w krótkim czasie długie włosy do siana i masakry. No chyba, że masz bardzo tłustą skórę głowy i rozprowadzasz ten tłuszcz przed myciem starannie i długo na całe włosy (szczotką), albo traktujesz włosy przed myciem olejem. A kładzenie się do łóżka z mokrymi włosami, to także gwarancja brzydkich i zniszczonych włosów. Poza tym, żadna sensowna fryzura w ten sposób się nie utrzyma. Nie raz widywałam u dziewczyn rano wygniecione włosy i płaskie placki z tyłu głowy. To wygląda moim zdaniem tylko niechlujnie. Możliwe, że włosy nastolatki takie traktowanie wytrzymają, a i uroda na tym wiele (jeszcze) nie traci, kilkunastoletnia młodość wiele wybacza. Ja suszę moje włosy też zawsze suszarką, moje schną same godzinami, a i po kilku godzinach na karku przy skórze bywają wilgotne. Nie wiem, jak można wytrzymać z zimną łepetyną tak długo. ;-)
                • slotna Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 25.09.14, 21:57
                  > Długich włosów nie możesz myć zbyt często, bo im dłuższy włos, tym starszy, a i
                  > m starszy tym bardziej zniszczony i wysuszony. Codzienne mycie (tak jak ja to r
                  > obię) doprowadziłoby w krótkim czasie długie włosy do siana i masakry. No chyba
                  > , że masz bardzo tłustą skórę głowy i rozprowadzasz ten tłuszcz przed myciem s
                  > tarannie i długo na całe włosy (szczotką), albo traktujesz włosy przed myciem o
                  > lejem

                  Olejowalam przez krotki czas, teraz mi sie nie chce, mam za duzo obowiazkow i wpolspacza. W kazdym razie mam przeciwne doswiadczenia. Poniewaz nie mam tlustej skory na glowie ani nigdzie indziej postanowilam kiedys nie myc wlosow czesciej niz co 3-4 dni. Normalnie mylam co 2, bo po prostu zawsze wtedy idealnie wygladaly, a przede wszystkim po nalozeniu odzywki koltun rozplatywal sie sam. No i niestety, rzadsze mycie fatalnie mi pogorszylo kondycje wlosow, do tej pory podcinam to podniszczone.

                  > A kładzenie się do łóżka z mokrymi włosami, to także gwarancja brzydkich
                  > i zniszczonych włosów. Poza tym, żadna sensowna fryzura w ten sposób się nie u
                  > trzyma. Nie raz widywałam u dziewczyn rano wygniecione włosy i płaskie placki z
                  > tyłu głowy. To wygląda moim zdaniem tylko niechlujnie

                  Wiem, ze sie niszcza (to kolejny powod, dla ktorego juz tak nie robie), ale przy gestych, grubych wlosach do pasa nie ma szansy na placki - one i tak zwisaja uklepane.

                  > Ja suszę moje włosy też zawsze suszark
                  > ą, moje schną same godzinami, a i po kilku godzinach na karku przy skórze bywaj
                  > ą wilgotne. Nie wiem, jak można wytrzymać z zimną łepetyną tak długo. ;-)

                  Mozna na luzie, kiedy w domu cieplo i sucho. W Irlandii czesto mylam rano i podsuszalam, bo faktycznie bywalo nieprzyjemnie.
                  • turzyca Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 25.09.14, 22:36
                    > Mozna na luzie, kiedy w domu cieplo i sucho. W Irlandii czesto mylam rano i pod
                    > suszalam, bo faktycznie bywalo nieprzyjemnie.

                    Ja sie tak pare razy nadzialam, jak przyzwyczajona do dosc niskiej warszawskiej wilgotnosci powietrza, odkrylam, ze jak wilgotnosc powietrza jest 100% to jakos wlosy mi nie schna.... :D
                    • slotna Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 25.09.14, 23:30
                      Przez ladnych pare lat po prostu jezdzilam do pracy z mokrymi (podsuszonymi, nie kapaly) i chodzilam w rozpuszczonych poki nie wyschly. Nawet rodowite Irlandki czasem sie dziwily, ze mi nie zimno i nie boje sie tajemniczych chorob od mokrej glowy ;)
                      • pierwszalitera Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 26.09.14, 11:38
                        slotna napisała:

                        > Przez ladnych pare lat po prostu jezdzilam do pracy z mokrymi (podsuszonymi, ni
                        > e kapaly) i chodzilam w rozpuszczonych poki nie wyschly. Nawet rodowite Irlandk
                        > i czasem sie dziwily, ze mi nie zimno i nie boje sie tajemniczych chorob od mok
                        > rej glowy ;)

                        U mnie wilgotność powietrza jest przez cały rok mniej więcej jak w Irlandii (u mnie pada statystycznie więcej niż w Londynie) więc tylko gorącym latem mogę pozwolić sobie na luksus suszenia na powietrzu. A i latem przy duszno-parnej pogodzie zdarza się, że włosy nie chcą schnąć. Jasne, można mieszkania mocno ogrzewać i powietrze w ten sposób osuszać, ale wilgotne powietrze ma też zalety dla skóry i dla zdrowia, więc warte mi to kupna suszarki.
                        • slotna Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 26.09.14, 21:22
                          > Jasne, można mieszkania mocno ogrzew
                          > ać i powietrze w ten sposób osuszać, ale wilgotne powietrze ma też zalety dla s
                          > kóry i dla zdrowia, więc warte mi to kupna suszarki.

                          Nienawidze suchego powietrza i to jest jedna z wad Warszawy jak dla mnie. Na deszcz ciesze sie jak glupia. Mysle, ze moje wlosy moga schnac dosc szybko i w wilgotnym powietrzu, bo sa gladkie.
            • fanaberia.fanaberia Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 02.10.14, 10:10
              pierwszalitera napisała:

              > Lakieru użyłam ostatnio chyba jakieś 25-lat temu
              > , bo nie walczę z naturą. By ładnie błyszczały wcieram tylko po myciu w jeszcz
              > e wilgotne odrobinę kremu, nawet odżywki do spłukiwania sobie podarowałam, bo s
              > zkoda mi zachodu pod prysznicem.

              Gdybym nie używała odżywki po każdym myciu, dość szybko pozbyłabym się skóry na głowie. Muszę nawilżać skórę głowy, tak samo jak twarz. Bez kremu czy oleju nie da rady.


              Ale jak miesiącami nie chce mi się iść do fr
              > yzjera i przymusowo zapuszczam długości, to mam na głowie zmoczonego pudla, je
              > dyna możliwość schludnego wyglądania, to związanie, albo spięcie. Zajmuje więce
              > j czasu i nie wygląda wcale aż tak korzystnie, dodaje mi lat.

              Z autooceną wyglądu nie dyskutuję, ale serio związanie włosów zajmuje Ci dłużej niż 10 czy 15 minut, które poświęcasz na układanie?

              > O długie włosy trzeba poza tym bardzo dbać, a mnie
              > by się tych wszystkich olejowań, masek i innych bzdetów nie chciało.

              Mnie się chce, lubię to robić. Nie cierpię za to stać z rękami do góry i katować się suszarą. Każdemu jego porno ;)


              Długich ni
              > e można też za często myć, a ja lubię po sporcie zmyć pot, także ze skóry głowy
              > . Jak robić to 3-5 razy w tygodniu z włosami do pasa?

              Na szczęście mając długie nie wiedziałam, że nie wolno mi ich myć ;)
              Ale chciałabym zapytać, jak ogarniasz półdługie włosy na czas uprawiania sportu. Dla mnie to była jedna z większych zagwozdek po przeskoku z długich (za łopatki) i bezproblemowych na "eleganckie". Ani tego związać, ani nijak powstrzymać przed własnym życiem. To był zasadniczy powód, dla którego już nigdy nie ścięłam włosów tak krótko, chociaż krótsze są zdecydowanie bardziej twarzowe. Jeśli nie zwiążę włosów, z buffa robi mi się korona na czubku głowy. Nie jestem też w stanie skutecznie upchać tych krótkich/półdługich pod czepkiem do pływania. Długie związywałam wysoko, zwijałam w supeł i nasadzałam na tę konstrukcję czepek. Nie była to operacja łatwa, ale dało się osiągnąć wprawę. Z obecną długością - mission impossible. Pływać bez czepka też się nie da, chyba że pieskiem ;)
        • martvica Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 30.09.14, 18:21
          pierwszalitera napisała:
          >Możliwe, że
          > martwica za długo nosiła długie włosy i spore skrócenie może okazać się pozyty
          > wną niespodzianką.

          Skracałam już kiedyś włosy i nie pamiętam za bardzo pozytywnych niespodzianek ;) niemniej, negatywnych właściwie też nie. Mogła mnie dopaść skleroza. Ale fakt, miałam wtedy cichą nadzieję, że moje włosy po uświadomieniu sobie że są krótsze, zaczną chociaż odrobinę falować i nie zaczęły ;) Takie geny chyba dostałam w spadku - najstarszej siostrze się trochę kręcą, średniej falują, ja mam proste. Objętości też nie dostały, byłam topielicą, tylko krócej ściętą :D
      • martvica Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 30.09.14, 18:17
        neiti89 napisał(a):

        > Wypowiem się jako posiadaczka przeszło metrowego warkocza.
        > Ekhem.
        > Całe włosowe uniwersum będzie lało łzy rozpaczy i goryczy po stracie, jaką niew
        > ątpliwie będzie skrócenie przez Ciebie skalpu. Ale czasami przychodzi taki mome
        > nt w życiu każdego długowłosego człowieka, że o ileśtam trzeba skalp skrócić.

        Ja je ciachałam od czasu do czasu, tylko ostatnie takie ciachanie (ze dwadzieścia cm, podcinałam do pasa) to chyba w 2010r uskuteczniałam, dawno :)

        Śpię w warkoczu zawsze, jak mi się raz na miesiąc zdarzy bez warkocza, to potem rozczesywanie jest masakrą (a mam naprawdę fajną szczotkę). I nie suszę, zawijam w 2-3 turbany z ręczników i daję im święty spokój. Ścinam je tak naprawdę tylko dlatego, że mam już żałośnie cienki warkocz, bo nie nadążają z odrastaniem :)
        • neiti89 Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 30.09.14, 20:44
          To Ci powiem, że jesteś wzorową topielicą :) Co więc mogło tak źle wpłynąć na stan włosów? Przyznaj się, spędzasz połowę żywota na solarium, farbujesz je niemiłosiernie, nieopisanie niezdrowo się odżywiasz, odchudzasz alboś po prostu chora. Włos reaguje na to, co dzieje się z organizmem, może trzeba by się wybrać do lekarza?
          Ja miałam w swoim życiu epizod pt. co przejechałam ręką po włosach zostawała mi garść kłaków w dłoni. To było przerażające. Poszłam szybko do dermatologa, opisuję sytuację, dostałam jakieś tabletki i mazidło na czerep i.... po dwóch dniach wszystko ustało. Okazało się, że stres pomaturalny mnie zupełnie rozwalił. Od tamtej pory głoszę wszem i wobec, że warto chodzić do lekarzy ;)
          • martvica Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 30.09.14, 21:21
            neiti89 napisał(a):

            > To Ci powiem, że jesteś wzorową topielicą :) Co więc mogło tak źle wpłynąć na s
            > tan włosów? Przyznaj się, spędzasz połowę żywota na solarium, farbujesz je niem
            > iłosiernie, nieopisanie niezdrowo się odżywiasz, odchudzasz alboś po prostu cho
            > ra. Włos reaguje na to, co dzieje się z organizmem, może trzeba by się wybrać d
            > o lekarza?

            Odchudzam się bardzo ostatnio, ale bardzo rozsądnie. Na solarium nie byłam nigdy w życiu, jem względnie zdrowo, farbuję henną, choruję na endometriozę i zaleczam ją tabletkami anty łykanymi bez przerw. Odkąd pamiętam, to tak miałam, że od czasu do czasu kudły rozpoczynały exodus - wydaje mi się że na ogół chodzi o lipiec, wrzesień i potem jakoś na wiosnę. Wtedy wypadają garściami i zaścielają podłogę. A potem przestają wypadać i na szczotce jest śladowa ilość.

            Ja sobie tak myślę, że po prostu jak moja sierść osiąga tak z 90cm na długość, i taki pojedynczy włos wypadnie, to będzie potrzebował dobrych paru lat, żeby dorosnąć do reszty. A w międzyczasie może wypaść, zostać wyrwany albo po prostu przestać rosnąć, one chyba nie rosną zupełnie w nieskończoność, niektórzy ludzie nie są w stanie zapuścić włosów dłuższych niż ileśtam, nawet jeśli nie ścinają. A przecież nie chodzi o pojedynczy włos, ich wypada całkiem sporo.
        • pierwszalitera Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 30.09.14, 20:50
          martvica napisała:

          I nie suszę, zawij
          > am w 2-3 turbany z ręczników i daję im święty spokój.

          To faktycznie nie masz co oczekiwać jakiejkolwiek objętości. Zawijanie włosów w turban i suszenie w ten sposób skutecznie zabija wszelką urodę włosów. Moja babcia całe życie tak robiła i miała przez to zawsze ulizaną, matową fryzurę. Ale ona chciała takie ulizane, w cieńki koczek, a połysk uzyskiwała sztucznie pomadą. Ja i moja mama mamy włosy po babci, ale inaczej je traktujemy, inaczej tniemy i układamy, dlatego na objętość nie narzekamy.
          • martvica Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 30.09.14, 21:09
            > To faktycznie nie masz co oczekiwać jakiejkolwiek objętości. Zawijanie włosów w
            > turban i suszenie w ten sposób skutecznie zabija wszelką urodę włosów. Moja b
            > abcia całe życie tak robiła i miała przez to zawsze ulizaną, matową fryzurę. A
            > le ona chciała takie ulizane, w cieńki koczek, a połysk uzyskiwała sztucznie po
            > madą

            Ależ ja zupełnie nie narzekam na brak urody włosów, wpadł mi do głowy pomysł skrócenia li i jedynie dlatego, że jest ich mniej niż było i warkoczyk mi się zrobił cienki. Nie ma to nic wspólnego ze sposobem suszenia - obie moje siostry też suszą turbanem, a potem na powietrzu, każda z nas ma inne włosy. Połysk załatwia odżywka przed i płukanka z octu po.
            A Twoje włosy mają objętość, bo masz zupełnie inny typ włosa.
            • pierwszalitera Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 30.09.14, 22:17
              martvica napisała:

              > Ależ ja zupełnie nie narzekam na brak urody włosów, wpadł mi do głowy pomysł sk
              > rócenia li i jedynie dlatego, że jest ich mniej niż było i warkoczyk mi się zro
              > bił cienki. Nie ma to nic wspólnego ze sposobem suszenia - obie moje siostry te
              > ż suszą turbanem, a potem na powietrzu, każda z nas ma inne włosy. Połysk załat
              > wia odżywka przed i płukanka z octu po.

              Ok, skoro look topielicy albo cieńka kitka ci się podobają, to nie widzę problemu. Ale gdybym ja miała cieńkie włosy i chciała by wyglądały na więcej, a nie stać by mnie było na regularne cieniowanie najwyżej półdługiego boba (by dodać fryzurze lekkości), to zmieniałabym sposób pięlęgnacji. Zrezygnowałbym z kwaśnych płukanek i odżywek po każdym myciu, bo to przylizuje włos. Zainwestowałabym w dobrą suszarkę i przy suszeniu starałabym się wprowadzić we włosy jak nawięcej powietrza. Sorry, ale suszenie na powietrzu nigdy nie da rezultatów możliwych przy suszarce. Unikałabym za to jak ognia długiego przygniatania turbanem. I zrezygnowałabym z henny. Henna jest dla grubych włosów, cieńkie włosy niepotrzebnie obkleja i obciąża.
              I nawet te długie starałabym się choć odrobinę wycieniować na długościach, nie trzeba tak często jak na krótkich włosach, ale przez to fryzura zupełnie inaczej się układa.
              No i jeszcze jedno, nie ma "rozsądnego" odchudzania. Odchudzanie, to zawsze stan alarmowy dla organizmu, niedobór i może skończyć się wypadaniem włosów, nawet jak odchudzamy się z powodu dużej nadwagi i wynikającego z tego zagrożenia dla zdrowia. Organizm nie wiem, że zgromadzony nadprogramowy tłuszcz jest dla niego zły i może się bronić.
              • martvica Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 30.09.14, 22:41
                > Ok, skoro look topielicy albo cieńka kitka ci się podobają, to nie widzę proble
                > mu

                Pierwszalitero, ja wiem że Ty lubisz mieć ostatnie słowo, ale gwarantuję Ci że jak skrócę włosy, to moja kitka nie będzie wyglądać tak cienko, z prostego powodu - na długości 50cm mam sporo więcej włosów niż na 85.
                Do looku topielicy jestem właściwie przyzwyczajona i tak, lubię go w sumie. Nie przeszkadza mi.

                >Henna jest dla grubych włosów, cieńkie włosy niepotrzeb
                > nie obkleja i obciąża.

                No więc moje najwyraźniej nie są cienkie, bo henna robi im bardzo dobrze.
                Obecna pielęgnacja jest naprawdę wypracowana latami i służy moim włosom. Wpuszczanie powietrza i cieniowanie, jak jednak się je na ogół upina, wydaje mi się lekko bez sensu.

                > No i jeszcze jedno, nie ma "rozsądnego" odchudzania. Odchudzanie, to zawsze sta
                > n alarmowy dla organizmu, niedobór i może skończyć się wypadaniem włosów, nawet
                > jak odchudzamy się z powodu dużej nadwagi i wynikającego z tego zagrożenia dla
                > zdrowia. Organizm nie wiem, że zgromadzony nadprogramowy tłuszcz jest dla nieg
                > o zły i może się bronić.

                Oks, odchudzanie to Twoja działka, więc napiszę tylko - nie sądzę żeby teraz miało to wpływ na zwiększenie wypadania, wypadały na początku lata i wypadają we wrześniu. Jak co roku :)
                • pierwszalitera Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 30.09.14, 23:11
                  martvica napisała:

                  > Do looku topielicy jestem właściwie przyzwyczajona i tak, lubię go w sumie. Nie
                  > przeszkadza mi.

                  No i super. Poza tym dobrze wiem, że zdecydowałaś się włosy skrócić, chociaż dla mnie włosy każdej długości wymagają odpowiedniej fryzury i cięcia. Tylko proste chlaśnięcie końcówek raz na kilka lat, to za mało. Ale każdy ma prawo sam decydować i myślę, że wybierzesz rozwiązanie najlepsze dla siebie. A wprowadzanie powietrza i lekkie cieniowanie zaproponowałam tylko w wypadku gdybyś zdecydowała się nosić włosy inaczej niż upięte. O ile sobie przypominam, lubisz czasem przykryć włosami twarz, więc stale upiętych też nie nosisz. A nawet upięcie może przy włosach o większej objętości lepiej leżeć i lepiej wyglądać.

                  Acha, ja także tracę jesienią większą ilość włosów, to normalne, wiele osób tak ma. Ale ja dostaję spazmów na widok długich kudłów na podłodze łazienki (błe) i pędzę do fryzjera, jak tylko się to zaczyna. Dlatego zimą mam włosy zawsze o wiele krótsze niż latem. Jesienią i zimą lubię też zrobić sobie jakąś charakterną fryzurkę, pasuje lepiej do pory roku i nakryć głowy. "Włosy" noszę latem. ;-)
              • fanaberia.fanaberia Względem metod suszenia 01.10.14, 21:05
                pierwszalitera napisała:

                > Ok, skoro look topielicy albo cieńka kitka ci się podobają, to nie widzę proble
                > mu. Ale gdybym ja miała cieńkie włosy i chciała by wyglądały na więcej, a nie s
                > tać by mnie było na regularne cieniowanie najwyżej półdługiego boba (by dodać f
                > ryzurze lekkości), to zmieniałabym sposób pięlęgnacji. Zrezygnowałbym z kwaśnyc
                > h płukanek i odżywek po każdym myciu, bo to przylizuje włos. Zainwestowałabym
                > w dobrą suszarkę i przy suszeniu starałabym się wprowadzić we włosy jak nawięce
                > j powietrza. Sorry, ale suszenie na powietrzu nigdy nie da rezultatów możliwych
                > przy suszarce. Unikałabym za to jak ognia długiego przygniatania turbanem. I z
                > rezygnowałabym z henny. Henna jest dla grubych włosów, cieńkie włosy niepotrzeb
                > nie obkleja i obciąża.

                M.in. pod wpływem dyskusji w tym wątku w ostatnią niedzielę postanowiłam się upiększyć przy pomocy suszarki. Tylko zimne powietrze, bo ciepłe szkodzi. Suszyć tak, żeby napowietrzyć, to fryzura nabierze objętości. Mhm. Udało mi się otóż osiągnąć mniej więcej taki efekt.
                Chcę przez to powiedzieć, że w przyrodzie występują różne rodzaje włosów i co sprawdza się przy jednych, drugim nie będzie służyć. Nic nie poradzę na to, że żeby mieć włosie gładkie i lśniące, powinnam je krótko osuszyć ręcznikiem i zostawić samopas. Jest to szczególnie uciążliwe zimą i przy takiej np. fanaberii, jak korzystanie z basenu. O próbach układania eleganckich koafiur nie wspominając.


                > I nawet te długie starałabym się choć odrobinę wycieniować na długościach, nie
                > trzeba tak często jak na krótkich włosach, ale przez to fryzura zupełnie inacze
                > j się układa.

                Tu pełna zgoda. Z tym że przy całkiem długich nie ma to aż takiego znaczenia, jak przy półdługich czy takich ciut za ramiona.
                • pierwszalitera Re: Względem metod suszenia 01.10.14, 22:00
                  fanaberia.fanaberia napisała:

                  > M.in. pod wpływem dyskusji w tym wątku w ostatnią niedzielę postanowiłam się up
                  > iększyć przy pomocy suszarki. Tylko zimne powietrze, bo ciepłe szkodzi. Suszyć
                  > tak, żeby napowietrzyć, to fryzura nabierze objętości. Mhm. Udało mi się otóż o
                  > siągnąć

                  E tam, ciepłe szkodzi. Ostatni raz włosy suszyłam na powietrzu chyba w podstawówce, a to już ponad 30 lat temu. Używam od zawsze suszarki i włosy od tego się nie psują. Szkodzi na pewno mała grzałka produkująca gorące powietrze bez nadmuchu, ale ciepłe powietrze jest jak najbardziej ok. Ja na wysuszenie i stylizację moich gęstych, półdługich włosów potrzebuję rano jakieś 10, w ekstremalnych przypadkach 15 minut. Zimnym powietrzem tak szybko by się nie dało. Objętość uzyskasz susząc krótko włosy głową w dół, ale naprawdę krótko, tyle tylko by wysuszyć te przy skórze. Resztę suszy się wygładzając łuski włosa, czyli od góry do dołu, po długości, inaczej nie ma połysku. Poza tym każda fryzura potrzebuje odpowiedniej szczotki, do podwijania, fal, itp warto mieć okrągłą, gładkie włosy uzyskasz najłatwiej (i najszybciej) przy pomocy dużej paddle brush.
                  • fanaberia.fanaberia Re: Względem metod suszenia 02.10.14, 09:40
                    pierwszalitera napisała:

                    > Objętość u
                    > zyskasz susząc krótko włosy głową w dół, ale naprawdę krótko, tyle tylko by wys
                    > uszyć te przy skórze. Resztę suszy się wygładzając łuski włosa, czyli od góry d
                    > o dołu, po długości, inaczej nie ma połysku. Poza tym każda fryzura potrzebuje
                    > odpowiedniej szczotki, do podwijania, fal, itp warto mieć okrągłą, gładkie włos
                    > y uzyskasz najłatwiej (i najszybciej) przy pomocy dużej paddle brush.

                    Ja te wszystkie triki znam. Tyle że u mnie one się nie sprawdzają. Być może działałyby, gdybym włosy potraktowała jakimś kosmetycznym wygładzaczem i dopiero później męczyła się ze szczotką i suszarką. Po co jednak miałabym to robić, skoro ten sam (albo lepszy) efekt uzyskam, jeśli pozwolę im wyschnąć samodzielnie?

                    I jeszcze jedno.

                    > Ja na wysuszenie i stylizac
                    > ję moich gęstych, półdługich włosów potrzebuję rano jakieś 10, w ekstremalnych
                    > przypadkach 15 minut. Zimnym powietrzem tak szybko by się nie dało.

                    15 minut układania włosów to o jakieś 14,5 za długo ;)
                    • pierwszalitera Re: Względem metod suszenia 02.10.14, 12:09
                      fanaberia.fanaberia napisała:

                      > 15 minut układania włosów to o jakieś 14,5 za długo ;)

                      Nie powiesz mi, że twoje włosy wysychają na powietrzu szybciej? A ja pisałam o wysuszeniu i układaniu w 15 minut, układanie u mnie to przejechanie raz po wysuszeniu szczotką, a w wyjątkowo wilgotne dni (mieszkam w innym klimacie), gdy włosy się bardzo puszą, przygładzenie powierzchni odrobiną kremu do stylizacji. Ot, całe układanie. Założę się, że posiadaczki tych "nieskomplikowanych" długich włosów, co to wygodnie upiąć, na samo rozczesywanie włosów poświęcają więcej czasu niż ja na całą procedurę suszenia i stylizacji włącznie. Sama miałam już nieraz w życiu długie włosy i miałam okazję sprawdzić, że nie ma w nich nic wygodnego i praktycznego. Dla mnie też suszenie na powietrzu to męczarnia i włosy nie wyglądają po tym lepiej, pewnie dlatego, że mam ich dużo, więc trwa to wieki i do tego nie są idealnie proste. Poza tym, pomimo tego, że włosy mam lekko wycieniowanie, to też dają się one zgarnąć i upiąć, do sportów często tak robię. Potrzebuję do tego jednak 2-3 zwykłych wsuwek, co nie wydaje mi się aż tak kosztownym arsenałem do ujarzmienia dobrze obciętej fryzury. ;-)
                      Ach, fryzurę ścięła mi (już dwa razy) młoda dziewuszka zaraz po szkole, w taniej sieci fryzjerskiej, więc nie jest tak, że potrzeba do tego luksusowego salonu. Miałam wprawdzie stałą fryzjerkę ze sławą, certyfikatami, drogim salonem i wysokimi cenami, ale jak kiedyś potrzebowałam cięcia na już, to zaproponowała mi jedyny wolny termin za dwa tygodnie. A to co miało być awaryjnym zastępstwem okazało się dla mnie lepszym rozwiązaniem, więc da się nawet za małe pieniądze.
                      • mankencja Re: Względem metod suszenia 02.10.14, 14:39
                        pierwszalitera napisała:

                        > fanaberia.fanaberia napisała:
                        >
                        > > 15 minut układania włosów to o jakieś 14,5 za długo ;)
                        >
                        > Nie powiesz mi, że twoje włosy wysychają na powietrzu szybciej? A ja pisałam o
                        > wysuszeniu i układaniu w 15 minut,

                        Aby włosy wyschły na powietrzu, naprawdę nie trzeba w tym czasie siedzieć z wyrazem wielkiego skupienia na twarzy i owtarać w myslach "schnijcie, schnijcie". Można ten czas wykorzystać dowolnie, w tym na różne pożyteczne czynności, nie podpada on zatem pod kategorię "dbanie o koafiurę".
                        • maggianna Re: Względem metod suszenia 02.10.14, 16:27
                          Wiem ze sa frakcje suszenia i nie suszenia wlosow ale to tez zalezy od wlosow - mam w tej chwili krotkie wlosy wiec same schna w ciagu ok 2-3 godzin, gdy byly do pasa potrzebowaly zeby wyschnac ok 8 godzin a czasem i po caly dniu nadal byly mokre.
                          Z mokrymi nie pojde spac bo po pierwsze nie wyschna, po drugie i poduszka i posciel bedzie mokra a poza tym rano wygladam potem jak piorun w miotle strzelil wiec musialbym wstawac 3 godziny wczesniej rano zeby siedziec i czekac az wyschna :-) i co mialabym robic na silowni po prysznicu i myciu glowy - siedziec i czekac?

                          Zalezy kto jakie ma wlosy, mam geste, sztywne i sliskie i jak byly dlugie to byly tak samo geste na calej dlugosci, warkocz mial pare cm srednicy (na tyle ze mialam problem ze go objac palcami) i na koncu wygladal jak gruby pedzel.

                          Myje glowe co 2 dni, susze suszarka (potrzebuje min 10 min zeby byly zupelnie suche), uzywam tylko szamponu i lakieru (zeby sie nie slizgaly) i to wszystko - rosna 2 cm na miesiac, nie wypadaja, geste sa tak ze przy kazdym cieciu polowa obcinania to zmniejszanie objetosci zeby bylo wygodniej, taka ich uroda, zadnej w tym mojej zaslugi. Nie wyobrazam sobie olejowania, odzywek, specjalnych grzebieni czy szczotek i czekania az wlosy wyschna, nie mam cierpliwosci. Obciete tez sa tak zeby sie same ukladaly, uzywam tylko palcow, nawet sie za czesto nie czesze :-)
                          • teresa104 Turbany 02.10.14, 18:57
                            A ja nie zrozumiałam, o co chodzi z tymi turbanami. Nosi się je tak długo (i zmienia na kolejne), aż poziom wilgotności włosów i ręcznika się wyrówna? Nie myślałam, że tak można /wolno. Bo ja co prawda zawijam głowę w ręcznik, ale natychmiastowo go zdejmuję po odciśnięciu wody, wyobrażam sobie te łuski włosów nastroszone od wilgoci i ciepła, a takiego efektu nie chciałabym. Nie plączą się i nie łamią po takim okładzie?

                            Co do frakcji - ja suszę ciepłem, kończę zimnym nawiewem. Jak nie mam czasu, wychodzę z mokrymi, ale takie zostawione sobie samym włosy nie za bardzo mi się podobają, puszą się.
                        • pierwszalitera Re: Względem metod suszenia 02.10.14, 22:42
                          mankencja napisała:

                          > Aby włosy wyschły na powietrzu, naprawdę nie trzeba w tym czasie siedzieć z wyr
                          > azem wielkiego skupienia na twarzy i owtarać w myslach "schnijcie, schnijcie".
                          > Można ten czas wykorzystać dowolnie, w tym na różne pożyteczne czynności, nie p
                          > odpada on zatem pod kategorię "dbanie o koafiurę".

                          Wielu rzeczy jednak robić nie możesz i ja nie za bardzo wiem, kiedy miałabym te włosy wtedy myć. Rano nie, bo potrzebują wielu godzin by wyschnąć. Coś tylko dla bezrobotnych. Tak naprawdę szybko wysuszyć na powietrzu to udaje mi się tylko w upale i w pełnym słońcu, ale pozwalam sobie na coś takiego tylko raz-dwa razy w roku. Dla rozjaśnienia koloru. Wieczorem też nie umyję, bo o pójściu z mokrymi do łóżka pisała już maggianna, zresztą wieczorne mycie to dla mnie bzdura, rano są znowu do zmoczenia, bo wyglądam jak wkurzony lew. W ciągu dnia? A jak spontanicznie zechcę jednak gdzieś wyjść, bo przypomni mi się, że nie mam mleka na śniadanie? Wtedy czapa na łep? I co robić, jak zacznę w czasie suszenia marznąć? Przecież mokre włosy mocno schładzają głowę.
                          • mankencja Re: Względem metod suszenia 02.10.14, 22:50
                            Nie podchodzę do niesuszenia suszarka ideologicznie, wiec jak potrzebuję mieć suche włosy szybko, to suszę. Ale rzadko mam taką potrzebę, bo pracuję zdalnie, z domu. Do sklepu na osiedlu chodzę z mokrymi. Mój post był reakcją na twoje usilne próby udowodnienia, że masz lepiej, szybciej, więcej objętości, i w związku z tym twoje podejście winno być jedynym obowiązującym.
                            • pierwszalitera Re: Względem metod suszenia 02.10.14, 23:29
                              Odpowiadasz na:
                              mankencja napisała:

                              > Nie podchodzę do niesuszenia suszarka ideologicznie, wiec jak potrzebuję mieć s
                              > uche włosy szybko, to suszę. Ale rzadko mam taką potrzebę, bo pracuję zdalnie,
                              > z domu. Do sklepu na osiedlu chodzę z mokrymi. Mój post był reakcją na twoje us
                              > ilne próby udowodnienia, że masz lepiej, szybciej, więcej objętości, i w związk
                              > u z tym twoje podejście winno być jedynym obowiązującym.

                              Ale przy 12 stopniach z mokrą głową do osiedlowego sklepu nie wyjdziesz, lato, także w Polsce, nie trwa 12 miesięcy. I tak, mam przez suszarkę szybciej, więcej objętości i ładniejsze włosy, więc mam lepiej. Nie ma jednak obowiązku ułatwiania i ulepszania sobie życia, więc nikt nie musi czuć się zobowiązany robić tak jak ja. Serio.
                              • slotna Re: Względem metod suszenia 03.10.14, 07:55
                                > I tak, mam przez suszarkę szybciej, więc
                                > ej objętości i ładniejsze włosy, więc mam lepiej. Nie ma jednak obowiązku ułat
                                > wiania i ulepszania sobie życia, więc nikt nie musi czuć się zobowiązany robić
                                > tak jak ja. Serio.

                                Na szczescie nie czuje sie zobowiazana, bo bym sobie pogorszyla i utrudnila zycie :P W malym fragmencie, ale zawsze. To jest niesamowite, ze nie potrafisz zrozumiec, ze kazdy ma nieco inne wlosy, niektorzy kompletnie niepodobne do twoich, wymagajace calkiem czego innego. O innych stylach zycia i potrzebach wizerunkowych to juz nawet nie wspomne.
                                • klymenystra Re: Względem metod suszenia 03.10.14, 11:21
                                  Zgaduję, po cytatach, z kim dyskutujesz :D

                                  I masz rację - włosy są bardzo różne - moje, po wysuszeniu, nawet z dyfuzorem, mają większą objętość przez jakieś... hm.. 5 minut? Efekt jest tylko, jak prostuję włosy na szczotce w trakcie suszenia, ale to strasznie dużo roboty i za mało rąk, no i trwa to, bo włosy mam gęste.
                                  Nie widzę więc sensu w traceniu czasu kilka razy w tygodniu na udawanie, że moje włosy są gładkie albo mega puszyste, tylko myję na noc, przerzucam za wezgłowie, do rana przeważnie są suche, potem rozczesuję albo spinam i mam spokój. Są ważniejsze sprawy niż udawanie, że mam więcej włosów niż w rzeczywistości :)
                                • pierwszalitera Re: Względem metod suszenia 03.10.14, 14:15
                                  slotna napisała:

                                  > Na szczescie nie czuje sie zobowiazana, bo bym sobie pogorszyla i utrudnila zyc
                                  > ie :P W malym fragmencie, ale zawsze. To jest niesamowite, ze nie potrafisz zro
                                  > zumiec, ze kazdy ma nieco inne wlosy, niektorzy kompletnie niepodobne do twoich
                                  > , wymagajace calkiem czego innego. O innych stylach zycia i potrzebach wizerunk
                                  > owych to juz nawet nie wspomne.

                                  A w którym miejscu ja piszę "rób koniecznie jak ja?" To niesamowite za jak wielką trendsetterkę mnie się tu uważa i jak bardzo co niektórzy uzależniają się od mojego zdania. ;-) Maggianna pisze, że suszenie na powietrzu jest niefajne, nikt nie ma potrzeby z nią dyskutować, bo maggianna ma tylko własny punkt widzenia. Pierwszalitera pisze, że suszenia na powietrzu jest do rzyci, zaraz zbiera się gromadka pragnąca udowodnić mi, że istnieją "inne style życie i potrzeby wizerunkowe". Weźcie same zajrzyjcie do lusterek zanim zaczniecie wytykać mi próbę zmiany innych. ;-)
                                  • slotna Re: Względem metod suszenia 03.10.14, 21:13
                                    > Maggianna pisze, że suszenie na powietrzu jest niefajne, ni
                                    > kt nie ma potrzeby z nią dyskutować, bo maggianna ma tylko własny punkt widzeni
                                    > a. Pierwszalitera pisze, że suszenia na powietrzu jest do rzyci, zaraz zbiera
                                    > się gromadka pragnąca udowodnić mi, że istnieją "inne style życie i potrzeby wi
                                    > zerunkowe". Weźcie same zajrzyjcie do lusterek zanim zaczniecie wytykać mi prób
                                    > ę zmiany innych. ;-)

                                    Magianna po prostu pisze, ze DLA NIEJ jest do rzyci, a ty piszesz jakby w ogole takie bylo, zawsze i dla kazdego. Bo przeciez zima wyjsc do sklepu nie mozna, wlosy sa zawsze przyklepane z tylu, co widzisz u innych, czesanie zajmuje duzo czasu, blablabla.
                                    • pierwszalitera Re: Względem metod suszenia 03.10.14, 22:10
                                      slotna napisała:

                                      > Magianna po prostu pisze, ze DLA NIEJ jest do rzyci, a ty piszesz jakby w ogole
                                      > takie bylo, zawsze i dla kazdego. Bo przeciez zima wyjsc do sklepu nie mozna,
                                      > wlosy sa zawsze przyklepane z tylu, co widzisz u innych, czesanie zajmuje duzo
                                      > czasu, blablabla.
                                      >

                                      Acha, bo każdy inny nick pisze tylko za siebie, a pierwszalitera za cały świat. LOL.
                                      I ciągle nie usłyszałam tu, jak zimą wyjść z tym mokrym łbem do sklepu i w czym to suszenie na powietrzu ma jednak przewagę nad suszeniem suszarką. Ale jasne, można upierać się nawet, że studnia i szambo są lepsze od wody w kranie i kanalizacji. Owszem, jako egzotyka na wakacjach, w normalnym życiu jest to jednak upierdliwe, dokładnie jak czekanie zimą kilka godzin, aż będziemy mogli wyjść do ludzi. Rozumiem jednak, że do wszystkiego można się przyzwyczaić i nie odczuwać potrzeby zmiany.
                                      Acha, to MOJE zdanie na ten temat i nie musisz go podzielać - to zdanie wpiszę sobie chyba do sygnaturki, bo niektórzy mają problemy z prostymi komunikatami. I tak na koniec, chyba jednak muszę być tu autorytetem, skoro niespełnianie moich wyobrażeń o świecie wprowadza ludzi w tak duży niepokój. ;-)
                                      • slotna Re: Względem metod suszenia 03.10.14, 23:20
                                        > Acha, bo każdy inny nick pisze tylko za siebie, a pierwszalitera za cały świat.
                                        > LOL.

                                        Podalas przyklad Magianny, wiec ci wyjasnilam. Magianna napisala, ze akurat ma takie wlosy, wiec dziala w dany sposob. Ty natomiast forsowalas swoja metode jako najlepsza ogolnoswiatowo.

                                        > I ciągle nie usłyszałam tu, jak zimą wyjść z tym mokrym łbem do sklepu

                                        U niektorych z nas on po chwili nie jest mokry, a ledwie wilgotny i mozna wyjsc na luzie, wystarczy zalozyc kaptur albo czapke.

                                        > i w czym
                                        > to suszenie na powietrzu ma jednak przewagę nad suszeniem suszarką.

                                        "Aby włosy wyschły na powietrzu, naprawdę nie trzeba w tym czasie siedzieć z wyrazem wielkiego skupienia na twarzy i owtarać w myslach "schnijcie, schnijcie". Można ten czas wykorzystać dowolnie, w tym na różne pożyteczne czynności, nie podpada on zatem pod kategorię "dbanie o koafiurę". " forum.gazeta.pl/forum/w,86228,154841157,154970740,Re_Wzgledem_metod_suszenia.html?wv.x=2

                                        > Ale jasn
                                        > e, można upierać się nawet, że studnia i szambo są lepsze od wody w kranie i ka
                                        > nalizacji. Owszem, jako egzotyka na wakacjach, w normalnym życiu jest to jednak
                                        > upierdliwe, dokładnie jak czekanie zimą kilka godzin, aż będziemy mogli wyjść
                                        > do ludzi. Rozumiem jednak, że do wszystkiego można się przyzwyczaić i nie odcz
                                        > uwać potrzeby zmiany.

                                        Aha, czyli te z nas, ktore twierdza, ze wola suszyc wlosy bez suszarki opowiadaja sie za studnia i szambem oraz bezwglednie MUSZA czekac pare godzin, bo ich wlosy schna tak samo dlugo jak twoje. CBDU.
                                      • madzioreck Re: Względem metod suszenia 06.10.14, 14:00
                                        > I ciągle nie usłyszałam tu, jak zimą wyjść z tym mokrym łbem do sklepu

                                        Normalnie. Czapka, kaptur i wychodzisz.
                                        • teresa104 Można jeszcze 06.10.14, 14:08
                                          zrobić zakupy przez internet z dostawą do domu, nie ma co łazić samemu jak za Piasta.
                                          • miss-alchemist Można też 08.10.14, 19:32
                                            posłać chłopa. Ja tak robię, doskonała wymówka, żeby nie musieć iść samodzielnie do sklepu ;)
                              • marisella Re: Względem metod suszenia 04.10.14, 09:38
                                pierwszalitera napisała:

                                > Ale przy 12 stopniach z mokrą głową do osiedlowego sklepu nie wyjdziesz

                                Oczy me ze zdumienia się otwarły :) Myślałam nawet, że to pomyłka w druku, ale też wiele by nie zmieniła...

                                Czemu nie wyjdziesz? :)

                                Jako człek, który ma w sezonie wiosennym i jesiennym w domu na stałe 13 stopni (a w zimowym rankiem nawet mniej, bo kociołek Ryszard nie bardzo do rana trzyma formę, a w nocy do niego nie wstaję), pragnę zdementować pogłoski, jakoby miało to być problemem w kontekście mokrych włosów. Przy dwunastu stopniach zmieniam tylko buty i do sklepu wychodzę ;)

                                Gdyby mnie deszcz złapał to przecież też szłabym z mokrym łbem, więc co za różnica... Po fitnessie suszę tylko grzywę na szczotce, bo inaczej mi się Tsubasa robi, i wyłażę - żyję, nie choruję od tego jakoś szczególnie. Czasem, jak jestem na gimnastyce albo basenie z kimś, to suszę do końca, żeby nie iść jak cieć i nie robić wiochy :)

                                Ogólnie do suszyć/nie suszyć nie przywiązuję szczególnej wagi, moje włosy i tak zawsze wyglądają, jakby piorun strzelił w tatarak, ale zaprzeczam, jakoby temperatura parunastu stopni uniemozliwiała wyjście do sklepu :) Od tego się nie umiera, jak człowiek przyzwyczajony :)

                                Nawet przy dużych mrozach po prysznicu po gimnastyce wychodziłam z mokrą głową - wytartą ręcznikiem nakrywałam czapą (taką porzadną, na całą głowę a nie czubeczek), zawijałam się w szalik i spokojnie te paręset metrów można było pokonać, zimna nie było czuć ani trochę. Prędzej marzłam jak suszyłam, ale nie dosuszyłam dokładnie :)
                                • pierwszalitera Re: Względem metod suszenia 08.10.14, 19:13
                                  marisella napisała:

                                  > Nawet przy dużych mrozach po prysznicu po gimnastyce wychodziłam z mokrą głową
                                  > - wytartą ręcznikiem nakrywałam czapą (taką porzadną, na całą głowę a nie czube
                                  > czek), zawijałam się w szalik i spokojnie te paręset metrów można było pokonać,
                                  > zimna nie było czuć ani trochę. Prędzej marzłam jak suszyłam, ale nie dosuszył
                                  > am dokładnie :)

                                  A dlaczego tylko parę metrów? Owszem, jak należy się do osób przechodzących tylko ze samochodu do kolejnego ciepłego pomieszczenia, to zdaje to (pewnie) egzamin. Pomimo tego, z czapką na mokrych włosach JA OSOBIŚCIE czułabym się jak niechluj, tym bardziej, że włosy myję pod porannym prysznicem i musiałabym się w takim stanie pokazać w pracy. Poza tym, myję je po to by wygladały na świeże i puszyste, gdybym miała zakłądać czapę na mokre włosy darowałabym sobie codzienne mycie, raz na tydzień by starczyło. W sumie, wcale nie taki głupi pomysł, tylko to tak jakby zrezygnować z dobrze dobranego stanika, po co mi bowiem podniesiony biust, jak większość kobiet na ulicach buja biust poniżej swoich możliwości? Jeżeli chodzi o dopasowanie się do przeciętności, to masz z tą przyklapującą włosy czapą na pewno rację.
                                  • slotna Re: Względem metod suszenia 08.10.14, 19:32
                                    > A dlaczego tylko parę metrów?

                                    Cyt. "spokojnie te paręset metrów"

                                    > Pomimo tego, z czapką na mokrych włosach JA OSOBIŚCIE czułabym się jak niec
                                    > hluj, tym bardziej, że włosy myję pod porannym prysznicem i musiałabym się w ta
                                    > kim stanie pokazać w pracy. (...)
                                    > Jeżeli chodzi o dopasowanie się do przeciętności, to masz z tą przyklapującą w
                                    > łosy czapą na pewno rację.

                                    Prawda, mozna podporzadkowywac swoje zycie wylacznie temu, by wygladac perfekcynie. Cwiczyc bez ustanku, trzymac scisla diete, myc wlosy w scisle okreslonych porach, nosic przez lata te sama "najlepsza" fryzure i ciuchy w tym samym stylu. Co prawda niektorzy maja inne priorytety, albo po prostu nie musza podnosic sobie samooceny wybijaniem sie ponad rzekoma przecietnosc wygladem, ale faktycznie, jak ktos nie ma nic innego, czym sie mozna pochwalic, to masz na pewno racje.
                                  • marisella Re: Względem metod suszenia 12.10.14, 13:37
                                    pierwszalitera napisała:

                                    > A dlaczego tylko parę metrów? Owszem, jak należy się do osób przechodzących tyl
                                    > ko ze samochodu do kolejnego ciepłego pomieszczenia, to zdaje to (pewnie) egzam
                                    > in.

                                    Nie pisałam, że parę, tylko że paręset metrów, bo tyle akurat przechodziłam z klubu fitness do domu (jakieś 200m) albo z basenu po WFie do biblioteki na studiach (niecały kilometr). Zakładam, że w dużym niemieckim mieście do najbliższego sklepu nie jest dalej :)

                                    > Pomimo tego, z czapką na mokrych włosach JA OSOBIŚCIE czułabym się jak niec
                                    > hluj

                                    No widzisz, bo tu jest właśnie pies pogrzebany i stąd różnice - mnie tam wyglądanie jak niechluj nieszczególnie przeszkadza. Ja się ogólnie zawsze prezentuję tak nędznie, że włosów przyklapniętych pod czapą to nawet nikt nie zauważy ;) Myślisz, że jak bywałam już w moim wiejskim sklepiku w gumofilcach i jeansach obzieleniałych po koszeniu trawy albo w dwóch czapkach roboczych, kombinezonie mechanika samochodowego plus bluzie ukitranej cementem od murowania komina w środku stycznia, to ktoś w ogóle przejmie się tym, że włos mam niepuszysty? ;)

                                    Podczas studiów z kolei przylizane włosy w bibliotece były mi bardziej obojętne, niż zaoszczędzona na gruntownym suszeniu godzina. Jak się jednocześnie robi dwa kierunki dziennie, pracuje zarobkowo i próbuje prowadzić dom oraz nie zaniedbywać domu rodzinnego, niczego nie robiąc przy tym po łebkach, to każdy kwadrans niemarnowany na coś, co się stanie samo, jest cenny :)

                                    > Poza tym, myję je po to by wygladały na świeże i pu
                                    > szyste, gdybym miała zakłądać czapę na mokre włosy darowałabym sobie codzienne
                                    > mycie, raz na tydzień by starczyło. W sumie, wcale nie taki głupi pomysł, tylko
                                    > to tak jakby zrezygnować z dobrze dobranego stanika, po co mi bowiem podniesio
                                    > ny biust, jak większość kobiet na ulicach buja biust poniżej swoich możliwości?

                                    Dla Ciebie "to tak" bo to dla Ciebie dwie równie ważne sprawy :)
                                    Dla mnie to nie tak. Dla mnie to bardziej tak, jakby założyć pod bluzę nieuprasowaną koszulkę, powiedzmy, gdybym już miała porównywać. Wolę mieć wyprasowaną, ale jestem w stanie z tego stosunkowo łatwo zrezygnować w razie czego.

                                    > Jeżeli chodzi o dopasowanie się do przeciętności, to masz z tą przyklapującą w
                                    > łosy czapą na pewno rację.

                                    No. Na pewno. O przeciętności to ja wiem wszystko ;)
                          • slotna Re: Względem metod suszenia 02.10.14, 22:52
                            Ja myje wieczorem, zanim pojde spac wysychaja, ale jesli nawet czasem sa wilgotne, to i tak rano wygladam calkiem normalnie. Moje wlosy po prostu sa zupelnie proste. Jesli warunki sa niesprzyjajace, to oczywiscie moge wysuszyc suszarka, czemu nie.
                            • maggianna Re: Względem metod suszenia 02.10.14, 23:10
                              Moje tez sa idealnie proste i zupełnie odporne na próby kręcenia czy skomplikowanego układania - ale oczywiście jak pójdę spać z odrobine wilgotnymi włosami to na pewno gdzieś sie podwiną czy zrobi sie dziwna fala i wtedy i tak muszę umyć ponownie rano bo nic nie pomaga i nie da sie ich wyprostować.

                              Ale oczywiście gdybym poszła spać w walkach to 10 min po ich zdjęciu nie bedzie śladu po kręceniu ;-)

                              Dla mnie suszenie naturalne bez suszarki jest skomplikowane i czasochłonne, żadne układanie na szczotkę nie jest tak niewygodne, wiec podziwiam wszystkich którzy to robią.
                          • fanaberia.fanaberia Re: Względem metod suszenia 08.10.14, 14:56
                            pierwszalitera napisała:

                            > Wielu rzeczy jednak robić nie możesz

                            Nie przychodzi mi do głowy żadna rzecz poza natychmiastowym wyjściem z domu w chłodny dzień. Tyle że wtedy używam suszarki i godzę się z tym, że włosy po takim suszeniu będą się zachowywać gorzej niż zwykle.


                            i ja nie za bardzo wiem, kiedy miałabym te
                            > włosy wtedy myć. Rano nie, bo potrzebują wielu godzin by wyschnąć. Coś tylko d
                            > la bezrobotnych.

                            Jestem żywym przykładem, że jednak nie tylko. Ale gdybym była bezrobotną nie z wyboru, zrobiłoby mi się pewnie ciut niemiło.


                            W ciągu dnia? A ja
                            > k spontanicznie zechcę jednak gdzieś wyjść, bo przypomni mi się, że nie mam ml
                            > eka na śniadanie? Wtedy czapa na łep?

                            Wychodzi na to, że może i mam mniej fajną fryzurę, ale za to lepiej zorganizowane gospodarstwo domowe, bo nie jestem w stanie sobie przypomnieć sytuacji, żebym musiała po cokolwiek lecieć do sklepu tuż po umyciu włosów. Zresztą przez mniej więcej połowę roku mokre włosy nie powstrzymują mnie przed wyjściem z domu. Jeśli natomiast nagle zapragnę rozrywek i zechcę wyjść, a włosy mam wilgotne, to - uwaga! - dosuszę je suszarką.


                            I co robić, jak zacznę w czasie suszenia
                            > marznąć? Przecież mokre włosy mocno schładzają głowę.

                            Można użyć suszarki. To nie jest religia antysuszarkowa. Nikt nie zostanie skazany na wieczne potępienie z powodu wyboru metody suszenia włosów.
                            Sama jednak w takiej sytuacji wolę narzucić na głowę kaptur (mam kilka "podomowych" bawełnianych bluz z kapturami) niż suszyć sztucznie, włosy mi wtedy na trochę przyklapną, ale i tak wolę je takie niż po suszarce.
                      • slotna Re: Względem metod suszenia 02.10.14, 19:05
                        > Założę się, że posiadaczki tych "nieskomplikowanych"
                        > długich włosów, co to wygodnie upiąć, na samo rozczesywanie włosów poświęcają w
                        > ięcej czasu niż ja na całą procedurę suszenia i stylizacji włącznie.

                        Moje sie same rozplatuja podczas mycia, wale odzywke z silikonem i koltun magicznie znika.

                        > Sama miała
                        > m już nieraz w życiu długie włosy i miałam okazję sprawdzić, że nie ma w nich n
                        > ic wygodnego i praktycznego

                        Dla mnie wygodne jest np. to, ze nawet kiedy nie mam czasu / pieniedzy / ochoty isc do fryzjera to zupelnie nic nie szkodzi, bo nie widac roznicy. Lubie tez fakt, ze jak mi zimno, a nie mam swetra rozpuszczone wlosy grzeja calkiem niezle - to z kolei praktyczne ;)

                        > Dla mnie też suszenie na powietrzu to męczarnia i
                        > włosy nie wyglądają po tym lepiej, pewnie dlatego, że mam ich dużo, więc trwa t
                        > o wieki i do tego nie są idealnie proste.

                        No to u mnie trwa krotko najwyrazniej. A idealnie proste sa zawsze, chociaz tak mi slicznie w loczkach, chlip.
                        • pierwszalitera Re: Względem metod suszenia 02.10.14, 22:29
                          slotna napisała:

                          Lubie tez f
                          > akt, ze jak mi zimno, a nie mam swetra rozpuszczone wlosy grzeja calkiem niezle
                          > - to z kolei praktyczne ;)

                          Ok, to jest pierwszy, naprawdę dobry argument. Poważnie. ;-)
                      • madzioreck Re: Względem metod suszenia 02.10.14, 23:05
                        Dobra ja zbiorczo, bo zanim się zebrałam , to się wszyscy rozpisali.

                        Nie powiesz mi, że twoje włosy wysychają na powietrzu szybciej? A ja pisałam o
                        > wysuszeniu i układaniu w 15 minut,

                        Ale czemu mają koniecznie schnąć szybciej? Szybciej niż suszarką nie jest, ale ja myję włosy wieczorem lub po południu i zostawiam w spokoju. Niezależnie od długości, wyglądają wtedy lepiej niż przy jakimkolwiek kombinowaniu z suszarką. Po suszeniu włosów (co samo w sobie zajmuje mi dobre 10-15 minut) mam na głowie stóg siana i żadna technika możliwa do zastosowania przeze mnie tego nie zmieni. U fryzjera po strzyżeniu i suszeniu mam owszem, gładkie włosy, ale jak mnie ostatnio fryzjerka oświeciła - to nie efekt cudownych właściwości suszenia w salonie, tylko wyciągania i wygładzania pasm palcami w trakcie cięcia. To wtedy się tak ślicznie ulizują.
                        W domu, cokolwiek bym nie robiła, mam po suszarce stóg siana. Mogę go oczywiście próbować później uklepać jakimś kosmetykiem - wtedy mam uklepany stóg siana. Suszenie suszarką to dla mnie wariant absolutnie awaryjny, ale wtedy włosy są do uklepania i upięcia/zaplecenia (kucyk też wygląda jak stóg siana). Stosuję ten wariant może z raz w roku.


                        układanie u mnie to przejechanie raz
                        > po wysuszeniu szczotką,

                        No to fajno, że masz włosy, którym to wystarczy... ja mam zupełnie inne i najlepsze, co mogę zrobić, żeby wyglądały, to zostawić je w spokoju albo czesać się u fryzjera.

                        Założę się, że posiadaczki tych "nieskomplikowanych"
                        > długich włosów, co to wygodnie upiąć, na samo rozczesywanie włosów poświęcają w
                        > ięcej czasu niż ja na całą procedurę suszenia i stylizacji włącznie.

                        Nieprawda. Rozczesanie włosów zajmuje mi jakieś 2 minuty. Natomiast zamiast 15 minut na układanie, wolę poświęcić 15 minut na położenie olejku przed myciem albo maski po myciu. Długie włosy to naprawdę nie musi być zniszczony kołtun nie do opanowania, i niekoniecznie wymagają nie wiadomo ilu godzin poświęconych na pielęgnację. Odżywki/maski po myciu używam już tak automatycznie, jak szczotki do zębów, odkąd pamiętam, od czasów wczesnonastoletnich. Pod prysznicem myję i płuczę włosy, nakładam mazidlo, myję resztę siebie, spłukuję mazidło, voila. Nałożenie olejku zajmuje jakieś 5 minut, a potem zajmuję się innymi sprawami.

                        • pierwszalitera Re: Względem metod suszenia 02.10.14, 23:48
                          madzioreck napisała:

                          > Ale czemu mają koniecznie schnąć szybciej?

                          Jak mam wybór pomiędzy fryzura za maksymalnie 15 min albo 8 godzin, to wybieram 15 minut. Ale możliwe, że jestem nienormalna.


                          > No to fajno, że masz włosy, którym to wystarczy... ja mam zupełnie inne i najle
                          > psze, co mogę zrobić, żeby wyglądały, to zostawić je w spokoju albo czesać się
                          > u fryzjera.

                          Nie. Ja nie mam jakiś magicznych włosów i one też mogą wyglądać jak stóg siana. Wysuszone suszarką wyglądają ładniej. Możliwe, że mam lepszą suszarkę.

                          > Nieprawda. Rozczesanie włosów zajmuje mi jakieś 2 minuty. Natomiast zamiast 15
                          > minut na układanie, wolę poświęcić 15 minut na położenie olejku przed myciem al
                          > bo maski po myciu.

                          Jeszcze raz, nie układam włosów 15 minut, tylko 15 minut potrzebuję na wysuszenie oraz ułożenie włosów. Przejechanie szczotką nie trwa 15 minut.

                          Pod prysznicem myję i
                          > płuczę włosy, nakładam mazidlo, myję resztę siebie, spłukuję mazidło, voila. Na
                          > łożenie olejku zajmuje jakieś 5 minut, a potem zajmuję się innymi sprawami.
                          >

                          Dla ciebie normalne jest mazidło, dla mnie suszarka. Mazideł nie lubię, bo z moich włosów tego paskudztwa nie daje się szybko zmyć. I jakoś tak nie bardzo wierzę w efekt pielęgnacyjny odżywki, którą spłukuje się po paru minutach do ścieku. Możliwe, że szczury kanalizacyjne mają przez to ładniejsze futerka. ;-) I nawet gdyby schnięcie włosów, to była tylko godzina, to nawet wtedy byłoby to za długo. Po prostu jestem minimalistką kosmetyczną i lubię być ze wszystkim szybko gotowa.
                          • madzioreck Re: Względem metod suszenia 03.10.14, 00:00
                            > Jak mam wybór pomiędzy fryzura za maksymalnie 15 min albo 8 godzin, to wybieram
                            > 15 minut. Ale możliwe, że jestem nienormalna.

                            Jak pisałam, czytałam cały wątek, ale odpowiadam w jednym miejscu, więc może nieodpowiednie - ja też trochę ogólnie o długich włosach.
                            No więc w Twojej sytuacji (8 godzin schnięcia) wybrałabym suszarkę i uklepywanie mojego stogu i upinanie go. Ale ponieważ u mnie schnięcie to 2-3 godziny, odpuszczam suszarkę.

                            > Nie. Ja nie mam jakiś magicznych włosów i one też mogą wyglądać jak stóg siana.
                            > Wysuszone suszarką wyglądają ładniej. Możliwe, że mam lepszą suszarkę.

                            Może, choć parę ich przerobiłam i moja ponoć dobra. Ale możliwe, że nie umiem używać. Albo moje włosy (specyficzne, wszystkie długości, mnóstwo babyhair, które się skręcają i robią mi ten stóg) nie lubią się z suszeniem.

                            Jeszcze raz, nie układam włosów 15 minut, tylko 15 minut potrzebuję na wysuszen
                            > ie oraz ułożenie włosów. Przejechanie szczotką nie trwa 15 minut.

                            Zrozumiałam. Ale to prawdę mówiąc żadna różnica w odniesieniu do sytuacji u mnie, kiedy 15 minut trwa samo suszenie, a ułożenie stogu po suszeniu zajęłoby pewnie z godzinę i obejmowałoby również układanie na suszarkę ze szczotką, tudzież odpalenie lokówki/prostownicy, bo w zasadzie tylko tym udaje się zlikwidować stóg. Ale tego typu sprzętów również używam rzadko, inaczej miałabym stóg bez względu na sposób suszenia...

                            > Dla ciebie normalne jest mazidło, dla mnie suszarka. Mazideł nie lubię, bo z mo
                            > ich włosów tego paskudztwa nie daje się szybko zmyć. I jakoś tak nie bardzo wie
                            > rzę w efekt pielęgnacyjny odżywki, którą spłukuje się po paru minutach do ściek
                            > u.

                            Odżywkę w wersji kilkuminutowej nakładam głównie w celu, coby się nie szarpać z rozczesywaniem nadmiernie. Do pielęgnacji używam olejów i różnych innych mazideł.

                            >Możliwe, że szczury kanalizacyjne mają przez to ładniejsze futerka. ;-)

                            :D Może choć zapach im się podoba :D Moje osobiste stado kocha nowe, ładne zapachy, każda nowa odżywka to 2 godziny oganiania się od bab dopadających moich włosów :D
                            • kis-moho Re: Względem metod suszenia 03.10.14, 08:46
                              Madziorcku, ja w sprawie stogu - Tobie się kręcą włosy, dobrze pamiętam? To, co opisujesz brzmi jak moje włosy, pół życia unikalam suszarki. Do czasu kiedy odkrylam, że dobrane mazidlo układające (nie każde się sprawdza) plus koniecznie dyfuzor zalatwiaja sprawę. Zimowe poranki od razu stały się łatwiejsze :o) w lecie często olewam, bo u mnie bywa bardzo ciepło i same schna blyskiem. Ale faktycznie po suszarce lepiej wyglądają.
                              • madzioreck Re: Względem metod suszenia 03.10.14, 11:43
                                Kręcą się, kiedy są krótsze. Przy długosci nie dalej niż do łopatek mam mocno skręcone loki, które również najlepiej wyglądają zostawione w spokoju, a do tego schną wtedy szybko ;)
                                Teraz mam sporo dłuższe włosy i to co na nich powstaje, to najwyżej fale - jestem na etapie, kiedy mogę roczesać suche włosy i są wtedy ładne ;) Niestety znalezienie mazidła układającego to ileś tam prób i testów, zresztą mnie zupełnie nie chce się układać włosów :D Póki nie traktuję ich suszarą, wyglądają bardzo OK, rozpuszczone czy upięte :)
                                • kis-moho Re: Względem metod suszenia 03.10.14, 15:28
                                  Przez układanie rozumiem przejechanie dłonią ze specyfikiem po włosach, ja też jestem z uważających 10 minut spędzone na układaniu włosów za czas stracony :)
                                  Ale fakt, że znalezienie odpowiedniego mazidla nie jest takie proste, ja przypadkiem znalazłam takie u fryzjera. Jak Cię nie ciśnie, i jeszcze możesz czesac na sucho, to nie ma co się tym przejmować.
                      • fanaberia.fanaberia Re: Względem metod suszenia 08.10.14, 14:35
                        pierwszalitera napisała:

                        > Nie powiesz mi, że twoje włosy wysychają na powietrzu szybciej?

                        Nie liczyłam nigdy czasu, bo w większości przypadków jest mi doskonale obojętne, jak długo schną moje włosy. Same schną, ja się w tym czasie zajmuję czymkolwiek innym. Obstawiam jednak, że przy obecnej długości (między początkiem a końcem szyi - w zależności od tego, ile czasu upłynęło od cięcia) w suchy, ciepły dzień mogą wyschnąć szybciej niż w 15 minut.


                        A ja pisałam o
                        > wysuszeniu i układaniu w 15 minut, układanie u mnie to przejechanie raz
                        > po wysuszeniu szczotką

                        Aha. A u mnie nie.


                        > Założę się, że posiadaczki tych "nieskomplikowanych"
                        > długich włosów, co to wygodnie upiąć, na samo rozczesywanie włosów poświęcają w
                        > ięcej czasu niż ja na całą procedurę suszenia i stylizacji włącznie.

                        Nigdy nie rozumiałam, o co chodzi z kłopotami z rozczesywaniem włosów po myciu. Zgaduję, że to dotyczy zupełnie innych włosów niż moje. Miewałam włosy długie i bardzo długie, rozczesywanie nigdy nie stanowiło wielkiego problemu. Na potrzeby tego wątku natomiast przeprowadziłam eksperyment i przy ostatnich trzech myciach policzyłam, że w celu rozczesania wilgotnych włosów o długości prawie do ramion potrzebuję dokładnie 11 machnięć grzebieniem z TBS. Nie sprawdziłam, ile to trwa, obsługa stopera zajęłaby więcej czasu ;)


                        Poza tym, pomimo tego, że włosy mam l
                        > ekko wycieniowanie, to też dają się one zgarnąć i upiąć, do sportów często tak
                        > robię. Potrzebuję do tego jednak 2-3 zwykłych wsuwek, co nie wydaje mi się aż
                        > tak kosztownym arsenałem do ujarzmienia dobrze obciętej fryzury. ;-)

                        Nie pytałam z powodu kosztów, a techniki. Pisałaś, że na zimę zwykle włosy skracasz. Mnie też się moje bardziej podobają, kiedy są krótsze, ale są wtedy całkiem nie do ogarnięcia podczas ćwiczeń i pod czapkami. Ale skoro jesteś w stanie utrzymać włosy w ryzach wsuwkami, to mogę tylko zazdrościć. U mnie wsuwka nie usiedzi na miejscu dłużej niż parę minut.
                        A kiedy miałam długie włosy, zazdrościłam dziewczynom, które upinały lekko rozsypane supłokoki przy pomocy jednej klamry. Bardzo mi się to podobało, a mnie się nigdy ta sztuka nie udała, choć próbowałam pewnie tysiące razy.
                        • pierwszalitera Re: Względem metod suszenia 08.10.14, 18:58
                          fanaberia.fanaberia napisała:

                          > Nie liczyłam nigdy czasu, bo w większości przypadków jest mi doskonale obojętne
                          > , jak długo schną moje włosy. Same schną, ja się w tym czasie zajmuję czymkolwi
                          > ek innym. Obstawiam jednak, że przy obecnej długości (między początkiem a końce
                          > m szyi - w zależności od tego, ile czasu upłynęło od cięcia) w suchy, ciepły dz
                          > ień mogą wyschnąć szybciej niż w 15 minut.

                          Acha, ciepły dzień. A ile jest takich dni w roku? Jeżeli jednak włosy schną ci tak szybko również w okresie od października do kwietnia, to gratulacje. Ale przypuszczam, że coś za coś, moich włosów jest prawdopodobnie za dużo, by wysychały w tak rekordowym tempie. I nie bardzo rozumiem, co robi się źle, że włosy po wysuszeniu suszarką wyglądają gorzej niż bez. Możliwe, że mam dłuższe doświadczenie w poprawnym posługiwaniu się tym sprzętem. Ale tego można się nauczyć, dobry fryzjer ci pokaże. Wtedy nawet w te dni kiedy musisz użyć suszarki, możesz cieszyć się ładną fryzurą.
                          • miss-alchemist Re: Względem metod suszenia 08.10.14, 19:31
                            > Acha, ciepły dzień. A ile jest takich dni w roku? Jeżeli jednak włosy schną ci
                            > tak szybko również w okresie od października do kwietnia, to gratulacje. Ale pr
                            > zypuszczam, że coś za coś, moich włosów jest prawdopodobnie za dużo, by wysycha
                            > ły w tak rekordowym tempie. I nie bardzo rozumiem, co robi się źle, że włosy po
                            > wysuszeniu suszarką wyglądają gorzej niż bez. Możliwe, że mam dłuższe doświad
                            > czenie w poprawnym posługiwaniu się tym sprzętem. Ale tego można się nauczyć, d
                            > obry fryzjer ci pokaże.
                            Wtedy nawet w te dni kiedy musisz użyć suszarki, możes
                            > z cieszyć się ładną fryzurą

                            Wow, i nadal nie ogarniasz, dlaczego forumki inaczej reagują na twoje wypowiedzi, a inaczej na wypowiedzi np. Magianny? Srsly?
                        • pinupgirl_dg Re: Względem metod suszenia 08.10.14, 19:37
                          > Nie pytałam z powodu kosztów, a techniki. Pisałaś, że na zimę zwykle
                          > włosy skracasz. Mnie też się moje bardziej podobają, kiedy są krótsze, ale
                          > są wtedy całkiem nie do ogarnięcia podczas ćwiczeń i pod czapkami. Ale
                          > skoro jesteś w stanie utrzymać włosy w ryzach wsuwkami, to mogę tylko
                          > zazdrościć. U mnie wsuwka nie usiedzi na miejscu dłużej niż parę minut.
                          > A kiedy miałam długie włosy, zazdrościłam dziewczynom, które upinały
                          > lekko rozsypane supłokoki przy pomocy jednej klamry. Bardzo mi się to
                          > podobało, a mnie się nigdy ta sztuka nie udała, choć próbowałam pewnie
                          > tysiące razy.

                          Z mojej strony polecam elastyczne, bawełniane (czy też z innych materiałów) opaski. Dość fajnie trzymają włosy i dodatkowo chronią oczy przed spływającym potem.
                          Jestem też z tej frakcji, którym suszarka robi z włosów siano. I z frakcji rozwalających się włosów. Ale rozwalają się bardziej, gdy są długie i ciężkie (pilates na dywanie daje radę, ale przy bieganiu już po chwili obrywam po plecach resztką mojego koka), krótkie ogarniam najchętniej właśnie opaskami albo czapką.
    • fanaberia.fanaberia OT pierzasty ;) 24.09.14, 21:21
      Czy można u Ciebie kupić którąś z tych sówek? Albo zamówić podobną? Ładnie proszę :)
      • martvica Re: OT pierzasty ;) 30.09.14, 18:24
        anaberia.fanaberia napisała:

        > Czy można u Ciebie kupić którąś z tych sówek? Albo zamówić podobną? Ładnie proszę :)

        Hmm, one wszystkie już mają swoje domki, ale zamówić podobną, czemu nie. Normalnie napisałabym 'napisz na gazetowego maila, pliiz' ale coś mnie tknęło i po kliknięciu na pocztę pokazuje się mój gmail, zupełnie inny. Więc na 'martva.natura@gmail.com skrobnij, zobaczymy co się da zrobić :)
    • 100krotna Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 25.09.14, 07:28
      Ja widzę u Ciebie fryzurę, która w google występuje pod nazwą "długi bob", najlepiej z długą grzywką na bok - myślę też że lepiej będzie wyglądał i łatwiej się go będzie układać, jak włosy będą bardzo delikatnie pocieniowane na długości. W takiej fryzurze gra rolę kolor i połysk, jak jest kolor i połysk to z reguły fryzura robi pozytywne wrażenie.

      Fryzur ma być na tyle długi, żeby można było już związać włosy z tyłu, na tyle krótki, żeby zrobił różnicę wow. Jeżeli będziesz tęsknić za koczkiem, to w ciągu kilku miesięcy włosy odrosną na tyle, żeby móc go robić spokojnie. Buzię, też Ci się uda zakryć, zwłaszcza, jeżeli zdecydujesz się na tę grzywkę na bok (nie, nie taką grzywkę od linijki do czoła jak ja mam, tylko takie jak tu: img2.stylowi.pl//images/items/o/201309/stylowi_pl_uroda_12480866.jpg )
      Możesz też, jeżeli znajdziesz dostęp do technikum, jak dziewczyny radziły wcześniej, poprosić podcinać włosy stopniowo, żeby widzieć się w każdej fryzurze przez chwilę i żeby móc powiedzieć "dosyć" przy komfortowej dla Ciebie długości.
      • fanaberia.fanaberia Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 25.09.14, 08:48
        100krotna napisała:

        > Fryzur ma być na tyle długi, żeby można było już związać włosy z tyłu, na tyle krótki, żeby zrobił różnicę wow.

        Z doświadczenia nosicielki włosów w zbliżonej do sugerowanej formie powiem, że u mnie dobre cieniowanie jest niezbędne, co stawia pod znakiem zapytania możliwość skutecznego wiązania całości. Ponadto powyżej pewnej długości, mimo że włosy są same z siebie całkiem proste, nieuchronnie pojawia mi się efekt Mikołaja Kopernika. Tyle że moje samodzielne zabiegi fryzjerskie to mycie, osuszanie ręcznikiem i pozostawianie luzem. Możliwe, że gdybym umiała zgadnąć, jak się osiąga taką wygładzoną powierzchnię, to też bym ją miała. (Chyba że wymagałaby stania z rękami do góry i majstrowania akcesoriami przez więcej niż 2 minuty, wtedy raczej bym nie miała.)


        > Możesz też, jeżeli znajdziesz dostęp do technikum, jak dziewczyny radziły
        > wcześniej, poprosić podcinać włosy stopniowo, żeby widzieć się w każdej fryzurze
        > przez chwilę i żeby móc powiedzieć "dosyć" przy komfortowej dla Ciebie długości.

        Chciałam napisać, że to jest najlepsza rada, ale przyszła Turzyca, wlepiła link i nie napiszę już tego z czystym sumieniem. No chyba że obecna i docelowa długość włosów pozwala na ścięcie 25 cm i eksperymentowanie na reszcie :)
      • martvica Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 30.09.14, 18:26
        100krotna napisała:

        > Ja widzę u Ciebie fryzurę, która w google występuje pod nazwą "długi bob", najl
        > epiej z długą grzywką na bok - myślę też że lepiej będzie wyglądał i łatwiej si
        > ę go będzie układać, jak włosy będą bardzo delikatnie pocieniowane na długości.
        > W takiej fryzurze gra rolę kolor i połysk, jak jest kolor i połysk to z reguły
        > fryzura robi pozytywne wrażenie.

        Hmm, najpierw skrócę równo do połowy pleców i zobaczę jak będzie z ochotą na dalsze eksperymenty :) Trochę się boję szaleć aż tak. I zaskoczyłaś mnie, nigdy w życiu nawet nie myślałam o grzywce... :)
        • 100krotna Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 01.10.14, 15:46
          Trochę się boję szaleć aż tak. I zaskoczyłaś mnie, nigdy w życiu nawet nie myślałam o grzywce... :)


          Ale namiastkę grzywki, czyli takiego krótszego kosmyka dookoła twarzy to przecież masz :)
          Ja mówię o takiej na bok, długiej, jak lekko odrośnie to możliwej do założenia za ucho, nie o cięciu od garnka, na Jacusia, nie zrozum mnie źle!

          Grzywkę na Jacusia to ja noszę, znak rozpoznawczy od 1993 roku, po komunii zrobiłam i nigdy już nie udało mi się od niej do końca uwolnić. Po drodze miałam kilka bardzo krótkich fryzur ale jak fryzura odrastała to grzywka wracała do swojej krótkiej usatysfakcjonowanej postaci nad brwi. W ten sposób na przykład właśnie teraz mam fryzurę na wioskowego głupka - etap zapuszczania z krótkich włosów. Dziewczyny, nie ścinajcie sobie grzywki na prosto!
          (Sorki za offtop)
    • turzyca Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 25.09.14, 08:12
      To ja bym tylko chciala wspomniec, ze jakbys jednak decydowala sie na jednorazowe sciecie wiekszej ilosci, tak od 25 cm, to mozesz tym samym poprawic czyjes zycie: www.zwrotnikraka.pl/akcja-daj-wlos/
      • martvica Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 30.09.14, 18:28
        turzyca napisała:

        > To ja bym tylko chciala wspomniec, ze jakbys jednak decydowala sie na jednorazowe sciecie wiekszej ilosci, tak od 25 cm, to
        mozesz tym samym poprawic czyjes zycie

        Przemknęło mi przez głowę, nie powiem. Ze wstępnego mierzenia linijką wyszło jakieś plus minus 40cm, tylko objętościowo to będzie bardzo cieniutko i nie wiem czy się będzie do czegoś nadawać :/ Ale może by się dało, nie wiem, pomieszać z innymi czy coś.
        • pinupgirl_dg Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 30.09.14, 20:02
          > Przemknęło mi przez głowę, nie powiem. Ze wstępnego mierzenia linijką
          > wyszło jakieś plus minus 40cm, tylko objętościowo to będzie bardzo cieniutko
          > i nie wiem czy się będzie do czegoś nadawać :/ Ale może by się dało, nie wiem,
          > pomieszać z innymi czy coś.

          Z tego, co się orientuję, to na jedną perukę potrzeba włosów kilku osób. Więc myślę, że śmiało możesz wysyłać jak coś.
          • martvica Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 30.09.14, 21:11
            > Z tego, co się orientuję, to na jedną perukę potrzeba włosów kilku osób. Więc
            > myślę, że śmiało możesz wysyłać jak coś.

            O, to jest cenna informacja. Myślałam chwilami że sobie zostawię na pamiątkę, ale mam już w sumie kawałek warkocza na pamiątkę, drugi mi niepotrzebny.
    • szarsz Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 25.09.14, 21:54
      A ja całkiem niedawno oglądałam sobie pokaz mody na fashion tivi. I tam wszystkie modelki były uczesane gładziutko, w pojedynczą kitę, zwaną kiedyś końskim ogonem. I włosy były ścięte idealnie prosto w tym ogonie. Po rozpuszczeniu pewnie były krzywe za to :) ale wyglądalo to szalenie efektownie, idealnie proste, idealnie zebrane włosy.
      • pinupgirl_dg Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 26.09.14, 00:11
        Z tego, co kiedyś czytałam, takie kitki to doczepki, inaczej za każdym razem po związaniu wychodziłyby trochę inaczej.

        Tutaj jest jedna z metod obcinania włosów długich:
        kosmetyczna-hedonistka.blogspot.com/2014/02/jak-samodzielnie-podcinac-wosy-w-domu.html

        Jeśli ma się ochotę na cieniowanie, można je ściąć z głową w dół na prosto, wtedy po podniesieniu głowy będą pocieniowane. Ale nie testowałam.

        Ostatnio bardzo popularne jest cięcie maszynką, może ktoś ze znajomych ma, cięcie banalnie proste:
        www.blondhaircare.com/2013/09/strzyzenie-wosow-od-linijki-tak-czy-nie.html

        No i też polecam akcje "Daj włos", jeśli zdecydujesz się na większe zmiany :).
    • martvica Dzięki za porady :) 30.09.14, 18:09
      Dziękuję za burzę mózgów, zostawię je do połowy pleców - rzeczywiście krócej to raz, byłby szok dla mnie, dwa, sprawiłabym przykrość wielu ludziom, trzy, z krótszymi rzeczywiście by trzeba kombinować :)
      • 100krotna Re: Dzięki za porady :) 01.10.14, 06:49
        A nie chcesz jakiejś wizualizacji włosów krótszych? Dawno już się nikim nie "bawiłam":-)
        Bo możesz podesłać zdjęcia. Na priv na gazetowego również, chociaż, jak mówi nagłówek w którymś z lobbowych forów (odmiana nie wiem, czy poprawna, przeklepana z wikipedii), ze względu na bezpieczeństwo, nie wysyłaj nigdy nikomu żadnych zdjęć ;)
    • maith Jakaś wersja Kleopatry może? 01.10.14, 01:26
      Ale bez tego napuszenia. Po prostu coś w tym stylu:
      fryzuranadzis.pl/z/bob-kleopatra/
      fryzuranadzis.pl/z/fryzura-na-kleopatre-3/
      styl.fm/newsy/17497.fryzura-a-la-kleopatra
      Grunt to wtedy prosto ciąć. A jak nie będzie idealnie prosto, to będzie można poprawiać, po kawałku. Z tej ostatniej przyczyny lepiej chyba zacząć od dłuższej wersji, a najwyżej skończyć na kleopatrobobie...
      • pierwszalitera Re: Jakaś wersja Kleopatry może? 01.10.14, 11:11
        maith napisała:

        > Grunt to wtedy prosto ciąć. A jak nie będzie idealnie prosto, to będzie można p
        > oprawiać, po kawałku.

        Te wszystkie kleopatry, to rzadko cięte są prosto, tzw. tępo, tylko pomimo tego, że wyglądają jak od linijki, to włosy na długościach pod spodem są często wycieniowane, by fryzura nie kleiła się do głowy i nie wyglądała jak mokry czepek pływacki. Ponadto, akurat takie fryzurki "od linijki" są bardzo wymagające i trzeba je co 3-5 tygodnie podcinać, inaczej efekt znika i wygląda się niechlujnie. Włosy nigdy nie odrastają równo.
        Lepiej wygląda lekko wycieniowany na długościach bob, odrastanie nie będzie rzucać się w oczy, gdy rzadko możemy pozwolić sobie na fryzjera:

        https://media-cache-ak0.pinimg.com/236x/0f/47/65/0f47655001d0955764fa8708f953b9da.jpg
        • fanaberia.fanaberia Re: Jakaś wersja Kleopatry może? 01.10.14, 21:17
          pierwszalitera napisała:

          > Ponadto, akurat takie fryzurki "od linijki" są bardzo wymagające i trzeba
          > je co 3-5 tygodnie podcinać, inaczej efekt znika i wygląda się niechlujnie.
          > Włosy nigdy nie odrastają równo.

          U mnie efekt "linijki" znikłby najdalej po pierwszym myciu, a ponowne cięcie byłoby konieczne po 2-3 tygodniach. W moim przypadku taka fryzura nadawałaby się świetnie do sesji zdjęciowej, ale nie do życia. A szkoda, bo ta najkrótsza jest przepiękna. Tylko co z tego? Powzdychać sobie mogę i tyle.
      • teresa104 Moim zdaniem 01.10.14, 18:45
        samemu nie da się tego dobrze zrobić. Co innego podcinać długie włosy, co innego robić jednak FRYZURĘ. To jest precyzyjne cięcie. Laik może sobie wygenerować najwyżej problem.
    • 0remedios0 Re: Dłuuuuugie, superproste włosy - jak to skróci 08.10.14, 13:14
      Wiem, ze nie jestes z Warszawy ale gdybys przypadkiem byla w stolicy to polecam
      freehair.pl/pl/free/
    • martvica I już po wszystkim :) 26.11.14, 19:04
      Ciachnęłam sama, potem znajoma z odpowiednim poziomem umiejętności wyrównała to co zepsułam ;)
      Mam taką krótką kitkę poniżej zapięcia stanika i nie mogę się pozbyć odruchu odgarniania warkocza, zanim usiądę :D I dziwnie trochę, bo myślałam że będę żałować, a póki co - euforia. Pewnie dopóki nie spróbuję się uczesać na Tymoszenko.
      Jeszcze muszę coś nowego w kolorystyce wymyślić, hrhr. Na razie mi się marzy ciemny brąz z kolorowymi końcówkami, tylko nie wiem jak namówić końcówki, żeby się nie zahennowały.
      • wodadobra Re: I już po wszystkim :) 26.11.14, 20:16
        Eee.
        No poka.
        • martvica Re: I już po wszystkim :) 27.11.14, 11:51
          Tak było:
          https://lh5.googleusercontent.com/-amjFHjsxEJs/VD6gEJ56x2I/AAAAAAAAIDg/a81OYagX3Zc/s512/aaaa.jpg
          https://lh3.googleusercontent.com/-MP1IU_R0CsY/VD_qdtrtAeI/AAAAAAAAIF8/sVyqXkFpGIc/s512/10712935_388688791281344_5431390247602669742_n.jpg

          Tak jest:
          https://lh3.googleusercontent.com/-Rb7zIPpIuVI/VHcBGaM22FI/AAAAAAAAIIg/fIpekJqh1qc/s500/IMG_8359.JPG

          Hmm, może i są nawet dłuższe niż pierwotnie planowałam, ale póki co taka długość mi odpowiada.
          • wodadobra Re: I już po wszystkim :) 27.11.14, 12:28
            Końcówki wyglądają obłędnie - ZDROWO!
            • martvica Re: I już po wszystkim :) 30.11.14, 17:07
              Potraktowałam je rozjaśniaczem, żeby przestały wyglądać zdrowo. Wyglądają teraz pomarańczowo, zdrowia nie jestem pewna ;) Ale są taaakie fajne :)
          • teresa104 Jestem rozczarowana 27.11.14, 13:06
            nie widać siekaczy.
            • martvica Re: Jestem rozczarowana 30.11.14, 17:05
              Jak zacznie mi być widać siekacze na zdjęciach od tyłu, to nie będzie dobrze ;)
          • turzyca Re: I już po wszystkim :) 27.11.14, 22:34
            Wygladaja jakby bylo ich... wiecej. W ogole sa znacznie lepiej wyeksponowane, widac ich niesamowita urode. Mnie sie bardzo podoba. :)
            • martvica Re: I już po wszystkim :) 30.11.14, 17:02
              Mnie też się bardzo podoba, chociaż warkocz ma strasznie dziwne końcówki. Za to jaki jest gruby <3
          • pierwszalitera Re: I już po wszystkim :) 30.11.14, 19:43
            Jezu, że też chciało ci się trzymać takie włosy. Wyglądało to co najmniej dziwacznie, teraz jest o niebo lepiej. Chociaż to ciągle jest długość, przy której ja się zastanawiam, jak z tym daje się normalnie żyć i nie udusić się warkoczem podczas snu. ;-)
            • martvica Re: I już po wszystkim :) 30.11.14, 22:32
              Dziwacznie? Nie przesadzajmy, dziwacznie to wygląda kobieta z brodą, a nie z długimi włosami ;)
              Normalnie żyć się da, ba, to jest długość przy której - z moim rodzajem włosów - mogę spać bez warkocza i nie umrzeć przy rozczesywaniu.

              Podstawowy minus nowej fryzury - nie mogę cosplayować Strażniczki Kluczy :( Ale jakoś to przeżyję.
              • pierwszalitera Re: I już po wszystkim :) 01.12.14, 01:46
                martvica napisała:

                > Dziwacznie? Nie przesadzajmy, dziwacznie to wygląda kobieta z brodą, a nie z dł
                > ugimi włosami ;)

                No dziwacznie właśnie. Folklor, komiksowy fetysz. Coś takiego jak długie, zakręcone paznokcie. I widać mocno, że końcówki nierówne były, jakby nożyczek nie było na świecie. Nieważne, teraz jest super. ;-)
      • teresa104 Może metodą batikową? 26.11.14, 20:32
        Nasączyć końcówki woskiem;)

        Ja też poddałam się strzyżeniu. Moja "krótka kitka" może mieć najwyżej centymetr.
        • martvica Re: Może metodą batikową? 30.11.14, 17:04
          Nasączyłam końcówki rycyną. Damn, to nie był dobry pomysł :P Potem je owinęłam folią i chyba nie złapały ciemnej henny, sądząc po tym że rozjaśniacz złapał na marchewkowo, a nie buro-zielono ;)
          • teresa104 Szalejesz, dziewczyno 30.11.14, 21:15
            Olej rycynowy jest fajny, ale najlepiej jednak go wymieszać, chociaż z rzepakiem, i już się tak nie klei.
            Koncepcji koloryzacji nie zrozumiałam, za to zrozumiałam mus zrobienia czegoś z włosami, jaki czasem na każdego spada. Zresztą, cokolwiek tym włosom zrobisz, nadal masz spory zapas, choćbyś obcięła jeszcze 40 cm, wciąż w terminologii fryzjerskiej włosy miałabyś długie. Ja się pozwoliłam ostatnio obrypać do żuchwy, dwa tygodnie temu to było, i już poczułam znudzenie nową jakoby fryzurą, chyba jestem teraz dla swoich włosów równie niebezpieczna jak Ty dla swoich. Henna, rozjaśniacz, marchew... Muszę zobaczyć!
            • martvica Re: Szalejesz, dziewczyno 30.11.14, 22:35
              Tak, ja kilka razy stosowałam olejek rycynowy, a potem zdążałam zapomnieć dlaczego go nie lubię. Ale funkcję ochrony końców przed zahennowaniem spełnił (chyba że wystarczyłaby folia, co też jest prawdopodobne). I, być może, zapobiegł tragedii przy rozjaśnianiu.
              W tym momencie mam średniociemny brąz na długości i pomarańczowe końce. Docelowo końce miały być różowe, opcjonalnie fioletowe. Bo tak.

              :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka